Dodaj do ulubionych

Pompcy oporni rodzice malucha

30.04.10, 19:44
Witam nie długo będę miała ślub - w sierpniu - i dwie z zaproszonych par chcą
brać swoje pociechy - niemowlęta - nie wyobrażam sobie ich na ślubie - nie
przyjmują do wiadomości, że mają być bez dzieci - co robić?
Obserwuj wątek
    • dominikjandomin Re: Pompcy oporni rodzice malucha 30.04.10, 22:34
      Na ślub, niestety, mogą sobie brać. Wejść do kościoła może każdy sad

      Na wesele możesz ich nie wpuścić i dać jasno im to do zrozumienia.
      Oczywiście, przyjmując do wiadomości, że w tym wypadku ich też nie
      będzie.
      • nchyb Re: Pompcy oporni rodzice malucha 01.05.10, 08:55
        Dokładnie tak jak napisał tu Dominikjandomin.
        W sprawie wesela masz głos decydujący, możesz decydować, że
        zapraszasz wyłącznie dorosłych i nieletnich nie wpuścisz. Wtedy
        oczywiście trzeba sie liczyć, że część gości zrezygnuje.\Co do
        ślubu - nie masz nic do powiedzenia. Na ślub do kościoła może wpaść
        nawet wycieczka z pobliskiego przedszkola, a tobie nie wolno
        protestować. Co najwyżej można ich opiekunce dać do zrozumienia, że
        w pobliżu jest ciekawszy plac zabaw... wink

        A przy okazji, Dominikjandomin, nie podoba mi się emotek przy Twoim
        zdaniu:
        > Wejść do kościoła może każdy sad
        Czy martwi Ciebie, że kościół jest dla wszystkich?
        • dominikjandomin Re: Pompcy oporni rodzice malucha 01.05.10, 12:59
          nchyb napisała:


          > A przy okazji, Dominikjandomin, nie podoba mi się emotek przy Twoim
          > zdaniu:
          > > Wejść do kościoła może każdy sad
          > Czy martwi Ciebie, że kościół jest dla wszystkich?

          Zdecydowanie tak.

          Wolałbym odźwiernego, który nie wpuszczałby przeszkadzaczy i
          zakłócaczy.

          U nas to na razie problem indywidualny, ale na "zachodzie" już
          zorganizowane bandy włażą...
          • nchyb Re: Pompcy oporni rodzice malucha 01.05.10, 13:24

            > Wolałbym odźwiernego, który nie wpuszczałby przeszkadzaczy i
            > zakłócaczy.

            to jak najbardziej, ale już małe dziecko, które ewentualnie może
            zapłakać, to na pewno nie...
            • rikol Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 11:50
              A po co w ogole kogos zapraszac? Ktos moze kichnac, miec atak kaszlu i zepsuc
              'najpiekniejszy dzien w zyciu'? Tesciowa sie poplacze, rozmaze jej sie makijaz i
              na zdjeciu bedzie brzydko wygladac - po zapraszac doroslych?
              • hermina5 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 12:09
                Nie porownuj tego, bo to zupełnie inna sprawa - nie am nic gorszego
                niz zanoszacy się ryk, bo trudno to inaczej nazwać, dzieciaka w
                momencie, kiedy ksiądz wygłasza pewne zdanei i czkeka na twoje TAK.

                Byłam na takim slubie z trójka niemowląt i to był koszmar -
                spierdolili, bo trudno to inaczej nazwac, pannie mlodej całe wesele -
                wszyscy skakali wokół tych dzieci , a dwójka z nich wyła
                neisustannie. Sorry, ale ja niemowlętom i dzieciakom, ktre
                zwyczajnie nie potrafią się zachować i reagują na wszystko rykiem
                móiwe NIE.
                • sonia.2009 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 12:56
                  hermina5 napisała:

                  > Nie porownuj tego, bo to zupełnie inna sprawa - nie am nic gorszego
                  > niz zanoszacy się ryk, bo trudno to inaczej nazwać, dzieciaka w
                  > momencie, kiedy ksiądz wygłasza pewne zdanei i czkeka na twoje TAK.
                  >
                  > Byłam na takim slubie z trójka niemowląt i to był koszmar -
                  > spierdolili, bo trudno to inaczej nazwac, pannie mlodej całe wesele -
                  > wszyscy skakali wokół tych dzieci , a dwójka z nich wyła
                  > neisustannie. Sorry, ale ja niemowlętom i dzieciakom, ktre
                  > zwyczajnie nie potrafią się zachować i reagują na wszystko rykiem
                  > móiwe NIE.


                  od razu widac, ze jestes bezdzietna idiotka
                  hahahahahahahaha

                  • hermina5 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 13:10
                    Mało zatem widać.
                    • yola13 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 15:57
                      hermina5 napisała:

                      > Mało zatem widać.
                      no nie mów ze masz dzieci, bo chyba parskne smiechem, chyba ze
                      sobie wymyslisz na poczekaniu ze masz
                      • hermina5 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 16:08
                        Milego parskania
                        • lucusia3 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 20:48
                          Jak masz to szkoda. Biedne dzieci. Taka infantylna mamusia.
                          "sp* panie młodej ślub" - matko i córko! To pana młodego nie było? Jemu nie zapsuły? Czy nikt poza panną młodą nie uznał, że się ślub nie udał? A może tylko herminie to przeszkadzało?
                          • atomm przewrotne pytanie... 08.05.10, 23:29
                            A jak bedziesz zapraszala ciocie Jadzie to powiesz jej zeby przyszla bez wujka
                            Zenka? Bo przeciez na ostatnim weselu sie uchlal i spal na stole, a wczesniej
                            podszczypywal swagierke Helenke, a ty nie chcesz zeby ci zepsul wesele...
                            • hermina5 Re: przewrotne pytanie... 09.05.10, 11:04
                              Nie wiem czy wiesz, ale jest taka niepisana zasada - jeśli jakiś pan
                              slynie z tego, ze zawsze upije się jak swinia, a potem wszczyna
                              karczemne awantury,albo i bijatyki, stajac się powodem ogólnego
                              popsucia nastroju to po prostu nei zaprasza sie ani jego, ani jego
                              partnerki na kolejnę imprezę. Nawet jesli obraza się na smierc.
                              • atomm Re: przewrotne pytanie... 09.05.10, 12:17
                                a widzisz...

                                to dlaczego ktos chce rodzicow stawiac w glupiej sytuacji?
                                "Wy to przyjdzcie, ale waszych dzieci to juz nie chce"
                                Nie chce dzieci na weselu to nie zaprasza takich rodzin i juz...

                                Wlasnie przydaloby sie troche zasad...
                                • gazeta_mi_placi Re: przewrotne pytanie... 09.05.10, 16:38
                                  Rodzice nie są nierozerwalnie związani ze swoimi dziećmi i mogą spokojnie na wesele pójść bez niemowlaka u boku.
                                  Do pracy też przecież nie chodzą z dziećmi.
                                  • atomm Re: przewrotne pytanie... 14.05.10, 19:55
                                    Oczywiscie ze moga, ale to ich powinien byc wybor, nie mozna ich do tego zmuszac...
                                    • misself Re: przewrotne pytanie... 27.05.10, 15:26
                                      atomm napisał:

                                      > Oczywiscie ze moga, ale to ich powinien byc wybor, nie mozna ich do tego
                                      zmuszac...

                                      A na Sylwestra idziesz z dziećmi? Albo na wieczór kawalerski?
                                      Imprezy dla dorosłych, zakrapiane, trwające do nocy, z definicji nie obejmują
                                      niemowląt.
                      • bbuldogg Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 18:33
                        Na ślub czy wesele nie zabierałem małego dziecka, zeby komus nie
                        popsuć uroczystości naglym płaczem czy krzykiem mojego skądinąd
                        spokojnego dzieciaka. Kościół ani samo wesele dla malucha
                        niekoniecznie są atrakcyjne, więc dziecko ma szansę zacząć
                        zachowywać się nieznośnie. Ślub to ważne wydarzenie, które lepiej
                        zachować w pamięci, jako miłe. Cóż w ten jeden dzień można się
                        postarac, by to mlodzi byli najwazniejsi i lepiej im tego nie psuć,
                        a dzieci, jak to dzieci potrafią odwrócić uwage i pohałasować. Sam
                        prosiłem by na moje wesele przyjaciel nie przyprowadzał swojego
                        niesfornego dzieciaka. Nie, ze coś mialem przeciwko dziecku,
                        normalnie mi to nie przeszkadzało, ale tego dnia chciałem, zeby
                        wszystko było uroczyste a nie odbywało się przy wtórze wrzasku.
                        Życie nie jest idealne, ale ten dzień warto by był. Przyjaciel
                        przyszedł bez dziecka. My z żona mamy miłe wspomnienia z bardzo
                        ładnego ślubu i wesela. Zgadzam się więc z Herminą i z załozycielem
                        wątku. Tego dnia warto ustapić mlodej parze nawet jak będzie miała
                        odjechane pomysły, ale w końcu to ich święto. To, ze nie chcą by
                        uroczystość odbywala się przy rykach i wrzaskach nie jest jednak
                        żadnym dziwnym pomysłem.
                    • asenizator1 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 09:40
                      hermina5 napisała:

                      > Mało zatem widać.

                      Wystarczająco.
                  • czwarty.wymiar Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 13:32
                    sonia.2009 napisała:

                    > od razu widac, ze jestes bezdzietna idiotka
                    > hahahahahahahaha

                    Ona może i jest bezdzietna, ale idiotką na pewno jesteś ty.
                  • zawsze.aliks Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 14:49
                    Od razu widać, że jesteś tym typem mamuśki, który wszystkim narzuca
                    obecność swojego potomstwa, a na próby zwrócenia uwagi, że to
                    niestosowne, reaguje agresją. To, niestety, modne jest ostatnio.
                  • canuck_eh Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 16:05
                    Sonia, idiotka to jestes Ty.Nie wiem czy bezdzietna czy dzieciata to
                    malo wazne.
                    Taki niemowlak, badz dzieciak do 2 lat moze schrzanic uroczystosc.Pal
                    szesc jak mamusia takiego dziecka wyjdzie z kosciola zaraz jak tylko
                    sa pierwsze oznaki ze wlaczy syrene.
                    Swego czasu zostalismy zaproszeni na slub i weselicho znajomych.Syn
                    mial jakies 2 lata, corka troszke wiecej.Jak corka by wysiedziala na
                    weselu( zaproszenie bylo z dziecmi) to syn na bank strzeliby focha i
                    tyle byloby z pieknej uroczystosci.Pojechalismy na slub, dzieciak
                    zanim dojechalismy do kosciola sie zdrzemnal i zachowywal sie jak
                    przystalo w kosciele.Wszyscy sie dziwowali bo jakies inne dziecie to
                    troche dalo do wiwatu.Trzeba troche pomyslec tez o parze mlodej.Bo
                    nie uwierze ze taka mamusia z niemowlakiem pojedzie i bedzie robila
                    wszystko by dziecko nei zaplakalo.Tez sie bedzie chciala pobawic i
                    stwierdzi niech sobie poplacze w koncu przestanie.Nikt jej nic nie
                    powie bo to przeciez malenstwo.Czasami trzeba jasno powiedziec co i
                    jak.I jak panna mloda i pan mlody nie chca niemowlat to musza to
                    powiedziec z gory i uprzedzic ze niemowleta sa niemile widziane.To
                    jest ich dzien i kazdy powinien sie dostosowac do nich.Nie mowcie ze
                    nie mozna zorganizowac opieki dla dziecka na jeden dzien.
                  • arieska Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 17:02
                    sonia.2009 napisała:
                    > od razu widac, ze jestes bezdzietna idiotka
                    > hahahahahahahaha
                    >
                    To nie hermina5 jest tu idiotka, ale wlasnie ludzie wyglaszajacy komentarze typu
                    "widac nie masz dzieci". A co to ma do rzeczy skoro to wlasnie rodzice z takim
                    dzieckiem czesto nie umieja sie zachowac. Jasne, ze niemowlak nie wie, gdzie
                    jest i ze powinien byc cicho, ale w kazdym znanym mi przypadku, gdy dzieciak
                    urzadzal koncert ile sil w płucach rodzice z nim wychodzili do czasu, az sie
                    uspokoil. Po prostu z szacunku dla innych i aby nie urzadzac scen. Trzeba nie
                    miec za grosz wyobrazni i kultury, zeby uwazac, ze wszyscy musza to znosic. Nie
                    Twoj slub to masz gdzies jak przebiega, prawda? W takich sytuacjach kwestia
                    posiadania dzieci nie ma nic do rzeczy. Szczesliwie wielu rodzicow nie zatraca
                    obiektywizmu i rozumie, ze ich dziecko to pępek tylko ich swiata i dostrzegaja
                    wkurzajace zachowania nie tylko u "obcych", ale i swoich dzieci. Gorsza jest
                    druga kategoria, ktorza strzeli focha, ze nalezy ich zachowania tolerowac zawsze
                    i wszedzie bez slowa protestu, bo ONI maja dzieci!
                  • ignispl Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 17:19
                    Ja mam dziecko ale rozwydrzonych dzieci też nie lubię. A są takie, których wyskoki są tolerowane przez ich rodziców mimo że są udręką dla otoczenia. No i przynoszenie niemowląt na wesele, z reguły całonocne, jest chorym pomysłem głównie ze względu na dzieci. Chyba, że jest dla nich miejsce gdzie spokojnie mogą spać. Na weselu jest głośno i w sumie niebezpiecznie dla tak małych dzieci.
                    Natomiast w kościele powinni byc wszyscy. Bo inaczej rodzice odbierają to jak dyskryminację.
                  • geminix Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 06:23
                    sonia.2009 napisała:

                    > od razu widac, ze jestes bezdzietna idiotka
                    > hahahahahahahaha
                    >

                    Od razu widać, że jesteś egoistyczną idiotką, która poza zasraną pieluchą
                    swojego bachora świata nie widzi - gratuluję!
                    • atomm Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 23:07
                      no coz

                      mimo wszystko przedkladam zasrana pieluche sonii od zasranego lba geminixa...

                      smiesza mnie takie zaproszenia "przyjdzie ale bez dzieci"
                      po co w ogole zapraszac?
                      kak ktos nie chce miec na slubie dzieci to nie zaprasza malzenstw z maluchami -
                      proste.

                      Zapraszanie par z zaznaczeniem zeby przyszli bez dzieci to szczyt beszczelnosci.

                      I jeszcze dodam ze jak juz ktos zaprasza to wypada zaproponowac i ewentualnie
                      zorganizowac jakis maly pokoik na potrzeby malych dzieci..
                      • edw-ina Re: Pompcy oporni rodzice malucha 09.05.10, 00:00
                        Żartujesz, prawda? Młodzi mają zorganizować pokoik dla dzieci?????
                        Dzieci nie muszą, a nawet nie powinny pojawiać się na imprezach dla
                        dorosłych. Po pierwsze - męczą się. Po drugie - męczą innych, a po
                        trzecie - rodzice raz na jakiś czas muszą pobawić się bez dzieci. I
                        najważniejsza sprawa - na weselu najważniejsi są nowożeńcy i jeśli
                        będą chcieli by ich goście założyli stroje pszczółki Mai, to goście
                        powinni to zrobić, bo to jest dzień tych dwojga.
                        • atomm Re: Pompcy oporni rodzice malucha 09.05.10, 12:26
                          Wesele to nie jest impreza dla doroslych tylko impreza rodzinna...
                          A rodzina nie sa tylko dorosli.

                          A jak jakas snobka meczy sie dziecmi to juz jej problem.
                          Bylem na paru weselach i nigdy male dzieci nie przeszkadzaly.
                          Na swoim weselu wynajelismy 2 pokoje dla gosci. Akurat tak sie zdarzylo ze
                          najpierw sluzyly wielu paniom do zmiany sukienek tudziez innej garderoby a
                          pozniej w jednym z nich spala 2-letnia dziewczynka.

                          Ale oczywiscie jest to wylacznie oznaka dobrego wychowania i dbania o gosci...
                          • gazeta_mi_placi Re: Pompcy oporni rodzice malucha 09.05.10, 16:40
                            >Wesele to nie jest impreza dla doroslych.

                            Może być o ile PM sobie tego zażyczy.
                            • atomm Re: Pompcy oporni rodzice malucha 14.05.10, 19:59
                              No przecież PM nie musi zapraszac rodzin z dziecmi...
                              Uniknie wtedy glupiej sytuacji.
                      • jacek226315 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 09.05.10, 07:57
                        a mnie smiesz takie wypowiedzi niuniek ktore cipa mysla.A do opery
                        na Wagnera tez niemowlaka bierzesz,do kina,do teatru tez,gdy masz
                        atak woreczka zolciowego to wioza ciebie i twego niemowlaka ,no
                        pewnie tak bos przyklejona do niego i oderwac sie nie da.Ludzie
                        myslcie troche to nie boli.Tu chodzi o niemowlaka,bo jeszcze 5 latek
                        moze sie czyms zajac,a jak jest dwu czy wiecej zajma sie sami soba,a
                        niemowlak co czym sie ma zajac.A te wszystkie pierduly,ze dziecko
                        sie uczy,-czego sie taki niemowlak ma uczyc,czy jedna z druga moze
                        powiedziec czego sie nauczyla bedac w wozeczku i ssajac smoczek.
                        • atomm Re: Pompcy oporni rodzice malucha 09.05.10, 12:28
                          no coz odezwal sie ten co ma siano zamiast mozgu. posralo cie zupelnie palancie
                          jak porownujesz kosciol z opera...
                          • jacek226315 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 09.05.10, 15:23
                            oj w polskiej rzeczywistosci czesto kosciol to opera
                      • aras29 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 09.05.10, 10:05
                        człowieku nie dość że jesteś kretynem to naucz się podstaw ortografii...
                        • atomm Re: Pompcy oporni rodzice malucha 09.05.10, 12:32
                          ales powiedzial co wiedzial...
                          wracaj na lawke pod sklepem z piwem...
                • aedo Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 13:48
                  To zależy od Twoich stosunków z tymi, którzy chcą zabrać dzieci i od
                  tego, czy bardzo chcesz, żeby oni przyszli. Poza tym od wyczucia
                  rodziców, no i dzieci też są różne. Na moim ślubie była dziewczynka
                  5-miesięczna i 2,5 latek. Nie przeszkadzali mi zupełnie, nie
                  płakali, mały sobie chodził po sali, ( w kościele nawet ich nie
                  zauważyłam, nie hałasowali), wychodzili z rodzicami przed knajpę (
                  ciepło było). Taka różnica, że rodzice z nimi wcześniej wyszli, niż
                  inni goście (czyli koło północy). Sam fakt zabrania dziecka nie musi
                  oznaczać katastrofy, ale to zależy też od chrakteru dziecka i od
                  rodziców.
                  Mój synek był na weselu jak miał pół roku. W kościele nie był,
                  chociaż wtedy jeszcze był tam grzeczny. Teraz bym go chyba do
                  kościoła na ślub nie wzięła, ewentualnie wyszła zaraz, jak tylko
                  siedzenie w wózku mu się znudzi, ale w takim przypadku musiałabym
                  się liczyć z tym, że na mszy nie będę.
                  Za to na weselu nikomu nie przeszkadzał, nie bał się ludzi,
                  posiedział trochę, zjadł, spał 3 razy w wózku i wróciliśmy koło
                  północy.Z takim dzieckiem z punktu widzenia innych to lepiej iść niż
                  np. z dwulatkiem - niemowlę nie chodzi, nie biega, nic nie zniszczy,
                  nie spadnie ze schodów itd. Więcej zamieszania robi kilkulatek,
                  chyba, że niemowlę boi się obcych i wyje, to już inna bajka.
                  • hermina5 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 13:55

                    >chyba, że niemowlę boi się obcych i wyje, to już inna bajka.

                    Dobzre, ze ktoś to zauwazył smile Ja najprawdopodobniej trafiłam na
                    kumulację takich na tym slubie.
                • bramstenga Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 14:14
                  >kiedy ksiądz wygłasza pewne zdanei i czkeka na twoje TAK.

                  Pocieszę Cię - nawet gdyby dzieci nie płakały, to i tak nie usłyszysz z ust
                  młodych słowa "tak", bo ono podczas przysięgi nie pada...
                  ~bramstenga
                  • hermina5 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 14:23
                    Chryste Pani, trudno zrozumiec, ze to jest METAFORA? Co miałam
                    napisać - cała formułę cytowac?
                  • lia.13 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 18:39
                    tu nawet nie chodzi o to, by goście słyszeli ową formułę przysięgi (choć jeśli
                    jest cisza w kościele to da się usłyszeć), ale o to, że jak wyje taka dwójka
                    przerażonych dzieciaków, których rodzice nie potrafią się nimi zająć, to nawet
                    sami młodzi nic nie słyszą z tego, co ksiądz do nich mówi. A to już jest
                    problem, prawda?
                    Ja bym powiedziała znajomym, że jeśli chcą przyjść z dziećmi, to chcesz by Ci
                    obiecali, że w razie pojawiającego się płaczu natychmiast wyjdą z kościoła. To
                    jedyne rozsądne rozwiązanie jak dla mnie.
                    • oliwija Re: Pompcy oporni rodzice malucha 09.05.10, 10:25

                      > Ja bym powiedziała znajomym, że jeśli chcą przyjść z dziećmi, to
                      chcesz by Ci
                      > obiecali, że w razie pojawiającego się płaczu natychmiast wyjdą z
                      kościoła. To
                      > jedyne rozsądne rozwiązanie jak dla mnie.
                      a moze niech obiecaja ze zaknebluja dziec
                      • gazeta_mi_placi Re: Pompcy oporni rodzice malucha 09.05.10, 16:42
                        Nie zaszkodziłoby...
                • rikol Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 14:20
                  W takim wypadku rodzice powinni wyjsc dziecmi. Najwidoczniej ci goscie byli
                  niewychowani, bo kazdy normalny rodzic cos by z dzieckiem zrobil (a dokladnie,
                  powinni wyjsc z tego wesela). Ja pamietam wesela, na ktorych dzieci byly - i
                  jakos ludzie sobie z nimi radzili (np. z placzacym wychodzi sie z kosciola czy z
                  sali w ustronne miejsce). Dzieci nie psuly zabawy doroslym, choc na pewno
                  wymagaly uwagi.
                  • bubster Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 16:04
                    Niestety, to nie są odosobnione przypadki.
                    Sama byłam świadkiem scen (nie jednej) gdy dziecko podczas uroczystości
                    się darło, a rodzice nie reagowali.
                • zoe125 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 15:21
                  Ja tez byłam na ślubie koleżanki, gdzie jedna idiotka, zamiast
                  natychmiast wynieść płaczącego dzieciaka z kościoła, łazila z nim po
                  kościele. Dzieciak się darł, a ja się dziwię, że ktoś nie podszedł
                  do baby i nie kazł jej wyjść z kociołą. Tak to przez jednego
                  bezmózga panna młoda ledwo słyszała wlasne myśli.

                  No ale to zalezy od kuklury rodziców - na moim ślubie była jedna
                  para z niespełna dwulatkiem. Stanęli na końcu kościoła i gdy tylko
                  dizecko zaczęło marudzić, pospiesznie wyszli przed kościół, aby tak
                  uspokoic malucha i nie zakłócac ceremonii.
                • loban1980 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 21:06
                  Współczuje Ci , a jeszcze bardziej Twoim dzieciom jeśli się na nie zdecydujesz.
                  Same niemowlaki nie są problemem na ślubie. Problemem są popie.doleni rodzice
                  bez kultury. Kultura nakazuje , że z płaczącym dzieckiem wychodzi się z
                  kościoła. Jeśli chamstwo i prostactwo przyjdzie na ślub to nic na to nie
                  poradzisz, niemowlęta nie mają tu żadnej winy.
                • stworzenje Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 22:30
                  hermina5 napisała:

                  > wszyscy skakali wokół tych dzieci , a dwójka z nich wyła
                  > neisustannie. Sorry, ale ja niemowlętom i dzieciakom, ktre
                  > zwyczajnie nie potrafią się zachować i reagują na wszystko rykiem
                  > móiwe NIE.

                  wiesz co może nie niemowlętom,bo one nieświadome, ale odpowiedzialność za
                  zachowanie dzieci leży na rodzicach! To oni powinni reagować. proste jak zaczyna
                  krzyczeć to powinni najnormalniej w świecie wyjść z dzieckiem z kościoła. A nie
                  jeszcze jak piszesz, wszyscy skaczą dookoła tych dzieci.Kiedyś to było nie do
                  pomyślenia, hałasujące dzieci od kościoła do sklepu. Dziś niestety dzieci
                  zaczynają rządzić światem. A jak klapsa też zabronili,ale owoce owego zakazu
                  dorosną i potem się okaże czy to było dobre czy nie.
                  • peryklejtos Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 22:38
                    klaps uczy tylko tego, że silniejszy ma rację. Nie myl braku bicia z
                    brakiem wychowania. Niestety wyhcowanie bez bicia jest o wiele
                    trudniejsze i ludzie wolą chodzić na skróty.
              • andrzejto1 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 13:40
                rikol napisała:

                > A po co w ogole kogos zapraszac? Ktos moze kichnac, miec atak kaszlu i zepsuc
                > 'najpiekniejszy dzien w zyciu'? Tesciowa sie poplacze, rozmaze jej sie makijaz
                > i
                > na zdjeciu bedzie brzydko wygladac - po zapraszac doroslych?

