andantee
09.06.10, 01:37
Sytuacja przedstawia się tak: student, jako jedyny z całej grupy, ewidentnie
nie nadąża, nie czyta, nie rozumie, na własny referat nie przyszedł - napisał
za to maila, że nie zrozumiał tekstu, więc na końcu semestru powiedziałem mu
(i tak litościwie, w moim mniemaniu), że może zaliczyć kurs zdając ustnie
całość materiału. (Warunek zaliczenia - aktywność plus referat, wszyscy inni
spełnili, lepiej bądź gorzej).
Nie zgadza się na to rozwiązanie, a przynajmniej aktywnie protestuje przeciw
wszelkim formom sprawdzania wiedzy.
Czy ja jestem za łagodny?
:)