Dodaj do ulubionych

blog eKulczycki.pl

14.02.13, 15:36
Polecam uwadze dzisiejszy wpis:
Czarna lista cza­so­pism nauko­wych. Redak­cjo, ogar­nij się!
ekulczycki.pl/warsztat_badacza/czarna-lista-czasopism-naukowych-redakcjo-ogarnij-sie/
we wpisie jest reklamowane forum DNU
a wpis dotyczy czasopism punktowanych i ich podejścia do czasopimsm
Obserwuj wątek
    • kardla Re: blog eKulczycki.pl 14.02.13, 15:44
      Wczoraj spedzilam caly dzien probojac przeslac artykul do czasopisma (zagranicznego, jednego z najlepszych w dzialce).

      Spracilam duzo czasu, bo na stronie instrukcje jest informacja: przyjmujemy TIFF i tylko TIFF do tego z jakas kosmiczna rozdzielczoscia. Ale ok. wiekszosc innych czaspoism chce jpg w dobrej rozdzielczosci, ale jak mus to mus.

      Nastepnie, juz po zalogowaniu odkrylam inne instrukcje mowilace ze TIFF owszem moze byc, ale calosc nie moze przekroczyc 30 mega wielkosci (a TIFF w podanej rozdzielczosci w najlepszym wypadku zajmuje trzy razy tyle). I ze w zasadzie oni wola jednak PDF. Wiec spedzilam kolejne kilka godzin na konwertowaniu do PDFa.


      I jestem wsciekla! Grrr!
      • felisdomestica Re: blog eKulczycki.pl 14.02.13, 16:52
        Żadne ze znanych mi czasopism neuro-mol-biol nie przyjmie jpeg.
        Kolorowa rycina tiff, na całą stronę pisma, z rozdzielczością 300 (takiej zwykle żadają) ma kilkanaście mega. Maksymalnie 20. Skąd ci się wzięło 90?
        I o co masz pretensję do pisma? Że dba o to, aby czytelnik cokolwiek zobaczył na rycinie?
        • kardla Re: blog eKulczycki.pl 14.02.13, 17:05
          A w mojej dzialce niektore czasopisma z jpgami nie maja problemow. Problemow z czytalnoscia i jakoscia obrazkow nie maja.

          Czasopismo zazyczylo sobie rozdzielczosci conajmniej 1000 (nie, nie napisali czemu).

          A pretensje mam do tego ze na stronie z instrukcjami dla autorow pisza co innego niz co pozniej akceptuja do przeslania. I ze przez to stracilam duzo czasu.

          • snerek Re: blog eKulczycki.pl 14.02.13, 18:04
            A jakie to czasopismo?
            • kardla Re: blog eKulczycki.pl 14.02.13, 18:47
              To podstepne?

              Czy te akceptujace jpg?
          • assembea CO NAJMNIEJ, nie conajmniej !!! 15.02.13, 21:12
            Droga kardlo,

            przepraszam za przytyk osobisty, ale jeśli _pracownik_naukowy_ popełnia tak elementarne błędy ortograficzne (CO NAJMNIEJ, nie conajmniej !!!), to nie dziwię się, że ma problem z innymi elementarnymi rzeczami....

            ;-)
            • kardla Re: CO NAJMNIEJ, nie conajmniej !!! 15.02.13, 23:32
              Tak, tak. Zgodnie z sugestia pani polonistki z pierwszej klasy liceum powinnam popelnic samobojstwo za swoja ortografie. Kolejni nauczyciele stwierdzili ze lepiej mi postawic jedynke z wykrzyknikiem za ortografie a piatke za tresc.

              Ale teraz przemyslalam swoje stanowisko, rzuce wszystko i zaczne sie rozwijac w kierunku zdecydowanie bardziej odpowiednim dla mojej dyslektycznej glowy: poprzewracam kotlety w McDonaldzie, pozamiatam ulice, czy tam czym wg ciebie powinni zajmowac sie osoby gwalcace (calkowicie nieumyslnie) zasady ortografii...

              • tumanka Re: CO NAJMNIEJ, nie conajmniej !!! 16.02.13, 11:56
                Przepraszam, że ciągnę ten offtop, ale co ma dysleksja do wiedzy na temat łącznego lub rozłącznego pisania wyrazów w polszczyźnie? Pytam poważnie.

                Nawiasem mówiąc, nikt ci chyba nie zarzuca *umyślnego* gwałcenia zasad ortografii, co?
                • kardla Re: CO NAJMNIEJ, nie conajmniej !!! 16.02.13, 13:00
                  Odrobine przereagowalam.

                  Ale nieustanne udowadnianie ze nie jestem wielbladem mnie meczy.

                  Ja po prostu nie widze bledow w tekscie. Jezeli akurat jestem zajeta sprawdzaniem rozlacznosci to jestem w stanie prawie nie zrobic bledow w tym zakresie. Jezeli sprawdzam jakie "u" napisac to nie moge w tym samym czasie sprawdzic "rz".
                  Jezeli wiem ze pisze cos bardzo waznego, kilka razy walcuje spellcheckiem, do tego ktos mi zawsze dodatkowo sprawdza. Radze sobie.

                  Wyzywanie mnie od idiotow i leni z powodu mojej ulomnosci przerabialam w szkole wielokrotnie.

                  I wlasnie dlatego sugerowanie ze nie nadaje sie na naukowca bo robie bledy ortograficzne bardzo mnie denerwuje.
                  • capo.di.tutti_capi Re: CO NAJMNIEJ, nie conajmniej !!! 16.02.13, 13:30
                    pozwolę sobie, w to sobotnie popołudnie, wtrącić że: jak ktoś mieszka w kraju gdzie mówi się po niemiecku (a tam co najmniej pisze się razem), to można zacząć nieświadomie używać innej gramatyki i ortografii, sam robie takie błędy i nie mam wyrzutów sumienia (nie mam też wyrzutów sumienia, że nie mam wyrzutów sumienia)
                    • kardla Re: CO NAJMNIEJ, nie conajmniej !!! 16.02.13, 13:58
                      Brzmi malowniczo :)

                      Ale obawiam sie ze w moim wypadku powod jest inny.

                      Ortografie gwalce od dziecinstwa, a poziom uzywanej przemocy raczej nie wzrosl po mojej przeprowadzce w obce strony. :P

                      Tylko nad brakiem wyrzutow sumienia spowodowanym brakiem wyrzutow sumienia musze jeszcze popracowac :P
                    • assembea Re: CO NAJMNIEJ, nie conajmniej !!! 16.02.13, 20:20
                      capo.di.tutti_capi, czy będziesz też bronił dyskalkulii? A jak Ci się podobał wpis "z bulem" w księdze kondolencyjnej miłościwie panującego nam Komorowskiego?

                      No zdumiewacie mnie - bronić nieuctwa również tu? To może będziecie również bronić autorów niedziałającego portalu PBN? Prędzej spodziewałbym się, że wytkniecie mi spację przed wykrzyknikami ;-) Oczywiście, że można znaleźć alibi dla własnego niedouczenia, tylko czy taka postawa przystoi komuś, kto ma zaszczyt (i komfort) utrzymywać się z pracy naukowej? A błędy ortograficzne w korespondencji internetowej w dzisiejszych czasach spellchecków w przeglądarkach świadczą raczej o wyjątkowym nierozgarnięciu osoby takie błędy popełniającej, niż o dysgrafii czy innej chorobie...

                      Zdaję sobie sprawę, że akurat co najmniej jest trudnym słowem. Tak się składa, że pojawia się ono dość często w tekstach o tematyce, którą zajmuję się jako dydaktyk - większość studentów pisze co najmniej łącznie. I dlatego chciałem zwrócić na to słowo uwagę... Co więcej, nie tylko studenci mają z nim kłopot. W udostępnianych w internecie materiałach dydaktycznych (podkreślę, że bardzo wartościowych) Pewnego Bardzo Ważnego Profesora, obecnie w gronie szefostwa CK, notorycznie pojawia się conajmniej i conajwyżej (słowa chyba ani razu nie pojawiają się tam bez błędu). Ot - polski koloryt. Czytałem, że w Wielkiej Brytanii biją na alarm, bo autochtoni z klasy średniej przegrywają w konkursach o pracę z przyjezdnymi z powodu błędów ortograficznych w CV - CV z błędami są oczywiście od razu odrzucane.

                      A jeśli ja popełnię jakiś błąd, to z wdzięcznością przyjmę informację o nim, ciesząc się, że komuś chciało się zwrócić mi na niego uwagę i dzięki temu nauczyć mnie czegoś.

                      I to tyle byłoby sobotniej rozrywki - a co, pohejtować sobie nie można? ;-)
                      • dala.tata Re: CO NAJMNIEJ, nie conajmniej !!! 16.02.13, 21:10
                        Nie. Ja mysle ze ogolnie ludzie s jakimis zaburzeniami nie powinni byc naukowcami. Tylko czysciochy genetyczne!

                        Lata temu myslalem ze blad ortograficzny dyskwalifikuje czlowieka. No jak to! Nieuctwo! Z czasem jesnak okazalo sie ze poznalem wielu sukinsynow w nauce i poza ktorzy ortograficznie pisali nawet listy zakupow. I jakos mi przeszlo. Co nie znaczy ze mysle ze ortografia jest niewazna. Mysle ze jest wazna. Jak i interpunkcja ktorej trraz nie uzywam. Ale moze bez fetyszyzmu co?

                        Wart pamietac tez ze to jest forum. A nie dokumenty urzedowe.
                        • assembea Re: CO NAJMNIEJ, nie conajmniej !!! 16.02.13, 21:32
                          > Z czasem jesnak okazalo sie ze poznalem wielu sukinsynow w nauce

                          A to jest zupełnie inna sprawa, która, w przeciwieństwie do popełniania (lub nie) błędów ortograficznych, jest ISTOTNA... I to jest zdaje się temat tabu na forum. Jakoś nie widzę korelacji między popełnianiem błędów ortograficznych a byciem skur*em, czy to w nauce, czy poza nią.
                          • adept44_ltd Re: CO NAJMNIEJ, nie conajmniej !!! 16.02.13, 21:36
                            leksem 'sukinsyn', zwłaszcza w stwierdzeniu 'sukinsyn w nauce' nie dość że nie ma charakteru pejoratywnego, to nawet wprost przeciwnie... :)
                          • dala.tata Re: CO NAJMNIEJ, nie conajmniej !!! 16.02.13, 22:26
                            Nie, to nie jest inna sprawa. Skoro iwazasz, ze wartosc naukowca jest mierzona jego znajomoscia ortografii, to ja go moge mierzyc sukinsynstwem, wielkoscia genitaliow, tudziez zapachem z jamy ustnej. Jak szalec, to szalec.
                            • adept44_ltd Re: CO NAJMNIEJ, nie conajmniej !!! 16.02.13, 22:29
                              czyli jednak to było pejoratywne...
                              co do ortografii, nie mam jasnego zdania, niczego nią nie mam zamiaru mierzyć... no ale ... ;-)
                            • podworkowy Re: CO NAJMNIEJ, nie conajmniej !!! 18.02.13, 13:00
                              "Skoro uważasz, ze wartosc naukowca jest mierzona jego znajomoscia ortografii, to ja go moge mierzyc sukinsynstwem, wielkoscia genitaliow" - z powodów pryncypialnych (niezwalczona do końca homofobia) jasno deklaruję odmowę poddania się takiemu badaniu w Pana wykonaniu
                      • kardla Re: CO NAJMNIEJ, nie conajmniej !!! 16.02.13, 21:36
                        Z jakajacych sie tez sie nabijasz?

                        Od dziecka mam problem, ale dzieki ciezkiej dlugiej pracy nie pisze juz tak jak zasugerowal flamengista. Teraz jest juz ok. Idealnie nigdy nie bedzie. Pogodzilam sie z tym.
                        Poza tym drobnym problemem wszystko ze mna ok :P

                        Doceniam konstruktywna krytyke.
                        Problem w tym ze Twoja krytyka nie byla kostruktywna, i dlatego protestuje. Tak, domyslam sie ze miala to byc zlosliwie-zabawna wypowiedz. Ale z mojego punktu widzenia, zdecydowanie ci nie wyszlo.

                        PS. Juz wiecej nie bede sie tlumaczyc.


                        Buziaczki! :)

            • flamengista żenujące 16.02.13, 16:35
              naprawdem nie ma innyh problemuf jak zażucanie oponentom błenduf ortograficznyh?
            • gruszka_wierzbowa Re: CO NAJMNIEJ, nie conajmniej !!! 18.02.13, 12:18
              Takie przytyki osobiste są co najmniej żenujące. Szczególnie w wykonaniu pracowników naukowych. Całe szczęście, że nikt z powodu dysleksji nie zakazał pracować naukowo Edisonowi albo Einsteinowi.
              • assembea Re: CO NAJMNIEJ, nie conajmniej !!! 18.02.13, 16:55
                > Takie przytyki osobiste są co najmniej żenujące. Szczególnie w wykonaniu
                > pracowników naukowych.

                Nie mylmy przytyków osobistych z dyskusją o profesjonalizmie i jego braku. Jak dowiadujemy się z:

                trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,13115208,Jakich_wykladowcow_potrzebujemy__Siedem_cnot_mistrza.html
                jedną z siedmiu cech, które studenci najbardziej lubią u wykładowców, to używanie pięknej polszczyzny. A błędy ortograficzne to już co innego, tak? Czy naprawdę akceptowalibyście materiały dydaktyczne z błędami ortograficznymi?

                A jeśli chodzi o Einsteina, to jego domniemana (?) dysleksja jest mocno przereklamowana. Czytałem jedną z jego prac i błędów ortograficznych tam nie zauważyłem. :P A przy okazji chciałoby się dodać - znaj proporcję, Mocium Panie...
                • gruszka_wierzbowa Re: CO NAJMNIEJ, nie conajmniej !!! 18.02.13, 18:39
                  Dobrze wiedzieć, że wada wrodzona to brak profesjonalizmu. Widać człowiek uczy się całe życie.

                  Studenci cenią sobie piękną polszczyznę, owszem. Zazwyczaj tylko jej słuchają, a wówczas nie wiedzą, czy wykładowca wie, jak zapisać dane słowo.

                  Nie zauważyłeś błędów w pracy Einsteina? Nie dziwne, skoro czytałeś zredagowaną książkę. Zapewne w wydanych pracach Kardli też ich nie zauważysz.

                  A znaj proporcje sam, Mocium Panie. Wypowiadasz się o właściwościach intelektualnych innych osób tylko na podstawie błędów, które popełniły.
      • pisiarz Re: blog eKulczycki.pl 15.02.13, 10:59
        "Wiec spedzilam kolejne kilka godzin na konwertowaniu do PDFa."

        Jak można spędzić kilka godzina na konwersji do PDFa?? Robi się to jednym kliknięciem i trwa około 15 sekund. No, dwudziestu. Ile maiałś tych ilustracji, że łącznie czas zaczął iść w godziny??
        • kardla Re: blog eKulczycki.pl 15.02.13, 11:38
          16 obrazkow, 7 tabelek, manuscript, abstract, krotka wersja abstraktu.

          Ustawianie zeby ladnie pasowalo do jednej strony, sprawdzanie jakosci konwersji roznymi wersjami programow, sprawdzanie czy sie wszystko ladnie zmergowalo, mergowanie ponowne bo obrazki sie przesuwaja, sprawdzanie czy jakosc jest wlasciwa.

          Tak. Tez nie rozumialam jakim cudem moze to tyle zabrac. Ale jednak...
      • izas55 Re: blog eKulczycki.pl 18.02.13, 15:49
        Tiff można zapisać z kompresją. Zwykle czasopisma przyjmują z kompresją LZW, nie zajmuje to tyle miejsca ile piszesz.
        O ile jpg albo PDF są OK na etapie recenzji to mają za niską jakość do druku. A programy graficzne mają zwykle opcję zapisu jako PDF i nic nie trzeba konwertować.
        Wymagania rozdzielczości są różne w zależności od rodzaju grafiki, od 1200 do 300dpi.
    • martinkedzior Re: blog eKulczycki.pl 28.03.13, 10:36
      komentarz jednego komentatorów z ekulczycki, polecam:
      Cytat.... Nic samo nie przyjdzie. To po pierwsze. Po drugie: nie ważne, ile masz marchewek w koszyczku zajączku, tylko jaki miś za tobą stoi.

      Po trzecie, i to jest najbardziej karykaturalne: oceniać, recenzować i decydować będą ludzie o znacznie mniejszym od habilitanta dorobku. Ich zasługą jest tylko to, że zrobili tę habilitację/profesurę wcześniej a potem nie musieli robić już nic. Przykład? Ależ pierwszy z brzegu. Obecny przewodniczący CK. Niezorientowanych uprzedzam, aby nie doznali szoku. Osoba kierująca CK ma dokładnie JEDEN artykuł typu "original research" w piśmie impaktowanym i to artykuł sprzed dwóch lat.

      Jak ktoś lubi horrory to sugeruję zrobić skanowanie dorobku obecnego składu CK. Wymieszani są dokładnie ludzie z autentycznym, światowo dużym uznanym dorobkiem i "miernoty" ((c) Gorzelak) dobrze umocowane towarzysko, środowiskowo, koteryjnie. Niestety ci pierwsi są w mniejszości, bo w Polsce dorobek (warunek kandydowania do CK) się głosuje a nie wykazuje. No i mamy później "reprodukcję miernot", bo utytułowana cienizna intelektualna nie ma kompetencji do oceny prac typu "frontier", albo idących w poprzek utartych przekonań, a w najlepszym razie ocenia oportunistycznie, kierując się wyłącznie stopniem podobieństwa do mainstreamu. Piszę "w najlepszym", bo w gorszym daje to do oceny swoim asystentom, a później podpisuje wyprodukowane przez nich recenzje.

      Habilitacja do niczego nie służy poza umożliwieniem klikom lokalnym i środowiskowym blokowania niewygodnych ludzi. Jedyną oceną powinien być aktualny dorobek. I to właśnie aktualny, a nie historyczny dorobek powinien uprawniać do pełnienia roli promotora, recenzenta itd. Martwy publikacyjnie profesor jest naukowym zerem gorszym od publikującego asystenta. ....
      • dala.tata no i? n/t 28.03.13, 11:30

      • sendivigius Re: blog eKulczycki.pl 28.03.13, 12:47
        Martwy publikacyjnie profesor jest naukowym zerem gorszym od publikującego asystenta.

        To czemu sie nie dopisal, po co ma tego asystenta.

        Ludzie, zrozumcie cos nastepujacego. Wzrost wymagan w systemie feudalnym powoduje jedynie wzrost wyzsku. Nie da sie zatem naprawic w nauce nic bez rozmontowania systemu poddanstwa. Zadne wymagania, zadne listy filadelfijskie, zadna ocena parametryczna nie pomoze. To spowoduje tylko ze na plecach asystentow, dydaktykow i innych wolow roboczych bedzie ladowal coraz grubszy kij. Szlachta polska wolala rozbiory niz utrate przywilejow - to samo jest w nauce.
        • martinkedzior Re: blog eKulczycki.pl 28.03.13, 13:59
          "polska wolala rozbiory niz utrate przywilejow"

          ale czy tak nie jest również w innych systemach, Niemczech,
          znajomi z Niemiec, jeszcze na długo przed tym gdy skończyłem studia, określali krótko tę relację: Profesor i jego niewolnik (niewolnicy). Rolę niewolników spełniali właśnie asystenci i zapewne wszyscy inni poniżej profesora.
          Gdy na konferencjach spotykam młodych pracowników niemieckiej nauki, niemal zawsze oni prezentują, a profesora nawet nie ma na konferencji. Natomiast faktem jest, że otwarcie opowiadają, że ich profesor nawet nie zatwierdza tematów artykułów, których "jest autorem", w jakimś tam stopniu jedynie kontroluje książki, które "napisał", ale i to jest pobieżne. W podobny sposób, pobieżnie kontroluje recenzje, których jest "autorem", ale i to też, tylko pierwsze. Kiedyś nawet był przypadek, o ile wierzyć tym ich opowiadaniom, że profesor promotor, dogadał się z profesorem recenzentem, jakie mają być recenzje (pozytywne, wniosek o wyróżnienie pracy, za to, że wybitna), ale recenzje pisał właśnie jeden z jego asystentów, który miał osobisty uraz do autora doktoratu i recenzja wyszła mu negatywna i taką szef podpisał i wysłał.
          Kilka pokoi obok mojego, na uczelni, jest zakład w którym jest członek CK. I wszyscy go zawsze podziwiają, że podobnie jak z relikwiami w pewnej wielkiej religii, gdyby zebrało się wszystkie napletki pewnego ich świętego, to starczyłoby tej skóry na wielkiego "ch...". Ów członek CK ma na siebie przypisane po kilkaset godzin ponad pensum, jest autorem artykułów w liczbie kilkuset, pisze mnóstwo recenzji doktorskich, habilitacyjnych i wszelkich innych, redaktoruje czasopismom i monografiom, prowadzi szkolenia, doradztwo, występuje w TV, zapraszany do audycji w radio, ale też nie zaniedbuje rodziny, w zasadzie wszędzie bierze współmałżonka na wyjazdy, i koncentruje się na zwiedzaniu i przebywaniu w nowych miejscach atrakcyjnych przyrodniczo oraz zwyczajowo przedłuża wyjazdy z kilku dni na dziesięciodniowe lub dwutygodniowe. Asystenci z jego zakładu, twierdzą, że zajęcia robią oni, a adiunkci, że i zajęcia i prace dyplomowe i recenzje piszą oni i żartują, że jeśli jakąś masz sprawę do szefa, to załatwia się z nimi a on wszystko klepnie. Tak - praca zespołowa to podstawa sukcesu. W kolejnej kadencji, znowu sukces i członkostwo w CK potwierdza słuszność tej drogi i poparcie reszty środowiska naukowego dla takiego realizowania zadań.
          • andole3 Re: blog eKulczycki.pl 28.03.13, 20:46
            W Niemczech nie ma żadnych asystentów, jest profesor i doktoranci. I ci profesorowie naprawdę ciężko pracują. Bo to oni odpowiadają za wyniki zespołu. Trochę z boku harują habilitanci. A to, że na konferencje wysyłają młodych ludzi to chyba dobrze!!!??? Nie pojmuję jak można pisać takie wyssane z palca, niesprawiedliwe infomacje. Dodam, iż absolutnie nie jestem germanofilem. Natomiast wizytowałam Niemcy i przypatrywałam się jak pracują.
            • martinkedzior Re: blog eKulczycki.pl 28.03.13, 23:23
              To mówili z uśmiechem sami Niemcy, z Zachodnioniemieckiego starego Uniwersytetu. Może byli doktorantami, na pewno byli przed doktoratem i mieli umowę o pracę (lub inną stałą umowę), oraz otrzymywali regularne pieniądze z Uniwersytetu. Skoro tacy niewdzięczni, że opowiadają takie niesprawiedliwości - to chyba ich prawo? Może jako Niemcy mają prawo nie być germanofilami.
              Inne opisy były z innych Uniwersytetów niemieckich, ale mniej dokładne.

              A przyglądanie się czyjejś pracy, to skuteczna metoda o ile obserwowany nie wie, że jest obserwowany.
              • andole3 Re: blog eKulczycki.pl 30.03.13, 20:03
                Byc moze mieli inne doswiadczenia. Z mojej instytucji co roku mlodzi ludzie zasuwaja do zaprzyjaznionych osrodkow w Niemczech bo tam sa pieniadze na robienie nauki. Niektorzy po prostu realizuja tam doktoraty pod wspolnym promotorstwem Polskiego (tematyka) i Niemieckiego (tematyka i kasa) profesora. Kazdy Niemiecki profesor, którego poznalam osobiscie (5-6) mial olbrzymia wiedze i konkretne cele naukowe do zrealizowania - nie czekal na pomysly doktorantow tylko im je podsuwal. Na pewno Niemcy wymagaja duzej samodzielnosci w rozwiazywaniu postawionych problemow - po prostu masz wiedziec co chcesz osiagnac, a nie dlubac w danych bez sensu. Niemieccy doktoranci, których poznalam tez w wiekszosci mieli swoj cel do osiagniecia - zrobic doktorat i zasuwac do pracy w przemysle niemieckim za dobra kase. Byc moze nie zgadzamy sie z powodu roznicy dziedziny - ja jestem tzw. scislakiem, a z tego co wiem to historycy i filozofowie w Niemczech tez raczej klepia biede :-(
        • oluuu Re: blog eKulczycki.pl 28.03.13, 21:58
          Dokładnie tak jest. Zobaczymy za 10-15 lat, ile zostanie z wielkich uniwersytetów...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka