pracująca żona to dopiero problem :(

06.06.08, 16:00
witam. Po 3 latach wychowawczego chcałam wrócić do pracy. Mówię
mężowi że może nadszedł czas by pomyśleć o pracy. A On wpadł w szał.
Na codzień to spokojny człowiek przez 8 lat małżeństwa nigdy się nie
kłóciliśmy. Skończyliśmy studia w tym samym roku, prawie w tym samym
czasie podejmowaliśmy pracę, póżniej urodziłam dziecko i podjeliśmy
decyzję że zostaje z dzieckiem ( dziecko w pierwszych miesiącach
życia przeszło skomplikowaną operację, później rehabilitacja ). No
na tamten czas taka decyzji była słuszna. Ale teraz z małym wszystko
w porządku więc chciałam powrócić do pracy. Już się duszę w domu,
już tego nie wytrzymuję. A mąż powiedział że zabrania bo : praca
mało płatna, bo on chce jechać z nami na wakacje, bo zniedbam
dziecko. Tak się wczoraj załamałam że zapomniałam zrobić mu
śniadanie do pracy na następny dzień. Rano budzi mnie i komentarz "
no pracująca już mnie zaniedbujesz". Proszę oceńcie obiektywnie.
Praca naprawdę niewiele płatna, połowa poszłaby na prywatne
przedszkole ( dziecko już tam było 3 razy i jest wniebowzięte )a
kolejne 30 procent na opiekunkę która by musiała odebrac dziecko o
14 z przedszkola i posiedzieć z nią 1,5 godzinki. ( praca jest
jednozmianowa od 7 do 15 )Poza tym spore szanse że po powrocie
dostanę 3 miesięczne wypowiedzenie. Tyle tylko że tak bardzo chcę
pracować zawodoo. Ale może to taka moja fanabelia. Już zaczynam
wierzyć że to coś złego.
    • burza4 Re: pracująca żona to dopiero problem :( 06.06.08, 16:55
      sama czujesz, że to nie fanaberia, bo czegoś ci brakuje.
      Szczerze mówiąc - dziecku też. Nawet najlepsza matka siedząc w domu
      nie koncentruje uwagi na dziecku przez 8 godzin. Dzieciak w
      przedszkolu ma po prostu lepiej zorganizowany czas, towarzystwo
      rówieśników, zabawy edukacyjne itd. Tekst o zaniedbaniu dziecka
      możesz między bajki włożyć, tym bardziej, że sama piszesz, że
      dziecku w przedszkolu się bardzo podoba.

      resztę spraw można rozwiązać - do pracy wrócić po wakacjach, może
      nie prywatne a państwowe przedszkole (swoją drogą - dlaczego jest
      tak krótko czynne, że musiałabyś brać opiekunkę? przedszkola
      zazwyczaj pracują do 17-tej). Co do wypowiedzenia - być może tak
      będzie, ale nawet marnie płatna praca daje ci większą szansę na
      doświadczenie, które z kolei jest niezbędne żeby startować do
      lepszej pracy.

      P.S. w życiu nie przyszłoby mi do głowy zrywać się z łóżka tylko po
      to, żeby chłopu kanapki do pracy zrobić. A mojemu nie przyszłoby do
      głowy, żeby mnie rano budzić z jakiegokolwiek powodu. Wyrwana ze snu
      bywam agresywna:)
      • m_zonka Re: pracująca żona to dopiero problem :( 06.06.08, 17:20
        Podpisuję się pod burzą :-)
        Argumentem dla Ciebie i dla męża może byc to, że szczęsliwa matka =
        szczęśliwe dziecko, szczęsliwa spełniona żona = zadowolony mąż. Na
        co dziecku matka męczennica sfrustrowana wiecznym sprzątaniem i
        kanapkowaniem? O potrzebie kontaktu z rówieśnikami dziecka w
        przedszkolu juz nie wspomnę. "Zakaz" mężowski uważam za ograniczanie
        mozliwości rozwoju i Tobie, i dziecku. W efekcie ucierpią na tym
        wszyscy jesli mąż będzie miał do tego takie podejście. Twoje
        spełnienie i dobre samopoczucie (bez względu na to ile zarobisz),
        które może dać Ci praca i usmiechnięte dziecko powinny byc dla męża
        ważniejsze niż poranne kanapki, bo korzyści z Waszego dobrego
        samopoczucia odczuje cała Wasza rodzina.
    • kicia031 Re: pracująca żona to dopiero problem :( 06.06.08, 17:27
      Mówię
      > mężowi że może nadszedł czas by pomyśleć o pracy. A On wpadł w
      szał.
      > Już się duszę w domu,
      > już tego nie wytrzymuję. A mąż powiedział że zabrania

      Ze przepraszam co? zabrania?

      Daj mezowi mlotek, zeby sie mocno stuknal w glowe, bo chyba pomylil
      swoja zona - osobe dorosla i odpowiedzilan, ze swoim 3-letnim
      dzieckiem.

      Mozecie dyskutowac na ten temat i miec inne zdania, ale szal i
      zabranianie to nie sa zachowania doroslego czlowieka. Niech maz
      szybko zaczniepracowac na d soba, bo cos mu sie chyba pomylilo.
      • adria-3 Re: pracująca żona to dopiero problem :( 06.06.08, 18:56
        Mam troje dzieci i wracam od września do pracy z kilku powodów
        1. dodatkowe pieniądze
        2. kontakt z ludźmi
        3. emerytura /jaka by nie była jest zabezpieczeniem choć trochę/
        4. pewną niezależność /znam osobę porzuconą po kilkunastu latach małżeństwa,
        siedzenia w domu, nie pracowała, nie umie sobie poradzić/
        a także dziecko w wieku trzech lat potrzebuje już kontaktu z innymi dziećmi,
        pomoże mu to w rozwoju, tak jak Tobie powrót do pracy...
    • magdmaz Re: pracująca żona to dopiero problem :( 06.06.08, 19:47
      W ogóle nie dyskutuj. Albo praca, albo drugie dziecko. Najlepiej trochę
      popracować, żeby dostać macierzyński i wtedy zdecydować się na drugie.
      Oczywiście to tylko mój prywatny punkt widzenia, ale siedzenie w domu, żeby
      dogadzać chłopu i jedynakowi - to nie jest w porządku.
      • kol.3 Re: magdamaz 07.06.08, 07:11
        Dlaczego ona ma mieć drugie dziecko zamiast pracy?
    • marzeka1 Re: pracująca żona to dopiero problem :( 06.06.08, 20:04
      Żadna fanaberia, tylko normalne pragnienie. Mam 2 dzieci, wracałam do pracy po macierzyńskim, bo nie wyobrażałam sobie siedzenia w domu, a zadowolona matka,to szczęsliwe dziecko.To męzowskie: nie pozwalam brzmi jak nie z tego stulecia, to przedmiotowe traktowanie kobiety i sprowadzanie jej roli do rozrodu, niańczenia potomstwa i gotowania oraz sprzątanie (z kanapkami to przesada, komentarz męza- jeszcze gorszy).
    • kol.3 Re: pracująca żona to dopiero problem :( 07.06.08, 07:09
      1.Nie rozumiem jak mąż może Ci czegokolwiek zabronić. Nie daj sobą
      rządzić. Jesteś kukiełką czy samodzielną osobą?
      2.Co to znaczy zaniedbasz dziecko? A on to co, przy dziecku się nie
      fatyguje? Dziecko ma chyba dwoje rodziców.
      3. Nie obsługuj swojego męża. Nigdy Ci nie będzie wdzięczny,
      natomiast będzie Tobą pogardzał.
      • mwiktorianka Re: pracująca żona to dopiero problem :( 07.06.08, 16:58
        Mam dzieci gdy były małe (do 3 lat)nie pracowałam zawodowo,później
        wracałam do pracy.Kobieta jest człowiekiem,a nie służącą męża,nigdy
        nie robiłam mężowi śniadania do pracy,rączki posiada więc niech
        sobie zrobi.Raz wspomniał cos,że jego koledze żona robi,stwierdziłam
        wtedy,że ja nie jestem żoną kolegi i robiła nie będę.jeśli chcesz
        iść do pracy to idź nie musisz nikogo pytać o zgodę.Takie rzeczy
        zarezerwowane są dla osób niepełnoletnich.Pozdrawiam.
    • deela Re: pracująca żona to dopiero problem :( 07.06.08, 23:28
      > dziecko. Tak się wczoraj załamałam że zapomniałam zrobić mu
      > śniadanie do pracy na następny dzień. Rano budzi mnie i komentarz "
      > no pracująca już mnie zaniedbujesz".
      jak juz bym za to zabila meza, to bym na nagrobku dopisala na pozegnanie "a
      tobie co? bozia raczki odjela?"
    • papryczka.chili Re: pracująca żona to dopiero problem :( 09.06.08, 08:42
      Wiesz faceci maja zakodowane w głowie ze jak masz zarabiac "gó.." to lepiej siedzę w domu.Ja Cię rozumiem ja jestem teraz na L 4 i dusze sie w domu i czuje ze oświruje:(

      Twój mąz poprostu chce byś sie nie męczyła za grosze a On ma ambicje ze to on powinien zarobić pieniądze.

      Pogadaj z nim powiedz mu o swoich uczuciach ,obawach ze źle Ci tak i chcesz zmienic coś i ze na pewno nie zaniedbasz dziecka.
    • ruda110 Re: pracująca żona to dopiero problem :( 09.06.08, 13:55
      Naprawdę nigdy wcześniej się nie kłociliście? O rany ...!!!

      Walcz Kobietko, ale swoją drogą to chętnie bym się zamieniła, marzę
      o tym ;-)
    • osa551 Re: pracująca żona to dopiero problem :( 09.06.08, 14:47
      A scenariusz może wyglądać tak:

      - zamiast z nim dojść do prorozumienia przytakniesz i zostaniesz w domu, tracąc
      być może szanse na pracę w zawodzie kiedykolwiek
      - będziesz coraz bardziej sfrustrowana, a on coraz mnie Cię będzie szanował (bo
      już nie bardzo Cię szanuje)
      - za parę lat znajdzie sobie jakąś mniej sfrustrowana kobietę realizującą się
      zawodowo (i to mu wtedy zaimponuje) i zostawi cie na lodzie, bez pracy z dzieckiem

      Mam kilka kluczowych pytań:

      - czy Twój mąż potrzebuje Twojego pozwolenia na pójście do pracy?
      - jakie zanedbanie dziecka? czy to jego dziecko? bo jeśli tak to ma obydwoje
      rodziców do zajmowania się.
      - czy szanowny nie ma rączek, żeby sobie zrobić śniadanie?
      - czy jego matka pracowała czy siedziała w domu i dogadzała rodzinie? Bo jeśli
      siedziała w domu to wdepnęłaś po uszy!!!
      - Czy Twój mąż ma świadomość, że mamy rok 2008 a nie 1908? Może pokaż mu
      kalendarz. Kobieta z czwórką dzieci o mało co nie została prezydentem Francji
      - po co wychodziłaś za mąż za takiego buraka?
    • echo1111 Re: pracująca żona to dopiero problem :( 09.06.08, 17:11
      Myślę, że mężem kieruje w pewnym sensie egoizm bo już nie poświęcasz
      mu tyle uwagi co dawniej.
      Na Twoim miejscu nie rezygnowałabym całkowicie z pracy ale poszukała
      czegoś na pół etau (co nie jest łatwe). Jednak dla 3letniego dziecka
      które całe dnie spędzało z mamą będzie trudna taka zmiana sytuacji
      bo nie dość że spędza tyle godzin w przedszkolu z obcymi ludźmi to
      potem jeszcze z opiekunką. Na poczatku jak dziecko zaczyna chodzić
      do przedszkola wskazane jest żeby odbierać dziecko po obiedzie po 12
      a potem stopniowo ten czas wydłużać. I jeżeli masz pracę do 15 to
      przecież spokojnie mogłabyś sama odbierać dziecko z przedszkola.
      Zarobki nie są tu najważniejsze, istotne jest to że praca daje
      zadowolenie, radość i kontakt z ludźmi. Jestem za tym zeby wrócić do
      pracy tylko nie kosztem dziecka.
      • beata_4 Re: pracująca żona to dopiero problem :( 09.06.08, 17:39
        witam. Więc tak wcześniej naprawdę nigdy się nie kłóciliśmy. Zawze
        było dobrze i właścwie to tego braku szacunku to też mu nie można
        było zarzucić. Zawsze to ja decydowałam, mąż po prostu przynosił
        pieniądze i nie wtrącał się w żadne wydatki. Również inne decyzje
        typu wyjazd, spędzenie wolnego czasu należały ( i należą ) do mnie.
        Dlatego tak mnie przygnębiło jego zachowanie. Przez kilka dni były
        kłotnie z jego strony, później cisza a teraz mówi że owszem wspiera
        mnie ale czy ja znajdę pracę? Przecież tak ciężko o pracę, poszukują
        krawcowych, fryzjerek ale pań do księgowości niekoniecznie. Albo
        opowiada że ktoś tam skończył studia ekonomiczne ( czyli takie jak
        ja ) i już od roku szuka pracy. To mnie chyba jeszcze bardziej
        przygnębia bo jak krzyczał, jak zabraniał to miałam siłę walki a
        teraz sama sobie myślę że faktycznie doświadczenia zawodowego nie
        mam wielkiego zaledwie kilka lat, dyspozycyjna też nie jestem za
        bardzo. Przewiduje też że pewnie z tej pracy do której wracam zaraz
        mnie zwolnia i może nawet ma rację. Tyle tylko że ja tak bardzo chcę
        spróbowac może mi się uda :(
        Co do dziecka moja mama zaproponowała nam pomoc - zaprowadzałaby
        dziecko na 9 do przedszkola i odbierała o 13 Z przedszkola do babci
        są dosłownie 2 kroki i tam u babci spędziłoby te 2 godziny
        • osa551 Re: pracująca żona to dopiero problem :( 09.06.08, 18:43
          beata_4 - to może wy nie w Polsce mieszkacie? W Wawie jest bardzo trudno znaleźć
          księgową. Nie żartuję, straszna jest posucha. Te, które pracują u mnie w firmie
          odchodzą, bo dostają 30% więcej gdzie indziej.

          Trochę wiary w siebie!!!!!

          Rozumiem, że chłop się konkurencji boi, ale niech nie przesadza. O pracę w
          Polsce wcale teraz nie jest ciężko.
        • burza4 Re: pracująca żona to dopiero problem :( 10.06.08, 13:11
          wiesz, z pracą jest różnie, jednak sytuacja jest znacznie lepsza niż
          jeszcze parę lat temu. Znacznie trudniej teraz o pracownika. Nie
          sugeruj się czyimiś poszukiwaniami pracy, bo być moze ta osoba nie
          może jej znaleźć z konkretnych przyczyn, może wywiera złe wrażenie,
          na spotkaniach nie potrafi się "sprzedać"?

          Dziecko też nie musi być problemem, bo w końcu pracodawca
          najbardziej boi się potencjalnego urlopu macierzyńskiego, a ten masz
          już za sobą. Co prawda o dzieci nie powinno się pytać na rozmowie,
          ale sama możesz o tym wspomnieć - że masz zapewnioną opiekę nad
          dzieckiem.

          nie spróbujesz - będziesz tkwić w obecnym układzie, jakiekolwiek
          doświadczenie procentuje w przyszłości.

          na twoim miejscu rozejrzalabym się konkretniej po ofertach z innych
          firm - póki jeszcze jesteś na urlopie wychowawczym. To da ci
          orientację w rynku pracy i swoich możliwościach, jeśli zaproponują
          ci coś konkretnego będziesz miala zabezpieczenie na wypadek gdyby w
          twojej firmie nie było dla ciebie miejsca. A nad dalszym siedzeniem
          w domu zastanowisz się jeśli nic z tych poszukiwań nie wyjdzie.
    • chani-nr1 Re: pracująca żona to dopiero problem :( 12.06.08, 21:51
      Cześc, ja do prac y wróciłam zaraz po macierzyńskim. A od miesiąca to mój mąz
      jest na wychowawczym, a ja pracuję (i nadal karmię piersią), bo mam 2krotnie
      lepiej płatną niż on. Małą zapisaliśmy do żłobka i od wrzesnia tam pójdzie, a
      mąż wróci do pracy, bo teraz są takie czasy, ze w wielu rodzinach liczy się
      każdy grosz. A nawet jakby nam coś zostawało to zawsze zostanie na wakacje, na
      skonczenei remontu, na nowe auto... Do tego - nie czuję się kurą domową, bo moj
      mąż wiele pomaga - sprzata, pierze ciuszki i rewelacyjnie zajmuje się naszą
      pociechą. Moim zdaniem kazda kobieta powinna mieć szansę pracowac, bez względu
      ile zarobi.
      Życze Tobie powodzenia i odwagi w rozmowach z mężem.
Pełna wersja