Dodaj do ulubionych

Wiedza-szczyt góry lodowej

IP: *.bydg.pdi.net 27.11.02, 08:32
Podstawowym zadaniem edukacji w szkole podstawowej , średniej i collage w
USA jest doprowadzenie ucznia do takiego poziomu , by podczas lat
uniwersyteckich mógł się wspiąć na szczyt góry lodowej , którym
jest wiedza . Biorąc pod uwagę fakt coraz to nowych dyscyplin
nauki , rosnącą z dużą akceleracją ilością publikacji i odkryć ,
nowym środkami zapisu informacji , edukacja w tradycyjnym
rozumieni jest nieefektywna .
Dzisiejszy uczeń nie moze przerabiać lektur , które przerabiali
jego dziadkowie i rodzice . Nie starczymu czasu by sięgnąć do
współczesnych pisarzy , bo liczba wartych przeczytania książek
mogła się podwoić lub potroić .
Podejście tradycyjne to po prostu hamulec , a nie postęp . Może
zdziwić niktórych fakt , że wielu profesorów języka angielskiego
w USA nie czytało Szekspira w swoim życiu .
Obserwuj wątek
    • Gość: MACIEJ Re: Wiedza-szczyt góry lodowej IP: *.ny325.east.verizon.net 09.12.02, 07:58
      Gość portalu: unsatidfied napisał(a):

      > Podstawowym zadaniem edukacji w szkole podstawowej , średniej i collage w
      > USA jest doprowadzenie ucznia do takiego poziomu , by podczas lat
      > uniwersyteckich mógł się wspiąć na szczyt góry lodowej , którym
      > jest wiedza . Biorąc pod uwagę fakt coraz to nowych dyscyplin
      > nauki , rosnącą z dużą akceleracją ilością publikacji i odkryć ,
      > nowym środkami zapisu informacji , edukacja w tradycyjnym
      > rozumieni jest nieefektywna .
      > Dzisiejszy uczeń nie moze przerabiać lektur , które przerabiali
      > jego dziadkowie i rodzice . Nie starczymu czasu by sięgnąć do
      > współczesnych pisarzy , bo liczba wartych przeczytania książek
      > mogła się podwoić lub potroić .
      > Podejście tradycyjne to po prostu hamulec , a nie postęp . Może
      > zdziwić niktórych fakt , że wielu profesorów języka angielskiego
      > w USA nie czytało Szekspira w swoim życiu .

      Cos mnie sie zdaje ,ze cie w maliny wpuscili z Willim.
      • caerme Re: Wiedza-szczyt góry lodowej 09.12.02, 17:34
        witaj
        ja czytalem szekspira bo musialem - tak z czystego musu, w innym wypadku -
        moze, ale nie do dzis.
        i popieram to co powiedzial usatisfied : jak mnie cos nie interesuje i uwazam
        ze "do sczzescia" nie jest mi potrzebne nawet tego nie zauwazam, z drugiej
        strony w pewnym waskim temacie potrafie dokopac sie nawet do pojedynczych
        opracowan wydawanych "sumptem wlasnym"...
        pzdr
        • Gość: Majka :-) Re: Wiedza-szczyt góry lodowej IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 09.12.02, 18:05
          Zaraz, zaraz... z waszych wypowiedzi wynika, że od momentu uzyskania
          umiejętności czytania i pisania szkoła powinna skupić się na tworzeniu wąskich
          specjalizacji. Powinno powstać coś w rodzaju klas -gett, wyłącznie dla
          zainteresowanych. Jedni będą tylko liczyć, inni rysować, jeszcze inni czytać
          literaturę?
          A gdzie coś, co się nazywa kontekst kulturowy? Jakiś zbiór wspólnych odniesień,
          skojarzeń czy choćby żartów językowych?
          Jak ustalić, od którego momentu winna się rozpocząć ścisła specjalizacja? Czy
          nie jest to wyrażenie zgody, że tylko niektórzy (wybitni) rzeczywiście staną
          się dobrzy w swoich dziedzinach, a reszta będzie nie tylko przeciętna, ale na
          domiar złego-niedouczona?
          Przecież już w tej chwili próby gromadzenia młodzieży w szkołach średnich w
          klasach o wyższych wymaganiach spotyka się z zarzutem zbędnego i niemoralnego
          elitaryzmu ;-)
          • Gość: MACIEJ Re: Wiedza-szczyt góry lodowej IP: *.ny325.east.verizon.net 09.12.02, 18:15
            Gość portalu: Majka :-) napisał(a):

            > Zaraz, zaraz... z waszych wypowiedzi wynika, że od momentu uzyskania
            > umiejętności czytania i pisania szkoła powinna skupić się na tworzeniu
            wąskich
            > specjalizacji. Powinno powstać coś w rodzaju klas -gett, wyłącznie dla
            > zainteresowanych. Jedni będą tylko liczyć, inni rysować, jeszcze inni czytać
            > literaturę?
            > A gdzie coś, co się nazywa kontekst kulturowy? Jakiś zbiór wspólnych
            odniesień,
            >
            > skojarzeń czy choćby żartów językowych?
            > Jak ustalić, od którego momentu winna się rozpocząć ścisła specjalizacja? Czy
            > nie jest to wyrażenie zgody, że tylko niektórzy (wybitni) rzeczywiście staną
            > się dobrzy w swoich dziedzinach, a reszta będzie nie tylko przeciętna, ale na
            > domiar złego-niedouczona?
            > Przecież już w tej chwili próby gromadzenia młodzieży w szkołach średnich w
            > klasach o wyższych wymaganiach spotyka się z zarzutem zbędnego i niemoralnego
            > elitaryzmu ;-)

            Tak,bo masy sa przygotowane na ksztalcenie sredniaka.
            Rozwoj moze byc zapewniony tylko przez konkurencje.
            I czy wczesniej ta konkurencja sie zaczyna tym lepiej.
            Ksztalcimy sie tylko i wylacznie po to,by moc konkurowac na swiatowym rynku
            pracy.
            Jesli selekcja nie zacznie sie od najmlodszych lat,to ciemnogrod bedzie rzadzil
            az do emerytury.
            • Gość: Krzysztof Homan Re: Wiedza-szczyt góry lodowej IP: 62.233.233.* 09.12.02, 20:11
              Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

              > Tak,bo masy sa przygotowane na ksztalcenie sredniaka.
              > Rozwoj moze byc zapewniony tylko przez konkurencje.
              > I czy wczesniej ta konkurencja sie zaczyna tym lepiej.
              > Ksztalcimy sie tylko i wylacznie po to,by moc konkurowac na swiatowym rynku
              > pracy.
              > Jesli selekcja nie zacznie sie od najmlodszych lat,to ciemnogrod bedzie
              rzadzil
              >
              > az do emerytury.

              Masz szczęście, że nadajesz zza oceanu.
              W Polsce za takie słowa zostałbyś napiętnowany i ukamienowany.
              U nas wszyscy dbają o wszystkich. Rozwój stymulowany jest uchwałami, apelami,
              akcjami. W przypadkach niepowodzeń winnych szuka się wśród nauczycieli lub
              ministrów.
              I cała ta zabawa ze szkodą dla wielu i za moje pieniądze.

              Pozdrawiam
              Krzysztof Homan, nauczyciel
              khoman@poczta.onet.pl
            • Gość: MP Re: Wiedza-szczyt góry lodowej IP: *.fuw.edu.pl 10.12.02, 13:50
              Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

              > Jesli selekcja nie zacznie sie od najmlodszych lat,to ciemnogrod bedzie
              rzadzil
              >
              > az do emerytury.

              Jeśli poziom średni (a nie elitarny) wykształcenia społeczeństwa
              jest kiepski, to ciemnogród rządzi zarównao przed jak i po emeryturze.
              Taka przynajmniej jest istota sytemu demokratycznego. Elity mogą najwyżej
              manipulować ciemnogrodem. W tym sensie elity w Stanach pewnie mają wiekszy
              wpływ na rządzenie niż w Polsce - poziom odporności ciemnogrodu na
              manipulację jest tam chyba niższy niż w naszej nadal żywej tradycji sarmackiej.
              W tym sensie model amerykański wcale nie jest moim ideałem. Gdybym miał
              wybierać pomiędzy ciemnogrodem manipulowalnym i niemanipulowalnym to
              zawsze wybrałbym to drugie - przy wszelkich oczywistych wadach, uważam to za
              rozwiązanie statystyczbnie bezpieczniejsze, podobnie jak najgorszą demokrację
              uważam za statystycznie bezpieczniejszą od najświatlejszej dyktatury.
              Dokonując takiego wyboru zależy mi na tym, by poziom zciemnogrodzenia
              społecznego był możliwie najniższy. I dlatego podpisuję się pod tym co
              pisze Majka, a przeciwko temu co proponuje Krzysztof.

              Pozdrawiam,

              marek@pawlowscy.w.pl
              • Gość: Krzysztof Homan Re: Wiedza-szczyt góry lodowej IP: 62.233.233.* 10.12.02, 20:36
                Gość portalu: MP napisał(a):

                > I dlatego podpisuję się pod tym co
                > pisze Majka, a przeciwko temu co proponuje Krzysztof.

                Znam swoje propozycje.
                Co proponuje Majka? Zadała tutaj jedynie kilka pytań.

                Pozdrawiam
                Krzysztof Homan, nauczyciel
                khoman@poczta.onet.pl
                • Gość: MP Re: Wiedza-szczyt góry lodowej IP: *.fuw.edu.pl 11.12.02, 11:46
                  Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):

                  > Co proponuje Majka? Zadała tutaj jedynie kilka pytań.

                  Wydaje mi się, że napisała tak:

                  "z waszych wypowiedzi wynika, że od momentu uzyskania
                  umiejętności czytania i pisania szkoła powinna skupić się na tworzeniu wąskich
                  specjalizacji. Powinno powstać coś w rodzaju klas -gett, wyłącznie dla
                  zainteresowanych. Jedni będą tylko liczyć, inni rysować, jeszcze inni czytać
                  literaturę?
                  A gdzie coś, co się nazywa kontekst kulturowy? Jakiś zbiór wspólnych odniesień,
                  skojarzeń czy choćby żartów językowych?
                  Jak ustalić, od którego momentu winna się rozpocząć ścisła specjalizacja? Czy
                  nie jest to wyrażenie zgody, że tylko niektórzy (wybitni) rzeczywiście staną
                  się dobrzy w swoich dziedzinach, a reszta będzie nie tylko przeciętna, ale na
                  domiar złego-niedouczona?"

                  Faktycznie niemal każde zdanie kończy się znakiem zapytania, ale na mój
                  gust są to pytania typu: "czy ty, Pawłowski, jesteś idiotą?" - to taka
                  stara metoda dydaktyczna, nie przez podanie lecz przez sprowokowanie do
                  zastanowienia :-)

                  Pan proponuje prywatyzację. W moim przekonaniu, przy obecnym poziomie
                  zasobności społeczeństwa, może to spowodować jedynie drastyczne obniżenie
                  poziomu średniego wyedukowania (i wychowania!) mimo pozornego podniesienia
                  poziomu pracy dydaktyczno-wychowawczej w tych nielicznych miejscach gdzie
                  nadal będzie się ona odbywała za prawdziwe pieniądze. Ta propozycja zmierza
                  głównie do zaoszczędzenia podatków. Nie stwarza nowych, nieistniejących
                  dotąd możliwości, bo szkoły niepubliczne z wysokim poziomem nauczania
                  istnieją, a jeśli jest ich zbyt mało, to nic nie stoi na przeszkodzie, by
                  je tworzyć. Problemem jest tylko poziom popytu. Argumentacja, że do niektórych
                  szkół niepublicznych trzeba zapisywać dzieci na kilka lat przed poczęciem,
                  jest chybiona, bo to raczej snobizm niż ocena oferty. Jeśli już to ocena
                  oferty towarzyskiej (z kim moje dziecko będzie się uczyć, a ja spotykać przy
                  okazji kontaktów szkolnych) niż oferty edukacyjnej. Wiele szkół niepublicznych
                  boryka się z niedoborem kandydatów. Tu obraz zaburza jedynie kwestia
                  uwarunkowań lokalowych. W dużych miastach lokale są horendalnie drogie
                  i nie ma ich wiele. Właściciele szkół, którzy zdobyli już lokale na
                  preferencyjnych warunkach, są niewątpliwie w lepszej sytuacji niż potencjalni
                  nowi. To hamuje rozwój szkolnictwa niepublicznego, ale aby to zmienić nie
                  potrzeba likwidować edukacji publicznej. Zabicie szkolnictwa publicznego
                  spowoduje dalsze wyalienowanie pokaźnych grup społacznych ze struktury
                  wspólnoty państwowej (lub - biorąc pod uwage proporcję - raczej odwrotnie:
                  dalsze wyalienowanie struktury państwowej od społeczeństwa, któremu ma
                  ona służyć). A państwo nie jest organizacją elit dla utrzymania w ryzach
                  reszty motłochu. Przynajmniej nie jest czymś takim państwo, które dla mnie
                  byłoby wartością. Majka gdzie indziej pisała o frekfencji 24%. Myślę,
                  że w tym miejscu, bez całej mojej zbytniej rozwlekłości, pisała dokładnie
                  o tym samym co ja tutaj. Jeśli się mylę, to mnie poprawi.

                  Maciej proponuje amerykańską szybką specjalizację. Nie wątpię, że tak
                  wyłapane zdolone dzieci mają odpowiednią i wszechstronną ofertę, a jeśli
                  umieją genialnie liczyć, to nikt nie zaniedbuje tego, by nauczyły się także
                  dobrze czytać. Problem jest inny (a może nawet są dwa). Po pierwsze
                  przez taką selekcję bez wątpienia nie przeszedłby ani Einstein, ani wiele
                  innych wybitnych współtwórców naszej cywilizacji. Po prostu dzieci dojrzewają
                  w różnym tempie i nie jest prawdą, że ten, kto w wieku 4 lat przewyższa
                  rówieśników, w wieku lat 15 będzie ich przewyższał nadal (pomijając ewentualny
                  efekt "sztucznego tuczu" czyli inywidualnej pracy nad delikwentem). Podobnie
                  ktoś kto w wieku 4 lat nie porafi mówić, w wieku lat 20 może tworzyć dzieła
                  na miarę nagrody Nobla (znów pomijając efekt "sztucznego wyhamowania"
                  przez umieszczenie delikwenta "u szefca" i ograniczenie do minimum pracy
                  edukacyjnej). Zapewne w Stanach wiedzą o tym i do programu DELTA można
                  trafić w różnym wieku, a nietrafienie do niego nie oznacza dożywotniego
                  wyroku przebywania w edukacyjnym getcie. I tu jest moje "po drugie".
                  Bo u nas - biorąc pod uwagę ubóstwo środków - zapewne bylibyśmy w stanie
                  zafundować sobie jedynie rozwiązanie dwubiegunowe: edukację dla
                  wyselekcjonowanych i getto edukacyjno-wychowawcze dla tych co się nie załapali.
                  Rozwój gimnazjów w większych miastach zmierzał moim zdaniem do tego.
                  W tym sensie tworzenie administracyjnych barier przeciwko gimnazjom dla
                  zdolniejszych nie jest działaniem pozbawionym podstaw racjonalnych. Natomiast
                  wcale nie jestem pewien czy tak należy ten problem rozwiązywać jak to
                  proponuje ministerstwo. Może warto myśleć nad bardziej subtelnymi metodami,
                  by nie wylewać dzieci z kąpielą?

                  Pozdrawiam,

                  marek@pawlowscy.w.pl
                  • Gość: Agata Re: Wiedza-szczyt góry lodowej IP: *.chello.pl 11.12.02, 12:10
                    Chciałabym zadać pytanie - co jest lepsze produkowanie, na siłę, rzeszę
                    miernoty czy edukacja dla mniejszej grupy, ale edukacja "z prawdziwego
                    zdarzenia"?
                    A a propos szkół prywatnych - są one różne - wiele z nich marnych. Lepsze są
                    społeczne ( kontrole Rad Rodziców).
                    Pozdrawiam - Agata
                    • Gość: MP Re: Wiedza-szczyt góry lodowej IP: *.fuw.edu.pl 11.12.02, 14:50
                      Gość portalu: Agata napisał(a):

                      > Chciałabym zadać pytanie - co jest lepsze produkowanie, na siłę, rzeszę
                      > miernoty czy edukacja dla mniejszej grupy, ale edukacja "z prawdziwego
                      > zdarzenia"?

                      To zależy dla kogo: czy dla dziecka zaszufladkowanego jako miernota
                      (szybko? najlepiej już w zerówce? lub na podstawie zasobności portfela
                      rodziców? a może za pierwszym razem gdy tylko sprawi kłopoty wychowawcze,
                      dostanie jedynkę czy nie odrobi pracy domowej?), czy dla dziecka
                      zaliczonego do "mniejszej grupy" (na podstawie jak wyżej), czy dla jakoś
                      rozumianego interesu publicznego (pytanie jak wyrażonego: możemy pogadać)?

                      Dla tych z Twojej drugiej szufladki na pewno lepsza jest edukacja "z
                      prawdziwego zdarzenia". Dla tych z pierwszej na pewno nie. Obawiam się,
                      że przy obecnej zasobności kasy szybko by się okazało, że wokół same
                      miernoty, a "mniejsza grupa" jest niezbyt wielka. Gdzie wówczas jest
                      interes publiczny? Czy tam gdzie interes "mniejszej grupy"?

                      Pozdrawiam,

                      marek@pawlowscy.w.pl
                      • Gość: Krzysztof Homan Re: Wiedza-szczyt góry lodowej IP: 62.233.233.* 11.12.02, 15:13
                        Gość portalu: MP napisał(a):

                        > To zależy dla kogo: czy dla dziecka zaszufladkowanego jako miernota
                        > (szybko? najlepiej już w zerówce? lub na podstawie zasobności portfela
                        > rodziców? a może za pierwszym razem gdy tylko sprawi kłopoty wychowawcze,
                        > dostanie jedynkę czy nie odrobi pracy domowej?), czy dla dziecka
                        > zaliczonego do "mniejszej grupy" (na podstawie jak wyżej), czy dla jakoś
                        > rozumianego interesu publicznego (pytanie jak wyrażonego: możemy pogadać)?
                        >
                        > Dla tych z Twojej drugiej szufladki na pewno lepsza jest edukacja "z
                        > prawdziwego zdarzenia". Dla tych z pierwszej na pewno nie. Obawiam się,
                        > że przy obecnej zasobności kasy szybko by się okazało, że wokół same
                        > miernoty, a "mniejsza grupa" jest niezbyt wielka. Gdzie wówczas jest
                        > interes publiczny? Czy tam gdzie interes "mniejszej grupy"?

                        Interes publiczny to dla mnie taka bajka, by wyciągnąć ode mnie jak najwięcej
                        pieniędzy.
                        Proponuję znieść podatek oświatowy. Jeśli będę chciał kształcić przyzwoicie
                        swoje własne dzieci poślę je do szkoły dobrej, choć drogiej. Jeśli będę miał w
                        nosie kształcenie swoich pociech lub nie będzie mnie stać na drogą szkołę,
                        poślę dzieci do taniej, marnej szkoły. Chcę byśmy wszyscy mieli prawo wyboru.
                        Jeśli komuś żal będzie dzieci w szkole marnej i taniej to bardzo proszę może
                        się udzielać fizycznie czy finansowo dla jej dobra. To pochwalę. Ale jeśli ten
                        ktoś również mi będzie KAZAŁ dać datek na jej rzecz, to pownienem mieć PRAWO
                        ODMOWY.
                        W obecnych warunkach budujemy interes publiczny za publiczne pieniądze
                        (niestety, również moje) z opłakanym skutkiem. To marnowanie pieniędzy. Kto
                        chce niech marnuje, ja sobie tego nie życzę.

                        Pozdrawiam
                        Krzysztof Homan, nauczyciel
                        khoman@poczta.onet.pl
                        • Gość: Majka:-) Re: Wiedza- do Krzysztofa IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 11.12.02, 17:02
                          "Jeśli będę miał w
                          nosie kształcenie swoich pociech lub nie będzie mnie stać na drogą szkołę,
                          poślę dzieci do taniej, marnej szkoły. Chcę byśmy wszyscy mieli prawo wyboru. "

                          No tak...
                          Próbuję twoją wizję przełożyć na moją rzeczywistość. 20% uczniów szkoły to
                          dzieci bezrobotnych, część obojga rodziców bezrobotnych. 25% ma dobry standard
                          finansowy. Reszta żyje przyzwoicie, ale nie byłoby ich stać na czesne w szkole
                          płatnej.
                          Ponad 90% dostaje się co roku na wybrane kierunki studiów. Olimpijczyków jest
                          tylu, że jesteśmy w pierwszej trzydziestce w rankingu ogólnopolskim (część
                          olimpijczyków to dzieci z rodzin o bardzo niskim standardzie materialnym- ich
                          rodziców nie byłoby stać na drogą szkołę). System oświaty, o jakim piszesz,
                          uniemożliwiłby edukację na właściwym poziomie większości moich uczniów. A to
                          dzieciaki warte największych pieniędzy.
                          Dlatego uważam twoją propozycję za ekstremalną, nie podoba mi się. I tyle.
                          • Gość: Krzysztof Homan Re: Wiedza- do Krzysztofa IP: 62.233.233.* 11.12.02, 19:41
                            Gość portalu: Majka:-) napisał(a):

                            > No tak...
                            > Próbuję twoją wizję przełożyć na moją rzeczywistość. 20% uczniów szkoły to
                            > dzieci bezrobotnych, część obojga rodziców bezrobotnych. 25% ma dobry
                            standard
                            > finansowy. Reszta żyje przyzwoicie, ale nie byłoby ich stać na czesne w
                            szkole
                            > płatnej.
                            > Ponad 90% dostaje się co roku na wybrane kierunki studiów. Olimpijczyków jest
                            > tylu, że jesteśmy w pierwszej trzydziestce w rankingu ogólnopolskim (część
                            > olimpijczyków to dzieci z rodzin o bardzo niskim standardzie materialnym- ich
                            > rodziców nie byłoby stać na drogą szkołę). System oświaty, o jakim piszesz,
                            > uniemożliwiłby edukację na właściwym poziomie większości moich uczniów. A to
                            > dzieciaki warte największych pieniędzy.
                            > Dlatego uważam twoją propozycję za ekstremalną, nie podoba mi się. I tyle.

                            Czy wiesz ilu wspaniałych piosenkarzy, piłkarzy, malarzy [wstaw co chcesz]
                            byłoby więcej na tym świecie, gdyby im wszystkim umożliwić dobre warunki,
                            właściwy start, również poza szkołą.
                            Na to wszystko trzeba kasy. Jak masz chęć to się z nią udzielaj tu i ówdzie.
                            Przymusowe podatki ograniczają moją wolność działania, w dużej części są
                            marnotrawione.
                            Jeśli podatki miałaś na myśli to - uważam twoją propozycję za ekstremalną, nie
                            podoba mi się. I tyle.

                            Pozdrawiam
                            Krzysztof Homan, nauczyciel
                            khoman@poczta.onet.pl
                        • Gość: MP Re: Wiedza-szczyt góry lodowej IP: *.fuw.edu.pl 12.12.02, 15:30
                          Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):

                          > Interes publiczny to dla mnie taka bajka, by wyciągnąć ode mnie jak najwięcej
                          > pieniędzy.

                          Jest Pan zbyt dużym chłopcem, by nie wiedzieć, że codziennie płaci Pan
                          publicznymi pieniędzmi trzymanymi zapewne w publicznie nadzorowanym banku,
                          oddycha Pan powietrzem, które (kiepsko, bo kiepsko, ale jednak) publicznie
                          jest chronine przed zbytnim zanieczyszczeniem, pije Pan publicznie chronioną
                          przez zbyt wieloma brudami wodę, je Pan jedzenie, które publicznie jest
                          chronione przed tym, by nie było trujące, jeździ Pan po publicznych drogach
                          i jest Pan publicznie chroniony by nikt Pana zbyt łatwo na nich nie skasował.
                          A jeśli mimo tych wszystkich niedoskonałych publicznych usług ktoś Panu
                          zrobi jednak kuku, to wyśle Pan za nim publicznego policjanta i pójdzie
                          Pan po zadośćuczynienie do publicznego sądu. Długo by można jeszcze wyliczać.
                          Tu nie ma Pan wyboru i dowolnego grymaszenia. Jeśli chce Pan korzystać z
                          choćby jednej z tych publicznych usług, musi się Pan pogodzić z tym, że będzie
                          Pan musiał wziąć je wszystkie i za wszystkie zapłacić. Innej oferty nie ma na
                          półce! Jeśli nie chce Pan nic, może Pan próbować wydzielić gdzieś sobie
                          działkę i ogłosić secesję. W Australli ktoś to robił, nie wiem z jak trwałym
                          skutkiem. Ja w tym Pana poprę jak długo będzie Pan w stanie zapewnić, że z
                          Pana działki nie będzie płynęło zagrożenie (ekologiczne, kryminalne itp.)
                          dla mojego kraju. Jeśli Pan tego nie zapewni, skorzystam z prawa do obrony.
                          Obawiam się jednak, że za sam płot, który musiałby Pan postawić, zapłaciłby
                          Pan więcej niż wszystkie dotychczas zapłacone podatki.
                          Interes publiczny to nie ideologiczna bajka. To zespół priorytetów
                          uzgodnionnych pomiędzy "publicznością". Pan chciałby namówić 80% publiczności
                          do uznania, że kształcenie ich dzieci nie leży w ich interesie. Ma Pan do tego
                          prawo (do namawiania i wmawiania czegokolwiek, choć i to prawo jest
                          publicznie ograniczone, by korzystając z niego nie można było posługiwać
                          się zbyt wielkim łgarstwem i podstępem). Jeśli uważa Pan, że uczciwą,
                          rzetelną argumentacją jest Pan w stanie przekonać do tego te 80% rodaków,
                          to moim zdaniem jest to przejaw zatrważającej naiwności (ale w tej
                          dziedzinie nie ma na szczęście żadnych ograniczeń!).
                          Państwo nie jest osiedlowym sklepikiem, do którego można wejść kiedy się
                          chce, wybrać z półki to, co się podoba i za to tylko zapłacić. Jedyną
                          cechą wspólną demotratycznego państwa i osiedlowego sklepiku jest to,
                          że drzwi wyjściowe są stale otwarte! W tym sensie ma Pan prawo ODMOWY,
                          o które się Pan dopomina!

                          Powiedziałem!

                          (Proszę wybaczyć zaczepny ton i nie traktować tego w żaden sposób
                          osobiście, a jedynie jako odniesienie do abstrakcyjnie traktowanych
                          poglądów. Nie ukrywam, że liczę na krwistą odpowiedź!)

                          Pozdrawiam,

                          marek@pawlowscy.w.pl


                          • Gość: Krzysztof Homan Re: Wiedza-szczyt góry lodowej IP: 62.233.233.* 12.12.02, 18:42
                            Gość portalu: MP napisał(a):

                            Różnimy się w kilku spojrzeniach na rzeczywistość społeczną.
                            Nie przeszkadza mi to jednak (chyba już nie pierwszy raz) złożyć pokłon przed
                            Panem. Skłania mnie do tego Pańska odpowiedź. Jest jak ZAWSZE stonowana, lotna,
                            wyrazista, pisana piękną i poprawną polszczyzną (choć teraz i niegdyś -
                            przydługa ;-)). Dziękuję :-)
                            Napisałem co napisałem, a Pan raczył udzielić wyczerpującej odpowiedzi,
                            rzeczywiście jak dla "małego chłopca".
                            Wszystko co Pan napisał jest prawdą, i tę prawdę podzielam.
                            Rozumiem rolę państwa, interesu publicznego. Idzie o to, by ten interes nie był
                            furtką na marnowanie MOICH pieniędzy. Można stosować kontrole i kontrole tych
                            kontroli, ale to niezbyt skuteczne, poza tym też kosztuje. Dlatego chciałbym
                            ograniczyć pole interesu publicznego do niezbędnego minimum. I tak sobie myślę,
                            że oświecanie wszystkich kosztem wszystkich leży poza tym minimum. I można
                            pewnie wskazać inne dziedziny leżące poza tym zakresem, źródła marnowania
                            pieniędzy i oszustw.

                            Nie rozumiem "80%".
                            Przepraszam, że "krew się nie polała" ;-)

                            Pozdrawiam
                            Krzysztof Homan, nauczyciel
                            khoman@poczta.onet.pl
                            • maksimum KREW SIE POLALA. 12.12.02, 23:39
                              Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):

                              > Gość portalu: MP napisał(a):

                              > Rozumiem rolę państwa, interesu publicznego. Idzie o to, by ten interes nie
                              był
                              > furtką na marnowanie MOICH pieniędzy. Można stosować kontrole i kontrole tych
                              > kontroli, ale to niezbyt skuteczne, poza tym też kosztuje. Dlatego chciałbym
                              > ograniczyć pole interesu publicznego do niezbędnego minimum. I tak sobie
                              myślę,
                              > że oświecanie wszystkich kosztem wszystkich leży poza tym minimum. I można
                              > pewnie wskazać inne dziedziny leżące poza tym zakresem, źródła marnowania
                              > pieniędzy i oszustw.
                              >
                              > Nie rozumiem "80%".
                              > Przepraszam, że "krew się nie polała" ;-)


                              Krew sie polala.
                              I bardzo dobrze.
                              Nie ma zycia bez emocji.
                              Czy wyjsciem z sytuacji nie bylaby ocena punktowa ,ktora proponowal unsatisfied
                              do ktorej moglaby byc dodana selekcja na podstawie tej oceny punktowej i
                              stworzenie klas dobrych i bardzo dobrych bez nakladow finansowych.
                              Ze sie wtrace.

                              > Pozdrawiam
                              > Krzysztof Homan, nauczyciel
                              > khoman@poczta.onet.pl
                              • Gość: Krzysztof Homan Re: KREW SIE POLALA. IP: 62.233.233.* 12.12.02, 23:59
                                maksimum napisał:

                                > Krew sie polala.
                                > I bardzo dobrze.
                                > Nie ma zycia bez emocji.
                                > Czy wyjsciem z sytuacji nie bylaby ocena punktowa ,ktora proponowal
                                unsatisfied
                                > do ktorej moglaby byc dodana selekcja na podstawie tej oceny punktowej i
                                > stworzenie klas dobrych i bardzo dobrych bez nakladow finansowych.
                                > Ze sie wtrace.

                                Punkty mogą być. Mocno polegałbym też w tej kwestii na zdaniu nauczycieli.
                                Uważaj na słowo "selekcja". Kilka osób na tym forum na na nie alergię ;-)

                                Pozdrawiam
                                Krzysztof Homan, nauczyciel
                                khoman@poczta.onet.pl
                                • Gość: MACIEJ Re: KREW SIE POLALA. IP: *.ny325.east.verizon.net 13.12.02, 01:04
                                  Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):

                                  > maksimum napisał:
                                  >
                                  > > Krew sie polala.
                                  > > I bardzo dobrze.
                                  > > Nie ma zycia bez emocji.
                                  > > Czy wyjsciem z sytuacji nie bylaby ocena punktowa ,ktora proponowal
                                  > unsatisfied
                                  > > do ktorej moglaby byc dodana selekcja na podstawie tej oceny punktowej i
                                  > > stworzenie klas dobrych i bardzo dobrych bez nakladow finansowych.
                                  > > Ze sie wtrace.
                                  >
                                  > Punkty mogą być. Mocno polegałbym też w tej kwestii na zdaniu nauczycieli.
                                  > Uważaj na słowo "selekcja". Kilka osób na tym forum na na nie alergię ;-)

                                  Bardzo uwaznie przeczytalem post MP o zroznicowaniu czasowym w dojrzewaniu
                                  dzieci i sie w calosci z nim zgadzam.
                                  Moja corka jest ta szybko dojrzewajaca,syn natomiast late bloomer(tak zreszta
                                  jak ja) i o to nie mam do nikogo pretensji.
                                  Samo zycie.
                                  System selekcji nie moze byc przeprowadzany tak,jak w mojej dawnej szkole
                                  sredniej na podstawie znajomosci dyrektorki i nauczycieli.
                                  Musi byc naplyw swiezej krwi i odplyw stechlej.
                                  W Stanach moj syn co rok chodzi z kim innym do klasy.
                                  Pamietam,ze w pre-K najlepsza uczennica w klasie syna byla Lily.
                                  W wieku 4 lat prowadzila normalne dyskusje z nauczycielka i ladnie pisala.
                                  Moj syn ledwo dukal pelnymi zdaniami w wieku 4 lat.
                                  Teraz w 3ciej klasie znowu sa razem i razem dostali papiery do DELTY.
                                  Lily dostawala papiery do DELTY co rok i nigdy nie przeszla egzaminu.
                                  Ten egzamin do DELTY jest calkiem inny niz nauka w normalnej klasie.
                                  Tam nie pytaja z przerobionego materialu w szkole,lecz jest to egzamin na
                                  inteligencje.
                                  Praktycznie nie mozna do takiego egzaminu dzieciaka przygotowac,chyba ze
                                  wpajajac mu samodzielnosc i uczac dociekliwosci.
                                  Pomaga ogladanie w TV :Discovery channel,TLC(The Learning Channel) itd.
                                  Moj syn ma testy z matematyki w kazdy piatek.
                                  Nie zauwazylem u niego stresu z tego powodu.
                                  Na podstawie testow wiadomo gdzie kto jest i jak ustawic dzieciakow w nastepnum
                                  roku.
                                  Tu przyjecie na studia odbywa sie na podstawie wynikow testow ze szkoly
                                  sredniej.



                                  > Pozdrawiam
                                  > Krzysztof Homan, nauczyciel
                                  > khoman@poczta.onet.pl
                            • Gość: MP Re: Wiedza-szczyt góry lodowej IP: *.fuw.edu.pl 13.12.02, 11:36
                              Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):

                              > Rozumiem rolę państwa, interesu publicznego. Idzie o to, by ten interes nie
                              > był furtką na marnowanie MOICH pieniędzy.

                              Zawsze był i bedzie, tak jak drzwi i okna do Pańskiego domu są też furtką dla
                              złodzieja. Mimo to ich Pan nie zamurowuje.

                              > Można stosować kontrole i kontrole tych
                              > kontroli, ale to niezbyt skuteczne, poza tym też kosztuje.

                              Autostrada tym różni się od drogi gminnej, że i bez kontroli dość
                              trudno pomylić tam kierunek ruchu i wymusić pierwszeństwo.
                              Chodzi o samowymuszające i samoregulujące mechanizmy, a nie
                              o rozbudowywanie armii kontrolerów. Ta jest potrzebna (równie
                              potrzebna co i nigdy niewystarczająca) przy ręcznym sterowaniu.
                              Przy sprawnych, przemyślanych mechanizmach, jasnych i kompletnych
                              regulacjach, potrzeba kontroli jest znacznie mniejsza (choć nigdy
                              nie znika, bo pomysłowość ludzka ...)

                              > Dlatego chciałbym
                              > ograniczyć pole interesu publicznego do niezbędnego minimum.

                              To filozofia wyłupania sobie oka, które swędzi. Nie podoba mi
                              się ona. Po pierwsze, chociaż swędzi, czasem boli i czasem
                              zupełnie zawodzi, przecież jednak w niezliczonych sytuacjach
                              lepiej je mieć niż nie mieć. Po drugie, skoro tylko swędzi,
                              a nie bardzo widać by groziło gangreną, to raczej trzeba szukać
                              skutecznego lekarstwa niż sprawnego chirurga.

                              > Nie rozumiem "80%".

                              To moja subiektywna ocena rozmiaru grupy społecznej, której -
                              przy obecnym poziomie zamożności - nie byłoby stać na opłacenie
                              wykształcenia średniego dzieciom w swoich rodzinach.

                              > Przepraszam, że "krew się nie polała" ;-)

                              Sprawił mi Pan zawód :-)

                              Pozdrawiam,

                              marek@pawlowscy.w.pl
                              • Gość: Krzysztof Homan Re: Wiedza-szczyt góry lodowej IP: 62.233.233.* 13.12.02, 16:42
                                Gość portalu: MP napisał(a):

                                > Zawsze był i bedzie, tak jak drzwi i okna do Pańskiego domu są też furtką dla
                                > złodzieja. Mimo to ich Pan nie zamurowuje.

                                Słabe porównanie.
                                Równa Pan zarządców kasy publicznej ze złodziejami?
                                Okna są mi niezbędne do życia, wydatek na oświatę nie.

                                > Chodzi o samowymuszające i samoregulujące mechanizmy

                                O którym przyszłym tysiącleciu Pan mówi?

                                > nie znika, bo pomysłowość ludzka ...)

                                W gąszczu przepisów kombinator zawsze coś znajdzie. Należy redukować ilość
                                uregulowań prawnych. A kombinatorstwo, złodziejstwo powinno być przykładnie
                                karane.

                                > To filozofia wyłupania sobie oka, które swędzi. Nie podoba mi
                                > się ona. Po pierwsze, chociaż swędzi, czasem boli i czasem
                                > zupełnie zawodzi, przecież jednak w niezliczonych sytuacjach
                                > lepiej je mieć niż nie mieć. Po drugie, skoro tylko swędzi,
                                > a nie bardzo widać by groziło gangreną, to raczej trzeba szukać
                                > skutecznego lekarstwa niż sprawnego chirurga.

                                Porównanie tak chybione, że brak mi słów odpowiedzi.
                                Jeśli to moje oko proszę zostawić mi wybór kuracji. Jak to ma się do marnowania
                                pieniędzy dla interesu publicznego?

                                Pozdrawiam
                                Krzysztof Homan, nauczyciel
                                khoman@poczta.onet.pl
                                • Gość: MP Re: Wiedza-szczyt góry lodowej IP: *.fuw.edu.pl 13.12.02, 21:16
                                  Nie możemy się porozumieć, bo nie chce się Pan wyzwolić
                                  z myślenia "ja". Jest Pan jednym z milionów decydujących
                                  o tym co potrzebne i co swędzi. Moje porównania nie dotyczyły
                                  Pana konkretnej sytuacji (jednostka może nie widzieć potrzeby
                                  ochrony wód morza, szczególnie gdy mieszka w górach). Porównania
                                  dotyczyły spraw ważnych dla większości z milionów potencjalnie
                                  stanowiących - "publicznego" swędzacego oka.
                                  Ktoś, kto nie planuje dzieci, ma je odchowane
                                  lub i tak nie widzi dla nich miejsca w systemie publicznym,
                                  może nie być zainteresowany utrzymywaniem tego systemu.
                                  Ktoś kto nie jeździ samochodem może nie być zainteresowany
                                  budową dróg (i przymusowym wywłaszczaniem na nie JEGO gruntów),
                                  kogoś innego nie interesuje metro albo teatr. Sprawy te są różnego
                                  kalibru i jest ich tysiące. Decyzje w tych sprawach zapadają
                                  (w teorii oczywiście) w drodze publicznego uzgodnienia.
                                  Zwykle wiele uzgodnień szczegółowych albo nas nie dotyczy, albo
                                  nawet idzie wbrew naszym partykularnym interesom (wściekam się,
                                  gdy mnie gonią z wydm nad morzem!). Takie jest życie!
                                  Moim zdaniem marnotrawstwo, o którym Pan pisze, a ja wcale nie
                                  protestuję, bardzo dobrze porównuje się ze złodziejstwem. Tylko,
                                  że w moim przekonaniu marnotrawstwem nie jest istnienie systemu
                                  w ogóle. Marnotrawstwem jest skala jego niedoskonałości.
                                  Swoją drogą, czy Pan wie jak wiele energii marnuje się dzięki
                                  niedoskonałosci dróg czy instalacji energetycznych? To jednak
                                  powód - dla społeczeństwa, a nie dla pojedynczego podatnika,
                                  który jest akurat właścicielem elektrowni wodnej i nie lubi
                                  podróżować - by doskonalić drogi i systemy energetyczne, a nie
                                  by je likwidować. I tylko o to mi chodziło. Przykro mi, że w
                                  szczególnej sprawie oświaty uważa Pan, że nasze partykularne interesy
                                  się rozmijają. Mam wrażenie, że nie do końca tak jest, a Pana
                                  spojrzenie jest zbyt krótkowzroczne. Dziś już jednak nie będę
                                  Pana do tego przekonywał. Odłożę to na później. Pewnie będzie
                                  okazja :-)

                                  Pozdrawiam,

                                  marek@pawlowscy.w.pl
                                  • Gość: Krzysztof Homan Re: Wiedza-szczyt góry lodowej IP: 62.233.233.* 13.12.02, 23:05
                                    Gość portalu: MP napisał(a):

                                    > Nie możemy się porozumieć, bo nie chce się Pan wyzwolić
                                    > z myślenia "ja".

                                    Nie pozwolę zrobić z siebie "numeru statystycznego" i dojnej krowy.

                                    >(jednostka może nie widzieć potrzeby
                                    > ochrony wód morza, szczególnie gdy mieszka w górach).

                                    Morze mamy jedno.
                                    Zatrute morze zatruwa życie również w górach.

                                    > Decyzje w tych sprawach zapadają
                                    > (w teorii oczywiście) w drodze publicznego uzgodnienia.

                                    Tak jest. Ja tylko artykułuję swój sprzeciw wobec niektórych z tych uzgodnień.

                                    > Zwykle wiele uzgodnień szczegółowych albo nas nie dotyczy, albo
                                    > nawet idzie wbrew naszym partykularnym interesom (wściekam się,
                                    > gdy mnie gonią z wydm nad morzem!). Takie jest życie!

                                    Wydma jest również moja, i nie pozwolam jej deptać.

                                    > Moim zdaniem marnotrawstwo, o którym Pan pisze, a ja wcale nie
                                    > protestuję, bardzo dobrze porównuje się ze złodziejstwem. Tylko,
                                    > że w moim przekonaniu marnotrawstwem nie jest istnienie systemu
                                    > w ogóle. Marnotrawstwem jest skala jego niedoskonałości.

                                    Proszę zaproponować doskonalszy system. Wtedy wrócimy do rozmowy w tym temacie.

                                    > Swoją drogą, czy Pan wie jak wiele energii marnuje się dzięki
                                    > niedoskonałosci dróg czy instalacji energetycznych? To jednak
                                    > powód - dla społeczeństwa, a nie dla pojedynczego podatnika,
                                    > który jest akurat właścicielem elektrowni wodnej i nie lubi
                                    > podróżować - by doskonalić drogi i systemy energetyczne, a nie
                                    > by je likwidować. I tylko o to mi chodziło.

                                    Nie mój interes - złe drogi czy instalacje w kraju. Swój interes widzę na
                                    rachunkach. Szkoda, że nie mam wyboru dostawcy prądu.

                                    > Przykro mi, że w
                                    > szczególnej sprawie oświaty uważa Pan, że nasze partykularne interesy
                                    > się rozmijają. Mam wrażenie, że nie do końca tak jest, a Pana
                                    > spojrzenie jest zbyt krótkowzroczne. Dziś już jednak nie będę
                                    > Pana do tego przekonywał. Odłożę to na później. Pewnie będzie
                                    > okazja :-)

                                    Dziecko, jego wychowanie, edukacja, przyszłość jest wyłączną domeną rodziców.
                                    Oni powinni ponosić koszty z tym związane oraz odpowiedzialność za swoje "w
                                    imieniu dziecka" wybory. Co mnie, Panu, do tego?

                                    Życzę Panu sukcesu w przekonywaniu mnie, ale wydaje mi się, że to syzyfowa
                                    praca. Jeśli będzie miał Pan czas i ochotę - bardzo proszę ;-)

                                    Pozdrawiam
                                    Krzysztof Homan, nauczyciel
                                    khoman@poczta.onet.pl
                                    • Gość: MP Re: Wiedza-szczyt góry lodowej IP: *.fuw.edu.pl 14.12.02, 12:04
                                      Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):

                                      ) Nie pozwolę zrobić z siebie "numeru statystycznego" i dojnej krowy.

                                      W państwie demokratycznym jest Pan numerem stsystycznym i
                                      dojną krową, w sensie, o którym Pan pisze. Tak długo, jak
                                      długo trwa Pan w decyzji by się z tego Państwa nie wypisać.
                                      Ale np. w państwie feudalnym Pana "wybór" byłby znacznie większy.
                                      Kłopot w tym, że ten "wybór" nie byłby wyborem.

                                      ) Morze mamy jedno.
                                      ) Zatrute morze zatruwa życie również w górach.

                                      A co mi tam takie zatrucie. Mam jeszcze tylko kilka lat życia
                                      i lepsze przyjemności niż płacenie na Towarzystwo Miłośników
                                      Wodorostów. (Co Pan na taką argumentację?)

                                      ) ) Decyzje w tych sprawach zapadają
                                      ) ) (w teorii oczywiście) w drodze publicznego uzgodnienia.
                                      )
                                      ) Tak jest. Ja tylko artykułuję swój sprzeciw wobec niektórych z tych uzgodnień.

                                      Pana prawo "artykułowania" jest przywilejem chronionym za moje
                                      podatki. Niby czemu mam płacić za policjanta, pilnującego by
                                      niezadowolony tłum bezrobotnych nie ozdobił Panem najbliższej latarni,
                                      za głoszenie niepodobających się im pogladów?

                                      ) Wydma jest również moja, i nie pozwolam jej deptać.

                                      Facet, który mnie z niej zgania bierze pensję z mojej kieszeni!
                                      Poza tym wydma jest także moja i nie pozwolę, by ktoś nie pozwalał
                                      mi chodzić po mojej wydmie! (I co Pan na to!)

                                      ) Proszę zaproponować doskonalszy system. Wtedy wrócimy do rozmowy w tym
                                      ) temacie.

                                      Pisałem już nie raz jak to widzę na roboczo - jako pierwszy
                                      krok myślenia. Zrekapituluję bez pretensji do ostateczności
                                      i doskonałości:

                                      Ja wybieram i zwalniam burmistrza, burmistrz dyrektora,
                                      dyrektor nauczyciela. Przy zatrudnianiu dyrektora burmistrz
                                      musi mieć akceptację rodziców. Przy zwalnianiu może się kierować
                                      ich opinią, ale nie musi. Pracownicy szkoły (w tym nauczyciele)
                                      nie mają w tej sprawie głosu. W pozostałych przypadkach
                                      zatrudniania i zwalniania obowiązuje jedynie kodeks pracy i
                                      subiektywne zadowolenie pracodawcy z pracownika. Żadnych dożywotnich
                                      karcianych mianowań! Żadnych ograniczeń co do powodów zwolnienia
                                      dyrektora przez burmistrza.

                                      Nauczyciel ma pełną autonomię by pracować tak, by
                                      pracodawca był z niego zadowolony. Oznacza to, że pracodawca
                                      nie może mu narzucić konkretnego sposobu pracy w ramach autonomii.
                                      Może wymagać współpracy w ramach działań skorelowanych szkoły.
                                      Może wymagać wypełniania standardów (jak niżej) i karać doraźnie
                                      za brak ich wypełniania. Zwolnić może zgodnie z kodeksem pracy
                                      przedstawiając motywację. Powodem może być także okoliczność,
                                      że jest oferta podjęcia pracy zgłoszona przez kandydata legitymującego
                                      się wyższymi kwalifikacjami lub lepszymi dokonaniami.
                                      Powodem jest też brak zadowolenia rodziców (nie ze stopni
                                      stawianych przez samego nauczyciela, co wyniknie niżej)
                                      ale ze stylu i jakości uczenia.

                                      Państwo daje standardy edukacyjne, procedury i narzędzia do
                                      częstego badania stopnia ich wypełnienia.
                                      Standardy są jednoznaczne i precyzyjne, sformułowane na poziomie
                                      ucznia, a nie profesora uczelni. W części wymaganej
                                      wiedzy encyklopedycznej są drobiazgowo szczegółowe. W części
                                      kompetencyjnej obudowane są przykładami modelowymi. Zawierają
                                      też katalog i opisy obowiązkowych sytuacji dydaktyczno-wychowawczych,
                                      w których uczeń powinien uczestniczyć, by proces edukacyjny był
                                      kompletny (np. jakie doświadczenia powinien wykonać samodzielnie
                                      jedynie pod kontrolą nauczyciela, ze sprecyzowaniem co w danym
                                      doświadczeniu oznacza "samodzielnie", by nie oznaczało to, że w
                                      trzydziestoosobowej grupie). Obowiązują także standardy (wariantowe)
                                      wyposażenia technicznego procesu dydaktycznego. Obowiązują
                                      standardy LICZBY GODZIN FAKTYCZNIE ODBYTYCH, PEŁNOWARTOŚCIOWYCH
                                      ZAJĘĆ W ETAPIE PROCESU DYDAKTYCZNEGO, a nie jak obecnie liczby godzin
                                      tygodniowych, bedące informacją przydatną jedynie dla księgowego!

                                      Za łamanie standardów, państwo może ukarać winnych, w tym burmistrza
                                      i nakazać przywrócenie stanu przewidzianego prawem lub wypłatę
                                      odszkodowania za wynajęcie sobie nauczania prywatnego.
                                      Jest zobligowane zbadać taki zarzut rodzica lub ucznia
                                      (zarzut niewypełniania standardów), którzy mają tu prawa strony
                                      postępowania administracyjnego (rozstrzygniecie organu państwa w
                                      sprawie zarzutu ma charakter decyzji administacyjnej i podlega kontroli
                                      sądowej). Dotyczy to także standardu technicznego i godzinowego.
                                      Procedury badania mieszczenia się w standardach edukacyjnych
                                      są jednoznacznie określone przez przepisy i mogą
                                      być zastosowane także przez dyrektora wobec nauczyciela, jak
                                      i przez burmistrza wobec dyrektora i nauczycieli. Nauczyciel
                                      sam też może kontrolować na ile się w nich mieści i zgłaszać
                                      przełożonemu zawczasu uzasadnioną niemożność zmieszczenia się w
                                      standardach - jeśli nie zgłasza, to sam ponosi odpowiedzialność
                                      za ich niewypełnienie. Państwo dostarcza narzędzi badania
                                      typowych okoliczności mogących utrudniać wypełnianie standardów
                                      (np. narzędzia badania stopnia niedojrzałości emocjonalnej grupy w
                                      pierwszych etapach edukacyjnych). Przewiduje możliwość (i nakazuje
                                      w pewnych sytuacjach) stosowanie procedur zaradczych, w szczególności
                                      zmniejszenia liczebności klasy lub zatrudnienie dwóch nauczycieli
                                      czy jednego o wyższych kwalifikacjach.

                                      Oprócz procedur badania mieszczenia się w standardach, państwo
                                      dostarcza narzędzi badnia przebiegu pracy dydaktycznej, narzędzi
                                      pomocnych dla wyrobienia sobie opini o jej jakości i skuteczności.
                                      Są to narzędzia dla dyrektora, dla burmistrza i dla samobadania się
                                      nauczyciela, jeśli czuje taką potrzebę. Uzasadniając decyzje
                                      personalne dyrektor i burmistrz mają obowiązek odwołać się
                                      merytorycznie do odczytu dokonanego tymi narzędziami. Mogą też
                                      zlecić badanie uprawnionym osobom lub firmom. W oparciu o te
                                      same narzędzia nauczeciel ma prawo bronić się przed zwolnieniem
                                      z nieprawdziwych powodów (wymóg prawdziwości podanych powodów
                                      zawiera kodeks pracy).

                                      O szansach rekrutacyjnych uczniów przy pokonywaniu szczebli edukacji
                                      decydują jedynie wyniki zewnętrznych pomiarów umiejętności,
                                      kompetencji i predyspozycji. Pomiary są wielokrotne (wielokrotne przed
                                      każdym szczeblem), szczegółowe, alternatywne i nie są ostateczne (istnieje
                                      kolejna szansa). Ich wyniki i "legalność" w odniesieniu do standardów,
                                      podlegają kontroli i zaskarżeniu. Zainteresowani mają tu prawa strony
                                      postępowania.

                                      Dalej jest rozdział o obowiązkach rodziców i uczniów, który inni
                                      napisza zapewne znacznie lepiej :-).

                                      Tyle w charakterze szkicu. Nie wątpię, że będzie miał Pan teraz
                                      okazję do poużywania sobie na tym, bo nie mam złudzeń, że jest
                                      to szkic dziurawy jak sito albo rurociąj jamalski. Ale skoro
                                      chciał Pan od czegoś zacząć, to niech i tak będzie.

                                      ) Nie mój interes - złe drogi czy instalacje w kraju. Swój interes widzę na
                                      ) rachunkach. Szkoda, że nie mam wyboru dostawcy prądu.

                                      Dostawcy drogi pod dom też? A przecież łatają ja (lub nie)
                                      za Pana podatki.

                                      ) Dziecko, jego wychowanie, edukacja, przyszłość jest wyłączną domeną rodziców.
                                      ) Oni powinni ponosić koszty z tym związane oraz odpowiedzialność za swoje "w
                                      ) imieniu dziecka" wybory. Co mnie, Panu, do tego?

                                      Są kraje, gdzie los żon też jest wyłączną domeną męża. Można i tak.
                                      Dla mnie przyznanie wielkiej władzy rodzicom nad dziećmi nie jest
                                      wynikiem uznania, że mnie one zupełnie nie obchodzą, ale uznaniem,
                                      że nikt inny tak dobrze o nie nie zadba jak oni. Motywacją jest więc
                                      dobro dziecka biologicznie powiązanego ze swoimi rodzicami, a nie
                                      deklaracja, że to nie mój interes. (Jeśli wolno tu z grubej rury,
                                      ale tylko w celach dydaktycznych, to mam nadzieję, że chociaż
                                      ledwo żywe noworodki znalezione na śmietniku trochę Pana obchodzą
                                      i nie poskąpi Pan podatku na szpital dla nich, mimo, że nie wiadomo,
                                      czy mamuśka się ubezpieczyła; nie poskąpi Pan też na policjanta, by
                                      posłać go za troskliwą mamuśką?) Nawet zwierzeta stadne wykazują
                                      troskliwość wobec cudzego potomstwa. To tylko taki prymitywny
                                      instynkt zachowania gatunku (a może coś więcej, biorąc pod
                                      • Gość: MP Re: Wiedza-szczyt góry lodowej - cd. IP: *.fuw.edu.pl 14.12.02, 12:06
                                        > Dziecko, jego wychowanie, edukacja, przyszłość jest wyłączną domeną rodziców.
                                        > Oni powinni ponosić koszty z tym związane oraz odpowiedzialność za swoje "w
                                        > imieniu dziecka" wybory. Co mnie, Panu, do tego?

                                        Są kraje, gdzie los żon też jest wyłączną domeną męża. Można i tak.
                                        Dla mnie przyznanie wielkiej władzy rodzicom nad dziećmi nie jest
                                        wynikiem uznania, że mnie one zupełnie nie obchodzą, ale uznaniem,
                                        że nikt inny tak dobrze o nie nie zadba jak oni. Motywacją jest więc
                                        dobro dziecka biologicznie powiązanego ze swoimi rodzicami, a nie
                                        deklaracja, że to nie mój interes. (Jeśli wolno tu z grubej rury,
                                        ale tylko w celach dydaktycznych, to mam nadzieję, że chociaż
                                        ledwo żywe noworodki znalezione na śmietniku trochę Pana obchodzą
                                        i nie poskąpi Pan podatku na szpital dla nich, mimo, że nie wiadomo,
                                        czy mamuśka się ubezpieczyła; nie poskąpi Pan też na policjanta, by
                                        posłać go za troskliwą mamuśką?) Nawet zwierzeta stadne wykazują
                                        troskliwość wobec cudzego potomstwa. To tylko taki prymitywny
                                        instynkt zachowania gatunku (a może coś więcej, biorąc pod uwagę
                                        cassus Romulusa i Remusa?). Myśli Pan, że my - ludzie cywilizowani -
                                        powinniśmy się wyzwolić z prymitywnych instynktów?

                                        Wyżej była tania zagrywka na uczuciach, ale można też racjonalnie.

                                        Dobrze mi się z Panem gada, bo wiem, że analizuje Pan moje
                                        argumenty, stara się je zrozumieć, a jeśli Panu nie pasują,
                                        to przedstawia Pan możliwie racjonalną kontrargumentację.
                                        Może w końcu pozostaniemy przy swoim, bo ważą się tu nie tylko
                                        argumenty merytorychne, ale i priorytety, wrażliwości,
                                        filozofie, racje. Mimo to zapewne będziemy w końcu w stanie chociaż pojąć
                                        źródło naszych różnic i zaakceptować naszą różność. Nie chwycimy
                                        pod koniec rozmowy za maczugi.
                                        Trochę się obawiam, że tak pieknie by nie było, gdybym w sprawach
                                        publicznych czy jakichkolwiek spierał się o kimś niewykształconym.
                                        Dlatego zależy mi, by możliwie wiele osób, z którymi przyjdzie mi
                                        czy to uzgadniać stanowiska osobiście, czy też bedą współdecydować
                                        o moich sprawach w procedurach demokratycznych, było osobami
                                        możliwie dobrze wykształconymi. By ważyło argumenty, a nie
                                        tylko wirtualne emocje emitowane z telewizora czy z plakatów
                                        ulicznych. Wolę też, by cała okolica była zaludniona mieszkańcami
                                        domków z ogródkiem lub chociaż schludnych bloków, a nie slumsów,
                                        z których trzeba uciekać w obawie o bezpieczeństwo własne
                                        i najbliższych. Pewnie Pan napisze, że odbierając ludziom podatki,
                                        zaludniam slumsy. Bardzo bym chciał znać wiarygodną
                                        odpowiedź na pytanie co tu jest rzeczywiście czynnikiem
                                        pierwotnym - ekonomia czy edukacja? Na pewno nie jest tu
                                        odpowiedź jednobiegunowa. Moim zdaniem jest tu problem wyważenia
                                        proporcji. Obstawiałbym prymat edukacji (przewagę w proporcji
                                        w rozwiązaniu rozwojowo optymalnym), ale wiem, że jest to
                                        raczej podpowiedź intuicji niż ścisły wywód. Kontrprzykład
                                        amerykańskiego cudu zupełnie mnie nie przekonuje. My startujemy
                                        z zupełnie innych uwarunkowań, innego potencjału startowego
                                        i innego potencjału, który czeka, by tylko wyciągnąć rękę
                                        po niego. Tu nie ma porównania.

                                        Pozdrawiam,

                                        marek@pawlowscy.w.pl
                                        • Gość: Majka:-) Re: Wiedza-szczyt góry lodowej - cd. IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 14.12.02, 12:21
                                          "O szkole" Andrzej Frycz Modrzewski...
                                          Ucałowałby cię, Marku, ten XVI-wieczny mędrzec :-))) Ale akurat ta księga była
                                          na liscie cenzorów przez następnych wiele wieków. Ciekawe czemu? ;-)))
                                        • Gość: Krzysztof Homan Re: Wiedza-szczyt góry lodowej - cd. IP: 62.233.233.* 14.12.02, 13:31
                                          Gość portalu: MP napisał(a):

                                          > W państwie demokratycznym jest Pan numerem stsystycznym i
                                          > dojną krową, w sensie, o którym Pan pisze. Tak długo, jak
                                          > długo trwa Pan w decyzji by się z tego Państwa nie wypisać.

                                          To już uzgodniliśmy. Nie wybieram się na Księżyc, ani nie zamierzam tutaj
                                          całkowicie się odizolować.
                                          Sprzeciwam się zbyt szerokiemu zakresowi dojenia, a w konsekwecji zbyt dużemu
                                          marnotrawieniu moich pieniędzy.

                                          > A co mi tam takie zatrucie. Mam jeszcze tylko kilka lat życia
                                          > i lepsze przyjemności niż płacenie na Towarzystwo Miłośników
                                          > Wodorostów. (Co Pan na taką argumentację?)

                                          Ochronę mórz też uzgodniliśmy.

                                          > Pana prawo "artykułowania" jest przywilejem chronionym za moje
                                          > podatki. Niby czemu mam płacić za policjanta, pilnującego by
                                          > niezadowolony tłum bezrobotnych nie ozdobił Panem najbliższej latarni,
                                          > za głoszenie niepodobających się im pogladów?

                                          Za ten przywilej sam płacę i to aprobuję, Pan za swój. Za policjanta również
                                          płacę i to aprobuję. Pan płaci policjantowi za to, by samemu nie stać się
                                          ozdobą w sensie w/w.

                                          > Facet, który mnie z niej zgania bierze pensję z mojej kieszeni!
                                          > Poza tym wydma jest także moja i nie pozwolę, by ktoś nie pozwalał
                                          > mi chodzić po mojej wydmie! (I co Pan na to!)

                                          To nie jest Pańska wydma. Jest wspólna.

                                          > Pisałem już nie raz jak to widzę na roboczo - jako pierwszy
                                          > krok myślenia. Zrekapituluję bez pretensji do ostateczności
                                          > i doskonałości:
                                          >
                                          > Ja wybieram i zwalniam burmistrza, burmistrz dyrektora,
                                          > dyrektor nauczyciela. Przy zatrudnianiu dyrektora burmistrz
                                          > musi mieć akceptację rodziców. Przy zwalnianiu może się kierować
                                          > ich opinią, ale nie musi. Pracownicy szkoły (w tym nauczyciele)
                                          > nie mają w tej sprawie głosu. W pozostałych przypadkach
                                          > zatrudniania i zwalniania obowiązuje jedynie kodeks pracy i
                                          > subiektywne zadowolenie pracodawcy z pracownika. Żadnych dożywotnich
                                          > karcianych mianowań! Żadnych ograniczeń co do powodów zwolnienia
                                          > dyrektora przez burmistrza.
                                          >
                                          > Nauczyciel ma pełną autonomię by pracować tak, by
                                          > pracodawca był z niego zadowolony. Oznacza to, że pracodawca
                                          > nie może mu narzucić konkretnego sposobu pracy w ramach autonomii.
                                          > Może wymagać współpracy w ramach działań skorelowanych szkoły.
                                          > Może wymagać wypełniania standardów (jak niżej) i karać doraźnie
                                          > za brak ich wypełniania. Zwolnić może zgodnie z kodeksem pracy
                                          > przedstawiając motywację. Powodem może być także okoliczność,
                                          > że jest oferta podjęcia pracy zgłoszona przez kandydata legitymującego
                                          > się wyższymi kwalifikacjami lub lepszymi dokonaniami.
                                          > Powodem jest też brak zadowolenia rodziców (nie ze stopni
                                          > stawianych przez samego nauczyciela, co wyniknie niżej)
                                          > ale ze stylu i jakości uczenia.

                                          Dotąd zgoda.

                                          > Państwo daje standardy edukacyjne, procedury i narzędzia do
                                          > częstego badania stopnia ich wypełnienia.
                                          [...]

                                          Tu zaczynają się schody.
                                          Możemy poróżnić się w ilości, obszerności, szczegółowości tych standardów, ich
                                          sprawdzalności.
                                          Ale na początek może być.

                                          > Tyle w charakterze szkicu. Nie wątpię, że będzie miał Pan teraz
                                          > okazję do poużywania sobie na tym, bo nie mam złudzeń, że jest
                                          > to szkic dziurawy jak sito albo rurociąj jamalski. Ale skoro
                                          > chciał Pan od czegoś zacząć, to niech i tak będzie.

                                          Tu jest Pan mało grzeczny.

                                          > Dostawcy drogi pod dom też? A przecież łatają ja (lub nie)
                                          > za Pana podatki.

                                          Też.

                                          > Są kraje, gdzie los żon też jest wyłączną domeną męża. Można i tak.

                                          Co nam do tego? Dopóki nie zagrażają mojemu zdrowiu, życiu, moim pieniądzom,
                                          niech się rządzą jak chcą.

                                          > Dla mnie przyznanie wielkiej władzy rodzicom nad dziećmi nie jest
                                          > wynikiem uznania, że mnie one zupełnie nie obchodzą, ale uznaniem,
                                          > że nikt inny tak dobrze o nie nie zadba jak oni. Motywacją jest więc
                                          > dobro dziecka biologicznie powiązanego ze swoimi rodzicami, a nie
                                          > deklaracja, że to nie mój interes.

                                          Dzięki za uznaniowe prawa dla rodziców. Dla mnie jest to prawo podstawowe,
                                          naturalne.
                                          Jak ma Pan w tym interes to proszę się angażować. Ale proszę też nie wymagać
                                          działań i środków od ludzi, którzy takiego interesu nie widzą.

                                          (Jeśli wolno tu z grubej rury,
                                          > ale tylko w celach dydaktycznych, to mam nadzieję, że chociaż
                                          > ledwo żywe noworodki znalezione na śmietniku trochę Pana obchodzą
                                          > i nie poskąpi Pan podatku na szpital dla nich, mimo, że nie wiadomo,
                                          > czy mamuśka się ubezpieczyła; nie poskąpi Pan też na policjanta, by
                                          > posłać go za troskliwą mamuśką?) Nawet zwierzeta stadne wykazują
                                          > troskliwość wobec cudzego potomstwa. To tylko taki prymitywny
                                          > instynkt zachowania gatunku (a może coś więcej, biorąc pod uwagę
                                          > cassus Romulusa i Remusa?). Myśli Pan, że my - ludzie cywilizowani -
                                          > powinniśmy się wyzwolić z prymitywnych instynktów?

                                          Pozostawmy to w sferze nadziei. Chcę mieć wybór również w tym zakresie.
                                          Instynkt zachowania gatunku podpowiada mi, że obecny stan interesów publicznych
                                          na całym świecie, i związane z tym wypaczenia, prowadzą do anihilacji rodzin i
                                          indywidualnej odpowiedzialności. Na domiar złego dzieje się to moim kosztem.

                                          > Dobrze mi się z Panem gada, bo wiem, że analizuje Pan moje
                                          > argumenty, stara się je zrozumieć, a jeśli Panu nie pasują,
                                          > to przedstawia Pan możliwie racjonalną kontrargumentację.
                                          > Może w końcu pozostaniemy przy swoim, bo ważą się tu nie tylko
                                          > argumenty merytorychne, ale i priorytety, wrażliwości,
                                          > filozofie, racje. Mimo to zapewne będziemy w końcu w stanie chociaż pojąć
                                          > źródło naszych różnic i zaakceptować naszą różność. Nie chwycimy
                                          > pod koniec rozmowy za maczugi.

                                          Dziękuję.
                                          Wciąż trwamy przy swoim. Nie oznacza to jednak niemożności dalszej wymiany zdań
                                          w tym, czy innych zagadnieniach. Nie składamy wobec siebie żadnych formalnych
                                          zobowiązań. Jak to już sobie raz powiedzieliśmy - zawsze można przerwać dialog.
                                          Musimy zaakceptować naszą różność, choć możemy dążyć do jej zmniejszania.

                                          > Dlatego zależy mi, [...] By ważyło argumenty, a nie
                                          > tylko wirtualne emocje emitowane z telewizora czy z plakatów
                                          > ulicznych.

                                          Tu spotkają Pana coraz większe zawody (i bynajmniej nie z mojej strony).

                                          Pewnie Pan napisze, że odbierając ludziom podatki,
                                          > zaludniam slumsy.

                                          Co to znaczy "odbierając ludziom podatki"?
                                          Jeśli chodzi o zmniejszenie obiążeń każdego z nas to jest to plus.
                                          Jeśli zaś chodzi o uszczuplenie kasy publicznej, to też jest to plus. W ten
                                          sposób przyczyni się Pan do wzmożenia aktywności, zaradności, dbałości,
                                          odpowiedzialności, itd. przynajmniej wielu z nas.

                                          Bardzo bym chciał znać wiarygodną
                                          > odpowiedź na pytanie co tu jest rzeczywiście czynnikiem
                                          > pierwotnym - ekonomia czy edukacja?

                                          Dla mnie czynnikami pierwotnymi są wolność, możliwie duża w ramach organizmów
                                          państwowo-społecznych, i związana z tym odpowiedzialność.

                                          Pozdrawiam
                                          Krzysztof Homan, nauczyciel
                                          khoman@poczta.onet.pl
                                        • Gość: MACIEJ Re: Wiedza-szczyt góry lodowej - cd. IP: *.ny325.east.verizon.net 14.12.02, 16:27
                                          Gość portalu: MP napisał(a):

                                          > Bardzo bym chciał znać wiarygodną
                                          > odpowiedź na pytanie co tu jest rzeczywiście czynnikiem
                                          > pierwotnym - ekonomia czy edukacja?

                                          Odpowiedz jest bardzo prosta.
                                          Ile bylo szkol w X wiecznej Polsce?
                                          Zeby edukacja publiczna zaistniala,najpierw musi byc rozwinieta
                                          gospodarka,ktora moznaby opodatkowac a nastepnie z tych podatkow wydac czesc
                                          pieniedzy na szkoly.

                                          > Na pewno nie jest tu
                                          > odpowiedź jednobiegunowa.

                                          Zdecydowanie jednobiegunowa.
                                          Zanim powstanie edukacja publiczna moze oczywiscie istniej edukacja prywatna.


                                          > Moim zdaniem jest tu problem wyważenia
                                          > proporcji. Obstawiałbym prymat edukacji (przewagę w proporcji
                                          > w rozwiązaniu rozwojowo optymalnym), ale wiem, że jest to
                                          > raczej podpowiedź intuicji niż ścisły wywód.

                                          Jest to podpowiedz dyktowana emocjami.

                                          > Kontrprzykład
                                          > amerykańskiego cudu zupełnie mnie nie przekonuje.

                                          Zgadza sie.
                                          Cud amerykanski stoi otworem tylko przed tymi ,ktorzy go zrozumieja.

                                          > My startujemy
                                          > z zupełnie innych uwarunkowań, innego potencjału startowego
                                          > i innego potencjału, który czeka, by tylko wyciągnąć rękę
                                          > po niego. Tu nie ma porównania.

                                          Obecne uwarunkowania nie ograniczaja mozliwosci wzorowania sie na najlepszych.
                                          Polski system edukacji w niczym nie przypomina amerykanskiego.
                                          Jedynie ilosc klas w szkolach sie zgadza.
                                          System amerykanski oparty jest na :
                                          1-Ocenach od pierwszej klasy
                                          2-Selekcji od pre-K

                                          To tak jakby porownywac dwa samochody z zewnatrz.
                                          Karoseria identyczna,tylko ze samochod made in Poland jezdzi tylko na wstecznym.

                                          > Pozdrawiam,
                                          >
                                          > marek@pawlowscy.w.pl
                                          • caerme Re: Wiedza-szczyt góry lodowej - cd. 14.12.02, 18:46
                                            witam,
                                            nie bede sie spieral co do wersji "ilosci panstwa w gospodarce - jako calosci"
                                            kto jaka uznaje natomiast co do:
                                            mp - projektu tego za co i jak nauczyciel moze byc wymagradzany zwalniany itd -
                                            pelne popracie
                                            -pewnych ram programowych narzucanych w ten czy inny sposob z gory, zalezy
                                            jakie i w jaki sposob. wg mnie owe ramy, czy program, powinien byc ujesty
                                            problemowo a nie wypunktowane poszczegolne utwory czasem z numerami. nauczyciel
                                            powinien miec wybor jak go realizowac - co narzuca - nie moze byc super
                                            dokladny - musi byc problemowy.
                                            - co do sprawdzania po kazdym etapie - nie ma sprawy jestem za, co do formy
                                            pewnie doszlibysmy do porozumienia. mnie osobiscie wydaje sie ze powinny byc
                                            ujete problemowo bardziej niz czysta wiedza encyklopedyczna - pomijam
                                            podstawowo fakty, to raz. dwa - musza obe byc zroznicowane albo odgornie co do
                                            kilku wresji programowych jakie bedzie realizowala szkola [inna bedzie dla
                                            zapalonych fizykow a inna dla historyka itd] i kazda klasa bedzie miala -
                                            dzieki swemu profilowi - zupelnie inne pytania i zadania. dwa - ministerstwo
                                            lub ktos kto bedzie mial nadzor nad szkola [mowie o organach panstwowych]
                                            ustali pewne ramowe warunki jakie bedzie musial spelniac uczen w danym typie
                                            klasy [np tam gdzie beda zdolni powiedzmy humanici itd]. wyjscie numer 3 - tez
                                            mozliwe do wykorzystania, obserwuyjemy inne kraje sprawdzamy jak tam to dziala -
                                            dostosowywujemy system ocen z tego kraju z ktorego byl zaczerpniety wzor jesli
                                            dzie o nauke program itd. moze byc z poprawka, jesli trzeba go bedzie
                                            dostosowac do tego co by u nas bylo. i jesli cos sie nie uda - oczywiscie
                                            normalne procedury odwolawcze, pelna jawnosc jesli idzie o wglad itd.
                                            maciek - ma pelna i racje jesli idzie o selekcje i programy
                                            dla 'ambitnych' 'zdolnych' itd. wiadomo ze nie wszyscy rodza sie geniuszami i
                                            nie wszyscy beda b. zdolnymi naukowacami.
                                            p. homan - opeika i wplyw ze strony rodzciow powinien byc, przynajmniej taki by
                                            mogli oni bez problemu reagowac i wylapywac pewne nieprawidlowosci w szkole i
                                            naprawiac je, a w razie braku reakcji isc z tym probleme gdzies wyzej.
                                            jesli szkola bedzie prywatna ten problem nie istnieje gdyz pomijajac fakt ze
                                            nauczyciel jest w tym jak uczy [jesli robi to dobrze!] niezalezny, rodzice i
                                            tak maja duzy juz wplyw.
                                            pozdr
                                            piotrek
                                  • Gość: MACIEJ Re: Wiedza-szczyt góry lodowej.Prywatne czy panstw IP: *.ny325.east.verizon.net 13.12.02, 23:10
                                    Gość portalu: MP napisał(a):

                                    > Nie możemy się porozumieć, bo nie chce się Pan wyzwolić
                                    > z myślenia "ja". Jest Pan jednym z milionów decydujących
                                    > o tym co potrzebne i co swędzi. Moje porównania nie dotyczyły
                                    > Pana konkretnej sytuacji (jednostka może nie widzieć potrzeby
                                    > ochrony wód morza, szczególnie gdy mieszka w górach). Porównania
                                    > dotyczyły spraw ważnych dla większości z milionów potencjalnie
                                    > stanowiących - "publicznego" swędzacego oka.
                                    > Ktoś, kto nie planuje dzieci, ma je odchowane
                                    > lub i tak nie widzi dla nich miejsca w systemie publicznym,
                                    > może nie być zainteresowany utrzymywaniem tego systemu.
                                    > Ktoś kto nie jeździ samochodem może nie być zainteresowany
                                    > budową dróg (i przymusowym wywłaszczaniem na nie JEGO gruntów),
                                    > kogoś innego nie interesuje metro albo teatr. Sprawy te są różnego
                                    > kalibru i jest ich tysiące. Decyzje w tych sprawach zapadają
                                    > (w teorii oczywiście) w drodze publicznego uzgodnienia.
                                    > Zwykle wiele uzgodnień szczegółowych albo nas nie dotyczy, albo
                                    > nawet idzie wbrew naszym partykularnym interesom (wściekam się,
                                    > gdy mnie gonią z wydm nad morzem!). Takie jest życie!
                                    > Moim zdaniem marnotrawstwo, o którym Pan pisze, a ja wcale nie
                                    > protestuję, bardzo dobrze porównuje się ze złodziejstwem. Tylko,
                                    > że w moim przekonaniu marnotrawstwem nie jest istnienie systemu
                                    > w ogóle. Marnotrawstwem jest skala jego niedoskonałości.
                                    > Swoją drogą, czy Pan wie jak wiele energii marnuje się dzięki
                                    > niedoskonałosci dróg czy instalacji energetycznych? To jednak
                                    > powód - dla społeczeństwa, a nie dla pojedynczego podatnika,
                                    > który jest akurat właścicielem elektrowni wodnej i nie lubi
                                    > podróżować - by doskonalić drogi i systemy energetyczne, a nie
                                    > by je likwidować. I tylko o to mi chodziło. Przykro mi, że w
                                    > szczególnej sprawie oświaty uważa Pan, że nasze partykularne interesy
                                    > się rozmijają. Mam wrażenie, że nie do końca tak jest, a Pana
                                    > spojrzenie jest zbyt krótkowzroczne. Dziś już jednak nie będę
                                    > Pana do tego przekonywał. Odłożę to na później. Pewnie będzie
                                    > okazja :-)

                                    Wlasnie w NYC wyeliminowano ostatnio Board of Education.
                                    Miasto latami przygotowywalo sie do tego ,by ten motloch rozgonic i wreszcie
                                    udalo sie.
                                    Ilu tam ludzi siedzialo i jakie pensje pobieralo szkodzac w miedzyczasie
                                    systemowi szkolnictwa w NYC,to sie nawet w glowie nie miesci.
                                    Ale demokracja glupiej wiekszosci trzymala ich u wladzy.
                                    Cale BoE zostalo zastapione jedna osoba czyli komisarzem mianowanym przez
                                    burmistrza Bloomberga.
                                    Szkolami zarzadzala BoE ,a o poziom szkolnictwa obwiniano burmistrza-taki uklad
                                    bezkarnego czerpania z kasy to jest sztuka.
                                    W EUropie jest tendencja do podpierania sie duza strefa wspolna,rzekomo dla
                                    dobra narodu,ale te narody chcialyby szybszego wzrostu gospodarczego,chocby
                                    takiego jak w Stanach.
                                    No ale w Stanach jest nizsza strefa wspolna,no i sytuacja dla niewprawnego oka
                                    staje sie nierozwiazywalna.
                                    Takie catch 22.
                                    Gdzies musza byc priorytety postawione:
                                    1-Czy najpierw dzielimy budzet? (EU)
                                    2-Czy raczej budujemy gospodarke,by ten budzet byl wiekszy ? (USA)




                                    > Pozdrawiam,
                                    >
                                    > marek@pawlowscy.w.pl
                                    • Gość: Krzysztof Homan Re: Wiedza-szczyt góry lodowej.Prywatne czy panst IP: 62.233.233.* 13.12.02, 23:53
                                      Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                      > Szkolami zarzadzala BoE ,a o poziom szkolnictwa obwiniano burmistrza

                                      To mi przypomina sytuację w Polsce. Bzdurne prawo i finanse ustalają parlament,
                                      rząd, ministerstwo, a wini się nauczycieli.

                                      Pozdrawiam
                                      Krzysztof Homan, nauczyciel
                                      khoman@poczta.onet.pl
                              • Gość: MACIEJ Re: Wiedza-szczyt góry lodowej. KONKURENCJA IP: *.ny325.east.verizon.net 13.12.02, 20:02
                                Gość portalu: MP napisał(a):

                                > Autostrada tym różni się od drogi gminnej, że i bez kontroli dość
                                > trudno pomylić tam kierunek ruchu i wymusić pierwszeństwo.
                                > Chodzi o samowymuszające i samoregulujące mechanizmy, a nie
                                > o rozbudowywanie armii kontrolerów. Ta jest potrzebna (równie
                                > potrzebna co i nigdy niewystarczająca) przy ręcznym sterowaniu.
                                > Przy sprawnych, przemyślanych mechanizmach, jasnych i kompletnych
                                > regulacjach, potrzeba kontroli jest znacznie mniejsza (choć nigdy
                                > nie znika, bo pomysłowość ludzka ...)
                                >
                                > > Dlatego chciałbym
                                > > ograniczyć pole interesu publicznego do niezbędnego minimum.

                                Zdaje sie panowie,ze wszyscy mowimy o tym samym.
                                Zeby system zadzialal musi byc jak najwieksza konkurencja.
                                Niestety konkurencja nie ma prawa zaistniec bez selekcji,dlatego miernoty z
                                dardzo dobrymi tluka sie w tych samych klasach.

                                A poza tym,ile tych autostrad zbudowano po 1989r.?
                      • Gość: Agata Re: Wiedza-szczyt góry lodowej IP: *.chello.pl 11.12.02, 16:19
                        Mój syna (12 lat) chodzi do szkoły, w której każdą lekcję
                        skutecznie "rozwalają"dzieci, którym nie chce sie uczyć! Nie pomagają żadne
                        argumenty. Nie ma nauki jest natomiast wieczna walka. Zasobność portfela
                        rodziców tych dzieci jest, zapewniam, wielokronie wyższa niż moja.
                        Kłopoty wychowawcze sprawiają, bo są mało dopilnowani.
                        Ponawiam pytanie - jaki jest sens walczyć z nimi o każdą literę?
                        Czy jest uczciwe, że poświęca się im 80% czasu kosztem innych, którzy naukę
                        traktują poważnie?
                        Pozdrawiam - Agata
                        • Gość: MACIEJ Re: Wiedza-szczyt góry lodowej IP: *.ny325.east.verizon.net 11.12.02, 17:06
                          Gość portalu: Agata napisał(a):

                          > Mój syna (12 lat) chodzi do szkoły, w której każdą lekcję
                          > skutecznie "rozwalają"dzieci, którym nie chce sie uczyć! Nie pomagają żadne
                          > argumenty. Nie ma nauki jest natomiast wieczna walka. Zasobność portfela
                          > rodziców tych dzieci jest, zapewniam, wielokronie wyższa niż moja.
                          > Kłopoty wychowawcze sprawiają, bo są mało dopilnowani.
                          > Ponawiam pytanie - jaki jest sens walczyć z nimi o każdą literę?
                          > Czy jest uczciwe, że poświęca się im 80% czasu kosztem innych, którzy naukę
                          > traktują poważnie?
                          > Pozdrawiam - Agata

                          To jest typowy przyklad braku selekcji w nauczaniu zdolniejszych i mniej
                          zdolnych.
                          Taka demokracja na uzytek ksztalcenia sredniakow zamiast elit.
                          A gdzie kary w postaci zawieszenia w prawach ucznia lub zostawienia na nastepny
                          rok w tej samej klasie.
                          Musza byc nagrody(pozytywna selekcja) i kary,bo inaczej bedzie marazm i
                          ciemnogrod.
                          • Gość: Agata Re: Wiedza-szczyt góry lodowej IP: *.chello.pl 11.12.02, 17:29
                            Macieju - Ciemnogród już jest! Leń, nierób, leser jest praktycznie bezkarny!
                            Jeśli w trybie pilnym nie zreformuje sie całego (sic!) systemu polskiej oświaty
                            będzie źle. Nikt nie zechce nas w Unii ( mimo braku formalnych przeciwwskazań)
                            bez znajomości języków, kultury osobistej, rzetelnej wiedzy.
                            Będziemy (będą nasze dzieci) matołami z dyplomami,
                            Pozdrawiam - Agata
                          • Gość: Krzysztof Homan Re: Wiedza-szczyt góry lodowej IP: 62.233.233.* 11.12.02, 19:55
                            Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                            > A gdzie kary w postaci zawieszenia w prawach ucznia lub zostawienia na
                            nastepny
                            >
                            > rok w tej samej klasie.
                            > Musza byc nagrody(pozytywna selekcja) i kary,bo inaczej bedzie marazm i
                            > ciemnogrod.

                            Z Księżyca spadłeś? A gdzie wychowanie bezstresowe? Jeśli coś z uczniem jest
                            nie tak jak należy (nauka, zachowanie), to jest to wina szkoły, nauczyciela.
                            Tak wygląda u nas system nagród i kar.

                            Pozdrawiam
                            Krzysztof Homan, nauczyciel
                            khoman@poczta.onet.pl
                            • Gość: MACIEJ Re: Wiedza-szczyt góry lodowej IP: *.ny325.east.verizon.net 11.12.02, 23:25
                              Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):


                              > Z Księżyca spadłeś? A gdzie wychowanie bezstresowe? Jeśli coś z uczniem jest
                              > nie tak jak należy (nauka, zachowanie), to jest to wina szkoły, nauczyciela.
                              > Tak wygląda u nas system nagród i kar.

                              Dawno sie tak nie usmialem.
                              A co ze stresem po szkole jak pojdziemy do pracy?
                              Czy w pracy tez jakas ochronka przed stresem powinna byc?
                              Np. zw zaw.
                              A co ze stresem jak wyjedziemy z Polski do Stanow?
                              Z mojego doswiadczenia moge napisac,ze strres zzeral mnie w Polsce a w Stanach
                              sie uspokoilem.

                              > Pozdrawiam
                              > Krzysztof Homan, nauczyciel
                              > khoman@poczta.onet.pl
                              • Gość: Krzysztof Homan Re: Wiedza-szczyt góry lodowej IP: 62.233.233.* 11.12.02, 23:37
                                Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                > A co ze stresem po szkole jak pojdziemy do pracy?
                                > Czy w pracy tez jakas ochronka przed stresem powinna byc?
                                > Np. zw zaw.

                                Brawo, trochę się orientujesz ;-)

                                Pozdrawiam
                                Krzysztof Homan, nauczyciel
                                khoman@poczta.onet.pl
                      • Gość: MACIEJ Re: Wiedza-szczyt góry lodowej IP: *.ny325.east.verizon.net 11.12.02, 16:59
                        Gość portalu: MP napisał(a):

                        > Gość portalu: Agata napisał(a):
                        >
                        > > Chciałabym zadać pytanie - co jest lepsze produkowanie, na siłę, rzeszę
                        > > miernoty czy edukacja dla mniejszej grupy, ale edukacja "z prawdziwego
                        > > zdarzenia"?
                        >
                        > To zależy dla kogo: czy dla dziecka zaszufladkowanego jako miernota
                        > (szybko? najlepiej już w zerówce? lub na podstawie zasobności portfela
                        > rodziców? a może za pierwszym razem gdy tylko sprawi kłopoty wychowawcze,
                        > dostanie jedynkę czy nie odrobi pracy domowej?), czy dla dziecka
                        > zaliczonego do "mniejszej grupy" (na podstawie jak wyżej), czy dla jakoś
                        > rozumianego interesu publicznego (pytanie jak wyrażonego: możemy pogadać)?
                        >
                        > Dla tych z Twojej drugiej szufladki na pewno lepsza jest edukacja "z
                        > prawdziwego zdarzenia". Dla tych z pierwszej na pewno nie. Obawiam się,
                        > że przy obecnej zasobności kasy szybko by się okazało, że wokół same
                        > miernoty, a "mniejsza grupa" jest niezbyt wielka. Gdzie wówczas jest
                        > interes publiczny? Czy tam gdzie interes "mniejszej grupy"?

                        Swiat zmieniaja jednostki wybitne.
                        Obowiazkiem spoleczenstwa jest umiejetnosc ich wyselekcjonowania i stworzenia
                        najlepszych warunkow do rozwoju.

                        > Pozdrawiam,
                        >
                        > marek@pawlowscy.w.pl
                        • Gość: Krzysztof Homan Re: Wiedza-szczyt góry lodowej IP: 62.233.233.* 11.12.02, 19:45
                          Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                          > Swiat zmieniaja jednostki wybitne.
                          > Obowiazkiem spoleczenstwa jest umiejetnosc ich wyselekcjonowania i stworzenia
                          > najlepszych warunkow do rozwoju.

                          Kurna, kolejne obowiązki.
                          Wystarczy jak przestaniemy przeszkadzać tym najlepszym.

                          Pozdrawiam
                          Krzysztof Homan, nauczyciel
                          khoman@poczta.onet.pl
                          • Gość: MACIEJ Re: Wiedza-szczyt góry lodowej.STRES IP: *.ny325.east.verizon.net 11.12.02, 23:28
                            Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):

                            > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                            >
                            > > Swiat zmieniaja jednostki wybitne.
                            > > Obowiazkiem spoleczenstwa jest umiejetnosc ich wyselekcjonowania i stworze
                            > nia
                            > > najlepszych warunkow do rozwoju.
                            >
                            > Kurna, kolejne obowiązki.
                            > Wystarczy jak przestaniemy przeszkadzać tym najlepszym.


                            W taki mnie stres komuna wpedzala,ze nie dawalem rady i musialem wyjechac.

                            > Pozdrawiam
                            > Krzysztof Homan, nauczyciel
                            > khoman@poczta.onet.pl
                  • Gość: MACIEJ Re: Wiedza-szczyt góry lodowej IP: *.ny325.east.verizon.net 11.12.02, 17:15
                    Gość portalu: MP napisał(a):

                    > Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):
                    >
                    > > Co proponuje Majka? Zadała tutaj jedynie kilka pytań.
                    >
                    > Wydaje mi się, że napisała tak:
                    >
                    > "z waszych wypowiedzi wynika, że od momentu uzyskania
                    > umiejętności czytania i pisania szkoła powinna skupić się na tworzeniu
                    wąskich
                    > specjalizacji. Powinno powstać coś w rodzaju klas -gett, wyłącznie dla
                    > zainteresowanych. Jedni będą tylko liczyć, inni rysować, jeszcze inni czytać
                    > literaturę?
                    > A gdzie coś, co się nazywa kontekst kulturowy? Jakiś zbiór wspólnych
                    odniesień,
                    >
                    > skojarzeń czy choćby żartów językowych?
                    > Jak ustalić, od którego momentu winna się rozpocząć ścisła specjalizacja? Czy
                    > nie jest to wyrażenie zgody, że tylko niektórzy (wybitni) rzeczywiście staną
                    > się dobrzy w swoich dziedzinach, a reszta będzie nie tylko przeciętna, ale na
                    > domiar złego-niedouczona?"
                    >
                    > Faktycznie niemal każde zdanie kończy się znakiem zapytania, ale na mój
                    > gust są to pytania typu: "czy ty, Pawłowski, jesteś idiotą?" - to taka
                    > stara metoda dydaktyczna, nie przez podanie lecz przez sprowokowanie do
                    > zastanowienia :-)
                    >
                    > Pan proponuje prywatyzację. W moim przekonaniu, przy obecnym poziomie
                    > zasobności społeczeństwa, może to spowodować jedynie drastyczne obniżenie
                    > poziomu średniego wyedukowania (i wychowania!) mimo pozornego podniesienia
                    > poziomu pracy dydaktyczno-wychowawczej w tych nielicznych miejscach gdzie
                    > nadal będzie się ona odbywała za prawdziwe pieniądze. Ta propozycja zmierza
                    > głównie do zaoszczędzenia podatków. Nie stwarza nowych, nieistniejących
                    > dotąd możliwości, bo szkoły niepubliczne z wysokim poziomem nauczania
                    > istnieją, a jeśli jest ich zbyt mało, to nic nie stoi na przeszkodzie, by
                    > je tworzyć. Problemem jest tylko poziom popytu. Argumentacja, że do niektórych
                    > szkół niepublicznych trzeba zapisywać dzieci na kilka lat przed poczęciem,
                    > jest chybiona, bo to raczej snobizm niż ocena oferty. Jeśli już to ocena
                    > oferty towarzyskiej (z kim moje dziecko będzie się uczyć, a ja spotykać przy
                    > okazji kontaktów szkolnych) niż oferty edukacyjnej. Wiele szkół niepublicznych
                    > boryka się z niedoborem kandydatów. Tu obraz zaburza jedynie kwestia
                    > uwarunkowań lokalowych. W dużych miastach lokale są horendalnie drogie
                    > i nie ma ich wiele. Właściciele szkół, którzy zdobyli już lokale na
                    > preferencyjnych warunkach, są niewątpliwie w lepszej sytuacji niż potencjalni
                    > nowi. To hamuje rozwój szkolnictwa niepublicznego, ale aby to zmienić nie
                    > potrzeba likwidować edukacji publicznej. Zabicie szkolnictwa publicznego
                    > spowoduje dalsze wyalienowanie pokaźnych grup społacznych ze struktury
                    > wspólnoty państwowej (lub - biorąc pod uwage proporcję - raczej odwrotnie:
                    > dalsze wyalienowanie struktury państwowej od społeczeństwa, któremu ma
                    > ona służyć). A państwo nie jest organizacją elit dla utrzymania w ryzach
                    > reszty motłochu. Przynajmniej nie jest czymś takim państwo, które dla mnie
                    > byłoby wartością. Majka gdzie indziej pisała o frekfencji 24%. Myślę,
                    > że w tym miejscu, bez całej mojej zbytniej rozwlekłości, pisała dokładnie
                    > o tym samym co ja tutaj. Jeśli się mylę, to mnie poprawi.
                    >
                    > Maciej proponuje amerykańską szybką specjalizację. Nie wątpię, że tak
                    > wyłapane zdolone dzieci mają odpowiednią i wszechstronną ofertę, a jeśli
                    > umieją genialnie liczyć, to nikt nie zaniedbuje tego, by nauczyły się także
                    > dobrze czytać.

                    Nie wiem ,czy piszesz tu o DELCIE,ale program ten nie jest nastawiony na
                    specjalizacje lecz ma jedynie szerszy zakres nauczania i wiecej pracy domowej.
                    Cos tak jakby szli rok do przodu z materialem i poza tym maja 3 inne
                    przedmioty,ktorych w normalnej klasie nie ma.

                    > Problem jest inny (a może nawet są dwa). Po pierwsze
                    > przez taką selekcję bez wątpienia nie przeszedłby ani Einstein, ani wiele
                    > innych wybitnych współtwórców naszej cywilizacji. Po prostu dzieci dojrzewają
                    > w różnym tempie i nie jest prawdą, że ten, kto w wieku 4 lat przewyższa
                    > rówieśników, w wieku lat 15 będzie ich przewyższał nadal (pomijając ewentualny
                    > efekt "sztucznego tuczu" czyli inywidualnej pracy nad delikwentem). Podobnie
                    > ktoś kto w wieku 4 lat nie porafi mówić, w wieku lat 20 może tworzyć dzieła
                    > na miarę nagrody Nobla (znów pomijając efekt "sztucznego wyhamowania"
                    > przez umieszczenie delikwenta "u szefca" i ograniczenie do minimum pracy
                    > edukacyjnej). Zapewne w Stanach wiedzą o tym i do programu DELTA można
                    > trafić w różnym wieku, a nietrafienie do niego nie oznacza dożywotniego
                    > wyroku przebywania w edukacyjnym getcie. I tu jest moje "po drugie".
                    > Bo u nas - biorąc pod uwagę ubóstwo środków - zapewne bylibyśmy w stanie
                    > zafundować sobie jedynie rozwiązanie dwubiegunowe: edukację dla
                    > wyselekcjonowanych i getto edukacyjno-wychowawcze dla tych co się nie
                    załapali.
                    >
                    > Rozwój gimnazjów w większych miastach zmierzał moim zdaniem do tego.
                    > W tym sensie tworzenie administracyjnych barier przeciwko gimnazjom dla
                    > zdolniejszych nie jest działaniem pozbawionym podstaw racjonalnych. Natomiast
                    > wcale nie jestem pewien czy tak należy ten problem rozwiązywać jak to
                    > proponuje ministerstwo. Może warto myśleć nad bardziej subtelnymi metodami,
                    > by nie wylewać dzieci z kąpielą?

                    A moze administracja powinna sie wzorowac na najlepszych rozwiazaniach ze szkol
                    prywatnych i spolecznych?

                    > Pozdrawiam,
                    >
                    > marek@pawlowscy.w.pl
              • Gość: MACIEJ Swiatla dyktatura.SWIADOMOSC KSZTALTUJE BYT. IP: *.ny325.east.verizon.net 11.12.02, 16:54
                Gość portalu: MP napisał(a):

                > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                >
                > > Jesli selekcja nie zacznie sie od najmlodszych lat,to ciemnogrod bedzie
                > rzadzil
                > >
                > > az do emerytury.
                >
                > Jeśli poziom średni (a nie elitarny) wykształcenia społeczeństwa
                > jest kiepski, to ciemnogród rządzi zarównao przed jak i po emeryturze.
                > Taka przynajmniej jest istota sytemu demokratycznego. Elity mogą najwyżej
                > manipulować ciemnogrodem. W tym sensie elity w Stanach pewnie mają wiekszy
                > wpływ na rządzenie niż w Polsce - poziom odporności ciemnogrodu na
                > manipulację jest tam chyba niższy niż w naszej nadal żywej tradycji
                sarmackiej.
                >
                > W tym sensie model amerykański wcale nie jest moim ideałem. Gdybym miał
                > wybierać pomiędzy ciemnogrodem manipulowalnym i niemanipulowalnym to
                > zawsze wybrałbym to drugie - przy wszelkich oczywistych wadach, uważam to za
                > rozwiązanie statystyczbnie bezpieczniejsze, podobnie jak najgorszą demokrację
                > uważam za statystycznie bezpieczniejszą od najświatlejszej dyktatury.

                Nie ma lepszego systemu dla rozwoju gospodarczego jak i umyslowego niz swiatla
                dyktatura.
                Swiatla dyktatura Pinocheta uczynila z Chile najbogatszy kraj Ameryki
                Lacinskiej.
                Jesli za bezpieczenstwo uwazasz rozmiar przestepczosci,to moznaby porownac
                statystyki przestepczosci w Chile i Brazyli w okresie sprawowania rzadow przez
                Pinocheta.
                Juz od ponad 10 lat najszybciej rozwijajacym sie krajem na swiecie(gospodarczo
                i kulturowo) sa Chiny-kolejna swiatla dyktatura.
                Od ostatnich wyborow w Stanach tez mamy dyktature,bo tak prezydent jak i obie
                izby Kongresu sa pod kontrola republikanow.
                Przy niskiej swiadomosci rzadzacych,co cechuje demokracje polska nie ma
                pieniedzy i miejsca na rozwoj gospodarczy jak i umyslowy.

                > Dokonując takiego wyboru zależy mi na tym, by poziom zciemnogrodzenia
                > społecznego był możliwie najniższy. I dlatego podpisuję się pod tym co
                > pisze Majka, a przeciwko temu co proponuje Krzysztof.
                >
                > Pozdrawiam,
                >
                > marek@pawlowscy.w.pl
                • caerme Re: Swiatla dyktatura.SWIADOMOSC KSZTALTUJE BYT. 11.12.02, 17:54
                  witam
                  1. jestem za szkola prywatna, pomijajac moje i in, podatki idace zwykle na caly
                  tabun "nie wiadomo czego i po co" wolalbym placic mniej a sam wybierac za co
                  sie ubezpiecze czy zaplace. co do szkoly: nikt nie mowie ze mnechanik
                  samochodowy bnie bedzie mogl odpracowac czesnego poprzez naprawe i remont,
                  sprzataczka itd, zawsze cos sie znajdzie. a podejrzewam ze i szkola bedzie
                  zadowolona majac kilka osob potrafiacych cos zrobic bez wzywania fachowcow
                  firmowych
                  2. jesli ja widze ze na to bym mogl sie gdzies uczyc place osobiscie ja
                  tozwykle wybieram to co miodpowiada i jest naprawde konieczne do szczescia i
                  niezbeczne w zyciu. jesli widze jako dziecko ze moj rodzic ciezko pracuje na
                  to, a czasem i ja sam, bym mogl byc tam a nie gdzie indziej ksztalcony bym mogl
                  potem cos miec w zyciu, to inne bedzie podejscie do tegoz ksztalcenia
                  3. idealem [dla mnie] jest sytuacja gdy kazdy w doroslym zyciu robi co lubi a
                  nie to co sie mu kazde [ciekawe dlaczego w tym wzgledzie rodzice sa tak
                  stanowczy?]
                  4. dla bogatych i forsiastych powstana szkoly z gaizdka z nieba ktore niestety
                  przy takim ich poziomie rozbrykania [bogaczy] moga szybko zarboic marke
                  przechowali z luksusami
                  5. a zmiana systemu jes konieczna na bardziej prywatny, gdzie bedzie wybor
                  ksztalcenia a osoba ktora skonczy sciezke edukaxcji bedzie cos znaczyc a nie
                  znajdowac sie w grupie "z tytulem bez pracy"
                  6. i wole zeby byla grupa swietnie wyksztalconych naukowcow , specjalistow i
                  podobniez grupa swietnie wyksztalconych ludzi wyjkonujacych zwykle zawody jak
                  np mechanicy oni tez sa potrzebni
                  7. jesli ktos jest naprawde zdolny - to sie da wylapac bez trudu - to miejsce w
                  dobrej szkole sie dla niego zawsze znajdzie...
                  pozdr
                  • Gość: Agata Re: Swiatla dyktatura.SWIADOMOSC KSZTALTUJE BYT. IP: *.chello.pl 11.12.02, 19:28
                    Generalnie się zgadzam ale pod warunkiem, że dyrektor właściciel będzie dbał o
                    poziom szkoły.
                    Mój syn chodzi do szkoły prywatnej , w której poziom pozostawia wiele do
                    życzenia. Obok naprawdę zdolnych są tumany,które przeszkadzaja bezkarnie na
                    lekcjach ( nikt im nic nie zrobi bo stoją za nimi pieniążki tatusia).
                    Marzy mi sie dobra, płatna szkoła, o wysokim poziomie, wysokim morale
                    nauczycieli ( dobrze opłacanych), rodzicach, którzy wywiązują się ze swoich
                    obowiązków w inny sposób niż wpłacając czesne, szkoła, w której wymaga się od
                    innych i od siebie.
                    Obawiam się jednak, że równie dobrze mogę marzyć o głównej wygranej w totka.
                    Pozdrawiam - Agata
                    • Gość: Krzysztof Homan Re: Swiatla dyktatura.SWIADOMOSC KSZTALTUJE BYT. IP: 62.233.233.* 11.12.02, 20:29
                      Gość portalu: Agata napisał(a):

                      > Generalnie się zgadzam ale pod warunkiem, że dyrektor właściciel będzie dbał
                      o
                      > poziom szkoły.

                      Nie pomogą apele i akcje. Tylko wolny rynek ustawi rzeczy według potrzeb.

                      > Marzy mi sie dobra, płatna szkoła, o wysokim poziomie, wysokim morale
                      > nauczycieli ( dobrze opłacanych), rodzicach, którzy wywiązują się ze swoich
                      > obowiązków w inny sposób niż wpłacając czesne, szkoła, w której wymaga się od
                      > innych i od siebie.
                      > Obawiam się jednak, że równie dobrze mogę marzyć o głównej wygranej w totka.

                      Warto marzyć, a jeszcze lepiej realizować swoje marzenia.
                      Zgadzam się z porównaniem z totkiem. Ale również tam należy szczęściu wyjść
                      naprzeciw - trzeba wysłać kupon. Z tą myślą biorę udział w tym forum.

                      Pozdrawiam
                      Krzysztof Homan, nauczyciel
                      khoman@poczta.onet.pl
                  • Gość: Krzysztof Homan Re: Swiatla dyktatura.SWIADOMOSC KSZTALTUJE BYT. IP: 62.233.233.* 11.12.02, 20:18
                    caerme napisał:

                    > sie ubezpiecze czy zaplace. co do szkoly: nikt nie mowie ze mnechanik
                    > samochodowy bnie bedzie mogl odpracowac czesnego poprzez naprawe i remont,

                    Wysokość czesnego możemy jeszcze przedyskutować - pełna odpłatność, częściowa,
                    stypendia, itp.
                    Ale już się boję innych propozycji niż pełna ;-)

                    > 3. idealem [dla mnie] jest sytuacja gdy kazdy w doroslym zyciu robi co lubi a
                    > nie to co sie mu kazde [ciekawe dlaczego w tym wzgledzie rodzice sa tak
                    > stanowczy?]

                    Też mi się marzy coś takiego.
                    Rodziców się nie czepiam. W domu mają prawo robić co chcą.

                    > 7. jesli ktos jest naprawde zdolny - to sie da wylapac bez trudu - to miejsce
                    > w dobrej szkole sie dla niego zawsze znajdzie...

                    Chyba nie przerabiałeś "Janka Muzykanta" ;-)

                    Z resztą twych myśli zgadzam się.

                    Pozdrawiam
                    Krzysztof Homan, nauczyciel
                    khoman@poczta.onet.pl
                    • caerme Re: Swiatla dyktatura.SWIADOMOSC KSZTALTUJE BYT. 11.12.02, 22:24
                      Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):

                      > Wysokość czesnego możemy jeszcze przedyskutować - pełna odpłatność,
                      częściowa,
                      > stypendia, itp.
                      > Ale już się boję innych propozycji niż pełna ;-)

                      dopoki mamy takie spoleczenstwo i takie poglady jakie mamy, sadze ze w wielu
                      wypadkach wyjscia nie bedzie...

                      > Też mi się marzy coś takiego.
                      > Rodziców się nie czepiam. W domu mają prawo robić co chcą.

                      i zamiast historyka z pasja checia do nauki pomyslami i tym wszystkim czym sie
                      pownien cechowac gosc co cos lubi i chce przekazywac wiadomosci [bo sam mysli
                      inaczej niz ustawa...] zostal marketingowiec jakich wiele, bez pracy jak wielu
                      itd... -> to mialem na mysli mowic o stanowczosci rodzicow..


                      > Chyba nie przerabiałeś "Janka Muzykanta" ;-)

                      a teraz to ich nie ma? ile razy mozna uslyszec: "i po co sie napracowales"?

                      chyba z bryka sciagalem cos wolalem "ss -czarna gwardia hitlera" - moje
                      osiagniecie 3 czy 4 ta klasa podstawowki

                      > Z resztą twych myśli zgadzam się.
                      >
                      > Pozdrawiam
                      > Krzysztof Homan, nauczyciel
                      > khoman@poczta.onet.pl

                      i wzajemnie
                      piotrek
                      • Gość: Krzysztof Homan Re: Swiatla dyktatura.SWIADOMOSC KSZTALTUJE BYT. IP: 62.233.233.* 11.12.02, 22:38
                        caerme napisał:

                        > i zamiast historyka z pasja checia do nauki pomyslami i tym wszystkim czym
                        sie
                        > pownien cechowac gosc co cos lubi i chce przekazywac wiadomosci [bo sam mysli
                        > inaczej niz ustawa...] zostal marketingowiec jakich wiele, bez pracy jak
                        wielu
                        > itd... -> to mialem na mysli mowic o stanowczosci rodzicow..

                        Jak to się popularnie mówi - ich broszka.
                        Nauczyciel, własne dziecko, mogą sugerować rodzicom właściwe rozwiązania.
                        Rodzic ma jednak prawo z nich nie skorzystać. A że ze szkodą dla własnego
                        dziecka? Cóż, samo życie...

                        Pozdrawiam
                        Krzysztof Homan, nauczyciel
                        khoman@poczta.onet.pl
                        • caerme Re: Swiatla dyktatura.SWIADOMOSC KSZTALTUJE BYT. 11.12.02, 23:00
                          tylko dlaczego potem mlodzi ludzie slysza : i widzisz czemu sie nie uczycyles/
                          nie starales/ trzeba bylo wczesniej zaczac / nie zdales egzaminu - tak jakby
                          zapominali kto zdecydowal i kto realizowal ich te czy inne ambicje. pierwotne
                          plany byly zupelnie inne ale z powodu "nierewelacyjnych ocen" nie dalo sie ich
                          zrealizowac...
                          pozdr
                          • Gość: Krzysztof Homan Re: Swiatla dyktatura.SWIADOMOSC KSZTALTUJE BYT. IP: 62.233.233.* 11.12.02, 23:10
                            caerme napisał:

                            > tylko dlaczego potem mlodzi ludzie slysza : i widzisz czemu sie nie
                            uczycyles/
                            > nie starales/ trzeba bylo wczesniej zaczac / nie zdales egzaminu - tak jakby
                            > zapominali kto zdecydowal i kto realizowal ich te czy inne ambicje. pierwotne
                            > plany byly zupelnie inne ale z powodu "nierewelacyjnych ocen" nie dalo sie
                            ich
                            > zrealizowac...

                            Nie rozumiem.

                            Pozdrawiam
                            Krzysztof Homan, nauczyciel
                            khoman@poczta.onet.pl
                            • caerme Re: Swiatla dyktatura.SWIADOMOSC KSZTALTUJE BYT. 13.12.02, 20:52
                              mniej wiecej wyglada to tak - ze na pocztaku w polskim systemie edukacji bardzo
                              czesto za nich ktos cos wybiera, lub wrecz nakazuje isc, potem kiedy z roznych
                              przyczyn idzie tez roznie - wina jest jednoznacznie ich, tylko wybory nie te.
                              ja bym proponowal do systemu edukacji wrzucic ryzyko podejmowane przez uczniow,
                              by oni sami o tylko sami wybierali pewne specjalizacje i sami ponosili PELNE
                            • caerme Re: Swiatla dyktatura.SWIADOMOSC KSZTALTUJE BYT. 13.12.02, 21:01
                              taaak tylko w naszej kochanje swiadomosci i nauczycielskiej i rodzicielskiej
                              jak zwykle kierujemy sie "dobrem" dziecka, "dobrem" ktore zbyt czesto jest
                              naszym wymyslem. to my za niego wybierami i my kazemuy wyzywajac sie w naszych
                              spelnionych lub nie marzeniach i checiach...
                              ... mnie wydaje sie ze procz rywaliacji o ktorej pan pisal razem z mackiem
                              powinno byc jeszcze pelna odpowiedzialnosc za wybory ucznia ponoszona przez
                              niego samego tak by uczyl sie tez odpowiedzialnosci za to co robi, niestety w
                              tym wzgledzie trzeba "wyksztalcic" i rodzicow i nauczycieli..
                              p;ozdr
                              • Gość: Krzysztof Homan Re: Swiatla dyktatura.SWIADOMOSC KSZTALTUJE BYT. IP: 62.233.233.* 13.12.02, 23:14
                                caerme napisał:

                                > ... mnie wydaje sie ze procz rywaliacji o ktorej pan pisal razem z mackiem
                                > powinno byc jeszcze pelna odpowiedzialnosc za wybory ucznia ponoszona przez
                                > niego samego tak by uczyl sie tez odpowiedzialnosci za to co robi, niestety w
                                > tym wzgledzie trzeba "wyksztalcic" i rodzicow i nauczycieli..

                                Tak od noworodka, czy później?
                                Proponuję zostawić dzieci ich własnym rodzicom. Niech w domowym zaciszu
                                wytyczają swoje drogi w przyszłość. Wspólne decyzje - wspólna odpowiedzialność.
                                Nauczyciel ma tutaj do spełnienia wyłącznie rolę życzliwego, kompetentnego
                                suflera.

                                Pozdrawiam
                                Krzysztof Homan, nauczyciel
                                khoman@poczta.onet.pl
                                • caerme Re: Swiatla dyktatura.SWIADOMOSC KSZTALTUJE BYT. 14.12.02, 18:28
                                  witam,
                                  a panem jak zwykle swietnie sie dyskutuje,
                                  nieco pozniej, mnie chodzi tutaj po prostu o wybor kolejnych stopni edukacji
                                  kierunkow, i typow szkol, w koncu kierunku studiow.
                                  zeby zacisze domowe spelnialo swoje wymagania uczen, przy podejmowaniu swoich
                                  krokow musi moc samemu wybierac [czasem kierujac sie czyms bardziej ciekawszym
                                  niz tym ze "za moich czasow" , lub "my z mama tam studiowalismy"].
                                  rola nauczyciela powinna byc raczej w wyjasnieniu watpliwosci i zapytan. dobrze
                                  pan to ujal - subtelny sufler.
                                  w takim wypadku jak ten nasuwa mi sie suworow i w ktorejs z jego ksiazek
                                  wyjasnienie dlaczego zolnierze sami skladaja swoje spadochrony i je podpisuja:
                                  spadochron skladalem ja [tu stopien i nazwisko] winny bedzie znany jak cos sie
                                  stanie.
                                  chcialbym po prostu by tu bylo dokladnie tak samo: ty podejmujesz decyzje - ty
                                  jestes winny, ja zdecydowalem sie na to i tamto wiec ja jestem winny. nauczy to
                                  tez pewnej odpowiedzialnosci. nie bedzie zwalania winy i omijania tematow.
                                  pozdr
                                  • Gość: Krzysztof Homan Re: Swiatla dyktatura.SWIADOMOSC KSZTALTUJE BYT. IP: 62.233.233.* 14.12.02, 18:52
                                    caerme napisał:

                                    > a panem jak zwykle swietnie sie dyskutuje,

                                    Dziękuję, ale i tak oberwiesz. I proszę mówić mi - Ty.

                                    > nieco pozniej, mnie chodzi tutaj po prostu o wybor kolejnych stopni edukacji
                                    > kierunkow, i typow szkol, w koncu kierunku studiow.
                                    > zeby zacisze domowe spelnialo swoje wymagania uczen, przy podejmowaniu swoich
                                    > krokow musi moc samemu wybierac

                                    Musi? Może zgłaszać swoje propozycje. To rodzice MUSZĄ te propozycje
                                    potraktować poważnie. Czy je uwzględnią, czy nie, nie nasza rzecz.

                                    > chcialbym po prostu by tu bylo dokladnie tak samo: ty podejmujesz decyzje -
                                    ty
                                    > jestes winny, ja zdecydowalem sie na to i tamto wiec ja jestem winny. nauczy
                                    to
                                    >
                                    > tez pewnej odpowiedzialnosci. nie bedzie zwalania winy i omijania tematow.

                                    Dziecko może, choć nie powinno, opuścić marnych (głupich, nieżyczliwych),
                                    według swojego poglądu, rodziców. Ale bierze tym samym na siebie
                                    odpowiedzialność za to co się z nim dalej dzieje. Dopóki jest na garnuszku
                                    rodziców, przyjmuje dany mu los z pokorą. O szacunku dla "głupich" rodziców nie
                                    wspomnę.

                                    Pozdrawiam
                                    Krzysztof Homan, nauczyciel
                                    khoman@poczta.onet.pl
                                    • caerme Re: Swiatla dyktatura.SWIADOMOSC KSZTALTUJE BYT. 15.12.02, 20:27
                                      witaj
                                      >
                                      > Dziękuję, ale i tak oberwiesz. I proszę mówić mi - Ty.

                                      oki, a od ciebie - czysta przyjemnosc


                                      > Musi? Może zgłaszać swoje propozycje. To rodzice MUSZĄ te propozycje
                                      > potraktować poważnie. Czy je uwzględnią, czy nie, nie nasza rzecz.

                                      wg mnie jednak ucznia / mlodego czlowieka rzecz, one decyduja potem w
                                      znakomietj wiekszosci o losach i zakretach drogi zyciowej

                                      > Dziecko może, choć nie powinno, opuścić marnych (głupich, nieżyczliwych),
                                      > według swojego poglądu, rodziców. Ale bierze tym samym na siebie
                                      > odpowiedzialność za to co się z nim dalej dzieje.

                                      zgadza sie

                                      > Dopóki jest na garnuszku
                                      > rodziców, przyjmuje dany mu los z pokorą. O szacunku dla "głupich" rodziców
                                      nie wspomnę.

                                      przyjac przyjmuje - fakt tylko wiem po sobie jak potem rozne dyskusje wygladaja
                                      i jak sa pewne sprawy rozwiazywane. wole jasne sytyacje, takze pod wzgledem
                                      tego kto jest winny...


                                      > Pozdrawiam
                                      > Krzysztof Homan, nauczyciel
                                      > khoman@poczta.onet.pl

                                      pozdr
                                      piotrek
                                      • Gość: Krzysztof Homan Re: Swiatla dyktatura.SWIADOMOSC KSZTALTUJE BYT. IP: 62.233.233.* 15.12.02, 21:25
                                        caerme napisał:

                                        > wg mnie jednak ucznia / mlodego czlowieka rzecz, one decyduja potem w
                                        > znakomietj wiekszosci o losach i zakretach drogi zyciowej

                                        Prawda. OK, powtórzę - dziecko ma prawo przedstawiać swój punkt widzenia, także
                                        odnośnie wyboru przyszłej szkoły. Dzieckiem kierują jednak rodzice. Kropka.

                                        > przyjac przyjmuje - fakt tylko wiem po sobie jak potem rozne dyskusje
                                        wygladaja
                                        >
                                        > i jak sa pewne sprawy rozwiazywane. wole jasne sytyacje, takze pod wzgledem
                                        > tego kto jest winny...

                                        To TWÓJ problem.

                                        Pozdrawiam
                                        Krzysztof Homan, nauczyciel
                                        khoman@poczta.onet.pl
                • Gość: Krzysztof Homan Re: Swiatla dyktatura.SWIADOMOSC KSZTALTUJE BYT. IP: 62.233.233.* 11.12.02, 20:11
                  Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                  > Nie ma lepszego systemu dla rozwoju gospodarczego jak i umyslowego niz
                  swiatla
                  > dyktatura.
                  > Swiatla dyktatura Pinocheta uczynila z Chile najbogatszy kraj Ameryki
                  > Lacinskiej.
                  > Jesli za bezpieczenstwo uwazasz rozmiar przestepczosci,to moznaby porownac
                  > statystyki przestepczosci w Chile i Brazyli w okresie sprawowania rzadow
                  przez
                  > Pinocheta.
                  > Juz od ponad 10 lat najszybciej rozwijajacym sie krajem na swiecie
                  (gospodarczo
                  > i kulturowo) sa Chiny-kolejna swiatla dyktatura.

                  Jak pamiętam na stadionach chilijskich rozstrzeliwano publicznie ludzi. Jeśli
                  Chiny są światłe, to nie chcę być Chińczykiem. Może wymienione kraje
                  gospodarczo nieźle się rozwijają. Ale marne to przykłady do naśladowania.

                  > Od ostatnich wyborow w Stanach tez mamy dyktature,bo tak prezydent jak i obie
                  > izby Kongresu sa pod kontrola republikanow.

                  Nazywaj to jak chcesz. Wywodzi się jednak z wolnych wyborów, ma legitymację
                  społeczeństwa.

                  > Przy niskiej swiadomosci rzadzacych,co cechuje demokracje polska nie ma
                  > pieniedzy i miejsca na rozwoj gospodarczy jak i umyslowy.

                  Świadomość jest, ale w rodzaju - po co mam się wysilać, wystarczy zakombinować.

                  Pozdrawiam
                  Krzysztof Homan, nauczyciel
                  khoman@poczta.onet.pl
          • Gość: Krzysztof Homan Re: Wiedza-szczyt góry lodowej IP: 62.233.233.* 09.12.02, 19:54
            Gość portalu: Majka :-) napisał(a):

            > Zaraz, zaraz... z waszych wypowiedzi wynika, że od momentu uzyskania
            > umiejętności czytania i pisania szkoła powinna skupić się na tworzeniu
            wąskich
            > specjalizacji. Powinno powstać coś w rodzaju klas -gett, wyłącznie dla
            > zainteresowanych. Jedni będą tylko liczyć, inni rysować, jeszcze inni czytać
            > literaturę?

            Daj uczniom prawo do rozwiajania zdolności, satysfakcji. Razi mnie użyte
            słowo "getto". Getto jest przymusowym miejscem pobytu. Tu nie mówimy o czymś
            takim. Jeśli już to dzisiejsza szkoła jest gettem.

            > A gdzie coś, co się nazywa kontekst kulturowy? Jakiś zbiór wspólnych
            odniesień,
            > skojarzeń czy choćby żartów językowych?

            To wynosi się z domu.

            > Jak ustalić, od którego momentu winna się rozpocząć ścisła specjalizacja?

            Tego jeszcze nie wiem.

            Czy
            > nie jest to wyrażenie zgody, że tylko niektórzy (wybitni) rzeczywiście staną
            > się dobrzy w swoich dziedzinach, a reszta będzie nie tylko przeciętna, ale na
            > domiar złego-niedouczona?

            Każdy ma równe szanse. Oprócz tych danych od Boga czy losu.

            > Przecież już w tej chwili próby gromadzenia młodzieży w szkołach średnich w
            > klasach o wyższych wymaganiach spotyka się z zarzutem zbędnego i niemoralnego
            > elitaryzmu ;-)

            Kto stawia takie zarzuty?

            Pozdrawiam
            Krzysztof Homan, nauczyciel
            khoman@poczta.onet.pl
            • unsatisfied6 Re: Wiedza-szczyt góry lodowej 09.12.02, 20:18
              Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):

              > Gość portalu: Majka :-) napisał(a):
              >
              > > Zaraz, zaraz... z waszych wypowiedzi wynika, że od momentu uzyskania
              > > umiejętności czytania i pisania szkoła powinna skupić się na tworzeniu
              > wąskich
              > > specjalizacji. Powinno powstać coś w rodzaju klas -gett, wyłącznie dla
              > > zainteresowanych. Jedni będą tylko liczyć, inni rysować, jeszcze inni czyt
              > ać
              > > literaturę?
              >
              > Daj uczniom prawo do rozwiajania zdolności, satysfakcji. Razi mnie użyte
              > słowo "getto". Getto jest przymusowym miejscem pobytu. Tu nie mówimy o czymś
              > takim. Jeśli już to dzisiejsza szkoła jest gettem.
              >
              > > A gdzie coś, co się nazywa kontekst kulturowy? Jakiś zbiór wspólnych
              > odniesień,
              > > skojarzeń czy choćby żartów językowych?
              >
              > To wynosi się z domu.
              >
              > > Jak ustalić, od którego momentu winna się rozpocząć ścisła specjalizacja?
              >
              > Tego jeszcze nie wiem.
              >
              > Czy
              > > nie jest to wyrażenie zgody, że tylko niektórzy (wybitni) rzeczywiście sta
              > ną
              > > się dobrzy w swoich dziedzinach, a reszta będzie nie tylko przeciętna, ale
              > na
              > > domiar złego-niedouczona?
              >
              > Każdy ma równe szanse. Oprócz tych danych od Boga czy losu.
              >
              > > Przecież już w tej chwili próby gromadzenia młodzieży w szkołach średnich
              > w
              > > klasach o wyższych wymaganiach spotyka się z zarzutem zbędnego i niemoraln
              > ego
              > > elitaryzmu ;-)
              >
              > Kto stawia takie zarzuty?
              nic dodać , nic ująć .
              • Gość: Krzysztof Homan Re: Wiedza-szczyt góry lodowej IP: 62.233.233.* 09.12.02, 20:36
                unsatisfied6 napisał:

                > nic dodać , nic ująć .

                Komu, czego?

                Pozdrawiam
                Krzysztof Homan, nauczyciel
                khoman@poczta.onet.pl
          • caerme Re: Wiedza-szczyt góry lodowej 09.12.02, 22:53
            Gość portalu: Majka :-) napisał(a):

            > Zaraz, zaraz... z waszych wypowiedzi wynika, że od momentu uzyskania
            > umiejętności czytania i pisania szkoła powinna skupić się na tworzeniu
            wąskich
            > specjalizacji.

            nie az tak, szkola powinna nauczyc albo pokazac jak samemu rozwijac swoje
            zaintersowania, a potem wykorztywac to o je poglebiac. bo jesli ja ide do
            lekarza dajmy na to od oczu, bo mam je powiedzmy, slabe, to interesuje mnie by
            w swojej dziedzinie - waskiej, byl wysokiej klasy specjalista, a to czy zna
            szekspira to juz malo mnie interesuje, a jesli jego hobby w ramach odskoczni
            jest kabet - to tylko go chwalic. ale jego zawodem i dziedzina powinna byc
            okulistyka...

            > Powinno powstać coś w rodzaju klas -gett, wyłącznie dla
            > zainteresowanych. Jedni będą tylko liczyć, inni rysować, jeszcze inni czytać
            > literaturę?

            a teraz jest super? wszyscy potrafia wszystko ale malo kto porzadnie. owszem sa
            czasem samorodki talenty ktore w danej szerokiej dziedzinie potrafia wszystko,
            ale to wyjatki. jestem za waska specjalizacja ale taka by w swej dziedznie ow
            czlek wiedzial prawie wszystko... a najlepiej wszystko

            > A gdzie coś, co się nazywa kontekst kulturowy? Jakiś zbiór wspólnych
            odniesień,skojarzeń czy choćby żartów językowych?

            a teraz "w wyniku ksztalcenia z szerokim kontekstem kulturowyn - nb operajacym
            sie na jhasle : bog honor ojczyzna czcijmy przegrane powstania i nie dyskutujmy
            o nich o bledach itp - mamy cos ze 60 czy 70% wtornych analfabetow, sladowe
            szczatki inteligencji i bardzo malo dobrych specjalistow...

            > Jak ustalić, od którego momentu winna się rozpocząć ścisła specjalizacja? Czy
            > nie jest to wyrażenie zgody, że tylko niektórzy (wybitni) rzeczywiście staną
            > się dobrzy w swoich dziedzinach, a reszta będzie nie tylko przeciętna, ale na
            > domiar złego-niedouczona?

            hej! jesli ktos bedzie chcial zostac nie wiem no historykiem z pasji to niech
            zostanie wyjdzie mu to na zdrowie, a wybitni mimo tego porabanego modelu i tak
            beda gora! a zapraszam do "typowego polaka" zwykle jego rozrywki ida w
            kiernku "idola" "bb" itd, a niedlugo by naprawic samochod trzeba bedzie ciezko
            myslec gdzie jest mechanik. kazdy ma jakies umiejetnosci, tylko czasem o nich
            nie wie.
            w/g mnie ostateczny wybor jest zwykle podejmowany w wieku 15-17 lat. mniej
            wiecej wiadomo jakie kto lubi przedmioty czy dziedziny.
            a jesli bedzie umial sam rozwijac swoje zdolnosci daleko zajdzie

            > Przecież już w tej chwili próby gromadzenia młodzieży w szkołach średnich w
            > klasach o wyższych wymaganiach spotyka się z zarzutem zbędnego i niemoralnego
            > elitaryzmu ;-)

            btw, wyzsze wymagania =/= wlasciwy system nauki i wlasciwa opieka nad uczniem
            a elitaryzm jest byl i bedzie nie ma na to sily...

            pzdr
            • Gość: MACIEJ Re: Wiedza-szczyt góry lodowej IP: *.ny325.east.verizon.net 10.12.02, 04:33
              caerme napisał:

              > Gość portalu: Majka :-) napisał(a):
              >
              > > Zaraz, zaraz... z waszych wypowiedzi wynika, że od momentu uzyskania
              > > umiejętności czytania i pisania szkoła powinna skupić się na tworzeniu
              > wąskich
              > > specjalizacji.
              >
              > nie az tak, szkola powinna nauczyc albo pokazac jak samemu rozwijac swoje
              > zaintersowania, a potem wykorztywac to o je poglebiac. bo jesli ja ide do
              > lekarza dajmy na to od oczu, bo mam je powiedzmy, slabe, to interesuje mnie
              by
              > w swojej dziedzinie - waskiej, byl wysokiej klasy specjalista, a to czy zna
              > szekspira to juz malo mnie interesuje, a jesli jego hobby w ramach odskoczni
              > jest kabet - to tylko go chwalic. ale jego zawodem i dziedzina powinna byc
              > okulistyka...

              Odwieczne pytanie:Gdzie sie konczy obowiazek a zaczyna przyjemnosc?

              Najprosciej to wylapac budujac szkole wokol ucznia a nie odwrotnie.
              • unsatisfied6 Re: Wiedza-szczyt góry lodowej 15.12.02, 18:40
                Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                > Odwieczne pytanie:Gdzie sie konczy obowiazek a zaczyna przyjemnosc?
                >
                > Najprosciej to wylapac budujac szkole wokol ucznia a nie odwrotnie.

                Tak jest we współczesnej edukacji . Jak odbiegamy od tej filozofii
                świadczy chociażby fakt , że nie da się zrobić planu zajęć za pomocą
                programów amerykńskich . Bo te programy zostały tak napisane , by głównie
                uczeń miał z tych zajęć maksymalną korzyść , a u nas plan ma być taki ,
                by nauczyciel nie miał okienek .
                • caerme Re: Wiedza-szczyt góry lodowej 15.12.02, 22:51
                  nawet nie tyle by nauczyciel nie mial okienek,
                  lecz bardziej chyba jak sprawic by przy rosnacej liczbie godzin w szkole,
                  grubnacych programach sprawic by klasa sie zmiescila miedzy pn i pt w
                  rozkladzie zajec... ale zgoda ze u nas uczen jest na ostatnim miejsu waznosci w
                  szkole
                  pozdr
                  piotrek
                  • Gość: MACIEJ Re: Wiedza-szczyt góry lodowej IP: *.ny325.east.verizon.net 16.12.02, 00:59
                    caerme napisał:

                    > rozkladzie zajec... ale zgoda ze u nas uczen jest na ostatnim miejsu waznosci
                    w
                    > szkole

                    Nareszcie zaczyna sie dyskusja na temat.

                    Moze by wreszcie ktos(MEN,Sejm) ustawil hierarchie wartosci w polskim
                    szkolnictwie tak,by najwazniejszym bylo przekazanie maksymalnej ilosci wiedzy
                    uczniowi w czasie uczeszczania do szkoly.

                    Zadnych ochronek w pierwszych klasach,tylko ostro do dziela z systemem nagrod i
                    selekcji.

                    Obecny system wyglada tak,jakby byl skonstruowany przez wroga Polski i sluzyl
                    oglupieniu spoleczenstwa.
                    • Gość: Krzysztof Homan Re: Wiedza-szczyt góry lodowej IP: 62.233.233.* 16.12.02, 01:11
                      Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                      > Nareszcie zaczyna sie dyskusja na temat.

                      Dzięki. Mogę się obrazić?

                      > Moze by wreszcie ktos(MEN,Sejm) ustawil hierarchie wartosci w polskim
                      > szkolnictwie tak,by najwazniejszym bylo przekazanie maksymalnej ilosci wiedzy
                      > uczniowi w czasie uczeszczania do szkoly.

                      MEN, Sejm wykonują wolę ludu.

                      > Zadnych ochronek w pierwszych klasach,tylko ostro do dziela z systemem nagrod
                      i
                      > selekcji.

                      Przykleją ci łatkę...

                      > Obecny system wyglada tak,jakby byl skonstruowany przez wroga Polski i sluzyl
                      > oglupieniu spoleczenstwa.

                      Ale jak ładnie brzmi w ustawach!
                      Społeczeństwo zaś wspiera go podatkami.

                      Pozdrawiam
                      Krzysztof Homan, nauczyciel
                      khoman@poczta.onet.pl
                      • Gość: MACIEJ Re: Wiedza-szczyt góry lodowej.DEGENERACJA SYSTEMU IP: *.ny325.east.verizon.net 16.12.02, 04:08
                        Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):

                        > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                        >
                        > > Nareszcie zaczyna sie dyskusja na temat.
                        >
                        > Dzięki. Mogę się obrazić?
                        >
                        > > Moze by wreszcie ktos(MEN,Sejm) ustawil hierarchie wartosci w polskim
                        > > szkolnictwie tak,by najwazniejszym bylo przekazanie maksymalnej ilosci wie
                        > dzy
                        > > uczniowi w czasie uczeszczania do szkoly.
                        >
                        > MEN, Sejm wykonują wolę ludu.
                        >
                        > > Zadnych ochronek w pierwszych klasach,tylko ostro do dziela z systemem nag
                        > rod
                        > i
                        > > selekcji.
                        >
                        > Przykleją ci łatkę...

                        Zanim opuscilem,ten piekny kraj nad Wisla naprzyklejali mnie tych latek troche.
                        Przede wszystkim ,ze jestem konfliktowy.
                        Miec swoj cel(nota bene sluszny ) i dazyc do jego realizacji,to jest wlasnie
                        wg. jezyka poprawnej polszczyzny KONFLIKTOWOSC.

                        > > Obecny system wyglada tak,jakby byl skonstruowany przez wroga Polski i slu
                        > zyl
                        > > oglupieniu spoleczenstwa.
                        >
                        > Ale jak ładnie brzmi w ustawach!
                        > Społeczeństwo zaś wspiera go podatkami.

                        Tak,bo do przekonania spoleczenstwa potrzebny jest krasomowca jak Andrzej Frycz
                        ,ktory wyjasni zdezorientowanym i umiejacym sie slabo wypowiadac jaki system
                        jest dla ich dzieci najlepszy.
                        A ze wszyscy sa zapatrzeni jak sroka w kosc w Ameryke,to nazwa przy okazji ten
                        nowy system szkolnictwa polskiego wzorowanym na najlepszych wzorach
                        amerykanskich.
                        Pozniej malutcy i wielcy polskiego systemu nauczania dowiedza sie od
                        unsatisfied lub ode mnie ,ze system amerykanski jest calkiem inny i zacznie sie
                        nowa rozpacz.
                        Naprawa polskiego systemu szkolnictwa NIE WYMAGA NAKLADOW FINANSOWYCH LECZ
                        TYLKO POMYSLUNKU.
                        JESLI SELEKCJA NATURALNA NIE ZOSTALA JESZCZE NICZYM LEPSZYM ZASTAPIONA-TO PO CO
                        PLACIC JAJOGLOWYM ZA DEGENERACJE SYSTEMU.
                    • unsatisfied6 Re: Wiedza-szczyt góry lodowej 17.12.02, 20:34
                      Gość portalu: MACIEJ napisał(a):


                      > Obecny system wyglada tak,jakby byl skonstruowany przez wroga Polski i sluzyl
                      > oglupieniu spoleczenstwa.

                      On tak nie wygląda , ten system taki jest .
                      Istnieje nawet dowód na to co piszesz , sam
                      to niegdys czytałem . Probowałem znaleźć
                      ten artykuł , ale bez skutku . Moze Ci będzie
                      łatwiej .
                      American Opinion October 1974 .
                    • caerme Re: Zmiana programu i sposobu nauki.... 17.12.02, 22:35
                      Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                      > Nareszcie zaczyna sie dyskusja na temat.

                      od dawna jest bo zmiana systemu edukacji - to nie tylko program...

                      > Moze by wreszcie ktos(MEN,Sejm) ustawil hierarchie wartosci w polskim
                      > szkolnictwie tak,by najwazniejszym bylo przekazanie maksymalnej ilosci wiedzy
                      > uczniowi w czasie uczeszczania do szkoly.

                      wola ludu to wlasnie sejm senat men prezydent i co tam jeszcze jak pisal
                      krzysiek a takze brak checi by cos z tym zrobic tak zeby bylo widac efekty a
                      nie odpicowywanie starych dziur i brakow
                      i nie tyle maksymalnej wiedzy co sposbu jak owa wiedze mozna uzyskac, bo to co
                      uczen sie nam nauyczy o tym szkola nawet marzyc nie moze

                      > Zadnych ochronek w pierwszych klasach,tylko ostro do dziela z systemem nagrod
                      i selekcji.

                      pewnie, ale u nas jak pisak krzysiek grozi malo ciekawymi konsekwencjami

                      > Obecny system wyglada tak,jakby byl skonstruowany przez wroga Polski i sluzyl
                      > oglupieniu spoleczenstwa.

                      no to wrogow polski jest conajmniej kilka setek w pralamencie , kilkastetek
                      ministrow i wickow w kolejnych rzadach z "pomyslami" kilkoma [nastoma]
                      tysiacami urzedasow w... calym tabunem nauczycieli i milionami rodzciwo . oto
                      twoi winni z ich podejciem pt tu-mi-wisizm...
                      pozdr
                      piotrek
                      ps. przepraszam krzyska za pewne potorki jego zdan i jego cytowanie bez
                      powalania sie na autorstwo
                      • Gość: Krzysztof Homan Re: Zmiana programu i sposobu nauki.... IP: 62.233.233.* 17.12.02, 23:38
                        caerme napisał:

                        > co uczen sie nam [sam?] nauyczy o tym szkola nawet marzyc nie moze

                        Jak śmiesz zwalać robotę na ucznia? ;-)
                        Przecież to szkoła ma uczyć. Rodzic posyła dziecko, płaci podatki. Dziecko
                        siada w szkole i mówi: "a teraz mnie ucz. Dobierz odpowiednie metody, zajęcia,
                        poświęć odpowiednią ilość zajęć i innych terapii, aby mi się chciało chcieć
                        nauczyć. Jeśli w czasie lekcji będę biegał po klasie, albo wył, zastosuj
                        grzeczne metody wychowawcze. A jak mnie nie będzie w szkole (z różnych
                        przyczyn), to też coś wymyśl, żeby mi co nieco wyrównać. Do tego czasu - kulaj
                        się, twój problem oprawco, pardon nauczycielu."

                        > no to wrogow polski jest conajmniej kilka setek w pralamencie , kilkastetek
                        > ministrow i wickow w kolejnych rzadach z "pomyslami" kilkoma [nastoma]
                        > tysiacami urzedasow w... calym tabunem nauczycieli i milionami rodzciwo . oto
                        > twoi winni z ich podejciem pt tu-mi-wisizm...

                        Problem w tym, że owe tabuny i miliony, w dobrej wierze, ze szlachetnymi
                        intencjami, kopią dołki pod sobą i innymi.

                        > ps. przepraszam krzyska za pewne potorki jego zdan i jego cytowanie bez
                        > powalania sie na autorstwo

                        Nie odkrywam Ameryki. Prezentuję na tym forum swoje różne myśli. Nie są to
                        opracowania autorskie. Jak znajdziesz coś godnego uznania, przyjmij to jako
                        własne, i głoś do woli. (mniemam, że o mnie pisałeś)

                        Pozdrawiam
                        Krzysztof Homan, nauczyciel
                        khoman@poczta.onet.pl
                        • caerme Re: Zmiana programu i sposobu nauki.... 18.12.02, 20:49
                          witaj,
                          za literowki przepraszam,
                          sam nie nam, jesli szkola da cos w rodzaju wielkiego szkieletu [sposoby nauki,
                          wiedza gdzie szukac, umiejetnosc rozwiazywania zadan problemowych] to uczen tam
                          gdzie jest dobry lub tam gdzie sie czyms naprawde interesuje - zacznie sam
                          szukac informacji, grzebac po buibliotekac, odkurzac pokryte brudem rozne
                          zrodla - i ta wiedza ktora on w tym zakresie zdobedzie [waskim - ale o to
                          chodzi] bedzie naprawde ogromna. szkola nigdy by mu jej nie przekazala w taki
                          sposob by sie jej nauczyl.
                          w zreformowanym systemie nauczyciel bedzie autonomiczny a rodzice jesli beda
                          efekty a nauczyciel nie bedzie przekraczal regulaminu - to oni nie beda mu
                          mogli nic zrobic
                          a co do rodzicow - wg mnie boja sie zmian - jakichkolwiek - stary system znaja
                          i wiedza ze maja spokoj choc efektow nie daje, nowy - musieliby cos dac z
                          siebie, a to jest zwykle najtrudniej bo w sumie niewiele ludzi jest zdolnych z
                          czegos zrezygnowac - tu ze zle pojetej wygody.
                          a co kopiowania, dziekuje - za taka postawe, do czesci pogladow pan mnie
                          przekonal innych utwierdzil
                          pozdr
                          • Gość: Krzysztof Homan Re: Zmiana programu i sposobu nauki.... IP: 62.233.233.* 18.12.02, 21:13
                            caerme napisał:

                            jesli szkola da cos w rodzaju wielkiego szkieletu

                            Pora zakończyć rozważania - co może dać szkoła i w jaki sposób.
                            Szkoła da to, czego życzyć sobie będą rodzice, i za co zapłacą.

                            [waskim - ale o to
                            > chodzi] bedzie naprawde ogromna.

                            Tu przypomina mi się stwierdzenie: Specjalista to taki człwiek, który wie coraz
                            więcej, w coraz mniejszym zakresie. W końcu będzie wiedział wszystko o niczym ;-
                            )

                            niewiele ludzi jest zdolnych z
                            > czegos zrezygnowac - tu ze zle pojetej wygody.

                            Ale i pewien rodzaj inteligencji. Dlaczego sam mam płacić za edukację moich
                            dzieci, skoro możesz dołożyć do tego Ty, i inni.

                            Pozdrawiam
                            Krzysztof Homan, nauczyciel
                            khoman@poczta.onet.pl
                            • caerme Re: Zmiana programu i sposobu nauki.... 18.12.02, 21:57
                              witaj,
                              na swoim przykladzie i moich zainteresowan wiem jak wazna jest jedna rzecz - by
                              taki specjalista - np historyk zdawal sobie sprawe i wiedzial ze w jego
                              badaniach w razie braku dostatecznej wiedzy w innej dysyplinie musi posilkowac
                              sie innymi specami np z zakresu uzbrojenia i militariow. wowczas jego teroie
                              zostana zweryfikowane pod katem np fizyki, chemii czy bilogii co czasem
                              doprowadza do bardzo ciekawych wnioskow.
                              a do placenia: jesli czlowiek finansuje jedna rzecz z 12 roznych kieszeni
                              opisanych w najdziwniejszy sposob to prawie nigdy nie bedzie wiedzial ile tak
                              naprawde na cos wydaje... i trudno go bedzie przekonac ze jest inaczej, chyba
                              ze rozwalimy mu te kieszenie potargamy stare kartki i od nowa zapiszemy
                              oddzielne pozycje potem grupujac. a nikt nie lubi jak mu sie niszczy jego
                              wlasny swiat [socjologia jakos to nazwala] i dlatego wiele zmian idzie tak
                              mozolnie
                              pozdr
                              piotrek
                              pozdr
    • rhemek Re: Wiedza-szczyt góry lodowej 11.01.03, 11:26
      popieram!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka