Dodaj do ulubionych

Pompcy oporni rodzice malucha

30.04.10, 19:44
Witam nie długo będę miała ślub - w sierpniu - i dwie z zaproszonych par chcą
brać swoje pociechy - niemowlęta - nie wyobrażam sobie ich na ślubie - nie
przyjmują do wiadomości, że mają być bez dzieci - co robić?
Obserwuj wątek
      • nchyb Re: Pompcy oporni rodzice malucha 01.05.10, 08:55
        Dokładnie tak jak napisał tu Dominikjandomin.
        W sprawie wesela masz głos decydujący, możesz decydować, że
        zapraszasz wyłącznie dorosłych i nieletnich nie wpuścisz. Wtedy
        oczywiście trzeba sie liczyć, że część gości zrezygnuje.\Co do
        ślubu - nie masz nic do powiedzenia. Na ślub do kościoła może wpaść
        nawet wycieczka z pobliskiego przedszkola, a tobie nie wolno
        protestować. Co najwyżej można ich opiekunce dać do zrozumienia, że
        w pobliżu jest ciekawszy plac zabaw... wink

        A przy okazji, Dominikjandomin, nie podoba mi się emotek przy Twoim
        zdaniu:
        > Wejść do kościoła może każdy sad
        Czy martwi Ciebie, że kościół jest dla wszystkich?
        • dominikjandomin Re: Pompcy oporni rodzice malucha 01.05.10, 12:59
          nchyb napisała:


          > A przy okazji, Dominikjandomin, nie podoba mi się emotek przy Twoim
          > zdaniu:
          > > Wejść do kościoła może każdy sad
          > Czy martwi Ciebie, że kościół jest dla wszystkich?

          Zdecydowanie tak.

          Wolałbym odźwiernego, który nie wpuszczałby przeszkadzaczy i
          zakłócaczy.

          U nas to na razie problem indywidualny, ale na "zachodzie" już
          zorganizowane bandy włażą...
            • rikol Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 11:50
              A po co w ogole kogos zapraszac? Ktos moze kichnac, miec atak kaszlu i zepsuc
              'najpiekniejszy dzien w zyciu'? Tesciowa sie poplacze, rozmaze jej sie makijaz i
              na zdjeciu bedzie brzydko wygladac - po zapraszac doroslych?
              • hermina5 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 12:09
                Nie porownuj tego, bo to zupełnie inna sprawa - nie am nic gorszego
                niz zanoszacy się ryk, bo trudno to inaczej nazwać, dzieciaka w
                momencie, kiedy ksiądz wygłasza pewne zdanei i czkeka na twoje TAK.

                Byłam na takim slubie z trójka niemowląt i to był koszmar -
                spierdolili, bo trudno to inaczej nazwac, pannie mlodej całe wesele -
                wszyscy skakali wokół tych dzieci , a dwójka z nich wyła
                neisustannie. Sorry, ale ja niemowlętom i dzieciakom, ktre
                zwyczajnie nie potrafią się zachować i reagują na wszystko rykiem
                móiwe NIE.
                • sonia.2009 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 12:56
                  hermina5 napisała:

                  > Nie porownuj tego, bo to zupełnie inna sprawa - nie am nic gorszego
                  > niz zanoszacy się ryk, bo trudno to inaczej nazwać, dzieciaka w
                  > momencie, kiedy ksiądz wygłasza pewne zdanei i czkeka na twoje TAK.
                  >
                  > Byłam na takim slubie z trójka niemowląt i to był koszmar -
                  > spierdolili, bo trudno to inaczej nazwac, pannie mlodej całe wesele -
                  > wszyscy skakali wokół tych dzieci , a dwójka z nich wyła
                  > neisustannie. Sorry, ale ja niemowlętom i dzieciakom, ktre
                  > zwyczajnie nie potrafią się zachować i reagują na wszystko rykiem
                  > móiwe NIE.


                  od razu widac, ze jestes bezdzietna idiotka
                  hahahahahahahaha

                        • lucusia3 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 20:48
                          Jak masz to szkoda. Biedne dzieci. Taka infantylna mamusia.
                          "sp* panie młodej ślub" - matko i córko! To pana młodego nie było? Jemu nie zapsuły? Czy nikt poza panną młodą nie uznał, że się ślub nie udał? A może tylko herminie to przeszkadzało?
                          • atomm przewrotne pytanie... 08.05.10, 23:29
                            A jak bedziesz zapraszala ciocie Jadzie to powiesz jej zeby przyszla bez wujka
                            Zenka? Bo przeciez na ostatnim weselu sie uchlal i spal na stole, a wczesniej
                            podszczypywal swagierke Helenke, a ty nie chcesz zeby ci zepsul wesele...
                            • hermina5 Re: przewrotne pytanie... 09.05.10, 11:04
                              Nie wiem czy wiesz, ale jest taka niepisana zasada - jeśli jakiś pan
                              slynie z tego, ze zawsze upije się jak swinia, a potem wszczyna
                              karczemne awantury,albo i bijatyki, stajac się powodem ogólnego
                              popsucia nastroju to po prostu nei zaprasza sie ani jego, ani jego
                              partnerki na kolejnę imprezę. Nawet jesli obraza się na smierc.
                      • bbuldogg Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 18:33
                        Na ślub czy wesele nie zabierałem małego dziecka, zeby komus nie
                        popsuć uroczystości naglym płaczem czy krzykiem mojego skądinąd
                        spokojnego dzieciaka. Kościół ani samo wesele dla malucha
                        niekoniecznie są atrakcyjne, więc dziecko ma szansę zacząć
                        zachowywać się nieznośnie. Ślub to ważne wydarzenie, które lepiej
                        zachować w pamięci, jako miłe. Cóż w ten jeden dzień można się
                        postarac, by to mlodzi byli najwazniejsi i lepiej im tego nie psuć,
                        a dzieci, jak to dzieci potrafią odwrócić uwage i pohałasować. Sam
                        prosiłem by na moje wesele przyjaciel nie przyprowadzał swojego
                        niesfornego dzieciaka. Nie, ze coś mialem przeciwko dziecku,
                        normalnie mi to nie przeszkadzało, ale tego dnia chciałem, zeby
                        wszystko było uroczyste a nie odbywało się przy wtórze wrzasku.
                        Życie nie jest idealne, ale ten dzień warto by był. Przyjaciel
                        przyszedł bez dziecka. My z żona mamy miłe wspomnienia z bardzo
                        ładnego ślubu i wesela. Zgadzam się więc z Herminą i z załozycielem
                        wątku. Tego dnia warto ustapić mlodej parze nawet jak będzie miała
                        odjechane pomysły, ale w końcu to ich święto. To, ze nie chcą by
                        uroczystość odbywala się przy rykach i wrzaskach nie jest jednak
                        żadnym dziwnym pomysłem.
                  • canuck_eh Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 16:05
                    Sonia, idiotka to jestes Ty.Nie wiem czy bezdzietna czy dzieciata to
                    malo wazne.
                    Taki niemowlak, badz dzieciak do 2 lat moze schrzanic uroczystosc.Pal
                    szesc jak mamusia takiego dziecka wyjdzie z kosciola zaraz jak tylko
                    sa pierwsze oznaki ze wlaczy syrene.
                    Swego czasu zostalismy zaproszeni na slub i weselicho znajomych.Syn
                    mial jakies 2 lata, corka troszke wiecej.Jak corka by wysiedziala na
                    weselu( zaproszenie bylo z dziecmi) to syn na bank strzeliby focha i
                    tyle byloby z pieknej uroczystosci.Pojechalismy na slub, dzieciak
                    zanim dojechalismy do kosciola sie zdrzemnal i zachowywal sie jak
                    przystalo w kosciele.Wszyscy sie dziwowali bo jakies inne dziecie to
                    troche dalo do wiwatu.Trzeba troche pomyslec tez o parze mlodej.Bo
                    nie uwierze ze taka mamusia z niemowlakiem pojedzie i bedzie robila
                    wszystko by dziecko nei zaplakalo.Tez sie bedzie chciala pobawic i
                    stwierdzi niech sobie poplacze w koncu przestanie.Nikt jej nic nie
                    powie bo to przeciez malenstwo.Czasami trzeba jasno powiedziec co i
                    jak.I jak panna mloda i pan mlody nie chca niemowlat to musza to
                    powiedziec z gory i uprzedzic ze niemowleta sa niemile widziane.To
                    jest ich dzien i kazdy powinien sie dostosowac do nich.Nie mowcie ze
                    nie mozna zorganizowac opieki dla dziecka na jeden dzien.
                  • arieska Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 17:02
                    sonia.2009 napisała:
                    > od razu widac, ze jestes bezdzietna idiotka
                    > hahahahahahahaha
                    >
                    To nie hermina5 jest tu idiotka, ale wlasnie ludzie wyglaszajacy komentarze typu
                    "widac nie masz dzieci". A co to ma do rzeczy skoro to wlasnie rodzice z takim
                    dzieckiem czesto nie umieja sie zachowac. Jasne, ze niemowlak nie wie, gdzie
                    jest i ze powinien byc cicho, ale w kazdym znanym mi przypadku, gdy dzieciak
                    urzadzal koncert ile sil w płucach rodzice z nim wychodzili do czasu, az sie
                    uspokoil. Po prostu z szacunku dla innych i aby nie urzadzac scen. Trzeba nie
                    miec za grosz wyobrazni i kultury, zeby uwazac, ze wszyscy musza to znosic. Nie
                    Twoj slub to masz gdzies jak przebiega, prawda? W takich sytuacjach kwestia
                    posiadania dzieci nie ma nic do rzeczy. Szczesliwie wielu rodzicow nie zatraca
                    obiektywizmu i rozumie, ze ich dziecko to pępek tylko ich swiata i dostrzegaja
                    wkurzajace zachowania nie tylko u "obcych", ale i swoich dzieci. Gorsza jest
                    druga kategoria, ktorza strzeli focha, ze nalezy ich zachowania tolerowac zawsze
                    i wszedzie bez slowa protestu, bo ONI maja dzieci!
                  • ignispl Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 17:19
                    Ja mam dziecko ale rozwydrzonych dzieci też nie lubię. A są takie, których wyskoki są tolerowane przez ich rodziców mimo że są udręką dla otoczenia. No i przynoszenie niemowląt na wesele, z reguły całonocne, jest chorym pomysłem głównie ze względu na dzieci. Chyba, że jest dla nich miejsce gdzie spokojnie mogą spać. Na weselu jest głośno i w sumie niebezpiecznie dla tak małych dzieci.
                    Natomiast w kościele powinni byc wszyscy. Bo inaczej rodzice odbierają to jak dyskryminację.
                    • atomm Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 23:07
                      no coz

                      mimo wszystko przedkladam zasrana pieluche sonii od zasranego lba geminixa...

                      smiesza mnie takie zaproszenia "przyjdzie ale bez dzieci"
                      po co w ogole zapraszac?
                      kak ktos nie chce miec na slubie dzieci to nie zaprasza malzenstw z maluchami -
                      proste.

                      Zapraszanie par z zaznaczeniem zeby przyszli bez dzieci to szczyt beszczelnosci.

                      I jeszcze dodam ze jak juz ktos zaprasza to wypada zaproponowac i ewentualnie
                      zorganizowac jakis maly pokoik na potrzeby malych dzieci..
                      • edw-ina Re: Pompcy oporni rodzice malucha 09.05.10, 00:00
                        Żartujesz, prawda? Młodzi mają zorganizować pokoik dla dzieci?????
                        Dzieci nie muszą, a nawet nie powinny pojawiać się na imprezach dla
                        dorosłych. Po pierwsze - męczą się. Po drugie - męczą innych, a po
                        trzecie - rodzice raz na jakiś czas muszą pobawić się bez dzieci. I
                        najważniejsza sprawa - na weselu najważniejsi są nowożeńcy i jeśli
                        będą chcieli by ich goście założyli stroje pszczółki Mai, to goście
                        powinni to zrobić, bo to jest dzień tych dwojga.
                      • jacek226315 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 09.05.10, 07:57
                        a mnie smiesz takie wypowiedzi niuniek ktore cipa mysla.A do opery
                        na Wagnera tez niemowlaka bierzesz,do kina,do teatru tez,gdy masz
                        atak woreczka zolciowego to wioza ciebie i twego niemowlaka ,no
                        pewnie tak bos przyklejona do niego i oderwac sie nie da.Ludzie
                        myslcie troche to nie boli.Tu chodzi o niemowlaka,bo jeszcze 5 latek
                        moze sie czyms zajac,a jak jest dwu czy wiecej zajma sie sami soba,a
                        niemowlak co czym sie ma zajac.A te wszystkie pierduly,ze dziecko
                        sie uczy,-czego sie taki niemowlak ma uczyc,czy jedna z druga moze
                        powiedziec czego sie nauczyla bedac w wozeczku i ssajac smoczek.
                • aedo Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 13:48
                  To zależy od Twoich stosunków z tymi, którzy chcą zabrać dzieci i od
                  tego, czy bardzo chcesz, żeby oni przyszli. Poza tym od wyczucia
                  rodziców, no i dzieci też są różne. Na moim ślubie była dziewczynka
                  5-miesięczna i 2,5 latek. Nie przeszkadzali mi zupełnie, nie
                  płakali, mały sobie chodził po sali, ( w kościele nawet ich nie
                  zauważyłam, nie hałasowali), wychodzili z rodzicami przed knajpę (
                  ciepło było). Taka różnica, że rodzice z nimi wcześniej wyszli, niż
                  inni goście (czyli koło północy). Sam fakt zabrania dziecka nie musi
                  oznaczać katastrofy, ale to zależy też od chrakteru dziecka i od
                  rodziców.
                  Mój synek był na weselu jak miał pół roku. W kościele nie był,
                  chociaż wtedy jeszcze był tam grzeczny. Teraz bym go chyba do
                  kościoła na ślub nie wzięła, ewentualnie wyszła zaraz, jak tylko
                  siedzenie w wózku mu się znudzi, ale w takim przypadku musiałabym
                  się liczyć z tym, że na mszy nie będę.
                  Za to na weselu nikomu nie przeszkadzał, nie bał się ludzi,
                  posiedział trochę, zjadł, spał 3 razy w wózku i wróciliśmy koło
                  północy.Z takim dzieckiem z punktu widzenia innych to lepiej iść niż
                  np. z dwulatkiem - niemowlę nie chodzi, nie biega, nic nie zniszczy,
                  nie spadnie ze schodów itd. Więcej zamieszania robi kilkulatek,
                  chyba, że niemowlę boi się obcych i wyje, to już inna bajka.
                  • lia.13 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 18:39
                    tu nawet nie chodzi o to, by goście słyszeli ową formułę przysięgi (choć jeśli
                    jest cisza w kościele to da się usłyszeć), ale o to, że jak wyje taka dwójka
                    przerażonych dzieciaków, których rodzice nie potrafią się nimi zająć, to nawet
                    sami młodzi nic nie słyszą z tego, co ksiądz do nich mówi. A to już jest
                    problem, prawda?
                    Ja bym powiedziała znajomym, że jeśli chcą przyjść z dziećmi, to chcesz by Ci
                    obiecali, że w razie pojawiającego się płaczu natychmiast wyjdą z kościoła. To
                    jedyne rozsądne rozwiązanie jak dla mnie.
                • rikol Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 14:20
                  W takim wypadku rodzice powinni wyjsc dziecmi. Najwidoczniej ci goscie byli
                  niewychowani, bo kazdy normalny rodzic cos by z dzieckiem zrobil (a dokladnie,
                  powinni wyjsc z tego wesela). Ja pamietam wesela, na ktorych dzieci byly - i
                  jakos ludzie sobie z nimi radzili (np. z placzacym wychodzi sie z kosciola czy z
                  sali w ustronne miejsce). Dzieci nie psuly zabawy doroslym, choc na pewno
                  wymagaly uwagi.
                • zoe125 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 15:21
                  Ja tez byłam na ślubie koleżanki, gdzie jedna idiotka, zamiast
                  natychmiast wynieść płaczącego dzieciaka z kościoła, łazila z nim po
                  kościele. Dzieciak się darł, a ja się dziwię, że ktoś nie podszedł
                  do baby i nie kazł jej wyjść z kociołą. Tak to przez jednego
                  bezmózga panna młoda ledwo słyszała wlasne myśli.

                  No ale to zalezy od kuklury rodziców - na moim ślubie była jedna
                  para z niespełna dwulatkiem. Stanęli na końcu kościoła i gdy tylko
                  dizecko zaczęło marudzić, pospiesznie wyszli przed kościół, aby tak
                  uspokoic malucha i nie zakłócac ceremonii.
                • loban1980 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 21:06
                  Współczuje Ci , a jeszcze bardziej Twoim dzieciom jeśli się na nie zdecydujesz.
                  Same niemowlaki nie są problemem na ślubie. Problemem są popie.doleni rodzice
                  bez kultury. Kultura nakazuje , że z płaczącym dzieckiem wychodzi się z
                  kościoła. Jeśli chamstwo i prostactwo przyjdzie na ślub to nic na to nie
                  poradzisz, niemowlęta nie mają tu żadnej winy.
                • stworzenje Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 22:30
                  hermina5 napisała:

                  > wszyscy skakali wokół tych dzieci , a dwójka z nich wyła
                  > neisustannie. Sorry, ale ja niemowlętom i dzieciakom, ktre
                  > zwyczajnie nie potrafią się zachować i reagują na wszystko rykiem
                  > móiwe NIE.

                  wiesz co może nie niemowlętom,bo one nieświadome, ale odpowiedzialność za
                  zachowanie dzieci leży na rodzicach! To oni powinni reagować. proste jak zaczyna
                  krzyczeć to powinni najnormalniej w świecie wyjść z dzieckiem z kościoła. A nie
                  jeszcze jak piszesz, wszyscy skaczą dookoła tych dzieci.Kiedyś to było nie do
                  pomyślenia, hałasujące dzieci od kościoła do sklepu. Dziś niestety dzieci
                  zaczynają rządzić światem. A jak klapsa też zabronili,ale owoce owego zakazu
                  dorosną i potem się okaże czy to było dobre czy nie.
              • andrzejto1 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 13:40
                rikol napisała:

                > A po co w ogole kogos zapraszac? Ktos moze kichnac, miec atak kaszlu i zepsuc
                > 'najpiekniejszy dzien w zyciu'? Tesciowa sie poplacze, rozmaze jej sie makijaz
                > i
                > na zdjeciu bedzie brzydko wygladac - po zapraszac doroslych?

                Masz absolutną rację. Autor wątka sprawia wrażenie, że chce kontrolować całą
                rzeczywistość wokół siebie...
                Jak na przykład poproszony o nie przyjście na wesele z dzieckiem nie zjawiłbym
                się w ogóle.
                • ofiara_przemian Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 14:35
                  Autorka wątku reprezentuje typowe podejście głupiej blondynki, która
                  pół dnia będzie się zastanawiała i dyskutowała nad odcieniem bieli
                  sukni ślubnej, a tydzień debatowała, czy na stole weselnym powinien
                  być tort w kształcie piramidy czy serca, kolejne tygodnie zajmie jej
                  wybieranie potraw, po tygodniu na każdą. Ludzie próżni, leniwi i
                  zapatrzeni w siebie tak właśnie tworzą sztuczną rzeczywistość wokół,
                  w której nie ma oczywiście miejsca na tak "nieestetyczne" zjawiska,
                  jak starzy ludzie, małe dzieci...To takie smutne, bo prawdziwe
                  problem są gdzie indziej.
                  • shigella Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 15:44
                    ofiara_przemian napisała:

                    > Autorka wątku reprezentuje typowe podejście głupiej blondynki, która
                    > pół dnia będzie się zastanawiała i dyskutowała nad odcieniem bieli
                    > sukni ślubnej, a tydzień debatowała, czy na stole weselnym powinien
                    > być tort w kształcie piramidy czy serca, kolejne tygodnie zajmie jej
                    > wybieranie potraw, po tygodniu na każdą. Ludzie próżni, leniwi i
                    > zapatrzeni w siebie tak właśnie tworzą sztuczną rzeczywistość wokół,
                    > w której nie ma oczywiście miejsca na tak "nieestetyczne" zjawiska,
                    > jak starzy ludzie, małe dzieci...To takie smutne, bo prawdziwe
                    > problem są gdzie indziej.
                    A ja troche dziewczyne rozumiem, mimo iz na widok cyrkow slubnych robi mi sie
                    gorzej.
                    Na slubie kolezanki byli jej dwaj bratankowie (2 i 4 lata), ktorzy przez cala
                    ceremonie darli sie jak opetani (maaaaaaamaaaaaa, dooooo doooomuuuuuu) przez co
                    nic nie bylo slychac, bo echo szlo rowno.
                    Wyjsc sie z dzieciakami nie dalo, bo byly chore a na zewnatrz lalo i wialo.
                    Niemowlak na weselu tez nie wiem czy jest swietnym pomyslem, bo jest tam jasno,
                    glosno, czesto siedzi sie do pozna i nie ma gdzie go nakarmic czy przespac.
                    Chodzi mi o dobro dziecka, ktore jest wrazliwe na bodzce (i placze, bo mu zle).
                    Moze pomyslem by byla jakas zaufana niania, ktora zajela by sie dziecmi w
                    spokojnym pomieszczeniu obok (tak, zeby rodzice mogli tylko wpasc i nakarmic)?
                    Rodzice mieli by pewnosc ze dziecko jest bezpieczne, maluchy by pospaly czy
                    pogurglaly, a Ty bys ich nie miala na imprezie?
                    Wtedy i rodzice mieliby okazje sie pobawic, dziecko by sie nie meczylo

                  • lucusia3 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 21:06
                    ofiara_przemian napisała:

                    > Autorka wątku reprezentuje typowe podejście głupiej blondynki, która
                    > pół dnia będzie się zastanawiała i dyskutowała nad odcieniem bieli
                    No to się rzuca w oczy, kolejny taki typ to pani hermina. One żyją weselem, właściwie to cel ich życia. Ciąg dalszy jest nieistotny. Tylko zdjęcia, filmik "jak to się poznali i pokochali" na tle najbardziej znanych obiektów w okolicy, kształt tortu i kolejność "obrzędów" - rzucanie bukietem, podziękowanie rodzicom, "śmieszne" scenki. Okropieństwo i tandeta.
                    A odwiedzałam wesela przyjaciół, gdzie atmosfera była prawdziwa, nie "zmoderowana", bez "Majteczek w kropeczki", sztucznych ogni na torcie, plastikowych ozdóbek i konkursów przynoszenia różnych przedmiotów czy zajmowania znikających krzeseł. Ale gdzie byli i starsi, i dzieci, nawet dzieci państwa młodych, a atmosfera była pełna radości, życzliwości, wzajemnej akceptacji. Nikt nie musiał "doszusowywać " do poziomu państwa młodych. Ale do tego trzeba mieć klasę, nie wystarczą tanie kolorowe gazety.
                    PS. Żeby było jasne, nie mam żadnych maluchów, na wesela z małymi dziećmi nie chodziliśmy (choćby dlatego, że gdy nasze dzieci były małe mieszkaliśmy bardzo daleko od naszych przyjaciół).
                    • jacek226315 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 09.05.10, 08:00
                      lucusia3 napisała:

                      > ofiara_przemian napisała:
                      >
                      > > Autorka wątku reprezentuje typowe podejście głupiej blondynki,
                      która
                      > > pół dnia będzie się zastanawiała i dyskutowała nad odcieniem
                      bieli
                      > No to się rzuca w oczy, kolejny taki typ to pani hermina. One żyją
                      weselem, wła
                      > ściwie to cel ich życia. Ciąg dalszy jest nieistotny. Tylko
                      zdjęcia, filmik "ja
                      > k to się poznali i pokochali" na tle najbardziej znanych obiektów
                      w okolicy, ks
                      > ztałt tortu i kolejność "obrzędów" - rzucanie bukietem,
                      podziękowanie rodzicom,
                      > "śmieszne" scenki. Okropieństwo i tandeta.
                      > A odwiedzałam wesela przyjaciół, gdzie atmosfera była prawdziwa,
                      nie "zmoderowa
                      > na", bez "Majteczek w kropeczki", sztucznych ogni na torcie,
                      plastikowych ozdób
                      > ek i konkursów przynoszenia różnych przedmiotów czy zajmowania
                      znikających krze
                      > seł. Ale gdzie byli i starsi, i dzieci, nawet dzieci państwa
                      młodych, a atmosfe
                      > ra była pełna radości, życzliwości, wzajemnej akceptacji. Nikt nie
                      musiał "dosz
                      > usowywać " do poziomu państwa młodych. Ale do tego trzeba mieć
                      klasę, nie wysta
                      > rczą tanie kolorowe gazety.
                      > PS. Żeby było jasne, nie mam żadnych maluchów, na wesela z małymi
                      dziećmi nie c
                      > hodziliśmy (choćby dlatego, że gdy nasze dzieci były małe
                      mieszkaliśmy bardzo d
                      > aleko od naszych przyjaciół).

                      I bardzo dobrze ,ze mieszkaliscie daleko od swych przyjaciol.Uchowaj
                      Boze od takich przyjaciol jak Ty. Zanim zaczniesz krytykowac
                      innych,spojrz w lustro-chyba czas slome z butow wyjac
                      • lucusia3 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 09.05.10, 12:22
                        Jeżeli dla ciebie brak "Majteczek w kropeczki" i plastikowych kwiatków to słoma z butów, to ja się bardzo cieszę, że taką słomę mam. No i moi przyjaciele też taką słomę mają. Bo chyba elegantsza słoma, niż plastiki?
                        A ciekawe, że zawsze słomę z butów wypominają osoby z nizin społecznych. Boją się, ze ktoś ich będzie posądzał o biedę czy niskie pochodzenie, więc krzyczą by odwrócić uwagę?
                • nomina prawa państwa młodych 08.05.10, 20:55
                  Autorka wątku jest główną bohaterką uroczystości i cała uroczystość ma się
                  kręcić wyłącznie wokół niej i jej partnera. I jeśli oboje sobie zażyczą, że
                  goście mają przyjść w strojach krasnoludków, śpiewając "Międzynarodówkę", bo
                  taką mają wizję SWOJEGO dnia ślubu, to goście mają się dostosować albo stosownie
                  wcześniej taktownie się wycofać (jeżeli nie mają na to ochoty).

                  Natomiast chamstwem i brakiem jakiegokolwiek poziomu kulturalnego są polskie
                  nadęcia i nabzdyczenia, bo cioci Waci się podoba to, a wujek Franio chce tamto,
                  teściowa nie będzie siedzieć przy chrzestnej, babcia Ziuta zaś obraża się, bo
                  przeca jest najważniejsza na świecie. Nie zapominając o kuzynce Jessice, która
                  musi zepsuć uroczystość, jako że koniecznie za gwiazdy wieczoru muszą robić jej
                  bachory.
                  I tak menu jest pod gości, przebieg uroczystości pod gości, w kościele drą się
                  dzieciaki, panna młoda, padając ze zmęczenia, musi obtańcowywać zachlanego wujka
                  Dzidka, bo co tam ona - wujo się musi bawić... a goście i tak obgadają, że
                  "talerzyk" nawet koperty nie zwrócił...
                  • pandzik Re: prawa państwa młodych 08.05.10, 22:58
                    Właśnie to chamstwo, nadęcie i nabzdyczenie prezentuje tutaj pani młoda i jej
                    goście - po równo. Ona, bo dyktuje wszystkim, jak się mają zachowywać (a to jest
                    przyjęcie, czy parada wojskowa?), oni, bo zachować się nie umieją.
                    Nie znoszę tych paniusiek, które godzinami płaczą w poduszkę, bo im na ślub
                    odcień frencha wyszedł nie ten, co miał być - tak, jakby to w tym wszystkim było
                    najważniejsze.
                    Nie znoszę ludzi, którzy przychodząc na czyjeś przyjęcie myślą tylko o sobie i
                    swojej wygodzie (będę wyglądała lepiej od panny młodej, jestem stara to niech mi
                    wszyscy ustępują; moje dzieci są tak słodkie, że nikomu nie mogą przeszkadzać).
                    Na szczęście, swój zwykle trafia na swego - młodzi, którzy robią wesele dla kasy
                    i sukienki, trafiają na chamską i nabzdyczoną dalszą rodzinę.
                    Młodzi, dla których ślub jest ważnym wydarzeniem, w którym mają wraz z nimi
                    uczestniczyć ich bliscy, trafiają na kulturalnych ludzi, którzy potrafią w
                    spokojny sposób opanować swoje pociechy i nie zakłócać uroczystości.
                    Tyle w temacie.
                    • jacek226315 Re: prawa państwa młodych 09.05.10, 08:06
                      pandzik napisał:

                      > Właśnie to chamstwo, nadęcie i nabzdyczenie prezentuje tutaj pani
                      młoda i jej
                      > goście - po równo. Ona, bo dyktuje wszystkim, jak się mają
                      zachowywać (a to jes
                      > t
                      > przyjęcie, czy parada wojskowa?), oni, bo zachować się nie umieją.
                      > Nie znoszę tych paniusiek, które godzinami płaczą w poduszkę, bo
                      im na ślub
                      > odcień frencha wyszedł nie ten, co miał być - tak, jakby to w tym
                      wszystkim był
                      > o
                      > najważniejsze.
                      > Nie znoszę ludzi, którzy przychodząc na czyjeś przyjęcie myślą
                      tylko o sobie i
                      > swojej wygodzie (będę wyglądała lepiej od panny młodej, jestem
                      stara to niech m
                      > i
                      > wszyscy ustępują; moje dzieci są tak słodkie, że nikomu nie mogą
                      przeszkadzać).
                      > Na szczęście, swój zwykle trafia na swego - młodzi, którzy robią
                      wesele dla kas
                      > y
                      > i sukienki, trafiają na chamską i nabzdyczoną dalszą rodzinę.
                      > Młodzi, dla których ślub jest ważnym wydarzeniem, w którym mają
                      wraz z nimi
                      > uczestniczyć ich bliscy, trafiają na kulturalnych ludzi, którzy
                      potrafią w
                      > spokojny sposób opanować swoje pociechy i nie zakłócać
                      uroczystości.
                      > Tyle w temacie.

                      Czy wy ludziska to umiecie czytac czy powinniscie wrocic do
                      podstawowki, nigdzie autorka nie poucza nikogo jak ma sie gosc
                      zachowywac,tylko prosi by nie przyprowadzano niemowlakow. Jesli to
                      tak trudno zrozumiec to tylko swiadczy o gosciach.Prawdziwi
                      przyjaciele zrozumieja,a jak nie to kit z takimi przyjaciolmi.Na
                      Wgnera do opery tez zabieracie niemowlakow?
            • eti.gda Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 15:24
              nchyb napisała:

              >
              > > Wolałbym odźwiernego, który nie wpuszczałby przeszkadzaczy i
              > > zakłócaczy.
              >
              > to jak najbardziej, ale już małe dziecko, które ewentualnie może
              > zapłakać, to na pewno nie...

              Będąc w Austrii, a konkretnie w Zell am See w kościele, zauważyłem
              pudło z zabawkami wyglądającymi na używane. Początkowo myślałem, że
              to dary dla biednych, ale miejscowi wytłumaczyli nam, że to dla
              dzieci, aby w czasie mszy zajęły się czymś i nie przeszkadzały.
          • canuck_eh Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 16:14
            To ja sie dziwie ze nikt nie poprosil owej kobity o przejscie do
            tylnich lawek bo tutaj mamy rodzinna impreze i prosilibysmy o nie
            mieszanie w szeregoach.Dlaczego ludzie sie boja tego typu slowa
            wypowiedziec?A potem wlasnie tego typu problem - obca baba na kazdym
            zdjeciu.
              • canuck_eh Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 20:59
                No dobra, pomysleli ze to ktos z rodziny tej drugiej.Ale kurcze nie z
                tej najblizszej bo najblizsza sie zna i jakos mi sie wydaje ze
                pierwsze lawki zarezerwowane dla rodzicow, rodzenstwa itp itd.
                A nawet pytanko - a Pani jest ciocia pana mlodego/panny mlodej?Nie ,
                a to prosimy o opuszczenie tej laweczki i udanie sie w tylnie
                szeregi.
                Wiem latwo teraz mowic, ale musze przyznac ze jak robie zdjecia na
                imprezach rodzinnych to staram sie zeby obcych osob nie bylo i wrecz
                sie pytam a pan/pani kto?Nikt z rodziny - to przepraszam my mamy
                tutaj wazne wydazenie, prosze nie przeszkadzac.smile
            • dorota_1988 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 00:53
              iiiha napisała:

              > elle444 napisała:
              >
              > > Dokładnie tak. Na moim ślubie w pierwszym rzędzie obok moich
              > > rodziców siedziała obca tłusta stara baba. Jest na wszystkich
              > > zdjęciach.
              >
              > Ta baba to był Jezus Chrystus.

              Boskie smile)))
        • elle444 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 15:39
          No nie zupełnie. Wesele wyprawia się dla gosci i rodziny właśnie i
          czasem trzeba iść na kompromis. W przeciwnym razie jezeli ma to być
          jedynie tło dla panny młodej to może warto rozważyć zatrudnienie
          statystów. Przewrażliwiona panna młoda jest równie częstym
          zjawiskiem (i załosnym) jak niekulturalni goście. Własnie od kultury
          obu stron zależy udana zabawa. No i warto pamiętać , ze nikt nikumu
          łaski nie robi. Goście wydają na wesele często wiecej niż żarcie,
          które dostają w zamian, może by tak dać im w jeszcze trochę
          gościnności.
          • bubster Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 16:06
            Wesele jest jednym z najważniejszych dni w życiu.
            Pogląd, że jest dla rodziny jest... no nie ważne.
            Goście przychodzą DLA MŁODYCH a nie Młodzi są DLA GOŚCI.

            A Młodym się godnośc nie należy?
            Goście wydaja pieniądze, więc mogą iśc i "zrobić wiochę"?
            • elle444 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 16:57
              Czasem wiochę robi Panna młoda, która warczy na matke, pana młodego
              i wszystkich gości. Trudno się wtedy dziwić ze z najwazniejszego
              dnia w zyciu robi się najkoszmarniejszy. Ja wiem, ze kazda kobieta
              chciałaby w tym dniu być jak królowa, tylko czy to musi być królowa -
              despotka? Na pewno para dzieciaków szoł jej nie zabierze, jesli
              goście będą ją omijać szerokim łukiem , to z innych powodów.
              Najlepsza rada jaką dostałam, to ta że jako panna młoda mam się
              niczym nie pzrejmować tylko ładnie wyglądać. Wszyskim mają zająć
              sie rodzice i teściowie. I tak było. Jakby jakieś dziecko zaczęło
              płakać, to mój tato by się tym zajał - z kulturą, bo tak też można.
              • pandzik Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 23:04
                Ja byłam na takim weselu (nota bene, zawsze wydawało mi się, że to ślub jest
                najważniejszym wydarzeniem, nie wesele, ale ja widocznie starej daty jestem),
                gdzie panna młoda o 3 nad ranem zakończyła imprezę, oznajmiając głośno, że dj
                był do trzeciej wynajęty i ona mu dopłacać nie będzie. Kiedy goście zaczęli się
                rozjeżdżać, chodziła po całej sali, pakowała resztki jedzenia (czekałam tylko,
                aż zacznie zmiatać z talerzy) i narzekać, jak to robi się wesele i nic się z
                tego nie ma, bo wszystko bez opamiętania zeżrą. smile)) Ubaw miałam setny, na
                szczęście to nikt bliski, byliśmy tam raczej przypadkowo. Ale za to miałam
                przednią rozrywkę... smile))
            • irneriusz Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 17:07
              Oj nie przesadzaj, ze wesele jest najwazniejszym dniem w zyciu (moze dla
              kobiety). mysle, ze duza czesc facetow za najszczesliwszy dzien wziela by sobie
              kupno wymarzonego samochodutongue_out (serio spotkalem dwa takie przypadki).

              Odnosnie dzieci, to nie widze problemu w ich obecnosci na slubie/weselu nawet
              jakby mialy beczec przez cala uroczystoc. Ale moze ja facetem jestem albo
              nienormalny?tongue_out
        • madame_charmante kogos stawiającego takie warunki mialabym 07.05.10, 21:34
          .. daleko w tyle uncertain . niech sama sobie w tym kosciele sterczy :-]
          mialam male dfzieci, chodzilam na śluby i wesela, ale dzieci od
          malenkiego byly uczone dobrego zachowaniasmile. a jak mialy fochy, to
          siedzielismy z męzem w pobliskiej piaskownicy na zmiane wink
          a dzieci bralam bo dlugo karmilam piersia. niestety, 6 - miesieczne
          dziecko nauczone do piersi z butelki nie pociagnie
    • bo1 Re: Pomocy; oporni rodzice malucha 01.05.10, 09:36
      Przedpiścy mają rację. Na ślub może przyjść każdy. Wybierz może
      spośród bliskich kogoś zaufanego, kto w razie potrzeby poprosi
      rodziców o wyprowadzenie (wyniesienie) głośnego dziecka. Argument,
      że krzyczące dziecko psuje właśnie komuś "najważniejszy dzień w
      życiu" plus dziesiątki par zgorszonych oczu, mogą zadziałać. Musi
      być tylko ktoś czujny, kto w razie czego nie zawaha się wpłynąć na
      rodziców. No i zawsze można mieć nadzieję, że dzieci będą spały,
      czego Wam życzę smile.
        • syswia Re: Pompcy oporni rodzice malucha 03.05.10, 15:58
          To nie jest zart. Na sasiednim forum autorka watku pyta jak
          wytlumaczyc opornym rodzicom (bliska rodzina), zeby nie zabierali
          niemowlat, bo dzieci sie zmecza. Po kilku postach wychodzi na jaw,
          ze to nie troska o niemowleta, tylko chec unikniecia placzu
          niemowlat w trakcie ceremonii i wesela (sic!).
          Ja wszystko rozumiem, tylko nie lubie hypokryzji. Skoro wg panny
          mlodej slub i wesele to nie miejsce dla niemowlat, "bo sie zmecza",
          to tym bardziej to nie miejsce dla kobiet w ciazy, bo tez sie
          zmecza wink
          • dominikjandomin Re: Pompcy oporni rodzice malucha 03.05.10, 22:42
            Panna w ciąży (czy już raczej pani w ciąży) nie będzie ani pić
            alkoholu, ani skakać - czym ma się zmęczyć?

            A niemowlęta wymagają szczególnej troski i przygotowania miejsca. Wiele
            lokali tego nie zapewnia.

            PS. Jeśli można linka do sąsiedniego forum smile
            • syswia Re: Pompcy oporni rodzice malucha 04.05.10, 02:14
              dominikjandomin napisał:

              > Panna w ciąży (czy już raczej pani w ciąży) nie będzie ani pić
              > alkoholu, ani skakać - czym ma się zmęczyć?

              Na wlasnym weselu nie zatanczy? wink No, chyba ze to wesele w stylu
              chinskim wink


              >
              > A niemowlęta wymagają szczególnej troski i przygotowania miejsca.
              Wiele
              > lokali tego nie zapewnia.

              Wiekszosc lokali zapewnia tzw salonik dla panny mlodej, zeby sobie
              mogla makijaz poprawic albo kiecke zmienic. Gdyby panna mloda tak
              sie troszczyla o dobro malenstwa to zaproponowalaby tenze salonik na
              pol godzinki czy godzinke kuzynce z dzieckiem. Dla chcacego nie ma
              nic trudnego wink

              >
              > PS. Jeśli można linka do sąsiedniego forum smile

              Dyskusja sie zrobila, ze hej! A prosze bardzo:
              forum.gazeta.pl/forum/w,572,110809258,110809258,Jak_wytlumaczyc_rodzicom.html
          • matylda1001 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 04.05.10, 10:06
            syswia napisała:

            > To nie jest zart.<

            A jednak żartsmile przejrzałam ten zalinkowany wątek i wyrażnie z niego
            wynika, że:
            1. Panna młoda nie życzy sobie obecności niemowlaków w kościele.
            2. Powiedziała o tym zainteresowanym
            3. Zainteresowani nie przyjęli tego do wiadomości
            4. Nie czują potrzeby opuszczenia kościoła w chwili, gdy dziecko
            zacznie płakać.
            Z treści wynika też, że rodzice mieliby z kim zostawić dzieci, więc
            zupełnie nie wiem skąd ten upór. Malutkie dziecko na weselu to
            utrapienie przede wszystkim dla rodziców. Ani zatańczyć, ani
            spokojnie posiedzieć przy stole. Poza tym nie wiem, czy skazanie
            dziecka na przebywanie wśrod tylu ludzi, w hałasie, w "alkoholowo-
            zakąskowej" atmosferze, być może w papierosowym dymie, to
            najszczęśliwszy pomysł. Wesele to nie żłobek, trzeba to zrozumieć.
            Ciąża panny młodej nie ma ze sprawą dzieci nic wspólnego, bo ona
            swoje dziecko ma pod kontroląwink Zresztą zabieranie dzieci to jakiś
            chory pomysł. Od czasu do czasu bywam na weselach i nigdy dzieci
            poniżej 4-5 roku życia nie widziałam, chociaz wiem, ze takowe wśród
            gości wystepują. Jakoś ludzie potrafią sobie poradzic.
            • nchyb Re: Pompcy oporni rodzice malucha 04.05.10, 13:56

              > 1. Panna młoda nie życzy sobie obecności niemowlaków w kościele.
              > 2. Powiedziała o tym zainteresowanym
              > 3. Zainteresowani nie przyjęli tego do wiadomości

              no i mają rację, bo o ile o weselu mogą decydować, o tyle w bytności
              w kościele już nie...
            • madzioreck Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 15:08
              matylda1001 napisała:

              Od czasu do czasu bywam na weselach i nigdy dzieci
              > poniżej 4-5 roku życia nie widziałam, chociaz wiem, ze takowe wśród
              > gości wystepują. Jakoś ludzie potrafią sobie poradzic.

              Ja widziałam, skrzacik miał może roczek, ale już chodził. Skończyło się tak, że
              w chwili nieuwagi rodziców mały ruszył pomiędzy tańczących i niestety, stała się
              dziecku krzywda.
          • hermina5 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 12:14
            ze to nie troska o niemowleta, tylko chec unikniecia placzu
            > niemowlat w trakcie ceremonii i wesela (sic!).


            I co w tym dziwnego? Dokąłdnei o to chodzi . Ja na tkai slubie i
            weselu byłam - dzieciaki wyły nieustannie - efekt był taki, ze ich
            matki miały dosć, goscie mieli dosc i para mloda miała dosc. Moim
            zdaniem slub i wesele to ostatnei miejsce dla niemowlęcia - tak samo
            jak nei zabiera sie niemowlaka na jazdę na kursie prawa jazdy, tak
            samo nie powinno się go zabierac na slub i wesele - to naprawdę nie
            ejst takie koszmarne - wziać sobie opiekunke na 6-12 godzin .
            • azra Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 12:47
              > Ja na tkai slubie i
              > weselu byłam - dzieciaki wyły nieustannie - efekt był taki, ze ich
              > matki miały dosć, goscie mieli dosc i para mloda miała dosc.

              a ja na takim ślubie byłem (swoim własnym przy okazji), na którym były
              niemowlęta, i żadne nie wyło, i nie przeszkadzało, i żadnego problemu nie było.
              więc nie generalizuj.
              • hermina5 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 12:59
                Gdyby Twoja najlepsza znajoma zaprosiła cię do teatru na
                przedstawienie, w którym gra po raz pierwszy długą rolę to wziałbyś
                ze soba niemowlę na widownię?
                Nie?

                A dlaczego?

                I na tym własnie polega kultura - na umiejetnosci zrozumienia, ze
                jak ktos prosi, aby nie brac dzieci na JEGO slub, to ich nie
                bierzemy, bo nas o to prosił i robimy to dla niego , bo rozumiemy,
                ze to wazny dzień, przede wszystkim, dla niego.

                Tak samo, jak zapowiada, z ena slubie nie będzie innego alkoholu jak
                wino, to nie kupujemy trzech skrzynek wodki poza jego wiedza i nie
                przywozimy ich na wesele.

                To jest kwestia kultury i taktu, a nie stwierdzeń, z e na moi slubie
                nie wyło, to i na twoim nie będzie.


                • azra Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 14:04
                  średnio trafione porównanie. jak rozumiem w trakcie przedstawienia nie
                  pochodzisz co znajomej na scenę zapytać jak się czuje i że podoba ci się jej
                  występ oraz co będzie dalej.

                  kultura to trochę coś innego.

                  owszem, koleżanka może o to prosić, natomiast nie powinna się dziwić, jeśli ktoś
                  zrezygnuje z przyjścia - używając twojego języka, kulturalna koleżanka z
                  uśmiechem na ustach powinna zrozumieć.

                  wiem że ciężko niektórym osobom zrozumieć, że małe dziecko to nie jest taki
                  dodatkowy mebel w gospodarstwie domowym, czy zwięrzątko, a stanowi nieodłączny
                  element danej rodziny. ale dla wielu rodziców tak jest.

                  inną sprawą jest zachowanie rodziców związane z zachowaniem ich dzieci, i to
                  raczej jest kwestia do dyskusji, a nie to czy wolno zabrać dziecko czy nie.
                  • hermina5 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 14:29
                    > jak rozumiem w trakcie przedstawienia nie
                    > pochodzisz co znajomej na scenę zapytać jak się czuje i że podoba
                    ci się jej
                    > występ oraz co będzie dalej

                    A w trakcie slubu to robisz>? Nie sądze.


                    >kultura to trochę coś innego.

                    Nie, kultura to umiejetność taktownego i stosownego zachowania.
                    Jesli ktoś mnie o cos prosi i to dla niego wazne - to mogę to dla
                    niego zrobić, własnie dlatego, z ejestem osobą kulturalną i weim, z
                    emoje przyjscie z dzieckiem czy też zwierzęciem, skoro tak chcesz-
                    będzie dla przygotowujących wesele sporym obcizeniem. Własnie
                    dlatego, ze niemolę nie jest zwierzeciem , ani meblem i zdecydowanie
                    lepij będzie dla niego spędzić 8 godzin na spacerze, przewiniete ,
                    wypoczete niż dusić się w smrodzie papierosowym, odorze alkoholu,
                    byc pzrewijanym w wiecznie zajętym wc i karmionym piersią tamże w
                    towarzystwie licznych zarazków, przy głosnej muzyce
                    uniemozliwiającej sen.

                    Wwariancie - albo z dzieckiem, albo wcale widze za to ogromny
                    przerost wlasnego EGO nad jakąkolwiek kulturą.
                  • ichi51e Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 14:30
                    ktos tu z igly widly robi.
                    1. Jesli X jest zaproszony na slub Y i np Y jest siostra X to
                    logiczne jest ze X nie ma z kim dziecka zostawic bo cala rodzina
                    jest w tym czasie w kosciele.
                    2. A nie mozesz rodzicom niemowlaka powiedziec zeby staneli w
                    kruchcie (albo przed kosciolem) i jak tylko widza ze sie budzi
                    wyszli? Od oltarza do kruchty naprawde jest daleko.

                    p.s - osobiscie zawsze mnie denerwowali ludzie ktorym przeszadzaja
                    placzace w kosciele dzieci. Co to komu szkodzi? Poplacze i
                    przestanie ale to moje osobiste zdanie - rozumiem ze panna mloda ma
                    prawo do innego zdania
                  • hermina5 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 14:32
                    Wesele to jest uroczystosc rodzinna, co oznacza, ze dzieci powinny w
                    niej
                    > uczestniczyc.

                    Ok, zatem szczerze zycze udanego wesela np. z zaproszonymi 7 parami
                    i Kazda z niemowlęciem, a do tego kilka dwu-trzylatkow. Na pewno
                    będzie to wsapniała uroczystosc, bo będzie rodzinnie... Powinny,
                    tzreba, nalezy - takie slowa w słowniku to początek probelmów.
                    • rikol Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 14:50
                      Wiesz, wesele to nie jest impreza w klubie nocnym. To jest spotkanie calej
                      rodziny, lacznie z niedowidzacymi i gluchymi dziadkami i dziecmi - chyba ze ktos
                      dzieci nie uwaza za ludzi. W kazdym razie zwykle rodzice niemowlakow albo ich
                      nie zabieraja, albo przychodza z nimi na krotko, bo nie maja dziecka z kim
                      zostawic. Wieksze dzieci dobrze sie bawia, szczegolnie jesli dzieci jest wiecej.

                      Izolowanie dzieci prowadzi tylko do tego, ze wyrosna z nich dzikusy. W innych
                      krajach dzieci sa zabierane do restauracji, do pubu (tylko ze tam palic nie
                      wolno) - bo np. matka tez sie chce bawic, a nie ma z kim zostawic dziecka. I
                      jest oczywiste, ze w kazdej publicznej toalecie powinno byc miejsce do
                      przewijania dzieci. W przeciwnym razie mamy inne rozwiazanie: matki beda
                      zamkniete w domu z dziecmi przez pierwsze 5 lat.
                      • hermina5 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 15:09
                        >Wiesz, wesele to nie jest impreza w klubie nocnym.

                        Wesele są rózne - to po pierwsze. Od totalnych popijaw w wiejskich
                        remizach, gdzie towarzystwo spada pod stoły,przychodza
                        miejscowi "trudni" popatrzeć, po skromne kilkugodzinne przyjęcia w
                        restauracji bez tańców.

                        >Izolowanie dzieci prowadzi tylko do tego, ze wyrosna z nich dzikusy

                        Blagam cie! Niezabranie niemowlęcia na 8 godzin wesela sprawi, z e
                        wyrosnie z niego dzikus?

                        >np. matka tez sie chce bawic, a nie ma z kim zostawic dziecka

                        A nei przyszlo ci do glowy, z e matka mogłaby się czasem zabawić bez
                        dziecka , bo ma na to ochotę - ale jej w POLSCE NIE WYPADA - i
                        dlatego wziecie wspólnej opiekunki np. dla dwójki dzieci jest
                        rozwiazaniem?
                        • rikol Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 15:27
                          Wydaje mi sie, ze dla przecietnej polskiej matki opiekunka to jest spory
                          wydatek. Poza tym trzeba sobie kupic sukienke i buty na wesele, zaplacic za
                          prezent itd. To juz sa spore wydatki. Wiec nie kazdego stac na 'bonus' w postaci
                          opiekunki. a babcia nie zajmie sie dzieckiem, bo tez bedzie na weselu. Natomiast
                          wieksze dzieci po prostu dobrze sie bawia na weselu - przynajmniej ja pamietam z
                          dziecinstwa dobra zabawe.

                          Pewnie,ze wesela sa rozne i jakos dziwnym trafem te najbardziej wyrafinowane i
                          ceremonialne, w restauracji i bez tancow, sa najnudniejsze. Moze to i dobrze na
                          zdjeciu wyglada i wszystko jest estetyczne, ale z nudow mozna umrzec. Aha, tam
                          dzieci nie bylo, tak sie sklada. Kilka takich wesel przezylam i oby sie to nie
                          powtorzylo. Wszyscy wyfiokowani, napuszeni, sztywni.

                          Natomiast moja ostatnia rodzinna impreza byly chrzciny. Glowny bohater dnia caly
                          czas lezal w swoim pokoju, w swoim lozeczku. Natomiast w innym pokoju byla
                          impreza ze spiewami i muzyka, na taniec zabraklo miejsca, bo kilkadziesiat osob
                          bylo. Swietnie sie bawilam, bo towarzystwo bylo inne. Naprawde nie potrzeba do
                          dobrej zabawy zlotych sztuccow. Obawiam sie, ze panna mloda, ktora ma obsesje na
                          punkcie perfekcji kazdego elementu, nie bedzie sie potrafila cieszyc podczas
                          tego slubu i wesela.
                          • agaffa Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 15:52
                            Nie zdarzyło mi się, żeby obie moje babcie były na jednym weselu. Raczej rzadko
                            się zdarza, że obie są zaproszone. Poza tym jest jeszcze matka chrzestna,
                            przyjaciółka nie związana z PM, kuzynka męża, itd.
                            Skoro trzeba sobie kupić nową sukienkę na ślub, trzeba i zapewnić opiekę swemu
                            dziecku, a nie liczyć na cud. Zrezygnuj z fryzjera i nowych butów a znajdzie się
                            kasa na opiekunkę.
                          • mgla_jedwabna Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 21:20
                            "dla przecietnej polskiej matki opiekunka to jest spory wydatek. Poza tym trzeba sobie kupic sukienke i buty na wesele, zaplacic za
                            prezent itd. To juz sa spore wydatki. Wiec nie kazdego stac na 'bonus' w postaci opiekunki"

                            I to jest właśnie kwintesencja egoizmu: prędzej wydamy pieniądze na to, żeby się samemu pokazać niż na to, żeby komuś nie zepsuć jego ważnej uroczystości wrzaskami swojej pociechy.

                            Naprawdę lepiej jest pójść w kiecce sprzed dwóch sezonów (i tak wszyscy będa oceniać wygląd panny młodej, a nie jej kuzynki) i dać ciut skromniejszy prezent (o ile nie będzie wyjątkowo badziewny, młodzi i tak się pogubią, co od kogo dostali) niż zafundować młodym "koncert" w kościele i pułapkę pod nogami* na weselu.

                            * ktoś tu pisał o małym dziecku, które zaplątało się pod nogi tańczącychi stała mu się krzywda. Osobiście wolałabym dostać gorszy prezent, ale nie mieć takiej przykrości na swoim weselu.
                      • eti.gda Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 16:20
                        rikol napisała:

                        > Wiesz, wesele to nie jest impreza w klubie nocnym. To jest
                        spotkanie calej
                        > rodziny, lacznie z niedowidzacymi i gluchymi dziadkami i dziecmi -
                        chyba ze kto
                        > s
                        > dzieci nie uwaza za ludzi. W kazdym razie zwykle rodzice
                        niemowlakow albo ich
                        > nie zabieraja, albo przychodza z nimi na krotko, bo nie maja
                        dziecka z kim
                        > zostawic. Wieksze dzieci dobrze sie bawia, szczegolnie jesli
                        dzieci jest wiecej
                        > .
                        >
                        > Izolowanie dzieci prowadzi tylko do tego, ze wyrosna z nich
                        dzikusy. W innych
                        > krajach dzieci sa zabierane do restauracji, do pubu (tylko ze tam
                        palic nie
                        > wolno) - bo np. matka tez sie chce bawic, a nie ma z kim zostawic
                        dziecka. I
                        > jest oczywiste, ze w kazdej publicznej toalecie powinno byc
                        miejsce do
                        > przewijania dzieci. W przeciwnym razie mamy inne rozwiazanie:
                        matki beda
                        > zamkniete w domu z dziecmi przez pierwsze 5 lat.

                        Rzeczywiście, w Niemczech widziałem w restauracji towarzystwo z
                        małym dzieckiem w głębokim wózku, i nikt nie miał o to pretensji.
                        Dziecko było spokojne przez cały czas, tak, że nie widziałem co się
                        stanie, kiedy zacznie płakać.
                        Ja zmoim 3 letnim synem też byłem w restauracji, gdzie grała
                        cygańska orkiestra. Dałem mu banknot, żeby wręczył go Cyganom i
                        poprosił, żeby coś zagrali. Oczywiście zagrali. Nie bał się, bo
                        lubił muzykę. Później było wiele śmiechu, kiedy nagle w autobusie
                        zaczął opowiadać na cały głos: "Tatusiu, a pamiętas, jak w gośpodzie
                        dałem Cyganowi pieniążka i on nam grał"? - Co wywołało niejakie
                        zdziwienie wśród pasażerów.
                      • thorey Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 22:45
                        Co za bzdury! Od niepamiętnych czasów w kulturalnych domach w ogóle
                        nie pojawiają się dzieci w sytuacjach publicznych. Chyba że po to,
                        żeby powiedzieć wierszyk albo zaprezentować umiejętność gry na
                        fortepianie, przywitać się z babcią i dziadkiem oraz zostać
                        przedstawionym gościom. Ale to tylko na chwilę. Po kilku minutach
                        powinny grzecznie powrócić do pokoju dziecinnego. Nikt normalny nie
                        sadza dzieci przy jednym stole z dorosłymi ani nie każe im przebywać
                        z nimi w jednym pokoju godzinami. To byłoby zbyt męczące dla obu
                        stron.Poza tym dzieci powinny znać swoje miejsce. Nawet jedzenia
                        maluchy nie dostają takiego samego jak dorośli, bo to albo niezdrowe
                        albo zbyt drogie dla dzieci.
                        • polska_baba W kulturalnym domu dziecko traktuje się jak człowi 09.05.10, 00:31
                          To, co opisujesz, to stare obyczaje z czasów, gdy dzieci były traktowane jak ludzie drugiej kategorii! Dostawały gorsze jedzenie niż dorośli, mieszkały w gorszych pokojach (czasem nie lepszych niż służba), ubrania miały przerabiane ze starych ubrań dorosłych. Nie miały prawa nawet w najmniejszym stopniu do decydowania o swoich sprawach, było takie powiedzenie: "Dzieci i ryby głosu nie mają". Tak było nawet w zamożnych rodzinach. Rodzice mieli po kilkoro dzieci i nie było niczym nienormalnym, że nie wszystkie dożywały wieku dorosłego.
                          Na początku XX w. to się zaczęło zmieniać. Dziś dziecko jest równoprawnym członkiem rodziny.
                          Oczywiście, są imprezy dla dorosłych, w których dzieci nie biorą udziału - np. impreza sylwestrowa. Tak samo są imprezy dla dzieci, w których dorośli zasadniczo nie biorą udziału - np. kinderbal.
                          Mnie rodzice wszędzie zabierali (to były lata 50. i 60.): do znajomych, do rodziny, do kawiarni - nie było z tym żadnego problemu. Podobnie postępowali inni. Dzięki corocznym imieninom u jednej z sióstr mojej babci mogłam poznać swoich krewnych, kuzynów. Uroczystości rodzinne m.in. temu służyły.
                          Dziś służą temu, żeby się pokazać, porobić zdjęcia, nagrać wideo, aby było czym imponować znajomym. Jeżeli ktoś uważa, że ślub i wesele to najważniejszy albo najpiękniejszy dzień jego życia, to ja takiej osobie współczuję. Zważywszy na fakt, że ludzie pobierają się najczęściej mając dwadzieścia parę lat, miałoby to oznaczać, że przez następne kilkadziesiąt lat nic lepszego ich nie spotka? Przy takim nastawieniu rzeczywiście groźba jakiegokolwiek zakłócenia uroczystości urasta do prawdziwej tragedii.
                      • gazeta_mi_placi Re: Pompcy oporni rodzice malucha 09.05.10, 16:53
                        >Wiesz, wesele to nie jest impreza w klubie nocnym...

                        Ale ma wiele jej elementów:

                        -zabawę do późnych godzin nocnych
                        -alkohol
                        -głośną muzykę
                        -tańce

                        >> Izolowanie dzieci prowadzi tylko do tego, ze wyrosna z nich dzikusy.

                        Zwłaszcza niemowlaków.

                        >W przeciwnym razie mamy inne rozwiazanie: matki beda
                        > zamkniete w domu z dziecmi przez pierwsze 5 lat.

                        Ja są samotnymi matkami lub nie angażują ojca dziecka w wychowanie to tak.

                    • pandzik Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 23:45
                      OK, czyli twój argument przeciwko dzieciom na weselu jest taki, że mogą zepsuć
                      parze młodej uroczystość. W takim razie sugeruję nie zapraszanie również:
                      - przygłuchej babci, bo też może wrzasnąć albo wyć podczas pieśni
                      - zbyt ładnej kuzynki, bo pannie młodej będzie przykro
                      - wuja, który robi się zbyt rozrywkowy po kilku kieliszkach
                      itp. itd.
                      Po pierwsze, sala będzie pusta.
                      Po drugie, ojej! co wtedy z tymi tak bardzo pożądanymi kopertami? Czyż nie są
                      one najmilszym elementem każdego gościa? Dla koperty warto znieść wszystko,
                      prawda? Wesele musi się co najmniej "zwrócić".
                      I dlatego wyrzuca się z niego przede wszystkim dzieci - nie tylko przeszkadzają
                      - na dodatek są niedochodowe...
                      Gdyby ktoś mnie zaprosił na swój ślub bez mojego syna, byłby to dla mnie jasny
                      sygnał - przyjdź, wręcz kopertę, ale nie rób mi kłopotu w żaden sposób. To ja
                      mam w du..pie taką gościnność.
                      • gazeta_mi_placi Re: Pompcy oporni rodzice malucha 09.05.10, 16:59
                        >> - wuja, który robi się zbyt rozrywkowy po kilku kieliszkach.

                        Często "wujek który robi się agresywny po paru kieliszkach" nie jest właśnie z tego powodu zapraszany na takiego uroczystości.
                        Przynajmniej raz się z tym spotkałam.

                        >> Po drugie, ojej! co wtedy z tymi tak bardzo pożądanymi kopertami? Czyż nie są
                        > one najmilszym elementem każdego gościa.

                        Współczuję,że byłaś zapraszana na wesela tylko z powodu koperty którą miałaś wręczyć.Moja rada: zmień towarzystwo kochana.

                        >> Gdyby ktoś mnie zaprosił na swój ślub bez mojego syna, byłby to dla mnie jasny
                        > sygnał - przyjdź, wręcz kopertę, ale nie rób mi kłopotu w żaden sposób.

                        Bardzo proste myślenie.


                • pandzik Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 23:12
                  Jak dla kogoś ślub to teatr, to porównanie całkiem trafione...

                  Ale jak dla kogoś ślub to ważne wydarzenie rodzinne, to zupełnie nie. Moja
                  przyjaciółka niedawno wychodziła za mąż. Jej świadkową była jej siostra, matka
                  1,5-rocznego chłopczyka. Mały jest tak samo częścią rodziny, jak każdy inny i
                  tak samo miał prawo w uroczystości uczestniczyć. I owszem, pomarudził chwilę w
                  kościele, w pewnym momencie wyrwał się ojcu i pobiegł do mamy, która stała za
                  panną młodą. Było w trakcie kazania. Ksiądz się na moment "zawiesił", ale panna
                  młoda o dziwo nie skrzywiła ryja, tylko z uśmiechem powiedziała "To mój
                  siostrzeniec". Matka wzięła go na ręce i tam już spokojnie siedział do końca.
                  Nikomu przez to nic nie ubyło...
            • elle444 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 15:51
              Zdziwiłabyś się, ale zorganizowanie opieki zwłaszcza na wesele jest
              bardzo trudne. Babcie i ciocie zazwyczaj się na tym weselu bawią, a
              innej zaufanej osoby nie ma, zwłaszcza że trzeba by jej szukac np.
              200 km od miejsca zamieszkania. W sumie ja bym z niemowlakiem na
              wesele nie pojechała, chyba ze byłby to ślub mojego brata i warto
              takie poświęcenie docenić, bo rodzice małych dzieci, jak ktoś
              słuznie zauważył średnio się bawią i przyjeżdżają właśnie ze względu
              na więzy rodzinne i towarzyszenie komuś dla nich ważnemu w
              najważniejszej chwili życia.
                    • elle444 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 17:11
                      Widać, ze nie masz dzieci. To nie jest tobołek, który można
                      podrzucic byle komu. Poza tym mówimy tu o dzieciach półrocznych,
                      wiec całkiem prawdopodobne karmonym piersią.
                      Ja pamiętam jak moja niedoszła na szczescie bratowa, chciała
                      zaplanować wesele, 2 tyg po moim porodzie. Powiedziałam, że nie ma
                      sprawy tyle, że ja pewnie na weselu nie będę (choć do Kościoła
                      przyjdę). Mój brat postawił veto, bo chciał żebym była świadkiem.
                      Niedoszła bratowa zaproponowała, ze mi zorganizuje jakąś babę do
                      opieki, po czym sie obraziła ze oferty nie przyjęłam. Może warto by
                      tak przyjąć do wiadomości, że pólroczne dziecko jest dla rodziców
                      ważniejsze niż jakaś pełna fochów panna młoda? Zeby była sprawa
                      jasna, uwazam że dziecko zakłucające ceremonię jest nie do
                      przyjecia, ale na weselu można by sie zdobyć na wyrozumiałość. No a
                      jak ktoś ma fobię na dzieci, to niech rzeczywiście rodziców nie
                      zaprasza, po co mają sie stresować i zastanawiać przez całe wesele,
                      jakby sie tu zapaść pod ziemie i przestac zwracać na siebie uwagę.
      • blue-lol Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 11:47
        a gdzie autorka wątku napisała, że jest w ciąży? w jakimś innym miejscu? bo tu jest napisane tylko tyle, że (z błędem zresztą - wyraz "niedługo" nie wiedzieć czemu został rozłupany na dwa) "nie długo będę miała ślub - w sierpniu". Nie napisała, że w sierpniu spodziewa się dziecka, tylko ślubu.
    • a1ma Re: Pompcy oporni rodzice malucha 04.05.10, 13:41
      Moja rada: odpuść.
      Napsujesz sobie nerwów, zepsujesz relacje z tymi znajomymi i w imię czego?
      Zaręczam Ci, że nawet nie zauważysz tych maluchów na weselu, a co do ślubu - to
      faktycznie nie masz nic do powiedzenia, przecież nie wynajmujesz kościoła na
      imprezę zamkniętą.
      A po ślubie będziesz się śmiać z samej siebie, że takie drobiazgi zaprzątały Ci
      głowę.
      • kellss Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 11:49
        no coz, wolny kraj, ale gdyby osoba zapraszajaca mnie na slub i wesele, badz
        tylko na slub, zapowiedziala, ze nie zyczy sobie obecnosci mojego dziecka na
        nich/nim, rozesmialabym sie w twarz i podziekowala za zaproszenie. Pogielo
        calkiem? Co komu szkodzi placzace dziecko - jak wychodzilam za maz na moim
        slubie bylo niemowlakow sztuk - 2 oraz jedno trzyletnie male - plakaly, owszem,
        jak to dzieci, ale mnie to zupelnie nie przeszkadzalo - zreszta, jako poniekad
        gospodyni imprezy zadbalam, by w hoteliku, w jakim mialam wesele byl wynjaety
        pokoj, w ktorym matka mogla spokojnie dziecko nakarmic, polezec z nim, odpoczac
        itp. I nie mialam wtedy dzieci, zeby wykazac sie osobistym doswiadczeniemw tej
        kwestii.

        Moze pojdzmy krok dalej - nie zapraszajmy osob starszych, schorowanych - niech
        babki i dziadkowie nie narazaja nas na utrudnienia w razie zawalow, wylewow,
        omdlen, niedomagan. Do komorki i na klodke, zeby nie powylazili. Moze nie
        zapraszajmy niepelnosprawnych czlonkow rodzin - a nuz wozki inwalidzkie im sie
        popsuja?????

        Ludzie, troche rozsadku i taktu, troche pomyslunku.

      • jacek226315 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 12:16
        a1ma napisała:

        > Moja rada: odpuść.
        > Napsujesz sobie nerwów, zepsujesz relacje z tymi znajomymi i w
        imię czego?
        > Zaręczam Ci, że nawet nie zauważysz tych maluchów na weselu, a co
        do ślubu - to
        > faktycznie nie masz nic do powiedzenia, przecież nie wynajmujesz
        kościoła na
        > imprezę zamkniętą.
        > A po ślubie będziesz się śmiać z samej siebie, że takie drobiazgi
        zaprzątały Ci
        > głowę.
        >
        Lola Boga,odezwala sie nowoczesna mamunia,zapewniam,jakbys przyszla
        na moje wesele/nie na slub/z dzieckiem to bys szybciej z niego
        wyszla.
        • tea_fighter Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 12:41
          > Lola Boga,odezwala sie nowoczesna mamunia,zapewniam,jakbys przyszla
          > na moje wesele/nie na slub/z dzieckiem to bys szybciej z niego
          > wyszla.

          Nie sądze, żeby chciała przyjść na Twoje wesele (jak i wiele innych normalnych
          ludzi, którzy nie traktują swoich dzieci jako "irytującej rzeczy")smile, baw się
          sam, ewentualnie w gronie podobnych do Ciebie gosci.