15.12.11, 20:08
Masakra jakaś jest dzisiaj, poząrłam się z M., czuję sie olewana, nikt mnie nie słucha, o każdy bzdet muszę się dopraszać, czuję się ciągle tak jakbym mu zawadzała... Dzieci mają fazę kłótni o każdą pierdołę co dodatkowo doprowadza mnie do szału.
Chata nieogarnięta, dzisiejsze zakupy dodatkowo mnie rozdrażniły- ostatnio mam duży problem, bo zwyczajnie mam ataki paniki w tłumie ludzi (a wiadomo jak jest przed świętami uncertain ), nie mam kiedy kupić prezentów, zresztą i tak z kasą bardzo krucho- czekam na opiekuńczy z ZUS i pewnie sobie poczekam, a o czymś takim jak premia na święta mogę zapomnieć ...
Brzuch mnie boli, niedobrze mi jak cokolwiek zjem, spać nie mogę, tłukę się po domu do 2 w nocy, a 0 5.30 muszę zwlec się do pracy...
Ja pier... mam tak dosyć wszystkiego...
Obserwuj wątek
    • doral2 Re: Dół... 15.12.11, 21:02
      przedświąteczny czas jest trudny i wiele związków przechodzi wtedy kryzys.
      kobiety na siebie biorą za dużo obowiązków i oczekują pomocy od chłopów, ale oni coś mają ciężko z myśleniem..
    • hedna Re: Dół... 15.12.11, 21:18
      W wielu kwestiach mam podobnie,bardzo podobnie
    • ez-aw Re: Dół... 15.12.11, 21:44
      Ponieważ nie mam czasu i są inne rzeczy ważniejsze, ja nie spinam się przed świętami. Nie posprzątam na błysk, tylko normalnie. Szkoda moich nerwów i czasu. A dodatkowo nie muszę się dopraszać o wszystko, by mi pomogli. Zrobię ile mogę i tyle.
      Zakupy robię przez internet, więc kolejki odpadają. Prezenty tez już kupione. Część jedzenia zamawiam, cześć gotuję. Ważne byśmy byli razem. Zmęczona i zdenerwowana nie będę się cieszyć świętami.
      Może przemyśl to sobie?
      • tysia77 Re: Dół... 15.12.11, 21:48
        Zgadzam się z ez-aw,mam podbne podejście.
      • melancho_lia Re: Dół... 15.12.11, 21:51
        To nawet nie jest kwestia świąt, ogólnie czuję się coraz gorzej psychicznie, wszystko mnie denerwuje, coraz rzadziej się usmiecham, coraz gorzej się czuję.
        Może dlatego, ze miałam ciężki listopad, że mam nieciekawą sytuację w pracy, że kasy brakuje, że cięzko znaleźć czas nawet na spokojne wypicie herbaty...
        Tak chciałam pojęczeć. Pewnie @ się zbliża i stąd dodatkowo ten podły nastrój.
        • ez-aw Re: Dół... 16.12.11, 00:40
          Melancholia - miałaś kiepski listopad. Jam mam tak od marca. Same choroby, szpitale, terapie i kłopoty w pracy. I chyba właśnie to dało mi ten dystans. Nie spinam się, mam to gdzieś. Robię to co ważne, nie zwracając uwagi na drobiazgi.
          Wygląda na to, że potrzeba Ci czasu na oswojenie się z nową sytuacją. Musisz usiąść i przemyśleć, co ważne, na co warto tracić nerwy. Resztę olać i poszukać czasu dla siebie - bo to jest ważne. Na długi dystans nie dasz rady inaczej. Jeśli Ty będziesz nieszczęśliwa, to Twoja rodzina o wyczuje i też będzie jej źle. A to skupi się na Tobie. Tak zamyka się koło.
          Trochę luzu, trochę odpoczynku. Dasz rade.
          • melancho_lia Re: Dół... 16.12.11, 07:33
            Ja niestety z różnymi przeciwnościami borykam się od lat, od pół roku usiłuję zebrać się do kupy, ale jakoś mi to nie wychodzi. Poczucie beznadziejności wszystkiego, a zwłaszcza mnie samej, jest przytłaczające.
            Listopad to była taka "kropla", która dopełniła wszystkiego. Ja zwyczajnie tracę siły na użeranie się z życiem...
            • ez-aw Re: Dół... 16.12.11, 10:14
              A może pomoc psychologa?
              Bo zaczyna to brzmieć poważnie.
              • melancho_lia Re: Dół... 16.12.11, 10:21
                I jest poważne. Z pomocy specjalistów korzystam, tyle, ze nie psychologów- nie mam za grosz zaufania do tego zawodu. Wolę już iść do odpowiedniego lekarza. Diagnozę mam, a właściwie dwie różne uncertain No i co z tego jak nadal jest mi źle, a otoczenie mi nie pomaga w pozbieraniu się.
                Gdyby nie dzieci to bym z łóżka nie wstawała.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka