Dodaj do ulubionych

Apropo doświadczenia w grantach

19.05.12, 08:05
Doradźcie. Czy we wnioskach do NCN lepiej podawać kwotę zupełnie minimalną (żeby w ogóle dostać), czy wnioskować o całość jaką się chce uzyskać? Czy kwestie finansowe są mniej istotne - jak wniosek jest dobry to każda kwota sensowna przejdzie?
Obserwuj wątek
    • rudamaruda1949 doświadczenia w grantach 19.05.12, 09:57
      doświadczenia w grantach nie mam, ale słyszałam taką relację:
      [1] wnioskodawca pisze i wysyła wniosek do KBN
      [2] recenzenci KBN oceniają i uwalają
      [3] wnioskodawca wnikliwie czyta recenzje, poprawia wniosek pod kątem recenzji, pisze i wysyła wniosek do KBN
      [n] recenzenci KBN oceniają i uwalają
      [n+1] wnioskodawca wnikliwie czyta recenzje, poprawia wniosek pod kątem recenzji, pisze i wysyła wniosek do KBN
      [m] recenzenci KBN oceniają i uwalają
      [m+1] kierownik wnioskodawcy bierze wniosek i jedzie z nim na kilka kluczowych konferencji lub do ośrodków gdzie spotyka recenzentów z KBN, załatwia, i
      [m+2] wnioskodawca pisze i wysyła wniosek do KBN
      [m+3] wnioskodawca dostaje grant i realizuje go

      Jako osoba nie mająca doświadczenia w grantach mogę co najwyżej poprosić tych, którzy to doświadczenie mają, aby wyrazili swe opinie, czy to nadal tak jest, czy też nigdy tak nie było.
      • flamengista e tam 19.05.12, 10:15
        w KBNie tak nie było. Ja dostałem grant, bo:
        [1] miałem dobrze przygotowany wniosek
        [2] miałem dobrego promotora, o uznanej pozycji w środowisku. To ważne, bo on był kierownikiem, a ja głównym wykonawcą (grant promotorski). Jego nazwisko gwarantowało, że nie będzie obsuwy
        [3] zależało mi przede wszystkim na pieniądzach na książki i narzędzia (zaawansowany program statystyczny, którego nasza uczelnia nie miała) + wyjazdy konferencyjne. Więc pieniądze na wynagrodzenia ściąłem do absolutnego minimum, co z resztą zostało pochwalone w recenzjach (BTW: ku mojemu zaskoczeniu, wbrew krążących w środowisku opinii recenzje dostałem merytoryczne i bardzo mi pomogły przy pracy nad rozprawą doktorską.

        Inny (duży, zespołowy) grant w KBNie nam odwalono bo po prostu byliśmy "zbyt pazerni na kasę", a raczej: wpisaliśmy po prostu w miarę sensowne wynagrodzenia (w miarę sensowne oznaczało wtedy jakieś 1500 brutto miesięcznie dla kierownika i po 500 miesięcznie na głowę w przypadku pozostałych 4 wykonawców - słowem kokosy). Sam grant oceniono bardzo pozytywnie: koncepcję badań, metodologię, nasze wcześniejsze doświadczenie i publikacje. Jedynym kryterium były finanse. Ci, co byli wyżej i dostali finansowanie, po prostu robili taniej.
        • dala.tata Re: e tam 19.05.12, 10:58
          wow. to jest rzeczywicie 'w miare sensowne'. rozumiem, ze senoswne byloby kolo 3K, a nieco ekstrawagancie 5?

          flamengista napisał:

          > zerni na kasę", a raczej: wpisaliśmy po prostu w miarę sensowne wynagrodzenia (
          > w miarę sensowne oznaczało wtedy jakieś 1500 brutto miesięcznie dla kierownika
        • straszny121 Re: e tam 19.05.12, 11:48
          W pewnym sensie potwierdziłeś algorytm. Twój przypadek zaczynał od stanu PO [m+1] Cytatkierownik wnioskodawcy bierze wniosek i jedzie z nim na kilka kluczowych konferencji lub do ośrodków gdzie spotyka recenzentów z KBN, załatwia,
          bo czym innym jest: Cytatmiałem dobrego promotora, o uznanej pozycji w środowisku. To ważne, bo on b>ył kierownikiem, a ja głównym wykonawcą (grant promotorski). Jego nazwisko gwar>antowało,
          Czy PO promotorskim uczestniczyłeś jako kierownik szefujący własnemu grantowi? Jeśli nie - to może ktoś dla Ciebie musi wykonać [m+1]? Oczywiście pytam o centralnie finansowane granty z polskich środków finansowanych z budżetu państwa, nie o uczelniane granty, gdzie [m+1] masz już wykonane, i nie o inne niż KBN,MNiSW,NCBiR,NCN środki - gdzie możliwe, że działają inne reguły.
          • flamengista nie 19.05.12, 14:11
            zawsze występuję jako wykonawca, więc nie mogę w 100% wykluczyć, że "ktoś załatwia". Ale moim zdaniem jest to mało prawdopodobne.

            Moim zdaniem nie ma co doszukiwać się teorii spiskowych - pieniędzy na badania jest tak rozpaczliwie mało, że komisje rozdzielające znacznie bardziej wolą dać np. 10 grantów w danej dyscyplinie, niż 5. I to mimo tego, że te 5 dają szanse na 10 super-publikacji w najlepszych żurnalach.

            Gdy lud jest głodny, to nie wybieramy 20% demonstrantów i im dajemy po bochenku, tylko robimy wielki spęd i te bochenki rzucamy w tłum, niech rozszarpią i wezmą po kawałku, ewentualnie reszcie dostaną się okruszki.

            Tu działa podobny mechanizm.
    • adept44_ltd Re: Apropo doświadczenia w grantach 19.05.12, 10:02
      nie ma reguły - zależy na jakiego recenzenta trafisz, dlatego myślę, że lepiej pisać realną kwotę...
      • dala.tata Re: Apropo doświadczenia w grantach 19.05.12, 10:57
        mysle podobnie. tzw. second guessing zawsze ma krotkie nogi. u jednego recenzenta kwota minimalna przejdzie, u innego uznana zostanie za nierealistyczna. i dlatego nalezy podac kwote realistyczna, choc skromnie realistyczna. wszystkie strategie, co sie komu udalo, maja to do siebie, ze sa nie uogolnialne.

        adept44_ltd napisał:

        > nie ma reguły - zależy na jakiego recenzenta trafisz, dlatego myślę, że lepiej
        > pisać realną kwotę...
        • adept44_ltd Re: Apropo doświadczenia w grantach 19.05.12, 11:20
          dodam - realistyczną i umotywowaną... widziałem granty, gdzie kwoty nie dość, że były z sufitu, to jeszcze albo nie wiadomo na co, albo na różne curiosa...
    • flamengista ale co doradzać? 19.05.12, 10:07
      Powiem tak: doświadczenie moje i kolegów uczy, że aby dostać grant, należy podać kwotę zupełnie minimalną.

      Niestety, również bardzo dobre wnioski są odwalane za kwestie finansowe. Działa logika znana z KBN - lepiej dać więcej "groszowych" grantów, niż kilka solidnych. Lepiej wygląda w sprawozdaniu, a efektów grantu i tak nikt nie sprawdza (w dodatku grant jest rozliczany, a wypasione publikacje w żurnalach pojawiają się często i rok-dwa lata później).

      Natomiast czy jest to lepiej, to bym już polemizował. Ostatnio we wniosku woleliśmy uczciwie podać sprawiedliwie wyliczone wynagrodzenie. Nie byliśmy aż tak napaleni na ten grant, a roboty było sporo więc chcieliśmy uczciwie zostać opłaceni za naszą pracę. Dyskutowaliśmy na ten temat i doszliśmy do wniosku, że i tak jeśli chodzi o cenę to pokona nas jakiś Chińczyk, gotowy to zrobić za miskę ryżu. I faktycznie tak się stało. Problem w tym, że ja za miskę ryżu tego nie zrobię.

      No ale wszystko zależy od okoliczności. Grant, w którym targowaliśmy się o kasę był mało interesujący. Mnóstwo papierkowej roboty, mało czasu na realizację i nudna kwerenda. Gdyby chodziło o grant, którego efektem byłyby fajne dane, może bym się i zdecydował na tą miskę (no, może gdyby jeszcze dodali pałeczkę;)
      • rudamaruda1949 po co brać taki grant? 19.05.12, 12:12
        chyba tylko po to aby pochwalić się, że się miało grant
        i należy koniecznie wziąć tylko i wyłącznie nie więcej niż jeden aby nie trafić na krótką listę "zawodowych grantobiorców" może "zawodowy grantobiorca" niedługo stanie się podobnie brzydkim wyrazem jak spekulant, dwuetatowiec, albo coś ohydniejszego...

        rozmawia się o tym coraz częściej i na konferencjach są ci co "się załapali" albo ci, co "jeżdżą za swoje", atmosfera czasami gęstnieje, i o dziwo, ci co "jeżdżą za swoje" są czasami chyba traktowani jako lepsza, bardziej uetosowana grupa bardziej prawdziwych naukowców, szok wywołało we mnie usłyszane określenie jednego młodego doktora z dwoma grantami centralnymi NCN i chyba ze dwoma unijnymi, że on "uprawia turystykę konferencyjną". Nie ważne, że robi badania, zgłasza artykuły do JCR w zespołowych lub indywidualnych pracach, on jest ten gorszy - bo on robi to z grantu i jego uczelnia techniczna ma kategorię A (czy inną najlepszą) i dlatego mają "kasy jak lodu" jako ludzie z tej uczelni plus kasa z grantów...
        a potem uśmiechy, ci sami co za plecami z zawiścią i chyba niechęcią komentują - potem w świetle reflektorów z mikrofonem w łapce (lub łapie zależnie od stopnia i tytułu) klakierują i robią z tego obgadywanego gwiazdę.
        Mam własną hipotezę: Takie coś się dzieje prawdopodobnie dlatego, że generalnie środowisko nie wierzy, że procedury są uczciwe.
        • flamengista ano właśnie 19.05.12, 14:06
          po nic.

          Jedynym sensownym motywem jest zdobycie porządnych danych do ambitnych badań. Ale takie też kosztują masę pieniędzy, więc są dla NCN zbyt kosztowne.
    • whiteskies Re: Apropo doświadczenia w grantach 19.05.12, 12:13
      Ja zawsze staram się podać realistyczną, dobrze umotywowana wartość.
      Jak recenzuje odwalam granty naciągane - - martwe dusze, rozdmuchana liczba godzin czy miesięcy, obniżam ocenę tym którzy wyraźnie niedoszacowują wydatki.
      Problemem jest brak jasności w sprawie stawek...
      • rudamaruda1949 stawki 19.05.12, 12:59
        A jaka jest Twoja osobista opinia? Na ile wyceniłbyś stawki dla kierownika? a dla reszty zespołu za mniej więcej godzinę pracy powiedzmy adiunkta z dr inż. (tak aby można było mniej więcej odnieść do każdej dziedziny)

        whiteskies napisał:
        > Ja zawsze staram się podać realistyczną, dobrze umotywowana wartość.
        > obniżam ocenę tym którzy wyraźnie niedoszacowują wydatki.
        > Problemem jest brak jasności w sprawie stawek...
        • capo.di.tutti_capi Re: stawki 20.05.12, 02:09
          > A jaka jest Twoja osobista opinia? Na ile wyceniłbyś stawki dla kierownika? a d
          > la reszty zespołu za mniej więcej godzinę pracy powiedzmy adiunkta z dr inż. (t
          > ak aby można było mniej więcej odnieść do każdej dziedziny)

          Ja myślę że nie da się uczciwie powiedzieć ile kosztuje godzina pracy naukowej. Przynajmniej w mojej dzialce (nauki ścisłe) nie da się obliczyć ile godzin pracy potrzeba aby napisać porządną publikację. Generalnie: potrzeba dużo. Niektórzy myślą rok nad jedną rzeczą i mają wielki wynik. Niektórzy publikują różna drobnicę co miesiąc, ale nie najlepszej jakości i w nie najlepszych czasopismach.
        • whiteskies Re: stawki 21.05.12, 22:31
          Wiesz, stawki godzinowe przy nielimitowanym czasie pracy są bez sensu.
          Uczciwie mogę napisać, ze planując przy grancie (kierownik) jeden dzień w tygodniu (cokolwiek to znaczy) zapisałem sobie w tabelce dodatek do pensji w kwocie 2000PLN netto (zn. netto z punktu widzenia pracodawcy, nie podatku od dochodów osobistych - z tego punktu widzenia jest to brutto) miesięcznie. Ciekaw jestem co na to NCN, a jeśli przejdzie to co na to moje finanse. Wniosek co prawda podpisano, ale ...
          Aha, wybrałem dodatek do pensji, nie honoraria, żeby być jak najbardziej w porządku w stosunku do przepisów, zwyczajów, składek e.t.c. Przecież nowe rozporządzenie nie ustala widełek a dolne granice. Ja z kolei chcę ograniczyć biurokrację przy umowach o dzieło i spróbować sprawę załatwić na tyle normalnie na ile się w polskich warunkach da.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka