trzy.14
25.05.24, 13:07
Cały wywiad niesamowity, dla niecierpliwych ten fragment o Chinach:
youtu.be/Gz_buAN5-Bo?t=2388
Szczególnie polecam go, jak zwykle, przedstawicielom nauk społ-hum. Bo ten wywiad, mimo że z naukowym szefem jednej z najbardziej wpływowych firm technologicznych, która zrewolucjonizowała nasze codzienne życie (to na jej procesorach "trenuje" i "myśli" większość współczesnej AI), dotyczy praktycznie wyłącznie organizacji społeczeństw.
Np. o przyciąganiu talentów, o tym, że kilkadziesiąt lat temu jego pokolenie masowo wyjeżdżało na studia do USA, część została, budując potęgę USA, ale część wróciła, budując potęgę Tajwanu, Korei czy Chin.
Np. o wpływie otwartości społeczeństwa na obcokrajowców, że USA powoli traci walor naturalnego miejsca, w którym, nie będąc WASP-em można się wykształcić i się zakorzenić. Co jest i lekcją dla nas.
Dużo też mówi o polityce państwa, o wpływie tej polityki sprzed 40 lat na obecną pozycję jego firmy, TSMC, w świecie, ale przecież i na pozycję Tajwanu (Chin Singapuru, Korei) w świecie. Jeśli w Polsce wciąż mamy społeczne uznanie dla wykształcenia, tzn, jeśli zdecydowana większość rodziców chce jak najlepszego wykształcenia dla swoich dzieci, to przecież nie ma w tym żadnej zasługi naszego państwa, które raczej się tu usunęło, zanikło, oddając sprawy promocji wykształcenia w ręce "niewidzialnej ręki rynku". Zamiast inżyniera Karwowskiego mamy Plebanię. I jeśli jest parcie na nauki ścisły/inżynierskie, to - jak mi się wydaje - tylko i wyłącznie dzięki legendarnym zarobkom informatyków. I nie obserwuję parcia na robienie doktoratów - inżynier w korpo oto marzeń szczyt. W zakresie nauk podstawowych konkurencję o talenty jako państwo przegrywamy, zwłaszcza że granice są otwarte. Gdyby zaś pójść na całość z "reaganomiką" w szkolnictwie wyższym i nauce, to trzeba by już dawno temu zamknąć te wszystkie astronomie, fizyki i tym podobne, przekwalifikować wszystkich "uczonych akademickich" na informatyków, plus minus jakieś szkoły kształcące geodetów i laborantów. Wniosek końcowy jest taki, że polityka państwa jest ważniejsza od wymóżdżeń pojedynczych elektroników, fizyków i chemików. Czyli że jednak nauki społ-hum są najważniejsze, o ile ktoś tych nauk słucha.