Nasi studenci?

08.04.10, 10:18
Coś niecoś do przemyślenia po świętach:

tygodnik.onet.pl/30,0,43846,dyskretna_nuda_mlodej_burzuazji,artykul.html
    • pr0fes0r Re: Nasi studenci? 08.04.10, 10:55
      Dziennikarze nie mogą żyć bez szufladkowania. "Pokolenie JPII" im nie wypaliło,
      to teraz kombinują z etykietą "pokolenie IIIRP". Machnie się parę książek,
      stertę artykułów o niczym, zorganizuje parę konferencji, wylansuje znajomego
      socjologa, a potem przyjdzie czas nowej etykiety. Takie diagnozy pokoleniowe na
      ogół o kant pośladka należy potłuc, zwłaszcza w Polsce, gdzie nowe "pokolenie"
      ogłaszane jest raz na kwartał.
      • flamengista w zasadzie ten komentarz wystarcza 08.04.10, 15:32
        zgadzam się z profes0rem w 100% i nie mam nic więcej do dodania.

        Kolejny wymysł medialny i tyle.
    • sosjolozka Re: Nasi studenci? 08.04.10, 11:02
      Herbert Marcuse pokazuje dalej, że człowiek jednowymiarowy jest ukształtowany przez mechanizmy świata, w którym żyje, i przez panujące w nim relacje władzy

      bo czlowiek trojwymiarowy przez te mechanizmy uksztaltowany nie jest.
    • megaborsuk2000 Re: Nasi studenci? 08.04.10, 11:20
      "Młodzi chcą czegoś zupełnie innego od tego co chcieliby starsi" -
      Stary rabin tak mówił, przyklasnęli mu wszyscy niemalże.
      "Młodzi świat inny dostają niźli starsi dostali" -
      Teraz oklaski rozległy się nawet z najdalszej części sali.


      Tak śpiewał Staszewski Kazimierz, ale jak się człowiek zajmuje starożytnością,
      to można powiedzieć, że podobne biadania słyszy od tysięcy lat...
    • q_vw Re: Nasi studenci? 08.04.10, 14:09
      Mają dobrze, rodzice zapewniają realizację potrzeb, od nich wymagana jest tylko
      nauka, by ruszyć w życie. Nie ma codziennego stresu, co chcą, kupią... my,
      starsi od nich, urodzeni w latach 60,70 pamiętamy Polskę Ludową z jej
      bylejakością, szarością, problemami dnia codziennego, w których zdobycie rolki
      papieru toaletowego brzmiało niczym VM na polu walki...

      I dobrze, ja im tego zazdroszczę :)

      A po prawdzie zawsze, co pokolenie, narzeka się na młodzież :)))

      Historykom, i nie tylko, przypomnę, że niejaki J. Piłsudski mówił o beztroskim
      dziecięcym śmiechu... a dajmy im to, bez obciążeń typu "słoń a sprawa polska".

      Kolejne pokolenie, ich dzieci, zrobi nam "wiosnę ludów" ot, taki cykl odwieczny ;)
      • tocqueville Re: Nasi studenci? 08.04.10, 14:21
        Rodzaj ucisku, który zagraża demokratycznym społeczeństwom w niczym nie
        przypomina jego dotychczas spotykanych w świecie form i że nie zdołamy znaleźć
        dla niego odpowiednika w historii...
        Kiedy próbuję sobie wyobrazić ten nowy rodzaj despotyzmu zagrażający światu,
        widzę nieprzebrane rzesze identycznych i równych ludzi, nieustannie kręcących
        się w kółko w poszukiwaniu małych i pospolitych wzruszeń, którymi zaspokajają
        potrzeby swego ducha.
        AdT, 1840
      • sosjolozka Re: Nasi studenci? 08.04.10, 15:08
        q_vw napisał:

        > Mają dobrze, rodzice zapewniają realizację potrzeb, od nich wymagana jest tylko
        > nauka, by ruszyć w życie. Nie ma codziennego stresu, co chcą, kupią...

        och tak, zwlaszcza presja zdobywania doswiadczenia juz w przeczkolu i wladania
        trzema jezykami przy opuszczaniu szkoly sredniej, a pozniej wizja wkroczenia do
        swiata zawodowego, w ktorym najpierw przez 2 lata musisz byc praktykantem vel.
        stazysta, ktoremu w najlepszym razie placi sie na waciki, w gorszym kaze placic
        za mozliwosc podjecia stazu, czyli zycie "generation praktikum" latwym i przyjemnym.
        • sosjolozka Re: Nasi studenci? 08.04.10, 15:09
          > za mozliwosc podjecia stazu, czyNi zycie "generation praktikum" latwym i przyje
          > mnym.
        • tocqueville Re: Nasi studenci? 08.04.10, 15:20
          po prostu straszne - stres że trzeba się języków uczyć albo, że trzeba być
          stażystą -
          nigdy jeszcze do tej pory polska młodzież (en masse) nie miała takich perspektyw
          i możliwości rozwoju jak teraz

          • sosjolozka Re: Nasi studenci? 08.04.10, 16:12
            niestraszne :) ale dzisiaj wbrew temu co pisze osoba powyzej tez sie ma plusy dodatnie i plusy ujemne, chociaz, jak sie jest w tych latach 60-70 urodzonym to mozna ich nie zauwazyc, grass is always greener...

            bycie bardzo dlugo stazysta i zycie na skraju nedzy mimo doskonalego wyksztalcenia, nalezy do tych minusow, chociaz rozumiem, ze osobom pracujacym tylko na uni moga te doswiadczenia byc obce :0


            > nigdy jeszcze do tej pory polska młodzież (en masse) nie miała takich perspekty
            > w
            > i możliwości rozwoju jak teraz

            umowmy sie, mowisz o ludziach, ktorzy moga sobie, albo raczej jej rodzice moga sobie, na te perspektywy pozwolic. podczas rekrutacji na moje panstwowe dzienne studia wymagano doskonalej (bieglej albo i lepszej) znajomosci dwoch jezykow obcych. dostaly sie tylko osoby z najlepszych, zwykle platnych szkol z setkami godzin korkow za soba, zwykle kilkuletnim pobytem za granica i z duzych miast.

            a gdzie perspektywy reszty? punkt widzenia jak zwykle zalezy od punktu siedzenia - wiec nie upraszczajmy.
            • tocqueville Re: Nasi studenci? 08.04.10, 19:09

              wiesz co to znaczy "żyć na skraju nędzy"?
              powtarzam - nigdy wcześniej tak wielu nie miało tak dużych możliwości jak
              dzisiaj - żeby to dostrzec wystarczy elementarna znajomość historii

              mój dziadek był małorolnym chłopem, którego 2/3 rodzeństwa zmarła z głodu lub
              zamordowana przez okupantów - myślisz, że wzruszyłyby go opowieści o stresie
              związanym z koniecznością uczenia się języków?
              • dala.tata Re: Nasi studenci? 08.04.10, 20:04
                zgadzam sie z tocqiem. mowienie o skraju nedzy w dzisiejszej Polsce wobec
                mlodych uczonych to nieporozumienie. podobnie jak zalamywac rece nad coeraz
                wieksza konkurencyjnoscia - ona sama jest dobra, problem, zeby ludzie mieli
                szanse byc konkurencyni.

                ja rowniez mysle ze nigdy tak wiele osob ie mialo tak duzych mozliwosci, jak
                dzisiaj. oczywiscie, ze nie wszyscy maja takie same (jednak utopia jest
                myslenie, ze mozna stworzyc system, w ktorym tak bedzie) i jasne jest to, ze
                dziecko uczeszczajace do elitarnych liceow w Warszawie, Krakowie, Gdansku bedzie
                mialo statystycznie wieksze szanse niz dziecko uczeszczajace do liceum w
                Supraslu, Zlotoryi czy Solcu Kujawskim. Nie przekreslalbym jednak ich tak z
                gruntu i na starcie.
            • alba.alba Doprawdy?! 17.04.10, 21:38
              sosjolozka napisała:
              > podczas rekrutacji na moje panstwowe dzienne
              > studia wymagano doskonalej (bieglej albo i lepszej) znajomosci dwoch jezykow o
              > bcych. dostaly sie tylko osoby z najlepszych, zwykle platnych szkol z setkami g
              > odzin korkow za soba, zwykle kilkuletnim pobytem za granica i z duzych miast.

              Doprawdy?! Tacy zdolni i pracowici ludzie u ciebie studiują?! Bo często pojawia się narzekanie (na tym forum i na innych), że poziom matury jest żałosny, a w związku z tym na studiach też; studiują osoby, które są niewyuczalne, nie mają podstawowej wiedzy ogólnej, nie potrafią napisać poprawnego zdania w ojczystym języku (więc co dopiero w obcym) i plagiatują prace licencjackie/magisterskie. Aha, a spostrzeżenia te pochodzą również z tzw. dobrych uczelni państwowych o uznanej renomie.

              No więc jak to jest? Kto tu przesadza?
              • charioteer1 Re: Doprawdy?! 17.04.10, 21:57
                Bueh, widocznie wtedy byly jeszcze egzaminy wstepne. Poziom polecial na leb na
                szyje, kiedy weszla nowa matura.
        • megaborsuk2000 Re: Nasi studenci? 08.04.10, 16:02
          > och tak, zwlaszcza presja zdobywania doswiadczenia juz w przeczkolu...

          Sorry za pedanterię, ale nazwa tej instytucji, którą masz na myśli, nie pochodzi
          od przeczenia i koła, ale od bycia wcześniej niż szkoła.
          • sosjolozka Re: Nasi studenci? 08.04.10, 16:16
            bije sie w piersi :) niestety na forum nie ma mozliwosci edytowania postow a
            pisanie kolejnych w celu poprawienia opublikowanego wpisu nie wyglada najlepiej.
        • q_vw :))) 08.04.10, 21:27
          Serio ?!

          Ja w latach komuny uczyłem się angielskiego, francuskiego i rosyjskiego (że
          łaciny nie wspomnę). Podobnie na studiach już za demokracji. Po studiach, w
          pierwszej pracy, odbierałem przez rok pensję w oszałamiającej kwocie 650 zł.
          Sądzisz, że wiele się zmieniło ? Wydaje mi się, że wzrosły tylko wymagania... a
          przecież zaraz po studiach niewiele się umie, wiedza jest tylko podręcznikowa...

          Nie marudź :P
    • loleklolek_pl Re: Nasi studenci? 08.04.10, 16:51
      Hmm ciekawa diagnoza, chociaż powinna brzmieć raczej "Młodzi smarkacze nie
      interesują się niczym, na czym nam starym ramolom by zależało, by się
      interesowali". Młodzi generalnie formalnie słabo się organizują (co nie znaczy,
      że nie robią tego nieformalnie), a ze swoją aktywnością uciekli w internet,
      które to medium dopiero zaczyna być w gestii zainteresowań polityki. I już widać
      tu pewne tarcie.

      Reszty tekstu nie ma co komentować.
    • eeela Re: Nasi studenci? 19.04.10, 12:26
      A ktoś w ogóle miał w ręku tę książkę? Czy to coś wartego wydania pieniędzy? :-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja