karra-mia
20.09.09, 21:23
jak ktoś bliski nas niszczy psychicznie?
jak doprowadza nas do takiego stanu, ze stłuczenie całej zastawy
obiadowej nic nie daję?
że ma się ochotę komuś takiemu dac w twarz, rzucić w niego czymś?
jak nie można po prostu wyjść i zostawić to w pizdu, bo jest się w
mniejszy lub większy sposob uzależniony od tej osoby, od miejsca, od
dziecka?
jak to jest, że jednego dnia ma się anioła obok siebie, a drugiego -
diabła, który spokojnie, rzeczowo, bez awantur doprowadza do łez?