                Masz absolutną rację. Autor wątka sprawia wrażenie, że chce kontrolować całą
                rzeczywistość wokół siebie...
                Jak na przykład poproszony o nie przyjście na wesele z dzieckiem nie zjawiłbym
                się w ogóle.
                • ofiara_przemian Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 14:35
                  Autorka wątku reprezentuje typowe podejście głupiej blondynki, która
                  pół dnia będzie się zastanawiała i dyskutowała nad odcieniem bieli
                  sukni ślubnej, a tydzień debatowała, czy na stole weselnym powinien
                  być tort w kształcie piramidy czy serca, kolejne tygodnie zajmie jej
                  wybieranie potraw, po tygodniu na każdą. Ludzie próżni, leniwi i
                  zapatrzeni w siebie tak właśnie tworzą sztuczną rzeczywistość wokół,
                  w której nie ma oczywiście miejsca na tak "nieestetyczne" zjawiska,
                  jak starzy ludzie, małe dzieci...To takie smutne, bo prawdziwe
                  problem są gdzie indziej.
                  • hermina5 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 14:49
                    Smutna jest raczej twoja nadinterpretacja...
                    Tylko czekać aż w tym watku pojawi sie coś o PiS-ie, skoro już jest
                    o starych ludziach, wiec sie stąd zabieram.
                  • shigella Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 15:44
                    ofiara_przemian napisała:

                    > Autorka wątku reprezentuje typowe podejście głupiej blondynki, która
                    > pół dnia będzie się zastanawiała i dyskutowała nad odcieniem bieli
                    > sukni ślubnej, a tydzień debatowała, czy na stole weselnym powinien
                    > być tort w kształcie piramidy czy serca, kolejne tygodnie zajmie jej
                    > wybieranie potraw, po tygodniu na każdą. Ludzie próżni, leniwi i
                    > zapatrzeni w siebie tak właśnie tworzą sztuczną rzeczywistość wokół,
                    > w której nie ma oczywiście miejsca na tak "nieestetyczne" zjawiska,
                    > jak starzy ludzie, małe dzieci...To takie smutne, bo prawdziwe
                    > problem są gdzie indziej.
                    A ja troche dziewczyne rozumiem, mimo iz na widok cyrkow slubnych robi mi sie
                    gorzej.
                    Na slubie kolezanki byli jej dwaj bratankowie (2 i 4 lata), ktorzy przez cala
                    ceremonie darli sie jak opetani (maaaaaaamaaaaaa, dooooo doooomuuuuuu) przez co
                    nic nie bylo slychac, bo echo szlo rowno.
                    Wyjsc sie z dzieciakami nie dalo, bo byly chore a na zewnatrz lalo i wialo.
                    Niemowlak na weselu tez nie wiem czy jest swietnym pomyslem, bo jest tam jasno,
                    glosno, czesto siedzi sie do pozna i nie ma gdzie go nakarmic czy przespac.
                    Chodzi mi o dobro dziecka, ktore jest wrazliwe na bodzce (i placze, bo mu zle).
                    Moze pomyslem by byla jakas zaufana niania, ktora zajela by sie dziecmi w
                    spokojnym pomieszczeniu obok (tak, zeby rodzice mogli tylko wpasc i nakarmic)?
                    Rodzice mieli by pewnosc ze dziecko jest bezpieczne, maluchy by pospaly czy
                    pogurglaly, a Ty bys ich nie miala na imprezie?
                    Wtedy i rodzice mieliby okazje sie pobawic, dziecko by sie nie meczylo

                  • lucusia3 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 21:06
                    ofiara_przemian napisała:

                    > Autorka wątku reprezentuje typowe podejście głupiej blondynki, która
                    > pół dnia będzie się zastanawiała i dyskutowała nad odcieniem bieli
                    No to się rzuca w oczy, kolejny taki typ to pani hermina. One żyją weselem, właściwie to cel ich życia. Ciąg dalszy jest nieistotny. Tylko zdjęcia, filmik "jak to się poznali i pokochali" na tle najbardziej znanych obiektów w okolicy, kształt tortu i kolejność "obrzędów" - rzucanie bukietem, podziękowanie rodzicom, "śmieszne" scenki. Okropieństwo i tandeta.
                    A odwiedzałam wesela przyjaciół, gdzie atmosfera była prawdziwa, nie "zmoderowana", bez "Majteczek w kropeczki", sztucznych ogni na torcie, plastikowych ozdóbek i konkursów przynoszenia różnych przedmiotów czy zajmowania znikających krzeseł. Ale gdzie byli i starsi, i dzieci, nawet dzieci państwa młodych, a atmosfera była pełna radości, życzliwości, wzajemnej akceptacji. Nikt nie musiał "doszusowywać " do poziomu państwa młodych. Ale do tego trzeba mieć klasę, nie wystarczą tanie kolorowe gazety.
                    PS. Żeby było jasne, nie mam żadnych maluchów, na wesela z małymi dziećmi nie chodziliśmy (choćby dlatego, że gdy nasze dzieci były małe mieszkaliśmy bardzo daleko od naszych przyjaciół).
                    • jacek226315 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 09.05.10, 08:00
                      lucusia3 napisała:

                      > ofiara_przemian napisała:
                      >
                      > > Autorka wątku reprezentuje typowe podejście głupiej blondynki,
                      która
                      > > pół dnia będzie się zastanawiała i dyskutowała nad odcieniem
                      bieli
                      > No to się rzuca w oczy, kolejny taki typ to pani hermina. One żyją
                      weselem, wła
                      > ściwie to cel ich życia. Ciąg dalszy jest nieistotny. Tylko
                      zdjęcia, filmik "ja
                      > k to się poznali i pokochali" na tle najbardziej znanych obiektów
                      w okolicy, ks
                      > ztałt tortu i kolejność "obrzędów" - rzucanie bukietem,
                      podziękowanie rodzicom,
                      > "śmieszne" scenki. Okropieństwo i tandeta.
                      > A odwiedzałam wesela przyjaciół, gdzie atmosfera była prawdziwa,
                      nie "zmoderowa
                      > na", bez "Majteczek w kropeczki", sztucznych ogni na torcie,
                      plastikowych ozdób
                      > ek i konkursów przynoszenia różnych przedmiotów czy zajmowania
                      znikających krze
                      > seł. Ale gdzie byli i starsi, i dzieci, nawet dzieci państwa
                      młodych, a atmosfe
                      > ra była pełna radości, życzliwości, wzajemnej akceptacji. Nikt nie
                      musiał "dosz
                      > usowywać " do poziomu państwa młodych. Ale do tego trzeba mieć
                      klasę, nie wysta
                      > rczą tanie kolorowe gazety.
                      > PS. Żeby było jasne, nie mam żadnych maluchów, na wesela z małymi
                      dziećmi nie c
                      > hodziliśmy (choćby dlatego, że gdy nasze dzieci były małe
                      mieszkaliśmy bardzo d
                      > aleko od naszych przyjaciół).

                      I bardzo dobrze ,ze mieszkaliscie daleko od swych przyjaciol.Uchowaj
                      Boze od takich przyjaciol jak Ty. Zanim zaczniesz krytykowac
                      innych,spojrz w lustro-chyba czas slome z butow wyjac
                      • lucusia3 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 09.05.10, 12:22
                        Jeżeli dla ciebie brak "Majteczek w kropeczki" i plastikowych kwiatków to słoma z butów, to ja się bardzo cieszę, że taką słomę mam. No i moi przyjaciele też taką słomę mają. Bo chyba elegantsza słoma, niż plastiki?
                        A ciekawe, że zawsze słomę z butów wypominają osoby z nizin społecznych. Boją się, ze ktoś ich będzie posądzał o biedę czy niskie pochodzenie, więc krzyczą by odwrócić uwagę?
                • nomina prawa państwa młodych 08.05.10, 20:55
                  Autorka wątku jest główną bohaterką uroczystości i cała uroczystość ma się
                  kręcić wyłącznie wokół niej i jej partnera. I jeśli oboje sobie zażyczą, że
                  goście mają przyjść w strojach krasnoludków, śpiewając "Międzynarodówkę", bo
                  taką mają wizję SWOJEGO dnia ślubu, to goście mają się dostosować albo stosownie
                  wcześniej taktownie się wycofać (jeżeli nie mają na to ochoty).

                  Natomiast chamstwem i brakiem jakiegokolwiek poziomu kulturalnego są polskie
                  nadęcia i nabzdyczenia, bo cioci Waci się podoba to, a wujek Franio chce tamto,
                  teściowa nie będzie siedzieć przy chrzestnej, babcia Ziuta zaś obraża się, bo
                  przeca jest najważniejsza na świecie. Nie zapominając o kuzynce Jessice, która
                  musi zepsuć uroczystość, jako że koniecznie za gwiazdy wieczoru muszą robić jej
                  bachory.
                  I tak menu jest pod gości, przebieg uroczystości pod gości, w kościele drą się
                  dzieciaki, panna młoda, padając ze zmęczenia, musi obtańcowywać zachlanego wujka
                  Dzidka, bo co tam ona - wujo się musi bawić... a goście i tak obgadają, że
                  "talerzyk" nawet koperty nie zwrócił...
                  • pandzik Re: prawa państwa młodych 08.05.10, 22:58
                    Właśnie to chamstwo, nadęcie i nabzdyczenie prezentuje tutaj pani młoda i jej
                    goście - po równo. Ona, bo dyktuje wszystkim, jak się mają zachowywać (a to jest
                    przyjęcie, czy parada wojskowa?), oni, bo zachować się nie umieją.
                    Nie znoszę tych paniusiek, które godzinami płaczą w poduszkę, bo im na ślub
                    odcień frencha wyszedł nie ten, co miał być - tak, jakby to w tym wszystkim było
                    najważniejsze.
                    Nie znoszę ludzi, którzy przychodząc na czyjeś przyjęcie myślą tylko o sobie i
                    swojej wygodzie (będę wyglądała lepiej od panny młodej, jestem stara to niech mi
                    wszyscy ustępują; moje dzieci są tak słodkie, że nikomu nie mogą przeszkadzać).
                    Na szczęście, swój zwykle trafia na swego - młodzi, którzy robią wesele dla kasy
                    i sukienki, trafiają na chamską i nabzdyczoną dalszą rodzinę.
                    Młodzi, dla których ślub jest ważnym wydarzeniem, w którym mają wraz z nimi
                    uczestniczyć ich bliscy, trafiają na kulturalnych ludzi, którzy potrafią w
                    spokojny sposób opanować swoje pociechy i nie zakłócać uroczystości.
                    Tyle w temacie.
                    • jacek226315 Re: prawa państwa młodych 09.05.10, 08:06
                      pandzik napisał:

                      > Właśnie to chamstwo, nadęcie i nabzdyczenie prezentuje tutaj pani
                      młoda i jej
                      > goście - po równo. Ona, bo dyktuje wszystkim, jak się mają
                      zachowywać (a to jes
                      > t
                      > przyjęcie, czy parada wojskowa?), oni, bo zachować się nie umieją.
                      > Nie znoszę tych paniusiek, które godzinami płaczą w poduszkę, bo
                      im na ślub
                      > odcień frencha wyszedł nie ten, co miał być - tak, jakby to w tym
                      wszystkim był
                      > o
                      > najważniejsze.
                      > Nie znoszę ludzi, którzy przychodząc na czyjeś przyjęcie myślą
                      tylko o sobie i
                      > swojej wygodzie (będę wyglądała lepiej od panny młodej, jestem
                      stara to niech m
                      > i
                      > wszyscy ustępują; moje dzieci są tak słodkie, że nikomu nie mogą
                      przeszkadzać).
                      > Na szczęście, swój zwykle trafia na swego - młodzi, którzy robią
                      wesele dla kas
                      > y
                      > i sukienki, trafiają na chamską i nabzdyczoną dalszą rodzinę.
                      > Młodzi, dla których ślub jest ważnym wydarzeniem, w którym mają
                      wraz z nimi
                      > uczestniczyć ich bliscy, trafiają na kulturalnych ludzi, którzy
                      potrafią w
                      > spokojny sposób opanować swoje pociechy i nie zakłócać
                      uroczystości.
                      > Tyle w temacie.

                      Czy wy ludziska to umiecie czytac czy powinniscie wrocic do
                      podstawowki, nigdzie autorka nie poucza nikogo jak ma sie gosc
                      zachowywac,tylko prosi by nie przyprowadzano niemowlakow. Jesli to
                      tak trudno zrozumiec to tylko swiadczy o gosciach.Prawdziwi
                      przyjaciele zrozumieja,a jak nie to kit z takimi przyjaciolmi.Na
                      Wgnera do opery tez zabieracie niemowlakow?
            • eti.gda Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 15:24
              nchyb napisała:

              >
              > > Wolałbym odźwiernego, który nie wpuszczałby przeszkadzaczy i
              > > zakłócaczy.
              >
              > to jak najbardziej, ale już małe dziecko, które ewentualnie może
              > zapłakać, to na pewno nie...

              Będąc w Austrii, a konkretnie w Zell am See w kościele, zauważyłem
              pudło z zabawkami wyglądającymi na używane. Początkowo myślałem, że
              to dary dla biednych, ale miejscowi wytłumaczyli nam, że to dla
              dzieci, aby w czasie mszy zajęły się czymś i nie przeszkadzały.
          • iamhier Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 18:04
            ZAPEWNE DLATEGO,BO KTORYS Z MLODYCH DZIECI MIEC NIE MOZE LUB NIE
            CHCE.ZEBY NIE DRAZNILY
        • elle444 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 15:10
          Dokładnie tak. Na moim ślubie w pierwszym rzędzie obok moich
          rodziców siedziała obca tłusta stara baba. Jest na wszystkich
          zdjęciach.
          • canuck_eh Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 16:14
            To ja sie dziwie ze nikt nie poprosil owej kobity o przejscie do
            tylnich lawek bo tutaj mamy rodzinna impreze i prosilibysmy o nie
            mieszanie w szeregoach.Dlaczego ludzie sie boja tego typu slowa
            wypowiedziec?A potem wlasnie tego typu problem - obca baba na kazdym
            zdjeciu.
            • elle444 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 16:43
              Każdy myślał, ze należy do rodziny ... tej drugiej.smile
              • canuck_eh Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 20:59
                No dobra, pomysleli ze to ktos z rodziny tej drugiej.Ale kurcze nie z
                tej najblizszej bo najblizsza sie zna i jakos mi sie wydaje ze
                pierwsze lawki zarezerwowane dla rodzicow, rodzenstwa itp itd.
                A nawet pytanko - a Pani jest ciocia pana mlodego/panny mlodej?Nie ,
                a to prosimy o opuszczenie tej laweczki i udanie sie w tylnie
                szeregi.
                Wiem latwo teraz mowic, ale musze przyznac ze jak robie zdjecia na
                imprezach rodzinnych to staram sie zeby obcych osob nie bylo i wrecz
                sie pytam a pan/pani kto?Nikt z rodziny - to przepraszam my mamy
                tutaj wazne wydazenie, prosze nie przeszkadzac.smile
          • iiiha Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 16:48
            elle444 napisała:

            > Dokładnie tak. Na moim ślubie w pierwszym rzędzie obok moich
            > rodziców siedziała obca tłusta stara baba. Jest na wszystkich
            > zdjęciach.

            Ta baba to był Jezus Chrystus.
            • dorota_1988 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 00:53
              iiiha napisała:

              > elle444 napisała:
              >
              > > Dokładnie tak. Na moim ślubie w pierwszym rzędzie obok moich
              > > rodziców siedziała obca tłusta stara baba. Jest na wszystkich
              > > zdjęciach.
              >
              > Ta baba to był Jezus Chrystus.

              Boskie smile)))
      • bubster Re: Pompcy oporni rodzice malucha 04.05.10, 11:29
        Dokładnie tak jak napisał tu Dominikjandomin.

        Wesele jest Twoje, i skoro goście stawiają Ci warunki, nie musisz ich
        akceptować.
        • elle444 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 15:39
          No nie zupełnie. Wesele wyprawia się dla gosci i rodziny właśnie i
          czasem trzeba iść na kompromis. W przeciwnym razie jezeli ma to być
          jedynie tło dla panny młodej to może warto rozważyć zatrudnienie
          statystów. Przewrażliwiona panna młoda jest równie częstym
          zjawiskiem (i załosnym) jak niekulturalni goście. Własnie od kultury
          obu stron zależy udana zabawa. No i warto pamiętać , ze nikt nikumu
          łaski nie robi. Goście wydają na wesele często wiecej niż żarcie,
          które dostają w zamian, może by tak dać im w jeszcze trochę
          gościnności.
          • bubster Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 16:06
            Wesele jest jednym z najważniejszych dni w życiu.
            Pogląd, że jest dla rodziny jest... no nie ważne.
            Goście przychodzą DLA MŁODYCH a nie Młodzi są DLA GOŚCI.

            A Młodym się godnośc nie należy?
            Goście wydaja pieniądze, więc mogą iśc i "zrobić wiochę"?
            • elle444 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 16:57
              Czasem wiochę robi Panna młoda, która warczy na matke, pana młodego
              i wszystkich gości. Trudno się wtedy dziwić ze z najwazniejszego
              dnia w zyciu robi się najkoszmarniejszy. Ja wiem, ze kazda kobieta
              chciałaby w tym dniu być jak królowa, tylko czy to musi być królowa -
              despotka? Na pewno para dzieciaków szoł jej nie zabierze, jesli
              goście będą ją omijać szerokim łukiem , to z innych powodów.
              Najlepsza rada jaką dostałam, to ta że jako panna młoda mam się
              niczym nie pzrejmować tylko ładnie wyglądać. Wszyskim mają zająć
              sie rodzice i teściowie. I tak było. Jakby jakieś dziecko zaczęło
              płakać, to mój tato by się tym zajał - z kulturą, bo tak też można.
              • pandzik Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 23:04
                Ja byłam na takim weselu (nota bene, zawsze wydawało mi się, że to ślub jest
                najważniejszym wydarzeniem, nie wesele, ale ja widocznie starej daty jestem),
                gdzie panna młoda o 3 nad ranem zakończyła imprezę, oznajmiając głośno, że dj
                był do trzeciej wynajęty i ona mu dopłacać nie będzie. Kiedy goście zaczęli się
                rozjeżdżać, chodziła po całej sali, pakowała resztki jedzenia (czekałam tylko,
                aż zacznie zmiatać z talerzy) i narzekać, jak to robi się wesele i nic się z
                tego nie ma, bo wszystko bez opamiętania zeżrą. smile)) Ubaw miałam setny, na
                szczęście to nikt bliski, byliśmy tam raczej przypadkowo. Ale za to miałam
                przednią rozrywkę... smile))
            • irneriusz Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 17:07
              Oj nie przesadzaj, ze wesele jest najwazniejszym dniem w zyciu (moze dla
              kobiety). mysle, ze duza czesc facetow za najszczesliwszy dzien wziela by sobie
              kupno wymarzonego samochodutongue_out (serio spotkalem dwa takie przypadki).

              Odnosnie dzieci, to nie widze problemu w ich obecnosci na slubie/weselu nawet
              jakby mialy beczec przez cala uroczystoc. Ale moze ja facetem jestem albo
              nienormalny?tongue_out
              • gazeta_mi_placi Re: Pompcy oporni rodzice malucha 09.05.10, 16:48
                >mysle, ze duza czesc facetow za najszczesliwszy dzien wziela by sobie
                kupno wymarzonego samochodu..

                Współczuję kobietom napotkania w swoim życiu na taki "egzemplarz" bo człowiek chyba trudno coś takiego nazwać...
        • madame_charmante kogos stawiającego takie warunki mialabym 07.05.10, 21:34
          .. daleko w tyle uncertain . niech sama sobie w tym kosciele sterczy :-]
          mialam male dfzieci, chodzilam na śluby i wesela, ale dzieci od
          malenkiego byly uczone dobrego zachowaniasmile. a jak mialy fochy, to
          siedzielismy z męzem w pobliskiej piaskownicy na zmiane wink
          a dzieci bralam bo dlugo karmilam piersia. niestety, 6 - miesieczne
          dziecko nauczone do piersi z butelki nie pociagnie
          • maretina Re: kogos stawiającego takie warunki mialabym 07.05.10, 22:06
            dokładnie. w życiu nie poszłabym na ślub takich bufonów.
            • gazeta_mi_placi Re: kogos stawiającego takie warunki mialabym 09.05.10, 16:30
              A ja w życiu nie zaprosiłabym rodziców,którzy po porodzie mają kleik zamiast mózgu,he he...
      • beaciakor Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 14:29
        glupi myslisz, ze nie chcesz dzieci, to jest upokazajce dla tych
        rodzin co maja dzieci. ja na ich miejscu nie przyszlabym!!!
    • bo1 Re: Pomocy; oporni rodzice malucha 01.05.10, 09:36
      Przedpiścy mają rację. Na ślub może przyjść każdy. Wybierz może
      spośród bliskich kogoś zaufanego, kto w razie potrzeby poprosi
      rodziców o wyprowadzenie (wyniesienie) głośnego dziecka. Argument,
      że krzyczące dziecko psuje właśnie komuś "najważniejszy dzień w
      życiu" plus dziesiątki par zgorszonych oczu, mogą zadziałać. Musi
      być tylko ktoś czujny, kto w razie czego nie zawaha się wpłynąć na
      rodziców. No i zawsze można mieć nadzieję, że dzieci będą spały,
      czego Wam życzę smile.
    • pacia.2 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 03.05.10, 09:33
      A tak z ciekawości, skoro sama jesteś w ciąży to dlaczego będą Ci przeszkadzać
      na weselu i w Kościele niemowlęta?

      • matylda1001 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 03.05.10, 12:42
        pacia.2 napisała:

        > A tak z ciekawości, skoro sama jesteś w ciąży to dlaczego będą Ci
        przeszkadzać na weselu i w Kościele niemowlęta?<

        To pytanie to oczywiście żart?
        • syswia Re: Pompcy oporni rodzice malucha 03.05.10, 15:58
          To nie jest zart. Na sasiednim forum autorka watku pyta jak
          wytlumaczyc opornym rodzicom (bliska rodzina), zeby nie zabierali
          niemowlat, bo dzieci sie zmecza. Po kilku postach wychodzi na jaw,
          ze to nie troska o niemowleta, tylko chec unikniecia placzu
          niemowlat w trakcie ceremonii i wesela (sic!).
          Ja wszystko rozumiem, tylko nie lubie hypokryzji. Skoro wg panny
          mlodej slub i wesele to nie miejsce dla niemowlat, "bo sie zmecza",
          to tym bardziej to nie miejsce dla kobiet w ciazy, bo tez sie
          zmecza wink
          • dominikjandomin Re: Pompcy oporni rodzice malucha 03.05.10, 22:42
            Panna w ciąży (czy już raczej pani w ciąży) nie będzie ani pić
            alkoholu, ani skakać - czym ma się zmęczyć?

            A niemowlęta wymagają szczególnej troski i przygotowania miejsca. Wiele
            lokali tego nie zapewnia.

            PS. Jeśli można linka do sąsiedniego forum smile
            • syswia Re: Pompcy oporni rodzice malucha 04.05.10, 02:14
              dominikjandomin napisał:

              > Panna w ciąży (czy już raczej pani w ciąży) nie będzie ani pić
              > alkoholu, ani skakać - czym ma się zmęczyć?

              Na wlasnym weselu nie zatanczy? wink No, chyba ze to wesele w stylu
              chinskim wink


              >
              > A niemowlęta wymagają szczególnej troski i przygotowania miejsca.
              Wiele
              > lokali tego nie zapewnia.

              Wiekszosc lokali zapewnia tzw salonik dla panny mlodej, zeby sobie
              mogla makijaz poprawic albo kiecke zmienic. Gdyby panna mloda tak
              sie troszczyla o dobro malenstwa to zaproponowalaby tenze salonik na
              pol godzinki czy godzinke kuzynce z dzieckiem. Dla chcacego nie ma
              nic trudnego wink

              >
              > PS. Jeśli można linka do sąsiedniego forum smile

              Dyskusja sie zrobila, ze hej! A prosze bardzo:
              forum.gazeta.pl/forum/w,572,110809258,110809258,Jak_wytlumaczyc_rodzicom.html
              • dominikjandomin Re: Pompcy oporni rodzice malucha 04.05.10, 16:34
                syswia napisała:

                > dominikjandomin napisał:
                >
                > > Panna w ciąży (czy już raczej pani w ciąży) nie będzie ani pić
                > > alkoholu, ani skakać - czym ma się zmęczyć?
                >
                > Na wlasnym weselu nie zatanczy? wink No, chyba ze to wesele w stylu
                > chinskim wink

                Jakiś wolny polonez, to może. Ale bez żadnych podskoków i hołubców.


                > Wiekszosc lokali zapewnia tzw salonik dla panny mlodej, zeby sobie
                > mogla makijaz poprawic albo kiecke zmienic.

                Takiego jeszcze nie widziałem, ale jam nie panna młoda, mogłem
                przeoczyć...
                • ichi51e Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 14:25
                  a co jakis przepis jest co zabrania kobietom w ciazy tanczyc?
                  • dominikjandomin Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 14:41
                    ichi51e napisała:

                    > a co jakis przepis jest co zabrania kobietom w ciazy tanczyc?

                    Niektórym zamiast przepisów wystarcza zdrowy rozsądek. I odróżnianie
                    spokojnych tańców od nowoczesnych podskoków - i wpływu tychże na ciążę.
                    • ichi51e Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 15:04
                      no co ty - gdyby troche podskokow szkodzilo w normalnej zdrowej ciazy
                      to by nas tu wszystkich nie bylo tongue_out
          • matylda1001 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 04.05.10, 10:06
            syswia napisała:

            > To nie jest zart.<

            A jednak żartsmile przejrzałam ten zalinkowany wątek i wyrażnie z niego
            wynika, że:
            1. Panna młoda nie życzy sobie obecności niemowlaków w kościele.
            2. Powiedziała o tym zainteresowanym
            3. Zainteresowani nie przyjęli tego do wiadomości
            4. Nie czują potrzeby opuszczenia kościoła w chwili, gdy dziecko
            zacznie płakać.
            Z treści wynika też, że rodzice mieliby z kim zostawić dzieci, więc
            zupełnie nie wiem skąd ten upór. Malutkie dziecko na weselu to
            utrapienie przede wszystkim dla rodziców. Ani zatańczyć, ani
            spokojnie posiedzieć przy stole. Poza tym nie wiem, czy skazanie
            dziecka na przebywanie wśrod tylu ludzi, w hałasie, w "alkoholowo-
            zakąskowej" atmosferze, być może w papierosowym dymie, to
            najszczęśliwszy pomysł. Wesele to nie żłobek, trzeba to zrozumieć.
            Ciąża panny młodej nie ma ze sprawą dzieci nic wspólnego, bo ona
            swoje dziecko ma pod kontroląwink Zresztą zabieranie dzieci to jakiś
            chory pomysł. Od czasu do czasu bywam na weselach i nigdy dzieci
            poniżej 4-5 roku życia nie widziałam, chociaz wiem, ze takowe wśród
            gości wystepują. Jakoś ludzie potrafią sobie poradzic.
            • nchyb Re: Pompcy oporni rodzice malucha 04.05.10, 13:56

              > 1. Panna młoda nie życzy sobie obecności niemowlaków w kościele.
              > 2. Powiedziała o tym zainteresowanym
              > 3. Zainteresowani nie przyjęli tego do wiadomości

              no i mają rację, bo o ile o weselu mogą decydować, o tyle w bytności
              w kościele już nie...
            • madzioreck Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 15:08
              matylda1001 napisała:

              Od czasu do czasu bywam na weselach i nigdy dzieci
              > poniżej 4-5 roku życia nie widziałam, chociaz wiem, ze takowe wśród
              > gości wystepują. Jakoś ludzie potrafią sobie poradzic.

              Ja widziałam, skrzacik miał może roczek, ale już chodził. Skończyło się tak, że
              w chwili nieuwagi rodziców mały ruszył pomiędzy tańczących i niestety, stała się
              dziecku krzywda.
          • hermina5 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 12:14
            ze to nie troska o niemowleta, tylko chec unikniecia placzu
            > niemowlat w trakcie ceremonii i wesela (sic!).


            I co w tym dziwnego? Dokąłdnei o to chodzi . Ja na tkai slubie i
            weselu byłam - dzieciaki wyły nieustannie - efekt był taki, ze ich
            matki miały dosć, goscie mieli dosc i para mloda miała dosc. Moim
            zdaniem slub i wesele to ostatnei miejsce dla niemowlęcia - tak samo
            jak nei zabiera sie niemowlaka na jazdę na kursie prawa jazdy, tak
            samo nie powinno się go zabierac na slub i wesele - to naprawdę nie
            ejst takie koszmarne - wziać sobie opiekunke na 6-12 godzin .
            • azra Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 12:47
              > Ja na tkai slubie i
              > weselu byłam - dzieciaki wyły nieustannie - efekt był taki, ze ich
              > matki miały dosć, goscie mieli dosc i para mloda miała dosc.

              a ja na takim ślubie byłem (swoim własnym przy okazji), na którym były
              niemowlęta, i żadne nie wyło, i nie przeszkadzało, i żadnego problemu nie było.
              więc nie generalizuj.
              • hermina5 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 12:59
                Gdyby Twoja najlepsza znajoma zaprosiła cię do teatru na
                przedstawienie, w którym gra po raz pierwszy długą rolę to wziałbyś
                ze soba niemowlę na widownię?
                Nie?

                A dlaczego?

                I na tym własnie polega kultura - na umiejetnosci zrozumienia, ze
                jak ktos prosi, aby nie brac dzieci na JEGO slub, to ich nie
                bierzemy, bo nas o to prosił i robimy to dla niego , bo rozumiemy,
                ze to wazny dzień, przede wszystkim, dla niego.

                Tak samo, jak zapowiada, z ena slubie nie będzie innego alkoholu jak
                wino, to nie kupujemy trzech skrzynek wodki poza jego wiedza i nie
                przywozimy ich na wesele.

                To jest kwestia kultury i taktu, a nie stwierdzeń, z e na moi slubie
                nie wyło, to i na twoim nie będzie.


                • azra Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 14:04
                  średnio trafione porównanie. jak rozumiem w trakcie przedstawienia nie
                  pochodzisz co znajomej na scenę zapytać jak się czuje i że podoba ci się jej
                  występ oraz co będzie dalej.

                  kultura to trochę coś innego.

                  owszem, koleżanka może o to prosić, natomiast nie powinna się dziwić, jeśli ktoś
                  zrezygnuje z przyjścia - używając twojego języka, kulturalna koleżanka z
                  uśmiechem na ustach powinna zrozumieć.

                  wiem że ciężko niektórym osobom zrozumieć, że małe dziecko to nie jest taki
                  dodatkowy mebel w gospodarstwie domowym, czy zwięrzątko, a stanowi nieodłączny
                  element danej rodziny. ale dla wielu rodziców tak jest.

                  inną sprawą jest zachowanie rodziców związane z zachowaniem ich dzieci, i to
                  raczej jest kwestia do dyskusji, a nie to czy wolno zabrać dziecko czy nie.
                  • hermina5 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 14:29
                    > jak rozumiem w trakcie przedstawienia nie
                    > pochodzisz co znajomej na scenę zapytać jak się czuje i że podoba
                    ci się jej
                    > występ oraz co będzie dalej

                    A w trakcie slubu to robisz>? Nie sądze.


