trzy.14
04.11.17, 13:23
Drogi profesorze Marianie, tyś wiecznie młody a jednocześnie nadzwyczaj doświadczony, więc wyjaśnisz mi, Krynico Mądrości, zagadkę taką:
Dlaczego przy procedurach dotyczących awansów naukowych powołuje się zewnętrznych recenzentów, a podczas jakichkolwiek procedur awansowych na stanowiska uczelniane (mam na myśli te profesorskie) jeśli recenzenci są, to tylko dla formalności, żeby wypełnić swym bezcennym podpisem rubrykę w formularzu?
Państwu polskiemu bardziej przecież powinno zależeć na obsadzie kompetentnymi osobami STANOWISK; kwestie zaś "doskonałości naukowej" rozstrzygane dziś habilitacją i profesurą prawdziwą powinny stanowić troskę samego środowiska a nie ministra, nieprawdaż?
Czy pamiętasz, Alfa i Omego nauki polskiej, jak ten problem rozwiązywano w PRL-u? Bo może to narzekanie, że wtedy polityka i feudalizm, to takie same gadki-szmatki jak teraz, że feudalnie blokujesz młodym, zdolnym karierę kłodą habilitacji i młyńskim kołem profesury belwederskiej, choć obaj wiemy, że ci, co tak gadają, to pyskate nieuki są i zwykłe lenie?
Może w dobrze ci znanych latach 50. czy 60., nawet 70., istniał bardziej ścisły związek między awansem naukowym a awansem służbowym? Tylko jakoś tak się to w skutek podatności na rożne zachodnie mody rozluźniło i rozpłynęło, niczym sraczka w basenie?