Dziecie moje - pannica lat 6 w dniu wczorajszym z samego rana
posiadało przybytek w postaci kataru i "zawalonego" nosa.
Po całym dniu miałam wrażenie, że katar znikł po czym pojawił się
ponownie wieczorem. Wtdy dziecie zostało natarte na noc maściami...
Rano dzisiaj katar raz lejący, raz gęsty

i od czasu do czasu
kaszel, taki głęboki, odrywający...
Bez gorączki, i innych objawów.
Teraz jakby lekko katar znikł znowu, ale jak oddycha to tak jakoś
ciężkawo.
I pytanie:
1. Postawić wieczorem bańki, zastosować metody babcine?
2. Zostawić tak jak jest tylko przetrzymać w domu?
3. Puścić do przedszkola i niech się dzieje co chce?
Bo nie wiem sama co by tu zrobić, jakoś tak nie wiadomo jak jest.
A zastanawiam się wcześniej bo jakby co to muszę opiekę na jutro
szukać
Dziękuję za uwagę
Nie wspomnę o tym, że takie ambitne plany na dzień dzisiejszy
mieliśmy: sanki, kino

a tu nici