liwilla1
21.07.09, 21:06
tyle rodziła kilka dni temu moja znajoma swoje pierwsze dziecko. po 43
godzinach (słownie: czterdziestu trzech) od odejscia wod i skurczy z
roznorodna amplituda od 3 do 15 minut i praktycznie slimaczym postepowaniu
rozwarcia (doszla maks do 5 cm) nagle dziecku spadlo tentno i lekarze
zakonczyli porod przez cc. maluch zdrowy, mama obolala ale szczesliwa. ale do
sedna.
gdy spotkalam sie z mezem i ojcem dziecka, a moim serdecznym przyjacielem i
wyrazilam wspolczucie, ze biednej dziewczynie pozwolili cierpiec blisko dwie
doby, powiedzial, ze dobrze sie stalo, ze lekarze i polozne robili wszystko by
dziecko przyszlo na swiat naturalnie. nawet byl zdziwiony, ze ja jestem
zdziwiona, ze lekarze zwlekali z cieciem az sytuacja stala sie niebezpieczna
dla zdrowia dziecka.
dla mnie to nie do pomyslenia, zeby pozwolic tak dlugo cierpiec kobiecie przy
wyraznym braku postepu porodu. ale tak mysle, ze moze mam zbyt skazone
cywilizacja podejscie, a porod to powinno byc kilkudniowe traumatyczne przezycie?