                    >kultura to trochę coś innego.

                    Nie, kultura to umiejetność taktownego i stosownego zachowania.
                    Jesli ktoś mnie o cos prosi i to dla niego wazne - to mogę to dla
                    niego zrobić, własnie dlatego, z ejestem osobą kulturalną i weim, z
                    emoje przyjscie z dzieckiem czy też zwierzęciem, skoro tak chcesz-
                    będzie dla przygotowujących wesele sporym obcizeniem. Własnie
                    dlatego, ze niemolę nie jest zwierzeciem , ani meblem i zdecydowanie
                    lepij będzie dla niego spędzić 8 godzin na spacerze, przewiniete ,
                    wypoczete niż dusić się w smrodzie papierosowym, odorze alkoholu,
                    byc pzrewijanym w wiecznie zajętym wc i karmionym piersią tamże w
                    towarzystwie licznych zarazków, przy głosnej muzyce
                    uniemozliwiającej sen.

                    Wwariancie - albo z dzieckiem, albo wcale widze za to ogromny
                    przerost wlasnego EGO nad jakąkolwiek kulturą.
                    • azra Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 15:59
                      porównujesz ślub, a piszesz o weselu.
                      zdecyduj się.

                      > Jesli ktoś mnie o cos prosi i to dla niego wazne - to mogę to dla
                      > niego zrobić, własnie dlatego, z ejestem osobą kulturalną.
                      na pewno nie smile

                      kultura to coś więcej. mimo wszystko. podobnież osoba kulturalna nie powie -
                      zaproszenie tylko bez dziecka.

                      ps. podoba mi się też to, że nie mając dziecka wiesz co dla niego lepsze smile i na
                      fajne wesela chodzisz.
                      • bubster Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 16:10
                        osoba kulturalna nie powie -
                        > zaproszenie tylko bez dziecka.

                        bzdura, totalna bzdura
                        • gazeta_mi_placi Re: Pompcy oporni rodzice malucha 09.05.10, 16:44
                          Osoba kulturalna która nie życzy sobie na swoim własnym weselu płaczących niemowląt napisze po prostu na zaproszeniu:

                          "SzP.Jan i Maria Kowalscy (bez dopisku "z dziećmi").
                          Druga osoba kulturalna zrozumie,że skoro nie ma dopisku "z dziećmi" to znaczy,że jest zaproszona tylko ona (i jej druga połowa względnie) i nie będzie się pchała z dzieckiem.
                          • atomm Re: Pompcy oporni rodzice malucha 14.05.10, 20:01
                            Kulturalna osoba w ogole nie bedzie sie pchala na takie wesele...
                            • jacek226315 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 15.05.10, 07:27
                              acha to wg.Ciebie wykladnikiem kultury jest pochanie sie wszedzie
                              ze swoim dzieciakiem
                      • hermina5 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 16:13
                        Cały czas piszemy o slubie i weselu - na co moze warto zwrocić uwagę.
                        • pandzik Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 23:18
                          No cóż, autorka napisała wyłącznie o ślubie, ale jak widzę, ciebie obchodzi
                          bardziej twoje zdanie. To jest dopiero rozbuchane ego.
                          • hermina5 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 09.05.10, 11:38
                            Rozumiem, z e twoje SKROMNE ego sprawia, ze za oczywiste uznajesz,
                            ze goscie przychodza tylko na slub, na wesele nie idą.
                    • pandzik Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 23:15
                      "smrodzie papierosowym, odorze alkoholu, byc pzrewijanym w wiecznie zajętym wc i
                      karmionym piersią tamże w towarzystwie licznych zarazków, przy głosnej muzyce"

                      W ciekawych kościołach bywałaś, widzę, i na ciekawych ślubach.
                      Czy też jesteś kolejną osobą, która nie odróżnia właściwej uroczystości od
                      późniejszej prymitywnej popijawki?
                  • ichi51e Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 14:30
                    ktos tu z igly widly robi.
                    1. Jesli X jest zaproszony na slub Y i np Y jest siostra X to
                    logiczne jest ze X nie ma z kim dziecka zostawic bo cala rodzina
                    jest w tym czasie w kosciele.
                    2. A nie mozesz rodzicom niemowlaka powiedziec zeby staneli w
                    kruchcie (albo przed kosciolem) i jak tylko widza ze sie budzi
                    wyszli? Od oltarza do kruchty naprawde jest daleko.

                    p.s - osobiscie zawsze mnie denerwowali ludzie ktorym przeszadzaja
                    placzace w kosciele dzieci. Co to komu szkodzi? Poplacze i
                    przestanie ale to moje osobiste zdanie - rozumiem ze panna mloda ma
                    prawo do innego zdania
                    • chomsterek Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 17:46
                      Nie chcę się czepiać, ale zaproszenia na wesele wysyłane są zazwyczaj z dużym
                      wyprzedzeniem i na ten jeden dzień można zorganizować opiekunkę spoza rodziny
                      (niech to będzie nawet wynajęta niania).
                  • bubster Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 16:09
                    Czyli jak zaproszę Kasię, ale Jasia już nie, to Kasia ma prawo iść z
                    Jasiem, chociaż go nie zaprosiłam? Nie ma.

                    Może ewentualnie powiedzieć, że nie przyjdzie.
                • rikol Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 14:23
                  Wesele to jest uroczystosc rodzinna, co oznacza, ze dzieci powinny w niej
                  uczestniczyc. Dzieci nie zaprasza sie na imprezy, a to co innego. DZieci chodza
                  tez do teatru, lalek.
                  • hermina5 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 14:32
                    Wesele to jest uroczystosc rodzinna, co oznacza, ze dzieci powinny w
                    niej
                    > uczestniczyc.

                    Ok, zatem szczerze zycze udanego wesela np. z zaproszonymi 7 parami
                    i Kazda z niemowlęciem, a do tego kilka dwu-trzylatkow. Na pewno
                    będzie to wsapniała uroczystosc, bo będzie rodzinnie... Powinny,
                    tzreba, nalezy - takie slowa w słowniku to początek probelmów.
                    • rikol Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 14:50
                      Wiesz, wesele to nie jest impreza w klubie nocnym. To jest spotkanie calej
                      rodziny, lacznie z niedowidzacymi i gluchymi dziadkami i dziecmi - chyba ze ktos
                      dzieci nie uwaza za ludzi. W kazdym razie zwykle rodzice niemowlakow albo ich
                      nie zabieraja, albo przychodza z nimi na krotko, bo nie maja dziecka z kim
                      zostawic. Wieksze dzieci dobrze sie bawia, szczegolnie jesli dzieci jest wiecej.

                      Izolowanie dzieci prowadzi tylko do tego, ze wyrosna z nich dzikusy. W innych
                      krajach dzieci sa zabierane do restauracji, do pubu (tylko ze tam palic nie
                      wolno) - bo np. matka tez sie chce bawic, a nie ma z kim zostawic dziecka. I
                      jest oczywiste, ze w kazdej publicznej toalecie powinno byc miejsce do
                      przewijania dzieci. W przeciwnym razie mamy inne rozwiazanie: matki beda
                      zamkniete w domu z dziecmi przez pierwsze 5 lat.
                      • hermina5 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 15:09
                        >Wiesz, wesele to nie jest impreza w klubie nocnym.

                        Wesele są rózne - to po pierwsze. Od totalnych popijaw w wiejskich
                        remizach, gdzie towarzystwo spada pod stoły,przychodza
                        miejscowi "trudni" popatrzeć, po skromne kilkugodzinne przyjęcia w
                        restauracji bez tańców.

                        >Izolowanie dzieci prowadzi tylko do tego, ze wyrosna z nich dzikusy

                        Blagam cie! Niezabranie niemowlęcia na 8 godzin wesela sprawi, z e
                        wyrosnie z niego dzikus?

                        >np. matka tez sie chce bawic, a nie ma z kim zostawic dziecka

                        A nei przyszlo ci do glowy, z e matka mogłaby się czasem zabawić bez
                        dziecka , bo ma na to ochotę - ale jej w POLSCE NIE WYPADA - i
                        dlatego wziecie wspólnej opiekunki np. dla dwójki dzieci jest
                        rozwiazaniem?
                        • rikol Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 15:27
                          Wydaje mi sie, ze dla przecietnej polskiej matki opiekunka to jest spory
                          wydatek. Poza tym trzeba sobie kupic sukienke i buty na wesele, zaplacic za
                          prezent itd. To juz sa spore wydatki. Wiec nie kazdego stac na 'bonus' w postaci
                          opiekunki. a babcia nie zajmie sie dzieckiem, bo tez bedzie na weselu. Natomiast
                          wieksze dzieci po prostu dobrze sie bawia na weselu - przynajmniej ja pamietam z
                          dziecinstwa dobra zabawe.

                          Pewnie,ze wesela sa rozne i jakos dziwnym trafem te najbardziej wyrafinowane i
                          ceremonialne, w restauracji i bez tancow, sa najnudniejsze. Moze to i dobrze na
                          zdjeciu wyglada i wszystko jest estetyczne, ale z nudow mozna umrzec. Aha, tam
                          dzieci nie bylo, tak sie sklada. Kilka takich wesel przezylam i oby sie to nie
                          powtorzylo. Wszyscy wyfiokowani, napuszeni, sztywni.

                          Natomiast moja ostatnia rodzinna impreza byly chrzciny. Glowny bohater dnia caly
                          czas lezal w swoim pokoju, w swoim lozeczku. Natomiast w innym pokoju byla
                          impreza ze spiewami i muzyka, na taniec zabraklo miejsca, bo kilkadziesiat osob
                          bylo. Swietnie sie bawilam, bo towarzystwo bylo inne. Naprawde nie potrzeba do
                          dobrej zabawy zlotych sztuccow. Obawiam sie, ze panna mloda, ktora ma obsesje na
                          punkcie perfekcji kazdego elementu, nie bedzie sie potrafila cieszyc podczas
                          tego slubu i wesela.
                          • agaffa Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 15:52
                            Nie zdarzyło mi się, żeby obie moje babcie były na jednym weselu. Raczej rzadko
                            się zdarza, że obie są zaproszone. Poza tym jest jeszcze matka chrzestna,
                            przyjaciółka nie związana z PM, kuzynka męża, itd.
                            Skoro trzeba sobie kupić nową sukienkę na ślub, trzeba i zapewnić opiekę swemu
                            dziecku, a nie liczyć na cud. Zrezygnuj z fryzjera i nowych butów a znajdzie się
                            kasa na opiekunkę.
                          • mgla_jedwabna Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 21:20
                            "dla przecietnej polskiej matki opiekunka to jest spory wydatek. Poza tym trzeba sobie kupic sukienke i buty na wesele, zaplacic za
                            prezent itd. To juz sa spore wydatki. Wiec nie kazdego stac na 'bonus' w postaci opiekunki"

                            I to jest właśnie kwintesencja egoizmu: prędzej wydamy pieniądze na to, żeby się samemu pokazać niż na to, żeby komuś nie zepsuć jego ważnej uroczystości wrzaskami swojej pociechy.

                            Naprawdę lepiej jest pójść w kiecce sprzed dwóch sezonów (i tak wszyscy będa oceniać wygląd panny młodej, a nie jej kuzynki) i dać ciut skromniejszy prezent (o ile nie będzie wyjątkowo badziewny, młodzi i tak się pogubią, co od kogo dostali) niż zafundować młodym "koncert" w kościele i pułapkę pod nogami* na weselu.

                            * ktoś tu pisał o małym dziecku, które zaplątało się pod nogi tańczącychi stała mu się krzywda. Osobiście wolałabym dostać gorszy prezent, ale nie mieć takiej przykrości na swoim weselu.
                            • gazeta_mi_placi Re: Pompcy oporni rodzice malucha 09.05.10, 16:55
                              A poza tym naprawdę matki nie mają ani jednej pary eleganckich "wyjściowych"
                              butów i ani jednej "wyjściowej" sukienki,że muszą koniecznie je kupować na
                              wesele? Wątpię..
                      • eti.gda Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 16:20
                        rikol napisała:

                        > Wiesz, wesele to nie jest impreza w klubie nocnym. To jest
                        spotkanie calej
                        > rodziny, lacznie z niedowidzacymi i gluchymi dziadkami i dziecmi -
                        chyba ze kto
                        > s
                        > dzieci nie uwaza za ludzi. W kazdym razie zwykle rodzice
                        niemowlakow albo ich
                        > nie zabieraja, albo przychodza z nimi na krotko, bo nie maja
                        dziecka z kim
                        > zostawic. Wieksze dzieci dobrze sie bawia, szczegolnie jesli
                        dzieci jest wiecej
                        > .
                        >
                        > Izolowanie dzieci prowadzi tylko do tego, ze wyrosna z nich
                        dzikusy. W innych
                        > krajach dzieci sa zabierane do restauracji, do pubu (tylko ze tam
                        palic nie
                        > wolno) - bo np. matka tez sie chce bawic, a nie ma z kim zostawic
                        dziecka. I
                        > jest oczywiste, ze w kazdej publicznej toalecie powinno byc
                        miejsce do
                        > przewijania dzieci. W przeciwnym razie mamy inne rozwiazanie:
                        matki beda
                        > zamkniete w domu z dziecmi przez pierwsze 5 lat.

                        Rzeczywiście, w Niemczech widziałem w restauracji towarzystwo z
                        małym dzieckiem w głębokim wózku, i nikt nie miał o to pretensji.
                        Dziecko było spokojne przez cały czas, tak, że nie widziałem co się
                        stanie, kiedy zacznie płakać.
                        Ja zmoim 3 letnim synem też byłem w restauracji, gdzie grała
                        cygańska orkiestra. Dałem mu banknot, żeby wręczył go Cyganom i
                        poprosił, żeby coś zagrali. Oczywiście zagrali. Nie bał się, bo
                        lubił muzykę. Później było wiele śmiechu, kiedy nagle w autobusie
                        zaczął opowiadać na cały głos: "Tatusiu, a pamiętas, jak w gośpodzie
                        dałem Cyganowi pieniążka i on nam grał"? - Co wywołało niejakie
                        zdziwienie wśród pasażerów.
                      • thorey Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 22:45
                        Co za bzdury! Od niepamiętnych czasów w kulturalnych domach w ogóle
                        nie pojawiają się dzieci w sytuacjach publicznych. Chyba że po to,
                        żeby powiedzieć wierszyk albo zaprezentować umiejętność gry na
                        fortepianie, przywitać się z babcią i dziadkiem oraz zostać
                        przedstawionym gościom. Ale to tylko na chwilę. Po kilku minutach
                        powinny grzecznie powrócić do pokoju dziecinnego. Nikt normalny nie
                        sadza dzieci przy jednym stole z dorosłymi ani nie każe im przebywać
                        z nimi w jednym pokoju godzinami. To byłoby zbyt męczące dla obu
                        stron.Poza tym dzieci powinny znać swoje miejsce. Nawet jedzenia
                        maluchy nie dostają takiego samego jak dorośli, bo to albo niezdrowe
                        albo zbyt drogie dla dzieci.
                        • polska_baba W kulturalnym domu dziecko traktuje się jak człowi 09.05.10, 00:31
                          To, co opisujesz, to stare obyczaje z czasów, gdy dzieci były traktowane jak ludzie drugiej kategorii! Dostawały gorsze jedzenie niż dorośli, mieszkały w gorszych pokojach (czasem nie lepszych niż służba), ubrania miały przerabiane ze starych ubrań dorosłych. Nie miały prawa nawet w najmniejszym stopniu do decydowania o swoich sprawach, było takie powiedzenie: "Dzieci i ryby głosu nie mają". Tak było nawet w zamożnych rodzinach. Rodzice mieli po kilkoro dzieci i nie było niczym nienormalnym, że nie wszystkie dożywały wieku dorosłego.
                          Na początku XX w. to się zaczęło zmieniać. Dziś dziecko jest równoprawnym członkiem rodziny.
                          Oczywiście, są imprezy dla dorosłych, w których dzieci nie biorą udziału - np. impreza sylwestrowa. Tak samo są imprezy dla dzieci, w których dorośli zasadniczo nie biorą udziału - np. kinderbal.
                          Mnie rodzice wszędzie zabierali (to były lata 50. i 60.): do znajomych, do rodziny, do kawiarni - nie było z tym żadnego problemu. Podobnie postępowali inni. Dzięki corocznym imieninom u jednej z sióstr mojej babci mogłam poznać swoich krewnych, kuzynów. Uroczystości rodzinne m.in. temu służyły.
                          Dziś służą temu, żeby się pokazać, porobić zdjęcia, nagrać wideo, aby było czym imponować znajomym. Jeżeli ktoś uważa, że ślub i wesele to najważniejszy albo najpiękniejszy dzień jego życia, to ja takiej osobie współczuję. Zważywszy na fakt, że ludzie pobierają się najczęściej mając dwadzieścia parę lat, miałoby to oznaczać, że przez następne kilkadziesiąt lat nic lepszego ich nie spotka? Przy takim nastawieniu rzeczywiście groźba jakiegokolwiek zakłócenia uroczystości urasta do prawdziwej tragedii.
                      • gazeta_mi_placi Re: Pompcy oporni rodzice malucha 09.05.10, 16:53
                        >Wiesz, wesele to nie jest impreza w klubie nocnym...

                        Ale ma wiele jej elementów:

                        -zabawę do późnych godzin nocnych
                        -alkohol
                        -głośną muzykę
                        -tańce

                        >> Izolowanie dzieci prowadzi tylko do tego, ze wyrosna z nich dzikusy.

                        Zwłaszcza niemowlaków.

                        >W przeciwnym razie mamy inne rozwiazanie: matki beda
                        > zamkniete w domu z dziecmi przez pierwsze 5 lat.

                        Ja są samotnymi matkami lub nie angażują ojca dziecka w wychowanie to tak.

                    • pandzik Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 23:45
                      OK, czyli twój argument przeciwko dzieciom na weselu jest taki, że mogą zepsuć
                      parze młodej uroczystość. W takim razie sugeruję nie zapraszanie również:
                      - przygłuchej babci, bo też może wrzasnąć albo wyć podczas pieśni
                      - zbyt ładnej kuzynki, bo pannie młodej będzie przykro
                      - wuja, który robi się zbyt rozrywkowy po kilku kieliszkach
                      itp. itd.
                      Po pierwsze, sala będzie pusta.
                      Po drugie, ojej! co wtedy z tymi tak bardzo pożądanymi kopertami? Czyż nie są
                      one najmilszym elementem każdego gościa? Dla koperty warto znieść wszystko,
                      prawda? Wesele musi się co najmniej "zwrócić".
                      I dlatego wyrzuca się z niego przede wszystkim dzieci - nie tylko przeszkadzają
                      - na dodatek są niedochodowe...
                      Gdyby ktoś mnie zaprosił na swój ślub bez mojego syna, byłby to dla mnie jasny
                      sygnał - przyjdź, wręcz kopertę, ale nie rób mi kłopotu w żaden sposób. To ja
                      mam w du..pie taką gościnność.
                      • gazeta_mi_placi Re: Pompcy oporni rodzice malucha 09.05.10, 16:59
                        >> - wuja, który robi się zbyt rozrywkowy po kilku kieliszkach.

                        Często "wujek który robi się agresywny po paru kieliszkach" nie jest właśnie z tego powodu zapraszany na takiego uroczystości.
                        Przynajmniej raz się z tym spotkałam.

                        >> Po drugie, ojej! co wtedy z tymi tak bardzo pożądanymi kopertami? Czyż nie są
                        > one najmilszym elementem każdego gościa.

                        Współczuję,że byłaś zapraszana na wesela tylko z powodu koperty którą miałaś wręczyć.Moja rada: zmień towarzystwo kochana.

                        >> Gdyby ktoś mnie zaprosił na swój ślub bez mojego syna, byłby to dla mnie jasny
                        > sygnał - przyjdź, wręcz kopertę, ale nie rób mi kłopotu w żaden sposób.

                        Bardzo proste myślenie.


                  • jacek226315 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 07:11
                    rikol napisała:

                    > Wesele to jest uroczystosc rodzinna, co oznacza, ze dzieci powinny
                    w niej
                    > uczestniczyc. Dzieci nie zaprasza sie na imprezy, a to co innego.
                    DZieci chodza
                    > tez do teatru, lalek.

                    A do opery na Wagnera?
                • pandzik Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 23:12
                  Jak dla kogoś ślub to teatr, to porównanie całkiem trafione...

                  Ale jak dla kogoś ślub to ważne wydarzenie rodzinne, to zupełnie nie. Moja
                  przyjaciółka niedawno wychodziła za mąż. Jej świadkową była jej siostra, matka
                  1,5-rocznego chłopczyka. Mały jest tak samo częścią rodziny, jak każdy inny i
                  tak samo miał prawo w uroczystości uczestniczyć. I owszem, pomarudził chwilę w
                  kościele, w pewnym momencie wyrwał się ojcu i pobiegł do mamy, która stała za
                  panną młodą. Było w trakcie kazania. Ksiądz się na moment "zawiesił", ale panna
                  młoda o dziwo nie skrzywiła ryja, tylko z uśmiechem powiedziała "To mój
                  siostrzeniec". Matka wzięła go na ręce i tam już spokojnie siedział do końca.
                  Nikomu przez to nic nie ubyło...
              • bubster Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 16:07
                A ja słyszałam o kolesiu, ktory wypił butelkę wódki, jechał samochodem
                i nic się nie stało...
            • elle444 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 15:51
              Zdziwiłabyś się, ale zorganizowanie opieki zwłaszcza na wesele jest
              bardzo trudne. Babcie i ciocie zazwyczaj się na tym weselu bawią, a
              innej zaufanej osoby nie ma, zwłaszcza że trzeba by jej szukac np.
              200 km od miejsca zamieszkania. W sumie ja bym z niemowlakiem na
              wesele nie pojechała, chyba ze byłby to ślub mojego brata i warto
              takie poświęcenie docenić, bo rodzice małych dzieci, jak ktoś
              słuznie zauważył średnio się bawią i przyjeżdżają właśnie ze względu
              na więzy rodzinne i towarzyszenie komuś dla nich ważnemu w
              najważniejszej chwili życia.
              • bubster Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 16:11
                Babcie i ciocie z obydwu stron rodziny?
                • elle444 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 16:47
                  Bywają jeszcze teściowe, którym się nie chce jechać przez całą
                  Polskę. Nie zawsze wszystko dzieje się w jednej wsi.
                  • bubster Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 16:52
                    Bo może się też dziać w mieście...

                    Jak się chce to się opiekę załatwi. Jak się nie chce to każda wymówka
                    jest dobra.
                    • elle444 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 17:11
                      Widać, ze nie masz dzieci. To nie jest tobołek, który można
                      podrzucic byle komu. Poza tym mówimy tu o dzieciach półrocznych,
                      wiec całkiem prawdopodobne karmonym piersią.
                      Ja pamiętam jak moja niedoszła na szczescie bratowa, chciała
                      zaplanować wesele, 2 tyg po moim porodzie. Powiedziałam, że nie ma
                      sprawy tyle, że ja pewnie na weselu nie będę (choć do Kościoła
                      przyjdę). Mój brat postawił veto, bo chciał żebym była świadkiem.
                      Niedoszła bratowa zaproponowała, ze mi zorganizuje jakąś babę do
                      opieki, po czym sie obraziła ze oferty nie przyjęłam. Może warto by
                      tak przyjąć do wiadomości, że pólroczne dziecko jest dla rodziców
                      ważniejsze niż jakaś pełna fochów panna młoda? Zeby była sprawa
                      jasna, uwazam że dziecko zakłucające ceremonię jest nie do
                      przyjecia, ale na weselu można by sie zdobyć na wyrozumiałość. No a
                      jak ktoś ma fobię na dzieci, to niech rzeczywiście rodziców nie
                      zaprasza, po co mają sie stresować i zastanawiać przez całe wesele,
                      jakby sie tu zapaść pod ziemie i przestac zwracać na siebie uwagę.
                      • gazeta_mi_placi Re: Pompcy oporni rodzice malucha 09.05.10, 17:02
                        >Niedoszła bratowa zaproponowała, ze mi zorganizuje jakąś babę do
                        opieki, po czym sie obraziła ze oferty nie przyjęłam.

                        Dlaczego nie przyjęłaś?
                        Krzywda by się jakaś stała?
      • blue-lol Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 11:47
        a gdzie autorka wątku napisała, że jest w ciąży? w jakimś innym miejscu? bo tu jest napisane tylko tyle, że (z błędem zresztą - wyraz "niedługo" nie wiedzieć czemu został rozłupany na dwa) "nie długo będę miała ślub - w sierpniu". Nie napisała, że w sierpniu spodziewa się dziecka, tylko ślubu.
      • jacek226315 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 12:09
        a otoz dlatego,ze dziecko nienarodzone nie bedzie drzec buzi,ile to
        razy dzieci robia sobie z kosciola ogrodek jordanowski a
        przeszczesliwi rodzice udaja ,ze uczestnicza we mszy
        • sonia.2009 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 12:58
          panna mloda w ciazy??????


          slub koscielny??????


          tfu tfu tfu

          co za moralnosc
          co za rozpasanie
          co za paskudztwo
          bagno
          totalne bagno
          • jacek226315 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 16:26
            primo gdzie autorka wspomniala iz jest w ciazys
            secundo, pachnie sredniowieczem Twa wypowiedz sonia.2009
        • eti.gda Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 15:40
          jacek226315 napisał:

          > a otoz dlatego,ze dziecko nienarodzone nie bedzie drzec buzi,ile
          to
          > razy dzieci robia sobie z kosciola ogrodek jordanowski a
          > przeszczesliwi rodzice udaja ,ze uczestnicza we mszy

          W naszym kościele proboszcz urządził specjalne pomieszczenie dla
          osób z małymi dziećmi, ale ludzie są uparci - mało kto z tego
          korzysta.
          • fomica Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 20:01
            Niem wiem czym pachnie, ale zgodzisz sie chyba że ktoś kto idzie w ciąży do
            ślubu raczej nie jest osobą która żyła zgodnie z nakazami katolickiego
            katechizmu? Niestety to chyba raczej norma niż wyjątek - słowa i religia swoja
            drogą a czyny i życie inną.
            • jacek226315 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 07:08
              ludzie czytac ze zrozumieniem: gdzie i kiedy autorka mowi,ze jest w
              ciazy?
    • a1ma Re: Pompcy oporni rodzice malucha 04.05.10, 13:41
      Moja rada: odpuść.
      Napsujesz sobie nerwów, zepsujesz relacje z tymi znajomymi i w imię czego?
      Zaręczam Ci, że nawet nie zauważysz tych maluchów na weselu, a co do ślubu - to
      faktycznie nie masz nic do powiedzenia, przecież nie wynajmujesz kościoła na
      imprezę zamkniętą.
      A po ślubie będziesz się śmiać z samej siebie, że takie drobiazgi zaprzątały Ci
      głowę.
      • kellss Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 11:49
        no coz, wolny kraj, ale gdyby osoba zapraszajaca mnie na slub i wesele, badz
        tylko na slub, zapowiedziala, ze nie zyczy sobie obecnosci mojego dziecka na
        nich/nim, rozesmialabym sie w twarz i podziekowala za zaproszenie. Pogielo
        calkiem? Co komu szkodzi placzace dziecko - jak wychodzilam za maz na moim
        slubie bylo niemowlakow sztuk - 2 oraz jedno trzyletnie male - plakaly, owszem,
        jak to dzieci, ale mnie to zupelnie nie przeszkadzalo - zreszta, jako poniekad
        gospodyni imprezy zadbalam, by w hoteliku, w jakim mialam wesele byl wynjaety
        pokoj, w ktorym matka mogla spokojnie dziecko nakarmic, polezec z nim, odpoczac
        itp. I nie mialam wtedy dzieci, zeby wykazac sie osobistym doswiadczeniemw tej
        kwestii.

        Moze pojdzmy krok dalej - nie zapraszajmy osob starszych, schorowanych - niech
        babki i dziadkowie nie narazaja nas na utrudnienia w razie zawalow, wylewow,
        omdlen, niedomagan. Do komorki i na klodke, zeby nie powylazili. Moze nie
        zapraszajmy niepelnosprawnych czlonkow rodzin - a nuz wozki inwalidzkie im sie
        popsuja?????

        Ludzie, troche rozsadku i taktu, troche pomyslunku.

        • genny1 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 11:52
          Jak dobrze, że to napisałaś! Już myślałam, że to ja całkiem
          oszalałam i nie jestem w stanie tak prostych rzeczy zrozumieć.
        • anooo Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 11:53
          Dokładnie...
          Też raczej zrezygnowałabym z tej uroczystości... I namówiła resztę
          do rezygnacji, żebym Młodym w ceremonii nie przeszkadzali... Bo to
          nigdy nie wiadomo co się wydarzy wink
        • czwarty.wymiar Wesele nie jest imprezą dla niemowlaków 07.05.10, 13:37
          Wesele nie jest imprezą dla małych dzieci, a już szczegolnie niemowlaków. Ja się autorce nie dziwię - też mnie nie bawią imprezy z męczącymi się i ryczącymi dziećmi lub biegającymi między stołami.
          • madzioreck Otóz to... 07.05.10, 15:12
            Ja proponuję, żeby się na koncert Behemotha wybrać z niemowlakiem, a co, nie wolno?!
          • xelef Re: Wesele nie jest imprezą dla niemowlaków 08.05.10, 09:55
            Przeciętnie na weselu bywa może 5 małych dzieci- z czego może jedno
            zachowuje się niesfornie- a ile jest zapitych ryjów, wrzasków,
            chamskich żartów dorosłych- zazwyczaj więcej
            • jacek226315 Re: Wesele nie jest imprezą dla niemowlaków 08.05.10, 20:03
              i wlasnie to jedno moze dobrze dac w kosc
        • nessie-jp Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 16:06
          > Co komu szkodzi placzace dziecko - jak wychodzilam za maz na moim
          > slubie bylo niemowlakow sztuk - 2 oraz jedno trzyletnie male - plakaly, owszem
          > ,
          > jak to dzieci, ale mnie to zupelnie nie przeszkadzalo

          Cóż za dziecinna krótkowzroczność i egocentryzm
          • kellss Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 22:10
            przeczytaj jeszcze raz, odetchnij gleboko, jeszcze raz a potem palnij sie w
            makowke, jolu rutowicz
        • nana8_0 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 15:03
          Niezła z niej przyjaciółka. Od razu mogła powiedzieć że nie życzy sobie owych mam na imprezie - sama dobrze wie że takie dzieci potrzebują opieki, więc jeśli nie będzie niemowląt to i owych mam również nie będzie. Może właśnie to chciała osiągnąć.

          A z drugiej strony ciekawi mnie czy na imprezie będzie alkohol i czy nie będzie jej przeszkadzać zachowanie nietrzeźwych, hałaśliwych, niesfornych i zataczających się gości.
      • jacek226315 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 12:16
        a1ma napisała:

        > Moja rada: odpuść.
        > Napsujesz sobie nerwów, zepsujesz relacje z tymi znajomymi i w
        imię czego?
        > Zaręczam Ci, że nawet nie zauważysz tych maluchów na weselu, a co
        do ślubu - to
        > faktycznie nie masz nic do powiedzenia, przecież nie wynajmujesz
        kościoła na
        > imprezę zamkniętą.
        > A po ślubie będziesz się śmiać z samej siebie, że takie drobiazgi
        zaprzątały Ci
        > głowę.
        >
        Lola Boga,odezwala sie nowoczesna mamunia,zapewniam,jakbys przyszla
        na moje wesele/nie na slub/z dzieckiem to bys szybciej z niego
        wyszla.
        • tea_fighter Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 12:41
          > Lola Boga,odezwala sie nowoczesna mamunia,zapewniam,jakbys przyszla
          > na moje wesele/nie na slub/z dzieckiem to bys szybciej z niego
          > wyszla.

          Nie sądze, żeby chciała przyjść na Twoje wesele (jak i wiele innych normalnych
          ludzi, którzy nie traktują swoich dzieci jako "irytującej rzeczy")smile, baw się
          sam, ewentualnie w gronie podobnych do Ciebie gosci.

        • a1ma Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 18:54
          Pudło - dzieci nie mam i nie lubię.
          Natomiast kiedy zapraszam gości to dlatego, że chcę BYĆ Z NIMI i zależy mi też
          na ich dobrym samopoczuciu, a nie na tym, żeby ładnie wyszło na filmie. Z tego
          klucza nikomu nie zabraniałam pojawienia się na moim ślubie z partnerem /
          dzieckiem / w białej sukni / w krótkich spodenkach / bez krawata.
          Jeśli komuś przeszkadzają goście, to niech ich nie zaprasza.
          • aretahebanowska Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 20:06
            Jak dobrze, że są jeszcze normalni ludzie na tym świecie.
      • sikorka68 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 21:51
        a1ma napisała:

        > Moja rada: odpuść.
        > Napsujesz sobie nerwów, zepsujesz relacje z tymi znajomymi i w imię czego?
        > Zaręczam Ci, że nawet nie zauważysz tych maluchów na weselu, a co do ślubu - to
        > faktycznie nie masz nic do powiedzenia, przecież nie wynajmujesz kościoła na
        > imprezę zamkniętą.
        > A po ślubie będziesz się śmiać z samej siebie, że takie drobiazgi zaprzątały Ci
        > głowę.
        >
        Popieram. Jak poza tym, że mają dzieci- ich lubisz, odpuść. Bądź mądra- przyda
        się w przyszłości.
    • lolaa Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 11:41
      Jak to wszystko czytam to aż mi się niedobrze robi. Tzw.
      najwazniejsza chwila w życiu zniszczona przez płaczące dziecko? No
      ja przepraszam, ale każdy rodzic wyjdzie z dziciusiem który płacze w
      Kościele. Dla samego dziecka. Osobiście zrezygnowałabym z takiego
      ślubu i wesela, gdyby ktoś mi zasugerował że zaprasza mnie ale
      mojego dziecka już nie. Dla mnie to brak klasy zwyczajnie. Brak
      klasy.
      • cilri Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 12:11
        a ja Ją doskonale rozumiem. przed moim ślubem też jasno powiedziałam, że nie
        życzę sobie dzieci ani na ślubie ani na weselu! Sama mam malutkiego synka a w
        wakacje idziemy na ślub i wesele i nie mam zamiaru ciągać go ze sobą tym
        bardziej do kościoła!!

        co do autorki to powiedz w prost, że sobie nie życzysz i tyle! to twój dzień
        skoro tamci nie mogą tego zrozumieć i się obrażą ich strata nie twoja!
        • kasia.s3 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 14:57
          Mam dwoje małych dzieci: 3,5 oraz 2 lata. Pod koniec maja wybieramy się z mężem na wesele i nie wyobrażam sobie zabrać dzieci ze sobą.
          Przed własnym ślubem rodzina przekonała mnie, żeby zapraszać z dziećmi i to one zdominowały imprezę. Podobno miałam to zrozumieć mając już własne potomstwo, ale mimo całej miłości do swoich dzieci uważam, że wesele to nie jest impreza dla nich.
          Autorkę wątku rozumiem. A ja jako matka z pewnością nie obraziłabym się, gdyby na ślub i wesele zaproszono mnie bez dzieci.
          • hermina5 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 15:11
            UFFFFFFFFFFFFFFsmile)))

            Jak to fajnie , ze są w tym wątku takie matki, jak ty - umiejące
            wypośrodkować sprawę. Dobrej zabawy na weselu!
          • bubster Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 16:13
            Kasia, oby więcej takich matek z Twoim podejściem!
            • marianna25.0 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 20:56
              Moim zdaniem jak się nakaże, aby przychodzić na ślub bez dzieci, to
              będzie bardzo przykre dla rodziców...Mogą się poczuć urażeni.

              Myślę, że najlepiej byłoby po prostu uprzedzić rodziców, aby
              pilnowali dzieci i w razie, gdy będą niesforne, to je szybko
              uspokoili (jeśli mają dobre metody) lub na chwilę wyszli z kościoła.
              Taka rada powinna zadziałać na nich odpowiednio.

              Na wesele niech rodzice biorą dzieci jeśli uważają, że to nie
              kłopot(powinno się im dać decydować). Takie dzieci na weselu są już
              tylko "kłopotem" rodziców. I tak na weselu jest głośno (powinno być
              smile )

              Zabranianie brania dzieci na ślub może być odebrane jako
              dyskryminacja...na prawdę czasami nie ma komu zostawić maluszków...

              Zwrócenie uwagi rodzicom powinno wystarczyć.
      • hermina5 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 12:19
        No
        > ja przepraszam, ale każdy rodzic wyjdzie z dziciusiem który płacze
        w
        > Kościele.


        Wiesz, ja miałąm " przyjemnosc " być na slubie , gdzie była trójka
        niemowląt w tym dwa Darły sie, po prostu się darły w neibogłosy na
        weselu na zmianę przez bite 4 godziny. Ta dwójka doskonale
        zniszczyła parze mlodej całe wesele i kiedy czasem wspomiamy ten
        dzien to akzdy mówi, a wewle Jolki - to z wrzaskami.

        Zeby nei było z emma coś przeciw dzieciom - nie. Ale zabieranie
        niemowlaka na slub i wesele swiadczy o totalnym braku wyobrazni.
        Mniej wiecej takim, jak zabranie go do teatru na premierę na
        widownię.
      • esmeralda0 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 12:20
        lolaa napisała:

        lolaa napisała:

        > Osobiście zrezygnowałabym z takiego
        > ślubu i wesela, gdyby ktoś mi zasugerował że zaprasza mnie ale
        > mojego dziecka już nie.

        No cóż, na moim weselu zrezygnowali tak jedni nawiedzeni rodzice -
        zaręczam ci, że mnie ich nie brakowało, za to oni do tej pory żałują
        że ich nie było, bo od innych gości słyszeli jak super było.

        Dla mnie to brak klasy zwyczajnie. Brak
        > klasy.

        A dla mnie pchanie swojego dziecka na siłę na imprezę dla dorosłych
        jest brakiem klasy/

        • maretina Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 19:33
          po co w ogóle zapraszałaś kogoś kogo nie lubiłaś. jesteś hipokrytką. tchórzliwą
          hipokrytką.
        • joanka-r Re: Pompcy oporni rodzice malucha 10.05.10, 20:10
          ''A dla mnie pchanie swojego dziecka na siłę na imprezę dla dorosłych
          jest brakiem klasy/''

          ale slub i wesele to nie taniec na rurze czy stripstis, ze tylko dorośli mogą.....
      • jacek226315 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 12:21
        lolaa napisała:

        > Jak to wszystko czytam to aż mi się niedobrze robi. Tzw.
        > najwazniejsza chwila w życiu zniszczona przez płaczące dziecko? No
        > ja przepraszam, ale każdy rodzic wyjdzie z dziciusiem który płacze
        w
        > Kościele. Dla samego dziecka. Osobiście zrezygnowałabym z takiego
        > ślubu i wesela, gdyby ktoś mi zasugerował że zaprasza mnie ale
        > mojego dziecka już nie. Dla mnie to brak klasy zwyczajnie. Brak
        > klasy.
        Brak klasy to przychodzic z placzacym bachorem.No ale pojecie klasy
        zalezy od pochodzenia.Wiadomo skad pochodza te wszystkie oburzone
        osoby.No ale jak sie cale zycie latalo za stodole to trudno sie
        przyzwyczaic do miasta.
        • rikol Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 14:26
          Czlowiek z klasa nie wypomina innym pochodzenia, tak sie sklada.
          • jacek226315 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 16:29
            uderz w stol
            • sikorka68 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 16:36
              jacek226315 napisał:

              > uderz w stol

              ...i nozyce się odezwały.
        • ichi51e Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 14:41
          a kto nastepny po dzieciach - kaleki, starzy ludzie? Wszystkich do
          gazu?
          Ludzie na litosc boska to nie wystawa w muzeum ale RADOSNA IMPREZA
          dla calej rodziny. (Dwoch w sumie, plus przyjaciele) Naprawde
          szalejace dzieciaki zepsuja wam impreze? Naprawde nie mozna wynajac
          jakiejs komorki gdzie ustawiloby sie wozki/nosidelka i na zmiane
          matki mogly by pilnowac jak sie dzieciaki maja? Naprawde myslicie,
          ze WSZYSCY sie nawala i dziecmi nie bedzie sie mial kto zajac? Bylam
          na co najmniej 10 weselach nikt nigdy nie robil z niemowlakiem
          problemu (w ogole nie bylo ich widac, a przeciez dla swiezo
          upieczonej matki to super okazja zeby wyjsc miedzy ludzi)Jesli co to
          juz bym starszych dzieciakow nie zapraszala... taki 6 latek moze
          niezle dac w kosc... no i taki to spac nie pojdzie... juz predzej
          histerii dostanie...

          Rozumiem ze panna mloda planuje sie unosic nad ziemia i gosci
          pozdrawiac z za szyby zeby jej nie pognietli sukienki?
          • fomica Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 20:03
            > a kto nastepny po dzieciach - kaleki, starzy ludzie? Wszystkich do
            > gazu?

            Łoo matko, co ty piep..ysz?
            • sikorka68 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 20:11

              > Łoo matko, co ty piep..ysz?

              Mnie też się wydaje wysoce niestosowne zastrzeżenie: "bez dzieci".
        • sikorka68 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 16:35
          Też uważam, że albo ktoś mnie zaprasza, albo nie. Staramy się na wesela nie
          zabierać małych dzieci. Jednak nie każdy ma tak dobrze. I nie zdarzyło się, żeby
          małe dziecko popsuło imprezę, chyba, że rodzicom.
          Autorka wątku ma takie dylematy, bo ma wybujałą wyobraźnię. Nie wiadomo co sobie
          wyobraziła i wzięła to za pewnik- bzdet totalny.
          Gdybym dostała zaproszenie, z zaznaczeniem: bez dzieci, postarałabym się, żeby
          dowiedziała się, że jest (delikatnie mówiąc) świnią... i tyle by mnie widziała.

          Także chrzanisz od rzeczy.
          "Brak klasy to przychodzic z placzacym bachorem"- tzn. nie lubisz dzieci. Stąd
          te poglądy.

          "No ale jak sie cale zycie latalo za stodole to trudno sie przyzwyczaic do miasta."
          Zakompleksiony "pan miastowy".
          • nessie-jp Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 17:20
            > Gdybym dostała zaproszenie, z zaznaczeniem: bez dzieci, postarałabym się, żeby
            > dowiedziała się, że jest (delikatnie mówiąc) świnią...

            A gdybyś dostała zaproszenie dla dwóch osób, to przyprowadziłabyś dodatkową,
            niezaproszoną osobę? Bo wtedy wybacz, ale to ty wykazałabyś się brakiem ogłady.

            Jeśli dostajesz zaproszenie dla siebie z osobą towarzyszącą, to nie oznacza to
            zaproszenia dla całej twojej rodziny z babcią, pradziadkiem, trzecim kuzynem ze
            strony ojca i dowolną liczbą dzieci płci obojga...

            Jeśli zaproszenie dla dwóch osób jest dla ciebie niewystarczające, to grzecznie
            odmawiasz i koniec tematu. Nie ma co zadzierać nosa.
            • joanna182-0 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 17:25
              Masz rację. U mnie to argumentowali, że oni idą na wesele ze względu na dziecko
              i jego wspomnienia. Najlepsze jest to, że dzieci w tej części rodziny mnie nie
              znają. Po raz pierwszy widziałam je jak zapraszałam na wesele rodziców.
            • sikorka68 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 20:21
              Nie spotkałam się z tym, żeby ktokolwiek zapraszał mnie na wesele z zastrzeżeniem: bez dzieci, ale to już jest sprawa kultury osobistej zapraszającego. Zwłaszcza, jeżeli chodzi o rodzinę. Dziecko jest też członkiem rodziny i celowe pomijanie jest brakiem kultury.

              Jeżeli dziecko jest małe, to do rodziców należy decyzja, jak sprawę rozwiążą. Trzeba wziąć pod uwagę np. wcześniejszy powrót, albo opiekę od którejś godziny. Małe nie wytrzyma do rana.Natomiast wykluczenie z "imprezy" przez zapraszającego... nie, nie wypada nawet.
              • oldbay Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 22:24
                Tez mi sie wydaje, że to wielki nietakt zapraszać rodzinę i nie
                uwzględnic dziecka lub dzieci.
                Gdybym już na prawdę bała się, że mi jakieś dziecko zrujnuje cała
                imprezę to porozmawiałabym o tym z tymi ludźmi bez złośliwosci gróźb
                itp. Powiedzialabym, ze bardzo zalezy mi na ich obecności oraz na
                tym, zeby wszyscy bez wyjątku dobrze się bawili i mieli dobre
                wspomnienia. Na pewno daloby sie cos wspólnie uzgodnić ale nigdy bym
                nie wykluczyła dziecka z zaproszenia na zadną rodzinną
                uroczystośc.
                -
                oldbay
        • a1ma Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 18:58
          Ręce opadają.
          To jest forum sv, zauważyłeś?
          Może odrobinę uprzejmiej?
          Bo na razie to tylko sobie wystawiasz świadectwo.
      • mespilus Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 12:39
        piszesz brak klasy..masz sporo w tym racji..
        Ale trzeba się liczyć z tym że niektórzy rodzice też nie mają klasy.
        Na moim ślubie dwulatek dał TAKI koncert że nie słyszałam co mówi ksiądz. Tak
        czekałam na ten dzień a tu chciało mi się po prostu płakaćsad.Było mało ludzi i
        wielkim echem niósł się jego krzyk. Na szczęście sytuacja ta trwała jakieś
        dziesięć minut. Ale to nie rodzice wyszli z maluchem, tylko ojciec tej pary. Oni
        nie widzieli w tym nic złego. Na weselu też rozrabiał, ale to mi akurat nie
        przeszkadzało bo była to kameralna impreza u męża w domu,
        Myślę że jedyna wyjście to, jak pisał już ktoś przede mną, mieć taką właśnie
        zaufaną osobę, która w odpowiednim czasie szybko zareaguje. Pozdrawiam smile
      • bubster Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 16:12

        ja przepraszam, ale każdy rodzic wyjdzie z dziciusiem który płacze w
        Kościele.

        w tym właśnie problem, że nie każdy
    • klarak a w czym problem? 07.05.10, 11:47
      bo jakoś nie mogę zrozumieć... przecież to nie Ty będziesz te dzieci niańczyć na
      swoim ślubie...
      • filipinska.zaraza.prezydenta No jest problem! 07.05.10, 12:08
        Bo, nie daj boże, ktoś skieruje swoją uwagę na inny obiekt niż Przerażająca
        Panna Młoda.
        A miałam nadzieję, że to zjawisko ominie Polskę... uncertain
        • sikorka68 Re: No jest problem! 07.05.10, 22:53
          filipinska.zaraza.prezydenta napisał:

          > A miałam nadzieję, że to zjawisko ominie Polskę... uncertain

          Polskę lubią omijać dobre rzeczy. Te dziwne, czy nawet złe- już jakoś do nas
          wpadają (jak w dziurę).
      • jacek226315 Re: a w czym problem? 07.05.10, 12:23
        klarak napisała:

        > bo jakoś nie mogę zrozumieć... przecież to nie Ty będziesz te
        dzieci niańczyć n
        > a
        > swoim ślubie...
        Ale wszyscy beda sluchali chcac nie chcac koncertu rozwydrzoego
        dziecka
        • jimmyjazz już wiadomo że będą rozwydrzone??? 07.05.10, 12:49
          jacek226315 napisał:

          > koncertu rozwydrzoego dziecka

          Proszę - już się okazuje, że to będą na bank rozwydrzone dzieci.

          Jakoś byłem na wielu weselach gdzie były dzieci, byłem też z własnym
          i problemu nie było. Nawet jakby płakało (a praktycznie cały czas
          spało) to nikt by nie usłyszał bo na weselu jest GŁOŚNO.
          A ludzie którzy nas zapraszali wręcz się domagali dzieci,
          organizowali pokoik gdzie można było dziecko w spokoju przebrać,
          nakarmić itp.

          Nie ma to jak sobie robić sztuczne problemy.

          Jak Ci goście nie odpowiadają to nie zapraszaj i tyle. Jakim trzeba
          być ciołkiem by swoje sztuczne problemy opisywać na kilku forach???

          Jakieś jeszcze są ograniczenia? Tylko czarne garnitury i białe
          koszule? I panie mają być brzydsze niż panna młoda?

          Było to wpisać na zaproszenia.
          • zdumionyedek Re: już wiadomo że będą rozwydrzone??? 07.05.10, 14:54
            swietna wypowiedz
            nic dodac, nic ujac
          • bubster Re: już wiadomo że będą rozwydrzone??? 07.05.10, 16:14
            Na weselu jest głośno, ale w kościele cicho!
          • jacek226315 Re: już wiadomo że będą rozwydrzone??? 07.05.10, 16:40
            jimmyjazz napisał:

            > jacek226315 napisał:
            >
            > > koncertu rozwydrzoego dziecka
            >
            > Proszę - już się okazuje, że to będą na bank rozwydrzone dzieci.
            >
            > Jakoś byłem na wielu weselach gdzie były dzieci, byłem też z
            własnym
            > i problemu nie było. Nawet jakby płakało (a praktycznie cały czas
            > spało) to nikt by nie usłyszał bo na weselu jest GŁOŚNO.
            > A ludzie którzy nas zapraszali wręcz się domagali dzieci,
            > organizowali pokoik gdzie można było dziecko w spokoju przebrać,
            > nakarmić itp.
            >
            > Nie ma to jak sobie robić sztuczne problemy.
            >
            > Jak Ci goście nie odpowiadają to nie zapraszaj i tyle. Jakim
            trzeba
            > być ciołkiem by swoje sztuczne problemy opisywać na kilku forach???
            >
            > Jakieś jeszcze są ograniczenia? Tylko czarne garnitury i białe
            > koszule? I panie mają być brzydsze niż panna młoda?
            >
            > Było to wpisać na zaproszenia.
            >
            No nie wiem czy rodzice sie beda bawili dobrze kiedy zamiast dac
            upust "weselnej fantazji" cala uwage beda mieli skupiona na
            maluchu,czy aby bobasowi sie krzywda nie stala,juz ja wolalbym miec
            glowe spokojna i bawic sie nie myslac co robi moje dziecko,czy
            czasem nie obudzi sie,lub nie zginie wsrod tanczacych gosci
        • sikorka68 Re: a w czym problem? 07.05.10, 22:46
          jacek226315 napisał:

          > Ale wszyscy beda sluchali chcac nie chcac koncertu rozwydrzoego
          > dziecka

          Chcesz powiedzieć, że dziecko przekrzyczy weselną muzykę?smile Gdzie się takie
          urodziło?
    • alza73 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 12:01
      Wiesz co Ty się martw o inne rzeczy, które ten ślub zepsują, bo a
      nuż widząc to jak się zachowujesz przed ślubem Pan Młody
      zdezerteruje. Wtedy płacz dzieci to śmiech przytłumi. A może powie
      coś nie tak w przysiędze, wtedy płacz dzieci może tą wpadkę
      zagłuszy.

      A może zacznij się martwić pogodą bo lato zapowiadają kiepskie.

      A tak na marginesie wesele wtedy jest udane, kiedy goście się dobrze
      na nim czują. A nie każda matka dobrze się czuje zostawiając pod
      nawet najlepszą opieką swojego maluszka.
      • jacek226315 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 12:24
        alza73 napisała:

        > Wiesz co Ty się martw o inne rzeczy, które ten ślub zepsują, bo a
        > nuż widząc to jak się zachowujesz przed ślubem Pan Młody
        > zdezerteruje. Wtedy płacz dzieci to śmiech przytłumi. A może powie
        > coś nie tak w przysiędze, wtedy płacz dzieci może tą wpadkę
        > zagłuszy.
        >
        > A może zacznij się martwić pogodą bo lato zapowiadają kiepskie.
        >
        > A tak na marginesie wesele wtedy jest udane, kiedy goście się
        dobrze
        > na nim czują. A nie każda matka dobrze się czuje zostawiając pod
        > nawet najlepszą opieką swojego maluszka.
        >
        Wlasnie ciekawym czy wszyscy by sie dobrze czuli jakby mieli zepsuta
        zabawe przez darcie bachora
        • sikorka68 Czy ty w ogóle masz dzieci? 07.05.10, 22:51
          Takie bzdury piszesz- pokaż dziecko, które głośniej się drze, niż weselna muzyka.
          • jacek226315 Re: Czy ty w ogóle masz dzieci? 08.05.10, 07:20
            sikorka68 napisała:

            > Takie bzdury piszesz- pokaż dziecko, które głośniej się drze, niż
            weselna muzyk
            > a.

            A to muzyka gra bez chwili przerwy.Pokaz mi takie wesele.Loj takie
            bzdety piszesz widac zes z wiochy
            • sikorka68 Re: Czy ty w ogóle masz dzieci? 08.05.10, 08:49
              jacek226315 napisał:

              > sikorka68 napisała:
              >
              > > Takie bzdury piszesz- pokaż dziecko, które głośniej się drze, niż
              > weselna muzyk
              > > a.
              >
              > A to muzyka gra bez chwili przerwy.Pokaz mi takie wesele.Loj takie
              > bzdety piszesz widac zes z wiochy

              Pokaż wesele, które popsuło wrzeszczące dziecko. Tyle ciotek itp., że dziecko
              nawet nie pomyśli o wrzaskach.
              I wcale nie z wiochy, nawet nie rozróżniasz.
              • jacek226315 Re: Czy ty w ogóle masz dzieci? 08.05.10, 09:06
                oj z wiochy ,z wiochy, wiekszosc co tak z uporem maniaka za
                udzialem niemowlaka w weselu to wiocha.Ja sobie nie wyobrazam bym
                zabral swe niemowle na wesele, i zamiast sie bawic caly czas patrzec
                w strone wozka czy dziecko nie ryczy,czy nie ma czkawki etc.Srednia
                przyjemnosc dla samych rodzicow,jakby nie mogli sie nacieszyc
                pociecha przez reszte dni. A jak tego nie rozumie tzn.,ze jest
                prymitywem,a kto jest prymitywem? -wiocha
                • sikorka68 Re: Czy ty w ogóle masz dzieci? 08.05.10, 10:25
                  "Ja sobie nie wyobrazam bym
                  > zabral swe niemowle na wesele,"- Taką masz wyobraźnię.

                  "i zamiast sie bawic caly czas patrzec
                  > w strone wozka czy dziecko nie ryczy,czy nie ma czkawki"
                  Ups, zaborczy tata. Zwłaszcza do tak małego dziecka z reguły jest tylu chętnych.
                  2, 3 miesięcznego dziecka nie zostawiłabym z nawet najlepszą opieką na dłużej
                  niż 2, 3 h. Dlaczego? W tym wieku dziecka matka musi być. Dotyczy to zwłaszcza
                  dzieci chowanych bez butelki, smoczka- tak jak moje. Na tym mi zależało i gdybym
                  kiedykolwiek usłyszała coś w stylu, co wyraża autorka wątku- nigdy więcej by
                  mnie nie zobaczyła. Nie zależy mi na nadętych ludziach, którzy patrzą tylko na
                  własny pępek. Nie rozumieją, ze ktoś ma inną sytuację i nie może sobie pozwolić
                  na spełnienie "pragnienia" proszącego.

                  "A jak tego nie rozumie tzn.,ze jest prymitywem,a kto jest prymitywem? -wiocha"-
                  Twoim subiektywnym, nie popartym logicznymi argumentami zdaniem.
                  Tzn. twoja definicja: prymityw= ma swoje zdanie inne od mojego.

                  Może kiedyś przejrzysz na oczy.

      • bubster Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 16:53
        Jeżeli Pan Młody zdererteruje, bo Panna Młoda nie dała sobie wejść na
        głowę, tym lepiej dla Panny Młodej...
    • theorema Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 12:12
      ha, ja bylam na slubie gdzie bylo niemowle - dziecko pary mlodej i drugie
      starsze tez, calkiem grzeczne byly. Wszystko zalezy od tego kto zajmie sie takim
      dzieckiem i czy np wyjdzie z nim z kosciola jesli dziecko zacznie plakac w
      trakcie przysiegi. Troche to meczace dla samych rodzicow, ja na ich miejscu
      poszukalabym opieki dla dziecka na te pare godzin, ale moze naprawde nie maja z
      kim zostawic? Natomiast i tak, musze Cie uprzedzic, nie wszystko bywa jak z
      obrazka, czesto wyje syrena karetki w najmniej odpowiednim momencie, albo leje
      deszcz, albo fotograf sie poslizgnal i wywalil i sa smiechy...wlasciwie nie
      zpanujesz nad wszystkim, wiec co Ci tak szkodza te dzieci? Boisz sie ze ksiadz
      nawiaze w kazaniu do nich i natchniony zacznie opowiadac o trudach
      wielodzietnosci(to autentyksmile?
    • maksiu73 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 12:15
      Na moim weselu bylo wiele malych dzieci (i jeden niemowlak) i jakos wesela mi to
      nie popsulo... wprost przeciwnie, dzieci potrafia w trakcie uroczystosci
      weselnej (takze koscielnej) dostarczyc wielu rozrywek...
      A decyzja, czy przyjsc z niemowlakiem nalezy juz do rodzicow...
      • wiosenna_konwalia Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 12:40
        Kościół to nie jest miejsca do rozrywki.

        Co do gości to mozna mieć jedynie nadzieje, że jesli dziecko zacznie
        płakac, to wyjda z nim do zakrystii, lub przed kościół. Ale tylko
        nadzieję. Niestety nie można nic zrobić jesli ktoś przyjdzie do
        kościoła z niemowlakiem i nie będzie reagował na jego płacz i krzyk.
        Nie można mu nic kazać sad
        W kościołach coraz częściej trafiają się tacy ludzie, którzy za nic
        maja miejsca w którym się znajduja, Mszę i innych ludzi. Co tam że
        inni chcą się pomodlić, usłyszec co ksiądz mówi, przysięge pary
        młodej (na slubie).... wazne że ja tu jestem i "uczestniczę" w Mszy.
        Msza i sto innych osób sie nie liczą w porównaniu ze mną i moim
        słodziutkim dzieciaczkiem.
        • sonia.2009 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 13:00
          > Kościół to nie jest miejsca do rozrywki.


          ??????

          a potem sie dorosli dziwia, ze dzieci nie chodza do kosciola
          nie chca i nie potrafia i nie lubia

          skoro ich nie zabierali bo to nie miejsce do rozrywki

          katolicy sami sobie choduja agnostykow

          tak trzymac! smile
          • xioncpb Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 15:39
            sonia.2009 napisała:

            > > Kościół to nie jest miejsca do rozrywki.

            2 tysiące lat temu taki facet żył, co ten Kościół założył. Nawet go
            opisano w jednej książce, która po dziś dzień się świetnie sprzedaje.

            No i ten facet pewnego dnia chodził po wsiach, żeby ludziom
            opowiadać to co miał do powiedzenia, aż wieczorem usiadł ze
            zmęczenia pod drzewem, bo chciał odpocząć. No i właśnie wtedy
            napadła go czereda gówniarzy, z których część na pewno darła ryja na
            potęgę. No i jego pomagierzy (uczniowie, znaczy) zaczęli tych
            gówniarzy przeganiać. A ten facet wstał i powiedział: "Nie
            zabraniajcie dzieciom przychodzić do mnie".
            • wiosenna_konwalia Re: Pompcy oporni rodzice malucha 10.05.10, 11:06
              Z całej Ewangelii znasz tylko jedno zdanie? I do tego nie wiesz co
              ono oznacza?
              Nie zabraniajcie dzieciom przychodzic do mnie nie oznacza: Pozwólcie
              z kościołów robic wesołe miasteczka i placyki zabaw olewając przy
              tym Boga i innych ludzi.
          • jacek226315 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 16:46
            sonia.2009 napisała:

            > > Kościół to nie jest miejsca do rozrywki.
            >
            >
            > ??????
            >
            > a potem sie dorosli dziwia, ze dzieci nie chodza do kosciola
            > nie chca i nie potrafia i nie lubia
            >
            > skoro ich nie zabierali bo to nie miejsce do rozrywki
            >
            > katolicy sami sobie choduja agnostykow
            >
            > tak trzymac! smile
            Bzdury gadasz,Ja mialem 5 lat ,jeszcze polskiego jezyka dobrze nie
            znalem kiedy moja Babcia/rosjanka z pochodzenia/na sile starala sie
            mnie nauczyc jezyka rosyjskiego i efekt taki ,ze slowa w tym jezyku
            nie powiem bo mnie tym zmuszaniem ten jezyk obrzydzila.Efekt jest
            zawsze odwrotny od zamierzonego.Co niemowlak czy 3latek rozumie z
            tego o czym ksiadz prawi?
          • wiosenna_konwalia Re: Pompcy oporni rodzice malucha 10.05.10, 11:08
            Jesli ludzie mają do kościołów przychodzić dla rozwywki to niech
            lepiej zostaną w domu.
            Jak zrozumiesz po co sie chodzi na mszę, co sie na niej dzieje, co
            znacza rózne słowa i gesty które się podczas niej czyni to
            zrozumiesz dlaczego msza to nie rozrywka, a kosciół to nie plac
            zabaw.
    • dz0nu MAŁE PRZEDSZKOLE 07.05.10, 12:40
      hej

      mieliśmy podobny problem. Na ślubie brata (rok przed naszym)dzieci latały (i
      niemowlaki nie były najgorsze) 3-5 lat, po całym kościele, ganiały się, tupały,
      gadały. Masakra.... moja narzeczona wtedy powiedziała że szlag by ją trafił...

      poprosiliśmy znajomych posiadających dzieci aby dopilnowali żeby dzieci po
      kościele nie latały a gdyby płakali to żeby na trochę wyszli z kościoła.
      Dodatkowo bliska koleżanka (bez dzietną) która miała dopilnować aby dzieci nie
      latały.

      Udało się i było wspaniale.
      • nutka3 Re: MAŁE PRZEDSZKOLE 07.05.10, 12:53
        a moze pomyslec o zorganizowaniu opieki nad maluchami
        robilam 2 wesela moim corka, i poniewaz duzo z ich zaproszonych gosci to mlodzi
        rodzice, wymyslilismy ze zorganizujemy opieke dla maluchow
        wynajelismy mieszkanie na 1 dobe i tam umiescilismy dzieciaki z 2
        opiekunkami/rowniez specjalnie zatrudnione na ta okazje/
        poniewaz specjalnie nie bylo to daleko od miejsca wesela, mamusie w razie czegos
        mogly wpasc/nawet na inspekcje/
        wesela udaly sie super
        a dzieciaki przebawily sie i wyspaly spokojnie
        nie bylo niepotrzebnych scysji o dzieci i wszyscy byli naprawde zadowoleni
        gwoli scislosci to mamy same od siebie zrobily miedzy soba zrzutke po kilka
        zlotych i czesc kosztow sie wrocila
        radze przemyslec, a nie odrazu stawac okoniem
        • agaffa Re: MAŁE PRZEDSZKOLE 07.05.10, 13:06
          Tak można zrobić jeśli jest jakakolwiek chęć współpracy po stronie rodziców.
          Niestety w tym roku będzie jedno wesele, na które zostali zaproszeni rodzice,
          uważające swoje dziecko za ósmy cud świata, co przekłada się na to, że już teraz
          oznajmiają rodzinie, kto się ich maluchem będzie zajmował na weselu, traktując
          to jako wielki przywilej i nie licząc się z tym, że ktoś bez dzieci ma ochotę
          się zbombić, wytańczyć, itd niekoniecznie uważając siedzenie z ich progeniturą
          za meganagrodę. Ja już mam z głowy bo zostałam określona jako "wredna ciocia",
          gdyż jasno powiedziałam, że dzieckiem zajmowała się nie będę. Lecz zgryz ma cała
          rodzina.
          • madzioreck Re: MAŁE PRZEDSZKOLE 07.05.10, 14:58
            To się nazywa dzieciowy terroryzm uncertain
            • agaffa Re: MAŁE PRZEDSZKOLE 07.05.10, 15:26
              Pewnie, ale takich rodziców na swoim weselu bym nie chciała - sorry. Jeśli
              argumenty nie trafiają, brak kultury się powiększa i na siłę angażowane są osoby
              trzecie, to wielkie "bez dzieci" będzie na zaproszeniu. Nawet w imię dobrej
              zabawy pozostałych członków rodziny, którzy nie grzeszą asertywnością. Tyle.
      • vinleta Re: MAŁE PRZEDSZKOLE 07.05.10, 13:17
        dz0nu, z takim polskim, to ty sie lepiej nie wypowiadaj ciolku-
        matolku.
        Mlodej parze zycze najlepszego i radze nie bawic sie w ceregiele
        tylko jasno stawiac sprawe - nie zyczymy sobie krzyczacych dzieci.
        Rodzice najczescie nie widza, ze robia cos niestosownego zabierajac
        swojego rozkrzyczanego malucha w publiczne miejsca, a wrecz
        przeciwnie, uwazaja, ze nalezy im sie pelne zrozumienie.
        • dz0nu Re: MAŁE PRZEDSZKOLE 07.05.10, 16:01
          do vinleta

          w pośpiechu pisałem i błędy się wkradły. Jednak nie musisz mnie obrażać.
          Najlepiej nie czytaj for bo tu niestety błędy się zdarzają.
          • vinleta Re: MAŁE PRZEDSZKOLE 09.05.10, 10:03
            dz0nu, jak nie masz czasu, to nie zajmuj sie forami, a chodzilo mi o
            caloksztalt, nie tylko o bledy ortograficzne, a ty nawet tego nie
            zauwazyles. Twoja wypowiedz to jezyk jakim myslisz, juz dawno czegos
            takiego nie widzialam, totalna wiocha, nie zasmiecaj for takimi
            wypowiedziami, to przyjemniej bedzie je czytac.
    • lykaena Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 12:44
      Nigdy w życiu ie przyszłoby mi do głowy zabierać niemowlę nawet do kościoła(na
      jakąkolwiek mszę -niekoniecznie ślub),a tym bardziej na wesele - to tak jakbym
      na sobotnie wyjście do knajpy zabrała niemowlę i może jeszcze oburzała się ,że w
      kiblu nie ma przewijaka big_grin

      Druga sprawa to jak autorka wątku zakomunikowała swoje życzenie-nieżyczenie
      gościom, bo jeśli z fochem "nie życzę sobie płaczących dzieciaków na moim
      ślubie" -to może owi rodzice chcą zrobić na złośćwink
      Teraz modne są dopiski:
      prosimy o nieprzynoszenie kwiatów tylko karmy dla psów/żwiru dla
      kotów/ubranek/zabawek/kuponów totka/liści dla słoni/siana dla koni itd....to
      może jeszcze dopisek nie życzymy sobie dzieci, albo piktogram z przekreslonym
      bobasemwink
      • schwarzerkater Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 13:50
        Powiem tak, nie zabralabym niemowlaka lub malego dziecka na wesele, bo to jest
        poprostu meczace. Lepiej zorganizowac babcie lub opiekunke, ktora w spokoju
        zajmie sie pociecha, bez zadnego ciagania jej na tak glosne imprezy. Pominawszy
        fakt, ze to zadna rozrywka dla rodzicow, ktorzy nie moga sie spokojnie oddac
        zabawie, bo ponosza odpowiedzialnosc za dziecko.

        AAAAAAAleeeeeeee! Gdyby mi ktos wprost powiedzial, ze nie zyczy sobie
        obecnosci mojego dziecka na weselu, to bym podziekowala i nie poszla. To jest
        poprostu nietaktowne.
    • bifka boisz się konkurencji ze strony dzieci? 07.05.10, 13:27
      nikt nie może nawet na chwilę odwrócić wzroku od twojej olśniewającej osoby,
      więc jakieś dzieci, nawet nie płaczące, ale przykuwające uwagę babć i cioć, są
      niepożądane? wybacz, ale zachowujesz się jak rozkapryszona primadonna, ja na
      miejscu tych rodziców obraziłabym się i skreśliła cię z listy rodzinnej za coś
      takiego. przede wszystkim dlaczego zakładasz, że dzieci to problem i dlaczego
      mają zniszczyć imprezę? skoro rodzice chcą je zabrać, więc widocznie wiedzą, że
      dzieciaki nie są aż tak bardzo kłopotliwe i dadzą sobie z nimi radę. w razie
      jakichś kłopotów z dziećmi po prostu oddalą się z kościoła czy weselnej sali aby
      uspokoić dziecko, w razie większych problemów na pewno mają zapewnione wyjście
      awaryjne. zastanowiłaś się nad tym, że dzieci to też jest część rodziny, nie są
      trędowate żeby trzymać je oddzielnie od reszty ludzi, ty też pewnie będziesz
      miała wkrótce dziecko i jak będziesz się czuła, gdy dowiesz się że jesteś gdzieś
      z dzieckiem niemile widziana?
      • tangerka Re: boisz się konkurencji ze strony dzieci? 07.05.10, 13:36
        "zastanowiłaś się nad tym, że dzieci to też jest część rodziny, nie są
        trędowate żeby trzymać je oddzielnie od reszty ludzi, ty też pewnie będziesz
        miała wkrótce dziecko i jak będziesz się czuła, gdy dowiesz się że jesteś gdzieś
        z dzieckiem niemile widziana?"
        Bardzo dobrze, że ktoś to napisał, bo aż mną zatrzęsło jak można być taką głupią
        zołzą i nie rozumieć zupełnie sytuacji rodziców małego dziecko? Dziecko to też
        człowiek, część rodziny bardziej empatyczna niż ty na pewno chętnie je pozna, w
        końcu wesele to spotkanie rodzinne, po to się je robi aby rodzina się spotykała
        i poznawała, dlaczego dzieci mają być z tego wykluczone?! Twój program
        uroczystości jest ważniejszy niż ludzie, których zapraszasz? To dla kogo ty
        robisz te wesele, dla siebie a inni to wyłącznie statyści?
        Może idź o krok dalej: nie zapraszaj nikogo starego, chorego, niepełnosprawnego,
        brzydkiego, łysego, grubego itp, sami śliczni i bezproblemowi ludzie, jakbyś
        wśród własnej rodziny i znajomych miała problem ze skompletowaniem takich osób,
        to są jeszcze agencje wynajmu aktorów, na pewno ci dobiorą odpowiednich gości smile)
        • iaguasu DOKŁADNIE TAK! 07.05.10, 13:41
          tacy ludzie jak autorka wątku to tragedia, nawet bez dziecka nie poszłabym na to
          wesele, gdybym się dowiedziała o takiej propozycji skierowanej pod adresem
          rodziców dzieci!
        • hermina5 Re: boisz się konkurencji ze strony dzieci? 07.05.10, 13:52
          >Ty też miała wkrótce dziecko i jak będziesz się czuła, gdy dowiesz
          >się że jesteś gdzieś z dzieckiem niemile widziana?

          Będzie mnóstwo miejsc, gdzie będzie z dzieckiem niemile widziana -
          w pubie, na dyskotece, na egaminach w trakcie sesji, w kinie w
          trakcie trwanai seansu, w teatrze na przedstawieniu, na spotkaniu
          integracyjnym firmy itp, itd - czy to oznacza, ze wszedzie tam ma
          dziecko ze soba ciągać i wymuszać jego zaaakceptowanie kosztem
          innych ludzi? Bo w trakcie pisania egaminu pokrzyczy tylko trochę,
          a na dyskotece i tak jest glosno? Podajecie takie przykłady,
          które jak dla mnei mówią o jednym - kompletnym braku empatii w
          ramach jej sytuacji - tego, z e O TO PROSI , a nie stwierdza
          " bachory raus"
          • nonameuno Re: boisz się konkurencji ze strony dzieci? 07.05.10, 14:08
            a ja proszę bardzo aby na moje wesele przyszli jedynie ludzie w garniturach od
            Armaniego i kieckach od Gucciego i niech wszyscy wyleczą zęby, pozbędą się
            nadwagi, odwiedzą stylistę i najlepszego fryzjera w mieście, bo inaczej nie
            wpuszczę na wesele! robię wesele za ciężką kasę nie po to, aby brzydko ubrani i
            zaniedbani ludzie psuli mi imprezę!
            a tak poważnie, to jako matka małego dziecka raczej bym się z nim na wesele nie
            wybrała, bo byłoby to męczące przede wszystkim dla mnie samej, ale gdyby została
            o to poproszona (obojętnie w jakiej formie), to bym zareagowała negatywnie i
            zapomniała o kimś takim na zawsze - to chyba oczywiste i nie trzeba nikomu
            tłumaczyć!
            • hermina5 Re: boisz się konkurencji ze strony dzieci? 07.05.10, 14:47
              ale gdyby został
              > a
              > o to poproszona (obojętnie w jakiej formie), to bym zareagowała
              negatywnie i
              > zapomniała o kimś takim na zawsze - to chyba oczywiste i nie
              trzeba nikomu
              > tłumaczyć!

              No dla mnei to nie jest oczywiste i trzeba mi to wytłumaczyć.
              Mam np. kolezanke od 15 lat, zapraszam ja na slub i wesle i w
              delikatnie pytam, czy zorganizuje opiekę dla niemowlecia, czy jej
              pomoc, bo zarowno dla niej, jak i dla nas przyjscie na wesele z nim
              to będzie to ogromny klopot - brak miejsca do przeijania, brak
              jakiegokolwiek pokoju do połozenia, brak intymnosci do karmienia
              itp, itd - a wtedy nagle ta kolezanka stwierdza " spadaj bezczelna
              nbabo " i zapomina o mnie na zawsze... Dla mnie to jest jaka
              nieumiejtnosc rozmawiania o zyciu, skoro ktoś potrafiłby się
              obrazić o taką rzecz na całe zycie - Boze, jak ja nie znoszę tego
              idiotycznego przerostu ego, który sprawia, ze mozna zrobić z igeił
              widły. Sama porpszona o nieprzychodzenei z dzieckiem, na pewno bym
              to zrozumiała i nie przyszła - idę na wesele kolezanki, nie na
              kinderbal!
            • landora Re: boisz się konkurencji ze strony dzieci? 07.05.10, 15:08
              gdyby został
              > a
              > o to poproszona (obojętnie w jakiej formie), to bym zareagowała negatywnie i
              > zapomniała o kimś takim na zawsze - to chyba oczywiste i nie trzeba nikomu
              > tłumaczyć!

              Czy naprawdę nie można się z dzieckiem rozstać na jeden wieczór? Czy mamy są
              przyrośnięte do swoich pociech? Czy nie można na ten jeden wieczór przychylić
              się do prośby młodych i przyjść bez potomstwa?
              • ixiq111 Re: boisz się konkurencji ze strony dzieci? 07.05.10, 22:04
                landora napisała:

                > Czy naprawdę nie można się z dzieckiem rozstać na jeden wieczór?
                Czy mamy są
                > przyrośnięte do swoich pociech? Czy nie można na ten jeden wieczór
                przychylić
                > się do prośby młodych i przyjść bez potomstwa?

                Dla niektórych mamusiek to niemożliwe. Byłam na ślubie i weselu,
                gdzie była rodzinka z około 2 letnią dziewczynką. Cała mszę mała się
                darła - siedzieli w drugim rzędzie zaraz za rodzicami młodych -
                mamuśka głupkowato się uśmiechała i nie wpadła na to, żeby z
                dzieckiem wyjść na zewnątrz, albo chociaż do tyłu.
                Córcię wystorili w falbaneczki, koroneczki, oczywiście loczki,
                manicure itp bzdety, no i ewidentnie oczekiwali /zwłaszcza matka/
                zachwytu calego otoczenia nad pociechą. Przy stole próbowali
                narzucić jedyny temat: ich piękna, cudowna córeczka.
                Mała szalała, biegała po całej sali, zaczepiała gości /matka
                zachwycała się jak to ona odważna, towarzyska mała dama/. Po jakimś
                czasie mała się zesr..., oczywiście pojawiły sie pretensje pod
                adresem państwa młodych, że w lokalu nie ma miejsca, gdzie można
                dziecko przebrać, w wc nie /bo niehigieniczny??/, na korytarzu
                nie /bo małą zawieje/, jeden z gości stwierdził: "chyba nie tu, przy
                stole!" Obrażeni wyszli. Pozostał tylko smród - dosłownie i w
                przenośni.
                Było jeszcze troje innych dzieci, które w żaden sposób nie zakłócały
                uroczystości, bo rodzice w porę reagowali i po prosu umieli się
                zachować.
                Wszystko można, trzeba tylko chcieć zrozumieć innych.
              • ste3fa Re: boisz się konkurencji ze strony dzieci? 09.05.10, 11:45
                landora napisała:
                > Czy naprawdę nie można się z dzieckiem rozstać na jeden wieczór? Czy mamy są
                > przyrośnięte do swoich pociech? Czy nie można na ten jeden wieczór przychylić
                > się do prośby młodych i przyjść bez potomstwa?

                widzisz, ja miałabym z tym spory kłopot niestety. Bo karmię piersią, prawie wyłącznie jeszcze. I tak jak moje dziecko wytrzymałoby poewnie jeden wieczór na mleku modyfikowanym, tak miałabym spory kłopot z piersiami. a perspektywa spędzenia sporej ilości czasu w łazience z laktatorem w ręku nie jest najciekawsza. w przeciwnym razie ryzykuję bolesne zastoje.
                jesli ślub odbywałby się w niewielkiej odległości i osoba go biorąca byłaby szczególnie dla mnie ważna poszłabym na sam ślub, za wesele jednak dziękując. gdyby nalezało na ten ślub na dobę czy dwie wyjechać to odbył by się beze mnie.
                zależy tez od formy w jakiej to zaproszenie bez dziecka byłoby podane. jesli byłoby to "wredne bachory się drą" to nawet na ślub bym nie poszła.
        • agaffa Re: boisz się konkurencji ze strony dzieci? 07.05.10, 14:06
          Jasne, że jest częścią rodziny, ale na Teutatesa nie jest pępkiem świata oprócz
          najbliższej rodziny. I nie można oczekiwać, że PM jedyny swój dzień w życiu
          podporządkuje nie swojemu dziecku. To tak jakby na chrzcinach wymagać, by je
          dostosować we wszystkim do ciotek i wujków czyli zrobić imprezkę z długimi
          nocnymi rozmowami rodaków.
          Tutaj niestety niektórzy z wypowiadających się mylą imprezy.
          Wiem, że część z koleżanek posiadających dzieci będę mogla zaprosić na wesele bo
          wiedzą jak się zachować, a część nie bo im odbiło i tyle. I stąd wiem, bo się z
          nimi widuję.
      • veni23 Re: boisz się konkurencji ze strony dzieci? 07.05.10, 13:40
        Ale przecież ona na pewno wie, że dzieci to sobie można mieć, ale do minimum
        siódmego roku życia należy je przechowywać i hodować w domu, żeby nie
        przeszkadzały dorosłym w ich cudownym życiu.
        • vinleta Re: boisz się konkurencji ze strony dzieci? 07.05.10, 13:58
          veni23, masz absolutna racje, mowimy oczywiscie o dzieciach, ktore
          nie potrafia sie zachowac, ktorym pozwala sie na wszystko bez
          umiaru, takie dzieci rzeczywiscie powinno sie trzymac z dala od
          innych do czasu az nabiora oglady, jesli rodzice nie potrafia
          wychowac dzieci, to niech sie sami z nimi mecza, a nie przeszkadzaja
          innym. A niby dlaczego wrzeszczace maluchy maja prawo do zepsucia
          imprezy, ktora zdarza sie raz w zyciu (mowie o slubie koscielnym).
          Sama mam juz dorosle dziecko, nigdy nie musialam sie za nie
          wstydzic, ale zawsze bralam pod uwage zarowno dobro dziecka jak i
          innych doroslych.
      • czwarty.wymiar Re: boisz się konkurencji ze strony dzieci? 07.05.10, 13:41
        A ty myślisz zerojedynkowo, że od razu takie skrajne wnioski na temat autorki?
        • iaguasu Re: boisz się konkurencji ze strony dzieci? 07.05.10, 13:47
          autorka sama siebie zdefiniowała swoim postem i wnioski nasuwają się same.
          • czwarty.wymiar Re: boisz się konkurencji ze strony dzieci? 07.05.10, 14:11
            Nie, to twoja (nad)interpretacja.
    • floress Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 13:32
      1. Dlaczego nie przyjmujesz do wiadomości, że na ślubie mogą być dzieci?
      2. Dlaczego z góry się zakłada, że będą wrzeszczeć?
      3. Rozumiem, że Ci co twierdzą, że dziecka absolutnie nie zabiera się ze sobą na
      ślub, do kościoła czy inne takie okazje, również zostawiają swoje dzieci podczas
      świąt, imienin czy wakacji?
      Dziecko powinno uczestniczyć w życiu rodziny od samego początku. Nie wiem jak
      chcecie je czegokolwiek nauczyć, skoro odcinacie je od najważniejszych wydarzeń
      w życiu? A potem ludzie się dziwią, że młodzież taka wyalienowana.
      Na moim ślubie była trzylatka i jakoś nikomu nie przeszkadzała. Moja
      siostrzenica brała udział już w kilku weselach, a ma niecałe 2 lata.
      • lykaena Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 13:43
        '"Rozumiem, że Ci co twierdzą, że dziecka absolutnie nie zabiera się ze sobą n
        > a
        > ślub, do kościoła czy inne takie okazje, również zostawiają swoje dzieci podcza
        > s
        > świąt, imienin czy wakacji?"

        J a ci odpowiem:
        Widze różnicę pomiędzy weselem, a imieninami(organizowanymi w domu- bo jeśli w
        knajpie to też bym sobie darowała wizytę z dzieckiem- mówię o całonocnej imprezie)
        A już z wakacjami i świętami to pojechałaś, u mnie świętuję się w dzień, w domu,
        są dostępne pokoje, dziecko może spać ,ma gdzie zjeść w spokoju itd, ,a trudno
        tego wymagać od organizatorów wesela.
        Na uczestnictwo w weselu dziecko będzie miało czas, ja np. byłam na pierwszym
        jak miałam lat 14 i jakoś alien ze mnie nie wrósł wink

        A co do kościoła - to jest świątynia , miejsce modlitwy , skupienia, sądzisz ,że
        niemowlak wyniesie coś z uczestnictwa w mszy??
        A może po prostu się zmęczy, zmęczy rodziców, będzie przeszkadzał innym?
        • floress Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 13:58
          lykaena napisała:

          > '"Rozumiem, że Ci co twierdzą, że dziecka absolutnie nie zabiera się ze sobą n
          > > a
          > > ślub, do kościoła czy inne takie okazje, również zostawiają swoje dzieci
          > podcza
          > > s
          > > świąt, imienin czy wakacji?"
          >
          > J a ci odpowiem:
          > Widze różnicę pomiędzy weselem, a imieninami(organizowanymi w domu- bo jeśli w
          > knajpie to też bym sobie darowała wizytę z dzieckiem- mówię o całonocnej imprez
          > ie)
          > A już z wakacjami i świętami to pojechałaś, u mnie świętuję się w dzień, w domu
          > ,
          > są dostępne pokoje, dziecko może spać ,ma gdzie zjeść w spokoju itd, ,a trudno
          > tego wymagać od organizatorów wesela.

          Ale jeśli organizatorzy wesela nie wezmą tego pod uwagę, to już problem rodziców
          dziecka.


          > Na uczestnictwo w weselu dziecko będzie miało czas, ja np. byłam na pierwszym
          > jak miałam lat 14 i jakoś alien ze mnie nie wrósł wink

          A ja miałam chyba 1,5 roku, potem byłam na weselu jak miałam 5 lat i doskonale
          je pamiętam. Przeżycie niesamowite.


          >
          > A co do kościoła - to jest świątynia , miejsce modlitwy , skupienia, sądzisz ,ż
          > e
          > niemowlak wyniesie coś z uczestnictwa w mszy??
          > A może po prostu się zmęczy, zmęczy rodziców, będzie przeszkadzał innym?

          Z innych sytuacji też można powiedzieć, że nic nie wyniesie. Nie ograniczajmy
          siebie i naszych dzieci. Nie róbmy z kościoła twierdzy. Jeśli chcesz wychowywać
          dziecko w duchu religii, to kiedy będziesz je prowadzać do kościoła? Jak
          dorośnie i powie, że ma to gdzieś?
          Na co dzień do kościoła nie chodzę, ale jak idę z jakiejś okazji, to nie
          wyobrażam sobie nie zabrać ze sobą dziecka. w ten sposób możemy odciąć wszystkie
          osoby niepełnosprawne umysłowo, starsze, schorowane.
          • rikol Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 14:32
            Ja tez pamietam wesela z dziecinstwa. Byly swietne, w przeciwienstwie do
            obecnych. Dzieci na weselu sie swietnie bawia.
            • maretina Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 22:41
              doskonale pamiętam wesela młodszego rodzeństwa mojej mamy. była nas tam
              dzieciaków chmara. było boskosmile
              • gazeta_mi_placi Re: Pompcy oporni rodzice malucha 09.05.10, 16:28
                To nie oznacza automatycznie,że na każdym jednym weselu z dzieciakami będzie tak
                samo jak na Twoim.
      • hermina5 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 13:44
        >Nie wiem jak chcecie je czegokolwiek nauczyć, skoro odcinacie je od
        >najważniejszych wydarzeń w życiu?

        Sugerujesz, z e niemowlę będzie pamiętało slub i wesele ciotki jako
        jedno z najwazniejszych wydarzeń w zyciu 16 lat pozniej? Muszę cię
        rozczarowac - swiadoma, magazynujaca wspomienia pamiec u człowieka
        rozpoczyna prace około 4 roku, nie u 7 miesiecznego dziecka.
        • floress Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 13:54
          hermina5 napisała:

          > >Nie wiem jak chcecie je czegokolwiek nauczyć, skoro odcinacie je od
          > >najważniejszych wydarzeń w życiu?
          >
          > Sugerujesz, z e niemowlę będzie pamiętało slub i wesele ciotki jako
          > jedno z najwazniejszych wydarzeń w zyciu 16 lat pozniej? Muszę cię
          > rozczarowac - swiadoma, magazynujaca wspomienia pamiec u człowieka
          > rozpoczyna prace około 4 roku, nie u 7 miesiecznego dziecka.

          Tak samo nie będzie pamiętało, że mama poświęcała mu uwagę jak miało miesiąc. Po
          co zabierać dziecko na wakacje, skoro nic będzie pamiętało? Bo w ten sposób
          buduje się relacje. W ten sposób uczy się dziecko pewnych zachowań. Moi rodzice
          zabierali nas wszędzie ze sobą, moja siostra zabiera swoją 2 letnią córkę w
          każde miejsce, jak już pisałam na moim ślubie była 3 latka. Ostatnio na rocznicy
          ślubu teściów (w lokalu) był półroczniak. I jakoś nikt nigdy nie narzeka, a
          dzieci przyzwyczajone do różnych miejsc, różnych ludzi i różnych okazji nie
          sprawiają problemu.
          • hermina5 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 14:02
            Nie piszemy o WAKACJACH, a o slubie i weselu innej osoby. Róznica
            jest zasadnicza.
            To wydarzenie, gdzie jest kompletna mieszanka ludzka, zupełny brak
            intymnosci, problem nawet z przewinieciem, by nie mówiać o karmieniu
            ( no chyba, z e ktoś lubi okupowany WC-et weselny), alkohol i
            niejeden pijany wujek ( który zazwyczaj zdarza się na weselach )

            Jesli takie miejsca ma SPRZYJAĆ BUDOWANIU RELACJI Z NIEMOWLECIEM,
            to równie dobrze mozemy zabierać niemowle na dyskotekę, albo do
            zadymionego pubu na piwo, bo skoro idzie tam tata z kumplami, to
            czemu nie junior - 7 miesiecy - bedzie się integrował.
            • floress Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 14:42
              hermina5 napisała:

              > To wydarzenie, gdzie jest kompletna mieszanka ludzka

              a co to ma do rzeczy?

              zupełny brak
              > intymnosci, problem nawet z przewinieciem, by nie mówiać o karmieniu
              > ( no chyba, z e ktoś lubi okupowany WC-et weselny)

              zależy jakie są warunki


              alkohol i
              > niejeden pijany wujek ( który zazwyczaj zdarza się na weselach )
              >

              Na kilku weselach w życiu byłam i pijanych wujków nie uświadczyłam.


              > Jesli takie miejsca ma SPRZYJAĆ BUDOWANIU RELACJI Z NIEMOWLECIEM,
              > to równie dobrze mozemy zabierać niemowle na dyskotekę, albo do
              > zadymionego pubu na piwo, bo skoro idzie tam tata z kumplami, to
              > czemu nie junior - 7 miesiecy - bedzie się integrował.

              Po pierwsze sala weselna raczej nie jest zadymiona. Po drugie jeśli rodzice
              zabierają dziecko ze sobą na wesele, to nie piją. Po trzecie przeważnie dziecko
              zabiera się na jakiś czas, a potem albo razem z nim wraca się do domu, albo
              odwozi się do babci, opiekunki czy kogoś tam, lub też, co się coraz częściej
              zdarza, para młoda organizuje opiekę i miejsce dla dzieci w hotelu, gdzie odbywa
              się wesele.
              • hermina5 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 15:01
                > a co to ma do rzeczy?

                To, z e nie jest to zadna kameralna rodzinna impreza do integrowania
                sie członków rodziny, jak sie ją tu przedstawia.

                > zależy jakie są warunki

                No właśnie. Zalezy. A od kogo zalezy? Od tych, co organizują wesele.
                To sobie wyobraz, z e nagle z dziecmi w wieku 0-3 deklaruje swoje
                przyjscie 10 osób. I stawiaja cię przed faktem dokonanym - teraz
                sobie zorganizuj warunki dla nich.

                >kilku weselach w życiu byłam i pijanych wujków nie uświadczyłam

                Nigdy w zyciu nie widziałam Indianina, ale jakiś dziwny instynkt
                podpowiada mi, z e jednak istnieją na swiecie i to w sporej ilosci.

                >Po pierwsze sala weselna raczej nie jest zadymiona.

                Po drugie - zalezy to od tego, czy ma klimatyzację, jaka jest duża
                i ile osób pali.

                >Po drugie jeśli rodzice
                > zabierają dziecko ze sobą na wesele, to nie piją

                Oni nie msuzą, wystarczy, ze ci wokól nich piją - łacznie z wujkami,
                ktrzy ponoc nie istnieją.

                co się coraz częściej
                > zdarza, para młoda organizuje opiekę i miejsce dla dzieci w
                hotelu, gdzie odbyw
                > a
                > się wesele.

                Wyobraż sobie, z e nie KAZDEGO STAC na hotel i opiekę w ramach
                wesela.





                • floress Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 22:01
                  hermina5 napisała:

                  >
                  > To, z e nie jest to zadna kameralna rodzinna impreza do integrowania
                  > sie członków rodziny, jak sie ją tu przedstawia.

                  Ależ to jak najbardziej jest rodzinna impreza. Że nie kameralna, to się zgadzam. Ale czy chodzi o izolowanie dziecka? Bo nadal nie rozumiem co ma do rzeczy ilość osób. A jak idziesz na załóżmy piknik miejski/festiwal jakiśtam/koncert charytatywny to też dziecka nie zabierasz, bo będzie tam dużo ludzi?


                  > To sobie wyobraz, z e nagle z dziecmi w wieku 0-3 deklaruje swoje
                  > przyjscie 10 osób. I stawiaja cię przed faktem dokonanym - teraz
                  > sobie zorganizuj warunki dla nich.

                  Ale jak zapraszam gości, to zdaję sobie sprawę z tego ile osób do rodziny należy. A rodziny zapraszam w całości, z dziećmi.


                  > Nigdy w zyciu nie widziałam Indianina, ale jakiś dziwny instynkt
                  > podpowiada mi, z e jednak istnieją na swiecie i to w sporej ilosci.

                  Ale to nie znaczy, że zamieszkają na Twoim osiedlu.

                  >
                  > >Po pierwsze sala weselna raczej nie jest zadymiona.
                  >
                  > Po drugie - zalezy to od tego, czy ma klimatyzację, jaka jest duża
                  > i ile osób pali.

                  Na sali się nie pali. Od tego są wyznaczone miejsca lub otoczenie budynku.

                  >
                  > >Po drugie jeśli rodzice
                  > > zabierają dziecko ze sobą na wesele, to nie piją
                  >
                  > Oni nie msuzą, wystarczy, ze ci wokól nich piją - łacznie z wujkami,
                  > ktrzy ponoc nie istnieją.

                  Ale niech sobie inni piją. Ważne, żeby dziecku zapewnić opiekę. Na innych uroczystościach cyz imprezach też piją.

                  >
                  > co się coraz częściej
                  > > zdarza, para młoda organizuje opiekę i miejsce dla dzieci w
                  > hotelu, gdzie odbyw
                  > > a
                  > > się wesele.
                  >
                  > Wyobraż sobie, z e nie KAZDEGO STAC na hotel i opiekę w ramach
                  > wesela.
                  >
                  Dlatego też podałam kilka wariantów, wraz z takim, że na wesele idzie się na kilka godzin, a potem wraca do domu z dzieckiem.
                  • jacek226315 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 09:16
                    flress, przestan sie osmieszac
                    • floress Re: Pompcy oporni rodzice malucha 09.05.10, 20:33
                      jacek226315 napisał:

                      > flress, przestan sie osmieszaac

                      a co konkretnie tak cię rozśmieszyło?
          • eti.gda Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 15:59
            floress napisała:

            > hermina5 napisała:
            >
            > > >Nie wiem jak chcecie je czegokolwiek nauczyć, skoro odcinacie
            je od
            > > >najważniejszych wydarzeń w życiu?
            > >
            > > Sugerujesz, z e niemowlę będzie pamiętało slub i wesele ciotki
            jako
            > > jedno z najwazniejszych wydarzeń w zyciu 16 lat pozniej? Muszę
            cię
            > > rozczarowac - swiadoma, magazynujaca wspomienia pamiec u
            człowieka
            > > rozpoczyna prace około 4 roku, nie u 7 miesiecznego dziecka.
            >
            > Tak samo nie będzie pamiętało, że mama poświęcała mu uwagę jak
            miało miesiąc. P
            > o
            > co zabierać dziecko na wakacje, skoro nic będzie pamiętało? Bo w
            ten sposób
            > buduje się relacje. W ten sposób uczy się dziecko pewnych
            zachowań. Moi rodzice
            > zabierali nas wszędzie ze sobą, moja siostra zabiera swoją 2
            letnią córkę w
            > każde miejsce, jak już pisałam na moim ślubie była 3 latka.
            Ostatnio na rocznic
            > y
            > ślubu teściów (w lokalu) był półroczniak. I jakoś nikt nigdy nie
            narzeka, a
            > dzieci przyzwyczajone do różnych miejsc, różnych ludzi i różnych
            okazji nie
            > sprawiają problemu.

            O, to tak jak my! Naszego syna zabieraliśmy na wycieczki górskie w
            nosidełku, jak miał 8 miesięcy. Mając dwa latka zdobył na własnych
            nóżkach Pilsko, a jak miał 2,5 - Babią Górę (oczywiście czasami był
            niesiony w nosidełku). Jak miał trzy latka, lecieliśmy samolotem na
            ślub mojego brata, gdzie nie sprawiał problemów, a jak miał 5 był na
            prawdziwym góralskim weselu, tańczył nawet z tzw. "małą drużką",
            zwaną też "pióreczkiem"(To bardzo ważna osoba na takim weselu).
            Dzieci należy oswajać z różnymi sytuacjami, a nie trzymać pod
            kloszem i dziwić się, że w nieznanym miejscu lub w niezwykłej
            sytuacji wpadaja w panikę, wrzeszczą, złoszczą się, itp.
          • maretina Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 22:47
            jak fajnie widzieć takie mądre wpisy!smile
        • anrka Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 13:58
          Sorki jak by siostra rodzona będąca powiedziała że sobie nie życzy obecności
          mojego dziecka to bym jej wesele olała. Jeżeli chce mieć rodzinę to ją ma z
          "dobrodziejstwem inwentarza". Ciekawe czy starszych w postaci wiekowych cioć,
          babć, wujków, dziadków tez nie zaprosi , bo się wzruszą i np. zemdleją w czasie
          pięknej i podniosłej uroczystości? Można poprosić lub posadzić rodziców z
          dziećmi tak w kościele i na sali żeby można było wyjść.
          • reyamtet no co Ty 07.05.10, 14:09
            dziadki ciocie wujki i babcie z emeryturki wyskoczą co zwawo i sypną
            groszem na dobra droge mlodej parze. mlodzi rodzice grosikiem raczej
            nie pachna, a niemowle wiadomo kasy nie ma tongue_out
      • unna Re: Pomocy oporni rodzice malucha 07.05.10, 14:21
        To takie polskie, dziecko na weselnej libacji. Dziadek chuchnie i tatuś, a być może i mamusia, ale niech się hartuje od zarania swoich dni. Porównywać wakacje i wesele, to totalne nieporozumienie.Czysta demagogia.Ślub owszem, rodzice chcą się pochwalić przychówkiem i jestem w stanie, to zrozumieć, sami będą wiedzieli, że z płaczącym dzieckiem, natychmiast trzeba się ewakuować, wszystko jedno, czy wyjdzie z nim matka, ojciec, czy też babcia albo dziadek, ale szczerze mówiąc, dla niemowlaka długi pobyt w kościele, to żadna atrakcja, ja tam wolałabym zostać w domu z ukochaną babcią, aniżeli szlajać się z rodzicami po tak głośnych imprezach, jak wesela.
        • maretina Re: Pomocy oporni rodzice malucha 07.05.10, 19:31
          unna napisał:

          > To takie polskie, dziecko na weselnej libacji.
          moje przyjęcie nie było libacją każdy baluje jak lubi.
      • bubster Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 16:57
        Na swój ślub ma się prawo zaprosić, kogo się chce.

        > Dziecko powinno uczestniczyć w życiu rodziny od samego początku
        To weź je też na "rodzinny wypad do opery" z bbabciami i ciotkami, na
        rodzinny wypad do kina, na późnyh seans, itp...
      • maretina Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 22:35
        dokładnie tak.
    • liwilla1 dziwne masz podejście... 07.05.10, 13:47
      rozumiem, że dla katoliczek ślub kościelny i jego patetyczna oprawa,
      to centralny punkt życia. wszystko musi być jak finał hamerykańskiej
      komedii romantycznej - dzwony, fruwające gołąbki i chóry anielskie.
      szczerze bawia mnie nie niezmierne te nafryzowane "panny" młode, co
      na ślub nie patrzą w kategoriach sakramentu lecz jakiejś oficjalnej
      gali gdzie mucha pierdnąć nie może.
      jestem niewierząca, niezamężna, mam dzieci i jak na razie ślub
      cywilny pozostaje w sferze dalekich planów. jednak dla mnie to
      wydarzenie będzie miało charakter rodzinny i nie wyobrażam sobie, by
      ludziom nam życzliwym z małymi dziećmi stawiać jakiekolwiek warunki.
      a w ogóle to kocham dzieci, nawet te wstrętne drące japy niemowlaki,
      i nie wyobrażam sobie, by jakiekolwiek wesołe spotkanie rodzinne
      mogłoby się odbyć bez nich - integralnej jej części smile

      Pozdrawiam i życzę więcej dystansu smile
      Ktoś na górze napisał, że może spróbuj wypracować kompromis z
      rodzicami smile
    • ewutekz Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 13:55
      jak mogą przeszkadzać dzieci na mszy - nie przesadzaj - sam nie wiele będziesz z
      niej pamiętała. A jak chcesz zakazać dzieci to można jeszcze dalej - ludzi
      wiekowych z laskami lub o kulach, kwiatów w folii - bo mogą szeleścić. Nie
      popadaj w paranoję na takie głupstwa nie zwraca się uwagi. WESELE to rozumiem -
      wesela nie są dla dzieci i tylko ludzie niemądrzy mogą się obrazić - ale to już
      świadczy o nich. Pozdrawiam, życzę miłej zabawy i szczęścia. (mężatka od 4 lat)
    • lulu_oi Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 14:02
      Cześć!
      Zajrzałam z głównej - temat ciekawy, a odpowiedzi jeszcze ciekawsze.

      Zajmowalam się kiedś badaniem kultury ludowej, tradycyjnej, m.in.
      obrzędowością weselną. Z tego, co mi wiadomo tradycyjnie dzieci nie
      miały wstępu na śluby i wesela. Zapraszano tylko osoby
      żonate/zamężne i takie, które się kwalifikowały do kategorii
      panna/kawaler na wydaniu. Moment, gdy dziewczyna po raz pierwszy
      zostawała zaproszona na wesele - w charakterze druchny - w pewnym
      sensie świadczył o osiągnięciu dorosłości. Oczywiście, dzieciaki ze
      wsi zbiegały się pod chatę, każde wesele to było duże wydarzenie w
      życiu wsi, starały się wyprosić jakieś kąski, słuchały muzyki zza
      drzwi. Jednak generalnie - wesele to była impreza dla dorosłych (i
      tak naprawdę jedyna porządna rozrywka).

      Na wesela dworskie rownież przyjeżdżano bez dzieci, a dziećmi
      mieszkającymi we dworze zajmowała sią służba - zazwyczaj dostawały
      pokoik, w którym w trakcie wesela podtykano im weselne jedzenie.

      Nie znam zupełnie środowiska mieszczańskiego, ale na wsi taka
      sytuacja panowała do lat '70, ziemiaństwo - wiadomo, znikło po
      wojnie. Trudno uchwycić moment, w którym dopuszczono dzieci do
      ślubów i wesel, ale na pewno nie od zawsze ich obecność była na
      porządku dziennym.


      Zupelnie inna sprawa, to po co brać niemowle do kościoła (no, chyba,
      ze to jego chrzest)
      • rikol Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 14:37
        A kto sie podczas wesela opiekowal tymi dziecmi? Potrafie sobie wyobrazic, ze w
        zamoznych domach byla sluzba i rzeczywiscie zostawiano dzieci; no ale co robili
        biedni? Czy po prostu dzieckiem zajmowali sie np. starzy, ktorzy tez nie mieli
        wstepu na wesele?
        • hermina5 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 15:16
          STARSZE DZIECI - patrz "Chłopi"
        • lulu_oi Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 15:25
          Slużba, a gdy jej nie było - zaprzyjaźniona chłopka.

          U biednych?
          Nigdy nie było tak, ze cała wieś była zapraszana na wesele.
          Zapraszano młodych, ze starszych - najbliższą rodzinę. Zawsze
          znalazła się jakaś ciotka, sąsiadka, koleżanka, która nie szła i
          wyświadczyła przysługę mlodej matce.

          • maretina Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 23:26
            a może podasz jakiś sens tej izolacji dzieci?
            • nessie-jp Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 00:35
              maretina napisała:

              > a może podasz jakiś sens tej izolacji dzieci?

              Jakiej kurka izolacji?!

              Czy ty naprawdę jesteś kangurem, oposem albo innym torbaczem i nie pojmujesz, że
              to najzupełniej normalne, że matka nie jest z dzieckiem po porodzie powiązana
              fizycznie? Jeśli je zostawi na te 2 godziny, żeby wziąć udział w mszy ślubnej,
              to naprawdę TAKA STRASZNA dwugodzinna IZOLACJA życia temu dziecku nie zrujnuje...
              • jacek226315 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 09:23
                nessie-jp napisała:

                > maretina napisała:
                >
                > > a może podasz jakiś sens tej izolacji dzieci?
                >
                > Jakiej kurka izolacji?!
                >
                > Czy ty naprawdę jesteś kangurem, oposem albo innym torbaczem i nie
                pojmujesz, ż
                > e
                > to najzupełniej normalne, że matka nie jest z dzieckiem po
                porodzie powiązana
                > fizycznie? Jeśli je zostawi na te 2 godziny, żeby wziąć udział w
                mszy ślubnej,
                > to naprawdę TAKA STRASZNA dwugodzinna IZOLACJA życia temu dziecku
                nie zrujnuje.
                > ..
                >
                A co Ty wymagasz rozsadku od wiochy?
      • maretina Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 19:46
        do współczesnych czasów nie doszłaś? w czasach które opisujesz nie możliwe było
        żyć na kocią łapę, mieszkać razem przed ślubem itd...argumenty rodem z muzeum
        narodowego.
    • apfel-saft Re: Pomocy oporni rodzice malucha 07.05.10, 14:05
      Ja rozumiem Pannę Młodą. Miałam podobny problem przy organizowaniu
      mojego wesela.
      Rodzina od strony męża zapowiedziła się z niemowlakami, choć na
      zaproszeniach figurowały dzieci powyżej 10 roku życia.

      Uważam po prostu, że wesele to nie miejsce dla niemowlaków. Nie
      dlatego, że płaczą, ale dlatego, że muzyka jest głośna, że nie mają
      jak odpocząć, zasnąć, że to nie polega tylko na pozostawieniu ich w
      wózku na 10 godzin. Moje argumenty do rodziny męża nie przemawiały.
      A dodam, że jestem laryngologiem więc coś wiem na temat muzyki i
      uszu małych pacjentów.

      Po prostu teściowa mówiła dzieciatym gościom, że mogą przyjść, że
      będzie super etc.
      Zapytałam tylko teściowej:
      1. gdzie te dzieci będą przewijane, bo w łazience przewijaka nie ma,
      na kiblu się średnio da, a w umywalce chyba też lepiej nie.
      Stwierdziła, żeby załatwić deskę, z sugestią, że to zadanie dla
      mojej rodziny. Nikt się nie poczuł. Zresztą co to jest przewijanie
      dziecka na desce!

      2. Obok sali był mały pokoik, teoretycznie dla mnie i męża na
      przechowanie ciuchów na zmianę i jako ewentualna przebieralnia.
      Pokoik był przy głośnikach. Zamienił się de facto podczas wesela w
      przewijak i miejsce karmienia. Zmieniać rajstopy latałam do toalety.
      Były jeszcze uwagi, że dzieci spać nie mogą bo muzyka za głośno gra.
      Chyba ktoś odpowiedział, że to wesele a nie przedszkole.

      Więc ja po prostu odpuściłam. Ale przyznam szczerze, że zła byłam
      totalnie. Dodam jeszcze, że jedni goście przyjechali z psem. Dobrze,
      że siedziałam daleko od tego wszystkiego i dzięki temu nie zwracałam
      uwagi.

      Teraz jak to wspominam, to myślę, że to była groteska i absurd. Ale
      wesele uwazam za bardzo udane mimo wszystko.


      Więc moja rada, odpuść, bo to nic nie da. Jak się ktoś uprze, to
      jest tylko walenie grochem o ścianę.

      A na przyszłość to pamiętaj, że jak Ty będziesz miała małe dziecko,
      to lepiej na wesele pójdź bez niego.

      Udanego wesela
      • rikol Re: Pomocy oporni rodzice malucha 07.05.10, 14:55
        No ale doroslym tez szkodza decybele. Nie mozna w takim razie sciszyc tej
        muzyki? Mozna tez wynajac ludzi, ktorzy graja na instrumentach bez wzmacniaczy,
        jak w orkiestrze - i wtedy na pewno nie bedzie za glosno.
        • lulu_oi Re: Pomocy oporni rodzice malucha 07.05.10, 15:13
          [Będę odpisywać niepokolei]

          Dzieci słyszą w szerszym zakresie, 20 - 20 000 herzów. Zanim dojdą
          do osiemnastki przestaną słyszeć wszystko, co jest powyżej 16 000 Hz
          (dlatego dzieciom tak przeszkadza pisk hamującego pociągu, dźwiek
          przelatującego myśliwca itp. One się tego nie boją - po prostu
          słyszą to dużo intensywniej). I decybele również szkodzą im
          intensywniej.

          A ściszanie orkiestry ze wzgl. na dzieci... hałas to też jest część
          rytuału. Niekiedy jeszcze na wsiach w czasie wesela uderza sie w
          miednice, garnki. To po to, zeby odpędzić od młodej pary złe moce.
          Częściej jednak garnki zastępuje po prostu grupa muzyczna.

          • rikol Re: Pomocy oporni rodzice malucha 07.05.10, 15:39
            Wiesz, u ludow pierwotnych nie zanika z wiekiem zdolnosc slyszenia wysokich
            czestotliwosci; a to dlatego, ze nie zyja bez przerwy w halasie. A tez przeciez
            maja swoje halasliwe rytualy (w ktorych biora udzial wszyscy mieszkancy wioski,
            czyli tez dzieci) - tylko ze to sie odbywa co jakis czas, a nie codziennie. W
            garnki tez nie da sie dlugo stukac, moze minute. To chyba nie zaszkodzi? Wydaje
            mi sie, ze trzeba raczej edukowac rodzicow, zeby nie sluchali glosno muzyki czy
            telewizji, bo to moze uszkodzic sluch. Nie wspominajac o mp3 i komorkach, ktore
            teraz ma kazde dziecko. Wlasnie niedawno opublikowano badania, wedlug ktorych
            1/3 pierwszoklasistow ma problemy ze sluchem (kiedys te problemy mialo 10%). Nie
            sadze, zeby dzieci codziennie na wesele chodzily, ale codziennie sa w halasie,
            tym miejskim i tym wytwarzanym przez rodzicow - i to jest glowny problem, a nie
            wesele raz na kilka lat. Ja widze mlodych ludzi w tuningowanych samochodach - ci
            ludzie moze juz maja dzieci; strach pomyslec, ile czasu zajmie im stepienie
            sluchu u swoich dzieci. Nawet w kinach jest glosniej niz kiedys, bo 1000 osob
            kupilo popcorn i chrupia, wiec trzeba ich jakos zagluszyc. W sklepach tez moda
            jest na glosna muzyke (szczegolnie w sklepach dla mlodziezy, a mlodziez spedza w
            galeriach handlowych cale dnie).
      • ziggystardust Re: Pomocy oporni rodzice malucha 07.05.10, 16:07
        Oj jak rany, musiałaś zmieniać rajtki w kiblu na własnym weselu i ktoś przyjechał z psem? Toż to jedna z najsmutniejszych rzeczy jakie w życiu słyszałem! Pocieszę Cię jednak - najprawdopodobniej nic straszniejszego Cię już w życiu nie spotka. Tak więc - uszy do góry.
    • reyamtet ciekawe 07.05.10, 14:13
      czy gdyby owi rodzice byli bardzo zamozni, z rowna zaciekloscia
      bronilabys im wstepu z dzieckiem na wesele w perspektywie otrzymania
      pekatej kopertki...
      • hermina5 Re: ciekawe 07.05.10, 14:20
        Wiesz, kazdy mysli swoimi kategoriami - poniewaz to juz drugi twój
        post o kopercie i kasie w tym watku, kompletnie od czapy, sadzę, ze
        to ty masz tym problem, nie przyszła panna młoda.
        • czwarty.wymiar Re: ciekawe 07.05.10, 14:24
          Słuszna uwaga.
          • reyamtet Re: ciekawe 07.05.10, 14:43
            no prosze, uderz w stól, jak mowia... smile
            nie mialem jeszcze wesela i miec nie bede. na szczescie moja partnerka
            podziela moj poglad, ze takie wystawki pod rodzinke sa tylko po to, by
            miec biala sukienke, podjechac limuzyna pod wsiowy kosciol i zebrac
            kaskowy plon po ludziach. tyle ma to wspolnego z wiara i miloscia do
            drugiego czlowieka, co psia kupa z paryską perfumą
            wasze zniesmaczenie tym bardziej potwierdza, ze cos jest na rzeczy ha
            ha ha ha
            • hermina5 Re: ciekawe 07.05.10, 15:21
              <nie mialem jeszcze wesela i miec nie bede

              To po jasną cholerę wchodzisz w watki o weselach? Jesteś masochistą?
              Ja jestem wegetarianką, ale jakoś nie wchdzę w wątki o kuchni
              miesnej i nie wypisują tam, ze mieso to scierwo i a jedzacy je to
              mordercy ha ha ha
      • gorn73 Re: ciekawe 07.05.10, 14:35
        autorka topika przesadza. primadonna się znalazła hehe
        na moim ślubie były i weselu było mnóstwo dzieci, darły się,
        biegały, rozrabiały i ogólnie był młyn big_grin (było ponad 300 osób)
        a ja i małżonka byliśmy najszczesliwszymi ludźmi na swiecie smile
        po kiego grzyba mi jakies dostojne oprawy, sztywniactwo i co co tam
        jeszcze ja wolę buzie dzieciaków i te usmiechnięte i ryczące
        wniebogłosy, upaćkane jedzeniem, zrywajace dekoracje balony itp smile
        bo sam taki kiedyś byłem, bo jak zabawa to zabawa big_grin
        a idiotkom które marzą o byciu w tym dniu królową angielską otoczoną
        tłumem który w naboznym skupieniu i podziwem się w nie
        wpatruje...życzę kurde spełnienia marzeń big_grin

    • iamhier Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 14:19
      Te z obrazka z nad głowy? Cha cha cha!
    • kropkacom Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 14:28
      Na wstępie powiem, jak by sobie państwo młodzi nie życzyli z dzieckiem bym nie
      przyszła za żadne skarby. Jednak jak czytam te teksty o tym, że niemowlę komuś
      ślub zepsuło i inne takie, to zastanawiam się czy wy rozhisteryzowane nastolatki
      jesteście? Zróbcie sondę w rodzinie czy ktoś napadowego kaszlu nie ma lepiej? A
      może jest jakiś nieszczęsny astmatyk? Zastanówcie się po co spraszacie gości w
      ogóle? Czy po to żeby uczestniczyli w starannie wyreżyserowanym widowisku? Czy
      raczej w rodzinnej uroczystości ciesząc się z waszego szczęścia?
      • ofiara_przemian Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 14:45
        I tak czytam Twój post i przypomniało mi się moje wesele. Wchodzimy
        do sali, gdzie rodzice witają chlebem i solą, no i nagle jeden z
        panów od obsługi (konkretnie - portier) upadł i dostał drgawek, na
        szczęście moja ciotka-pielęgniarka zareagowała prawidłowo,
        wezwaliśmy karetkę, ale zabawa nie była już tak przednia, bo
        oczywiście rozmawialiśmy o tym, czy ten pan wróci do zdrowia,
        pytaliśmy kierownika knajpy, czy wie, jak się ta osoba czuje, a ja
        pamiętam ten fakt do dziś (13 lat po). Pamiętam też komentarz
        jednego z gości, który stwierdził: "no nie miał kiedy takiego numeru
        wykręcić", ale zgasiliśmy go natychmiast morderczym wzrokiem. I
        właśnie, podsumowując - autorka tego wątku chybaby dostała
        apopleksji, gdyby ktoś, nie daj Boże, zemdlał albo co i zepsuł jej
        ceremonię. Są ludzie i taborety...
        • kropkacom Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 14:56
          > Są ludzie i taborety...

          Raczej różne priorytety big_grin Ja w czasie przysięgi małżeńskiej patrzyłam mojemu
          mężowi w oczy i nie słyszałam co się działo wokół nas. Dopiero potem słyszałam z
          opowieści, że ten kaszlnął, ten się pobeczał itd. Bo priorytetem było coś innego
          niż fajne widowisko, które genialnie wypadnie w kamerze.
        • ichi51e Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 15:00
          he he - ja mialam znajomych, ktorzy na weselu podali jakis krem i 75%
          gosci zarazilo sie salmonella - niezla trauma potem byla, bo co
          ogladlismy zdjecia to bylo tylko: i on tez... i ciotka tez...
      • bubster Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 17:02
        kropkacom napisała:

        > Na wstępie powiem, jak by sobie państwo młodzi nie życzyli z
        dzieckiem bym nie
        > przyszła za żadne skarby.

        oby więcej osób z takim podejściem!


        > Jednak jak czytam te teksty o tym, że niemowlę komuś
        > ślub zepsuło

        zdaża się, naprawdę, jeżeli rodzice nie mają kultury i olewają wrzask
        dziecka, ono będzie darło się jeszcze głośniej
        • kropkacom Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 17:27
          > oby więcej osób z takim podejściem!

          Jakim podejściem? Nie chcą i ok. Focha nie strzelam ale swoje wiem big_grin Jakbym nie miała z kim dzieci zostawić na przykład to bym się też nie pojawiła. Bo zakładam że woleli by mnie nie widzieć w ogóle (nawet tylko w kościele) niż z dziećmi. Smutne trochę. Nie sadzisz?
          • bubster Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 19:08
            Nie, nie sądze. nie wiem dlaczego założenie, że PM chcą wesele bez
            dzieci ma oznaczać, że chcą też bez rodziców.
            • kropkacom Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 19:15
              Sytuacja przykładowa, jak nie mam z kim dziecka zostawić a nie mam go brać nawet
              do kościoła ze sobą to raczej mnie nie zobaczą big_grin Żadna strata, co? smile
    • ofiara_przemian Bridezillas? 07.05.10, 14:30
      Jest taki program na kanale "Wedding TV" czy jakoś tak. Codziennie
      pokazują jakąś idiotkę, która strzela fochy, bo jej wystrój
      kościoła, obecność dzieci albo odcień szaty księdza nie pasuje lub
      inne takie, no ale to są Amerykanie, od Europejczyków wymaga się
      więcej inteligencji, a tu co? Koszmar, że kamera zamiast panny
      młodej uchwyci jakiegoś szkraba, a dźwięki nie będą grą harfy tylko
      wyciem niemowlaka, który narobił w pieluchę? Kobieto, nie masz
      większych zmartwień? Wróżę ci szybki i bolesny (dla ciebie) rozwód,
      bo faceci nie lubią tak małostkowych i histerycznych bab.
    • floral_dream Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 14:38
      Twój ślub-Ty decydujesz. Wszystkich nie uszczęśliwisz.
      A personalnie ani Ciebie ani tych par bym nie atakowała. Mamy prawo do różnych
      opinii, w końcu w innych domach się chowamy, inne bywają priorytety.
      U mnie normalne było, że na uroczystości rodzinne stawiała się całą rodzina,
      razem z dziećmi. Na śluby i wesela również. Oczywiście w pewnym momencie młodsze
      towarzystwo opuszczało imprezę, albo rodzice odstawiali do opiekunki, albo sami
      opuszczali przyjęcie. Ja również z moim półrocznym synem byłam na 2 takich
      imprezach (z czego raz u koleżanki), bo był problem z rozstaniami. Dopiero w
      porze jego usypiania jechałam do dziadków położyć go spać i wracałam sama na
      przyjęcie. A jak z zachowaniem niemowlęcia. Pierwszy ślub i wesele super. Drugi
      ślub-wyszłam z kościoła zaraz jak zaczął się wiercić i marudzić i więcej nie
      próbowałam wchodzić-czekałam na zewnątrz. A na weselu był super. Jakbym nie
      miała zgody to musiałabym zrezygnować z przyjścia ewentualnie przyjść dopiero o
      21.00. Ale rozumiem, że można nie chcieć mieć towarzystwa dzieci, ja bym się nie
      obraziła o taką prośbę. Bo nie da się ukryć, rodzice zamiast się z Wami bawić na
      tym weselu, będą pilnować swoich pociech. Może ten argument zadziała. A w takim
      hałasie nie wiadomo jak się nawet te najgrzeczniejsze dzieci zachowają. No i nie
      ma gdzie położyć spać. A odnośnie kościoła, trudno bronić, żeby przyszli z
      dziećmi...jeśli nie masz do nich zaufania, odnośnie zachowania ciszy w kościele,
      to może zwierz się komuś bliskiego ze swoich obaw, że przysięga stresująca,
      boisz się rozpraszania itd, może ktoś zwróci im uwagę jak dzieci będą płakać...a
      może bezpośrednio z nimi pogadaj.

      Ja nigdy nie odczułam dokuczliwości ze strony cudzych dzieci, zwykle
      zaobserwowałam, że rodzice odchodzili na ubocze w przypadku płaczów czy złości u
      dzieci, żeby umożliwić dziecku wyciszenie i nie zakłócać innym spokoju.

      pozdrawiam i wszystkiego dobrego smile
    • geehee a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 14:43
      Mnie samą, choć mam małe dziecko, dziwią ludzie zabierający niemowlęta w różne
      przedziwne miejsca i niewidzący, że robią problem i sobie i otoczeniu. Dziwią
      mnie niemowlaki w samolocie, na pustyni, na rozgrzanej do czerwoności plaży w
      Grecji, w pubie, na koncercie, na zwiedzaniu Rzymu szybkim truchtem, w kinie,
      teatrze, na rowerowej wycieczce i na weselu też. Wszystkie te miejsca po prostu
      nie są odpowiednie dla tak małych dzieci i mówię to z pełną odpowiedzialnością
      jako lekarz pediatra! Dzisiejsi rodzice są tak zidiociali albo tak mało
      empatyczni, że nie zgadzają się poczekać choćby rok zanim zaczną swoją pociechę
      zabierać w miejsca, gdzie może jej się stać krzywda, może się rozchorować albo
      będzie ewidentnie przeszkadzać innym ludziom! Czy naprawdę absolutnie konieczny
      jest wyjazd na wakacje na Kretę, gdzie temperatury sięgają 50*C i dziecko się
      przegrzewa, poci, obciera, dostaje biegunki? czy koniecznie trzeba na wakacje
      lecieć samolotem aby narażać na szwank błonę bębenkową w uchu maleństwa? nie
      można samochodem do babci na wieś albo do rodzimego Kołobrzegu i cichego
      pensjonatu przynajmniej ten raz w życiu, kiedy dziecko jest tak małe? tak samo z
      weselem - głośna muzyka, gwar, dym papierosowy, stroboskopowe światła, tłum
      ludzi - idealne miejsce dla malutkiego dziecka! szkoda, że maleństwa tylko
      płaczem umieją wyrazić co myślą o takich rodzicach, którzy im fundują takie
      atrakcje, powiedziałyby nie jedno! Ale nie, teraz jest swoista moda na to kto
      wcześniej i w dziwniejsze miejsce zabierze dziecko i o dziwo! utrzyma je przy
      życiu! Nie raz słyszę opowieści typu: pojechałam z półrocznym dzieckiem pod
      namiot i nic mu się nie stało i nawet wykąpać się raz mogłam ! I wcale się nie
      przeziębiło jak w nocy było 5 stopni ani nie zatruło tą wodą z jeziora! No moje
      gratulacje! Współczuję tylko tym ludziom na biwaku, co to przyjechali szukać
      ciszy a spotkali wyjącego pod namiotem niemowlaka! Pewnie się szybko wynieśli!
      Czy naprawdę tak trudno zrozumieć, że są miejca odpowiednie i nieodpowiednie dla
      niemowlaków? Ten okres w życiu dziecka trwa dość krótko, nie możecie go
      spokojnie przeczekać aby oddać się uciechom i rozrywkom potem? Albo przynajmniej
      nie fundować swojemu maleństwu nocy na weselnej imprezie, po której przygłuche i
      zaczadzone, oszołomione i przestraszone będzie pewnie dwie godziny płakać od
      dojdzie do siebie?
      Tak, wiem, to trudne dla wielu nawiedzonych rodziców i przerastające ich
      możliwości umysłowe aby pomyśleć nie tylko o sobie ale też faktycznych
      potrzebach dziecka i samopoczuciu otoczenia, któremu fundujecie jego towarzystwo!
      • beaciakor Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 14:50
        jakas brednia pani pediatro..
        • nonameuno Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 16:13
          a jakieś argumenty czy tylko inwektywy przeciwko tej jakże sensownej wypowiedzi?
        • jacek226315 Re: a ja akurat to rozumiem 08.05.10, 20:11
          beaciakor napisała:

          > jakas brednia pani pediatro..

          Odezwala sie nawiedzona wiocha
      • kropkacom Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 14:59
        > Czy naprawdę absolutnie konieczny
        > jest wyjazd na wakacje na Kretę, gdzie temperatury sięgają 50*C

        Konieczny? Nie. A skąd. Można całe dzieciństwo spędzić w domu. Chociaż podobno
        to dom rodzinny akurat dla dzieci (jak wynika ze statystyk) średnio bezpieczny.
        • chrissis Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 16:25
          całe dzieciństwo nie ma potrzeby ale tych parę newralgicznych miesięcy na pewno
          warto, ostatecznie w dzieci ma się teraz raz albo dwa razy w życiu i podobno
          kocha ponad życie, więc czy dla tej miłości nie można okresowo z czegoś
          zrezygnować? poza tym kto zabrania wychodzić z domu? raczej się to nawet
          nakazuje, ale do parku a nie na dyskotekę czy wycieczkę dookoła świata! na to po
          prostu przyjdzie czas, nie ma sensu zaprawiać już w niemowlęctwie do sportów
          ekstremalnych!
      • rikol Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 15:01
        Bez przesady. Dzieci jedza ziemie i jakos nic im nie jest. Zreszta wydaje mi
        sie, ze niemowlaki na zwiedzanie (i na wesele)zabieraja ci, ktorzy nie maja ich
        z kim zostawic. Co innego starsze dzieci - te juz moga sie dobrze bawic na
        wakacjach czy na weselu.

        Jesli decybele szkodza niemowlakowi, to doroslym tez szkodza. Po co ustawiac
        muzyke tak glosno, zeby sobie sluch uszkadzac? Jakas nowa moda najwyrazniej.
        Zorientujcie sie lepiej, ile kosztuja aparaty sluchowe, bo niedlugo wam beda
        potrzebne, a NFZ nie refunduje.
        • eti.gda Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 16:23
          rikol napisała:

          > Bez przesady. Dzieci jedza ziemie i jakos nic im nie jest...

          "Rozmawiają dwa maluchy:
          - Co jes?
          - Mięśko
          - Skąd mas?
          - Siamo psipełzło".
        • chrissis Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 16:33
          "Zreszta wydaje mi sie, ze niemowlaki na zwiedzanie (i na wesele)zabieraja ci,
          ktorzy nie maja ich z kim zostawic."
          Daj adres agencji opiekunek? a jak nie stać, to po prostu odpuszczam te wesele,
          przecież chyba nie jest ostatnie w życiu?
          • maretina Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 23:52
            ale dlaczego rodzina ma wykluczyć swoich członków? tym bardziej, jeśli wiedzą,
            że ktoś ma taka sytuację, że albo z dzieckiem albo w ogole? ja stanęłabym na
            rzęsach, żeby bliskim umożliwić przyjazd.
        • azarek wesele to nie bal dla dzieci 07.05.10, 19:58
          rozumiem autorkę. gdy zapraszaliśmy na nasze wesele w zaproszeniach nie
          wymienialiśmy dzieci, licząc na kulturę zapraszanych. na pytania o dzieci
          odpowiadaliśmy, że zapewnimy (i zapewniliśmy wszystkim potrzebującym)
          profesjonalne opiekunki.
          jedna para się obraziła i nie przyszła. trudno, ich wybór. reszcie taki układ
          pasował, bawiliśmy się świetnie.
          uważam bowiem, że na moim weselu to ja, mówiąc dramatycznie, stawiam warunki.
          nie wyobrażam sobie wesela z niemowlętami i małymi dziećmi. to nie kinderbal.
        • agulha Re: a ja akurat to rozumiem 09.05.10, 02:50
          >>niemowlaki na zwiedzanie (i na wesele)zabieraja ci, ktorzy nie maja ich z kim
          zostawic<<
          Zostawmy na razie na boku wesela, ale tego zwiedzania to nie można odpuścić
          sobie na rok czy dwa lata? Świat się zawali mamusi i tatusiowi na głowę, jak nie
          pojadą za granicę? Nie mówię tu, żeby koniecznie siedzieć w domu, ale naprawdę
          można pomyśleć o agroturystyce, wynajęciu domu nad rzeczką albo jeziorem czy
          pokoju w pensjonacie nad Bałtykiem.
          Jako dziecko byłam wysyłana na letniska zaledwie tuż pod Warszawę (Urle, nad
          Świdrem, Konstancin, Michalin) i mam cudowne wspomnienia. Wielką atrakcją dla
          dziecka z miasta jest np. wieś. Małemu dziecku nie potrzeba do szczęścia i
          rozwoju wyjazdu do Paryża w 2 roku życia ani zwiedzania piramid egipskich w
          nosidełku.
      • ichi51e Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 15:02
        ciekawe skad sie mieszkancy Krety biora skoro panuja w lecie tam
        temperatury zabojcze dla dzieci...
        • x.armide Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 16:00
          heh smieszni jestescie. mam wrazenie , ze zapominacie czym jest wesele i , ze wesele bez gosci nie istnieje a goscie to rodzina . nie ma nikt wplywu na to w jakim wieku sa jej czlownkowie. najbardziej mnie rozwala takie malomiasteczkowe sadzenie sie i spinanie ze slubem i weselem a potem gdy cos nie wyjdzie panna mloda gotowa jest posrac sie z zalu. slub sam w sobie jest schematyczny, nudny, dretwy i powtarzalny i ciezko zepsuc cos co jest z natury denne. jeszcze jedno dlaczego wszyscy mowi , ze slub ma byc najwazniejszym dnie mw zyciu . czy slub to jest jakis centralny punkt dla ktorego sie zyje? czy po slubie to jzu tylko proza zycia i nic pieknego nie mozna przezyc ponad ta szopke z ksiezdzem, ktory widzi cie pierwszy raz i ma w dupie pare mloda. zepsuc wesele to moze nagla smierc kogos bliskiego a nie dzieciak ktorego nawet nie slychac w tym harmiderze.
        • floral_dream Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 16:07
          Sz.Pani pediatro,

          Dzieci są przecież różne, niektóre zahukane, najlepiej czują się w ciszy, w
          znanym miejscu, w małym kręgu znanych ludzi...ale są też takie co potrzebują
          właśnie wrażeń...inną rzeczą są warunki rodziców, jeśli nie ma z kim dzieci
          zostawić....trudno, żeby zamknąć się w domu na 4 spusty i nie wychodzić do
          ludzi, choćby miało to trwać tylko 2 lata, czyli bagatela 730 dni. Myślę jednak,
          że nikt nie będzie ciągnął i przetrzymywał wystraszonego i umęczonego dziecka na
          imprezie po to żeby się pochwalić "rozwrzeszczanym bachorkiem", to nielogiczne z
          żadnej strony, jakby na to nie patrzeć, ani nie ma się czym pochwalić, ani się
          nie pobawi.

          Ale nie rozumiem tego problemu z przewijaniem, przewijać można w wózku. A
          argumentu z karmieniem tym bardziej i z zatkanym wc-nie słyszałam, żeby jadać w
          wc. A w miejscach publicznych się nie pali i kulturalni ludzie wychodzą do
          palarni albo na podwórko a nie trują resztę. Nie palący często na dym reagują
          bólem głowy, pieczeniem oczu, pieczeniem gardła, a nawet duszącym kaszlem. Więc
          dla dobra dorosłych gości można by zadbać o niepalenie i umiarkowany hałas.

          Nie wiem o co chodzi z tym zwiedzaniem, co różnica czy spaceruję ze swoim
          maluchem po swoim czy po obcym mieście. Na muzea, kino i teatr musi przyjść
          czas, i nie ma tu według mnie granicy wieku tylko indywidualna ocena. Znajomi
          chadzali dużo wcześniej ode mnie z dziecmi ,moje się nie nadawało, umęczłoby
          siebie i wszystkich wokoło.
          zresztą to nie temat tej dyskusji...
          wydawało mi się, że ślub i wesele to nie przedstawienie, tylko impreza na której
          ma okazje zapoznać się rodzina młodej i młodego.

          • sonic84 Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 23:10
            > Nie wiem o co chodzi z tym zwiedzaniem, co różnica czy spaceruję ze swoim
            > maluchem po swoim czy po obcym mieście. Na muzea, kino i teatr musi przyjść
            > czas, i nie ma tu według mnie granicy wieku tylko indywidualna ocena. Znajomi
            > chadzali dużo wcześniej ode mnie z dziecmi ,moje się nie nadawało, umęczłoby
            > siebie i wszystkich wokoło.
            > zresztą to nie temat tej dyskusji...
            > wydawało mi się, że ślub i wesele to nie przedstawienie, tylko impreza na które
            > j
            > ma okazje zapoznać się rodzina młodej i młodego.


            Czym innym jest udanie się na krótki spacer z niemowlęciem w (przykładowo)
            dusznym,cuchnącym Rzymie a czym innym ciąganie bardzo małego dziecka przez 10
            -12h bez przerwy w upale,narażanie go na naglą zmianę temperatury (gorące
            powietrze vs klimatyzowany autokar),spaliny,kurz i tłum turystów (potencjalne
            zródło zakażenia) przez wiele godzin.Małe dzieci nie powinny wychodzić na dwór
            podczas upałów (tj mniej więcej pomiędzy 10.00-14.00,niekiedy 15.00) i nie jest
            to tajemnicą w krajach,gdzie lato jest szczególnie gorące (kraje cywilizowane
            mam na myśli).Pediatrzy co roku w środkach masowego przekazu przypominają
            tłuszczy,że organizm dziecka zwłaszcza małego,bardzo szybko się odwadnia,zle
            reaguje na upały,jego delikatna skóra łatwo ulega poparzeniom słonecznym a o
            przegrzanie czy udar słoneczny też nie trudno nie wspominając już o ekstremach
            takich jak zgon co też ma niestety czasami miejsce. (to samo tyczy się też osób
            starszych i chorych tak na marginesie).

            > wydawało mi się, że ślub i wesele to nie przedstawienie, tylko impreza na które
            > j
            > ma okazje zapoznać się rodzina młodej i młodego.

            No..nie.Chyba ,że na wsi.Ślub obecnie nie służy zapoznaniu się tylko uroczystemu
            podkreśleniu faktu bycia ze sobą na czas bliżej nieokreślony bo mało kiedy
            dożywotnio jak to głosi przysięga małżeństwa.Ślub nie jest dla rodzinki-to nie
            wieczorek zapoznawczy,świąteczny (bożonarodzeniowy czy
            wielkanocny)obiad,urodziny,imieniny czy inna rodzinna impreza.Dzień ślubu to
            dzień młodej pary-ma wyglądać zgodnie z ich życzeniem i ich wolę należy
            uszanować.Kto tego nie rozumie ,nie musi w tego typu uroczystości uczestniczyć.
          • jacek226315 Re: a ja akurat to rozumiem 09.05.10, 15:27
            floral_dream napisała:

            > Sz.Pani pediatro,
            >
            > Dzieci są przecież różne, niektóre zahukane, najlepiej czują się w
            ciszy, w
            > znanym miejscu, w małym kręgu znanych ludzi...ale są też takie co
            potrzebują
            > właśnie wrażeń...inną rzeczą są warunki rodziców, jeśli nie ma z
            kim dzieci
            > zostawić....trudno, żeby zamknąć się w domu na 4 spusty i nie
            wychodzić do
            > ludzi, choćby miało to trwać tylko 2 lata, czyli bagatela 730 dni.
            Myślę jednak
            > ,
            > że nikt nie będzie ciągnął i przetrzymywał wystraszonego i
            umęczonego dziecka n
            > a
            > imprezie po to żeby się pochwalić "rozwrzeszczanym bachorkiem", to
            nielogiczne
            > z
            > żadnej strony, jakby na to nie patrzeć, ani nie ma się czym
            pochwalić, ani się
            > nie pobawi.
            >
            > Ale nie rozumiem tego problemu z przewijaniem, przewijać można w
            wózku. A
            > argumentu z karmieniem tym bardziej i z zatkanym wc-nie słyszałam,
            żeby jadać w
            > wc. A w miejscach publicznych się nie pali i kulturalni ludzie
            wychodzą do
            > palarni albo na podwórko a nie trują resztę. Nie palący często na
            dym reagują
            > bólem głowy, pieczeniem oczu, pieczeniem gardła, a nawet duszącym
            kaszlem. Więc
            > dla dobra dorosłych gości można by zadbać o niepalenie i
            umiarkowany hałas.
            >
            > Nie wiem o co chodzi z tym zwiedzaniem, co różnica czy spaceruję
            ze swoim
            > maluchem po swoim czy po obcym mieście. Na muzea, kino i teatr
            musi przyjść
            > czas, i nie ma tu według mnie granicy wieku tylko indywidualna
            ocena. Znajomi
            > chadzali dużo wcześniej ode mnie z dziecmi ,moje się nie nadawało,
            umęczłoby
            > siebie i wszystkich wokoło.
            > zresztą to nie temat tej dyskusji...
            > wydawało mi się, że ślub i wesele to nie przedstawienie, tylko
            impreza na które
            > j
            > ma okazje zapoznać się rodzina młodej i młodego.
            >
            Najsmieszniejsze jest to ,ze laicy ucza specjalistow. A jakie
            wrazenia wyniesie z wesela niemowle?
        • nonameuno Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 16:11
          mieszkańcy Grecji z niemowlakami na plażę nie chodzą, trzymają je w
          klimatyzowanych domach albo w zacienionych ogródkach, parkach .. na plaży to
          wyłącznie turyści się gotują, zwłaszcza ci z Polski muszą zdobyć czekoladową
          skórą i co z tego, że dzieciak dostanie udaru ... widziałam nieraz takie obrazki
          i nóż mi się w kieszeni otwiera na głupotę rodziców, ale cóż, każdemu wolno
          wychowywać swoje dzieci po swojemu ..
          • maretina Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 19:42
            górale po górach też nie łażą, tylko przyjezdnym się chce....i co z tego?
            • ugenwillla Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 19:53
              zupełnie nic ... ale jak się to ma do dzieci?
              • maretina Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 20:01
                ugenwillla napisała:

                > zupełnie nic ... ale jak się to ma do dzieci?
                tak samo jak to co napisałaś wyżej o leżeniu na plaży w 40 stopniach i że Grecy
                tego nie robią. za przeproszeniem... mało mnie obchodzi co lubią Grecy, co
                robią. Kiedy jadę na wakacje, to pilnuję własnego nosa i nosa moich dzieci. Nikt
                nie musi sobie zaprzątać uwagi moją rodzina, może zająć się soba.... chyba, że
                się nudzi i musi podglądać cudze życie, komentować mentorskim tonem, krytykować
                i z tego ma atrakcje turystyczne.
                • tangerka Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 21:45
                  wybacz ale we wszystkich swoich wypowiedziach pierniczysz jak potłuczona i to do
                  tego nie na temat, pomyśl zanim coś napiszesz, myślenie nie boli a forumowe
                  ataki od czapy są tu zbędne!
                  • flasska :D 07.05.10, 22:59
                    Oj, prawdę mówisz.
                  • maretina Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 23:09
                    tangerka napisał:

                    > wybacz ale we wszystkich swoich wypowiedziach pierniczysz jak potłuczona i to d
                    > o
                    > tego nie na temat, pomyśl zanim coś napiszesz, myślenie nie boli a forumowe
                    > ataki od czapy są tu zbędne!

                    ot wpis kulturalnej osoby. jest to o tyle znamienne, że biorąc pod uwagę nazwę
                    forum jest to kuriozalne.
                    pisz co chcesz, ale może z szacunku na tematyke forum zacznij uważniej dobierać
                    słowa? zyska na tym poziom dyskusji...
                    • tangerka Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 23:27
                      szkoda słów, a po ilości osób myślących podobnie jak ja o twoich wpisach sądzę,
                      ze oceniłam cię właściwie!
                      • maretina Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 23:35
                        tangerka napisał:

                        > szkoda słów, a po ilości osób myślących podobnie jak ja o twoich wpisach sądzę,
                        > ze oceniłam cię właściwie!
                        nooo, oceniaj dalej ludzi po tym co inni napiszą im pod postemsmile
                        buhahahahahah, sorry, ale to poziom mojego 5 letniego dziecka. przedszkole, II
                        grupasmile
                • chubbba Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 21:51
                  dla takich jak ty pilnujących swego nosa i swoich dzieci właśnie uchwalono
                  ustawę, według której urzędnik będzie mógł odebrać dzieci głupim rodzicom
                  narażającym je na szwank!
                  • maretina Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 21:58
                    chubbba napisała:

                    > dla takich jak ty pilnujących swego nosa i swoich dzieci właśnie uchwalono
                    > ustawę, według której urzędnik będzie mógł odebrać dzieci głupim rodzicom
                    > narażającym je na szwank!
                    gdyby głupota miała skrzydła latałabys jak gołębica.
                    • chubbba a ty po prostu chamska jesteś 07.05.10, 22:14
                      i proponuje ignorować idiotkę nie potrafiącą rozmawiać na poziomie.
                      • maretina Re: a ty po prostu chamska jesteś 07.05.10, 22:20
                        chubbba napisała:

                        > i proponuje ignorować idiotkę nie potrafiącą rozmawiać na poziomie.
                        siebie będziesz ignorować? poczytaj swoje posty i moje, a potem jeszcze raz
                        napisz. piłaś czy co?
                        • uknown Re: a ty po prostu chamska jesteś 07.05.10, 22:34
                          Uważaj bo ci żyłka pęknie ze złości. Nie ma to jak sobie ulżyć dołożywszy innym
                          myślącym inaczej, prawda? a podobno uważasz że "żyj i pozwól żyć innym" - to
                          cytat! ciebie do, rzecz jasna, nie dotyczy?
                          • maretina Re: a ty po prostu chamska jesteś 07.05.10, 22:44
                            uknown napisał:

                            > Uważaj bo ci żyłka pęknie ze złości. Nie ma to jak sobie ulżyć dołożywszy innym
                            > myślącym inaczej, prawda? a podobno uważasz że "żyj i pozwól żyć innym" - to
                            > cytat! ciebie do, rzecz jasna, nie dotyczy?
                            a co, zabraniam Ci czegoś? napisałam jednie swoją opinię. nie musi się Tobie ona
                            podobać.uważam, że zabranianie komuś przyjścia na ślub z dzieckiem jest
                            niekulturalnym traktowaniem gości. jeżeli widzi się problem z jakimś gościem,
                            wówczas lepiej go nie zapraszać niż poniżać. gość powinien czuć się doskonale a
                            nie jak piąte koło u wozu!
                            • uknown Re: a ty po prostu chamska jesteś 07.05.10, 22:55
                              a ja uważam inaczej i też mi wolno! a dorośli i kulturalni ludzie sami powinni
                              wiedzieć jak się zachować w sytuacjach towarzyskich, a skoro nie potrafią - to
                              trzeba im powiedzieć - dla dzieci są kinderbale, wesela są dla dorosłych!
                              • maretina Re: a ty po prostu chamska jesteś 07.05.10, 23:06
                                no właśnie. różni nas podejście do rodziny. w moim i mojego męża domu wszystkie
                                imprezy rodzinne organizowane są tak, żeby KAŻDY czuł się fajnie.w naszej
                                rodzinie za nietakt i jak to powiedziałaś "chamstwo" uważa się traktowanie
                                kogokolwiek jako człowieka drugiej kategorii.nie znalazłabym też wśród swoich
                                bliskoch kogoś, kto mógłby powiedzieć, że na przyjęcie dzieciom wstęp
                                wzbroniony. to czy rodzice zabiorą ze sobą dzieci jest wyłącznie ich sprawą.
                                dzieci są częścią tej rodziny. to dla nas naturalne.
                                • uknown Re: a ty po prostu chamska jesteś 07.05.10, 23:21
                                  i ogranicz te zasady li tylko do swojej rodziny, proszę cię bardzo! bo
                                  bynajmniej nie są one uniwersalne i nie wszyscy mają obowiązek myśleć tak jak
                                  ty! w mojej akurat rodzinie od pokoleń kultywuje się tradycję rodzinnych
                                  zjazdów, które organizuje się właśnie po to aby się pochwalić swoimi dziećmi i
                                  wszyscy je przywożą bez względu na wiek! ale nikomu nie przychodzi do głowy aby
                                  zwlekać je na wesela i inne imprezy, o których powszechnie wiadomo, ze są dla
                                  dorosłych i nikt nie będzie specjalnie zapewniał warunków dla małych dzieci! jak
                                  widać nie możesz pojąć, że są różne rodzaje imprez i nie jest to żaden nietakt w
                                  stosunku do dziecka i jego rodziców zaznaczyć, że ta akurat dla dzieci nie jest!
                                  i nie ma to nic wspólnego z szacunkiem czy dyskryminowaniem kogokolwiek, to są
                                  po prostu zasady dobrego wychowania, jak widać wielu tutaj po prostu obce, nikt
                                  wam w domu nie powiedział nic o formach towarzyskich i tyle.
                                  • maretina Re: a ty po prostu chamska jesteś 07.05.10, 23:34
                                    nie napisałam, że wszyscy maja tak myśleć. dlaczego wkładasz to w moje usta? ja
                                    napisałam jedynie SWOJE zdanie. możesz z nim polemizować, ale nie sugeruj mi
                                    czegoś czego nie powiedziałam.
                                    pojmuje,że są różne imprezy, pojmuje też, że to od rodziców zależy czy wezmą ze
                                    soba dziecko czy też nie. to nie moja sprawa tylko tych rodziców. jeśli ich
                                    zapraszam, to muszę uszanować ich decyzję i zaufać, że zrobili to co w danej
                                    sytuacji było dla nich najlepszym rozwiązaniem.przecież to oni będą zajmować się
                                    swoim dzieckiem, ja nie b ede im przewijać, pilnowac itd...
                                    a jeśli mam być szczera to na weselach bardziej niż rozwrzeszczane dzieci
                                    przeszkadzają mi podpici goście z fajami w zębach.
                            • jacek226315 Re: a ty po prostu chamska jesteś 09.05.10, 15:34
                              maretina napisała:

                              > uknown napisał:
                              >
                              > > Uważaj bo ci żyłka pęknie ze złości. Nie ma to jak sobie ulżyć
                              dołożywszy
                              > innym
                              > > myślącym inaczej, prawda? a podobno uważasz że "żyj i pozwól żyć
                              innym" -
                              > to
                              > > cytat! ciebie do, rzecz jasna, nie dotyczy?
                              > a co, zabraniam Ci czegoś? napisałam jednie swoją opinię. nie musi
                              się Tobie on
                              > a
                              > podobać.uważam, że zabranianie komuś przyjścia na ślub z dzieckiem
                              jest
                              > niekulturalnym traktowaniem gości. jeżeli widzi się problem z
                              jakimś gościem,
                              > wówczas lepiej go nie zapraszać niż poniżać. gość powinien czuć
                              się doskonale a
                              > nie jak piąte koło u wozu!
                              >
                              no nie,najlepiej goscia z marudnym dzieckiem wyprosic w czasie
                              trwania wesela. Ja bym tak zrobil,wyobrazam sobie jakbys mnie nazwala
                          • eti.gda Re: a ty po prostu chamska jesteś 07.05.10, 23:05
                            uknown napisał:

                            > Uważaj bo ci żyłka pęknie ze złości. Nie ma to jak sobie ulżyć
                            dołożywszy innym
                            > myślącym inaczej, prawda? a podobno uważasz że "żyj i pozwól żyć
                            innym" - to
                            > cytat! ciebie do, rzecz jasna, nie dotyczy?

                            Ale do kogo to piszesz? Ludzie, cytujcie przynajmniej fragmenty
                            wypowiedzi osób, którym odpowiadacie!
                    • jacek226315 Re: a ja akurat to rozumiem 09.05.10, 15:31
                      maretina napisała:

                      > chubbba napisała:
                      >
                      > > dla takich jak ty pilnujących swego nosa i swoich dzieci właśnie
                      uchwalon
                      > o
                      > > ustawę, według której urzędnik będzie mógł odebrać dzieci głupim
                      rodzicom
                      > > narażającym je na szwank!
                      > gdyby głupota miała skrzydła latałabys jak gołębica.
                      >
                      >
                      a Ty bys juz zginela w galaktyce cnotliwa kwoko
                  • eti.gda Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 23:00
                    chubbba napisała:

                    > dla takich jak ty pilnujących swego nosa i swoich dzieci właśnie
                    uchwalono
                    > ustawę, według której urzędnik będzie mógł odebrać dzieci głupim
                    rodzicom
                    > narażającym je na szwank!

                    Tylko że niestety o tym, co to jest narażanie na szwank decydują
                    głupi urzędnicy. A jeżeli spotkałoby to ciebie, pewnie darłabys
                    japę, że stajemy sie państwem policyjnym, że władza włazi ludziom z
                    butami w życie, że postkomuna, PO, PiS(niepotrzebne skreslić).
                    • uknown Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 23:11
                      to może dodać w ustawie katalog pod tytułem "gdzie rodzic może zabrać dziecko w
                      wieku od .. do? jak widać na tym forum nie jest to dla wszystkich oczywiste smile
                      • maretina Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 23:16
                        uknown napisał:

                        > to może dodać w ustawie katalog pod tytułem "gdzie rodzic może zabrać dziecko w
                        > wieku od .. do? jak widać na tym forum nie jest to dla wszystkich oczywiste smile
                        mądrzy ludzie umieją się wszędzie zachować, głupi ustaw nie czytają.
                        a szczucie kogoś ustawami o odebraniu dziecka dlatego, ze zabiera je na wesele
                        jest chwytem poniżej pasa. nie uważasz?
        • maretina Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 20:04
          ichi51e napisała:

          > ciekawe skad sie mieszkancy Krety biora skoro panuja w lecie tam
          > temperatury zabojcze dla dzieci...
          hehehehsmile
          • tangerka Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 21:47
            najlepiej udawać Grekasmile oni też długo rechotali aż zbankrutowali!
            a poważnie to nie widziałam nigdy na plaży tubylca z maluchem, tylko turyści ą
            tak bezmyślni!
            • maretina Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 22:01
              jasne, jeszcze do wątku o dzieciach na ślubach wciagnij kryzys w europie. temu
              też dzieci są winne?smile
              przestań... są jakieś granice śmiesznoścismile
              • nonameuno Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 22:18
                no niestety, ty jesteś śmieszna i głupia do bólu, nie zauważyłaś nawet że nic
                nie wnosisz do dyskusji swoimi wypowiedziami? jak nie umiesz dyskutować
                merytorycznie, to idź i komuś daj w mordę, może ci ulży.
                • maretina Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 22:32
                  nonameuno napisała:

                  > no niestety, ty jesteś śmieszna i głupia do bólu, nie zauważyłaś nawet że nic
                  > nie wnosisz do dyskusji swoimi wypowiedziami? jak nie umiesz dyskutować
                  > merytorycznie, to idź i komuś daj w mordę, może ci ulży.
                  ooo a twoje posty cokolwiek wnoszą? oprócz jazdy po mnie jak po łysej kobyle?
                  tak podnosisz soją samoocenę? gdzie argumenty? wyzwiska już mamy, zacznij teraz
                  gadać do rzeczy... czy jeszcze Ci mało? jakby co wal śmiało. internet przyjmuje
                  nawet największe śmieci. niestety są ludzie, którzy zyskując anonimowość tracą
                  wszystkie hamulce i w swej zapalczywości zapominają, że rozmawiają z drugim
                  człowiekiem.w realu też jesteś taka wredna? też tak obsypujesz ludzi inwektywami
                  na dzień dobry tylko dlatego, że ośmielą się wytknąć Tobie brak logiki lub
                  zauważą, że z drugiej strony ten sam problem wygląda inaczej? Ile masz lat? 10?
                  15? dorośnij i naucz się rozmawiać z ludźmi. to podstawowe sprawy. warto je
                  przyswoić.
                  • uknown Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 22:41
                    wszyscy czytamy twoje wypowiedzi i nie wiem czy zauważyłaś, że forum nazywa się
                    savoir vivre a ty raczej nie jesteś jego przykładem? logiki też brakuje właśnie
                    tobie, ale widocznie jesteś z tych co to zawsze mają rację, nawet jak jej nie
                    mają! a temat chyba jest ci w zasadzie obojętny, tak sobie luisz popisać i
                    ludziom dowalić, to widać!
                    • maretina Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 23:01
                      nie uzurpuj sobie praw do "wszystkich" pisz we własnym imieniu. przezytałam
                      wszystkie posty i zauważyłam, że osób myślących podobnie do mnie jest więcej, a
                      poza tym nie mam 15 lat, żebym wartość swojego zdania uzależniała od ilości
                      pozytywnych wpisów pod moim postem na forum. wypraszam sobie teksty typu
                      "idiotka" itd.bądź łasakwa pohamować swoje zapędy w inwektywach, bo łamiesz tym
                      netykietę.
                      Drażnią Cię moje posty? nie czytaj, nie ma obowiązku!
                      • uknown Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 23:08
                        cóż, nic dodać, nic ująć, olać cię po prostu! jaki jest cham każdy widzi!
                      • gazeta_mi_placi Re: a ja akurat to rozumiem 09.05.10, 16:23
                        Niestety często te matki które miały poważny problem ze zwykłym zajściem i utrzymaniem ciąży potem nadmiernie wariują gdy w końcu im się uda donosić i urodzić.
                        Uważają wtedy,że dziecko jest w centrum każdego świata.
                        Bywa i tak.
                        Na szczęście normalnych zdroworozsądkowych matek nie brakuje.
      • framp Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 16:52
        No właśnie, a wystraczyło by trochę inteligencji i pomyślunku, ale o to jak
        widać ciężko! też już widziałem niemowlę na nocnej wycieczce na pustynię, gdzie
        jest akurat zimno, sypie się piasek do oczu, trzeba maszerować wiele kilometrów,
        ale mamy to nie zraziło smile dzieciak potem dostał zapalenia spojówek, ale to
        drobiazg w porównaniu z tym jakie miał wrażenia! dziwne że nurkować z nim nie
        chciała, poważnie się o to obawiałem na wycieczce na rafę! na plaży na Majorce
        też widziałem wiele maluchów z udarami, poparzeniami słonecznymi, obtarciami i
        czerwone od upału a potem wyjące nocą w hotelu - ale rodzice byli z siebie
        dumni, bo zapewniają dzieciom wrażenia już od urodzenia! zawsze jak widzę taki
        obrazek, to się zastanawiam czy rodzice sami bardziej odpoczywają, rekreują się
        czy się męczą - wyobrażam sobie mordęgę z przewijaniem, karmieniem, toną
        pieluszek, akcesoriów, ubranej jakie trzeba zabrać, zmiana czasu, otoczenia,
        brak warunków w hotelowym pokoju - ja bym chyba sobie odpuścił!
      • maretina Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 19:38
        powinnaś się zamknąć ze swoim dzieckiem w mieszkaniu. na amen. na pełne 18 lat.
        • ugenwillla Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 19:52
          po co ta przesada? nikt nie każe zamykać się w domu, wystarczy wychodzić z niego
          w rozsądne miejsca, ale jak widać, nawiedzonych rodziców nie brakuje, co zresztą
          widać! ja spotkałam niemowlaka na wyprawie w Górach Skalistych ale tam
          przewodnik był stanowczy i odesłał mamusię - wyczynówkę do hotelu ... ona była
          zawiedziona, dziecko chyba mniej!
          • maretina Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 19:59
            ugenwillla napisała:

            > po co ta przesada? nikt nie każe zamykać się w domu, wystarczy wychodzić z nieg
            > o
            > w rozsądne miejsca,
            decyduj o swoich "rozsądnych" miejscach a innym pozwól robić to samo. nie
            układaj ludziom życia i formy spędzania czasu wolnego.żyj i pozwól żyć, zrozum,
            że jesteśmy różni i co innego nas może cieszyć.
            ale jak widać, nawiedzonych rodziców nie brakuje, co zreszt
            > ą
            > widać!
            no to nie patrz. ja jestem nawiedzona, dzięki temu moje dzieci nie gniją w domu,
            nie plują na chodnik pod klatką schodową i w życiu nie przyszłoby im dziwić się
            temu, że ktos może lubić coś innego niż one. dla nich różnice są normalne, a wg.
            mnie te różnice rozwijają moje dzieci. mają przykład, że można inaczej. to rodzi
            kreatywność.
            • nessie-jp Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 20:14
              > układaj ludziom życia i formy spędzania czasu wolnego.żyj i pozwól żyć, zrozum,
              > że jesteśmy różni i co innego nas może cieszyć.

              No właśnie
              • fomica Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 20:28
                Maretina nie przewidziała że to działa w obie strony... Dałaś jej do myślenia smile
                • maretina Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 22:00
                  fomica napisał:

                  > Maretina nie przewidziała że to działa w obie strony... Dałaś jej do myślenia
                  > smile
                  ? może myuśl za siebie i mi pozwól na to samo?
                  • nonameuno Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 22:15
                    niestety myśleć nie umiesz, tylko obrażać, won z tego forum trolu.
                    • maretina Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 22:26
                      nonameuno napisała:

                      > niestety myśleć nie umiesz, tylko obrażać, won z tego forum trolu.

                      no, tak jak ty nie potrafię. "specjalistko" od greckich obyczajów... od siedmiu
                      boleści.
                      z tym co piszesz pasujesz do tego forum jak pięść do nosa. źle tolerujesz moje
                      wpisy? omiń je zamiast podnosić sobie nimi ciśnienie i obnażać swój brak w
                      dobrym wychowaniu i brak elementarnych zasad kultury osobistej.brakuje ci
                      argumentów, że urządzasz wycieczki ad personam? DNO.
                • jacek226315 Re: a ja akurat to rozumiem 09.05.10, 11:05
                  fomica napisał:

                  > Maretina nie przewidziała że to działa w obie strony... Dałaś jej
                  do myślenia
                  > smile
                  Jak mogla przewidziec,kiedy mysli cipa
              • maretina Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 21:59
                nie układam, uważam jedynie, że jeśli się kogoś zaprasza to po to by go docenić
                a nie obrazić.
                • framp Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 22:19
                  ciebie z taką mentalnością z pewnością już nikt nigdzie nie zaprasza, obojętnie
                  z dziećmi czy bez!
                  • maretina Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 22:27
                    framp napisała:

                    > ciebie z taką mentalnością z pewnością już nikt nigdzie nie zaprasza, obojętnie
                    > z dziećmi czy bez!
                    oj, zostaw moją osobę, zajmj się sobą. na pewno to dla Ciebie ważniejszesmile
                    • jacek226315 Re: a ja akurat to rozumiem 09.05.10, 11:10


                      maretina napisała:

                      > framp napisała:
                      >
                      > > ciebie z taką mentalnością z pewnością już nikt nigdzie nie
                      zaprasza, obo
                      > jętnie
                      > > z dziećmi czy bez!
                      > oj, zostaw moją osobę, zajmj się sobą. na pewno to dla Ciebie
                      ważniejszesmile
                      >

                      Golone,stzyzone.Niech ci bedzie twoje na wierzchu. Kazde g...
                      wyplywa na powierzchnie
                • jacek226315 Re: a ja akurat to rozumiem 09.05.10, 11:07
                  maretina napisała:

                  > nie układam, uważam jedynie, że jeśli się kogoś zaprasza to po to
                  by go docenić
                  > a nie obrazić.

                  Aha to wedlug Twojej nomenkelatury jak Cie o cos poprosic to to samo
                  co obrazic?.Jednak myslisz pewna czescia ciala
            • framp Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 22:29
              "kreatywność" w spędzaniu czasu na wycieczkach z niemowlęciem na pustynię widać
              na pewno, zapewne odziedziczoną po rodzicach, którzy zabierali od niemowlęctwa
              na safari! twoje dzieci zapewne nie widzą też nic złego w uprzykrzaniu życia
              innym, w głośnym wyrażaniu swoich opinii, w e wchodzeniu wszędzie gdzie ich nie
              proszą i zapewne dziwią się że inni się nimi, tak kreatywnie wychowanymi, nie
              zachwycają! a skoro, jak piszesz, żyj i pozwól żyć innym, to ja poproszę o
              możliwość spędzenia życia bez twoich dzieci i innych im podobnym! dodam, że do
              dzieci normalnych i nienawiedzonych rodziców nic nie mam, więcej - sam mam dzieci!
              • uknown Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 23:06
                no, i jeszcze to oczekiwanie, że świat uklęknie na kolana, bo przyszło jakieś
                dziecko! wszyscy wokół powinni skupić się na cudowności dziecka i pomagać jego
                matce aby wszystko było po jej myśli! a co o tym myślą inni i czy są szczęśliwi
                z tego powodu, nawet na własnym weselu, to już mniejsza o to!
                • maretina Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 23:24
                  wiesz co? zagalopowałaś się w wyobrażaniu sobie potworów zwanych potocznie
                  dziećmi. dyskusja schodzi na manowce, teraz mam udowadniać, że dzieci nie są
                  diabłami i mają prawo się poruszać po miastach, wsiach, muzeach, kinach?smile bo w
                  to, że uwierzysz w moje zapewnienie, że mam gdzieś to czy ktokolwiek zachwyca
                  się moimi dziećmi pewnie nie uwierzysz... ale na wszelki wypadek... obudź się,
                  naprawdę rodzice nie oczekują niczego takiego. to jakiś absurd! moje dziecko to
                  MOJA sprawa, MÓJ zachwyt itd.
                  • kyyriad Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 23:42
                    Czy ty jeszcze w ogóle wiesz o czym piszesz? Już chyba nie bardzo! Tylu ludziom
                    tutaj usiłujesz przyłożyć i na tylu frontach walczysz o te bachory, że chyba się
                    rozchorujesz ze złości, że inni ośmielają się nie lubić dzieci! Dzieci mają
                    prawa takie jak inni ludzie, skoro dzieci mają prawo chodzić do kina czy muzeów,
                    to ja mam prawo oczekiwać że nie będą mi przeszkadzać podobnie jak inni ludzie!
                    A skoro przeszkadzają - to znaczy że nie dorosły do przebywania w danym miesjcu
                    i ich rodzice mają zasrany obowiązek to uwzględniać. A co do zachwytów nad
                    dziećmi - nie spotkałem jeszcze rodzica, który by tego nie oczekiwał! Ale ja
                    wtedy mówię, że wygląda na chore albo zmęczone i chyba przydałby się mu powrót
                    do domu, to zwykle ucina dyskusje dziecinną.
                    To ty się obudź - dzieci to tylko dzieci, i nie pozwól, aby fakt że jesteś matką
                    powodował, że musisz być również idiotką, a na to właśnie wygląda.
                    • maretina Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 23:47
                      nie będę polemizwać z kimś kto o dzieciach mówi per bachory. to bez sensu.
                      zwróc uwagę na tytuł forum.
              • maretina Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 23:21
                jakim prawem mieszasz w to moje dzieci? widziałaś je? skąd wiesz jak się
                zachowują? chwyt poniżej pasa. nie ma to jak walnąć obuchem w bezbronną istotę,
                która w dodatku nie bierze udziału w dyskusji. Sorry, na takie coś brakuje
                słów.jesteś po prostu podła. to ja z tobą rozmawiam, nie moje dzieci, które
                grzecznie od kilku godzin śpią. bądź zatem tak dobra i zostaw je w spokoju.
                w czym ci przeszkadzają moje dzieci?, po prostu brakuje mi argumentów na tak
                abstrakcyjne zarzuty!
                • tangerka Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 23:32
                  "podła" "obuchem w bezbronną istotę" "chwyt poniżej pasa" - jesteś z PISu smile))
                  no i chora emocjonalność i przesada 10/10, do tego popadanie w histerię i
                  skłonność do bredni, niestety, lekarz mógłby się wypowiedzieć ...
                  • maretina Re: a ja akurat to rozumiem 07.05.10, 23:37
                    nie trafiasz w sedno, nie zgadujesz moich zapatrywań politycznych, nie masz nic
                    w temacie do powiedzenia a latasz za mną jak szalona. zakochałaś się?smile
                  • gazeta_mi_placi Re: a ja akurat to rozumiem 09.05.10, 16:27
                    W przypadku Maretiny akurat masz rację odnośnie lekarza smile
                • jacek226315 Re: a ja akurat to rozumiem 09.05.10, 11:14
                  maretina napisała:

                  > jakim prawem mieszasz w to moje dzieci? widziałaś je? skąd wiesz
                  jak się
                  > zachowują? chwyt poniżej pasa. nie ma to jak walnąć obuchem w
                  bezbronną istotę,
                  > która w dodatku nie bierze udziału w dyskusji. Sorry, na takie coś
                  brakuje
                  > słów.jesteś po prostu podła. to ja z tobą rozmawiam, nie moje
                  dzieci, które
                  > grzecznie od kilku godzin śpią. bądź zatem tak dobra i zostaw je w
                  spokoju.
                  > w czym ci przeszkadzają moje dzieci?, po prostu brakuje mi
                  argumentów na tak
                  > abstrakcyjne zarzuty!
                  Niuniu obiad sie przypala, wroc do garow, a nie znecaj sie nad
                  klawiatura
    • agnienienia Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 15:44
      Jak nie chcesz widzieć dzieci na swoim ślubie to nie zapraszaj ich
      rodziców! Jakie to prostesmile.
      A zapraszając ludzi, którzy mają dzieci (małe), mówić im, że mają
      przyjść bez dzieci, jest Wieeelce nietaktowne i egoistyczne.
      Odmówiłabym przyjścia i niesmak by pozostałsmile.
      • bubster Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 17:06
        Nietaktowne to jest wymuszać na Państwu Mlodych, żeby na ICH weselu
        było tak, jak sobie ktoś inny, a nie oni życzą.
        • oldbay Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 22:02
          Nietaktowne jest proszenie rodziców, zeby zostawili swoje dziecko u
          obcych i przyszli bez niego. Nietaktownie jest nie rozumieć, że
          dziecko to najwazniejsza część tej rodziny, którą się zaprasza.
          Jak mozna zaprosić wszystkch z wyjatkiem jednego czlonka rodziny?

          Gdyby ktos mnie o to poprosił napewno bym odmówiła i nie przyszła
          wcale. A gdybym przyszła ze swoją rodziną postarałabym się, żeby
          nikt z nas nikomu w niczym nie przeszkadzał i nie zakłócał spokoju.
          Jesli chodzi o wesele to na pewno nie zostalibysmy długo, zeby
          dziecka nie meczyć.
          -
          oldbay
          • jacek226315 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 20:22
            oldbay napisała:

            > Nietaktowne jest proszenie rodziców, zeby zostawili swoje dziecko
            u
            > obcych i przyszli bez niego. Nietaktownie jest nie rozumieć, że
            > dziecko to najwazniejsza część tej rodziny, którą się zaprasza.
            > Jak mozna zaprosić wszystkch z wyjatkiem jednego czlonka rodziny?
            >
            > Gdyby ktos mnie o to poprosił napewno bym odmówiła i nie przyszła
            > wcale. A gdybym przyszła ze swoją rodziną postarałabym się, żeby
            > nikt z nas nikomu w niczym nie przeszkadzał i nie zakłócał
            spokoju.
            > Jesli chodzi o wesele to na pewno nie zostalibysmy długo, zeby
            > dziecka nie meczyć.
            > -
            > oldbay

            Czy nikt z was idiotow nie rozumie ,ze slub i wesel to
            najwazniejszy dzien ale nie w ich zyciu,ale panstwa mlodych.
            Pewnie,ze tego nie rozumiecie ,bo do prostactwa nic nie dociera. Jak
            sie cale zycie za obore latalo to w miescie jest sie zagubionym
            • akle2 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 20:50
              jacek226315 napisał:


              > Czy nikt z was idiotow nie rozumie ,ze slub i wesel to
              > najwazniejszy dzien ale nie w ich zyciu,ale panstwa mlodych.
              > Pewnie,ze tego nie rozumiecie ,bo do prostactwa nic nie dociera. Jak sie cale zycie za obore latalo to w miescie jest sie zagubionym
              >

              To po co im w takim razie goście??? Zdjęcie można zrobić na tle fototapety. Dowolnej.
          • nessie-jp Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 20:47
            > dziecko to najwazniejsza część tej rodziny, którą się zaprasza.

            A to niby dlaczego??? Co za karkołomne stwierdzenie...

            Dziecko nie jest pępkiem świata, a dla zapraszających cię osób jest po prostu
            mało istotnym, obcym człowiekiem, w dodatku kłopotliwym.

            Przekonanie, że twoje dziecko jest NAJWAZNIEJSZE, powoduje właśnie potem takie
            przykrości, o jakich pisze się w tym wątku
      • jacek226315 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 20:19
        agnienienia napisała:

        > Jak nie chcesz widzieć dzieci na swoim ślubie to nie zapraszaj ich
        > rodziców! Jakie to prostesmile.
        > A zapraszając ludzi, którzy mają dzieci (małe), mówić im, że mają
        > przyjść bez dzieci, jest Wieeelce nietaktowne i egoistyczne.
        > Odmówiłabym przyjścia i niesmak by pozostałsmile.

        A jak ci ludzie maja fretke,kota,pieska,papuzke to "towarzystwo" tez?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka