Dodaj do ulubionych

perypetie z AGH

04.08.25, 20:19
forbetterscience.com/2024/09/02/anyone-can-start-a-papermill/
Obserwuj wątek
    • pan.toranaga Re: perypetie z AGH 05.08.25, 10:22
      Ileż razy na tym forum czytałem westchnienie "w ścisłych i technicznych? Takie rzeczy niemożliwe, to się tylko mogło zdarzyć w społ-humach". No to westchnę "W humach? Takie rzeczy niemożliwe, to się tylko może zdarzyć w ścisłych i technicznych".
      Napisałem w humach, bo w zarządzaniu to myślę, że podobne rzeczy ze szwagrem się robiło. Choć może jestem niesprawiedliwy. Nadto, znów może za szybki jestem we wnioskach, ale i ten ancymon z Gdańska i ci tutaj to są nauki techniczne. Poprawcie mnie jeśli się mylę, ale S i T w naukach ST do dość odrębne bajki. Wiem, wiem, Sendivigius powiada, że T to takie S, które puszcza perskie oko do praktyki.

      No i na koniec spodziwam się reakcji na mój pierwszy akapit: "w humach niemożliwe? Tu humaniści nawet przekrętu nie potrafią zrobić?"
      • dobrycy Re: perypetie z AGH 05.08.25, 20:54
        Według mnie profesor z AGH powinien dostać nagrodę, za reklamę AGH i zwiększenie wskaźników. Znaczy, jak znam życie na pewno wiele nagród dostał, ale powininien dostać taką specjalną. Np roczny przydział papieru toaletowego.
        Agh również, np dotacja zwiększona o kolejne 10%. Wtedy inni uczeni z AGH też by kombinowali jak osiągnąć w tej grze lepsze wyniki, i ośmieszyli by ten system jeszcze bardziej.
        • dobrycy Re: perypetie z AGH 05.08.25, 20:58
          W sumie mam lepszy pomysł - uczelniom w których są papiernicy, ministerstwo mogłoby wypłacać dotacje
          w formie papieru toaletowego. A jak jest go za mało to po prostu różnych produktów drzewnych, makulatury.
          Za każdego papiernika - 10% dotacji w formie trocin lub obierek.
        • trzy.14 Re: perypetie z AGH 06.08.25, 08:56
          dobrycy napisał:

          > Znaczy, jak znam życie na pewno wiele nagród dostał,

          Na pewno wewnętrzne granty "IDUB"-owe. Co nie może dziwić - u nas, żeby nie było awantur, wszystko idzie wg punktów z tabelki. I nie, nie uważam, by groźba, że w ten sposób preferujemy papierników, uzasadniałaby zmianę tego systemu.
          • dobrycy Re: perypetie z AGH 06.08.25, 14:56
            No w końcu z czegoś muszą ludzie z IDUBów mieć pieniądze na płacenie badaczom z Iraku i Pakistanu. Granty są jak najbardziej na miejscu - jak ktoś pokaże że potrafi, to trzeba mu dać więcej. Doskonałość
            uczelni badaczych sama sie nie zrobi, muszą ją wypracować spryciarze z III świata.
      • trzy.14 Re: perypetie z AGH 06.08.25, 09:03
        pan.toranaga napisał:

        > Poprawcie mnie jeśli się mylę, ale S i T w naukach ST do dość odrębne bajki.

        W sensie kultury pracy, relacji międzyludzkich, a nawet dostępu do kasy - to są zupełnie różne światy. Pod każdym z tych względów S jest bliższe H -chyba tylko z wyjątkiem fiksacji na zagranicy.

        Oczywiście obaj z H wyłączamy nauki prawne, bo to inna akademicka planeta :-)

        Czy H żywią szczerą pogardę dla S, jak wielu moich kolegów z S względem H? Bo to, jak wysoko ktoś nos nosi, może być kolejną różnicą między S i H.
        • pan.toranaga Re: perypetie z AGH 06.08.25, 09:59
          >Czy H żywią szczerą pogardę dla S, jak wielu moich kolegów z S względem H? Bo to, jak wysoko ktoś nos nosi, może być kolejną różnicą między S i H.

          Moje niezbyt systematyczne obserwacje mówią, że raczej nie. Stosunek do S jest gdzieś pomiędzy cielęcym zachwytem i zazdrością a désintéressement.
          Do tego humaniści żywią absolutną i niezachwianą wiarę w jakiekolwiek liczby. Jeśli w grupie A stosunek niebieskich do czerwonych wynosi 63% a w grupie B 66% to jest to fakt o gigantycznym znaczeniu poznawczym i dowodzi fundamentalnych faktów.

          Swoją drogą znajomi, którzy zasiadają w jakiś ponadwydziałowych ciałach mówią, że na oficjalnych posiedzeniach zdarzają się teksty z ust ściślejszych i przyrodoznawców, które bywały na tym forum, jednak forum nieformalnym i anonimowym. Teksty zupełnie otwartym tekstem, że gdyby się pozbyć was humanistów, to nasz uniwersytet by był hohoho, jaki doskonały. Czasem jeszcze bardziej dosadne.
          • dobrycy Re: perypetie z AGH 06.08.25, 14:52
            pan.toranaga napisał:

            > >Czy H żywią szczerą pogardę dla S, jak wielu moich kolegów z S względem H?
            > Bo to, jak wysoko ktoś nos nosi, może być kolejną różnicą między S i H.
            >
            > Moje niezbyt systematyczne obserwacje mówią, że raczej nie. Stosunek do S jest
            > gdzieś pomiędzy cielęcym zachwytem i zazdrością a désintéressement.
            Czego zazdroszczą? To jest dla mnie niepojęte. Bycie ściślakiem, ilość pracy/ilość efektu,
            siedzenie w labach - nie wiem czego tu zazdrościć. Pensje humaniści mają wyższe bo mają
            więcej studentów a robią dużo mniej. Przynajmniej naukowo. Najlepsze są promocje doktorskie
            - są wspólne, i jak ściśli doktorzy (po obronie) słyszą za co doktoraty dostali humaniści
            to w srogą zadumę wpadają. Różne tam badania Ewy Szelburg Zarembiny czy Mickiewicza,
            jawią sie jak kpina z ich czasu spędzonego w laboratorium i na pisaniu papierów
            do żurnali o dużej koncentracji punktów ministerialnych.

            > Do tego humaniści żywią absolutną i niezachwianą wiarę w jakiekolwiek liczby. J
            > eśli w grupie A stosunek niebieskich do czerwonych wynosi 63% a w grupie B 66%
            > to jest to fakt o gigantycznym znaczeniu poznawczym i dowodzi fundamentalnych f
            > aktów.
            >
            Zauważyłem u nas. Jak humaniści uwierzyli w punkty, to wierzą w nie bardziej gorąco
            od naszych spółdzielni grantowo-publikacyjnych (one traktują to utylitarnie, i na zasadzie
            spieprzać biedaki, ale doskonale wiedzą, że te punkty i liczby nie są absolutne, są absurdy i wyjątki,
            sami ich doświadczali). Humaniści mają gorliwość neofity w tym wymiarze.


            > Swoją drogą znajomi, którzy zasiadają w jakiś ponadwydziałowych ciałach mówią,
            > że na oficjalnych posiedzeniach zdarzają się teksty z ust ściślejszych i przyro
            > doznawców, które bywały na tym forum, jednak forum nieformalnym i anonimowym. T
            > eksty zupełnie otwartym tekstem, że gdyby się pozbyć was humanistów, to nasz un
            > iwersytet by był hohoho, jaki doskonały. Czasem jeszcze bardziej dosadne.

            Najcześciej, osoby które to mówią, widzą siebie jako absolut (i ewentualnie swojego lorda protektora)
            i wszystkich by się chętnie pozbyły, nie tylko humanistów.





            • pan.toranaga Re: perypetie z AGH 07.08.25, 11:36
              Myślałem, że ten temat już przepracowaliśmy na kozetce niniejszego forum. Więc tylko krótko:
              >Czego zazdroszczą?
              W Polsce szewc z Białegostoku zazdrości proboszczowi z Poznania, że został kanonikiem.
              A poza tym nie napisałem, że zazdroszczą.

              >Pensje humaniści mają wyższe
              nie potwierdzają tego sprawozdania rektorów
              > robią dużo mniej. Przynajmniej naukowo.
              Jakieś twarde dane? Jakieś kryterium? Liczba dupogodzin? Urobek w kudrykach (a tak, tu twarde dane przyznają Ci rację, ale znów czy suma kudryków to najlepsze kryterium?), liczba artykułów w topowych pismach? (znów - racja, ale trzeba uwzględnić znacznie niższą przepustowość topowych czasopism humanistycznych).

              >jawią sie jak kpina z ich czasu spędzonego w laboratorium
              Ile czasu w laboratorium spędzają matematycy albo ci z CERNu, co żadnego detektora nie zmajstrowali?
              >Różne tam badania Ewy Szelburg Zarembiny czy Mickiewicza,
              Myślę, że ostatnie nisko wiszące owoce ws Mickiewicza zerwano 100...90 lat temu. Teraz, żeby powiedzieć coś nowego o Mickiewiczu trzeba się nieźle natrudzić. Choć domyślam się, że w literaturoznawstwie jakoś czasem da się stare odkrycie sprzedać w nowym, modnym opakowaniu. Z Ewą Szelburg-Zarembiną pójdzie łatwiej, żyła później i mniej ludzi się nią zajmuje.

              >ściśli doktorzy (po obronie) słyszą za co doktoraty dostali humaniści
              Sam jestem w ciałach decyzyjnych i spotykam się z doktoratami, które polegają - ujmijmy to metaforycznie - na przedstawieniu monografii w formie książki telefonicznej w kolejności innej niż alfabetyczna. Czasem poważne wnioski są wyciągane na podstawie średniej arytmetycznej z numerów telefonów. A jak jeszcze policzą odchylenie standardowe to sypią się wnioski o wyróżnienie. Tyle, że to nie jest standard, za dużo takich prac, ale to dalece nie wszystkie.

              > Najlepsze są promocje doktorskie - są wspólne,
              U nas w trosce o samopoczucie ściślaków są osobno.



              I najważniejsze: cały ten wątek zaczął się od tego "że ktoś w srogą zadumę popadł", że w nauce naprawdę nie ma po co spędzać godzin w laboratorium, żeby pisać papiery do żurnali o dużej koncentracji punktów ministerialnych". I to był przedstawiciel STEM.

              • dobrycy Re: perypetie z AGH 07.08.25, 17:57
                pan.toranaga napisał:

                > A poza tym nie napisałem, że zazdroszczą.
                >

                "Moje niezbyt systematyczne obserwacje mówią, że raczej nie. Stosunek do S jest gdzieś pomiędzy cielęcym zachwytem i zazdrością a désintéressement."


                > >Pensje humaniści mają wyższe
                > nie potwierdzają tego sprawozdania rektorów

                No właśnie jak czytam, to potwierdzają.

                > > robią dużo mniej. Przynajmniej naukowo.
                > Jakieś twarde dane? Jakieś kryterium? Liczba dupogodzin? Urobek w kudrykach (a
                > tak, tu twarde dane przyznają Ci rację, ale znów czy suma kudryków to najlepsze
                > kryterium?), liczba artykułów w topowych pismach? (znów - racja, ale trzeba uw
                > zględnić znacznie niższą przepustowość topowych czasopism humanistycznych).
                >

                No i sam widzisz. Poza tym błędnie zakładasz, że ja osobiście chce zrobić przytyk humanistom.
                Ja w tym poście referuje nastawienie kolegów i doktorantów do humanistów.
                Sam nie koniecznie uważam, że napisanie artykułu do Acta Crystalographica, jest trudniejsze niż analiza jakiś np. lingwistycznych problemów. Ale stereotyp humanisty, to są te badania Mickiewicza i granty z literatury BDSM, i nawet (a zwłascza) doktoranci się z tego nabijają. Poza tym ponieważ szkoła doktorska jest wspólna, i mają
                kontakt z doktorantami humanistami, to widzą jaki jest kontrast.


                > >jawią sie jak kpina z ich czasu spędzonego w laboratorium
                > Ile czasu w laboratorium spędzają matematycy albo ci z CERNu, co żadnego detekt
                > ora nie zmajstrowali?

                Ja mówie o tych z laboratorium uczelnianego. Ci z CERNu, to są namaszczeni przez sam CERN, to osobna wyższa klasa. Wszystko co robią jest w najlepszych czasopismach, epokowe i za najwięcej punktów. Oni są wybrani, humaniści to już trzy klasy niżej.


                > >Różne tam badania Ewy Szelburg Zarembiny czy Mickiewicza,
                > Myślę, że ostatnie nisko wiszące owoce ws Mickiewicza zerwano 100...90 lat temu
                > . Teraz, żeby powiedzieć coś nowego o Mickiewiczu trzeba się nieźle natrudzić.
                > Choć domyślam się, że w literaturoznawstwie jakoś czasem da się stare odkrycie
                > sprzedać w nowym, modnym opakowaniu. Z Ewą Szelburg-Zarembiną pójdzie łatwiej,
                > żyła później i mniej ludzi się nią zajmuje.
                >
                Jakie to ma znaczenie? Dostają za to doktoraty.


                > >ściśli doktorzy (po obronie) słyszą za co doktoraty dostali humaniści
                > Sam jestem w ciałach decyzyjnych i spotykam się z doktoratami, które polegają -
                > ujmijmy to metaforycznie - na przedstawieniu monografii w formie książki telef
                > onicznej w kolejności innej niż alfabetyczna. Czasem poważne wnioski są wyciąga
                > ne na podstawie średniej arytmetycznej z numerów telefonów. A jak jeszcze polic
                > zą odchylenie standardowe to sypią się wnioski o wyróżnienie. Tyle, że to nie j
                > est standard, za dużo takich prac, ale to dalece nie wszystkie.
                >
                Jak wiesz z tego forum, sam jestem sceptyczny do wielu rzeczy robionych przez ściślaków.
                Ale po pierwsze, nie jestem reprezentatywyny. Większość raczej nie jest krytyczna.
                Po drugie, nie zawsze taki byłem. Jak byłem młody to też mi sie wydawało, że oh i ah.



                > > Najlepsze są promocje doktorskie - są wspólne,
                > U nas w trosce o samopoczucie ściślaków są osobno.
                >
                >
                Jest w tym głeboka mądrość :-)

                >
                > I najważniejsze: cały ten wątek zaczął się od tego "że ktoś w srogą zadumę popa
                > dł", że w nauce naprawdę nie ma po co spędzać godzin w laboratorium, żeb
                > y pisać papiery do żurnali o dużej koncentracji punktów ministerialnych". I to
                > był przedstawiciel STEM.
                >
                No nie ma po co. Dlatego siedzą tam doktoranci którzy jeszcze tego nie wiedzą. I idąć na obronę,
                doznają olśnienia (czasem). Gdzie jestem, dokąd zmierzam.
                • trzy.14 Re: perypetie z AGH 09.08.25, 13:49
                  dobrycy napisał:

                  > Jak wiesz z tego forum, sam jestem sceptyczny do wielu rzeczy robionych przez ś
                  > ciślaków.

                  Tu najlepiej pasuje słynny cytat z Kubusia Puchatka. Bo gdy byłem młody, wierzyłem, że cokolwiek się na uczelni robi, jest - och, jak bardzo jest ważne. Światowo ważne. Im dłużej jednak człowiek się temu przygląda, a zwłaszcza im bliżej - tym bardziej Prosiaczka tam nie ma.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka