e.logan 22.12.09, 10:06 Swieta ,swieta i ....bedzie po swietach. Jakie sa wasze rozczarowania zwiazane z tym dniem. PAmietacie swoje takie najbardziej do kitu swieta?.. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
tabakierka2 Re: rozczarowania swiateczne.Te duze i malenkie : 22.12.09, 10:11 tak, pierwsze Święta po śmierci Babci wtedy zdałam sobie sprawę, że to dzięki niej w dużej mierze Święta były takie wspaniałe i, że takie już nigdy nie będą...dla mnie przynajmniej. Odpowiedz Link
w_miare_normalna Re: rozczarowania swiateczne.Te duze i malenkie : 22.12.09, 12:30 te będą najgorsze, w wyniku pomyłki będę na święta z teściami, a nie rodzicami Odpowiedz Link
andziulec Re: rozczarowania swiateczne.Te duze i malenkie : 22.12.09, 10:12 Trudno zapomnieć. Rok temu święta w gęstej atmosferze o zupce grzybowej i chlebku...Dobrze, że to już za mną. Odpowiedz Link
moonshana Re: rozczarowania swiateczne.Te duze i malenkie : 22.12.09, 10:17 moje najbardziej do kitu święta to te które się zbliżają. więc ich jeszcze nie pamiętam, ale z pewnością zapamiętam na długo w związku z tym chciałam się pożalić że ze względu na ww. sytuację chodze i na wszystkich warczę. tylko czekam aż wybuchnę. może tak się szczęśliwie zdarzy że do eksplozji dojdzie u teściowej do której się wybieramy.wtedy powiem pewnym osobom co o nich myślę. bo normalnie to dbam o zachowanie pozorów. eeeh, ale zła jestem Odpowiedz Link
elske Re: rozczarowania swiateczne.Te duze i malenkie : 22.12.09, 10:31 2x byłam rozczarowana .Raz kiedy miałam 15 lat i rozczarowałam sie prezentem.Dostałam komplet z białego jeansu :spodnica i kurtka.Po przymiarce okazało sie ze spodnica za ciasna ,a kurtka przy mała .Ostatecznie psodnice mama oddała do sklepu po swietach, a kurtkę dostała moja młodsza siostra.A ja zostałam bez prezentu . Mialam 20 lat.W Wigilie mnie rozłożyło.dostałam temperatury (37,5 stopnia,zero apetytu, tylko bym spała).Moi rodzice powiedzieli ze to zaledwie stan podgoraczkowy ,a ja symuluje i nie chce pomagać w przygotowaniach.Całe swieta praktycznie przespałam.Temperatura albo utrzymywała sie w okolicach 37,5, albo była wyzsza.W ciągu tygodnia schudłam 5 kg,jadłam 1 kanapke dziennie na przymus, bo mnie odrzucało od jedzenia.Po swietac poszłam do lekarza.Dostałam antybiotyki i 2 tyg zwolnienia lekarskiego.Sylwester i Nowy Rok przespałam. Odpowiedz Link
esse-lte Re: rozczarowania swiateczne.Te duze i malenkie : 22.12.09, 11:03 Duże: dobra mina u teściów do szwgra i szwagierki..Zawsze ja byłam ta zła,ta niedobra bo nie dość,że młodsza,ładniejsza to i pierwsza urodziłam i podjęłam lepszą pracę.Zawsze były humory a ja musiałam się uśmiechać bo szwagierka jak nie nieszczęśliwa bo nie może zajśc w ciąże ( pół roku prób)to,nieszczęśliwa bo boli ją głowa,bo właśnie nie dostała podwyżki itp.Święta przez 5 lat były zmorą a prezenty były zawsze pod szwagierkę więc dostawałam biłae rajstopy,których nie znoszę lub szczotkę do włosów (krótkie ,cięte po chłopsku). Po wiadomości,że jestem z drugim dzieckiem w ciąży szwagierka (urodziła córkę i zakończyła rozmnażanie bo ...boli) dostała histerii i odmówiła wspólnych spotkań. Koniec,świeta teraz są super. Maleńki zgrzyt to taki,że Mikołaj kiedyś zamiast pod choinką prezent schował za regałem.Normalnie dostałam wkurzenia bo wszyscy wzieli tylko ja musiałam szukać i sukienka oraz miś były najbardziej głupimi,znienawidzonymi i szybko zepsutymi prezentami.Miałam wtedy 7 lat. Odpowiedz Link
tabakierka2 Re: rozczarowania swiateczne.Te duze i malenkie : 22.12.09, 11:11 esse-lte napisała: to i pierwsza > urodziłam i podjęłam lepszą pracę.Zawsze były humory a ja musiałam > się uśmiechać bo szwagierka jak nie nieszczęśliwa bo nie może zajśc > w ciąże ( pół roku prób) obrzydliwe to, co napisałaś Odpowiedz Link
esse-lte Re: rozczarowania swiateczne.Te duze i malenkie : 22.12.09, 11:18 dlaczego obrzydliwe.Gdyby starała się 3 lata to tak ale po poł roku po ślubie chyba nie jest oznaką niepłodności? Byle powód,pretekst był momentem przybranie właśnie grobowej miny. Ślub mieli w sierpniu a w grudniu humor przy stole wigilijnym dotyczył tego,że nie ma jeszcze fasoli.Nawet nie pół roku mineło tylko 4 miesiące.Następne święta znów były be bo ona w ciązy i ja w ciąży więc kto pierwszy urodzi. Następne znów humor bo ja mam syna a ona córkę. Następne znów humor bo mój ma ciemne włosy a jej córka rude. Następne znów bo ja obroniłam dyplom i nie tylko ona ma mgr bo ja mam jeszcze podyplomowe A następne to już mega foch bo ja jestem znów w ciązy. Więc gdzie tu obrzydliwość???? Odpowiedz Link
jowita771 Re: rozczarowania swiateczne.Te duze i malenkie : 22.12.09, 11:20 > obrzydliwe to, co napisałaś Nie zgadzam się, obrzydliwe jest to, że ktoś starający się o dziecko (pomijam, że starania przez pół roku to jeszcze nie bardzo można staraniami nazwać), może mieć pretensje i stroić fochy, bo ktoś inny dziecko ma albo jest w ciąży. Jak to świadczy o osobie starającej się? Czy tylko jej należy się macierzyństwo, a ludzie z otoczenia powinni sobie rodzicielstwo odpuścić, bo takiej starającej się może być przykro? No litości. Odpowiedz Link
chmurka_257 Re: rozczarowania swiateczne.Te duze i malenkie : 22.12.09, 11:24 oj dziewczyny ,dziewczyny ,Wy to na prawdę nie wiecie, co to znaczy nie móc zajść w ciążę pomimo wszelkich starań,nawet jak te staranie trwają kilka miesięcy Odpowiedz Link
jowita771 Re: rozczarowania swiateczne.Te duze i malenkie : 22.12.09, 11:25 Ale czy w porządku jest okazywanie swego niezadowolenia tym, którym się udało? czy mają się czuć winni, że spodziewają się dziecka? Odpowiedz Link
chmurka_257 Re: rozczarowania swiateczne.Te duze i malenkie : 22.12.09, 11:28 jowita771 napisał: > Ale czy w porządku jest okazywanie swego niezadowolenia tym, którym się udało? > czy mają się czuć winni, że spodziewają się dziecka? nie ,ale czasem ten ból jest tak silny ,że człowiek nie panuje nad swoimi emocjami i czuje żal do wszystkich w koło ,a szczególnie do przyszłych matek Odpowiedz Link
tabakierka2 Re: rozczarowania swiateczne.Te duze i malenkie : 22.12.09, 11:29 jowita771 napisał: > Ale czy w porządku jest okazywanie swego niezadowolenia tym, którym się udało? > czy mają się czuć winni, że spodziewają się dziecka? takie uczucia pojawiają się niezależnie od woli, niestety Nikt nie musi się czuć winnym, absolutnie nie o to chodzi, wystarczy wczuć się w sytuację osoby bezskutecznie starającej się o dziecko. To torchę jakby przy permanentnie bezrobotnym nie z jego winy, afiszować się nową pracą i opowiadać o realizacji zawodowej... Odpowiedz Link
jowita771 Re: rozczarowania swiateczne.Te duze i malenkie : 22.12.09, 11:45 Zgadzam się, dziewczyny, że nad uczuciami nie można zapanować, ale już na to, czy będziemy komuś okazywać niechęć, mamy wpływ. Odpowiedz Link
tabakierka2 Re: rozczarowania swiateczne.Te duze i malenkie : 22.12.09, 11:47 jowita771 napisał: > Zgadzam się, dziewczyny, że nad uczuciami nie można zapanować, ale już na to, > czy będziemy komuś okazywać niechęć, mamy wpływ. szczególnie jak czujesz, że zaraz się wewnętrznie rozpadniesz nad bólem wewnętrznym naprawdę nie można zapanować, jowita. można nie okazywać niechęci, ale przez 10-15 minut, a z każdą kolejną poczucie żalu i frustracji rośnie, szczególnie kiedy przyszła matka siedzi obok Ciebie Odpowiedz Link
chmurka_257 Re: rozczarowania swiateczne.Te duze i malenkie : 22.12.09, 11:53 > żalu i frustracji rośnie, szczególnie kiedy przyszła matka siedzi > obok Ciebie żeby one tylko siedziała,gorzej jak takie przyszłe matki zaczynają głaskać się po brzuchu, gadac o ciuszkach ,wózkach ,mleczkach ,a nie daj boże o widzianym na usg bijącym serduszku Odpowiedz Link
esse-lte Chmurka 22.12.09, 12:09 w życiu tego nie robiłam. Raz,że usg w 95 roku było tylko w nielicznych gabinetach dwa to głaskania po brzuchu nie polecała znajoma położna trzy to ciuszki,wózki ,łózeczka zostały zakupione dopiero po porodzie cztery a właściwie to powinno być JEDEN- Chmurka ja mam rozum i go używam.W życiu nie gadałbym o takich rzeczach mając obok siebie osobę po poronieniu czy leczeniu.Mam olej w głowie i kulturę więc rozmowy dotyczyły pogody,zakupu mieszkania itp nawet strój miałam normalny i brzucha nie eksponowałam.Jak się chce do kogos przyczepić to wystarczy nawet kupić nie taki samochód Auto też było powodem kłótni bo oni kupili osobowy a my vana hehehe. Odpowiedz Link
chmurka_257 Re: Chmurka 22.12.09, 12:14 sse-lte napisała: > w życiu tego nie robiłam. > Raz,że usg w 95 roku było tylko w nielicznych gabinetach > dwa to głaskania po brzuchu nie polecała znajoma położna > trzy to ciuszki,wózki ,łózeczka zostały zakupione dopiero po porodzie > cztery a właściwie to powinno być JEDEN- Chmurka ja mam rozum i go > używam.W życiu nie gadałbym o takich rzeczach mając obok siebie > osobę po poronieniu czy leczeniu.Mam olej w głowie i kulturę więc > rozmowy dotyczyły pogody,zakupu mieszkania itp nawet strój miałam > normalny i brzucha nie eksponowałam.Jak się chce do kogos przyczepić > to wystarczy nawet kupić nie taki samochód > Auto też było powodem kłótni bo oni kupili osobowy a my vana hehehe. > ja tu nie napisałam o Tobie ,tylko ogólnie ,jak się zachowują często przyszłe matki nie zwracając/zapominając ,że obok siedzi ktoś komu to sprawia ból. Odpowiedz Link
tabakierka2 Re: Chmurka 22.12.09, 12:16 esse-lte napisała: > W życiu nie gadałbym o takich rzeczach mając obok siebie > osobę po poronieniu czy leczeniu wybacz, ale tego zwykle ludzie nie mają wypisanego na czole, a mało kto mówi o tym głośno. Odpowiedz Link
mme_marsupilami Re: rozczarowania swiateczne.Te duze i malenkie : 22.12.09, 12:03 Przepraszam, ale wedlug mnie chamstwem jest pokazywanie swojej zazdrosci (to nie jest "zal i tesknota" skoro stroi sie fochy przy calej rodzinie) kobiecie w ciazy i wprowadzanie nerwowej atmosfery. Unikalabym spotkan ze szwagierka z korzyscia dla obu stron, bo z opisu wynika, ze ona ma wiecej takich drazliwych tematow. Odpowiedz Link
tabakierka2 Re: rozczarowania swiateczne.Te duze i malenkie : 22.12.09, 12:08 mme_marsupilami napisała: > Przepraszam, ale wedlug mnie chamstwem jest pokazywanie swojej zazdrosci (to ni > e jest "zal i tesknota" skoro stroi sie fochy przy calej rodzinie) kobiecie w c > iazy i wprowadzanie nerwowej atmosfery. To nie jest zazdrość, to jest właśnie żal/poczucie niesprawiedliwości/poczucie wewnętrznego bólu. Może i jakaś forma zazdrości. Ale nie zrozumie tego nikt, kogo temat nie dotyczy i kto nigdy nie był w takiej sytuacji. A nikomu nie życzę. Odpowiedz Link
esse-lte post zdominowany:) 22.12.09, 12:15 napisałam wyżej,że szwagierka miała fochy o ciąże.Ok Zakup auta też stanowił problem no a moja druga ciąza to już przelanie czary goryczy.Czy dla uspokojenia sumienia szwagierki tez miałam mieć jedynaka aby jej nie drażnić? Czy przed wizytą u teściów powinnam to młodsze zmykać w piwnicy? Dodam tylko aby zakońcvzyć temat,że drugiego syna urodziłam w 2002 roku i od tego czasu szwagier ze szwagierką nie widzieli (nie mówię o mijaniu sie na ulicy) mojego dziecka. Poczuła się urażona ??? i oznajmiła teściom,że jej noga tu nie postanie.Teściowa próbowała coś tam naprawiać ale jej syn z żoną postanowli ,że tylko jej rodzina jest d\odpowiednia do kontaktów i koniec. Dodam,że jej brat jest rozwiedziony bowiem Małgorzata okazała się złą żoną i nie chciała mieszkać z mężem i teściową tylko chciała wynając kawalerkę.Tak zaraz po slubie,chańba. Czyli co,moja wina bo zaciązyłam czy coś ma z głową? Odpowiedz Link
tabakierka2 Re: post zdominowany:) 22.12.09, 12:20 esse-lte napisała: > Czyli co,moja wina bo zaciązyłam czy coś ma z głową? nie wiem, bo się pogubiłam Odpowiedz Link
tabakierka2 Re: rozczarowania swiateczne.Te duze i malenkie : 22.12.09, 11:27 jowita771 napisał: > > obrzydliwe to, co napisałaś > > Nie zgadzam się, obrzydliwe jest to, że ktoś starający się o dziecko (pomijam, > że starania przez pół roku to jeszcze nie bardzo można staraniami nazwać), może > mieć pretensje i stroić fochy, bo ktoś inny dziecko ma albo jest w ciąży. Jak t > o > świadczy o osobie starającej się? Czy tylko jej należy się macierzyństwo, a > ludzie z otoczenia powinni sobie rodzicielstwo odpuścić, bo takiej starającej > się może być przykro? No litości. może jej być przykro. Ale co tam...Głodny sytego nie zrozumie. nie twierdzę, że ktoś inny ma zrezygnować z macierzyństwa, ale trochę taktu i delikatności w takiej sytuacji potrzeba. Odpowiedz Link
jowita771 Re: rozczarowania swiateczne.Te duze i malenkie : 22.12.09, 11:30 Zgadzam się, ale pod to trochę taktu można podciągnąć nieopowiadanie o dolegliwościach ciążowych przy starających się, z drugiej strony wymaganie, żeby ciężarna brzuch chowała, to przesada. Odpowiedz Link
tabakierka2 Re: rozczarowania swiateczne.Te duze i malenkie : 22.12.09, 11:36 jowita771 napisał: > Zgadzam się, ale pod to trochę taktu można podciągnąć nieopowiadanie o > dolegliwościach ciążowych przy starających się, z drugiej strony wymaganie, żeb > y > ciężarna brzuch chowała, to przesada. nikomu tego nie sugeruję (chowania brzucha). Tyle, że kobieta starająca sie o dziecko często czuje nienawiść/żal/poczucie krzywdy do przyszłych matek i nie jest to od niej zależne. czytałam kiedyś, że dla kobiety każdy miesiąc bezskutecznych starań (tutaj była podana granica, od którego miesiąca starań to się może pojawić) jest stresem porównywalnym do żałoby po śmierci kogoś bliskiego. Najgorsze, że kobietom takim nie pozwala się mówić o swoich uczuciach, a później mamy takie komentarze. Odpowiedz Link
chmurka_257 Re: rozczarowania swiateczne.Te duze i malenkie : 22.12.09, 11:44 > Tyle, że kobieta starająca sie o dziecko często czuje > nienawiść/żal/poczucie krzywdy do przyszłych matek i nie jest to od > niej zależne. czytałam kiedyś, że dla kobiety każdy miesiąc > bezskutecznych starań (tutaj była podana granica, od którego > miesiąca starań to się może pojawić) jest stresem porównywalnym do > żałoby po śmierci kogoś bliskiego. Najgorsze, że kobietom takim nie > pozwala się mówić o swoich uczuciach, a później mamy takie > komentarze. Dokładnie tabakierko ,podpisuję się pod tym. Pamiętam ,jak kilka miesięcy po bezskutecznych staraniach ,dowiedziałam się o ciąży mojej przyjaciółki .Nie wiem dlaczego tak się stało ,ale czułam tak okropny żal do niej ,że nie chciałam jej nawet widywać.Uważałam ,że jej się to dziecko nie należy tak jak mnie ,twierdziłam ,że ona się nie nadaje na matkę,że jej to dziecko nie było potrzebne tak jak mnie Odpowiedz Link
tabakierka2 Re: rozczarowania swiateczne.Te duze i malenkie : 22.12.09, 11:49 bo to jest właśnie ta nieracjonalność kobiet starających się o dziecko. Myślenie staje się bezsensownie, wnioski również. Chmurko, mi również jest ciężko spotykać się z kobietami w ciąży/ z niemowlakami, a każda ciąża w rodzinie jest DLA MNIE osobistym dramatem (na zasadzie 'znów mnie ominęła kolejka', jakby w ogóle była jakaś kolejka:/) Odpowiedz Link
chmurka_257 Re: rozczarowania swiateczne.Te duze i malenkie : 22.12.09, 11:55 > Chmurko, mi również jest ciężko spotykać się z kobietami w ciąży/ z > niemowlakami, a każda ciąża w rodzinie jest DLA MNIE osobistym > dramatem (na zasadzie 'znów mnie ominęła kolejka', jakby w ogóle > była jakaś kolejka:/) tabakierko ,ale ten ból kiedyś minie ,uwierz mi Odpowiedz Link
esse-lte no tak 22.12.09, 12:00 ale pół roku starań to nie choroba(tak jak napisałam wyżej) Nikt nie mówił i nie odmieniał wyrazu ciąża przez przypadki tylko były tzw romwoy przy stole o wszystkim i niczym.Temat ciązy nie był poruszany. Skoro juz była w ciązy i ja również zaszłam to co było przeszkodą? Że ja przytłam 5 kilo a ona obżerając się 18 kg? Dlaczego moja ciąża była problemem a ciąze jej kolezanek normalnym stanem? Dlaczego do mnojego dziecka była uprzedzona do dzieci koleżanek miła? Czyżby rywalizacja rodzinna? Nie wiem jak mogą zachować się kobiety po poronieniu,kobiety starające się o dziecko ale skoro druga strona nie porusza tematu to co mam zejśc z oczu? Nie pokazywać się. Skoro jej decyzja,że córka zostaje jedynaczką zaś moja i męża i pozwalamy sobie na jeszcze jedno dziecko to gwóźdz do trumny.Czy ja mam równiez mieć tylko jedynaka bo szanowna pani zakończyła rozród. Kazda przezywa inaczej co nie oznacza,że mamy zamykać się w sobie albo nałożyć worek pokutny bo... Nie manifestuję tego,że mam dwoje dzieci i ci co nie mają to nie rodzice tylko albo się tym w gronie osób starających się chwalę albo normalnie rozmawiam.Stawiać kogoś w pozycji ty masz dziecko jesteś be a ja nie mam więc musisz mi wspólczuć chyba nie tym polega. Odpowiedz Link
tabakierka2 Re: no tak 22.12.09, 12:15 esse-lte napisała: > ale pół roku starań to nie choroba(tak jak napisałam wyżej) Nie twierdzę, ze to choroba. Ale to silny stres. > Czyżby rywalizacja rodzinna? a tego to już nie wiem. Nie wnikam tak głeboko w rodzinne konflikty. Widzę tylko, że prawie w każdej Twojej wypowiedzi jest chęć wywyższenia się (bo ona ma mgr, a Ty podyplomówkę, bo jej dziecko jest rude <?!?!?!!?>a Twoje nie - nie wiem na ile to jest jej podejście, a na ile Twoja interpretacja). Wresji Twojej szwagierki nie znam. > Skoro jej decyzja,że córka zostaje jedynaczką zaś moja i męża i > pozwalamy sobie na jeszcze jedno dziecko to gwóźdz do trumny.Czy ja > mam równiez mieć tylko jedynaka bo szanowna pani zakończyła rozród. a moze znów ma problemy z zajściem w ciąże??? bardzo czesto ludzie z takim problemem mówią, że to nie czas na dziecko, bo pieniądze, bo edukacja, bo chęć wolności...itd. Rzadko ludzie mówią wprost, że mają problem z poczęciem. Stawiać kogoś w pozycji ty masz dziecko jesteś > be a ja nie mam więc musisz mi wspólczuć chyba nie tym polega. to nie jest stawianie kogoś w pozycji - to, co przeżywa osoba starająca sie, wykracza poza racjonalizm. Uczucia te są spotęgowane stresem. Tłumaczyłam to już. Jesli nie rozumiesz, to pewnie nie zrozumiesz, ale nie mam pretensji - sama tego wcześniej również nie rozumiałam. Odpowiedz Link
moonshana Re: no tak 22.12.09, 12:22 bo ona Cię po prostu nie lubi posłuchaj... jak byłam w ciąży, szwagierka męża głęboko mnie nienawidziła. potem dowiedziałam się że ma za sobą poronienia. obydwoje, ona i jej mąż docinali mi jak tylko mogli. ba, wręcz czułam ogromną złość płynącą od nich w moim kierunku. sytuacja była na tyle przykra że z obawami jeździłam na spędy rodzinne. tabakierko, mój mały synek urodził się martwy. wiem, co czujesz... złość, żal, zazdrość, też miałam takie odczucia. ale nigdy nie pozwoliłam sobie na jakiekolwiek złośliwości w stosunku do kobiety w ciąży. za dobrze pamiętam jak ciężarna się wtedy czuje. Odpowiedz Link
tabakierka2 Re: no tak 22.12.09, 12:26 moonshana napisała: > > tabakierko, mój mały synek urodził się martwy. wiem, co czujesz... > złość, żal, zazdrość, też miałam takie odczucia. ale nigdy nie pozwoliłam sobie > na jakiekolwiek złośliwości w stosunku do kobiety w ciąży. za dobrze pamiętam > jak ciężarna się wtedy czuje. ja również nigdy nie pozwalam sobie na złośliwości w stosunku do jakiejkolwiek kobiety w ciąży, czy z niemowlakiem, tyle, że co czuję, to czuję a tłumienie tych uczuć wcale mi na dobre nie wychodzi ale to już szczegół. Moonshana strasznie mi przykro z powodu synka udało Ci sie szczęśliwie zostać mamą? Odpowiedz Link
pszczolaasia moonshana 22.12.09, 12:51 strasznie mi przykro... wiesz co bylo powodem? zycze z calego serca powodzenia. z calego! tabace zreszta tez co do tematu. tabaka ma troche racji. tych uczuc nie mozna opanwoac. to sie czuje i juz. racjonalnie mozna sobie wiele rzeczy wytlumaczyc ale stes jaki ma para leczaca sie na nieplodnosc to cos niebywalego. inna sprawa czy ktos kto sie stara raptem pare miechow i urzadza z dzwinych wzgledow wyscig szczurow z szwagierka to ktos kto naprawde cierpi bo sie leczy na nieplodnosc czy po prostu ma problem z tym ze nie jest pierwszy. te rzeczy bym odroznila. Odpowiedz Link
moonshana Re: moonshana 22.12.09, 13:01 nie wiem co było powodem. wybaczcie, ale raczej nie chcę o tym mówić. wracając do tematu; uczuć opanować się nie da, zgadza się. dlatego na początku po prostu nie bywałam tam, gdzie były małe dzieci. nie chciałam cierpieć, nie chciałam także aby ktoś cierpiał przeze mnie. i o to tu chodzi. jak dziewczyny słusznie napisały, nie rozgłasza sie na lewo i prawo o swoich nieszczęściach. ale trzeba pamiętać aby nasze nieszczęście nie przysporzyło cierpień innym. inna sprawa że ludzie są podli, mamuśki także ( mamuśka w końcu też człowiek). i taka złośliwa mamuśka wiedząc o sytuacji kobiety po przejściach potrafi swoim podłym jęzorem napsuć sporo krwi. ale niestety, gdyby tak wszystkich którzy na to zasługują walić po pyskach to by nam rączki poomdlewały Odpowiedz Link
pszczolaasia Re: moonshana 22.12.09, 13:21 no wiec ja tez nie chodzilam i nie przebywalam ale uczuc opanowac sie nie da. choc podchodzilam i podchodze do tego dosc racjonalnie to musze powiedziec ze ciaze mojej siostry (jako jednyna ciaze) przezylam dosc ciezko. a teraz jest moim ulubionym krzesniakiem lat 4 po prostu trzeba sobie radzic..jak kto umie. Odpowiedz Link
moonshana Re: no tak 22.12.09, 12:34 tłumić tych uczuć nie można. trzeba od czasu do czasu przed kimś się porządnie wygadać, wywrzeszczeć, wypłakać. jeśli będziesz tłumiła żal, złość, zazdrość - to te uczucia w końcu zapanują nad Tobą. czego Ci absolutnie nie życzę. Odpowiedz Link
bacha1979 Re: no tak 22.12.09, 12:39 esse-lte widać, że szczerze nie znoisz swojej szwagierki. Odpowiedz Link
esse-lte Re: no tak 22.12.09, 12:45 od 7 lat sie nie spotykamy.Ja więc nie znoszę? Starałam się ale każda du...kiedyś twardnieje. Nie będę przytaczać ile żółci od niej sie wylało bo i tak zdominowałam watek ale ja starałam się.]Powiem tylko,że prosiłam na chrzestną odmówiła,zaprosiłam na chrzciny -nie przyszła. Na cywilnym dostała miała focha a na kościelny nie przyszła. Kto kogo nie znosi? Odpowiedz Link
jowita771 Re: rozczarowania swiateczne.Te duze i malenkie : 22.12.09, 10:56 Jako dziecko nigdy nie spędzałam świąt z ojcem i jego rodziną. Wtedy spędzałam tam tylko wakacje i ferie. Któregoś lata tata mnie zapytał, czy nie chciałabym przyjechać BN, bardzo chciałam. Umówiliśmy się, że przed świętami zadzwoni i się dogadamy dokładnie. Byłam dzieckiem-dupą i wstydziłam się zapytać mamę, czy mogę jechać na święta do taty, ale w miarę, jak zbliżały się święta, czekałam coraz bardziej niecierpliwie. A tata nie dzwonił. Zadzwonił w wigilię z życzeniami, było mi przykro, że mnie nie zaprosił na święta. Po paru miesiącach rozmawiałam z mamą o ojcu i powiedziała, że dzwonił do niej przed świętami i chciał, żebym przyjechała, ale powiedziała, że ja nie chcę. I była pewna, że tak było, bo przecież, gdybym chciała, to bym coś powiedziała, a zawsze spędzałam święta w domu i to lubiłam. Odpowiedz Link
mamamira Re: rozczarowania swiateczne.Te duze i malenkie : 22.12.09, 11:23 Bylo to 20 lat temu,pierwsze święta na emigracji,był tylko płacz i tęsknota.Dobiła mnie teściowa zaprosiła nas ale siedzieliśmy prawie przy pustym stole bo ona nie zdarzyła nic ugotować poza kapusta z grzybami dobrze ze ja przyniosłam pierogi. Odpowiedz Link
zefirekk Re: rozczarowania swiateczne.Te duze i malenkie : 22.12.09, 12:35 jeszcze nie przeżyłam rozczarowań związanych ze świętami, ale wszystko przede mną może Odpowiedz Link
ez-aw Re: rozczarowania swiateczne.Te duze i malenkie : 22.12.09, 14:11 Małe rozczarowania: Awantury, to pamiętam przy prawie każdych świętach. Duże: W zeszłym roku. Tyle, ze to były wtedy najgorsze 3 miesiące w moim życiu, a Święta zwyczajnie wypadły w tym czasie Wszystko wskazuje, że w tym roku będzie lepiej. Odpowiedz Link
doral2 Re: rozczarowania swiateczne.Te duze i malenkie : 22.12.09, 17:18 wącik zdryfował w pieluchy moje rozczarowanie świąteczne to te, kiedy dowiedziałam się, że święty mikołaj to ściema. ale i tak nadal w niego wierzę Odpowiedz Link
hellious Re: rozczarowania swiateczne.Te duze i malenkie : 22.12.09, 17:22 Male rozczarowanie takie, ze bratowa nie zaproponowala mi pomocy przy wigilii. Kiedys sie srednio lubilysmy, wiec pomocy zadnej nie oczekiwalam, ale teraz, kiedy nasze stosunki sa raczej serdeczne, nadal nic. Zapytacie pewnie dlaczego nie poprosze. Otoz wiem, ze raczej by nie odmowila, ale jej mina przy pomocy bylaby na tyle niefajna, ze wole sobie darowac... Odpowiedz Link
tabakierka2 Hellu 23.12.09, 07:22 może ona myśli, że nie chcesz? moja mama ma takie podejście. W zeszłym roku mój nowopoślubiony mąż słysząc moją mamę (/no tak!!! jak zwykle wszystko muszę robić sama, nic mi nie pomożecie. Takie mam święta, że cały dzień w kuchni..../) postanowił zlitować się nad kobieciną. My z tatą mu odradzaliśmy, ale jak chce, to niech ma I sam się przekonał, że moja mama i współpraca to ogień i woda w tym roku dołącza do naszej (mojej i taty) drużyny lepienia pierogów Odpowiedz Link
hellious Re: Hellu 23.12.09, 09:56 Nie, Rysa, nie sadze zeby ona sie w ogole nad tym zastanawiala. Ona nie czuje sie w obowiazku nawet mojej babci herbaty podac jak jest chora, wiec swieta tym bardziej jej zwisaja. Jestem pewna, ze gdybym powiedziala ze nie zrobie wigilii, oni by machneli reka i swiat by nie bylo. Odpowiedz Link