mathiola
29.12.09, 22:07
Mam mieszane uczucia.
Z jednej strony - o niebo lepiej niż dom dziecka.
Z drugie strony - nie umiem wyobrazić sobie dziecka, które jest po prostu
rzucane z kąta w kąt. Z domu dziecka do rodziny zastępczej. Tam znajdzie
ludzi, których pokocha, przyzwyczai się, bach, do następnego domu, bo ktoś je
zaadoptował.
Nie wiem.
Dla mnie ideałem byłaby sytuacja, kiedy dziecko, które z jakiegoś powodu nie
ma już rodziców trafia od razu do rodziny adopcyjnej, w której wychowuje się
nieprzerwanie...
Czy to tak trudno zrobić?