Udalo mi sie wyrwac od mojego synka, huuurrrrra! Bylismy z mezem na imprezce
firmowej z jego pracy w restauracji. Bylo super! Dla mnie wszystko tu wciaz
jest egzotyka! Stukanie sie kielonami z winem z toastem Merry Christmas jest
dla mnie smieszne

No i sami Kiwusi i jedna babka z RPA, wiec duuuuzo
angielskiego. Wszystko to jest dla mnie wciaz przygoda. Podobalo mi sie! Poza
tym jedzonko pyszne, wino cudne. Tylko.... dlaczego o 23 koniec imprezy???
Polacy na takiej imprezce dopiero by sie rozkrecali i zaczynalyby sie tance, a
tu knajpe zamykaja! No ludzie!