podworkowy
26.01.13, 07:59
Pytanie jest pozbawione podtekstów. Pewnie część z państwa kojarzy mój negatywny stosunek do systemu grantowego w naukach społ. i hum. No ale w dzisiejszych realiach ustawowych i finansowych nie do końca można odseparować się od tej formy aktywności. Planuję wystąpienie o grant NCN-owski. Słowo o warunkach - mam temat (moim zdaniem ważny i atrakcyjny), którym jest analiza określonego zagadnienia z punktu widzenia różnych gałęzi prawa (głównie polskiego) - karnego, cywilnego, administracyjnego, międzynarodowego itp. Mam wstępne deklaracje od osób (mniej więcej 10) zainteresowanych uczestnictwem w nim - są to ludzie związani z uczelniami stosunkiem pracy plus ew. doktorant w roli sekretarza (żadnych nowych etatów czy cząstek etatu nie planuję). Efektem grantu miałaby być monografia wieloautorska. Moją rolą - poza pomysłem - jest napisanie swojego tekstu plus nadzór nad pracą innych. Moje pytanie dotyczy kwestii kalkulacji finansowej. Do zrobienia tegoż grantu nie jest potrzebny żaden sprzęt, żadne badania ankietowe czy socjologiczne, żaden nadzwyczajny dostęp do baz danych i praktycznie żadne wyjazdy na kwerendę - po prostu każdy uczestnik ma usiąść na 4 literach i napisać dobry tekst. Pewnie pod realizację tego grantu da się podpiąć jakieś wyjazdy konferencyjne (ale oczywiście nie mam tu żadnych twardych danych, o jakich konf. i na jaką kwotę rozmawiamy) W starych realiach praca powstałaby bez żadnego ubiegania się o grant (ew. o dofinansowanie druku z ministerstwa). Moje pytania dotyczą zatem następujących kwestii:
1) o ile środków - rząd wielkości - jest sens wystąpić i
2) na co je przeznaczyć. Potencjalnie sensowne wydatki to:
- wynagrodzenia (kierownika, sekretarza, wykonawcy) - jaka kwota - i czy w ogóle - jest tu sensowna - chodzi oczywiście o rząd wielkości;
- nabycie przez wykonawców literatury;
- ewentualne dofinansowanie publikacji - ponownie pytanie o rząd wielkości i czy umieszczać tam honoraria za publikacje, zakładając, że nie ma wynagrodzeń;
(Oczywiście są też hipotetycznie możliwe bezsensowne - tj. niezwiązane z grantem - wydatki, które potencjalnie można podeń podpiąć w rodzaju wspomnianych konferencji czy wyjazdu zagranicznego w celu przeprowadzenia kwerendy - wolałbym jednak tego uniknąć).
Będę wdzięczny za wszelkie rady. Wiem, że dla kolegów-scjentystów mój problem brzmi absurdalnie, ale jest w pełni autentyczny:(
No i także jest kwestia, czy w ogóle jest sens występować o grant przy takich warunkach brzegowych