może któraś z was też ma/miała taki problem. jestem ciekawa, co na to wasi lekarze? jak was leczyli? ja od pewnego czasu mam wiecznie coś - stosuję clotrimazol - pomaga na miesiąc, dwa a później znowu jazda. tabsy biorę ponad rok, cytologia z października wyszła ok. dzisiaj idę do gina na dłuuugo wyczekiwaną wizytę (rejestrowałam się w kwietniu

), ale moja pani doktor lubi pewne sprawy lekceważyć. dlatego chciałam się was poradzić, co wasi lekarze działali w takiej sytuacji? kolejna cytologia, wymaz jakiś? może to jest błahostka, ale może nie, nie chciałabym czegoś przegapić no i chciałabym wreszcie mieć spokój.
dodam że możliwość pójść na wizytę do innego lekarza będę miała najwcześniej za miesiąc, więc muszę tą moją dzisiaj przycisnąć