Dodaj do ulubionych

autoreferat - z czym to sie je

29.02.08, 04:23
Moze szanowni koledzy i kolezanki poratuja dobrymi radami jak zrobic przywoity
autoreferat by wszystko obylo sie bez zbednych wpadek i takich tam.
Obserwuj wątek
          • niewyspany77 Re: autoreferat - z czym to sie je 29.02.08, 14:22
            dlaczego? ja uwazam ze autoreferat pisany/mowiony ma dokladnie taka sama
            wartosc. ale mniejsza z tym.

            Prosty, zwiezly i na temat -to tez wiem. No w koncu to przeca banalne zrobic
            prosto, zwiezle i na temat, zmiescic sie w 15 minut gadania. a to ze same
            omowienie najwazniejszych wynikow i wnioskow to by bylo juz 20 minut gadania, to
            w koncu rybka. no i wiadomo ze doktorantowi napisac autoreferat to chleb dnia
            powszedniego.
              • niewyspany77 Re: autoreferat - z czym to sie je 29.02.08, 14:45
                > A juz wiem to taki speach!

                No, moze i tak ;)

                > A ile masz czasu?

                15 minut.

                > Pytanie drugie PowerPoint czy folie?

                PP chyba ze ktos zna lepsiejszy program.

                > Pytanie trzecie dyskusja
                > w trakcie czy po?

                PO!!!

                > Pytanie czwarte do kogo adresowany (eksperci w temacie czy no
                > wi)?

                I to i to, bo wiem ze bedzie i kilku przypadkowych studentow i kilku pracownikow
                uczelni.
                • yellow_tiger Re: autoreferat - z czym to sie je 29.02.08, 16:03
                  tocqueville napial o tresci, ja cos napisze o formie. Sorry jesli to co napisze jest dla Ciebie oczywistoscia. Po prostu widzialem mnostwo fatalnych w formie prezentacji i po prezentacji jedyne co zapadlo w pamieci 95% sluchajacych to bylo wielkie NIC. Za cholere nie szlo sobie przypomniec o czym koles mowil bo jedyne co zapamietales to Wielki Rozowy Nietoperz na poczatku prezentacji...ok przeginam ale wykresy w 28 kolorach to bylo TO!

                  Z moich obserwacji i doswiadczen wynika:
                  Nie rob wiecej niz jednen slajd na minute, optymalnie to jeden slajd na 1.5 min. Daj sobie jakies 1-2 folie na wstep i jedna na wnioski. Reszta na omowienie wynikow, dyskusje problemu.
                  W PP unikaj wybajerowanych przejsc pomiedzy slajdami, nigdy nie wiesz na ktora wersje PP trafisz w czasie prezentacji, no chyba ze to twoj laptop...ale i w takim wypadku unikaj tego jak ognia.
                  Jesli masz tabele/wykresy/rysunki zawsze zamieszczaj legende, unikniesz mnostwa niepotrzebnych pytan. Jesli oprocz T/W/R masz na slajdzie tekst, postaraj sie tak zrobic aby to T/W/R byl najwiekszy (wiem, czasami nie idzie).
                  Unikaj duzej ilosci kolorow, trudno sie skoncentrawc na tym co najwazniejsze.
                  Jesli cytujesz, bierzesz wyniki z czyjejs pracy to wstaw referencje (ponownie unikanie niepotrzebnych pytan). Unikaj referencji do swoich wlasnych prac (w tym celuja Hindusi i wyglada to tak jakby to gosc mowiacy byl najmadrzejszy na swiecie).
                  Unikaj wprowadzania terminow/pojec ktore nie maja bezposredniego zwiazku ze slajdem, chorelnie czeste zjawisko ktore implikuje mnostwo pytan i moze potencjalnie prowadzic do lekkiej kompromitacji. Jak to przyslowie mowi "Czego oczy nie widza tego sercu nie zal";)
                  Dyskusja po, to super. Dobrze jest przygotowac sobie kilka (5-10) slajdow na tematy po ktorych sie tylko przemkneles w trakcie prezentacji z powodu braku czasu. W wypadku pytania na taki temat bedzies mial gotowa odpowiedz bez machania rekoma, wszystkiego nie mozna przewidziec ale sporo sie da.
                  Skoro sluchacze beda mieszani to postaraj sie we wstepie chociaz z grubsza przyblizyc im temat. Jesli nie idzie z powodu braku miejsca lub czasu to olej ich i tak w 95% nie jarza o co biega.
                  Przetestuj ta prezentacje, czasami jest tak, ze to co swietnie wyglada na monitorze wcale tak fajnie nie wyglada na rzutniku (inne odwzorowanie kolorow), no i przetestuj pilota do rzutnika. Pamietam jak dzis... dawalem speech'a na konferencji, pilot mial dwie strzalki -> i <-, strzalka -> slajd do przodu, wbrew logice nacisniecie strzalki <- powodowalo powrot to systemu... bylo lekkie zdziwienie...
                  Ach jeszcze jedno PP2007 oszukuje przy zapisie do starszych formatow PP (tak samo jak cala reszta MsO). Rownania sa pozmieniane, strzalki i grafika sa poprzesuwane (czasami gina). Najgorsze jest to, ze jak otworzysz taki plik zapisay w formacie powiedzmy PP2003 za pomoca pp2007 to wszystko wyglada cacy. Nie wyglada cacy w PP2003...przejechalem sie na tym ostatnio.

                  Dobra wystarczy tego gledzenia.
                  Trzymaj sie i powodzenia,
                  y.
              • tocqueville Re: autoreferat - z czym to sie je 29.02.08, 15:00
                no Tiger żarty sobie robisz?

                wiadomo, że chodzi o autoreferat w trakcie obrony pracy doktorskiej

                W autoreferacie ma być po prostu przedstawienie pracy, zawierające odpowiedzi na
                podstawowe pytania:
                - co? (przedstawienie tematyki pracy)
                - dlaczego? (uzasadnienie wyboru tematu)
                - po co? (przedstawienie celu pracy czyli co autor chciał osiągnąć, w tym
                problemy/pytania badawcze)
                - jak? (środki służące realizacji celu, metodologia)
                - co wyszło? (przedstawienie wyników, odpowiedzi na pytania bad.)
                - jakie to ma znaczenie (uzasadnienie, że było warto podjąć taki temat)
                itd.

                itd.
        • elwinga Re: autoreferat - z czym to sie je 29.02.08, 16:31
          To ja bym na Twoim miejscu porządnie poćwiczyła jego czytanie w domu - nie raz i
          nie dwa, ale ładnych kilka razy. Wiem, że to brzmi bardzo banalnie, bo zapewne
          ćwiczyłbyś to i tak, ale mnie na obronie pomogło opanować tremę przy czytaniu i
          pozwoliło utrzymywać stały kontakt wzrokowy z salą.

          A swój autoreferat napisałam na podstawie wstępu do pracy.
        • krysiulka Re: autoreferat - z czym to sie je 29.02.08, 16:36
          niewyspany77 napisał:

          > U mnie zawsze sie czyta.

          Podczas obrony???
          Ja uważam, że lepiej mówić krócej, niż dłużej.Prezentacja na obronie trwająca
          kwadrans w zupełności wystarczy, a nie znudzisz czy wkurzysz długim gadaniem
          rady Wydziału.
          Ale u nas nie było możliwości czytania czegokolwiek podczas obrony, poza
          odpowiedziami na recenzję.
          Trzymam kciuki!
            • krysiulka Re: autoreferat - z czym to sie je 29.02.08, 23:55

              > Widac co uczelnia to obyczaj. Zreszta ja akurat wole czytac :)

              Każdy woli :)
              Mówienie autoreferatu z głowy na obronie jest bez porównania trudniejsze, niż
              czytanie. Nas tresowali pod tym kątem przez całe studia doktoranckie, wyszło mi
              to na zdrowie - sporo się nauczyłam.
              Odczytanie autoreferatu eliminuje możliwość przejęzyczeń,złych sformułowań itd.
              i bardzo ułatwia sprawę - Niewyspany, ciesz się, szczęściarzu!
              • babazgaga Re: autoreferat - z czym to sie je 02.03.08, 19:37
                krysiulka napisała:

                >
                > > Widac co uczelnia to obyczaj. Zreszta ja akurat wole czytac :)
                >
                > Każdy woli :)

                Nieprawda. Ja nie wolę, ja na myśl o czytaniu dostaję gorączki, bo jak mówię z
                głowy, to po to mam prezentację, żeby się odnaleźć, jak odjadę. A jak bym miała
                czytać, to bym się na pewno zgubiła, bo MUSZĘ utrzymywać kontakt wzrokowy z
                publicznością, i potem bym szukała gdzie jestem na kartce. A po drugie, kontrola
                własnej głowy, kartki, publiczności i projektora to za dużo dla mnie, ponieważ z
                głowy ciężko się rezygnuje, z publiczności tez, a projektor jest efektowny, to
                rezygnuję z kartki:D
    • mima777 Re: autoreferat - z czym to sie je 29.02.08, 17:37
      A może kolega nam też zaserwuje swój "forumowy autorefrat"? Mam na myśli krótkie podsumowanie: najlepszy i najgorszy moment podczas pisania, ile stron ma praca, kiedy się bronisz, i oczywiście jak liczne jest grono tym, którzy należy się podziękowanie (o ile pamiętam ten wątek wzbudził ogromne emocje szczególnie u alby), inne (powody, o których warto wspomnieć a nie ujęłam w pytaniach).

      P.S. Niewyspany77 musi być serio niewyspany, skoro po 4.00 nad ranem jeszcze siedzi w kompie :)
    • turzyca Re: autoreferat - z czym to sie je 29.02.08, 18:08
      yellow tiger ciekawie mowi, ja bym jeszcze co nieco dorzucila.

      Przede wszystkim jak masz uzyc power pointa, to konsekwentnie nie odczyt tekstu
      tylko referat w oparciu o prezentacje - mozesz sobie wydrukowac wszystkie slajdy
      i napisac obok, co chcesz powiedziec. Ale haslami, a nie tekstem do odczytania.
      Malo kto umie czytac tekst tak, zeby nie uspic audytorium. Nikt nie umie dobrze
      czytac tekstu i robic prezentacji jednoczesnie.

      Oczywiscie zanim wystapisz przecwicz przemowienie kilka razy, najlepiej zeby za
      ktoryms razem ktos Cie poobserwowal - nie musi znac tematu, chodzi o uwagi
      ogolne. No i jesli przeczyta wszystkie folie ma wieksze szanse wylapac Twoje
      literowki niz Ty. :)


      Jesli masz wykresy to zlituj sie nad mezczyznami i dobierz je tak, zeby wykres
      byl czytelny: nie uzywaj zoltego i jasnozielonego, rozowego i fioletowego,
      szarozielonego i brazowego, bo spora czesc mezczyzn tych barw obok siebie nie
      rozroznia. Zlituj sie tez nad kobietami ;) i zrezygnuj ze zgrzytajacych polaczen
      kolorow. Czlowiek, ktory zrobil ostatnio prezentacje na wscieklej zieleni z
      tekstami ostra zolcia, czerwienia i kobaltowym niebieskim, zmusil mnie do
      siedzenia przez 20 minut z zamknietymi oczami - na to sie patrzec nie dalo, nie
      mowiac o czytaniu.

      Tlo musi byc spokojne. Czarne jest niezle przy prezentacji dziel sztuki, lepiej
      widac detale obrazu.
      Pismo bezszeryfowe, najlepiej tylko jedna czcionka, max. 2, jesli naprawde
      konieczne.
      Przejscia miedzy slajdami bez wydumania.
      MALO tekstu na jednym slajdzie. Za duzo tekstu powoduje ze audytorium czyta
      zamiast sluchac. Lepiej podzielic tekst na trzy slajdy (zaznaczaja w naglowku
      slajdu, ze to "teoria rogalika 1/3" itd) niz robic jeden przeladowany.

      Mi osobiscie podobaja sie prezentacje ze zindywidualizowanym wzorcem, typu
      obramowanie z jakims elementem charakterystycznym dla pracy. Ale bez pstrokacizny.



      Tu sie nauczylam, ze referat rozpoczyna sie od krotkiej prezentacji referatu "we
      wstepie omowie xxxx potem przejde do yyy, nastepnie omowie zzzz, a na koniec
      przedstawie www" najlepiej ze slajdem przedstawiajacym hasla X Y Z W - ludzie
      wiedzac ogolnie o czym beda sluchac, sluchaja uwazniej. Wstawienie tablic
      tytulowych "Y, czyli y1, y2, y3" pomiedzy poszczegolne czesci referatu tez
      zwieksza przejrzystosc prezentacji.
      Moim zdaniem to bardzo sensowne.
      • paradygmat.poznawczy Re: autoreferat - z czym to sie je 29.02.08, 20:04
        To ja jeszcze parę duperel dorzucę :)
        Czcionka minimum 24 (lepiej 28), czarna, arial jest dobry, tło najlepiej
        błękitne (jak rzutnik będzie miał słabe lampy, to nie będzie niespodzianek z
        kontrastem)
        Wykresy z legendą i jednostkami, osie opisane słownie (nie każdy musi znać
        symbolikę z danej dziedziny), rysunki krótko zatytułowane.

        Pierwszy slajd - tytuł, autor, promotor
        drugi - program prezentacji
        trzeci - cel i zakres pracy
        czwarty - tezy
        ostatni - wnioski
        • mmaupa Re: autoreferat - z czym to sie je 29.02.08, 21:23
          To ja tez cos dorzuce.

          Mow glosno, wyraznie (niby oczywiste, a jednak...) i badz pewny siebie. W koncu
          nikt nie wie o Twojej pracy wiecej niz Ty sam, no nie? Skupiaj sie na tym co
          chcesz powiedziec i jaki komunikat przekazac, nie rozpraszaj sie otoczeniem itd.

          Warto miec laserowy pointer ze soba, szczegolnie jesli jest sie niskim, a
          interesujaca czesc wykresu znajduje sie wysoko nad glowa :).

          Nie nalezy na sile "usliczniac" wykresow, najlepiej jesli sa jak najprostsze,
          bialo czarne. Zadnych trojwymiarowych cudeniek w teczowych kolorach.

          Acha, nie wiem jak w Polsce, ale w Anglii i w Stanach na ostatnim slajdzie
          umieszcza sie podziekowania (dla promotora, wspolpracownikow) i logo sponsorow,
          jesli tacy sa. Plus ewentualnie Twoja strona internetowa (albo strona grupy
          badawczej).

          Ja na ogol nie daje osobnego slajdu ze spisem tresci, bo na to po prostu szkoda
          mi czasu. Ale niektorzy lubia. Zamiast tego lepiej dac troche obszerniejszy wstep.

          Co do referencji/cytowania na slajdach, mozesz sie ograniczyc do (Iksinski,
          2003), nie musisz cytowac calego artykulu.

          CHyba tyle.
          • turzyca jeszcze cos :) 29.02.08, 22:49
            Oprocz mowienia glosno i wyraznie nalezy mowic powoli. :) Nie jak opiekun zolwi,
            ale nie leciec terkotem karabinu.
            Nie yyyykac.
            Nie zamykac oczu - niektorym sie zdarza, jak chca sie skupic.
    • niewyspany77 do wszystkich 01.03.08, 00:01
      Dzieki za dobre rady. To o kolorach i upstrykanych prezentacjach, oczoj***nych
      kolorach tla i takich tam niuansach wiem, pracuje z projektorem od 3 lat
      praktycznie non stop. Takze techniczne detale znam ale mimo wszystko dzieki za
      sciage, latwiej bedzie dopilnowac wszystkiego. Pilota do projektora nie bedzie :)

      Dzieki tez za rady dotyczace tych bardziej zyciowych dla mnie problemow tzn
      tempa, ukladu slajdow, jak mowic, o legendzie (moglbym zapomniec). Najbardziej
      mierzi mnie te 15 minut bo jak sie napisalo tyle tekstu to sie wydaje ze
      wszystko ma zwiazek, a kastrowanie wlasnej pracy "pod czas" nie wydaje sie takim
      sensownym pomyslem. Szczegolne dzieki dla tocqueville za rozrys planu, tyle ze
      caly czas majac na karku deadline pozostaje pytanie: ktore wyniki zaprezentowac
      (czy bedzie czas na omowienie?) NIe wiem moze na razie troche tak jejcze na
      zapas bo dopiero siadam do pisania tego cusia ;)

      Pozdro wszystkim i dzieki.
        • niewyspany77 Re: do wszystkich 01.03.08, 01:36
          Jeeeee, w mojej branzy przyjete, ze sie wynikow nie publikuje ;) Dlaczego - by
          nie padl zarzut ze praca jest wtorna ;)

          Mi to sie podoba bo ja jestem przeciwnikiem doktoratu=publikacje+spinacz
          (oczywiscie na miare tego kraju i tego systemu szkolnictwa -uwaga akcent-
          *humanistycznego*)

          Poza tym wubieram punkt b ;) Ale jak nic bedzie wrzawa na sali, bo akurat ja
          pewna teze i sposob *neguje* :D
          • krysiulka Re: do wszystkich 01.03.08, 11:08
            > Poza tym wubieram punkt b ;) Ale jak nic bedzie wrzawa na sali, bo akurat ja
            > pewna teze i sposob *neguje* :D

            Tylko z tą wrzawą nie przesadź, bo może się zrobić zbyt gorąco, szczególnie na części tajnej, jakiś prof uprze się, że praca jest do niczego, demagogicznie przekona innych i nie zaliczą Ci obrony. Wszystko zależy od tego, jak będą głosowali...A jak będziesz miał słabe (ich zdaniem) argumenty na tę negację, to też możesz wpaść w kłopoty.
            Przedstawianie w takim momencie niepopularnych poglądów to,IMHO, bardzo ryzykowna gra,którą należy pozostawić wyłącznie bardzo starym wyjadaczom,którzy mają wieloletnie doświadczenie i wyjdą z KAŻDEJ opresji podczas prezentacji wyników.

            Ale ja patrzę przez pryzmat:
            1)obrony przed całą RW, a nie komisją (nigdy nie wiesz, kto z czym wyskoczy)
            2)licznych krwawych jatek, które miałam okazję obserwować na seminariach, wystąpieniach katedralnych, obronach itd. - mój (doktorancki) wydział ma niestety wieloletnią tradycję wojenek wierchuszki kosztem maluczkich. Przykre to, bo ludzie robią ciekawe i wartościowe rzeczy, a na seminariach robi się z nich....

            Obrona ma być "koncertem" doktoranta. Ma być popisem jego najlepszych umiejętności. Jednak są wydziały, gdzie RW jest mocno skłócona, a na swoją obronę idzie się jak na wojnę. Ja bym tej wojny sama nie prowokowała. Łatwiej obronić się lekko, łatwo i przyjemnie...
            • niewyspany77 Re: do wszystkich 01.03.08, 14:13
              No wiesz az takiego rabanu nie bede robic. po prostu to co sie wydawalo w
              obecnej praktyce wlasciwe, tzn poprawne, to udowodnilem ze nie jest tak fajnie i
              powinny byc dokonane korkety. Ok moze nie jest to tak do konca negacja tylko
              modyfikacja ale w zadnym wypadku pean pochwalny na czesc czegos tam ;) Wydzial
              jest w miare zgrany. Poza tym to mnie nie strasz ;)
    • autumna czytanie odradzam 02.03.08, 14:54
      Z dwóch zasadniczych przyczyn:

      1. Język pisany jest kompletnie inny od mówionego: pisze się zwykle zdaniami dłuższymi, bardziej złożonymi. O ile czytelnik może sobie wrócić do wcześniejszej części tekstu, słuchacz takiej szansy nie ma. W efekcie treść tak przedstawiona bywa ciężko przyswajalna.
      Nie należy się bać czy wstydzić drobnych zająknięć, krótkich przerw w wypowiedzi, przejęzyczeń. Jest naturalne, że występują przy mówieniu, a wręcz właśnie ułatwiają słuchanie. Audytorium się tak łatwo nie "wyłączy" jak przy gładziutkim, płynnym czytaniu.
      Kartka z tekstem powinna służyć wyłącznie jako "ostatnia deska ratunku" na wypadek jakiejś nagłej dziury w pamięci.

      2. Zerowa interakcja z publicznością. W łapkach kartka, oczy w nią wlepione. Brak kontaktu wzrokowego i gestykulacji. To równie dobrze zamiast referującego można postawić magnetofon.
      • elwinga Re: czytanie odradzam 02.03.08, 16:39
        Nie do końca się zgodzę.

        Jeśli delikwent porządnie poćwiczy czytanie w domu, to siłą rzeczy spore
        fragmenty tekstu opanuje pamięciowo i będzie mógł je wygłaszać, utrzymując
        kontakt wzrokowy z publicznością. Ja tak zrobiłam. Zarazem świadomość, że jednak
        MAM tę kartkę przed sobą, gdybym nagle dostała zaćmienia umysłu, była bardzo
        pocieszająca. :) Wiem, że tak czytany-wygłoszony autoreferat u mnie się bardzo
        podobał.
        • turzyca Re: czytanie odradzam 02.03.08, 20:40
          Nie dziwie sie, ze taki pol czytany, pol mowiony referat sie podobal. Na pewno
          byl strawniejszy niz referat tylko odczytany. Ale ten sam czas mozna bylo
          poswiecic na przygotowanie kartki podporki (ja mam na niej hasla) i
          przecwiczenie wypowiedzi. Odpada zaplatanie sie w tekscie, co jest potwornie
          stresujace. No i audytorium jest zazwyczaj za taka forme wdzieczne, bo naprawde
          nieliczne osoby umieja tak przeczytac tekst, zeby byl on plastyczny. Jeszcze
          mniej umie go tak napisac, zeby dalo sie go zrozumiec wylacznie ze sluchu.
          Zazwyczaj czytany referat=spiace audytorium. A juz zdecydowanie nie do
          strawienia jest prezentacja PP polaczona z czytaniem.
    • niewyspany77 pare pytan extra 02.03.08, 20:40
      - jak sie czyta czy mowi autoreferat (i odpowiedzi na recenzje) to sie stoi czy
      siedzi?
      - podobno jest tak ze przewodniczacy otwiera obrone, potem prezentacja
      kandydata, potem czytanie recenzji i dopiero pozniej ja z a) autoreferatem i b)
      z odpowiedzami na recenzje?
      - i tu dodatkowo - czy zaczynajac swoje gadanie powinienem powitac wszystkich
      (jakas kolejnosc zwyczajowa jest?), potem powinienem podziekkowac promo i
      recenzentom (tylko po autoreferacie czy zaczynajac czytac odpowiedz na recenzje?)

      to na razie tyle i wybaczcie infantylne pytania ale nigdy w zyciu nie bylem na
      zadnej obronie.
      • elwinga Re: pare pytan extra 02.03.08, 21:38
        Mnie pozwolono wygłaszać autoreferat na siedząco (ale w sali, w której to się
        odbywało, jest tylko okrągły stół i brak katedry; recenzenci też przemawiali na
        siedząco, wstawał tylko przewodniczący komisji), na obronie na UW delikwentka
        wygłaszała na stojąco. Kolejność u mnie była następująca: otwarcie
        (przewodniczący), kilka słów o mnie (przewodniczący), autoreferat, recenzje,
        moja replika, ewentualne pytania z sali. Nam witać nie kazano :) - recenzentom
        dziękowałam za "wnikliwą lekturę" na początku repliki, a po ogłoszeniu decyzji
        komisji podziękowałam wszystkim obecnym, zaczynając od promotora, recenzentów i
        członków komisji. Ale koniecznie zapytaj, jakie zwyczaje są u Ciebie w
        instytucie/zakładzie, bo może być inaczej!
      • babazgaga Re: pare pytan extra 02.03.08, 22:27
        niewyspany77 napisał:

        > - jak sie czyta czy mowi autoreferat (i odpowiedzi na recenzje) to sie stoi czy
        > siedzi?

        STOI. No jak można siedzieć???? IMO to świadczy o niskim poziomie szacunku dla
        Szanownej Komisji, a do tego trudno poradzić sobie z pobudzeniem na siedząco.
        No, ale na stojąco trudniej się czyta;)

        > - podobno jest tak ze przewodniczacy otwiera obrone, potem prezentacja
        > kandydata, potem czytanie recenzji i dopiero pozniej ja z a) autoreferatem i b)
        > z odpowiedzami na recenzje?
        > - i tu dodatkowo - czy zaczynajac swoje gadanie powinienem powitac wszystkich
        > (jakas kolejnosc zwyczajowa jest?), potem powinienem podziekkowac promo i
        > recenzentom (tylko po autoreferacie czy zaczynajac czytac odpowiedz na recenzje
        > ?)

        Podobno???
        Niewyspany, proszę Cię, nie mów, że nie poszedłeś kontrolnie na żadną obronę
        doktoratu??????
        Procedura z reguły jest taka (skopiowane z protokołu ode mnie z Wydziału):
        Plan publicznej obrony:
        1. przebieg przewodu doktorskiego (przewodniczący komisji),
        2. przedstawienie sylwetki doktoranta (promotor),
        3. autoreferat (doktorant) - tu można powitać wszystkich,
        4. przedstawienie recenzji (recenzenci),
        5. pytania z sali do doktoranta,
        6. odpowiedzi na uwagi zawarte w recenzjach oraz na pytania z sali (które można
        rozpocząć od podziękowania za recenzje)
        7. część niejawna i głosowanie komisji,
        8. ogłoszenie wyniku obrony.

        I wtedy się serdecznie dziękuje komu się tylko żywnie podoba.

        Z reguły powitanie dotyczy przew. komisji, członków, promotora i recenzentów, w
        takiej właśnie kolejności, podziękowania też, a potem to już jak leci.
      • krysiulka Re: pare pytan extra 03.03.08, 09:10
        > to na razie tyle i wybaczcie infantylne pytania ale nigdy w zyciu nie bylem na
        > zadnej obronie.

        Nie żartuj!
        Leć natychmiast na kilka obron, wszystko jedno gdzie (choć najlepiej w Twoim
        zakładzie), żeby zobaczyć jak to wygląda!!!!
        Dowiedz się:
        1)w której sali będziesz się bronił, zaobserwuj, czy jest duża, czy mała (czy
        będziesz musiał mówić głośno, czy niekoniecznie?)
        2)skąd się bierze rzutnik,
        3)kto przyniesie ciastka i kawę na część tajną,
        4)kto zaprotokołuje Twoją obronę,
        5)gdzie jest gniazdko, do którego podłączysz laptop i rzutnik i czy to gniazdko
        działa,
        6)KONIECZNIE przygotuj folie, bo licho nie śpi i awaria prądu zawsze może się
        trafić,
        7)kto odbierze z dworca Twojego recenzenta i go przywiezie na wydział, czy
        nocleg jest zarezerwowany i kto za niego płaci?
        8)Czy masz przygotować materiały na obronę w formie drukowanej, czy autoreferat
        pracy wystarczy zanieść członkom komisji (lub RW) wcześniej - tym samym w ilu
        kopiach masz to przygotować i na ile stron (u nas 15-20 stron,25 zbindowanych
        sztuk)?
        9)dopilnuj, czy wszystkie sprawy papierkowe związane z otwarciem i zamknięciem
        przewodu zostały załatwione przez miłe panie z dziekanatu,
        10)czy masz mieć indeks na obronie, czy nie
        11)czy Twój strój na obronę jest elegancki, a zarazem wygodny?

        Więcej rzeczy chwilowo nie pamiętam, u nas generalnie wszystko było na głowie
        doktoranta i przygotowanie tego wszystkiego było dla mnie chyba bardziej
        stresujące, niż sama obrona.

        P.S. To jest Twoja obrona, a więc IMHO wstajesz za każdym razem, gdy zabierasz głos.
        • niewyspany77 Zbiorczo 03.03.08, 09:37
          Panie z dziekanatu sa mile i bardzo pomocne. Recenzenta przywiezie promotor, to
          sa dobrzy koledzy, drugi jest miejscowy ;) Poza tym jak prad zdechnie to i folie
          mozna sobie w wiadomoe miejsce ;) Laptop wlasny i sprawdzony wiec cyrkow nie
          bedzie, bateria sprawna ;) Druku autereferatu u nas sie nie praktykuje, na
          czesci jawnej i tajnej nie ma kawy, ciast, paluszkow, null. Rzutnik da wydzial,
          jest juz zarezerwowany. Obrone protokoluje szef komisji. Nocleg dla recenzenta w
          cenie obrony (bo wolna stopa wszak) i z tego samego powodu nie ma tu czegos
          takiego jak indeks. Do obrony czasu za malo by leciec "na kilka".

          Referat bedzie czytano-mowiony, to generalnie zalezy od fragmentu, ale tak pol
          na pol. Oczywiscie przecwicze sobie pare razy. Swoim gadaniem tlumow nie porwe,
          bo tlumow sie nie spodziewam, raczej kameralnego towarzystwa.


          @ babazgaga: Na zadnych nie bylem, bo nie mialem jak, inna hisotria ze sie
          upominalem o info o jakiejs, bym mogl pojechac i obadac, chyba z 10 razy az w
          koncu zaczelo byc mi glupio. Pani z dziekanatu wyjasnila procedure z detalami i
          jest tak samo.

          • krysiulka Re: Zbiorczo 03.03.08, 10:27
            wiem, ze nie do mnie, ale...

            "Na zadnych nie bylem, bo nie mialem jak, inna hisotria ze sie
            upominalem o info o jakiejs, bym mogl pojechac i obadac, chyba z 10 razy az w
            koncu zaczelo byc mi glupio. Pani z dziekanatu wyjasnila procedure z detalami i
            jest tak samo."

            1)naiwnością jest myślenie, że dziekanat kogokolwiek o czymkolwiek zawiadomi,
            zawsze zapomną albo im się nie chce. U nas działała tylko poczta pantoflowa...
            2) wyjaśnienie procedury przez panią z dziekanatu to, jak widać chociażby po tym
            wątku, nie to samo, co zobaczenie całości na własne oczy. Rusz szlachetną częśc
            ciała, opanuj lęki i ZOBACZ, co i jak.

            Co do awarii prądu - widziałam już pomysły podpinania rzutnika do folii do UPS'a
            nagrodzone specjalnymi gratulacjami ze strony skonfundowanego dziekana:)
            • niewyspany77 Re: Zbiorczo 03.03.08, 11:11
              > wątku, nie to samo, co zobaczenie całości na własne oczy. Rusz szlachetną częśc
              > ciała, opanuj lęki i ZOBACZ, co i jak.

              Chetnie, tyle ze nikt nie ma obrony w promieniu 100 km ode mnie w najblizszym
              miesiacu.
          • autumna Re: Zbiorczo 03.03.08, 12:49
            > czesci jawnej i tajnej nie ma kawy, ciast, paluszkow

            No to nie zapomnij przynajmniej o butelczynie wody mineralnej dla siebie. Na konferencjach pamięta się zazwyczaj o czymś do picia dla prelegenta, doktorant musi o siebie zadbać sam.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka