alicjajulia
16.02.08, 11:48
Od śmierci Artura praktycznie nie płakałam, na pogrzebie jako jedna z
nielicznych osób. Tak to trwało półtora miesiąca. Nawet denerwowało mnie, że
wszyscy wokół płaczą. A od trzech dni nie mogę przestać, zaczęłam chyba w
końcu czuć, jak to boli. Całą noc wyłam w jego bluzę, która jeszcze pachnie
nim. Wcześniej byłam chyba otumaniona szokiem i jakoś dawałam radę. Dzisiaj
nic mi się nie chce, nie chcę wstawać z łóżka, nie chcę być, a tu trójka
małych dzieci domaga się mamy...