Dodaj do ulubionych

Kolejny O.Szust

11.04.17, 21:27
Jedyny poważny portal o nadużyciach w nauce, RW, donosi właśnie o en-tej prowokacji w stosunku do tzw. "predatory journals": "Like many others before him, McCool decided to punk the journal by submitting a fake paper". Szczerze mówiąc zaczyna być nudne to ośmieszanie pism, których nikt kto ma coś wspólnego z nauką nie traktuje na poważnie. Czy to jakaś nowa moda nietwórczych działań i jaki cel ma wyważanie otwartych drzwi?

-
Obserwuj wątek
    • dala.tata Re: Kolejny O.Szust 11.04.17, 22:08
      Gdyby to bylo takie proste, to te pisma nie utrzymywalyby sie. a jednak w nich publikuja setki, a moze tysiace pracownikow naukowych z calego swiata.
    • klamczuchosiedlowy Re: Kolejny O.Szust 11.04.17, 23:40
      Jesli dano liste konkretnych czasopism - to moze to miec sens
      ale jesli nie - to nie ma sensu

      byla taka lista Beall o czasopismach drapieżnych - i została usunięta - retrakcja nastąpiła - tak jak się retrakuje artykuły, których nie powinno było się publikować

      Beall nazwisko każdy zna

      podobnej sławy chce każdy - i to przypomina średniowiecznych błędnych rycerzy walczących z wiatrakami - ma to tyle samo sensu i jest równie pożyteczne

      a w grupie czasopism naukowych - zwłaszcza tych świeżo powstałych - zanim wybiją się na renomowane - są po prostu czasopisma słabsze i pytanie brzmi - czy wolno uruchamiać nowe czasopisma? jeśli nie - to wszystkie nowe trzeba zaorać jako drapieżne - ale jeśli wolno - to naturalne jest, że część pójść będzie chciała na skróty a część spokojnie będzie budować swoją pozycję
      • dobrycy Re: Kolejny O.Szust 12.04.17, 07:03
        klamczuchosiedlowy napisał:

        > a w grupie czasopism naukowych - zwłaszcza tych świeżo powstałych - zanim wybij
        > ą się na renomowane - są po prostu czasopisma słabsze i pytanie brzmi - czy wol
        > no uruchamiać nowe czasopisma? jeśli nie - to wszystkie nowe trzeba zaorać jako
        > drapieżne - ale jeśli wolno - to naturalne jest, że część pójść będzie chciała
        > na skróty a część spokojnie będzie budować swoją pozycję
        Co więcej, uznanym czasopismom jest na rękę to żeby nie było nowych
        czaspism i żeby wszyscy uczeni musieli przystawać na ich warunki - ergo
        publikują tych błędnych rycerzy, bo chronią oni smoka zamiast z nim walczyć.
      • niecierpekpospolity Re: Kolejny O.Szust 12.04.17, 14:05
        Lista Bealla zniknęła zupełnie bez komentarza ze strony autora, ale w jednym z artykułów o predatory journals w Science bądź tam Nature znalazła się informacja, że Beall rozpoczął współpracę z firmą, której nazwy nie zapamiętałam, która to firma planuje stworzenie własnej listy czasopism o wątpliwej reputacji. Za kilka miesięcy może się okazać, że Beall sam usunął swoją listę, gdyż postanowił na sprawdzaniu jakości czasopism zwyczajnie zarobić, a nie robić to pro bono. Nie żebym potępiała takie podejście, z listy Bealla kilkukrotnie zdarzyło mi się skorzystać w momencie otrzymania różnych zaproszeń (lub kogoś do niej skierować). Bo problemem w tym momencie są nie tyle nowe czasopisma, które zaczynają więc chwilowo są słabsze, problemem są czasopisma, które z założenia nie mają być dobre, mają tylko publikować byle co i inkasować odpowiednią kwotę od autorów.
        • nowojorczyk5 Re: Kolejny O.Szust 13.04.17, 07:51
          Autor ją sam wycofał, bo Mu zagrożono kilkoma procesami. Prowadzenie postępowań sądowych o ochronę dobrego imienia to kosztowna rzecz i na to trzeba mieć dużą gotówkę, zaś przegrany płaci za obie strony.
          • kragon Re: Kolejny O.Szust 13.04.17, 17:46
            dobrze jest tez miec dobe imie :-)
            by go bronic....
            to pomaga :-)
    • aok3 Re: Kolejny O.Szust 13.04.17, 08:45
      Nie wiem dlaczego wszyscy sie tym podniecaja, gdzie u nas nawet zacheca sie do takich dzialan poprzez premiowanie ksiazek (25 pkt). Wiekszosc ksizek wydawanych przez polskich 'naukowcow' sa mniej warte niz papier durkowany. Zakladam, ze mozna podac parametryzacji ksiazke o niczym - moglaby prawodpodobnie miec nawet puste kartki, a i tak dostalbym 25 pkt punktow. To jest dobiero 'Oszustwo' i pielegnowane od lat przez naszych rodzinnych akademikow. Szkoda, ze tym sie nikt jakos nie zajal, ale naturalnie lepiej sledzic zagraniczne 'journale', ktorych nikt powaznie nie bierze w cywilizowanym swiecie.
      • pan.toranaga Re: Kolejny O.Szust 13.04.17, 10:32
        nie, niestety puste kartki odpadają, książki pardon monografie "5) posiadają objętość co najmniej 6 arkuszy wydawniczych lub są mapami odpowiadającymi tej objętości tekstu;". To jest 240 tys znaków. Ale chyba można je zapełnić tekstem "Fuck off my monografia" powtórzonych odpowiednią liczbę razy.
        • petrucchio Re: Kolejny O.Szust 13.04.17, 11:43
          Jest taki patent z "The Shining":

          All work and no play makes Jack a dull boy. All work and no play makes Jack a dull boy. All work and no play makes Jack a dull boy. All work and no play makes Jack a dull boy. All work and no play makes Jack a dull boy. All work and no play makes Jack a dull boy. All work and no play makes Jack a dull boy. All work and no play makes Jack a dull boy. All work and no play makes Jack a dull boy. All work and no play makes Jack a dull boy. All work and no play makes Jack a dull boy. All work and no play makes Jack a dull boy. All work and no play makes Jack a dull boy. All work and no play makes Jack a dull boy. All work and no play makes Jack a dull boy. All work and no play makes Jack a dull boy. All work and no play makes Jack a dull boy. All work and no play makes Jack a dull boy. All work and no play makes Jack a dull boy. All work and no play makes Jack a dull boy. All work and no play makes Jack a dull boy. All work and no play makes Jack a dull boy. All work and no play makes Jack a dull boy. All work and no play makes Jack a dull boy...
      • js.c Re: Kolejny O.Szust 13.04.17, 10:35
        Oba problemy są dość podobne: autor płaci odpowiednią sumę i ma w zamian publikację. Taki współczesny "trynd" - open access, szeroki dostęp, łatwość i szybkość szerzenia swych "dokonań" naukowych itp. itd. Ale w obu przypadkach brak ewaluacji, rzetelnej recenzji, zewnętrznej oceny. O ile jednak "predatory" są przez naszego płatnika nie brane pod uwagę, chyba, że się prześlizgną (przez coraz szerzej uchylone drzwi, niestety) na jakąś uznawaną "listę", to w "monografiach" - hulaj dusza...

        Jeśli "na górze" komukolwiek zależy na tym, to problem łatwo rozwiązać: państwowe pieniądze "na monografie" powinny iść nie za autorem, ale via wydawnictwo (które z kolei ocenia się za sprawność i rzetelność działania). Nie wiem jednak, czy łatwo będzie to wszystko "odkręcić", bo ze spamu, który dostaję, wynika, że już nawet "flagowy" niegdyś PWN uległ komercyjnej degradacji.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka