dala.tata
29.05.09, 17:18
wybralem sie dzis do biblioteki skserowac dwa dosc znane (w znaczeniu czesto
cytowane) artykuly. znalazlem czasopismo i zaczalem szukac artykulow. po kilku
minutach szukania stwierdzilem ze ze mna jest cos nie tak.....nie moglem ich
znalezc. dopiero po chwili zorietnowalem sie, ze artykuly zostaly tak po
prostu po chamsku wyrwane.
szlag mnie trafil. nie dlatego, ze nie mam artykulow. zamowilem je, beda w
przyszlym tygnodniu, zaden problem. szlag mnei trafil, ze sa ludzie, ktorym
zal jest 30 pensow na xero (format duzy, malo stron). i nie rozumiem, jak
mozna tak po prostu wziac i wyrwac. bibliotekarka mi powiedziala mi ze to
normalka. wyrywaja artykuly, rozdzialy. kiedys tylko chowali, popularna
ksiazka z literatury francuskiej ladowala na polce z fizyka, znajdowano ja
dopiero pod koniec roku akademickiego, gdy biblioteka przeglada wszystkie
ksiazki. elyta nam rosnie.
to jest jedyny kontekst, w ktorym mysle sobie, ze umasowienie szkolnictwa
wyzszego to blad. moze sa ludzie, ktorych po prostu nie nalezy wpuszczac do
biblioteki.