Czas pracy

28.05.11, 22:45
Zastanawiam się jako doktorantka z blisko rocznym stażem czy to normalne, że nigdy nie mam czasu i moje życie osobiste jest blisko zerowe (nie licząc umawiania się w bibliotekach, na uczelni oraz w okolicach tychże).

Pisanie doktoratu, czasami, rzadko próby uczestniczenia w życiu naukowym (konferencje, szkoły letnie, wymagające pisania długich aplikacji, rzadko zajęcia), czasami wymiana informacji z innymi doktorantami, bycie na bieżąco z wydarzeniami i nie mam czasu na nic więcej.

Jest sobota, po 22:00, ja siedzę i piszę. Nie wyjdę, sama idea wyjścia mnie przeraża, bo męczyłyby mnie jutro zmęczenie a plan na jutro to: siedzieć i pisać.

I idzie mi bardzo dobrze. Ale zastanawiam się czy czegoś nie tracę, czy można inaczej.

Czy ja się jakoś źle planuję?

Przecież w ten sposób nigdy nie poznam mężczyzny swojego życia, pomijając, że najlepsze lata życia upływają mi w bibliotekach (czynnych na szczęście całodobowo).
    • dala.tata Re: Czas pracy 28.05.11, 22:55
      przesadzasz :-)
      • ta_ruda Re: Czas pracy 28.05.11, 23:28
        zgadzam sie z powyzsza wypowiedzia - przesadzasz.
        Moze powinnas podjesc do tego doktoratu jak do 'normalnej'pracy (bo przeciez chyba tym wlasnie jest) - pracowac codziennie, regularnie po np 8-10 godzin, od czasu do czasu w sobote i niedziele jakk musisz i tyle.
        nie wyobrazam sobie jak ktos moze pracowac nad doktoratem 'non stop' , czy to fizycznie i psychicznie mozliwe?

        ja mam bardzo dobre wspomnenia jesli chodzi o doktorat - duzo pracy ale nie 'na okraglo'
        • sobotni_wieczor Re: Czas pracy 28.05.11, 23:36
          Tak robiłam na początku. A później odkryłam, jak dużo pracują znajomi z sem. doktoranckiego, bardzo dobre osoby, i się dostosowałam, żeby nie wyróżniać się na minus. Większość z nich jest doskonała. Poza tym mój promotor jest wymagający a żeby dostać przedłużenie stypendium (oraz potem dobrą ocenę za doktorat) muszę mieć jego pozytywną ocenę.
    • pfg Re: Czas pracy 29.05.11, 00:40
      sobotni_wieczor napisała:

      > Przecież w ten sposób nigdy nie poznam mężczyzny swojego życia, pomijając, że
      > najlepsze lata życia upływają mi w bibliotekach

      Cytat
      Tylko czasem przy tablicy
      wiosną jakiś okularnik
      skradnie swej okularnicy pocałunek...
      Wtem okular zajdzie mgłą, przemarznięte dłonie drżą...
      Potem razem w bibliotece
      i w stołówce, i w kolejce
      i te pe, i te de, i te pe.

      (Agnieszka Osiecka, Okularnicy)
    • sendivigius Re: Czas pracy 29.05.11, 01:10
      sobotni_wieczor napisała:

      > Przecież w ten sposób nigdy nie poznam mężczyzny swojego życia, pomijając, że n
      > ajlepsze lata życia upływają mi w bibliotekach (czynnych na szczęście całodobow
      > o).


      I owszem - najlepsze:

      "Picie piwa, słuchanie głośnej muzyki, a nawet uprawianie seksu - to wszystko miało miejsce w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego. Ale koniec tego. Władze BUW-u zaczęły walkę o moralność i porządek "

      wiadomosci.gazeta.pl/kraj/1,34309,2489033.html

      Z tym ze ja w ten koniec nie wierze.
    • darek12345 Re: Czas pracy 29.05.11, 07:53
      Nie mam pojęcia jak czasochłonne są Twoje badania, ale jak obserwuję wokół siebie to większość doktorantów i pracowników naukowych na mojej uczelni to osoby
      - ponadprzeciętnie inteligentne ale
      - słabo zorganizowane i
      - bardzo wolno działające.

      Niestety współczesny świat to szybkie tempo życia i trzeba się do tego dostosowywać, bo w wielu dziedzinach, w nauce też działając wolno raczej dużo się nie osiągnie.
    • mr.mud Re: Czas pracy 29.05.11, 12:36
      znam to, na całe "szczęście" po amoku laboratoryjno-obliczeniowym mnie przytrzymały nagłe kłopoty zdrowotne , rozejrzałem się dookoła i co zobaczyłem?

      - profesurę która zrobiła uczciwe tytuły, taką zwykłą, normalną której jednak najbardziej brak.

      - profesurę pracującą 2 dni w tygodniu, bo przecież jak się mieszka 150 km od uczelni w ładnych okolicznościach przyrody to po co się męczyć. Poza tym można w Koziej Wólce otworzyć swoją własną i dochodową uczelnię, więc po co w państwowej zostawiać swoje ciężko wypracowane pomysły na godne życie.

      - część współpracowników cały czas zapracowanych a tak naprawdę załatwiających swoje domowe sprawy, doszkalających się z języków w czasie pracy i ułatwiających życie swoim i swoich znajomych pociechom. Te znamienne książki wyjść, gdzie każdy z nich codziennie ok 11, 12 ma wyjście do "instytutu" czy innej współpracy a np. leci do Tesco po nowa kosiarkę do trawy ;), lub na fuchę.

      - grupkę zestresowanych ludzi którzy wcale nie mają największych szans na pozostanie na stanowiskach akademickich, ale za to pracujących od rana do późna- tacy zwykle jak się połapią układach to albo już nie pracują na uczelni, albo w wieku 62 lat ktoś z koterii Wydziałowej pozwala im robić hab. a wtedy już tylko szpital i kaplica.

      - no i zwykłych ludzi, którzy podchodzą do pracy jak do pracy, nie potrzebują do tego celu jakiegoś "błysku", super wiedzy czy umiejętności, mają dystans i wiedzą kiedy tym rzucić bo najważniejsze jest ich własne życie.

      Z każdego z tych kieratów ciężko się wyrwać, chociaż profesorzy (grupa 2) pewno nie mają potrzeby.

      - może gdzie indziej jest inaczej, to co opisuję dotyczy mojej uczelni.
      • donnajohnson Re: Czas pracy 29.05.11, 12:57
        mr.mud napisał:

        > Te znamienne książki wyjść, gdzie każdy z nich codziennie ok 11, 12 ma wyjście do "instytutu" czy innej współpracy a np. leci do Tesco po nowa kosiarkę do trawy ;), lub na fuchę


        A co to sa te ksiegi wyjsc ??? (to ma cos wspolnego z Biblia?)
        Na powaznie czas pracy pracownika akademickiego jest nienormowany. U mnie zadnych ksiazek tego typu nie bylo i nie bedzie.
        • pzgr Re: Czas pracy 29.05.11, 13:44
          a ja kiedyś pracowałem w takim instytucie, co były takie książki.
          i żeby dostać klucz do pokoju trzeba było wypełnić kilka rubryczek.

          a i tak codzinnie do pracy przychodziła tylko moja pracownia (reszta instytutu raz w tygodniu).
          • rica2 Re: Czas pracy 01.06.11, 09:12
            u nas nadal pobranie klucza musi zostać odnotowane w zeszyciku:)
            • donnajohnson Re: Czas pracy 01.06.11, 09:17
              A czy ktos ten zeszycik analizuje czy tylko sie kurzy?
    • larusse Re: Czas pracy 29.05.11, 13:10
      sobotni_wieczor napisała:


      > I idzie mi bardzo dobrze. Ale zastanawiam się czy czegoś nie tracę, czy można i
      > naczej.

      soboto, niczego nie tracisz, ale lepiej wyluzuj trochę, bo się szybko sfrustrujesz (nie wiem czy jest takie słowo).

      > Czy ja się jakoś źle planuję?

      Pogadaj może z olgą.dobrosławą. Wygląda na to, że ona dobrze planuje.

      > Przecież w ten sposób nigdy nie poznam mężczyzny swojego życia, pomijając, że n
      > ajlepsze lata życia upływają mi w bibliotekach (czynnych na szczęście całodobow
      > o).

      blebleble... że też wierzysz w takie bajki? Rób lepiej karierę, a jak zrobisz i będziesz bogata to sobie kupisz ze trzech "mężczyzn swojego życia". :)
    • marialisboa Re: Czas pracy 29.05.11, 13:41
      W życiu najważniejsza jest równowaga. Ja mam rodzinę i przyjaciół, do tego inne zainteresowania niż dr więc nie wyobrażam sobie poświęcać więcej niż 8 godzin dziennie na pracę. Co innego mój promotor, któremu wydaje się , że jestem dostępna i gotowa do pracy 24 na dobę w weekendy również, a już do wakacji absolutnie nie mam prawa....
      Jak ktoś jest pracoholikiem to jego problem...nie mój ;)

      Jeśli Tobie taki system pracy w niczym nie przeszkadza to luz. Nie ma co potępiać....jak dla mnie za dużo jest fajnych rzeczy poza dr (który też jest moją pasją żeby nie było) żeby spędzać nad nim całe dnie od rana do wieczora!
      • niewyspana123 Re: Czas pracy 30.05.11, 11:47
        przy takim zaangażowaniu to jakiś powalający doktorat musi wyjść:)))
        chyba bałabym się postawienia wszystkiego na jedną kartę;
        życie jest gdzie indziej, że tak sobie zacytuję.
        • adept44_ltd Re: Czas pracy 30.05.11, 12:00
          prawdziwe? ;-)
Pełna wersja