Dodaj do ulubionych

szmata numer

02.03.15, 17:34
Na dużym spotkaniu firmowym dla ważnych klientów i kontrahentów poznałam mężczyznę. Miło się rozmawiało, wymieniliśmy się numerami telefonów. Tydzień później spotkaliśmy się, poszliśmy do kawiarni, na spacer. Zaczęliśmy się regularnie spotykać 2-3 razy w tygodniu. Po miesiącu bardzo zbliżyliśmy się do siebie, nocowaliśmy wspólnie i fajnie się to wszystko rozwijało. Kolejny miesiąc i przypadkiem okazało się, że mamy wspólnych dobrych znajomych - małżeństwo. On ich zna jeszcze z czasów studiów, ja z nią pracuję od paru lat i jesteśmy dość dobrymi koleżankami a jej męża również dobrze poznałam. Padł więc pomysł, żeby spotkać się we czwórkę. Propozycja wyszła od mojej (i jego) koleżanki podczas wspólnej rozmowy. Oczywiście chętnie się zgodziłam, więc ona wyciągnęła telefon, żeby do niego zadzwonić. Gdy to robiła, zauważyłam przypadkiem, że dzwoni do niego na inny numer, niż ten, który ja posiadam. Zignorowałam sprawę - wiadomo wiele osób ma więcej niż jeden numer tel. Na spotkaniu okazało się, że mąż koleżanki też inny numer niż ja (ma ten sam, co jego żona). Po trzech miesiącach znajomości i w sumie, gdy już można o nas było mówić "para", pewnego dnia on powiedział mi, żebym wpisała sobie jego inny numer telefonu i podał mi ten właśnie numer, który mieli nasi znajomi. Oczywiście wpisałam, ale zapytałam co z dotychczasowym numerem. Powiedział, że pozbywa się go i kupuje kolejny (ma telefon na dwie karty sim) i tak rzeczywiście zrobił. Z całego kontekstu i rozmowy z nim zorientowałam się, że od wielu lat posiada dwa numery. Jeden stały, który ma jego rodzina, najbliżsi, dobrzy znajomi a drugi numer jest po to, że daje go osobom, których nie zna czy w mało ważnych sprawach i mnie więcej raz na pół roku zmienia ten drugi numer, podając swój pierwszy główny tym osobom, które według jego uznania na to zasługują.

Nie potępiam posiadania dwóch numerów telefonu, jednego szmacianego, który może być rozdawany na lewo i prawo a drugiego poważnego. Zabolało mnie jednak, że dopiero po trzech miesiącach ja dostałam ten główny. Pytałam przyjaciółek co o tym myślą i zdania były podzielone. Jedne mówiły, że się czepiam inne, że powinien mi dać główny numer już po miesiącu znajomości, gdy widać było wyraźnie, że będziemy razem. Co o tym myślicie? Czy słusznie czuję się urażona czy rzeczywiście się czepiam? Po jakim okresie należy podawać właściwy numer telefonu osobom, z którymi jest się blisko? Jak w ogóle się zapatrujecie na taką sytuację?

Teresa
Obserwuj wątek
    • koronka2012 Re: szmata numer 02.03.15, 18:14
      W przypadku randek robiłam tak jak twój znajomy, tak jest po prostu bezpieczniej. Nie chcę ryzykować niechcianego kontaktu, jeśli znajomość okaże się kłopotliwa, albo z dowolnych względów mi nie odpowiada.

      Rozumiem, że możesz czuć się urażona, ale jesteśmy dorośli - szacowania szans na przyszłość nie robi się w ciągu miesiąca bo to okres "demo" i każdy prezentuje się od jak najlepszej strony. Te niefajne cechy wychodzą po pewnym czasie, nie da się określić terminu "kiedy należy" - wtedy kiedy ten ktoś poczuje się pewnie. Choć po spędzeniu wspólnej nocy wypadałoby.
      • anastazyl Re: szmata numer 02.03.15, 18:19
        koronka2012 napisała:

        > Choć po spędzeniu wspólnej nocy wypadałoby.

        Właśnie po spędzeniu wspólnej nocy lepiej numeru "pewnego" nie zostawiać i zobaczyć czy będzie miało się ochotę to powtórzyć następnym razem. Generalnie wspólna noc do niczego nie zobowiązuje. Zgadzam się, że warto mieć dwa numery w tym jeden "szmatę" - jak to nazwała autorka tematu.
      • kora3 Re: szmata numer 02.03.15, 19:37
        koronka2012 napisała:
        >
        Choć po spędzeniu wspólnej nocy wypadałoby.


        Ale co wypadałoby? Wspólna noc do niczego żadnej ze stron nie zobowiazuje Koronko. Zobowiazuje DEKLARACJA, a seks sam w sobie nia wcale nie jest. To niektórzy (nie mówię ze autorka watku) roja sobie, ze jak się przespaliśmy, to on/ona cos czuje itd. Jeśli ktoś nie deklaruje, to nie należy niczego się "domyślać" samemu smile
        • koronka2012 Re: szmata numer 02.03.15, 20:29
          Koro, ja osobiście nie mam złudzeńsmile nawet ślub do niczego nie zobowiązuje.

          Wszystko fajnie, o ile obie osoby traktują tę wspólną noc równie lekko, jeśli jednak nie - to skutki są takie jak tu. W sytuacji kiedy widoczne jest pewne zaangażowanie z drugiej strony trzymanie takiego dystansu może ranić. Jedna strona czuje się potraktowana instrumentalnie, jakby numer telefonu był zaszczytem po zaliczonym teście.


          P.S. W jakimś filmie w odpowiedzi na stwierdzenie, że pan się do niczego nie zobowiązywał kobieta wykrzyczała "but your body made a commitment". Coś w tym po prostu jest. Rozum swoje, a serce swoje.
          • kora3 Re: szmata numer 02.03.15, 20:36
            Koronko, ktoś dobrze napisał w innym kontekście na tym forum - nie odpowiadamy za odczucia innych. Niedokładnie tak jest, bo gdy mówimy komus coś, co jest nieprawda to ...odpowiadamy. Natomiast jeśli nie mówimy NIC takiego, nie deklarujemy niczego, to nie mamy wpływu na odczucia innych. Można sobie zrobiłc założenie, ze pójdzie się do łozka z kims dopiero po jakiejś deklaracji (słowach "kocham Cię", slubie, wspólnym zamieszkaniu itd.) jeśli ktoś tak traktuje te sprawy i zwyczajnie przed nimi - nie iśc.,
            Ale nie można widzieć innego swoimi oczami: ja dałąbym numer po 2 dniach gdyby mi zalezało, ja poszłam do łózka bo się zakochałam, ja coś tam ...Nie ma deklaracji nie ma sprawy smile
          • mallard Re: szmata numer 03.03.15, 09:48
            koronka2012 napisała:

            > [...] nawet ślub do niczego nie zobowiązuje.

            ???

            Ciebie obietnice dane drugiemu człowiekowi do niczego nie zobowiązują?! No brawo!
            A może przypadkiem chciałaś napisać "niczego nie gwarantuje"?
              • koronka2012 Re: szmata numer 03.03.15, 14:28
                Coś przeklejałam w wypowiedzi i ucięło - miało być tak: niektórych nawet ślub do niczego nie zobowiązuje tongue_out

                Mam inne zdanie względem deklaracji - dla mnie nie jest kluczowym elementem. Jak facet patrzy na mnie cielęcym wzrokiem, to nie musi nic mówić smile

                Dajemy sygnały całokształtem swojego zachowania, nie tylko słownie. Owszem, teoretycznie nie nie odpowiadamy za cudze odczucia, ale pewne scenariusze są dość oczywiste i przewidywalne, a kulturalna osoba unika świadomego ranienia innych. Ja nie czułabym się usprawiedliwiona brakiem deklaracji, jeślibym np. spotykała się 2 miesiące z facetem zaangażowanym, z którym żadnej przyszłości nie widzę. Uważałabym, że jestem poniekąd odpowiedzialna za stan jego uczuć, bo spotykając się x razy daję pewien sygnał - nawet nic nie mówiąc.

                No ale odeszłyśmy od tematu.
                • kora3 Re: szmata numer 03.03.15, 14:56
                  Koronko, może i odeszłyśmy, ale ciekawie...
                  Pozornie jest logika w tym co piszesz - jeśli patrzy , jeśli coś tam ...Tylko - ludzie sa rózni. I róznie mogą interpretować różne zachowania innych - z kolei ci innismile też sa rózni i róznie mogą się zachowywać na co dzień. Znam takie przypadki, gdy np. pani uprzejme i koleżeńskie zachowanie gościa odbierala jako przejaw wielkiego zainteresowania damsko-męskiego, albo pan uważał, ze pani szczególnie nań patrzyła, a ona patrzyła całkiem nornalnie - jak na wszystkich. Jeśli się kogos nie zna, trudno prawidłowo interpretować jego zachowania - serio.

                  Już to gdzies tu pisałam - kiedy poznałam mego partnera przy okazji pracy jego zachowanie wobec mnie odbierałam jako całkowicie neutralne - miły, grzeczny i wyrozumiały gospodarz miejsca - tyle. Ale w tamtym momencie obecna była także moja przyjaciółka i jego kolezanka z "firmy". Póxniej powiedziała mi, że musiałam bardzo wpaść w oko jej koledze. Byłam z zdziwiona, bo nie odniosłam takiego wrazenia - normalnie miły gość i tyle. Ale ona go znała długo i widziała w różnych sytuacjach adekwatnych i wiedziała, ze na ogół nie bywa tak ożywiony w nich, rozmowny, chętny do skracania dystansu. Racje miała ona, a nie ja co się wkrótce okazało smile
        • kwiat_w_kratke Re: szmata numer 04.04.15, 23:11
          kora3 napisała:

          To niektórzy
          > (nie mówię ze autorka watku) roja sobie, ze jak się przespaliśmy, to on/ona co
          > s czuje itd. Jeśli ktoś nie deklaruje, to nie należy niczego się "domyślać" sam
          > emu smile
          >


          Może po prostu niektórzy (tak jak na przykład ja) potrafią się przespać wyłącznie z osobą, do której coś czują.
    • traper_z Re: szmata numer 02.03.15, 18:22
      tercjasza napisała:

      "Zabolało mnie jednak, że dopiero po trzech miesiącach ja dostałam ten główny. Pytałam przyjaciółek co o tym myślą i zdania były podzielone. Jedne mówiły, że się czepiam inne, że powinien mi dać główny numer już po miesiącu znajomości, gdy widać było wyraźnie, że będziemy razem."

      Zamiast się cieszyć że w ogóle dostałaś ten numer czyli Twój partner(okropne słowo) dopuścił Cię bliżej siebie to wkurzasz się że za późno.
      A czemu po jednym anie po trzech czy pięciu miesiącach...
      A może wg niego właśnie po tych 3 miesiącach było widać że możecie być razem...
    • rosemary84 Re: szmata numer 02.03.15, 18:24
      Trudno powiedzieć czy powinien Ci podać ten numer po miesiącu czy po 3. Choć jak piszesz znajomość chyba dość szybko weszła w intymne relacje. Ale jakoś specjalnie bym się tym nie przejmowała, jesli piszesz, że ma telefon z dual simem to zapewne było mu obojętne na który numer do niego dzwonisz, a jak przyszła pora zmiany to podał ten stały. Chyba nie dopatrywałabym się tutaj jakiejś wielkiej filozofii w tym czemu akurat teraz Ci podał, a nie miesiac temu.
          • kora3 Re: szmata numer 02.03.15, 20:29
            Wiesz Mattismile Kiedyś na FK był watek w temacie - po jakim czasie "chodzenia" poszło się pierwszy raz do łozk. Było to kilka lat temu, ale od mego pierwszego razu hehe kosmicznie dawno. "Przyznałam się" heh, że po 2 latach smile Uciechy ze mnie było co nie miara tam, ale jak szczerość to szczeroścsmile. Nie był to mój pierwszy facet w sensie "chodzenia", ale taki już poważniejszy (ważniejsze było spotkanie z nim niż gra na kompie z kolegami np., albo film), kochałam go szczerze i z wzajemnością. Ale byłam dziewicą i chodziłam do szkoły smile żeby zacząć współzyc musiałam mieć na to naprawdę chęc i być zabezpieczona. Chęć na serio przyszła po ok. 2 latach, 3 lmiesiace wcześniej zaczęłam brać pigułki. Po jakims czasie się to rozeszlo, poszłam na studia, poznałam innego...No i z tym następnym to już nie chodziłam dwa lata do momentu pójścia do łozka - normalne, bylam już przecież aktywna seksualnie.
            U ludzi ok. 30 i wzwyż już na ogół nikt się nie spotyka tyle czasu co ja z moim pierwszym chłopakiem do czasu seksu. Nie miałoby to też wielkiego sensu moim zdaniem - jeśli seks jest niefajny to nie ma sensu ciągnąć tego dalej, bo w tym wieku już się tego nie naprawi i nie zmieni. Mieisąc to nie dłuuugo, ale żaden tam znowu megaekspresssmile
            • matylda1001 Re: szmata numer 02.03.15, 21:24
              To prawda, że czym człowiek starszy, tym ma mniej czasu, na wszystko smile Również na marnowanie życia, ale w/g mnie kolejność poznawania nie ta. Przez miesiąc nie zdąży się poznać człowieka na tyle, żeby wiedzieć, czy to TEN. Seks w związku jest ważny, nawet bardzo, ale to jeszcze nie wszystko. Udany seks nie gwarantuje udanego związku, nawet jeśli ktoś 'praktykuje' codziennie, to tylko 1/24 doby, czymś trzeba wypełnić pozostałe 23 godziny. Trzeba nadawać na podobnych falach.
              Zresztą co ja moge wiedzieć na ten temat... Mojego męża poznałam jak miałam 15 lat. Nawet chodziliśmy wtedy (grzecznie, za rączkę) jakiś miesiąc, potem się rozstaliśmy. Po roku przyjechał na studia do mojego miasta i od tamtej pory jestem zajęta, aż do dziś smile Dosyć długo czekaliśmy na ten 'pierwszy raz' ale on był pierwszy, jak do tej pory jedyny i pewnie już tak zostanie. Już sama nie wiem, czy to powód do radości, czy wręcz przeciwnie, ale nigdy nie byłam ciekawa jak byłoby z innym.
              • kora3 Re: szmata numer 02.03.15, 21:51
                Matti, Ty się nie zastanawiaj czy to powod do radości, Ty się ciesz ze jesteś szczęśliwa...Zwyczajnie i po prostu.

                Ale powiem Ci, ze osoba, która ze tak powiem dotychczas kontynuuje swa pierwszą miłość w omawianym temacie - sorry kochana - za wiele powiedzieć nie może. Dla Ciebie seks z mezem jest czymś oczywistym i rozumiem to. Natomiast niekoniecznie zrozumiałaś o czym ja pisałam wcześniej. Nie chodz o to, ze seks miałby czynic dobry związek - być jedynym jego fundamentem, ALE niedopasowanie seksualne raczej przekresla szanse na związek. Na starcie. Nie zrozum tego tak, ze krótki wg Ciebie czas jest jakim s testowaniem - po prostu, jak się ma powiedzmy 35 lat i iles lat aktywnoisci seksualnej za sobą, to spotykając się z kimś nie myśli się w kategoriach powiedzmy 18 letniej dziewczyny. Nie chodzi też o "mniej czasu" po prostu o fizjologię także- jest facet, odpowiada ci pod każdym względem i najzwyczajniej w swiecie masz ochote na seks z nim. Na pewno wg mnie zależy to od czestotliwosci spotkań - ja bym nie poszła do łozka z facetem, którego nie znam. Nie mam doświadczenia ze znajomościami z netu, wiec jak to tam działa - nie wiem. Ale na przykładzie mego partnera: poznaliśmy się w pracy, spotkaliśmy prywatnie w jakiś tydzień po poznaniu się, potem nazajutrz. A potem on służbowo wyjechał na misiąc. Znałam imie, nazwisko, gdzie pracuje, stan cywilny i dzieciowy (nie sprawdzałam, ale mogłam), ile ma lat i reszte takich szczegółow. Po tym miesiącu wrócił i spotykaliśmy się prawie codziennie poznałam jego siostrę i jej rodzinę, znajomych - po jakims 1,5 miesiąca poszliśmy do łozka. Ale to nie było 1,5 miesiąca spotkan w weekendy tylko codziennie (prawie). Dla mnie facet spotykany co tydzień na kawie to byłby znajomy, a z takowymi nigdy nie sypiałam. Wiele zależy zatem od sytuacji, kontekstu...
                • matylda1001 Re: szmata numer 03.03.15, 00:49
                  kora3 napisała:

                  > Matti, Ty się nie zastanawiaj czy to powod do radości, Ty się ciesz ze jesteś szczęśliwa...Zwyczajnie i po prostu. <

                  Cieszę się, ale też zdaję sobie sprawę z tego, że nawet we własnym środowisku stanowię zjawisko ze wszech miar osobliwe smile

                  Jasne, że nie kreuję sie na ekspertkę w omawianej dziedzinie, nawet sama się przyznałam do małej wiedzy na ten temat, ale przecież widzę, słyszę, czytam, obserwuję i jakieś wnioski wyciągam.

                  >Nie mam doświadczenia ze znajomościami z netu, wiec jak to tam działa - nie wiem<

                  No właśnie, a ja głownie o tego typu znajomościach, gdzieś w necie, gdzieś przypadkiem, gdzieś w dyskotece... Pierwsza randka i zaraz kolacja ze śniadaniem. To jak zaspokojenie potrzeby fizjologicznej, bo nawet nie dla higieny psychicznej. No a ja myślę, że chociaż odrobina uczucia jest nieodzowna, że bez niej to wszystko jest takie zimne, wręcz mechaniczne. Dziwi mnie też kompletna niefrasobliwość ludzi. Bo nawet dostęp do bezpiecznej antykoncepcji nie chroni przed chorobami przenoszonymi droga płciową, a tu naprawdę jest duże ryzyko. Wiele dziewczyn stosujących antykoncepcję uważa, że gumka jest już niepotrzebna. Potem płacz i zgrzytanie zębami, ale jest już za późno.

                  Ty i Twój Partner? to normalne. Może Wasza znajomość nie była zbyt długa w sensie czasu, ale zdążyliście sie poznać na tyle, żeby móc sobie wzajemnie zaufać. Poznanie rodziny to pewnego rodzaju gwarancja, że nie jest to człowiek znikąd. Jak pozwala poznać tę rodzinę, to znaczy, że ma poważny stosunek do nowej znajomości. No i częstotliwość spotkań też nie jest bez znaczenia. W pierwszym mieszkaniu miałam sąsiadkę, bardzo miłą dziewczynę. Miała narzeczonego, który pracował na Śląsku, w kopalni, przyjeżdżał do niej co drugi weekend. Znali sie ze trzy lata. Pobrali się i dopiero gdy z nią zamieszkał okazało się, że to alkoholik i tyran. Zależało mu na niej, więc bardzo uważał, żeby nie poznała jego prawdziwej natury. Przez dwa tygodnie używał sobie w jakimś hotelu robotniczym, a przez dwa dni, co dwa tygodnie, potrafił wytrzymać bez wódki, całego życia już nie. Naturalnie znała jego rodzinę, ale rodzina jej nie ostrzegła. Tak więc nawet długa znajomość niczego nie gwarantuje, liczy się częsty kontakt bezpośredni.
                  • kora3 Re: szmata numer 03.03.15, 08:23
                    matylda1001 napisała:
                    >
                    > Cieszę się, ale też zdaję sobie sprawę z tego, że nawet we własnym środowisku s
                    > tanowię zjawisko ze wszech miar osobliwe smile


                    Może i tak , ale to dlatego, że już w Twoim pokoleniu rzadko ludzie stawali się parą na stałe w wieku lat nastu. Mam, a raczej miałam taką parę w dalszej rodzinie - kuzynka mojej mamy swego przyszłego meza poznała mając lat 16, na jakims letnim wyjeździe. Ona była ze Śląska - on z Lublina. Miał iśc na polibudę w Warszawie, ale "po namysle" zdecydował się na Gliwice i już tak zostało, ze razem, chociaż pobrali się, gdy on skończył studia (ciotce jeszcze rok został). Przeżyli z sobą prawie 40 lat. Niestety wujek już zmarł. Ciotka od jakiegoś czasu spotyka się z jednym panem, ale chyba wiazać się poważnie -nie zamierza.

                    >
                    > No właśnie, a ja głownie o tego typu znajomościach, gdzieś w necie, gdzieś przy
                    > padkiem, gdzieś w dyskotece... Pierwsza randka i zaraz kolacja ze śniadaniem. T
                    > o jak zaspokojenie potrzeby fizjologicznej, bo nawet nie dla higieny psychiczne
                    > j. No a ja myślę, że chociaż odrobina uczucia jest nieodzowna, że bez niej to w
                    > szystko jest takie zimne, wręcz mechaniczne.


                    Wiesz, nie miałam takiej sytuacji, ale nie oceniłabym jej z góry tak - bywa bardzo róznie. Poza tym nie każdy do seksu potrzebuje zaraz wielkiej miłoścismile

                    uważa, że gumka jest już niepotrzebna. Potem pła
                    > cz i zgrzytanie zębami, ale jest już za późno.


                    Owszem dla mnie to szok, ze można mieć kontakty seksualne z kims w zasadzie nieznanym bez zabezpieczenia przed zakażeniem.
                    >
                    > Ty i Twój Partner? to normalne. Może Wasza znajomość nie była zbyt długa w sens
                    > ie czasu, ale zdążyliście sie poznać na tyle, żeby móc sobie wzajemnie zaufać.


                    będę szczera Matti, na tamtym etapie gość mi się podobał, fajnie mi się z nim spędzało czas, ale jeszcze nie patrzyłam jakos długofalowo na te znajomość. Niespecjalnie w ogóle jakoś chciałam wchodzić w nowy związek. Po prostu chciałam miło z nim spedzac czas i tyle. W to miłe spędzanie czasu wpisany był także udany seks.

                    > Poznanie rodziny to pewnego rodzaju gwarancja, że nie jest to człowiek znikąd.
                    > Jak pozwala poznać tę rodzinę, to znaczy, że ma poważny stosunek do nowej znajo
                    > mości.


                    Wiesz, dla mnie ponawanie rodziny jest akurat nawet nie drugo, ale piątorzedne. Szczególnie, ze moi rodzice (tata wówczas jeszcze żył), siostra i cała reszta dalszej rodziny mieszkali (i nadal mieszkają) kilkaset kilometrów stąd. Z kolei mama mego partnera wówczas mieszkał za granicą (wróciła na stałe kilka lat temu) i to b. daleko, dzieci też za granica - tylko bliżej i wówczas na miejscu tu z bliskiej rodziny była tylko jego siostra ze swoją rodziną, a ze z siostra ma ogólnie bliskie relacje, mieszka też ona nie tak daleko, to po prostu przy okazji mnie tam zabieral.
                    U nas nie było takiej nawet możliwości byśmy byli dla siebie wzajemnie ludźmi znikad. Z prostej przyczyny: poznaliśmy się w pracy (każdy wykonywał swoją w tym czasiesmile) i stąd kazde z nas na dzień dobry wiedziało, jak się każde nazywa, czym zajmuje, gdzie pracuje. Do tego od początku było jasne, ze mamy wspólnych znajomych - głownie ludzi z jego "firmy". Zatem tu nie wchodziłaby w gre jakaś zmiana numerów smile - bo przecież służbowe nasze numery sa ogólnodostępnesmile


                    No i częstotliwość spotkań też nie jest bez znaczenia.
                    Dla mnie to jest kluczowe raczej

                    Historie takie jak Twej sąsiadki się zdarzają, niestetysad
                  • minniemouse Re: szmata numer 04.03.15, 06:02
                    matylda1001 napisała:

                    Pierwsza randka i zaraz kolacja ze śniadaniem. To jak zaspokojenie potrzeby fizjologicznej, bo nawet nie dla higieny psychicznej.

                    to sprawa tylko i wylacznie pomiedzy tymi dwojgiem ludzi co sie spotkali i poszli do lozka, nikomu nic do tego, a juz tym bardzo nikomu ich osadzac.
                    btw, uwazam ze juz dawno przeminal czas dzieciecej wrecz naiwnosci, kiedy to uwazalo sie
                    ze aby uzyskac zadowolenie w lozku koniecznie "potrzeba do tego uczucia".
                    poglad dobry z romansow dla pensjonarek smile

                    Seks JEST czynnoscia fizjologiczna, i skomplikowana, mozna byc zakochanym i nie miec z seksu zadnej przyjemnosci, a mozna w ogole nie darzyc partnera uczuciem i miec przy tym odjechany seks.
                    najwazniejsze to jest wzajemny szacunek miedzy partnerami, dojrzalosc emocjonalna
                    i obopolna zgoda.

                    No a ja myślę, że chociaż odrobina uczucia jest nieodzowna, że bez niej to wszystko jest takie zimne, wręcz mechaniczne. Dziwi mnie też kompletna niefrasobliwość ludzi. Bo nawet dostęp do bezpiecznej antykoncepcji nie chroni przed chorobami przenoszonymi droga płciową, a tu naprawdę jest duże ryzyko.

                    a co milosc ma do bezpieczesntwa? czy jak sie 'odrobine kocha' to jest bezpieczniej? wink

                    Minnie
                    • kora3 Re: szmata numer 04.03.15, 08:27
                      Dokładnie tak Minnie!
                      Tylko z czysto psychologicznego punktu widzenia bardzo istotna jest nie tylko zgoda obojga na seks, ale także podejście do tematu. Mam na myśli to, ze nie ma wg mnie nic złego, ani nadzwyczajnego w tym, że ktoś traktuje seks "sportowo" jeśli tak mu pasuje. Natomiast sytuacja, gdy druga strona o tym nie wie, albo wie ale nie przyjmuje do wiadomości (czestsze) nie jest sytuacją zdrową i bezpieczną.

                      Jak mogłaś zauważyć w tym choćby wątku wiele osób (częściej kobiet) traktuje wspólny seks, jako deklarację . Traktuje tak, bo sama uważa, że dla niej seks taką deklaracją jest i nie bierze pod uwagę, że dla innej osoby wcale nie jest. "Pragne cie" i "Było mi cudownie" nie znacza ani "Kocham Cię", ani "Chcę z tobą być" - jeśli ktoś chce powiedzieć oba albo jedno z tych ostatnich zdań to MÓWI, jeśli nie mówi, to znaczy, ze nie chce tego powiedzieć- proste.

                      A tymczasem, jak choćby tu czytamy: jakieś szczególne zdaniem pani spojrzenie, jakiś gest już jest wspomnianą deklaracją a co dopiero seks. Owszem, normalna (podkreślam NORMALNA) kobieta, która nie ma ani manii wyższości, ani kompleksu niższości potrafi z reguły prawidłowo ocenić, kiedy mówiąc kolokwialnie facet na nią leci. Ale jeśli się kogos nie zna i tu można się czasem pomylić (vide mój partner i jasmile). Tym bardziej słabo kogos znając naprawdę trudno wnioskować cokolwiek po spojrzeniach i gestach. Takie cos można robic w stosunku do kogoś, kogo się bardzo dobrze zna, niekoniecznie dot. to pola damsko-męskiego, tylko wówczas każdego niemal.

                      Ale niektórzy chcą sobie roic, że jakiś gest spojrzenie, czy seks znaczy dla drugiej osoby to samo, co dla nich - po prostu. To jest takie zyczeniowe oszukiwanie siebie.
                      • matylda1001 Re: szmata numer 04.03.15, 12:52
                        kora3 napisała:

                        >Ale niektórzy chcą sobie roic, że jakiś gest spojrzenie, czy seks znaczy dla drugiej osoby to samo, co dla nich - po prostu. <

                        No i dlatego właśnie warto poznac te drugą osobę na tyle, zeby wiedzieć, czy sygnały, które odbieramy są naszym urojeniem, czy nie. Takiej oceny nikt nie jest w stanie dokonać ani na pierwszej, ani na drugiej, ani na piątej randce. Nie jestem zwolenniczką traktowania seksu jak sportu i dziwię się jak można własne życie rozmieniać na drobne. W moim pojęciu seks jest właśnie pewnego rodzaju deklaracją. Dlatego też nie uznaję seksu bez odrobiny uczucia. Nie musi to być zaraz wielka miłość, bo tę buduje się przez lata, ale chociaż odrobina bliskości. Takie jest moje zdanie, a każdy ma prawo do własnego. Zanim rzucicie sie na mnie z pazurkami (Korciu, Minnie smile ) chciałabym jeszcze coś dodać, taki przyklad - porównanie. Powiedzmy, ze widzę iż komuś jest wyjątkowo niekorzystnie w zielonym kolorze. Nie każę tej osobie przebrać się w czerwone, nawet nie napomknę o swoim spostrzeżeniu, nawet zaakceptuję tę osobę w zielonym, ale nic nie zmieni tego, że JA w dalszym ciągu będę ją odbierała niekorzystnie. Podobnie tu, nie mam zamiaru nikogo 'nawracać' na moje przekonania, ale chcę mieć do nich prawo.
                        • kora3 Re: szmata numer 04.03.15, 13:11
                          matylda1001 napisała:
                          W moim pojęciu seks jest właśnie pewnego rodzaju dek
                          > laracją. Dlatego też nie uznaję seksu bez odrobiny uczucia. Nie musi to być zar
                          > az wielka miłość, bo tę buduje się przez lata, ale chociaż odrobina bliskości.
                          (...) ale nic nie zmieni
                          > tego, że JA w dalszym ciągu będę ją odbierała niekorzystnie. Podobnie tu, nie m
                          > am zamiaru nikogo 'nawracać' na moje przekonania, ale chcę mieć do nich prawo.


                          Matyldo, Ty masz prawo do swoich odczuc, tylko nie powinnas (dla swego dobra) transponować ich na innych, bo to jest droga donikąd.
                          Jaka jest twoja sytuacja zwiazkowa wiemy, ale teraz wyobraź sobie, ze jesteś wolną osobą, która chciałaby jakoś tam ułożyć sobie zycie. Dla CIEBIE seks musi być związany z jakims tam uczuciem i JEST DEKLARACJA - ergo, jeśli spotykasz się z facetem, który ci pasuje, cos do niego czujesz, poszliście do łozka, to wg Ciebie poważny związek, tak?

                          A tymczasem dla tego faceta - nie. Dla niego poważnie jest, gdy się ZADEKLARUJE - badzmy razem, zamieszkajmy razem. Zaprasza się tu i tam, kupuje Ci kwiaty, bo jest mu fajnie, miło z Tobą, ale dla niego to nie etap deklaracji, nawet jeśli mogą paśc za czas jakiś.

                          Myslenie, ze seks, czy jakieś gesty sa deklaracja to pułapka dla osób tak myślących Matyldo - mam nadzieję, że to dostrzegasz. Bo taka osoba swoja miarą mierzy druga osobę, przypisuje jej odczucia, jakie ma ona sama.

                          Jeśli natomiast chodzi o Twój pogląd na cudze zycie i wybory w sensie ogólnym, gdy Ciebie nie dotyczy ...To także jest pułapka smile Nie możemy innych zmierzyć swoją miarą i nie należy nawet próbowac. I nawet nie dlatego, że to niegrzecznie (nie zawsze), ale dlatego, ze do niczego nie prowadzi. I nie chodzi wcale zaraz o ocene i miare w sferze seksualnej - raczej w każdej. Kazda rozsadna np. rada dla kogos MUSI być oparta na jego a nie naszych realiach w tym poglądach. Gorliwej katoliczce poradzisz w kryzysowej sytuacji małżeńskiej separację a nie rozwód i układanie życia z innym partnerem - przykładowo, choć sama w adekwatnej sytuacji na pewno bys się rozwiodła.
                          podobnie Twoje podejście, że seks bez miłości jest "rozmienianiem się na drobne" dla kogos, dla kogo nie jest niczym szczególnym to abstrakcja.
                          • matylda1001 Re: szmata numer 04.03.15, 13:56
                            kora3 napisała:

                            >> Matyldo, Ty masz prawo do swoich odczuc, tylko nie powinnas (dla swego dobra) transponować ich na innych, bo to jest droga donikąd. <

                            Właśnie dokładnie to napisałam w poprzednim poście. Od nikogo nie wymagam, żeby przebrał się w czerwone, ale od tego nie zacznie mu być ładnie w zielonym. Oczywiście w moim odczuciu, ale rezerwuję sobie prawo do posiadania własnych odczuć.

                            > teraz wyobraź sobie, ze jesteś wolną osobą, która chciałaby jakoś tam ułożyć sobie zycie. Dla CIEBIE seks musi być związany z jakims tam uczuciem i JEST DEKLARACJA - ergo, jeśli spotykasz się z facetem, który ci pasuje, cos do niego czujesz, poszliście do łozka, to wg Ciebie poważny związek, tak? <

                            Naturalnie. Jeśli już poszliśmy do łózka, to coś to znaczy.

                            > A tymczasem dla tego faceta - nie. Dla niego poważnie jest, gdy się ZADEKLARUJE- badzmy razem, zamieszkajmy razem. Zaprasza się tu i tam, kupuje Ci kwiaty, bo jest mu fajnie, miło z Tobą, ale dla niego to nie etap deklaracji, nawet jeśli mogą paśc za czas jakiś.<

                            No i doszłyśmy do sedna sprawy smile jest deklaracja - jest seks. Nie ma deklaracji, to znaczy, ze na seks za wcześnie. Dla spotu to moglibyśmy wyskoczyć sobie na narty. Wprawdzie nie jeżdżę za dobrze, ale wolałabym sobie złamać nogę, niż psychikę wink Oczywiście deklaracja to też nie sprawa ostateczna, ale t juz trochę inna sprawa.

                            > Myslenie, ze seks, czy jakieś gesty sa deklaracja to pułapka dla osób tak myślących Matyldo - mam nadzieję, że to dostrzegasz Bo taka osoba swoja miarą mierzy druga osobę, przypisuje jej odczucia, jakie ma ona sama<

                            Dlatego szukałabym osoby, która mierzy taką samą miarą. Jako, że na pierwszej randce nie potrafiłabym ocenić, to tych randek musiałoby byc więcej... dużo więcej...

                            > podobnie Twoje podejście, że seks bez miłości jest "rozmienianiem się na drobne " dla kogos, dla kogo nie jest niczym szczególnym to abstrakcja. <

                            Zauważyłaś, Korciu, że w żadnej z moich wypowiedzi nie podałam "instrukcji" jak inni powinni żyć? Cały czas piszę o moich poglądach i odczuciach. Oczywiście mogą one podlegać takiej samej ocenie innych, jak mojej ocenie ich zachowania.
                            • kora3 Re: szmata numer 04.03.15, 14:31
                              matylda1001 napisała:

                              >
                              > No i doszłyśmy do sedna sprawy smile jest deklaracja - jest seks. Nie ma deklaracj
                              > i, to znaczy, ze na seks za wcześnie. Dla spotu to moglibyśmy wyskoczyć sobie n
                              > a narty. Wprawdzie nie jeżdżę za dobrze, ale wolałabym sobie złamać nogę, niż p
                              > sychikę wink Oczywiście deklaracja to też nie sprawa ostateczna, ale t juz trochę
                              > inna sprawa.


                              A moment moment Matti - jeśli masz takie podejście jak napisałaś, to nie wpadniesz w ww. pułapkęsmile - bo TY sobie zakładasz pewne kryterium i Ty się go trzymasz. Jeśli facet spełni Twoje kryterium - dopiero wówczas dopuszczasz możliwość pójścia do łozka. Oczekujesz DEKLARACJI, czyli całkiem zdrowe podejście - nie wyobrazasz sobie, ze deklaracja jest to czy tamto - oczekujesz konkretnej.

                              >
                              > Zauważyłaś, Korciu, że w żadnej z moich wypowiedzi nie podałam "instrukcji" jak
                              > inni powinni żyć? Cały czas piszę o moich poglądach i odczuciach. Oczywiście m
                              > ogą one podlegać takiej samej ocenie innych, jak mojej ocenie ich zachowania.


                              Owszem, ale po prostu trudno ocenic czyjes osobiste odczucia z własnej perspektywy.
                              skoro takie szczere z sobą jesteśmy, to zobacz na mój własny przykład. Poznałam faceta, spodobał mi się, ja jemu zaczęła się miła niezobowiązująca znajomość. Spędzaliśmy sobie miło czas, mieliśmy wspólne tematy, ale nie jestem typem kobiety, która zaraz się "zakochuje" i chce angażować. Tym bardziej, ze wówczas byłam na takim etapie życia, ze nie chciałam wchodzić w żadne poważne związki. No i po tym 1,5 około miesiąca poszliśmy do łozka i nie potrzeba mi było do tego żadnych deklaracji z jego strony, ni płomiennego uczucia z mojej. Możesz to oceniać jak chcesz, ale taka była prawda. Jak pisałam - fajnie mi się z nim spędzało czas i w to fajne spędzanie czasu w pewnym momencie uznałam za ok wpisanie fajnego seksu.

                              I nie, nie uważałam, że to jest "rozmienianie się na drobne", bo chłopisko nie wyznało miłości (jeszcze) i nie dało pierścionka (też jeszczesmile) - nie wyznałby i nie dalby to też by się nic przecież nie stało, pewnie zostalibyśmy znajomymi i czesc. Natomiast widzisz - nie zamieszkałabym z nim bez deklaracji, że kocha i to ma być już na zawsze - nie wywracałabym sobie życia bez takiej deklaracji - po prostu.

                              Miła moja Matyldo - o ile tak mogęsmile - nie traktuję seksu, jak sportu, ale też nie traktuję go jakos mistycznie, ze jak już seks, to ło matko smile . Bardziej dla mnie "ło matko" było właśnie wspólne zamieszkanie - bo to coś w zyciu zmienia, to nie akcja na 3 miechy, żeby potem się znów przeprowadzacsmile Nie wiem czy to dobrze zrozumiesz, ale znając Ciebie, jest taka szansa i to spora smile
                              • matylda1001 Re: szmata numer 04.03.15, 21:51
                                kora3 napisała:

                                > > Miła moja Matyldo - o ile tak mogęsmile - nie traktuję seksu, jak sportu, ale też nie traktuję go jakos mistycznie, ze jak już seks, to ło matko smile <

                                > smile
                                Ja też nie traktuję mistycznie, ale obiadu też nie zaczynam od deseru, wszystko powinno mieć swoją kolejność. Ja, na swój użytek, ustaliłam taką.

                                > Bardziej dla mnie "ło matko" było właśnie wspólne zamieszkanie - bo to coś w zyciu zmienia, to nie akcja na 3 miechy, żeby potem się znów przeprowadzacsmile Nie wiem czy to
                                dobrze zrozumiesz, ale znając Ciebie, jest taka szansa i to spora smile<

                                Dziękuję, staram się przynajmniej smile Myślę, że nie chodzi tylko o zawracanie sobie głowy przenoszeniem dóbr doczesnych w inne miejsce.
                                • kora3 Re: szmata numer 04.03.15, 22:13
                                  matylda1001 napisała:
                                  >
                                  > Ja też nie traktuję mistycznie, ale obiadu też nie zaczynam od deseru, wszystk
                                  > o powinno mieć swoją kolejność. Ja, na swój użytek, ustaliłam taką.
                                  >


                                  Ale Twoja kolejność Twoje swiete prawo !!!! Tylko, ze innych kolejność - ich swiete prawo smile

                                  >
                                  > Dziękuję, staram się przynajmniej smile Myślę, że nie chodzi tylko o zawracanie so
                                  > bie głowy przenoszeniem dóbr doczesnych w inne miejsce.


                                  Dokladnie tak smile Tu chodzi o zobowiązanie z obu stron, wspólne zycie, dzielenie zycia. Dla mnie sam seks nie jest takim zobowiązaniem, choć nie miałam nigdy sytuacji, żeby sypiac z kimś, z kim nie czuje się związana (a znam takie osoby i rozumiem je w pełni). Do seksu musi mnie ktoś pociagac i musze mieć doń zaufanie, do wspónego mieszkania (na zasadach pary) poza powyższym musze być pewna, ze chce z ta osobą być. Wiedziałam ,ze zrozumieszsmile
              • kora3 Re: szmata numer 02.03.15, 22:31
                Jeszcze jedno Matyldo, zebysmy dobrze się zrozumialy .. Chodzi o Twe "mniej czasu na wszystko". Trudno doprawdy powiedzieć, ze taki miałam stosunek do mojego kolejnego (po pierwszym w łóżku) faceta. Majac 21 lat to raczej nie myślałam, ze mam mniej czasu na wszystk - przeciwnie nawet - byłam już studentka a nie uczennica przecież smile Chodziło bardziej o to, ze już przekroczyłam jakiś "Rubikon" - nie balam się już bólu utraty dziwicvtwa (nic przyjemnego) miałam doświadczenie w antykoncepcji i wystarczylo mi 2 miesiące na zdecydoiwanie się na sekssmile
                  • kora3 Re: szmata numer 03.03.15, 07:58
                    matylda1001 napisała:

                    > No cóż, to musiał być bardzo fajny facet smile No i to chyba prawda, że najtrudnie
                    > jszy pierwszy raz wink


                    Fajny był, ale nie w tym rzecz smile I nie w tym, że pierwszy raz najtrudniejszy smile - po prostu ja do tego mojego pierwszego razu zwyczajnie nie miałam potrzeby się kochać - potem już tak.
    • asia.sthm Re: szmata numer 02.03.15, 19:01
      > Czy słusznie czuję się urażona czy rzeczywiś
      > cie się czepiam? Po jakim okresie należy podawać właściwy numer telefonu osobom
      > , z którymi jest się blisko? Jak w ogóle się zapatrujecie na taką sytuację?

      Pewnie oba numery sa właściwe do spelniania wyznaczonej im roli. Ty bys pewnie o tym nawet nie wiedziala gdyby nie wspolni wasi znajomi. W pewnym momencie ukochany powiedzialby ci: Kochanie, kasuje stary numer telefonu, prosze zapisz nowy.
      Teraz tylko niepotrzebnie sie nad tym zastanawiasz.

      Nie mysl o tym wiecej.
    • kora3 Re: szmata numer 02.03.15, 19:33
      Przyznam się, ze ja nie dostrzegam problemu...Gość jak dla mnie troszkę dziwny z tą ciągłą wymianą jednego numeru, ale może mu to do czegos potrzebne. A ze Ciebie wprowadził ze tak powiem do stałych numerów, którym podaje stały numer po 3 mcach, a nie 1 czy dwóch?
      Pewnie teraz zamierzał ten numer zmienić, to podał ci ten, co jest aktualny nadal - dla mnie problem wydumany.
    • ann.38 Re: szmata numer 02.03.15, 19:40
      Wiesz, być może on daje ludziom ten główny numer dopiero jak wyrzuca ten tymczasowy, a nie już w chwili, kiedy oni w jego ocenie awansują na ważną znajomość. Pewnie nie rozmyśla ciągle nad tym, w którym dokładnie momencie dana osoba zasłużyła na przyjęcie do grona bliszych osób. Chciał wyrzucić kartę, więc zrobił przegląd. Ale może być też tak, że uznał Waszą znajomość za znaczącą nieco później niż Ty i trudno go za to winić. Pewnie ja w takiej sytuacji też czułabym się nieco urażona, trudno dyskutować z uczuciami. Ale na zdrowy rozsądek, to nie zrobił nic złego, obraźliwego
    • claratrueba Re: szmata numer 02.03.15, 19:59
      Po pierwsze, to sprawa, o którą raczej zapytać możesz samego pana, wprowadzanie przyjaciółek w swoje sprawy z prośbą o ocenę to nie jest zbyt dobre rozwiązanie. Byłoby Ci miło gdyby ów pan swoich kumpli pytał, co sadzą o jakimś Twoim zachowaniu? I kierował się ich "radami"?
      Po drugie, niestety, wiele osób miewa lub zna doświadczenia innych, które uczą ich ostrożności w podawaniu "pewnego" kontaktu. Podają go tylko wtedy gdy na mur-beton wiedzą, że ta znajomość im odpowiada, że osoba, z którą się spotykają nie będzie nachalnie dążyć kontynuowania znajomości kiedy wyraźnie usłyszy, że to już koniec. To się, niestety zdarza, i o ile tak napastowana kobieta często znajduje pomoc organów ścigania, które jakieś tam działania podejmą (jest to stalking czyli uporczywe nękanie w więc przestępstwo) o tyle mężczyzna w takiej samej syt. to cyt. z wypowiedzi policjanta "oferma, który sobie z babą poradzić nie może".
      Nie masz na twarzy wypisane kim jesteś, nikt z nas nie ma. Każdego trzeba poznać. Poznał Cię, ocenił na właściwą osobę.Nie warto rozważać czy długo mu to zajęło czy nie.
      • horpyna4 Re: szmata numer 03.03.15, 08:09
        Cały problem wydaje mi się wzięty z sufitu. To coś takiego, jak rozważanie, czy napełniona do połowy szklanka jest w połowie pusta, czy w połowie pełna.

        Facet daje jeden z numerów tylko niektórym osobom, ale najpierw musi się upewnić, czy tej kolejnej znajomej warto go dać. No i doszedł po pewnym czasie do wniosku, że warto; czas ten nie był bardzo krótki, czyli nie rozdaje lekkomyślnie tego numeru na prawo i lewo. To chyba dobrze?

        Tymczasem dziewczyna zamiast ucieszyć się, że zaliczył ją do grona osób naprawdę bliskich (szklanka w połowie pełna), użala się, że stało się to tak późno (szklanka w połowie pusta). A już wywnętrzanie się przyjaciółkom na ten temat jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe.
        • mozambique Re: szmata numer 03.03.15, 09:49
          widze ze wszystkie tu babki za niebyle honor poczynaja sobei bycie wybzykaną przez faceta , którego kompletnie nie znają , nic o nim nie wiedzą , pewnei nawet nie sa pewne jego imienia i nazwiska i za krolewski zaszczyt biora fakt ze dostapily honoru poznac porzadny nuemr telefonu pana , ale tylko jak nieźle sie postarały w łóżku
          jak sie nei postarają to bez problemu akceptują bycie "szmatowatym numerem"

          cóż - jak sie sama nie szanujesz i pozwalasz sie traktowac jak byle mięsko hotelowe to nikt cie nie bedzie sznaował
          czego najlpesyzm pzrykładem są problemy autorki wątku
              • kora3 Re: szmata numer 04.03.15, 13:26
                Możliwe - wg mnie nie ma to znaczenia. sam temat jest dość ciekawy, ja się np. dowiedziałam, że w ogóle ktoś może cos takiego praktykować, jak ten gośćsmile

                Nie, no jasne- osobom poznawanym służbowo daje numer służbowy. Prywatne daję takiej, gdy znajomość zamieni się w prywatną, ale żeby zmieniac co czas jakiś smile
                • matylda1001 Re: szmata numer 04.03.15, 14:13
                  kora3 napisała:

                  > ja się np. dowiedziałam, że w ogóle ktoś może cos takiego praktykować, jak ten gośćsmile<

                  Wiesz po czym poznaję, że mój kolega z pracy ma świeżą podrywkę, zanim sam się tym 'pochwali'? ano własnie po tym, ze kupuje sobie starter z nowym numerem do osobnego telefonu na kartę. Ma służbowy i prywatny, a ten jest trzeci, tylko do kontaktów z aktualną 'ukochaną'. Jego akurat rozumiem, ma żonę, ale nie wiem dlaczego miałby robić podobnie facet wolny.
                  • gazeta_mi_placi Re: szmata numer 04.03.15, 14:28
                    A ja nie rozumiem, jak nie chce się angażować niech pójdzie do agencji towarzyskiej, a nie oszukuje jakąś Bogu ducha winną małolatę, która być może się w nim zakocha albo i nawet w ciążę zajdzie, a potem zero śladu bo Pan zmienił kartę do telefonu, to dopiero obrzydliwe, nie chciałabym mieć z taką osobą nic wspólnego.
                            • kora3 Re: szmata numer 04.03.15, 15:02
                              E no dziewczyny, opisujecie jakieś desperatkismile
                              A propos telefonu, a raczej numeru - jak tak sobie teraz przypominam, to mój partner chyba z 2 miesiące naszej znajomości miał do mnie dwa numery tel. - stacjonarny i komórkowy - oba służbowe. Poznaliśmy się przy okazji pracy, wiec dostał je na wizytówce. No i na te dzwoniłsmile. Ja nawet nie kojarzyłam, że on nie ma prywatnego numeru, po prostu o tym nie myślałam smile, a ze nie miałam potrzeby ja doń dzwonić, to i nie używałam prywatnego numeru. Dopiero właśnie p jakichś dwóch miechach musiałam doń zadzwonić, że nie mogę się spotkać i zadzwoniłam z prywatnego. Zapytał, czy to mój inny numer, potwierdziłam, zapisał sobie i tyle. wielka mi sprawa
                    • kora3 Re: szmata numer 04.03.15, 14:40
                      Sugerujesz Matyldzie porzucenie pracy?smile

                      a poważnie - dla mnie takie cos, jak pozostanie całkiem anonimowym z takim numerem lewym jest niemożliwe. Przecież normalnie się gada chyba w takich sytuacjach, gdzie ktoś pracuje/ studiuje
                        • kora3 Re: szmata numer 04.03.15, 14:52
                          Wiesz, ja nie wchodzę na takie forum, to i nie wiem, ale jak kobita takie pytania zadaje, to sorry, ale sama jest sobie winna sad Trzeba było gościa sprawdzić w trakcie ze tak powiem trwania znajomości, to nie jest na pewno trudne. Sieć sklepów? Było pana zapytać jak się ta siec nazywa smile - a potem zapytać wujka google czy taka jest, kto jest wlascicielem, wejść na strone sprawdzić czy paszcza prezesa jest paszczą gościa - jak konstrukcja cepa.
                          • gazeta_mi_placi Re: szmata numer 04.03.15, 15:19
                            Wielu właścicieli firm nie daje zdjęć do sieci. Poza tym po co od razu szpiegować? Dziewczyna uwierzyła na słowo, a gdy przyszły pierwsze wątpliwości już był brzuch, a lewy telefon Pana zapewne przestał odpowiadać. W końcu nie ma obowiązku jakiejś "wywłoce" dawać. Naiwna więc można wykorzystać.
                            • kora3 Re: szmata numer 04.03.15, 15:35
                              gazeta_mi_placi napisała:

                              > Wielu właścicieli firm nie daje zdjęć do sieci. Poza tym po co od razu szpiegow
                              > ać?
                              Dziewczyna uwierzyła na słowo, a gdy przyszły pierwsze wątpliwości już był
                              > brzuch, a lewy telefon Pana zapewne przestał odpowiadać. W końcu nie ma obowiąz
                              > ku jakiejś "wywłoce" dawać. Naiwna więc można wykorzystać.


                              Wiesz, sorry, ale jesteś teraz niespójna logicznie - nie chciala szpiegować, nie umiała zweryfikować, nie znała nazwiska chlopa, ale jest biedna naiwna.
                              Nie, jest zwyczajnie głupia - jaka kobieta z mózgiem sypia z facetem, o którym nie wie nawet jak się nazywa i jeszcze bez zabezpieczenia? Nie, to nie znaczy, ze gość dobrze postepuje, ale fakt, ze on postępuje źle, nie oznacza, ze ona postepuje dobrze. I nie chodzi o to bynajmniej ze poszła z facetem do łozka po 1 czy 50 randce, tylko o to, że dopuściła do ciąży z gościem, którego wcale nie zna! Tak, wiem on tez powinien zadbac o antykoncepcje, ale tak jesteśmy skontruowani, ze to kobieta nosi ciaze i rodzi (jeśli chce) - jest to dość powszechnie znana wiedzasmile i należy się z tym liczyć idąc do łozka bez zabezpieczenia z nieznanym facetem - w szczególności.
                              >
                                • kora3 Re: szmata numer 04.03.15, 15:56
                                  Oczywiście Gazeto, dlatego należałoby zawczasu będąc osobą, w której ze tak powiem dziecko się będzie rozwijać zadbac o to, by wiedzieć jak się ów potencjalny ojciec nazywa - proste. Albo li tez o to, by nie zaczęło się rozwijać - równie proste.
                                    • kora3 Re: szmata numer 04.03.15, 16:17
                                      Pozostaje pastylka "po", albo aborcja.
                                      Gazeto - raz jeszcze - nie uważam, ze facet, który tak postępuje robi dobrze! Żeby to jasne było! Robi źle, ale taka kobieta postępuje zwyczajnie nierozsądnie. Czy idzie z takim do łozka, czy mu pozycza kase - bez chodzenia do łozka - żeby znów jasne było.
                                      Wyjścia w takich sytuacjach sa dwa - albo zweryfikować jakoś to, co pan o sobie mówi - co Ty nazywasz szpiegowaniem, albo nie dopuszczać do sytuacji, w której nagłe znikniecie pana będzie tragedią.
                                      Moim zdaniem takie cos prowadzić dwutorowo smile Zatem kolo zwie się Adam Kowalski i pracuje w szpitalu jako lekarz? A w którym szpitalu pracujesz? (normalne, nienapastliwe pytanie). A jaką masz specjalizację? Też normalne pytanie. POrzy już takiej wiedzy sprawdzenie informacji jest b. proste i całkiem bezpieczne. Gosc mówi/pisze ze ma dziś dyżur. Bierzesz koleżankę, kolege znajdujesz nr szpitala, dzwoni ta kolezanka/ kolega na centrale i prosi o połaczenie z oddziałem o specjalizacji gościa. Daje na głośnomówiący i pyta, czy może prosić doktora Adama Kowalskiego. Może być, ze "taki tu nie pracuje" i sprawa już jasna albo poproszą gościa i kolega kolezanka spyta o cokolwiek "Czy pan doktor Kowalski? Chciałem zapytać czy pan przyjmuje prywatnie? - gośc cos odpowie i po głosie będzie się mogła zainteresowana zorientować czy należy on do jej znajomego. Jeśli tak, to ok, jeśli nie - też sprawa jasna. Jeśli tak, to gość się nie domyśli, ze go sprawdzała - zadzwonił ktoś przypadkowy i zapytał o cos neutralnego, coś co prawda można sobie znaleźć w necie, ale takie tel. nie sa zaskoczeniem. Wobec calkiem obcych ludzi, których nie da się ze tak powiem zweryfikować inaczej (np. wspólni znajomi) można i trzeba stosować zasadę ograniczonego zaufania
                                    • kora3 Pouczająca historia dla Gazety i nie tylko 04.03.15, 16:55
                                      Kiedyś zgłosił się do mnie pewien facet, który był załamany, bo wziął spory kredyt, a uzyskana z banku kwotę przekazał swej ukochanej. Owa ukochana miała spłacać raty, ale nie spłaca, w dodatku zniknęła. Wiedziała, ze gość ma niełatwa sytuacje materialną i nie stać go na te raty. Gosc podejrzewał naiwniak, ze ona .... zaginęłasmile byli z sobą pół roku, poznali się w necie. Miała wykonywać wolny zawód na własny rachunek, mieszkać z rodzicami. Spotykali się "na mieście" albo u niego - z oczywistych przyczyn. Niemiała samochodu, konta na żadnym portalu społecznościom. Nie miała ochoty poznawać jego znajomych, swoich za wielu nie miała - studiowała w innym, bliżej nieokreślonym mieście, na bliżej nieokreślonej uczelni stąd tutaj pracując w domu z nikim nie była koleżeńsko bliżej, a z klientami prywatnych znajomości nie zawiera. Do domu nie zaprosi, bo ojciec ciężko chory, matka bardzo konserwatywna, w domu mogłaby się zgodzić na wizyte jedynie przyszłego meza.
                                      No trochę to dziwne, ale bez przesady. Kolo zawsze odwoził ją do domu, na parking jednego z osiedli. Po pół roku intensywnej znajomości poprosiła go o pozyczkę, 50 tys. złotych. Nie miał tyle, ale za jej namową wziął kredyt. Spłacac miała ona. Przekazał jej kasę wraz z ksiązeczka opłat bez zadnego rewersu, w końcu jego kobieta. Wpłaciła dwie pierwsze raty, pożyczyła od niego jeszcze 8 tysi i zniknęła. W telefonie "nie ma takiego numeru", adresu nie znał, nazwy jej firmy - także. Jeździł na to osiedle gdzie ja odwoził, ale bezskutecznie. W końcu spotkał na nim jedna pania z pieskiem, która dość często widywał w okolicach parkingu, gdy odwoził ukochaną. Zaczał pytać. Pani i owszem nawet pamiętała te odwozenia, tylko ze owej panny nie znała. Zapamiętała tylko, że ona zawsze wsiadała, gdy on odjechał do innego auta i też odjeżdżała. Jakiego auta? Wiekszego, srebrnego - pani na markach się nie znała, rejestracji nie pamięta, nie mysłała o tym przecież. Policja czarno to widziała - gość nic nie wie i jeszcze nie ma dowodu na pozyczke, ale notatke zrobili. Kobieta "wpadla" pół roku później w innej części kraju. Działała tak samo, tyle, ze jej kolejny ukochany pewnego razu zechciał zobaczyć do którego pójdzie ona bloku na osiedlu. Zobaczył, ze do zadnego i odjezdza. To było już po udzieleniu jej pozyczki. Pan u siebie włączył nagrywanie tela. zaczał gadać o pozyczce i poprosił o spisanie umowy. Pani zaczęła się obrazać, ale przyznała, ze kase wzieła, a to wystarczyło za dowód ...
                                        • kora3 Re: Pouczająca historia dla Gazety i nie tylko 04.03.15, 18:08
                                          gazeta_mi_placi napisała:

                                          > Mężczyźni bywają równie naiwni jak kobiety. Swoją drogą 50000 zł to nie aż tak
                                          > dużo, biorąc pod uwagę, że dymał ją przez pół roku (do czasu pożyczki) za darmo
                                          > szkę.


                                          A przepraszam ona jemu płaciła za seks? Bo nic o tym nie wiem ...
                                          Wiesz, jesteś już którąś kobietą, która się wypowiada w taki sposób o kobiecym seksie - w sposób sugerujący, ze jest to jakaś usługa, za która należałoby oczekiwać gratyfikacji. Nie uważasz, ze takie cos poniża kobiety? Sugeuje to, ze kobieta uprawiając seks się poswieca za jakieś dobra - bo jej seks nie jest potrzebnym nie potrzebuje go, nie sprawia jej przyjemności., a jeśli tylko "srodkiem płatniczym" za jakies dobra. Przecież to przerazające! Nie dostrzegasz tego?
                                          Podchodzisz do seksu tak na serio? Że sypiasz z facetem za coś? Za kase np.? albo prezenty? Nigdy tak do seksu nie podchodziłam, chociaż jestem tzw. starej daty - faceci zawsze za mnie płacili na randkach, to mój facet utrzymuje ze swojej kasy dom, ale nigdy nie przyszło mi do głowy, że ja mam za to "oddawać" seksem. Robi tak, bo mnie kocha, bo tak się umówiliśmy, bo on więcej zarabia - a nie za to, ze z nim sypiam. A jakbym była np. chora i nie mogłabym współzyc to co? Nie zapłaciłby za mieszkanie? Nie kupiłby mi moich ulubionych perfum? Bo już nie musiałby "płacić"?
                                          Pisałas jak to niektóre się nie szanują, a widać jak się nie szanujesz Ty - uważasz, ze jakieś dobra "płacisz" własnym ciałem - okropne.


                                          >
                    • matylda1001 Re: szmata numer 05.03.15, 12:42
                      gazeta_mi_placi napisała:

                      > A ja nie rozumiem, jak nie chce się angażować<

                      Jak to nie chce się angażować? On się aż za bardzo angażuje wink do tego stopnia, że przez pierwszy miesiąc wygląda jak wyjęty z sokowirówki. Potem zachowuje się mniej więcej normalnie. Po jakichś 2-3 miesiącach następuje koniec zainteresowania podrywką. Potem przez 1-2 miesiące regeneruje siły (facet ma swoje lata) i w końcu... kupuje nowy starter smile

                      >nie chciałabym mieć z taką osobą nic wspólnego.<

                      Ja też nie chcę, dlatego mnie jeszcze nie zaliczył wink
      • kora3 Re: szmata numer 03.03.15, 11:26
        dajże spokój - mieisac u dorosłych ludzi przy intensywnej znajomości do całkiem sporo czasu. A poza tym - gdziez gość ja potraktował "jak scierkę"? Potraktowałby, gdyby wymieniając karte nie podał jej stałego numeru i zniknął.
        • gazeta_mi_placi Re: szmata numer 03.03.15, 11:30
          Szanująca siebie kobieta nie wskakuje po miesiącu znajomości do łóżka, oczywiście może to zrobić bo jak sama napisałaś jest dorosła, ale wiąże się to z taką a nie inną oceną otoczenia, a także Pana.
          Obecnie kobiety się nie szanują, a potem płacz, rozbite rodziny bo Pan zapomniał powiedzieć, że ma żonę i dzieci, a miesiąc to niewiele by się poznać. Choroby weneryczne, niechciane ciąże, opinia.
          • kora3 Re: szmata numer 03.03.15, 11:39
            gazeta_mi_placi napisała:

            > Szanująca siebie kobieta nie wskakuje po miesiącu znajomości do łóżka, oczywiśc
            > ie może to zrobić bo jak sama napisałaś jest dorosła, ale wiąże się to z taką a
            > nie inną oceną otoczenia, a także Pana.


            Doprawdy? A co OBCE otoczenie ma do tego? Moze sobie sadzić co chce, ale musi stulic buzię na ten tematsmile Pana? Jakiego pana? Znaczy tego faceta? No proszę Cię ...smile hehe

            > Obecnie kobiety się nie szanują, a potem płacz, rozbite rodziny bo Pan zapomnia
            > ł powiedzieć, że ma żonę i dzieci, a miesiąc to niewiele by się poznać. Choroby
            > weneryczne, niechciane ciąże, opinia.


            Ale chrzanisz smile - nie, nie mówię, ze takie rzeczy się nie mogą zdarzyć, ani, ze się nie zdarzają, ale to czy misiąc to dużo czy mało czasu żeby się poznać zależy przede wszystkim od ludzi i od intensywności znajomości. Jeśli spotykasz się z kimś totalnie nieznajomym (nie macie wspólnych znajomych) miesiąc w weekendy, to praktycznie się nie znacie - tak uważam. Jeśli spotykasz się z kimś prawie codziennie i macie wspólnych znajomych ( u których ewentualnie mogłabyś zweryfikować wiedze podaną ci przez faceta), to znacie się całkiem nieźle. pewnie, ze nie tak jak po 10 latach, ale nie jest to osoba nieznajoma.

            Opinia? Kto się opinia jakichś obcych ludzi przejmowałby? I skąd oni mieliby wiedzieć kiedy para poszła do łozka, tak nawiasem mówiąc?smile

            A całkiem na serio: ja i mój partner decyzję o wspólnym zamieszkaniu podjęliśmy po jakichś 2-2,5 miesiącach znajomości - krótko się znaliśmy, czy normalnie?
            • gazeta_mi_placi Re: szmata numer 04.03.15, 10:09
              >Kto się opinia jakichś obcych ludzi przejmowałby?

              Bardzo wielu ludzi, o czym świadczą choćby procesy o zniesławienie bo jakiś "Fakt" czy inna tego rodzaju gazeta wystawiła taką czy inną opinię o jakiejś Pani, Panu czy firmie.
              Opinią nie przejmują się wyłącznie nastolatki lub ekscentrycy, cała reszta przejmuje się o czym świadczą nawet Twoje liczne posty: "Co sądzicie o takiej i takiej sytuacji która mnie spotkała? Jak mam zareagować"
              • kora3 Re: szmata numer 04.03.15, 10:17
                gazeta_mi_placi napisała:
                >
                > Bardzo wielu ludzi, o czym świadczą choćby procesy o zniesławienie bo jakiś "Fa
                > kt" czy inna tego rodzaju gazeta wystawiła taką czy inną opinię o jakiejś Pani,
                > Panu czy firmie.


                Zatem jest droga na takie przejmowanie się - sądowa. smile
                W odróżnieniu od np. "Faktu" - mało która prywatna osoba ma specjalny fundusz na przegrane procesy o zniesławienie smile

                > Opinią nie przejmują się wyłącznie nastolatki lub ekscentrycy, cała reszta prze
                > jmuje się o czym świadczą nawet Twoje liczne posty: "Co sądzicie o takiej i tak
                > iej sytuacji która mnie spotkała? Jak mam zareagować"


                Bardzo się mylisz - to, ze ktoś o cos pyta ogólnie nie swiadczy wcale o tym, ze bardzo się tym przejmuje - najczęściej z reguły chce porozmawiać o ZJAWISKU. Takie myslenie jak Twoje jest stereotypowe - sorry.
                Opinia innych z reguły nie przejmują się osoby od tych innych zwyczajnie niezależne. Mnie by na serio nie interesowało co sobie myśli o moim życiu ktoś tam. Jeśli tylko on mi nie przeszkadza w zyciu nijak, to niech sobie myśli co chce smile
        • koronka2012 Re: szmata numer 03.03.15, 14:41
          kora3 napisała:

          > A poza tym - gdziez gość ja potraktował "jak scierkę"? Potraktowa
          > łby, gdyby wymieniając karte nie podał jej stałego numeru i zniknął.

          Mam wrażenie, że autorka odbiera tę sytuację tak, jakby przez cały dotychczasowy czas znajomości facet chciał zachować taką opcję jako potencjalną możliwość.
          • kora3 Re: szmata numer 03.03.15, 14:44
            możliwe, ale moim zdaniem robi z igły widły - zamierzał zmienić, to podał jej stały numer - proste. Wczensiej nie planował zmiany, to i pewnie wcale o tym nie myślałsmile
            • mozambique Re: szmata numer 03.03.15, 14:48
              nie no - niech sie cieszy - juz po 3 miesiach uzywania ciała pani awansowala do rangi "powaznego" numeru telefonu
              nuemr mają kumple, zony kumpli i kumpelei męzowie kumpel - aktulane bzykadełko niekoniecznie

              jednak naprawde kobiety chca byc traktowane jak towar jendorazowy
              • kora3 Re: szmata numer 03.03.15, 15:05
                Po raz kolejny na tym forum zadam pytanie: czy nie umiesz pisać o seksie w INNY sposób, w sposób kulturalny?

                A co do meritum: kumpli i ich zony itd. zna pewnie dawno. Gosc jak zrozumiałam ma taki zwyczaj, ze co jakiś czas zmienia numer telefonu jeden. Ten numer ma przeznaczony do najwyraźniej nowych znajomości, które potem chce, albo nie podtrzymywać. Nie znam nikogo o takim zwyczaju, ale zakładam, ze ktoś może tak robić. Póki numer "przejściowy" funkcjonował i gość nie zamierzał go zmieniac, najpewniej wcale sobie głowy nie zawracał tym, ze autorka ma tylko ten. Gdy postanowił z niego zrezygnować podał jej ten stał - co tu tak rozkminiać ?
                Byłoby o czym gadać, gdyby np. dzień był na tym starym nieuchwytny, potem podał jakiś nowy, ale nie ten co znajomym. To by znaczyło, że nadal traktuje ja "przejściowo", bo stałego numeru nie podaje, tylko kolejny tymczasowy. Ale w tej sytuacji nie ma się nad czym zastanawiać. gość najpewniej nie wybiera momentu dawania tego numeru zaleznie od stosunku do osoby, tylko od tego stosunku uzalenia danie stałego numetu GDY ZAMIERZA zmienić przejściowy i tyle. W tym momencie zmieniał, to w tym podał ...
              • gazeta_mi_placi Re: szmata numer 04.03.15, 10:07
                Dokładnie. Same wystawiają sobie świadectwo. Zresztą ich sprawa, niech wskakują do łóżka nawet na pierwszej czy drugiej randce, ich sprawa, ale niech potem się nie dziwią, że nie są traktowane poważnie tylko jak puszczadełko, ktoś w rodzaju darmowej Pani do towarzystwa.
                • minniemouse Re: szmata numer 04.03.15, 10:56
                  gazeta_mi_placi napisała:

                  ich sprawa, ale niech potem się nie dziwią, że nie są traktowane poważnie tylko jak puszczadełko, ktoś w rodzaju darmowej Pani do towarzystwa.

                  tzn kto ich traktuje jak puszczadelko? jakis zzolkly z nienawisci moher? takimi nie ma co sie przejmowac.
                  a normalny, na poziomie czlowiek nie wtraca sie do zycia obcyh, doroslych ludzi a tym bardziej go nie komentuje.

                  Minnie
                  • gazeta_mi_placi Re: szmata numer 04.03.15, 11:07
                    >a normalny, na poziomie czlowiek nie wtraca sie do zycia obcyh, doroslych ludzi a tym bardziej go nie komentuje.

                    Założycielka wątku poprosiła właśnie o komentarz, więc go dostała.
                        • kora3 Re: szmata numer 04.03.15, 11:51
                          gazeta_mi_placi napisała:

                          > Ale była tam również informacja zarówno o numerze, jak i numerkach.


                          Nie, nijakiej informacji o numerkach żadnych tam nie ma. Kobieta napisała to, co musiała w temacie, żeby zaraz nie odpowiadać na pytania szczegółowe w stylu: "a byliście w łóżku?", "a po jakim czasie?". Nic ponad to, co konieczne do oceny sytuacji z numerem TELEFONU nie napisała, zadnych szczegółow zbędnych.

                          Pomijając już to, że kosmosem nie jest wcale w dorosłym wielu iść po mieaicu znajomości do łozka, a kosmosem jest za to robienie z tego nie wiadomo jakiej "zbrodni" przeciw "szanowaniu się" (???), kobieta nie prosiła o ocenę czegokolwiek poza zachowania gościa z numerem telefonu smile
                          Nawiasem mówiąc - moim zdaniem robi z igły widły, ale o to pyta.
                    • minniemouse Re: szmata numer 05.03.15, 03:27
                      gazeta_mi_placi napisała:
                      Założycielka wątku poprosiła właśnie o komentarz, więc go dostała.

                      o komentarz dotyczacy podawania innych numerow telefonow,
                      podawania tegoz innego nr telefonu po 3 miesiacach znajomosci.

                      W najmniejszym stopniu nie interesowalo autorki co myslisz
                      o: z kim, kiedy, gdzie i w jakim tempie udaje sie do lozka. i w jakim celu.

                      Od siebie dodam, iz jezyk jakim sie poslugujesz jest co najmniej rynsztokowy - czy to dlatego ze przesiaknelas otoczeniem w jakim sie obracasz, czy jak ten styl tlumaczyc?

                      Minnie
                • kora3 Re: szmata numer 04.03.15, 11:24
                  gazeta_mi_placi napisała:

                  > Dokładnie. Same wystawiają sobie świadectwo.

                  Przed kim wystawiają owo swiadectwo?

                  Zresztą ich sprawa, niech wskakują
                  > do łóżka nawet na pierwszej czy drugiej randce, ich sprawa,


                  no dokładnie, dokładnie smile

                  ale niech potem si
                  > ę nie dziwią, że nie są traktowane poważnie tylko jak puszczadełko, ktoś w rodz
                  > aju darmowej Pani do towarzystwa.


                  A tu akuray pomijając rynsztokowy jezyk, jakim się posługujesz, masz trochę racji. Niewazne bowiem z kim i po jakim czasie idzie się do łozka, a jaki się ma do tego stosunek samemu i na ile uwzglednia się podejscie do tematu drugiej strony. To zresztą nie dotyczy koniecznie zaraz seksu, ale w ogóle relacji. Jednej pani będzie się zdawało, że po 3 randkach jest już w związku, a inna uzna, ze miło się rozwija znajomośc.

                  >
    • kseni_ka Re: szmata numer 04.03.15, 10:02
      Teresa
      taki szmatławy numer często mają panowie, aby podawać go kobietom poznanym np. na portalach randkowych czy na dyskotekach. Są to najczęściej panowie, którzy robią coś co nie jest społecznie akceptowane, coś czego się wstydzą - może korzystają z okazji (szybki seks bez zobowiązań i w nogi), albo zachowują się w sposób wulgarny, bez zahamowań, może mają jakieś zboczenia albo po prostu mają rodzinę, i prowadzą "działalność" na boku.... Częste zmiany to próba zatarcia śladów tych zachowań. Takie palenie mostów. Bawi go to, że w pewnym momencie ucina kontakt? Dla mnie jest to co najmniej zachowanie dziwne, podobnie jak Tobie zapaliła by mi się czerwona lampka. Pan prowadzi jakieś gierki? Podwójne życie???? Ma problemy z psychiczne, ma podwójna osobowość??? Musiałabym go porządnie sprawdzić..

      Dziwi mnie, że osobie poznanej na spotkaniu firmowym pan podał taki numer. W końcu nie byłaś przypadkową osobą z ulicy.
    • kora3 Re: szmata numer 04.03.15, 10:48
      Dział czego? smile Firmy?
      A niby po co? i kto miałby w tym interes?
      Z Ciebie też mogą się ludzie posmiac, ze masz stereotypowe i wręcz anachroniczne poglądy i co? Przecież nadal o nich piszesz na forach smile

      My tu jedanowoż nie mówimy o pisaniu na forum, tylko o kontaktach damsko- męskich przecież. Wypisujesz na ten temat takie stereotypy, ze "głowa mała"...smile
        • kora3 Re: szmata numer 04.03.15, 12:05
          Dlaczego zaraz "brać za łby" - po prostu dyskutujemy. A autor wątku nie ma wcale obowiazku się wątkiem "opiekować" i odpowiadać na każdy post. Tym bardziej, gdy jest obrażany chamsko i to jeszcze na forum SVsad
                • minniemouse Re: szmata numer 05.03.15, 22:22
                  gazeta_mi_placi napisała:
                  To, że z reguły kobiet które szybko wskakują do łóżka się nie szanuje? Cóż, prawda.

                  Juz pisalam, ze zdaniem roznych oszolomow, moherow, i innych "myslacych inaczej"
                  nie trzeba sie przejmowac smile

                  Minnie
                  • ankac23 Re: szmata numer 06.03.15, 10:39
                    "To, że z reguły kobiet które szybko wskakują do łóżka się nie szanuje? Cóż, prawda"

                    Juz pisalam, ze zdaniem roznych oszolomow, moherow, i innych "myslacych inaczej"
                    nie trzeba sie przejmowac "..

                    Kobiety, które wskakują szybko do łóżka nie są szanowane nie tylko przez moherów i oszołomów, ale głównie przez tych facetów, którym do łóżka wskakują. Czasy się zmieniają, mentalność, obyczajowość, a jakoś w tej jednej materii - bez zmian. Te kobiety są wspaniałe jako obiekt w łóżku. Tylko - nie wiedzieć czemu - nie nadają się na żonę, partnerkę, na kogoś na stałe i dłużej. Jeśli to nieprawda, dobrze by było, by faceci na ten temat się wypowiedzieli. Bo póki co, te "szybkie" dziewczyny są w tym wątku chwalone, hołubione i poklepywane po pleckach wyłącznie przez inne kobiety. Zupełnie tego nie rozumiem, ale... Za mało tu wypowiedzi mężczyzn na temat "wyzwolonych" i "szybkich" kobiet i co naprawdę o nich myślą...A myślą w większości: taaak, jako kochanka ok. Ale żona? Partnerka? W życiu!!!!
                    • matylda1001 Re: szmata numer 06.03.15, 20:20
                      ankac23 napisała:

                      > Kobiety, które wskakują szybko do łóżka nie są szanowane nie tylko przez moherów i oszołomów, ale głównie przez tych facetów, którym do łóżka wskakują. Czasy się zmieniają, mentalność, obyczajowość, a jakoś w tej jednej materii - bez zmian. Te kobiety są wspaniałe jako obiekt w łóżku. Tylko - nie wiedzieć czemu - nie nadają się na żonę, partnerkę, na kogoś na stałe i dłużej.<

                      Mężczyzna to z natury zdobywca. Bardziej ceni to, co z trudem upolował, od tego, co mu samo w ręce wpadło smile Nie znaczy, ze pogardzi tym, czym chwilowo zaspokoi głód. Całkowicie zgadzam się z tym, co napisałaś. Mężczyźni nie cenią kobiet, które są skłonne skoczyć do łóżka na pierwszej, drugiej, piątej randce. Dawniej też korzystali z nadarzającej sie okazji, ale kandydatek na żonę szukali wśród dziewic. Teraz o dziewicy to już chyba żaden nie marzy, a skoro nie ma dziewicy, to niech będzie chociaż taka, co to się sama chociaż trochę szanuje.
                      • kora3 Re: szmata numer 07.03.15, 10:33
                        Nie pogniewaj się Matti, ale to co piszesz dość znacząco odbiega od rzeczywistoścismile
                        Jak już pisałam chyba do Mai - faceci zawsze, ale to zawsze wieją od kobiet -desperatek, które po paru randkach zaczynają wybierać model ślubnej sukni, imiona dla dziatek itd. Taka postawa jest charakterystyczna dla kobitek, które seks traktują jako cos w rodzaju nagrody dla faceta i "srodka płanicznego". Dzieje się tak dlatego, że tkwią w modelu myslenia o seksie tylko w zakresie spełniania się w nim faceta. W ich mentalności kobieta seksu w zasadzie nie potrzebuje, chyba, ze do prokreacji, ale poddaje się mu, żeby zadowalać faceta.
                        Taka kobieta poszedłszy do łozka z facetem oczekuje nagrody smile - najlepiej w postaci oświadczyn smile Nie dostaje, wiec wpada w desperacje i zaczyna chłopa osaczać - a ten wiejesmile

                        No i niektórzy to zjawisko przypisują czasowi znalezienia się w łóżku. smile
                        • matylda1001 Re: szmata numer 07.03.15, 13:16
                          kora3 napisała:

                          > Nie pogniewaj się Matti, ale to co piszesz dość znacząco odbiega od rzeczywistoścismile

                          Ano odbiega, ale ja nie mam wpływu na OBECNĄ rzeczywistość, a ze nigdy nie miałam zamiłowania do śpiewów chóralnych, więc się nie przyłączę smile

                          Czyli desperatka to ta, która podchodzi do seksu poważnie, która nie traktuje pójścia do łózka jak umycia zębów?

                          > Taka kobieta poszedłszy do łozka z facetem oczekuje nagrody smile - najlepiej w postaci oświadczyn smile Nie dostaje, wiec wpada w desperacje i zaczyna chłopa osaczać - a ten wiejesmile
                          No i niektórzy to zjawisko przypisują czasowi znalezienia się w łóżku. smile<

                          Myśle, ze nie o to chodzi. Poznają się, jedno, drugie spotkanie, jest miło i romantycznie. Oboje maja ochotę na seks, więc lądują w łóżku. Dziewczyna liczy tylko na udany seks, a facet wcale sie nie obawia, że zaciągnie go do ołtarza. Mimo to przestaje się interesować dziewczyną, bo zbyt łatwo ją zdobył. Zresztą facet lubi mieć wyłączność, nie tylko w czasie trwania związku, najlepiej gdyby ta wyłączność mogła działać wstecz (dlatego dawniej szukali dziewic). Myśli sobie - wczoraj wystarczyło że kiwnąłem palcem i ją miałem. Zaczyna się zastanawiać kto na nią kiwnął palcem przedwczoraj, trzy dni temu, tydzień temu, miesiąc temu i wychodzi mu, że to bardzo zużyty egzemplarz. A ona w tym samym czasie myśli - od roku nie byłam z facetem, a teraz, gdy spotkałam takiego, dla którego z miejsca straciłam głowę, to on zniknął.
                          • kora3 Re: szmata numer 07.03.15, 13:31
                            Matii dawniej faceci szukali dziewic, bo kobiecemu dziewictwu przypisywano coś szczególnego w chrześcijaństwie, judaizmie i islamie. W innych kulturach np. słowiańskiej - wcale nie smile
                            Przeciwnie - kobieta, która nie była kapłanką, a pozostawała dziewicą nie miała szans na zamążpójście - była dziewicą, ergo nikt jej nie chciał, dlaczego więc ktoś miałby zechcieć?
                            Swobodne podejście do spraw seksu zarówno mężczyzn, jak i KOBIET charakteryzowało wiele kultur. Dopiero wpływ religii (głownie chrześcijaństwa i islamu) postawił kobiecy seks w roli czegos zbędnego i nieprzyzwoitego. Zatem sama widzisz, ze jeśli u jakiejś części męskiej populacji występuje myslenie jakie opisałaś, to nie wynika z żadnego instyktu pierwotnego, jest zatem wtórne. Jest wtórnym stereotypem zaszczepionym przez wpływ środowiska patriarchalnego: meżczyzna seks dostaje, kobieta SIE oddaje
                            • matylda1001 Re: szmata numer 07.03.15, 23:11
                              Korciu, spojrzyj na świat zwierząt. Samce bardzo pilnują, żeby jakiś rywal nie chędożył ich panienek. Taka już natura, chęć przekazania swoich genów. My, ludzie nie jesteśmy inni, od czasu, gdy zeszliśmy z drzew niewiele się zmieniło.

                              https://www.tapetus.pl/obrazki/n/156982_jelenie-rykowisko-walka.jpg
                              • minniemouse Re: szmata numer 08.03.15, 00:01
                                matylda1001 napisała:

                                spojrzyj na świat zwierząt. Samce bardzo pilnują, żeby jakiś rywal nie chędożył ich panienek. Taka już natura, chęć przekazania swoich genów. My, ludzie nie jesteśmy inni, od czasu, gdy zeszliśmy z drzew niewiele się zmieniło.

                                beznadziejne...

                                Minnie