Dodaj do ulubionych

Globalny finansowy armagedon

30.09.08, 08:23
Mamy chyba powtórkę z 1929 roku. Dla ekonomisty-naukowca naprawdę ekscytujący
okres. Codziennie przeglądam doniesienia o spadkach w internecie i zastanawiam
się, kiedy się to skończy.

Jednak nasuwa się inna refleksja, związana m.in. z tym forum. Są jednak pewne
atuty w pracy naukowca.

Pomyślcie: pracujecie w banku/towarzystwie ubezpieczeniowym, zarabiacie 5-6
tys brutto, na karku kredyt hipoteczny - a tu coraz realniejsza perspektywa
utraty pracy. A nową w tym sektorze trudno będzie znaleźć...

Może i w polskiej nauce biednie, ale i bezpieczniej;)
Obserwuj wątek
    • bumcykcyk2 Re: Bezpieczeństwo pracy na uczelni 30.09.08, 14:39
      Bezpiecznie nie jest. Niż demograficzny zaczyna dawać się mocno we
      znaki. Jako szef rekrutacji na jeden z kierunków dostałem na mojej
      państwowej uczelni prikaz, że mam stanąć na ch... a musi być 120
      osób na wieczorowe, bo inaczej dziekan zamknie cały kierunek, a nas
      (pracowników) spuści na zieloną trawkę. Bo uczelnia uważa, że mamy
      się samofinansować z płatnych studentów i nie będzie dopłacać!

      Z kolei mój prywatny pracodawca bezczelnie odmawia od lat
      jakichkolwiek podwyżek i jeszcze wymachuje przed oczami aplikacjami
      osób, które rzekomo za jeszcze mniejszy grosz podejmą u niego pracę.
      Notabene, ciekawe zjawisko, bo sporo z tych osób to głęboka
      prowincja, i pragną nawet po 200 km dojeżdżać na zajęcia. Trafił się
      też już jeden habilitowany z Ruzomberka:-) z zerwoym dorobkiem of
      course

      Ja widzę czarno, tzn. coraz większy wyzysk finansowy u prywaciarzy
      oraz zakulisowe dopierdalanki na państwowym (z wyrywaniem sobie
      zajęć na pierwszym planie). I prosze mi nie mówić o prywatnych
      przykładach typu SWPS, bo to są nieliczne wyjątki, w dodatku ciągle
      pod kreską i na skraju opłacalności. A taki Koźmiński to dla mnie
      żadna elita, tylko typowa 'ferma kurczaków'... dym kiedyś opadnie,
      podobnie jak to się stało np. z Pułtuskiem (miałem przyjemność
      zetknąć się z tą krynicą nauki w czasach gdy w prasie mówiono o
      niej "Oxford nad Narwią" buhahahahaha!)
        • bumcykcyk2 Re: Bezpieczeństwo pracy na uczelni 11.10.08, 11:31
          Działo się to, co w każdej fermie kurczaków, można to określić mianem gospodarki
          rabunkowej.

          Minimum kadrowe złożone z emerytowanych leśnych dziadków, których nikt na oczy
          nie widział. Osoby realnie pracujące zatrudniane na zasadzie radio taxi, czyli
          umowami o dzieło. Urągające przyzwoitości stawki za godzinę (wówczas w sytuacji
          boomu uczelni i wielu tysięcy płacących studentów),takie same dla dr, dr hab i
          prof. Nakaz egzaminowania za darmo iluś tam setek osób, a potem płacenie
          zaledwie kilku złotych za każdą następną osobę. Nie płacenie ani grosza za
          poprawki (cudowny bodziec do uzyskania wysokiej zdawalności). Nie płacenie ani
          grosza za dojazd do tej cudnej miejscowości. Wpychanie jednej osobie setek osób
          na seminaria licencjackie i magisterskie. Grupy zajęciowe po 200-250 osób.

          Nasyciłeś już swoją ciekawość? Jak ci mało, to się do nich zgłoś i skosztuj
          przyjemności prowadzenia zajęć za 35 zł brutto bez zwrotu kosztów za dojazd
          (tyle miał doktorant za ćwiczenia).
    • nickwmig Re: Globalny finansowy armagedon 30.09.08, 15:56
      flamengista napisał:

      > Pomyślcie: pracujecie w banku/towarzystwie ubezpieczeniowym,
      > zarabiacie 5-6
      > tys brutto, na karku kredyt hipoteczny - a tu coraz realniejsza
      > perspektywa
      > utraty pracy.

      Pracować w banku czy innej korporacji za 5-6 tysi, i to jeszcze
      brutto?! To już wolałbym być wiecznym
      doktorantem/asystentem/adiunktem, który jeśli ma tylko głowę na
      karku, z samych chałtur więcej wyciągnie.
      Jak pracować, to za konkretną kasę, a nie za ekwiwalent pensji
      sprzątacza na Zachodzie.
      • bumcykcyk2 Re: Globalny finansowy armagedon 30.09.08, 18:22
        Nickwmig, ogólnie w Europie nie jest dziś różowo! Np. wiele osób zarabia dziś w
        Niemczech 1.400 EUR na łapę, czyli niecałe 6 tys. zł Po krachu w USA wszyscy
        analitycy mówią o SPADKU wynagrodzeń w branży finansowej, zwłaszcza, że po tylu
        bankructwach i wymuszonych fuzjach liczba miejsc pracy w całym sektorze wydatnie
        się zmniejszy.

        Oczywiście masz 100% racji, że wieczny doktorant/asystent/adiunkt jest w stanie
        w PL sporo więcej wyciągnąć z chałtur. Pytanie tylko, jak długo można być
        "wiecznym ..."? Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że opierać się w
        pracy wyłącznie na chałturze będzie coraz ciężej.

        • nickwmig Re: Globalny finansowy armagedon 01.10.08, 16:33
          bumcykcyk2 napisał:

          > Oczywiście masz 100% racji, że wieczny doktorant/asystent/adiunkt
          > jest w stanie
          > w PL sporo więcej wyciągnąć z chałtur. Pytanie tylko, jak długo
          > można być
          > "wiecznym ..."? Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że
          > opierać się w
          > pracy wyłącznie na chałturze będzie coraz ciężej.

          I wtedy człowiek staje przed wyborem: emigracja albo freelance w
          ramach własnej działalności gospodarczej.
          Poza tym, wbrew pozorom, "wiecznym..." wcale nie jest tak ciężko
          zostać, zwłaszcza w naszym kraju.

          A kuzyn w Niemczech zarabia ciut mniej niż rzeczone 1400 ojrasów,
          głównie dlatego że - jak sam często podkreśla - nigdy nie miał głowy
          do nauki. Może sobie na to pozwolić, gdyż jest dosyć bogaty z domu.
    • flamengista bez przesady 01.10.08, 09:52
      owszem, pewnie będzie mniej pieniędzy za nadgodziny. Pewnie ograniczą nabór
      pracowników, więc ci co zostaną, będą musieli pracować więcej.

      Może też - w co na razie trudno mi uwierzyć - zaczną się masowe zwolnienia
      (chyba jednak - odsuwania na emerytury) starszych wykładowców.

      Ale zwalnianie zwykłych pracowników naukowych, którzy normalnie wypełniają swoje
      obowiązki - to w PAŃSTWOWYCH uczelniach absolutna ostateczność.

      Pouczający był przykład (chyba) Politechniki w Częstochowie. Mieli tam poważne
      problemy finansowe, uczelnia miała straszne długi. Owszem, wprowadzili program
      oszczędnościowy, tnąc strasznie kasę za nadgodziny, wprowadzając kuriozalne
      przeliczniki (1 h stara = 1/2 h nowa). Ludzie narzekali, bo zarabiali mało - ale
      z tego co mi wiadomo nikogo nie zwalniali. A mieli powody.

      Co innego uczelnie prywatne - te najsłabsze mają się czego bać.
      • charioteer Re: bez przesady 01.10.08, 13:31
        Czestochowa miala problemy finansowe, a to co innego. Studentow juz jest mniej i
        z kazdym kolejnym rokiem bedzie mniej. To oznacza mniej grup studenckich.
        Problem juz widac w naukach scislych, ale nie tylko. Na matematyke, fizyke nigdy
        nie bylo zbyt wielu chetnych. Po prostu juz w tej chwili zaczyna brakowac godzin
        dla kadry, o nadgodzinach zapomnij. Ten adiunkt, ktorego zwolnili (w poscie
        wyzej), to byl swietny dydaktyk - wiem, bo mnie uczyl :-) Do emerytury brakowalo
        mu jakies 10 lat. Po prostu NIE MA godzin.
    • mistres Re: Globalny finansowy armagedon 04.10.08, 13:22
      z tego co tu czytam wnioskuje,że nie nalezy nic robić i siedzieć z
      założonymi rękami bo nic sie nie opłaca?Fakt,jest ciężko ,ale "takie
      czasy" nastały.Chetnych do podnoszenia swoich kwalifikacji
      więcej,miejsc pracy mniej.Nikt nie chce pracować przy przysłowiowej
      łopacie,ale coś robić trzeba przecież.
    • flamengista pikowania w dół cd 10.10.08, 12:33
      www.dziennik.pl/gospodarka/article249661/To_nie_panika_to_masowe_samobojstwo_gield.html
      Całe to wydarzenie pokazuje, na jak kruchych podstawach oparty jest system
      finansowy i światowa gospodarka. Wszystko oparte jest na zaufaniu. Gdy go
      zabraknie, ludzie podejmują nieracjonalne decyzje, wycofują depozyty i
      doprowadzają do jeszcze większej katastrofy.

      Robi się coraz ciekawiej;)
    • turzyca Re: Globalny finansowy armagedon 18.10.08, 23:45
      autumna napisała:

      > > Może i w polskiej nauce biednie, ale i bezpieczniej;)
      >
      > Chyba żartujesz. Pracownik uczelni przecież jest z kolei zależny od wahań demog
      > raficznych, no i studenckiej mody na pewne kierunki. Na mniej popularnych typu
      > chemia zaczyna się robić nieciekawie. W moim byłym instytucie wszyscy warczą na
      > siebie - trwa walka o godziny...


      Wiesz, dla mnie to niesamowite, co piszesz, bo wiem, ze na Politechnice
      Warszawskiej na technologii chemicznej jednemu kierunkowi grozi zamkniecie, bo
      za chwile nie bedzie mial kadry. Na wydziale inzynierii produckji - podobnie.
      Doktorantow to oni przyjmuja tam z pocalowaniem reki, nie patrzac za bardzo na
      wyniki egzaminu i placa bardzo przyzwoite stypendium.
      Skad taka roznica miedzy Twoja uczelnia a PW?
            • charioteer Pudlo 23.10.08, 17:40
              A wiesz, strozu czystosci watku, ze ta informacja moze byc istotna dla
              doktorantow i doktorow? Przynajmniej dla tych, ktorzy korzystaja nie tylko z
              polskojezycznej literatury i jezdza nie tylko na polskie konferencje. Jezeli
              kurs 3 zl za dolara sie utrzyma, to znaczy, ze zakup niektorych artylulow w
              internecie bedzie prawie o 50% wyzszy niz kilka miesiecy temu. To znaczy tez, ze
              oslabienie zlotego zezre spora czesc obiecanego przez pania minister wzrostu
              nakladow na nauke.
              • flamengista Re: Pudlo 23.10.08, 20:28
                Dokładnie. Już widzę, że z planów konferencyjnych na rok 2009 trzeba będzie
                skreślić co najmniej 1 pozycję.

                Najgłupsze jest to, że to słabnięcie złotówki powodowane jest nie czynnikami
                racjonalnymi (złą sytuacją gospodarczą), a niczym nieuzasadnioną paniką
                inwestorów zagranicznych.

                To tylko dowodzi, że w ekonomii założenie o racjonalnym homo economicus jest
                mocno naciągane.
              • prywat_docent Re: Pudlo 23.10.08, 21:10
                Charioteer ma rację, zmiany kursu walut żywo interesują wielu z nas. Latem,
                kiedy dolar stał po 2 zł, zamierzałem sprowadzić sobie z USA spory zestaw
                ostatnio wydanych książek z mojej dziedziny. Z różnych względów nie zdążyłem
                tego wówczas zrobić i odłożyłem sprawę na jesień. Teraz, kiedy dolar kosztuje 3
                zł, pluję sobie w brodę...
                • niewyspany77 Re: Pudlo 23.10.08, 21:21
                  nie watpie ze ma racje tylko sypanie coraz to kolejnych podniecajacych postow
                  jak to $ podrozal o pare groszy raczj nie jest przeznaczeniem tego forum. Zdaje
                  sobie doskonale sprawe ze wahania waluty ma BARDZO bezposredni wplyw na plany
                  wielu pracownikow naukowych kazdego szczebla, jednak jako ze mam w zwyczaju
                  regularne czytanie kazdego posta na tym forum takie rzeczy sa dla mnie (a pewnie
                  i nie tylko) bez sensu.

                  Ale skoro tak to mozemy zalozyc watek kulinarny (co jecie na sniadanie) wszak
                  jak wiadomo pracownik naukowy o pustym zoladku pracuje niewydajnie, tudziez
                  zoladku napelnionym nieefektywnie. Tak samo mozemy pogadac o seksie, autach,
                  wodce i muzyce (notabene, muzyka juz byla) i takich tam, i oczywiscie w dodatku
                  sie zgodzic, ze to sa BARDZO istotne dla doktorantow sprawy ;)
                  • charioteer Re: Pudlo 23.10.08, 21:45
                    Przeczytaj ten watek:
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16566&w=86106823&a=86106823
                    Zwlaszcza zwroc uwage na trzeci wpis od gory.

                    Nb. o autach i o seksie tez juz bylo.
                    • niewyspany77 Re: Pudlo 23.10.08, 22:18
                      No i? To ze ja raz w zlosliwym stylu odpisalem kolezance to ma sie jakos do
                      fascynacji kursem dolara i obwieszczaniu tego swiatu wlasnie na TYM forum? Sorry
                      ale mnie to nie rusza - komu zylka sie napina od tego ze $ skoczy o pare groszy
                      na pewno znajdzie lepsze forum od odpowiedzi na pytanie 'ojezusicku co teraz
                      bydzie?'.
                      ALe ok, czekamy na kolejne posty imc chariotera ze $ zdrozal lub stanial, o ile,
                      i czy to dobrze czy zle.
                      • charioteer Re: Pudlo 23.10.08, 22:55
                        Niewyspany, mnie twoje zlosliwosci pod adresem mlodszej kolezanki nie interesuja
                        zupelnie. Twoje zlosliwosci na inne tematy tez mnie nie interesuja.

                        Na TYM forum nie bede ci tlumaczyc, co oznacza wzrost kursu najwazniejszych
                        walut o kilkanascie groszy w ciagu kilku godzin. Na TYM forum moge jedynie
                        lopatologicznie powiedziec, ze nauka nie jest samotna wyspa na bezmiernym
                        oceanie niezglebionej wiedzy i niestety, ale swiat zewnetrzny ma wplyw nie tylko
                        na tak powazne rzeczy, jak dostepnosc pozycji akademickich dla swiezo
                        upieczonych doktorantow, ale rowniez na takie trywia jak codzienna praca. Wiem,
                        ze dlugie zdanie wyszlo, a teraz, uwaga, robie przeskok myslowy i nawiazuje do
                        kursu walut. Rok 2008, osmielam sie powiedziec, to byl niezly mimo braku wzrostu
                        nakladow na nauke, i bardzo nietypowy. Nietypowy dlatego, ze na miedzynarodowych
                        konferencjach w Europie mozna bylo spotkac sporo Polakow, za to malo Amerykanow.
                        Kurs dolara i euro za kilka tygodni pewnie ustabilizuje sie na jakims poziomie,
                        ale to bedzie wyzszy kurs niz ten, do ktorego zdazylismy sie przyzwyczaic. To
                        oznacza, ze jezeli nawet beda jakies wieksze pieniadze na badania w najblizszych
                        latach, to tego wzrostu mozemy nie odczuc. To sie realnie przeklada na pieniadze
                        na zakupy literatury i sprzetu i na konferencje. Nie musi cie to interesowac i
                        nie musisz tego czytac. Pogrzeb sobie w ustawieniach forum i ustaw tak, zeby
                        moich postow nie widziec.

                        A teraz sorx za zlosliwosci i mam nadzieje, ze uda ci sie tez troche tresci w
                        tym poscie znalezc.
                        • niewyspany77 Re: Pudlo 24.10.08, 00:09
                          ok mistrzu, jeszcze tylko podaj mi formulke 'jak na forum przefiltrowac tresc'
                          bo mnie nie interesuje blokowanie kogokolwiek, mnie interesuje by forum bylo pi
                          razu oko *na temat*. a caly problem w tym ze infantylne tlumaczenia istoty
                          wzrostu kursu waluty czy rownie infantylne jaranie sie wzrostem kursu dolara o
                          grosz mnie nie interesuja. Ja tylko wskazuje ze te forum ma swoj temat ale skoro
                          wiesz lepiej to ok, niech tak bedzie. eot.


                          • charioteer Re: Temat 24.10.08, 00:13
                            Forum wymiany informacji dla doktorantów i doktorów.
                            j.w.

                            "Istoty" nawet nie smiem tlumaczyc. Zapytaj flamengiste, na pewno jest
                            kompetentniejszy ode mnie w temacie.
                        • flamengista niestety to prawda 24.10.08, 13:23
                          Pamiętam, że na konferencji na której byłem w lecie - gigantyczna konferencja na
                          ponad 800 osób - było tak dużo młodych naukowców z Polski, że wszyscy byli
                          zdziwieni.

                          No, ale wiele tłumaczył kurs złotówki. Niestety, na ogół bazujemy na grantach
                          KBN i badaniach statutowych, które są w złotówkach. 1-2 lata temu, przy kursie
                          4,2 za euro czy 6 za funta młody doktorant, który dostał 10 tys. na grant własny
                          z uczelni mógł de facto pozwolić sobie na 1 dobrą konferencję zagraniczną
                          (conference fee, samolot, hotel, diety) a za resztę kupić parę dobrych książek.

                          W tym roku kupowałem program statystyczny, pojechałem na 1 dużą konferencję
                          międzynarodową i kupiłem już sporo książek. A jakimś cudem zostało do wydania
                          jeszcze troszkę pieniędzy - pójdzie na kolejne książki, o których mogłem tylko
                          pomarzyć. Skąd ta nadwyżka? Dzięki silnej złotówce STATA zamiast planowanych w
                          grancie 3,5-4 tys złotych kosztowała 2,5. No i zaoszczędziłem na conference fee
                          oraz hotelu.

                          W przyszłym roku natomiast będzie znacznie, znacznie gorzej.
                        • dalatata Polacy na konferencjach 25.10.08, 16:46
                          wbrew temu (troche) co mowi Chario, ja od kilku lat obserwuje zwiekszona
                          obecnosc polskich uczonych na konferencjach. jednak ogranicza sie to do
                          konferencji w EUropie. poza Europa Polakow jak na lekarstwo.

                          ciekawe, czy to wasze doswiadczenia - czy rzeczywiscie pojawilo sie wiecej forsy
                          na wyjazdy?
              • charioteer Re: przypominam 23.10.08, 23:42
                Adept, no milo, ze chociaz ktos docenia relacje na zywo z armagedonu :-) ale
                zaraz sie znowu pewnie jakas purytanska policja mysli forumowej wlaczy, bo nie
                dosc, ze odpowiadam niemerytorycznie, to jeszcze na domiar zlego bez
                zlosliwosci. Jakby bylo zlosliwie, to by przynajmniej uszlo, a jak bez
                zlosliwosci, to jakies godne potepienia fiu-bzdziu.
                • adept_ltd Re: przypominam 23.10.08, 23:53
                  hm, no możemy przyjąć, że to jest naukowy brak złośliwości, zaraz się jakąś
                  teorię rozwinie i już będzie... ewentualnie z linkiem do paskudnego życia na
                  nauce ;-)
                • krysiulka Chario 25.10.08, 15:49
                  Ja uważam, że wszyscy powinniśmy się przyjrzeć obecnej sytuacji i wyciągnąć z
                  niej wnioski na przyszłość.
                  Ogólnonarodowe przerażenie związane ze "stratą" kapitału masowo deponowanego w
                  funduszach inwestycyjnych oraz wzrostem rat kredytowych świadczy o tym, że
                  Polacy są mało świadomi procesów ekonomicznych i teraz ponoszą tego koszty...
                  Dlatego wyjaśnienie ze strony doktorantów - ekonomistów, co się obecnie dzieje,
                  jest dla mnie cenne.
                  Chario, pisz! ;)
                    • flamengista przecież to jest banalnie proste 25.10.08, 21:27
                      Inwestowanie:
                      a) wiąże się z ryzykiem
                      b) wymaga cierpliwości

                      Ja na chwilę obecną - gdybym miał pieniądze - czekałbym jeszcze na 2 tygodnie
                      spadków, a potem kupił akcje PKO BP, KGHM, Orlenu etc. - przedsiębiorstw o
                      bardzo solidnej kondycji finansowej, w dużej mierze państwowych których wartość
                      jest teraz zaniżona.

                      Ludzie nie rozumieją, że giełda to nie jest maszynka do robienia pieniędzy.
                      Warto kupować jedynie pewniaki - a na tych zysk jest pewny, tyle że w dłuższym
                      okresie. Spadki trzeba umieć przeczekać, za 2-3 miesiące będzie korekta, a za 2
                      lata będą znowu intensywne wzrosty.

                      A mnóstwo ludzi chciało zarabiać po 20% w 3 miesiące. Teraz ci naiwniacy
                      likwidują jednostki uczestnictwa w funduszach (z olbrzymią stratą), likwidują
                      lokaty długoterminowe (to samo), sprzedają akcje często dobrych spółek - i
                      kupują walutę obcą, której wartość jest teraz zawyżona. A więc tracą podwójnie -
                      bo kurs złotówki jest nieadekwatny do rzeczywistej kondycji naszej gospodarki.

                      Cała ta afera dowodzi tylko, że niestety większość ludzi jest głupia i zachowuje
                      się nieracjonalnie. Szczególnie, jeśli chodzi o pieniądze.

                      Przecież naczelna zasada na giełdzie jest taka, że sprzedaje się akcje gdy są
                      wzrosty, realizując zyski. A kupuje w dołku. Tyle że Polak zawsze musi na
                      odwrót. Szkoda mi naszych rodaków, ale to jak w wierszu: Polak przed szkodą i po
                      szkodzie głupi.

                      PS. Najbardziej zaś rozwalają mnie ci "geniusze", którzy chcą majstrować przy
                      III filarze i martwią się o swoje emerytury. W wieku 30-35 lat. 60% z nich to
                      pracoholicy, którzy emerytury spokojnie mogą nie dożyć. A w ciągu następnych 30
                      lat zdarzą się (statystycznie) jeszcze z 2 kryzysy podobne do tego.
                      • charioteer Re: przecież to jest banalnie proste 25.10.08, 21:41
                        No tak, tylko jak banki nie odblokuja kredytow dla firm, to chyba mozemy miec
                        powazniejsze tapniecie:
                        gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,5848385,Kredyt_umiera_pierwszy.html
                        Amerykanie juz znalezli winnego:
                        www.dziennik.pl/swiat/article256330/To_on_jest_sprawca_kryzysu_finansowego.html
                        Przyznanie sie Greenspana do sprawstwa ogolnoswiatowego krachu daje sporo do
                        myslenia o wolnym rynku i roli bankow centralnych.
                        • flamengista Re: przecież to jest banalnie proste 26.10.08, 08:17
                          To tylko pokazuje, jak bardzo emocje wpływają na sytuację na rynku. Nawet
                          szefowie banków boją się pożyczać pieniądze stabilnym firmom. Boją się i już;)

                          Oczywiście chodzi tu tylko o to, by wymusić gwarancje rządowe na pożyczki
                          międzybankowe, a także by wydusić więcej od klienta. Polskie banki upasły się w
                          ciągu ostatnich 3-4 lat dynamicznego wzrostu. Udzieliły horrendalnie drogich
                          kredytów na mieszkania (które są zabezpieczone niemal w 100%), dzięki
                          konsolidacji na rynku bankowym mogły bezczelnie podnosić prowizje od transakcji,
                          przelewów. Zarabiały na pewnych papierach dłużnych polskiego państwa - które
                          dawały solidny zysk. No i oprocentowanie lokat było na śmiesznie niskim
                          poziomie. Skoro banki mogły zarabiać świetnie w kraju - to na ogół nie wydawały
                          pieniędzy za granicą i kryzysem nie są zagrożone.

                          Moim zdaniem za chwilę panika ustanie, ale potrzebne będzie 2-3 tygodnie. W
                          sytuacji paniki ktoś ma interes, by wszystko leciało na łeb, na szyję. Na
                          drobnych ciułaczach zarobią rekiny biznesu, skupując akcje dobrych firm za bezcen.

                          Co do Greenspana - najłatwiej jest znaleźć kozła ofiarnego. A tymczasem
                          ex-prezes Fedu był człowiekiem z zasadami i liczył (naiwnie) że menedżerowie w
                          bankach też nimi są. Cały kryzys to wynik piramidy finansowej nakręconej przez
                          chciwych bankierów, którzy w nosie mają akcjonariuszy i klientów.

                          Sytuacja analogiczna jak w Enronie i Arthur Andersenie, ale na większą skalę.
                          Najsmutniejsze jest to, że znowu nikt nie poniesie za to odpowiedzialności. Mało
                          tego, zarząd któregoś z banków objętych planem Paulsona wyjechał niedawno na
                          kosztowne szkolenie w tropiki - za blisko milion dolarów. A prezesi wypłacili
                          sobie sowite premie.

                          Póki w USA sytuacja nie wróci do normalności, tzn:
                          - Amerykanie przestana wydawać ponad stan;
                          - kadra zarządzająca firmami będzie skuteczniej rozliczana z efektów jej działań;
                          - finanse firm, w szczególności banków - będą dokładniej prześwietlane przez
                          instytucje kontrolne, a akcjonariusze będą mieć pełną informację o kondycji
                          swojego przedsiębiorstwa
                          takie kryzysy jak ten mogą się powtarzać.
                        • flamengista Re: przecież to jest banalnie proste 26.10.08, 08:19
                          Prędzej czy później nastąpi całkowita prywatyzacja KGHM. Ponadto Chiny i Indie
                          nie będą czekać w nieskończoność na odrodzenie gospodarki amerykańskiej i w
                          końcu poradzą sobie bez niej;)

                          A rozwój Chin i Indii zwiększa globalny popyt na miedź.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka