Dodaj do ulubionych

artykul kurdyckiej w dzisiejszej GW

03.07.09, 19:31
niestety nie mam linka, moze ktos znajdzie i doczepi?

w skrocie: pani minister przypomina, ktore miejsce w rankingach zajmuja uw i
uj. przyszloscia polskiej dydaktyki - studenci zagraniczni. potrzebne sa
reformy. najwyzszy na swiecie wspolczynnik scholaryzacji. studenci za studia
placa, niektorzy studiuja na kilku kierunkach. dla 10% najlepszych drugi
kierunek. uczelnie musza miec wieksza autonomie w prowadzeniu dydaktyki.
najlepsze beda tworzyc nowe interdyscyplinarne kierunki. beda knowy i uczelnie
flagowe, co, jak ma nadzieje pani minister, a slowami adepta - bedzie skokowo
posuwac, do przodu rzecz jasna. beda konkursy na rektora i premie dla
lokalnych szkolek za 'integracje z otoczeniem spoleczno-gospodarczym', jednak
pani minister nie drazy tego, a szkoda. dalej opr srodowiska: mamy potencjal,
ale nic z tego nie wynika. dalej standard, czyli wyzszy poziom dr i
urposzczona procedura hab. o, podoba mi sie - "rozliczanie pracownikow
naukowych i naukowo-dydaktycznych z realnych osiagniec naukowych"
.
otwarcie uczelni na wybitnych z zagranicy. dalej male biedowanie jak to
najlepsi wyjezdzaja a miernoty zostaja. "problem nie lezy pewnie jedynie w
finansowaniu", co oczywicie jest prawda, choc z grubsza przede wszystkim, co
sie skrzetnie pomija. dalej - stypendia dla studentow, troche o kredytach dla
studentow. calosc zwiecza zdjecie pani minister z podpisem 'profesor nauk
prawnych' co chyba jest bullshit bo ona co najwyzej dr hab nauk.

w ramach podziekowan dla niewyspanego za wklad w rozwoj nauki pol.. pardon,
streszczenie, kliknac prosze w www.pajacyk.pl
Obserwuj wątek
    • nomanslave Re: artykul kurdyckiej w dzisiejszej GW 03.07.09, 20:14
      to chyba ten

      wyborcza.pl/1,75515,6783164,Nauce_trzeba_nowej_energii.html
      • niewyspany77 bingo 04.07.09, 00:15
        w papierowej byl inny tylul wiec nie zajarzylem
    • pfg Re: artykul kurdyckiej w dzisiejszej GW 03.07.09, 20:16
      niewyspany77 napisał:

      > bo ona co najwyzej dr hab nauk.

      A nie, już przy okazji dyskusji w innym wątku ustaliliśmy, że ona ma
      tytuł profesora.

      A skoro już piszę, to muszę zauważyć, że wykres w artykule,
      przedstawiający ile to rocznie w Polsce nadaje się doktoratów, ile
      zaś habilitacji, jest przez panią minister najwyraźniej źle
      interpretowany. Widzimy oto bowiem wyraźny wzrost (od '91) ilości
      doktoratów i mniej więcej stałą w roku liczbę habilitacji. Pani
      minister powiada, że oznacza to, iż habilitacje nie nadążają, należy
      więc je znieść lub radykalnie uprościć. Konkurencyjną interpretacją
      jest obserwacja, że poziom doktoratów systematycznie się obniża,
      natomiast habilitacje jeszcze trzymają poziom. Skąd wniosek, że
      habilitacje należy utrzymać i nie należy drastycznie upraszczać
      procedury.

      >
      > w ramach podziekowan dla niewyspanego za wklad w rozwoj nauki pol..
      pardon,
      > streszczenie, kliknac prosze w
      www.pajacyk.pl
      • nomanslave Re: artykul kurdyckiej w dzisiejszej GW 03.07.09, 20:23
        Wykres ten mozna jeszcze inaczej interpretowac. Habilitowani staja
        sie coraz sprawniejsi i biora na swoje barki coraz wieksze ilosci
        doktorantow.
        Tym samym jeden pracownik naukowy dzis jes warty pare razy wiekszy
        niz pare lat temu.
        Biorac pod uwage fakt, ze aby wszcac przewod kazdy z dokotrantow
        musi miec kilka prac (i okreslona liczbe punktow) taki habilitowany
        musi sie napracowac wiecej.
    • ford.ka kapitał polskich naukowców 03.07.09, 20:30
      "W naukowcach i studentach drzemie olbrzymi kapital" - taki tytul
      dali w wersji drukowanej. Nie wiem, jak tam u kolegow, ale mnie do
      pensji wynikającej z Ustawy o Szkolnictwie Wyzszym co roku brakuje
      jakichs 20 tys. brutto (kto nie wiem, ile mu się należy polecam
      tabelkę: www.staff.amu.edu.pl/~kznszzs/index.php?mod=2).
      Ustawa swoje lata ma, ja tez juz troche pracuje, wiec uzbieral mi
      sie rzeczywiscie olbrzymi (jak dla mnie przynajmniej) kapital,
      ktory, niestety, ciagle tylko drzemie. Kiedy zaczniemy to splacac,
      pani minister?
      • nomanslave Re: kapitał polskich naukowców 03.07.09, 20:36
        U mnie roznica miedzy adiunktem z habiltiacja a prof. nadzwyczajnym
        wynosi 70 zl.
        slownie: siedemdziesiat.
    • pr0fes0r Re: artykul kurdyckiej w dzisiejszej GW 03.07.09, 20:33
      I oczywiście cytat z dżejpitu musi być na okrasę.

      Wymowa ogólna tekstu jest tak utylitarna i prorynkowa, że włos się jeży na
      głowie. Zamienią nas w szkółki zawodowe.
      • nomanslave Re: artykul kurdyckiej w dzisiejszej GW 03.07.09, 20:38
        co masz na mysli mowiac zawodowe, przeciez kazdy z nas uczy jakiego
        zawodu. Ja w zasadzie pracuje w szkole wyzszej zawodowej
        • ford.ka Re: artykul kurdyckiej w dzisiejszej GW 03.07.09, 21:05
          Ja podobno pracuję na uniwersytecie, ale studenci z reguły w ciągu
          pierwszych dwóch tygodni zajęć wyprowadzają mnie z błędu. Oni
          przyszli do zawodówki.
    • charioteer1 Trędowata? 03.07.09, 20:47
      Dlatego też propozycje ministerstwa zmierzają do tego, aby przy obecnym poziomie finansowania dać możliwość studiowania jak największej liczbie studentów, pozwalając jednocześnie 10 proc. najlepszych studiowanie na drugim kierunku. Solidarnie płacimy podatki. Musimy być też solidarni z tymi, którzy odchodzą ze łzami w oczach po przeczytaniu wyników rekrutacji tylko dlatego, że kilka lub kilkanaście procent miejsc zajmują ich starsi koledzy, którzy podjęli studia na drugim lub trzecim kierunku, a następnie - w 30 proc. przypadków - nawet nie kończą tych studiów.


      Ckliwo i sentymentalnie, az mdlo sie robi. Szkoda tylko, ze nie bardzo wiadomo, skad sie wziely te procenty. Strzelam, 40% studentow nie zalicza pierwszego roku - tak jest na wielu bezplatnych kierunkach. Czy to jest argument za tym, by zlikwidowac bezplatne studia?

      Priorytetowo będą również jednak traktowane te uczelnie, które poprzez integrację z regionalnym rynkiem pracy, środowiskiem gospodarczym i otoczeniem społecznym realizować będą zadania naukowo-badawcze specyficzne dla regionu. Jednym z instrumentów, który pozwoli na bardziej dynamiczną współpracę uczelni z otoczeniem społeczno-gospodarczym, będzie wprowadzenie możliwości powołania rektora w drodze otwartego konkursu oraz zwiększenie jego kompetencji i zakresu odpowiedzialności. W czasach rosnącej konkurencji rektor musi być również znakomitym menedżerem.


      Czy ktos mi moze wytlumaczyc, o co tu chodzi? Co to sa "zadania naukowo-badawcze specyficzne dla regionu"? Co wspolnego z regionalizmem maja konkursy na rektora?
      • loleklolek_pl Re: Trędowata? 04.07.09, 11:25
        Co to sa "zadania naukowo-badawcze specyficzne dla regionu"?

        Zapewne Pani minister chodziło o takie badania i takie kierunki studiów, na
        które akurat jest największe zapotrzebowanie w okolicach siedziby uczelni.

        Co wspolnego z regionalizmem maja konkursy na rektora?

        No cóż, zdaje się, że motywem robienia konkursów na rektora jest to, by
        stanowiska te zajmowały osoby, które:
        - mogą wykazać się umiejętnością zarządzania stodołą
        - potrafią wysłowić się w języku innym, niż polski.

        A nie jak do tej pory, osoby, które być może nie mają tych umiejętności, ale za
        to są lubiane przez wystarczająco dużą ilość osób.

        A co to ma wspólnego? Hmm... no pewno tyle, że jak ktoś nie potrafi prowadzić
        rozmów z biznesem (tym lokalnym też), to zapewne nie znajdzie tam żadnych
        dodatkowych środków, a uczelnia będzie w większym stopniu produkować
        bezrobotnych (różnica profili kształcenia z profilami oczekiwanymi przez lokalny
        rynek pracy).

        Natomiast należy zauważyć, że w propozycji reformy ten konkursowy tryb ma być
        zdaje się dobrowolny. No i, że reforma dotyczy wszystkich uczelni, a nie tylko
        tych najlepszych/najgorszych.
        • nomanslave Re: Trędowata? 04.07.09, 11:34
          Wszystko fajnie.
          Ale powiedz mi jaki moze byc kontakt humanisty z biznesem?
          Przy calym szacunku dla humanisty.
          W mojej dzialce instnieja tez tzw. nauki podstawowe ktore z natury
          rzeczy nigdy nie znajda zasotowania w biznesie. Ale bez nich rozwoj
          nauk klinicznych jest niemozliwy (a te znajda zastosowanie w
          lecznictwie). Czyli co nauki podstawowe be bo nie ma ich jak
          zastosowac w biznesie?
          Wyelwwamy dziecko z kapiela.
          A rektora to wybiera sie tez podlug zasady im wiecej ludzi znasz tym
          wiecej mozesz (to nie tylko plebiscyt popularnosci ale tez
          znajomosci).
          • niewyspany77 Re: Trędowata? 04.07.09, 11:49
            nieznaszsie. humanistyka ma 'otwierac oczy i poszerzac horyzonty', akurat jak na
            kase w lokalnym tesco czy w akwizycji to jak znalazl.

            ok, wiem ze ironicznie, no ale sorry, jakim biznesem? to ladnie brzmi i jest
            wykonalne dla tych kilku czy -nastu uczelni w wiekszych miastach, ale co powiesz
            np. o biznesie dajmy na to przy pwsz w elblagu? albo szkola wyzsza w lomzy?
            • nomanslave Re: Trędowata? 04.07.09, 11:55
              Sluchaj u mnie Senat wprowadzil zasade ze do minowania na stanowisko
              prof. zwyczajnego kandydat musi miec lazcnie granty na 300 tys. zl.

              Ja sie pytam czy kazdy pracownik ma byc z zalozenia dostarczycicelm
              grantu. Ja akurat tego problemu nie mam. Ale osoby ktore prowadza
              badania bez mozliwosci apliakcji w biznesie z gory skazane sa na
              porazke.

              Co do szkoly w lomzy i elblagu, to powiem szczerze ze nie znam
              doglebnie tego problemu ale wydaje mi sie ze tego typu szkoly sa
              nastawione glownie na promocje absolwentow a nie na badania naukowe.
              Moze sie myle.
              • niewyspany77 Re: Trędowata? 04.07.09, 12:02
                ja po porstu mowie, ze w elblagu czy lomzy wspolpraca z biznesem moze wygladac
                tak: 'potrzebujemy akwizytorow, sprzedawcow i drobne ilosci procownikow
                biurowych' na co padnie odpowiedz ' no to otwieramy kutturoznastwo, europeistyke
                i politologie', albo cos w ten desen.

                ps z ciekawosci - ile u medykow wynosi typowy (pi * oko) grant z 33-37 konkursu?
                • nomanslave Re: Trędowata? 04.07.09, 12:07
                  typowy to zle okreslenie.
                  granty promotrskie sa oczywiscie znazcnie ubozsze (srednio od 20 do
                  50 tys).
                  Granty wlasne pisze sie od 50 do nawet 500 tys. zl. To naprawde
                  zalezy od badan. Ale spotkalem dawno temu grant na 5.000 zl
                  (przeszdl :-)
                  Jesli dostaniesz grant na 100-150 tys. to jest OK.
                  Mowie za siebie i za znajomych, bowiem jestem w innej komisji
                  senackiej i nie mam wgladu do skladancyh grantow.
                  • niewyspany77 Re: Trędowata? 04.07.09, 12:09
                    uhm, tak tez myslalem ze u mnie habilitacyjny starczy na wasze drobiazgi ;)
                    • nomanslave Re: Trędowata? 04.07.09, 12:12
                      Zartujesz?
                      • niewyspany77 Re: Trędowata? 04.07.09, 12:23
                        skadze. w trzydziestym ktoryms tam konkursie startowala pewna osoba, grant w
                        okolicach 10k, osoba ta pojechala na zachod, zakupila bagaznik ksiazek,
                        monografia lezy w ksiagarniach po 50 zeta per sztuka. czytalem, znakomita sciaga
                        co-kto-pisal w temacie, nawet powiedzialbym ze swietna przegladowka (ktora w
                        istocie jest, niczym wiecej), tyle ze napisana jezykiem trudnym, za trudnym.
                        • nomanslave Re: Trędowata? 04.07.09, 12:31
                          to znaczy grant na podroz i zakup ksiazek? (ile trwa taki grant rok,
                          dwa, pare miesiecy ?)
                          • niewyspany77 Re: Trędowata? 04.07.09, 12:41
                            a tego nie wiem, niestety :(
              • loleklolek_pl Re: Trędowata? 04.07.09, 12:11
                Sluchaj u mnie Senat wprowadzil zasade ze do minowania na stanowisko prof.
                zwyczajnego kandydat musi miec lazcnie granty na 300 tys. zl.


                Hmm... nie uważasz, że może być to efekt tego, że władze uczelni są wybierane wg
                rankingu znajomości, a nie wg tego, jak potrafią zarządzać stodołą?
                • nomanslave Re: Trędowata? 04.07.09, 12:16
                  Opowiem ci tak. Bylem w kraju gdzie rekorem byl menager z krwi i
                  kosci. Uniwersytet jeden z najstarszych i nabardziej renomaowanych w
                  jednym z krajow skandynawskicc.
                  gentelmen ten narobil takich dlugow (mie najbardziej usmial zakup
                  prywatnego helikoptera sla rektora) ze sparawa stanale na stopie
                  telewizji ogolnonarodwej. W efekcie pracowicy mieli poobcinane
                  pensje, a ja przez 3 lata nie moglem przyjechac do szpitala bo nie
                  bylo dla mnie pieniedzy.
                  Jak widzisz nie ma reguly.
                  Zawsze jest ryzyko.
              • sendivigius Re: Trędowata? 04.07.09, 19:36
                nomanslave napisał:

                > Sluchaj u mnie Senat wprowadzil zasade ze do minowania na
                stanowisko prof. zwyczajnego kandydat musi miec lazcnie granty na
                300 tys. zl.


                Amerykanizujemy sie? Tutaj to przychodzi na jeszcze nizszym
                szczeblu, to znaczy na szczeblu tenure.
                • nomanslave Re: Trędowata? 04.07.09, 19:46
                  Wybiorczosc i manipulacja to twoj sposob na dyskusje.
                  Ja nie napisalem ze granty na 300 tys. zl sa czyms negatywnym tylko
                  zapytalem sie publicznie czy sa one rownie dostepne i osiagalne dla
                  przedstawicieli wszystkich dziedzin.
                  A to nie to samo
          • loleklolek_pl Re: Trędowata? 04.07.09, 12:02
            Ale powiedz mi jaki moze byc kontakt humanisty z biznesem?

            Chociażby reklama/PR (ba tam nawet ludzie z ASP mogą znaleźć pracę). Albo takie
            działy HR, które zamieniły nazwę z działów kadr w sumie nie wiedzieć dlaczego.

            Myślę, że w takich dziedzinach również można prowadzić badania o aplikacyjnym
            charakterze.

            Czyli co nauki podstawowe be bo nie ma ich jak zastosowac w biznesie?

            :-). Nie przesadzajmy. To, że ostatnio można dostrzec trend, że ktoś z
            ministerstwa twierdzi, że uczelnie są zbyt słabo powiązane z biznesem (w
            porównaniu np. do raju -> hameryki) wcale jeszcze nie oznacza, że docelowo 100%
            nauki ma mieć aplikacyjny charakter. Raczej ma tutaj zastosowanie zasada "czy
            więcej pieniędzy uczelnia będzie potrafiła pozyskać (z różnych źródeł, nie tylko
            w formie jałomużny z budżetu), tym więcej będzie ich miała (na wszystko - na
            badania w dziedzinach nauk podstawowych też)". Przynajmniej ja zdecydowanie
            unikałbym myślenia "albo wszystko albo nic", gdyż do niczego to nie doprowadzi.

            Na marginesie, nie pracuję w MNiSW :-)
            • nomanslave Re: Trędowata? 04.07.09, 12:12
              Widzisz probelm pozyskania pieniezy na nauki podstawoe nie dotyczy
              tylko polski ale wiekszosci rozwiietych krajow.
              taka Astra Zenecka, Galxo SmithKline czy inne koncerny daja
              pieniadze ale wylacznie (lub niemal wylacznie) na badania
              przynoszace szybkie efekty.
              Zadna firma nie chce wykladac pieniedzy na cos niepewnego. I znowu
              dochodzimy do aspektu nie liczy sie co umiesz ale kogo znasz.
              W sumie to nie chcialem tego napiac ale chyba tak to wygladda
              • loleklolek_pl Re: Trędowata? 04.07.09, 12:19
                hmm... nie wiem, w moim odczuciu wygląda to tak, że jak rozmawiam z biznesem o
                jakiś projektach badawczych (jakichkolwiek), to na starcie dowiaduję się, że
                jakiś reprezentant polskiej nauki już u nich był i kompletnie coś zawalił, więc
                oni mnie na starcie darzą skrajnym antyzaufaniem.

                Z drugiej strony oprócz środków z biznesu zazwyczaj można powalczyć o środki z
                administracji (lokalnej, krajowej, europejskiej i światowej). Najlepszym
                wyjściem na poziomie uczelni jest poszukiwanie tych środków w każdym z tych
                miejsc jednocześnie.
                • nomanslave Re: Trędowata? 04.07.09, 12:29
                  Zgadza sie masz racje. Mozna walczyc o srodki w roznych zrodlach.
                  Tylko widzisz ja pomimo tego ze zdobylem pare grantow nadal nie
                  czuje sie odpowiednia osoba do pisania tych wnioskow. Wiem ze musze
                  umiec spredac swoje badania. Ale szlag mnie trafia gdy musze siasc
                  do kompa i pisac te durne wnioski a czasami recenzje jakie
                  przychodza poprostu zalamuja swoja ignorancja.
                  Z drugiej storny powiedz mi jaki sjest sens pisania sprawozdania z
                  grantu, skoro wyniki sa np. opubikowane w 4 porzadnych artyjulach IF.
                  Poza tym mam wredengo kierownika, ktroy z premedytacja sabotuje
                  wszystkie moje poczynania (a moze to robic bo mu na to prawo
                  pozwala).
                  Wszytsko to mnie mocno zniecheca, wiec teraz pakuje walizy i jade do
                  kogos :-))
          • adept44_ltd Re: Trędowata? 04.07.09, 12:46
            parę lat temu widziałem badania, które pokazywały, że najchętniej na stanowiska
            menedżerskie są zatrudniani absolwenci filozofii... przez to, że mają otwarty
            umysł...
      • charioteer1 Re: Trędowata? 05.07.09, 14:19
        charioteer1 napisał:

        > Dlatego też propozycje ministerstwa zmierzają do tego, aby przy obecnym
        > poziomie finansowania dać możliwość studiowania jak największej liczbie
        studentów,
        > pozwalając jednocześnie 10 proc. najlepszych studiowanie na drugim kierunku.
        > Solidarnie płacimy podatki. Musimy być też solidarni z tymi,
        którzy odchodzą ze
        > łzami w oczach po przeczytaniu wyników rekrutacji tylko dlatego, że kilka lub
        > kilkanaście procent miejsc zajmują ich starsi koledzy, którzy podjęli studia na d
        > rugim lub trzecim kierunku, a następnie - w 30 proc. przypadków - nawet nie
        > kończą tych studiów.


        Jak slysze o sprawiedliwosci spolecznej i solidarnosci z kims, kto uczciwie
        przebimbal kilka lat przed matura, to mi sie wszystko przewraca.

        Wiecej na ten temat:

        Prorektor AGH: Narzeka też, że ministerstwo nie opiera swojego projektu na
        żadnych kalkulacjach: - Chciałbym wiedzieć ile na tej zmianie zamierza
        zaoszczędzić państwo, na jakiej podstawie obliczono, że tylko 10 proc. może
        studiować dwa kierunki za darmo. A czemu nie 11? Chciałbym znać konkrety, bo na
        razie dyskusja o nowelizacji przypomina przyglądanie się embrionowi i
        zastanawianie się, czy jest przystojny.

        miasta.gazeta.pl/krakow/1,37650,6722584,Studia__niepokoj_wielokierunkowcow.html
        Do pytania o przewidywane oszczednosci dla budzetu, wynikajace z wprowadzenia
        takich regulacji, dorzuce swoje - ilu z tych kilkudziesieciu tysiecy
        wielokierunkowcow, ktorych mamy w kraju, placi za drugi kierunek? Czy
        ministerstwo ma jakiekolwiek dane na ten temat? Przypuszczam, ze takich
        studentow, lekko liczac, bedzie kilka-kilkanascie tysiecy.

        Jako podatnik, nie rozumiem, dlaczego mam solidarnie splacac kredyty budowlane,
        ktore ludzie pozaciagali we frankach. Mam dosc kolejnych pozorowanych dzialan,
        ktore przynosza wiecej szkody niz pozytku. Mam dosc nadgorliwego dyletanctwa
        rzadu z ludzka geba.
    • dala.tata list od ministra 03.07.09, 22:23
      a ja dzisiaj dostalem list-okolnik od p. minister w sprawie wlaczenia polskich
      naukowcow w zycie naukowe Polski. mysle ze sie zarejestruje, choc jakos nie
      sadze, by komukowliek do czegokowliek bylo to przydatne.
      • charioteer1 Re: list od ministra 03.07.09, 22:47
        Zarejestrujesz sie w zyciu naukowym Polski? Bo chyba nie w okolniku?
        • dala.tata Re: list od ministra 03.07.09, 23:02
          zarejestruje sie w ministerstwie jako zainteresowany, choc nie do konca wiem czym.
          • charioteer1 Re: list od ministra 03.07.09, 23:05
            No to strzez sie... Teraz beda ci zadawac takie np. pytania:
            www.perspektywy.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1642&Itemid=539
            • dala.tata Re: list od ministra 03.07.09, 23:10
              to od razu odpowiedzialem
              • charioteer1 Re: list od ministra 03.07.09, 23:21
                Na wszystkie 11??? To o ustawie metropolitalnej tez???
                • dala.tata Re: list od ministra 03.07.09, 23:25
                  zdecydowanie tak. i odpowiedzialem negatwynie na to pytanie, choc nie do konca
                  je rozumiem.
                  • charioteer1 Re: list od ministra 03.07.09, 23:36
                    dala.tata napisał:

                    > zdecydowanie tak.

