dala.tata 02.12.12, 21:08 Lalunia z kolanem nad stol. Niestety, mysle, ze czasy, kiedy studenci spijali nam slowa z ust laknac ich jak kania deszczu, minely bezpowrotnie. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
flamengista żenujące skamlenie 02.12.12, 22:14 Po pierwsze - tekst niezwykle "odkrywczy" - tą samą diagnozę postawiliśmy jakieś 5 lat temu Po drugie - w teście dominują relacje wykładowców, którzy dali sobie wejść na głowę Po trzecie - zrzędzenie nie ma sensu, bo nikt tego nie słucha Politycy z pełną premedytacją zamienili uczelnie wyższe w Polsce na przechowalnie bezrobotnych. Ta sytuacja odpowiada im, ale także większości młodych ludzi. Nasz głos nie ma żadnego znaczenia. Więc pozostaje robić swoje, skupiać się na najlepszych, najwartościowszych studentach a resztę przepuszczać. Odpowiedz Link
podworkowy Re: żenujące skamlenie 02.12.12, 22:48 gratuluję zapału, z jakim dyskutuje Pan na forum pod tekstem - ja po kilku doświadczeniach tam nawet nie próbuje rozmawiać. Ale ad rem - część zarzutów wydaje mi się gruuubo przesadzona (np. problem z mówieniem "proszę Pana"), część trochę przesadzona (mnie nie przeszkadza student nienotujący na zajęciach, byleby dziobem nie kłapał - nie chce się uczyć, jego sprawa; a jak studentka machnie ładne nogi na biurko, to już w ogóle nie mam pretensji;)). Fakt faktem, że ostatnio pewne zjawiska się nasilają. Np. regularnie zdarza mi się otrzymywać maile z pomylonym nazwiskiem czy tytułem. Per analogiam, zamiast Kowal piszą Kowalski i często degradują mnie do magistra. Samo w sobie mi to nie przeszkadza i nie bulwersuje - traktuję to raczej jako symptom generalnego podejścia do studiowania, zazwyczaj pozwalam sobie na lekką szyderę i obracam sprawę w żart, co z reguły wywołuje u młodzieży refleksję, że może jednak wypada dbać o takie rzeczy. Generalnie nie spotykam się zatem z chamstwem (wręcz przeciwnie, dzisiejsza młodzież wydaje mi się mocno zastraszona i niechętna np. do merytorycznego pokłócenia się z prowadzącym, co w przypadku przyszłych prawników dobrze nie wróży...), a co najwyżej z pewną niewiedzą co do odpowiedniej formy zachowań oraz z wyraźnym egocentryzmem (przejawiającym się np. w mailowym pytaniu w środku semestru prowadzącego, kiedy ma konsultacje, bez wzięcia pod uwagę, że gdybym miał odpisywać na takie maile od mniej więcej 1000 studentów, których mam w tym semestrze, to nic innego bym nie robił). Natomiast oburącz podpisuję się oczywiście pod krytycznymi ocenami wiedzy i kompetencji intelektualnych dzisiejszych studentów w zestawieniu z rocznikami wcześniejszymi. Nie przypuszczałem, że akurat na moim kierunku i na moim uniwerku ten spadek będzie aż tak drastyczny (my w dalszym ciągu dostajemy ludzi z b. wysokimi wynikami maturalnymi) Odpowiedz Link
flamengista akurat zapał się szybko skończył 02.12.12, 23:01 bo jak zwykle, nie ma z kim dyskutować. Ale uważam, że warto coś sensownego wpisać - żeby nie było zarzutu, że zupełnie olaliśmy taką dyskusję i problem nas nie interesuje (nas - czyli środowiska akademickiego). Poziom faktycznie leci w dół, bo matura jest skrojona na przeciętnego Kowalskiego, który na ogół - jak na całym świecie - jest zwyczajnym kretynem. Więc poprzeczka jest ustawiona bardzo nisko. A skoro w pogoni za wysokim współczynnikiem skolaryzacji na poziomie wyższym gonimy Koreę, to nie może być inaczej. Problem w tym, że nic nie da się już z tym zrobić. Ja po prostu zaciskam zęby: większość przepuszczam w końcu na egzaminach (bo nie ma wyjścia), natomiast w sprawie prac dyplomowych jestem bardzo zasadniczy. G.wna nie zamierzam nazywać czekoladą, opakowywać w sreberko i jeszcze sygnować swoim nazwiskiem. Co roku mam z tego powodu mnóstwo nieprzyjemności (co ciekawe - głównie na poziomie pań z dziekanatu, nie samych władz!), ale potem przychodzi refleksja, bo dzięki powtarzaniu semestru wydział dostaje dodatkową kasę. Więc jest to jednak tolerowane. Co ciekawe, coraz więcej moich kolegów postępuje podobnie. Myślę, że już teraz mamy odsetek kończących na poziomie 70-80%, a z czasem spadnie do 60%. Więc w końcu ci najgorsi i tak nie dostaną dyplomu. Odpowiedz Link
podworkowy Re: akurat zapał się szybko skończył 02.12.12, 23:06 "G.wna nie zamierzam nazywać czekoladą" - widzę, że cytujemy klasyków..;) No to ja się dołączę i powiem: "Zwyczajnym kretynom - kolumbijski palec w..." Odpowiedz Link
pfg Re: żenujące skamlenie 02.12.12, 23:09 flamengista napisał: > a resztę przepuszczać. A ja się z tym KATEGORYCZNIE nie zgadzam. Ludzi poniżej pewnego poziomu - niezbyt wygórowanego, ale i tak poniżej jest wiele osób - należy bezwzględnie oblewać. Argumentów w rodzaju "przecież dziekan każe zorganizować dodatkowy termin" nie kupuję. Nie każe, bo jest to sprzeczne z Regulaminem Studiów. Odpowiedz Link
