Dziecko mnie wykańcza fizycznie i psychicznie! Od tygodnia chory i budzi się co noc po kilka razy. I mnie wola. I ja mam nosić, podać picie, przykryć, pomasować, podać syrop, nosić, pieluchę zmienić... Tata mógłby nie istnieć... Ja już mam dość! Rano budzę się i nie wiem jak się nazywam. I na dodatek podłapałam od młodego

O tyle dobrze, że chłop mógł się spóźnić do pracy - na szybko do lekarza podskoczyłam. I dopiero po 16 mam chwilę wolnego, ale co z tego jak młody drze się "Mama!" albo "nie, mama może".
Ktoś chętny na taki marudny egzemplarz?
Że już nie wspomnę o bałaganie w domu bo nie mam kiedy sprzątać... Z lenistwa i wygody obiadów nie gotuję nawet - zamawiam z dowozem bo bym się wykończyła totalnie. I ząb mnie boli

A Dentysta za ponad miesiąc (najwcześniejsza wizyta prywatnie,szok normalnie).
Dajcie mi siły!