                    Ale to sa podchwytliwe pytania!!! Lepiej na zadne nie odpowiadac twierdzaco!!!

                    W razie czego i jakby co, to mozesz sprobowac rozwiazac ten test ponownie!!!
      • adept44_ltd Re: list od ministra 04.07.09, 12:43
        hm, włączyli cię? cholera, nie odbierałbym dalej poczty... ;-)
      • nomanslave Re: list od ministra 04.07.09, 12:46
        to e-maail czy zwykly ground mail
        • dala.tata Re: list od ministra 04.07.09, 15:40
          nie, no bez jaj. email, a nie snail mail
    • sendivigius Pani minister, pani minister... 04.07.09, 02:59
      Mamy tu dalszy ciag umilowania pani Minister do przedwojennych
      kabaretow, z tym ze nie po raz pierwszy zycie przeroslo kabaret.

      Popatrzmy co pisze profesor prawa (sic!)

      "Niestety, mimo konstytucyjnych zapisów dwie trzecie polskich
      studentów płaci za studia."


      Ja z tego rozumiem ze albo zapis konstytucji nie dotyczy szczebla
      wyzszego i wogole nie ma o czym gadac, albo prawo jest lamane
      jawnnie w bialy dzien i psim obowiazkiem, kogo jak kogo, ale wlasnie
      ministra jest taki stan zlikwidowac. Tymczasem pani minister tanczy
      ulubiony taniec profesorski czyli rzniecie glupa. Bo prawo, wicie-
      rozumicie to jest takie, tyle ze niezupelnie nalezy go przestrzegac
      bo przeciez nikt normalny nie bierze w tym kraju prawa na serio.
      Wypada jedynie wyrazic radosc ze pani minister nie zostala sedzia a
      przeciez mogla bo jest prawnikiem.

      Mnie troche zal pani minister. Polakomila sie na posade myslac ze se
      przebimba cztery lata, ale gdy juz usiadla w fotelu to "poczula sile
      i czas". Niestety przeliczyla sie z wytrzymaloscia akademickiego
      betonu. Ta okopana reduta nie dopusci do zadnych zmian ktore by
      naruszyly ich mandarynskie przywileje.

      Zeby nie byc goloslownym. Pokazcie mi jakakolwiek grupe zawodowa w
      jakimkolwiek kraju ktora:

      1. Nie chodzi do pracy a kaze sobie placic i nie mozna jej zwolnic.
      2. Pracuje u kogo innego a podatnik placi jakby pracowala w budzecie.


      (vide artykul o panu Trojanowskim, ktory mial zwyczaj chodzic do
      pracy raz w tygodniu co nie tylko nikogo nie dziwilo ale jest
      umieszczone w kontekscie chlubnego wyjatku, bo jak sie mozna
      domyslac innym to nawet tyle sie nie zdarza.)

      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,6784916,Przeczytal_wiersz_z_czasownikiem__ruchac__i_zwolnili.html

      3. Posiada specjalne przywileje podatkowe, tak ze placi polowe.
      4. Posiada (w planie) specjalne przywileje emerytalne, bo grozi ze
      na emeryture nie pojdzie.
      5. Proporcje placy do innych plac nauczcielskiech sa uksztaltowane
      jak w kolonialnej Afryce.

      Jesli profesor UAM zarabia 8289 PLN

      www.staff.amu.edu.pl/~kznszzs/index.php?mod=2
      to nauczyciel (z podobmym stazem pracy) w liceum w Poznaniu powinien
      miec podstawowej ca. 5200 PLN. Takie proporcje sa w USA.

      6. I na koniec (nie daruje sobie), wiecie co.

      No to teraz, moi drodzy polozcie reke na sercu a druga wyciagnijcie
      jak do przyrzeczenia harcerskiego i odpowiedzcie sobie sami, czy
      naprawde napisanie od czasu do czasu artykulu o d.... Maryni ktory
      przeczyta szesc osob z ktorych trzy to recenzenci uzasadnia to
      wszystko powyzej?
      • nomanslave Re: Pani minister, pani minister... 04.07.09, 07:43
        sendivigius napisał:

        Pokazcie mi jakakolwiek grupe zawodowa w jakimkolwiek kraju ktora:
        >
        > 1. Nie chodzi do pracy a kaze sobie placic i nie mozna jej
        zwolnic.
        > 2. Pracuje u kogo innego a podatnik placi jakby pracowala w
        budzecie.
        > 3. Posiada specjalne przywileje podatkowe, tak ze placi polowe.
        > 4. Posiada (w planie) specjalne przywileje emerytalne, bo grozi ze
        > na emeryture nie pojdzie.


        sa to artysci (muzycy, malarze, aktorzy itp.) ktorzy zatrudnieni sa
        w instutuacjach publicznych.
        Sendi nigdy nie byles na wystawie w filharmonii czy w teatrze?
      • dala.tata Re: Pani minister, pani minister... 04.07.09, 09:02
        co prawda UK nei jest najlepszym ze swiatow, jak hameryka, ale chcialbym
        powiedziec, ze ja bardzo rzadko chodze 3 razy w tygodniu do pracy. pracuje w domu.

        a co do artykulow, nie sadz wszystkich swoja miara sendi.

        a z tym niewyrzucaniem z pracy, to to jest niezla sciema sendi. na zachete
        powiem ci: sprobuj wyrzucic profesora z pracy w UK.
        • sendivigius Re: Pani minister, pani minister... 04.07.09, 18:59
          dala.tata napisał:


          > a co do artykulow, nie sadz wszystkich swoja miara sendi.


          Wyobraz sobie ze nawet kiedys zmierzylem, wszedlem na strone
          domowa "mojego" wydzialu w Polsce i popatrzylem co tam publikuja. Po
          zmierzeniu "moja" miara przerzedziloby sie wyraznie. Ale przeciez
          nie to mialem na mysli, tylkko to, ze wiekszosc produkcji
          akademickiej to z punktu widzenia cywilnego spoleczenstwa OKDR.


          > a z tym niewyrzucaniem z pracy, to to jest niezla sciema sendi.
          na zachete powiem ci: sprobuj wyrzucic profesora z pracy w UK.


          To prawda, po tenure wyrzucic nie jest latwo, z tym ze zalezy z
          jakiego powodu, no i tez zalezy jaki to uniwersytet. Ci ktorzy
          maja "obyczaj" przychodzenia do pracy raz w tygodniu moga sie nie
          zalapac. Ponadto tutaj tak sie nie da, zawsze sa jakies pilne
          papiery etc. Jest tez pewna kultura i pewien aspekt
          psychologiczny: "Panskie oko...".
          • dala.tata Re: Pani minister, pani minister... 05.07.09, 00:12
            sendi, nie mam watpliwosci ze ty jestes mistrzem i ze twoje artykuly sa czytane
            przez dziesiatki tysiecy :)
      • charioteer1 Nie pieprz, sendi, nie pieprz... 04.07.09, 11:59
        ... bo o nauce to ty wiesz nie wiecej niz pani minister.

        > Zeby nie byc goloslownym. Pokazcie mi jakakolwiek grupe zawodowa w
        > jakimkolwiek kraju ktora:
        >
        > 1. Nie chodzi do pracy a kaze sobie placic i nie mozna jej zwolnic.

        To zupelnie tak, jak profesura w Ameryce. Tylko doswiadczalnik musi siedziec w labie 7 dni w tygodniu i szczury karmic, zeby nie zdechly. Profesor politologii jest na uczelni 2-3 razy w tygodniu. Antropolog jedzie badac dzikie plemiona i nie ma go w pracy przez pol roku. Jeszcze jakies pytania?

        > 2. Pracuje u kogo innego a podatnik placi jakby pracowala w budzecie.

        Jassne. Pewnie pobieranie pensji z budzetu oznacza zakaz pobierania honorariow autorskich, co, sendi?

        > 3. Posiada specjalne przywileje podatkowe

        Zupelnie jak profesura w Ameryce. Kupi sobie taki bilet lotniczy na Hawaje i od razu odlicza go od podatku.

        > 4. Posiada (w planie) specjalne przywileje emerytalne, bo grozi ze
        > na emeryture nie pojdzie.

        Tu juz wychodzi twoj calkowity brak kontaktu z rzeczywistoscia. W Polsce wszyscy maja przywileje emerytalne, wiec czemu profesura mialaby byc poszkodowana:
        wyborcza.pl/1,75248,6784370,Wielka_reforma_emerytur_dla_policji_konczy_sie_niczym.html

        > 5. Proporcje placy do innych plac nauczcielskiech sa uksztaltowane
        > jak w kolonialnej Afryce.
        >
        > Jesli profesor UAM zarabia 8289 PLN
        >
        > www.staff.amu.edu.pl/~kznszzs/index.php?mod=2
        > to nauczyciel (z podobmym stazem pracy) w liceum w Poznaniu powinien
        > miec podstawowej ca. 5200 PLN. Takie proporcje sa w USA.

        Umiesz czytac, sendi? Tam jest wyraznie napisane, ze mowa jest nie o pensji podstawowej, ale o wynagrodzeniu brutto, lacznie z godzinami nadliczbowymi, nagrodami jubileuszowymi i odprawa posmiertna. Przypuszczam, ze nauczyciel dyplomowany w szkole publicznej zarabia cos ok. podanej przez ciebie kwoty po uwzglednieniu tych wszystkich skladnikow wynagrodzenia.

        > 6. I na koniec (nie daruje sobie), wiecie co.
        >
        > No to teraz, moi drodzy polozcie reke na sercu a druga wyciagnijcie
        > jak do przyrzeczenia harcerskiego i odpowiedzcie sobie sami, czy
        > naprawde napisanie od czasu do czasu artykulu o d.... Maryni ktory
        > przeczyta szesc osob z ktorych trzy to recenzenci uzasadnia to
        > wszystko powyzej?

        Ja sobie tez nie daruje. Z roznych miejsc od Warszawy po Montreal naplywaja do mnie prosby o udostepnienie publikacji, ktore jeszcze nie ukazaly sie drukiem. Pare razy proszono mnie nawet o takie, ktore jeszcze nie zostaly napisane. A jak tam z recepcja twoich dziel?
        • niewyspany77 Re: Nie pieprz, sendi, nie pieprz... 04.07.09, 12:06
          > Umiesz czytac, sendi? Tam jest wyraznie napisane, ze mowa jest nie o pensji pod
          > stawowej, ale o wynagrodzeniu brutto, lacznie z godzinami nadliczbowymi, nagrod
          > ami jubileuszowymi i odprawa posmiertna. Przypuszczam, ze nauczyciel dyplomowan
          > y w szkole publicznej zarabia cos ok. podanej przez ciebie kwoty po uwzglednien
          > iu tych wszystkich skladnikow wynagrodzenia.

          zakaldajac, ze ma 20 lat pracy, poltora etatu i dyplomowanie, to sie akurat w
          100% zgadza, okolo 5k, do nawet nieco ponad ~6k brutto, kolezanka tyle ma, pasek
          widzialem.
          • charioteer1 Re: Nie pieprz, sendi, nie pieprz... 04.07.09, 12:09
            Jak dodasz do tego odprawe posmiertna, to wyjdzie, ze zarabia lepiej niz
            profesor uniwersyetu.
            • niewyspany77 Re: Nie pieprz, sendi, nie pieprz... 04.07.09, 12:13
              mnie to absolutnie nie dziwi. ja juz nieraz pisalem, wszystko zalezy od tego
              jaka to szkola. ps. zeby ktos sie nie doczepil - nie kazdy belfer z podanego
              przykladu zarabia tyle, podobnie jak nie kazdy profesor zarabia 8-11k.
              uprzedzam, by kogos nie ciegnelo do upeirdliwego komentowania.

              kurde, co to jest odprawa posmiertna?
              • charioteer1 Re: Nie pieprz, sendi, nie pieprz... 04.07.09, 12:20
                To sa te pieniadze, ktorych juz nie zdazysz wydac ;-)
        • sendivigius Re: Nie pieprz, sendi, nie pieprz... 04.07.09, 18:45
          charioteer1 napisał:

          > ... bo o nauce to ty wiesz nie wiecej niz pani minister.

          A tym ze to nie ja jestem ministrem. I tu jest pies pogrzebany.


          > > 1. Nie chodzi do pracy a kaze sobie placic i nie mozna jej
          zwolnic.
          >
          > To zupelnie tak, jak profesura w Ameryce. Tylko doswiadczalnik
          musi siedziec w labie 7 dni w tygodniu i szczury karmic, zeby nie
          zdechly. Profesor politologii jest na uczelni 2-3 razy w tygodniu.
          Antropolog jedzie badac dzikie plemiona i nie ma go w pracy przez
          pol roku. Jeszcze jakies pytania?


          To zwyczajnie nieprawda. Przyjedz, przekonasz sie, nawet fizycy,
          chemicy, biochemicy i inzynierowie wszelakich masci sa w robocie
          codziennie, mimo ze przeciez to doktoranci myja probowki i karmia
          szczury.


          > > 2. Pracuje u kogo innego a podatnik placi jakby pracowala w
          budzecie.
          >
          > Jassne. Pewnie pobieranie pensji z budzetu oznacza zakaz
          pobierania honorariow autorskich, co, sendi?


          Przeciez dobrze wiesz ze mowa tu o wieloetatowosci w prywatnych
          szkolach.


          > > 3. Posiada specjalne przywileje podatkowe
          >
          > Zupelnie jak profesura w Ameryce. Kupi sobie taki bilet lotniczy
          na Hawaje i od razu odlicza go od podatku.


          No to znajdz tytul do tego, link jest tutaj:

          www.irs.gov/instructions/index.html
          Naprawde jak ci sie to uda, to po zalozeniu biura doradztwa
          podatkowego twoje dochody beda siedmiocyfrowe.

          > > 4. Posiada (w planie) specjalne przywileje emerytalne, bo
          grozi ze na emeryture nie pojdzie.
          >
          > Tu juz wychodzi twoj calkowity brak kontaktu z rzeczywistoscia. W
          Polsce wszyscy maja przywileje emerytalne, wiec czemu
          profesura mialaby byc poszkodowana:


          No nie rob sobie jaj. Blad logiczny, jesli maja wszyscy to nie jest
          to przywilej.

          > Umiesz czytac, sendi? Tam jest wyraznie napisane, ze mowa jest
          nie o pensji podstawowej, ale o wynagrodzeniu brutto, lacznie z
          godzinami nadliczbowymi, nagrodami jubileuszowymi i odprawa
          posmiertna. Przypuszczam, ze nauczyciel dyplomowany w szkole
          publicznej zarabia cos ok. podanej przez ciebie kwoty po
          uwzglednieniu tych wszystkich skladnikow wynagrodzenia.


          Jesli tak jest do nauczycielstwa by sie garneli najlepsi. I to od
          dawna.

          > Ja sobie tez nie daruje. Z roznych miejsc od Warszawy po
          Montreal naplywaja do mnie prosby o udostepnienie publikacji, ktore
          jeszcze nie ukazaly sie drukiem. Pare razy proszono mnie nawet o
          takie, ktore jeszcze nie zostaly napisane.


          Taki obyczaj akademicki, ja tez mam zapchana skrzynke. Wprowadz
          oplate np. 1$, i wtedy zmierz ilosc prosb.
          • charioteer1 Re: Nie pieprz, sendi, nie pieprz... 04.07.09, 19:38
            Sendi, rozmowa z toba o pieniadzach przypomina rozmowe z kaganem o rachunku rozniczkowym. Jakies uposledzenie rozumienia?

            O nauczycielstwie:

            > Jesli tak jest do nauczycielstwa by sie garneli najlepsi. I to od
            > dawna.

            Sendi, przyjedz do Polski, przepracuj w niej 20 lat, nie wychodzac z budynku od rana do nocy przez 5 dni w tygodniu (nadgodziny, wychowawstwa i takie tam inne), to wtedy zarobisz 5000 brutto. Tylko nie zdziw sie, jezeli za te harowke wyplaca ci w kasie 3000 netto.

            A tymczasem, dopoki tego nie rozumiesz, to postaraj sie nie obrazac ludzi, ktorzy pracuja ciezej od ciebie.



            O Tobie, Sendi:

            > Taki obyczaj akademicki, ja tez mam zapchana skrzynke. Wprowadz
            > oplate np. 1$, i wtedy zmierz ilosc prosb.

            Czyzbys tez pisal o dupie Maryni, jak my tu wszyscy w Polsce?



            O podatkach:

            W tym roku moje wydatki konferencyjne i ksiazkowe wyniosa roznowaznosc jednej miesiecznej pensji brutto - bez mozliwosci odliczenia od podatku calosci badz czesci tej kwoty. Za to moi studenci znaja na biezaco publikacje, ktore ukazaly sie w obiegu miedzynarodowym w tym roku. Przelicytuj mnie, Sendi, powiedz, jak ci zle w tej Ameryce.
            • sendivigius Re: Nie pieprz, sendi, nie pieprz... 04.07.09, 20:06
              charioteer1 napisał:

              > Sendi, rozmowa z toba o pieniadzach przypomina rozmowe z kaganem o
              rachunku rozniczkowym. Jakies uposledzenie rozumienia?

              Zapytaj sie dala.taty, on jest ekspertem od stanu mojego umyslu,
              uposledzen, frustracji i temu podobnych.

              >
              > O nauczycielstwie:
              >
              > > Jesli tak jest do nauczycielstwa by sie garneli najlepsi. I to od
              > > dawna.
              >
              > Sendi, przyjedz do Polski, przepracuj w niej 20 lat, nie wychodzac
              z budynku od rana do nocy przez 5 dni w tygodniu (nadgodziny,
              wychowawstwa i takie tam inne ), to wtedy zarobisz 5000 brutto.
              Tylko nie zdziw sie, jezeli za te harowke wyplaca ci w kasie 3000
              netto.
              A tymczasem, dopoki tego nie rozumiesz, to postaraj sie nie obrazac
              ludzi, ktorzy pracuja ciezej od ciebie.


              To prawda, obiektywnie mowiac to ja sie opierniczam, tyle ze uwazam
              ze inni sie opierniczaja jeszcze bardziej. Jesli nauczyciele maja
              tak kiepsko to czemu nie ma wakatow? Sami masochisci w tej Polsce?


              > O Tobie, Sendi:
              >
              > > Taki obyczaj akademicki, ja tez mam zapchana skrzynke. Wprowadz
              > > oplate np. 1$, i wtedy zmierz ilosc prosb.
              >
              > Czyzbys tez pisal o dupie Maryni, jak my tu wszyscy w Polsce?


              Niestety tak, tylko ze nie jestem obludny i nie udaje ze jest
              inaczej.



              > O podatkach:
              >
              > W tym roku moje wydatki konferencyjne i ksiazkowe wyniosa
              roznowaznosc jednej miesiecznej pensji brutto - bez mozliwosci
              odliczenia od podatku calosci badz czesci tej kwoty. Za to moi
              studenci znaja na biezaco publikacje, ktore ukazaly sie w obiegu
              miedzynarodowym w tym roku. Przelicytuj mnie, Sendi, powiedz, jak ci
              zle w tej Ameryce.


              Alez moj drogi, czego nie rozlicze jako delegacje to place z wlasnej
              kieszeni. A rozliczenie ma zupelnie nierealistyczne limity na
              przyklad maksymalna cena hotelu etc. Nie ma tu znaczenia czy
              pieniadze sa z grantu federalnego czy jakiegokolwiek innego bo i tak
              musze byc rozliczone wg. "university guidelines". Kazda konferencja
              to deficyt mimo ze daja pic za darmo.

              W Ameryce jest strasznie zle, jak juz nie moge wytrzymac to czytam
              to forum. Pomaga.
              • charioteer1 Re: Nie pieprz, sendi, nie pieprz... 04.07.09, 20:16
                sendivigius napisał:

                > Jesli nauczyciele maja
                > tak kiepsko to czemu nie ma wakatow? Sami masochisci w tej Polsce?

                Po pierwsze, dlatego ze jest niz demograficzny. Po drugie, dlatego, ze wakaty
                zapycha sie ludzmi bez kwalifikacji (po kursach zamiast studiow).

                > Alez moj drogi, czego nie rozlicze jako delegacje to place z wlasnej
                > kieszeni. A rozliczenie ma zupelnie nierealistyczne limity na
                > przyklad maksymalna cena hotelu etc. Nie ma tu znaczenia czy
                > pieniadze sa z grantu federalnego czy jakiegokolwiek innego bo i tak
                > musze byc rozliczone wg. "university guidelines". Kazda konferencja
                > to deficyt mimo ze daja pic za darmo.

                Zobacz, to w Polsce mamy fantastycznie. Jeszcze nigdy nie udalo mi sie
                przekroczyc ryczaltu hotelowego. Nawet w tej paskudnej Ameryce hotel miescil sie
                w ryczalcie.

                Jedyny szkopul w tym, ze na poltorej konferencji mi po prostu nie starczylo w
                ogole, a sprawy zawodowe ukladaja sie tak, ze po prostu musze jechac. Pewnie
                wedlug twojego rozumowania pojade tam nielegalnie, skoro pracodawca za to nie placi.
                • sendivigius Re: Nie pieprz, sendi, nie pieprz... 04.07.09, 20:23
                  charioteer1 napisał:

                  > sendivigius napisał:
                  >
                  > > Jesli nauczyciele maja
                  > > tak kiepsko to czemu nie ma wakatow? Sami masochisci w tej
                  Polsce?
                  >
                  > Po pierwsze, dlatego ze jest niz demograficzny. Po drugie,
                  dlatego, ze wakaty zapycha sie ludzmi bez kwalifikacji (po kursach
                  zamiast studiow).



                  Oh baby. O tym przeciez dyskutujemy. Nie ma tak ze "sie zapycha" bo
                  samo to sie tylko grzmi i blyska jak spiewal Grechuta. Jedynie
                  czlowiek moze zatrudnic czlowieka. A na uniwersytetach lepiej.
                  Oczywiscie ze lepiej, a na Wyspach Bergamuta podobno jest kot w
                  butach.

                  Jeszcze nigdy nie udalo mi sie przekroczyc ryczaltu hotelowego.
                  Nawet w tej paskudnej Ameryce hotel miescil sie w ryczalcie.


                  Ciekaw jestem ile wynosi?
                  • charioteer1 Re: Nie pieprz, sendi, nie pieprz... 04.07.09, 20:31
                    150$
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka