Jak niektóre wiedzą, od dwóch dni chodzę do nowej pracy. Jest super fajnie. Nie mam na co narzekac.
Tylko nie mam czasu zeby na magiel zaglądac. Ale liczę na to, że może w ciągu najbliższych dni coś się zmieni. Bo jak przychodzę do domu to jestem już tak padnięta, że uruchomienie komputera jest ostatnią rzeczą o jakiej myślę.
Od dwóch dni nic innego nie robię tylko gadam, umawiam, kombinuję, negocjuję, dzwonię. W końcu coś się dzieje dookoła mnie

.
I moja samoocena z poziomu podłogi podniosła się tak mniej więcej do poziomu mojej brody

Jest dobrze. Oby tak dalej.