flamengista ale ty piszesz o studiach przyrodniczych 02.12.12, 23:23 Liczy całkę albo nie liczy. Wie co da kwas w połączeniu z zasadą albo nie wie. Potrafi odróżnić chromosom od chromu albo nie potrafi. W przypadku nauk społecznych nie jest to takie proste. Zawsze "coś" tam się pałęta w okolicach kory mózgowej. W dodatku chyba nie doznałeś nigdy upokorzenia, gdy oblany 3-krotnie student (np. z powodu plagiatów) zostaje przepuszczony na komisie, na którym z resztą wypada fatalnie. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: ale ty piszesz o studiach przyrodniczych 02.12.12, 23:42 fla, jako że to w tym wątku jest nagminne, pozwolę sobie podkreślić - zresztą ;-) Odpowiedz Link
pfg Re: ale ty piszesz o studiach przyrodniczych 03.12.12, 00:06 flamengista napisał: > zostaje przepuszczony na komisie, na którym z resztą wypada fatalnie. Komis przysługuje wyłącznie w wypadku naruszenia zasad przeprowadzania egzaminu i zdecydowanie nie powinien być przydzielany rutynowo. Ja nie mówię o studiach ścisłych. Ja mówię o tym, co wynika z Regulaminu Studiów Uniwersytetu Jagiellońskiego. Tak więc powtarzam: Studentów bardzo słabych nie należy przepuszczać. Jeśli ty takich przepuszczasz, błądzisz. Odpowiedz Link
flamengista cóż 03.12.12, 09:04 poprzedni układ traktował komis rutynowo, jako 4 termin. Najlepsze było to, że nikt mnie nie pytał o egzamin (skoro był zarzut o nieprawidłowości przy egzaminowaniu, powinienem mieć prawo obrony). Czyli zastosowano domniemanie "winności" wykładowcy. Wszystko pięknie, znam przepisy - ale to tylko przepisy. Liczy się praktyka. A studentów bardzo słabych nie przepuszczam na etapie pisania pracy. Tu na razie mam pełną autonomię. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: żenujące skamlenie 02.12.12, 23:12 no to teraz to... obawiam się, że niedługo będzie erupcja samozadowolenia... wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/polska-na-14-miejscu-w-swiecie-ale-tak-rozowo-wcal,1,5319855,wiadomosc.html Odpowiedz Link
flamengista ten ranking to pic na wodę 02.12.12, 23:19 2/3 oceny to wyniki PISA i innych testów (z resztą ogólne wyniki, bez rozbicia na poszczególne umiejętności), a 1/3 to goły współczynnik skolaryzacji na poziomie wyższym. W pierwszej kategorii jesteśmy na przeciętnym 20 miejscu - między Rosją a Słowacją. W drugiej jesteśmy na podium (3 miejsce!) - wyprzedzając m.in. Szwajcarię. I to dzięki temu podskoczyliśmy o te parę pozycji. Ale o tym dziennikarze nie napiszą, bo do tego trzeba przeczytać raport i przeglądnąć ranking. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: Striptiz dla studentow? 02.12.12, 22:23 Sam przeczytaj: Whisky oparte jest na etanolu To jest wiedza, ktora posiadal absolwent zawodowki za Gierka, ale dla dzisiejszego magistra dziennikarstwa to jest niewyobrazalne odkrycie naukowe. Jedyna osoba, ktora nie narzeka w tym tekscie jest pani, ktora prowadzi seminaria magisterskie. Jak ktos nie mial zajec z pierwszym rokiem licencjackim, to nie wie, o czym mowa. Odpowiedz Link
carnivore69 Re: Striptiz dla studentow? 03.12.12, 16:44 Co gorsza, mam wrazenie, ze ow redaktor nie odwazylby sie uogolnic swojej obserwacji na inne napoje alkoholowe, np. wodke. Pzdr. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Striptiz dla studentow? 02.12.12, 22:31 dala.tata napisał: > Lalunia z kolanem nad stol. > > Niestety, mysle, ze czasy, kiedy studenci spijali nam slowa z ust laknac ich ja > k kania deszczu, minely bezpowrotnie. > i to dobrze? Odpowiedz Link
dala.tata Re: Striptiz dla studentow? 02.12.12, 22:42 mysle, ze raczej zle (ale to trzeba by niuansowac). jednak to nie ma znaczenia. tak po prostu jest i tyle. Odpowiedz Link
aenes Re: Striptiz dla studentow? 02.12.12, 23:30 Jestem świeżym nauczycielem akademickim, w kraju innym niż Polska, ale to zupełnie nie ma znaczenia - tutaj też studenci żują gumę, siedzą dziwnie, nie mówią 'dzień dobry'. Na początku mnie to zbijało z tropu i irytowało - wracałam do domu i narzekałam, że: "oni nic nie czytają..." "oni siedzą źle..." "oni nie słuchają..." Powtarzałam to ciągle i ciągle, aż w końcu sama siebie usłyszałam. Usłyszałam z jaką zawziętością mówię o "nich", o "tych studentach", nigdy nie używając imion, bo większości nie znałam. Zrozumiałam jak bardzo często generalizuję - mówię o całej grupie na przykładzie jednego studenta, który szczególnie mnie wkurzył. Sama siebie zaskoczyłam, że tyle we mnie było agresji. Postanowiłam to zmienić. Nauczyłam się więc imion, a na zajęciach zamiast skupiać się na tych, którym się nie chce prowadzę dialog z tymi, którzy są zainteresowani, którzy się starają. Zrozumiałam, że tak bardzo zafiksowałam się na tym przysłowiowym studencie, który żuje gumę, że nie zauważałam tych, którzy co zajęcia przynoszą zrobione w domu notatki, zadają mnóstwo pytań, uczestniczą w dyskusjach, chcą. Nie twierdzę, że studenci opisani w artykule nie istnieją - istnieją i to wszędzie na świecie. Uważam po prostu, że tak bardzo skupiamy się na narzekaniu na tych, którym się nie chce, że zapominamy o pozostałych. Przez pięć lat studiów byłam wzorową studentką i przez pięć lat studiów nikt tego nie zauważył, bo wykładowcy przy kawie byli zajęci narzekaniem na Marka, który nie powiedział im 'dzień dobry'. Może czas zacząć szukać studentów, którzy są na właściwym miejscu i potrzebują nas by osiągnąć więcej, zamiast w kółko wzdychać do czasów, kiedy to było lepiej i studenci byli lepsi. A żucie gumy, no cóż, wcale nie musi przeszkadzać w zadawaniu mądrych pytań czy robieniu dobrych notatek. Odpowiedz Link
podworkowy Re: Striptiz dla studentow? 02.12.12, 23:42 generalnie zgoda, też zalecam dystans i nienadymanie się oraz nieprzejmowanie się drobnymi uchybieniami w rodzaju zaczynania maila od "witam" i kończenia go "pozdrawiam" - chociaż ja tak nie piszę w sprawach zawodowych do nieznanych mi doktorantów, a gdy pomyśle sobie, że miałbym tak zwracać się te kilkanaście lat temu do moich prowadzących, to pusty śmiech mnie ogarnia. Ale nie ma zgody co do fragmentu "oni nic nie czytają" (rzecz też w proporcjach-dawniej taki delikwent to był anegdotyczny, odosobniony casus; dzisiaj jest to zjawisko znacznie częstsze i powoli sięgające nawet studiów doktoranckich...). Ja wiem, ze musimy iść na kompromisy z rzeczywistością, ale sytuacja, w której przestanie nam to nawet przeszkadzać, będzie ostatecznym końcem już niesłychanie nadwątlonej idei universitas Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Striptiz dla studentow? 02.12.12, 23:51 w pełni się pod tym podpisuję... choć powoli przestaje mnie to boleć (w końcu to nie mój problem, że rezygnuję z czegoś). Niemniej (kiedyś mieliśmy tu dyskusje o erudycji i jej granicach) - u mnie to jest tak, że bez erudycji niewiele można zrozumieć. Z drugiej strony jak czytam najmłodszą poezję (też nierzadko erudycyjną),to dociera do mnie, że to jest zupełnie inny świat i inna kultura... I pewnie czegoś możemy się od "nich nauczyć". Niemniej dopóki nie będę przekonany, że to lepsza kultura od "naszej", jakoś nie będzie we mnie zgody na stan rzeczy. Odpowiedz Link
aenes Re: Striptiz dla studentow? 03.12.12, 00:42 Tak, ja też się zgodzę, że to "oni nie czytają" jest tutaj wyjątkiem i że w tym czytaniu, indywidualnym uczeniu się tkwi cały sens uniwersytetu, a bez tego coraz bardziej będziemy zbliżać się do szkoły średniej (nauczyciel mówi - uczniowie słuchają). O ile żucie gumy nie musi się z ideą uniwersytetu kłócić, o tyle ten brak samodzielności już tak. Niestety, wciąż nie wiem jak u studentów wywołać ten odruch czytania, ale to już jest temat na zupełnie inną dyskusję. Odpowiedz Link
kramka1 OT ws. witam 03.12.12, 10:29 <"drobnymi uchybieniami w rodzaju zaczynania maila od "witam" i kończenia go "pozdrawiam"> Specjalnie weszłam na moja poczte, by sprawdzic, jakimi wstepami i zakonczeniami opatrzyli swoje maile do mnie prorektor i dziekan (nie jestem z nimi na ty). Otóz obaj zaczeli od "witam", przy czym rektor dorzucił "serdecznie", a zakonczyli: "pozdrawiam"-rektor znowu "serdecznie". Czemu zatem mialoby być naganne zaczynanie od "witam", nie bardzo wiem. Oczywiscie może w przypadku pierwszego maila student powinien zacząc bardziej formalnie, ale jeżeli to juz kolejny mail, to czemu nie. Ja lubie "witam' bo jest mniej sztywne niz "dzien dobry", ale oficjalniejsze od "cześć", i co najwazniejsze: świetnie się sprawdza, gdy nie znam tytułu lub płci adresata. I żeby nie było, obaj prominenci z moich maili to panowie wielce kulturalni. :) Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: OT ws. witam 03.12.12, 10:31 kramka1 napisała: > <"drobnymi uchybieniami w rodzaju zaczynania maila od "witam" i kończenia g > o "pozdrawiam"> > Specjalnie weszłam na moja poczte, by sprawdzic, jakimi wstepami i zakonczeniam > i opatrzyli swoje maile do mnie prorektor i dziekan (nie jestem z nimi na ty). > Otóz obaj zaczeli od "witam", przy czym rektor dorzucił "serdecznie", a zakoncz > yli: "pozdrawiam"-rektor znowu "serdecznie". Czemu zatem mialoby być naganne za > czynanie od "witam", nie bardzo wiem. Oczywiscie może w przypadku pierwszego ma > ila student powinien zacząc bardziej formalnie, ale jeżeli to juz kolejny mail, > to czemu nie. Ja lubie "witam' bo jest mniej sztywne niz "dzien dobry", ale of > icjalniejsze od "cześć", i co najwazniejsze: świetnie się sprawdza, gdy nie zna > m tytułu lub płci adresata. > I żeby nie było, obaj prominenci z moich maili to panowie wielce kulturalni. : > ) zajrzyj do wątku, w którym była dyskusja na ten temat... twoi prominenci mogą tak do ciebie napisać... Odpowiedz Link
kramka1 Re: OT ws. witam 03.12.12, 10:39 adept44_ltd napisał: > > zajrzyj do wątku, w którym była dyskusja na ten temat... twoi prominenci mogą tak do ciebie napisać...> Ktos wyzej dopuscił formę "prosze pana", więc jak "prosze pana" moze byc, to i "witam" moze byc. A w tamtym watku tez sie wypowiadałam. I zdania nie zmieniłam pod wływem listu od rektora. ;)) Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: OT ws. witam 03.12.12, 10:45 to piękna wierność własnym poglądom ;-), niemniej witam pokazuje relację i tyle... Odpowiedz Link
dala.tata Re: OT ws. witam 03.12.12, 10:48 tym bardziej, powtarzam, nie powinno byc uzywane przez prominentow. Troche tak, jak bys dopusczal, ze rektor do kramki moze mowic per: pani Zosiu, Krysiu, Stasiu, a kramka ma walic per panie rektorze. no dajze spokoj. adept44_ltd napisał: > to piękna wierność własnym poglądom ;-), niemniej witam pokazuje relację i tyle > ... Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: OT ws. witam 03.12.12, 10:50 no, nie dopuszczam ;-), jeśli jestem za pewną hierarchiczną strukturyzacją konwersacji, to nie dopuszczam, witam nie jest familiarne... Odpowiedz Link
dala.tata Re: OT ws. witam 03.12.12, 10:46 A ja sie zgadzam z kramka. Prominenci tez nie moga tak pisac, sczegolnie w korespondencji sluzbowej. Ja zreszta mysle, ze 'witac' musi miec dopelnienie, co czyni 'witam' niepoprawnym, ale to inna sprawa. Zakladajac, ze 'witam' jest dopuszczalne w relacji ukosnej, powiedziane przez tego stosjacego wyzej, to wlasnie dlatego, ze takie powitanie implikuje wyzszosc relacji, rektor nie powinien tak pisac. Mnie drazni 'witam', bardzo mnie drazni, dla mnie to jest polanalfabetyczne - bez wgledu przez kogo pisane. 'witaj' - to ma pelen sens i tak sie po polsku mowi, ale 'witam' - koszmar. Jednak bardziej mnie drazni u profesorow niz u studentow. Bo profeosr to juz 'naprawde' powinien wiedziec, ze tak sie nie pisze. Niestety 'witam' sie rozplenilo i za chwile bedzie standardem. Nawiasem mowiac, gdy powiedzialem raz polskim studentowm o 'witam', to jedna ze studentek zapytala" 'ale jesli nie 'witam' to jak????'. byla cala w desperacji. Jak witac, panie premierze, chcialoby sie zapytac. adept44_ltd napisał: > > zajrzyj do wątku, w którym była dyskusja na ten temat... twoi prominenci mogą t > ak do ciebie napisać... Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: OT ws. witam 03.12.12, 10:49 mnie się też nie podoba, niemniej w ukośności jeszcze uchodzi... Odpowiedz Link
mirusz Re: OT ws. witam 04.12.12, 11:41 >> Ja lubie "witam' bo jest mniej sztywne niz "dzien dobry", >> ale of > icjalniejsze od "cześć", i co najwazniejsze: świetnie się sprawdza, gdy n >> ie zna tytułu lub płci adresata. > > I żeby nie było, obaj prominenci z moich maili to panowie wielce kulturalni. : > > zajrzyj do wątku, w którym była dyskusja na ten temat... twoi prominenci mogą tak do >ciebie napisać... Nie jestem specjalnym miłośnikiem "witam", ale nie razi mnie. To jest IMHO naturalny i charakterystyczny dla konwersacji elektronicznej wytrych. Nowa technicznie forma konwersacji spowodowała adaptacje tego zwrotu. Po prostu mamy działalność na styku dwóch sprzecznych reguł kulturowych: a) Internet - obowiązuje zwracanie się per "Ty" b) uniwersytet - obowiązuje formalizm, No i co tu wybrać...? Może coś pomiędzy "Ty" a "Szanowny Panie", czyli właśnie z powodu tego dylematu, użytkownik wybiera "Witam". Te konotacje tegoż zwrotu z sytuacją podległości i wyższości mają wartość co najwyżej historyczną. Ewolucja języka. Zapewne nie taka jest obecna intencja piszących go, ani nie tak go odbiera większość adresatów. "Witam" jest używane paradoksalnie właśnie po to, aby nie urazić adresata waleniem do niego "Cześć Mirek", mimo, że w zasadzie tak należałoby uczynić w sieci, gdzie jesteśmy wszyscy "per Ty" zgodnie z netykietą. Odpowiedz Link
flamengista Re: OT ws. witam 03.12.12, 10:57 Tak, witam ze strony dziekana to dozwolona forma. Bo to twój zwierzchnik. Ten zwrot implikuje brak równości między rozmówcami. Pal sześć, jeśli to odzywka na korytarzu zamiast "cześć". U nas właśnie stała się modna i sam się na niej przyłapuję. Ale w przypadku maila, czyli jednak tekstu to nie możesz tak pisać do starszej od ciebie osoby lub szefa. Przy czym ja już dawno przestałem z tym walczyć - szkoda mi czasu. Odpowiedz Link
kramka1 Re: OT ws. witam 03.12.12, 11:15 Widze, ze nie dopuszczacie ewolucji jezyka. Dla mnie "witam" jest przejawem zmian w społeczeństwie doby internetowej i zmian jezyka. Osoba pytajaca: "jak nie witam, to co?", miała rację. Ja też uciekam w "witam", gdy żadne dawne formy nie układaja mi sie na języku. A dokładniej, w komputerze. Odnosnie listów do rektora, no własnie tak jest: on do mnie: witam, ja: sz. p. r., albo prosciej: sz.p.prof. (przy kolejnym juz tylko p. r. lub p.prof.) Gdyby mi napisal "sz.p. Kramko", wkurzyłabym sie, ale za "szp.p. dr" tez bym sie wkurzyła, bo nie lubie tej sztywnej tytułomanii. Wiec "witam" jest i odpowiednio neutralne (nie odnosi się do pory dnia, a maila czyta sie, kiedy popadnie) i bezpiecznie bezosobowe, i z wystarczajacym szacunkiem, i to jest mój subiektywny odbiór tego słowa, choć w kontrze do przedmówców. Natomiast czym innym są maile, a czym innym spotkanie oko w oko. Tu: "witam", czy "prosze pana" to formy niestrawne dla mnie, szczegołnie gdy to ostatnio kierowane jest do profesora. No ale o czym mówimy,skoro takie mamy czasy, ze moja młodzież rodzinna z drugiego kranca PL wali na powitanie prosto: "no cześć" zamiast "dzien dobry ciociu". I potem pewnie podobnie do swoich wykładowców na studiach.... Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: OT ws. witam 03.12.12, 11:56 jeśli ewolucja języka przebiega w kierunku jego ubożenia (witam staje się synonimem innych powitań), no to raczej nie... czyż nie można zacząć maila od - dzień dobry, szanowny panie/pani... etc.??? Odpowiedz Link
kramka1 Re: OT ws. witam 03.12.12, 12:32 adept44_ltd napisał: > jeśli ewolucja języka przebiega w kierunku jego ubożenia (witam staje się synonimem innych powitań), no to raczej nie... czyż nie można zacząć maila od - dzień dobry, szanowny panie/pani... etc.???> Jakby to powiedzieć: wszystko mozna, tylko po co... Czy to jest aby ubożenie? Listu klasycznego nie zaczynasz od "Dzień dobry", bo to jest domena kontaktów ustnych. "Szanowny panie" nie piszesz do osoby, która pracuje w schierarchizowanym swiecie, w którym obowiazuja tytuły, bo taki zwrot w liscie do profesora/rektora/dziekana byłby niegrzeczny/arogancki (wypada znać tytuł). Bez tytułu to mozna sobie pisać do osoby szczebla i dziedziny beztytularnej (przecież do zwykłego urzednika nie napiszesz: "panie urzędniku", ale juz do kierownika wydziału w Urzędzie nie napiszesz: "szanowny panie", bo brzmi to cokolwiek lekceważąco). "Witam" to domena maili, a maile mają swoje specyfiki, takie chocby jak wybaczalny brak polskiej czcionki. Anglosasi mają z górki, mają swoje "dear..." i mniej wiecej tyle starczy do korespondencji mailowej. A my toczymy boje o proste witam. ;) Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: OT ws. witam 03.12.12, 12:49 no widzisz, ile możliwości znalazłaś ;-), da się? da... co do ubożenia, tak - to jest ubożenie... jeśli mamy kilka wyrazów o różnej wartości semantycznej, które stopniowo zaczynają znaczyć to samo, to jest to ubożenie... jeśli w mailu kwestie poprawnościowe mogę mniej razić, to jednak komunikacja mailowa niczego nie zmienia w naszych relacjach ze światem... i tyle na temat :) piszcie sobie, jak chcecie, niemniej pokazujecie, ile potraficie i ile rozumiecie ;))), a przede wszystkim - jeśli mail jest zwrócony do drugiej osoby, to uzasadnianie swoich poczynań komunikacyjnych własnym widzimisię, nie ma najmniejszego sensu, temu komuś po drugiej stronie może się widzieć inaczej... i czasem dobrze to brać pod uwagę... Odpowiedz Link
nullified Re: OT ws. witam 03.12.12, 16:10 epistolografia umarła ;) Czasem to straszne jak człek wszak nie będąc "starą dziadą" przyłapuje się że jest co najmniej "ubiegłowieczny". Uczyć przykładem - jedyna droga. Nie sposób wymagać od ludzi tego czego nie mieli szansy się nigdzie nauczyć. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: OT ws. witam 03.12.12, 16:48 adept44_ltd napisał: > co do ubożenia, tak - to jest ubożenie... jeśli mamy kilka wyrazów o różnej war > tości semantycznej, które stopniowo zaczynają znaczyć to samo, to jest to uboże > nie... To nie jest ubozenie, lecz zmiana. 'Witam' praktycznie juz wyszlo z uzycia w innych kontekstach niz korespondencja elektroniczna. Ktos mowiacy 'witam' kojarzy mi sie z przedstawiciele peerelowskich elit. W jezyku mowionym jest to dla mnie protekcjonalne. W korespondencji elektronicznej calkowicie neutralne. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: OT ws. witam 03.12.12, 16:59 Dla mnie to inny swiat. Moze to lokalne roznice? Odpowiedz Link
dala.tata Re: OT ws. witam 03.12.12, 13:55 angielskie 'Dear Mr Smith' jest odpowiedniekiem naszego 'szanowny panie'. nie rozumiem, gdzie jest lekcewazenie w 'szanowny panie'. dobrze tez pamietac, ze 'witam' to kwestia ostatnich 3-4 lat. wczesniej dawalismy sobie rady i bez niego. co do ewolucji jezyka. 'witam' odzwierciedla to, co widzimy na co dzien. a zatem zznaczne 'odformalnienie' konaktow. I ono mi nie przeszkadza. ABsurdalne jest dla mnie obrazanie sie na studenta, bo powie: 'Dobra'. Problem w tym, ze dzisiaj coraz mniej potrafimy zarzadzac naszymi relacjami i nie rozumiemy, czy tez studenci nie rozumieja, ze nie zawsze da sie napisac 'witam', nawet zakladajac, ze jest poprawne (a nie jest!). Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: OT ws. witam 03.12.12, 14:22 dala.tata napisał: Problem w tym, ze dzisiaj coraz mniej potrafimy zarzadzac naszymi relacjami i nie rozumiemy, czy tez studenci nie rozumieja, ze nie zawsze da sie napisac 'witam', nawet zakladajac, ze jest poprawne (a nie jest!). nie ująłbym tego lepiej :) Odpowiedz Link
aenes Re: OT ws. witam 03.12.12, 15:08 dala.tata napisał: > angielskie 'Dear Mr Smith' jest odpowiedniekiem naszego 'szanowny panie'. nie > rozumiem, gdzie jest lekcewazenie w 'szanowny panie'. dobrze tez pamietac, ze ' > witam' to kwestia ostatnich 3-4 lat. wczesniej dawalismy sobie rady i bez niego Na uczelniach angielskojęzycznych rzadko kiedy ktoś napisze do wykładowcy/zwierzchnika/pani z dziekanatu 'Dear Mr Smith'. Na porządku dziennym jest to, że można napisać po imieniu - Dear Daniel, może nawet Hi Daniel - i do ćwiczeniowca, i do wykładowcy, i do rektora. Oczywiście wynika to ze specyfiki samego języka angielskiego, ale piszę o tym dlatego, że nie rozumiem dlaczego w Polsce to ma tak duże znacznie i dlaczego tak wiele osób w tym wątku oburza się, że dostało maila z formułką 'witam', bez odpowiednich honorów. Korona mi przecież z głowy nie spada, gdy student w mailu zapomni wspomnieć o moim tytule naukowym. Brak tu konsekwencji - oburzamy się, że student jest niesamodzielny, a z drugiej strony ciągle chcemy go wychowywać. Najlepiej na własny obraz i podobieństwo. Odpowiedz Link
dala.tata Re: OT ws. witam 03.12.12, 15:30 Tak, tylko warto pamietac, ze angielskie 'you' i bycie po imieniu jest czyms zupelnie innym niz tu. co do studentow, nie zdarza mi sie napisac hi john, ale jedynie dear john, lub samo john. Nawiasme mowiac, kilkukrotnie slyszalem na roznych uczelniach brytyjskich, ze scislowcy sa znacznie formalniejsi od humanistow. Czy ja sie oburzam na 'witam'? Nie, raczej ubolewam nad tym, ze ten potworek zaczyna sie rozprzestrzeniac. Czy to objaw zramolenia? Moze. Ale dobrze mi z tym. Jst cala masa sposobow na odformalizowanie korespondencji bez uzycia witam. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: OT ws. witam 03.12.12, 16:42 dala.tata napisał: > dobrze tez pamietac, ze ' > witam' to kwestia ostatnich 3-4 lat. Znacznie dluzej. Odpowiedz Link
dala.tata Re: OT ws. witam 03.12.12, 17:36 Naprawde? Ja sie spotykalem z 'witam' wczesniej, ale rzadko. Jak dla mnie od moze 5 lat jest to powszechne. Za PRL bylo 'witam' ale z dopelnieniem: 'witam pana'. To sie slyszalo czesto. charioteer1 napisał: > dala.tata napisał: > > > dobrze tez pamietac, ze ' > > witam' to kwestia ostatnich 3-4 lat. > > Znacznie dluzej. > > Odpowiedz Link
charioteer1 Re: OT ws. witam 03.12.12, 20:08 Emaile z witam dostaje od mniej wiecej 10 lat. Odpowiedz Link
sqro Re: OT ws. witam 03.12.12, 14:30 Co do formy pisania maili to ja mam czasem wrazenie, że gromada ramoli chce narzucić swoją stylistykę w cudzej przestrzeni. Inet powstał jako taka bardzo z założenia demokratyczna i bezpośrednia forma wymiany i rozmowy. Z własnym zbiorem zasad - Netetykietą i teraz pojawiło się stado 'pań bibliotekarek', którym się to nie podoba i próbuja narzucic swoje reguły gry na cudzym terytorium. Polecam taki wyimek z wiki: w dyskusjach, zwłaszcza w Usenecie i na forach internetowych zwracamy się po nicku lub imieniu jeśli rozmówca wyraża na to zgodę. Nigdy samym nazwiskiem. Nie należy się obrażać, jeśli ktoś zwraca się do nas „per ty”, a nie w formie grzecznościowej, i nie należy się obawiać używania takiej bezpośredniej formy. Śmieszy mnie gdy studenci próbują dom mnie pisać takie napuszone oficjalne maile - taki pusty rytuał - wystarczy zwykła kultura. 'Witam' nie jest nieuprzejme. Jak dla mnie jest jeszcze jedna zaleta bezpośredniego kontaktu (oczywiście zachowując wymagania), czesc z nich zostaje potem na uczelni i łatwiej im sie potem zaaklimatyzowac jako kolegom z pracy. Do pewnego gościa u nas w instytucie, ponoc skadinad prywatnie bardzo sympatycznego, ale ostrego i oschłego dla studentów, wszyscy sredniopokoleniowi i młodsi pracownicy mają spory dystans. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: OT ws. witam 03.12.12, 14:32 jeśli rozmówca wyraża na to zgodę... że zacytuję to, co zacytowane... co do reszty - od tego są różne hierarchie, by je przekraczać, niemniej to przekraczanie coś znaczy..., a nie bo internet na to pozwala... to też jest nie demokratyzowanie rzeczywistości, ale jej ubożenie... Odpowiedz Link
charioteer1 Re: OT ws. witam 03.12.12, 16:37 kramka1 napisała: > Natomiast czym innym są maile, a czym innym spotkanie oko w oko. Tu: "witam", c > zy "prosze pana" to formy niestrawne dla mnie, szczegołnie gdy to ostatnio kier > owane jest do profesora. 'Witam' to dla mnie zwrot zarezerwowany niemal wylacznie dla korespondencji elektronicznej. Ani mnie ziebi, ani mnie grzeje, choc staram sie unikac wiedzac, ze koledzy dostaja gesiej skorki. Natomiast 'panie profesorze' i 'pani doktor' w relacjach ustnych miedzy pracownikami wyszlo dla mnie zupelnie z uzycia, gdy pewien leciwy profesor przeszedl definitywnie na emeryture. Kiedys pewna pani profesor, zatytulowana przeze mnie w rozmowie twarza w twarz 'pani profesor', zareagowala krotko: 'prosze ze mnie malpy nie robic'. Od tej pory tytulow w komunikacji ustnej nie uzywam, poza zupelnie wyjatkowymi przypadkami. 'Panie rektorze' i 'pani dziekan' - tak, 'panie profesorze' - niemal tylko i wylacznie w korespondencji elektronicznej z osobami, ktorych nie znam, lub znam slabo. Odpowiedz Link
zitterbewegung Re: Striptiz dla studentow? 03.12.12, 15:23 Wywołać odruch czytania, czy czytania nauczyć. Bo ja się niezwykle rzadko spotykam z kursami majacymi podana literature i to taka dajaca sie czytac, nie majaca zniechecic (jestem prawie pewien, ze wynika to z nieoczytania samych wykladowcow, sami nie maja takiego paper-trail swojej drogi do zrozumienia). W tym sensie bardzo cieszylem sie z idei KRK, bylyby w Polsce wreszcie jakies sylabusy. W Cambridge jak student rozpoczyna semestr to dostaje 5-stronicowy sylabus z odnosnikami do wyimkow na kazdy wyklad i wymagajaca (ale nie heroizmu) lista dobrze wyselekcjonowanych pozycji. U nas studentowi pierwszego roku proponuje się uświęcone tradycją pozycje ktorych nikt nie czyta, np. "Podstawy Analizy Matematycznej" Rudina, którą jeden z moich znajomych umieścił na liście książek których nie zdołał w ciagu 30 lat pracy przeczytac z pelnym zrozumieniem. Odpowiedz Link
capo.di.tutti_capi Re: Striptiz dla studentow? 03.12.12, 21:39 > e wyselekcjonowanych pozycji. U nas studentowi pierwszego roku proponuje się uś > więcone tradycją pozycje ktorych nikt nie czyta, np. "Podstawy Analizy Matematy > cznej" Rudina, którą jeden z moich znajomych umieścił na liście książek których > nie zdołał w ciagu 30 lat pracy przeczytac z pelnym zrozumieniem. dlaczego nikt nie czyta? tą akurat książkę niektórzy czytają juz w LO Odpowiedz Link
podworkowy Re: Striptiz dla studentow? 03.12.12, 22:21 pewnie, ze nigdy idei uniwersytetu w pełni nie wcielono w życie, pewnie, ze zawsze byli słabi studenci, mierni wykładowcy itd. Ale był cel, jakaś aspiracja, jakiś horyzont, ku któremu znaczna część społeczności akademickiej (większość?) chciała podążać... Pewnie, że to był ideał platoński, którego rzeczywisty uniwersytet był jeno marnym cieniem na ścianach pieczary. Ale dziś już mało kto stara się odwzorować ten ideał - choćby w niedoskonały sposób - w realu. I proszę mi nie mówić, ze zawsze tak było. Ja pamiętam seminaria magisterskie sprzed kilkunastu lat (proszę zresztą zobaczyć, jak wspominają swoje seminaria dzisiejsi "prominenci", poczynając od J. Kaczyńskiego, a kończąc na J. Hartmanie), ćwiczenia i rozmowy z moją grupa studencką przy wódce, gdzie - oprócz naturalnych konwersacji o pierdołach - kłóciliśmy się zajadle o prawne i moralne aspekty aborcji, eutanazji, wolności słowa, nową konstytucję, prawo naturalne, karę śmierci, podatki, interpretację klauzul generalnych, problem przestępstw bez ofiar, decentralizację państwa i jej granice, repartycyjny vs. kapitałowy system ubezpieczeń społecznych, jurysprudencję feministyczną, dyskryminację, państwo prawne itd. I wcale nie były to dyskusje ograniczone do kilku osób - odbywały się przy wielu stolikach w studenckich knajpach, na wielu seminariach i na wielu imprezach. Dzisiaj studenci nawet udział w kołach naukowych traktują często jedynie jako okazję do zdobycia stosownego certyfikatu (niedawno brałem udział w 2 takich spotkaniach i wyszedłem zdołowany). Czy dziś nie ma studentów wybitnych? Oczywiście, że są. Mogę zaryzykować nawet tezę, ze jest ich mniej więcej tyle samo, co dawniej. Problemem jest natomiast dramatyczny spadek poziomu stanu średniego i zwiększenie się liczby kompletnych tumanów. A piszą o nieczytaniu miałem na myśli sytuację, w której delikwenci nie czytają beletrystyki Odpowiedz Link
zitterbewegung Re: Striptiz dla studentow? 03.12.12, 15:06 A ta idea przepraszam była kiedykolwiek wcielona? Uniwersytety średniowieczne i renesansowe to szkoły zawodowe. W czasach Newtona "plodding group, narrowly vocational in outlook, lower-class youths grimly intent on ecclesiastical preferment as the means to advancement". I też nikt nie czytał. O Koperniku mówi się, że go nikt nie czytał, co zresztą nie trudno zrozumieć wziąwszy do ręki oryginał. Jasne jest, że z Newtona przekazywane były tylko idee, które inni badacze odtwarzali jak umieli na podstawie niepełnego ich zrozumienia (z pożytkiem dla klarowności, oryginalny tekst jest tak jasny, logiczny, bezbłędny i dający się czytać jak Biblia). Polecam książkę Haskinsa "Rise of Universities", aby zobaczyć w jakim stopniu celebrowana przez nas tradycja odwiecznego etosu ma się do historycznej rzeczywistości, oraz kiedy i na jakim gruncie klasowym powstała. Odpowiedz Link
flamengista o, bardzo dobry post 03.12.12, 10:53 skupianie się na tych studentach, którym się chce wyjdzie nam na zdrowie (szczególnie te psychiczne), przywróci radość z pracy no i przede wszystkim będzie korzystne dla samych studentów. Ja także doceniam tą strategię i próbuję ją od roku realizować. I widzę efekty. Powrócił (umiarkowany co prawda, ale jednak) zapał do dydaktyki (choć nadal uważam się za kiepskiego nauczyciela), wreszcie na zajęcia przychodzę bez obrzydzenia. A nawet czasem sprawia mi to frajdę. Odpowiedz Link
gruszka_wierzbowa Re: o, bardzo dobry post 03.12.12, 19:06 Ja te model realizuję od 3 lat. W każdej grupie mam studentów zainteresowanych dyskusją i rozwiązywaniem problemów. Z radością muszę stwierdzić, że co roku ta grupa jest coraz liczniejsza. Zajęcia z takimi studentami to przyjemność. Reszta studentów może być albo nie być. Ich sprawa, ja ich zmuszać do niczego nie zamierzam. Chyba, że do ciszy na zajęciach i nieprzeszkadzania innym. Chodzić na zajęcia też nie muszą, to ich sprawa jak potem uzyskają zaliczenie. Odpowiedz Link
gruszka_wierzbowa Re: Striptiz dla studentow? 03.12.12, 23:48 tak mi się jeszcze przypomniało. Pamiętam do dziś jak w szkole podstawowej nauczycielka wchodziła na lekcje z herbatką, a dziecko nawet w upał nie mogło się napić wody z butelki. W LO było podobnie. Pozwolono łaskawie nam kiedyś pić na lekcjach, kiedy upały doszły do 35 stopni. Oczywiście nauczyciel zawsze pić mógł co tylko chciał. I tak się zastanawiam - czy naprawdę szanowne grono nauczycieli akademickich chce być takimi samymi belframi? Przecież w takich sytuacjach jako uczniowie myśleliśmy sobie, że to jest baaardzo niesprawiedliwe i po prostu nie fair. Nie byliśmy gorsi od nauczycieli, a pragnienie mieliśmy takie samo. Krótko mówiąc - nie traktujmy naszych studentów jako ludzi gorszych od nas. Warto pomyśleć o tym jak sami byliśmy studentami. Jak zasypialiśmy po nieprzespanej nocy, jak dopijaliśmy kawę kupioną w ostatniej chwili, jak wyginaliśmy ciało, bo na 8 godzinie wykładów siedzenia na niewygodnych siedzeniach wszystko nas bolało. Z głową należy do wszystkiego podchodzić. Odpowiedz Link
nullified Re: Striptiz dla studentow? 03.12.12, 16:23 "i tak i nie". Nie ma co obrażać się na fakty - są jakie są. Przy takim poziomie nauczania na poziomach niższych trudno oczekiwać czegoś więcej - w końcu (klasyka cytując) "z próżnego to i Salamon nie naleje". Z czasów własnego studiowania jeszcze (potem doktorzenia się) i pracy wciąż przesladuje mnie ta niemiła refleksja, że niedobrze jest, gdy czegoś samemu nie potrafiąc usiłuje sie wymagac tego od innych. Co skądinąd tworzy koszmarki przy próbach oceny. Studenci bywają naprawde różni i... cóż - od małego nauczeni, że traktuje się ich jak bydleta, jak w chlewiku sie zachowują takim traktowaniem wywdzięczając sie światu. Jak się komuś od małego powtarza że jest idiotą w końcu nim zostanie. Cuda potrafi zdziałać czasem (nawet na "hardcorowych grupach") zwykłe "Dzień dobry, mili Państwo". Nie zawsze, oczywiście, nie wobec wszystkich. Ale zadziałac potrafi. Odpowiedz Link
proon Re: Striptiz dla studentow? 04.12.12, 08:17 a mnie zainteresował ten fragment: "Przy takiej liczbie egzaminy ustne odpadają. Zostają testy. Tymczasem badania pokazują, że jest 33 proc. szans na to, żeby trafić właściwe odpowiedzi bez kompletnej znajomości materiału. " - Odpowiedz Link
genialna_oxford zenujacy artykul 04.12.12, 15:34 Durne narzekanie, ze studenci zachowuja sie jakby przyszli z pola, budowy, a jak maja sie zachowywac, gdy ich nauczyciele nie sa lepsi, a po tych "studiach" i tak beda pracowac na budowie? Nie bedzie elit bez elitarnych uczelni! Odpowiedz Link
megaborsuk2000 Re: Striptiz dla studentow? 04.12.12, 18:03 A to ładna historia w temacie: m.wyborcza.pl/wyborcza/1,105226,12977390,Studentka_z_Gdanska_odbierze_Nobla_.html O dziewczynie, która ma brać udział w ceremonii noblowskiej: W ostatni czwartek, kiedy siedziała na wykładzie o społeczeństwie informacyjnym, nagle zadzwonił telefon. Miły głos w słuchawce poinformował ją, że wygrała unijny konkurs. - Na początku myślałam, że ktoś ze znajomych robi mi kawał. Ale osoba po drugiej stronie przedstawiła mi szczegóły mojego wyjazdu do Oslo. W nagrodę mam polecieć w niedzielę na uroczystość wręczenia Unii Europejskiej Pokojowej Nagrody Nobla. Kiedy skończyła rozmowę, przerwała wykładowcy i podzieliła się radością ze wszystkimi. Crème de la crème, a odbiera telefon na wykładzie:) Odpowiedz Link
flamengista smutne to 04.12.12, 20:27 nie dość, że brak kindersztuby, to jeszcze brak wstydu by się do braku ogłady przyznawać. Ona nawet nie wie, że tak nie wypada. Gotowa tam pojechać, podczas uroczystości zadzwoni telefon i ona spokojnie odbierze... Odpowiedz Link
genialna_oxford Re: smutne to 05.12.12, 16:33 gdybys studiowal politologie zachowywalbys sie inaczej? Odpowiedz Link