sunrise6
18.05.07, 19:18
Witam,
Jestem mezatka od 6 lat, a razem jesteśmy od 15 (mam 31 lat, on 36) Więc
razem od zawsze. Zawsze zakochani, dla siebie…lecz do czasu. Od 5 lat mamy
Internet dzieki któremu mój nieśmiały mąż zaczął realizować się jako netowy
podrywacz. Pierwsze netowe kochanki bardzo przeżyłam ale zawsze obiecywał
poprawę. Ze zerwie z nimi że mu na mnie zależy… itp. Itd. Pojawiło się
oczekiwane dziecko…No i załamanie nerwowe u niego z powodu „reorganizacji”
naszego zycia. Znowu pojawiły się kochanki…. Znikały po kolejnych awanturach…
Jakiś czas spokój (nowe hobby albo hazard netowy, albo netowe gierki),, potem
znowu rozmowy na różnego rodzaju forach tematycznych(o kochankach, flircie
itp.) doprowadziły teraz do teo że mój mąż mnie zdradził fizycznie juz z
jakąś panienką (22 lata) . W dodatku się do tego przyznał. Jestem w 36 tyg
ciąży, jest to dla mnie szok. Staram się nie denerwować, staram się jakoś to
sobie spokojnie poukładać , chociaż ciężko gdyż drugie dziecko jednak mi
teraz tego nie ułatwi. On miał zawsze bardzo duże potrzeby seksualne, ja
mniejsze a jego pociąg do netowych flirtów sprawiał że ja z kolei nie miałam
ochoty po tym jak wyczytałam co wypisuje tym kobietom…
Dowiedziałam się o tej zdradzie 3 dni temu…
Rozmawialiśmy, ale on uważa że to częściowo moja wina, bo nie spełniam jego
oczekiwań seksualnych. Chce od niego odejść bo nie mam siły na kolejne
przeżywanie tych jego romansów. Najgorsze też że musimy razem mieszkać bo
mamy wspólne mieszkanie….I brak pieniędzy na kupno drugiego.
Generalnie jest on dobrym ojcem bardzo dba o swoje dziecko. I to niestety
całe jego zaangażowanie w naszą rodzinę – bo każda wolna chwila to chwila z
Internetem i koleżankami…
Nie wiem czy rozwód to najlepsze wyjście, na terapie na pewno nie pójdziemy,
mieszkać osobno też nie ma jak za bardzo, myślę aby dzieciaki zabrać za
granicę tam poszukać pracy, i to może byłoby najlepsze…
Sama nie iwem co mam robić, on nie czuje żadnej skruchy z tego powodu,
jeszcze bezczelnie mi dziś zakomunikował że po pracy się wybiera na piwo, bo
co nie wolno mu?
Nie będę go przecież ograniczać…
Jestem załamana, rodzę za jakieś 3 tyg, potrzebuję wsparcia a okazało się że
tak naprawdę jestem sama…
Pozdrawiam
K.