Dodaj do ulubionych

zła decyzja

02.04.09, 12:36
witajcie,
jestem 4 lata po ślubie.mam roczną córeczkę. bardzo ją kocham,
jestem na wych. opiekuje się nią i dbam o dom. w miare możliwości
oczywiście ;-)
przeprowadziłam się tutaj do męża, ale cały czas sie czuej obco.
zrodziną meza sie zżyłam, choć nie wszystkich jej członków uwielbiam
(teściowa), ale mogłabym wrócic w swoje rodzinne strony bez lęku ze
tu coś trace.
cały czas Tesknie za rodzinnymi stronami,
umowa była taka ze po 3 latach tutaj, kupoimy mieszkanie w mojej
miejscowości(gdy to wykupimy). to wykupiliśmy, a ja zaszłam w ciaże,
wiec oczywiście przełożenie poszukiwań nowego lokum odłożyliśmy do
mojego pojscia do pracy.
ale rodzice meża budują dom, budowali go zanim sie jeszcze
poznaliśmy.i cały czas dogadują nam ze to dla nas(ze z nimi
nibymielibyśmy mieszkać)czy co.mam tego dość. naprawde. wiem ze
powinnam sie cieszyć -d omek na wsi. ale my mieliśmy inne plany-
przeprowadzke bliżej stolicy, bliżejpracy, a teściowa ciągle tylko
dogaduje.
nie wyobrażam sobie mieszkania z nią. ja nawet niespecjalnie ją
lubie.
denerwuje mnie. cały czas przed ślubem naciskała na meza żebyśmy tu
mieszkali. a ja teraz żałuje. i to bardzo. mam dość drygowania,
kiedy i co mam robić.odkąd jest dziecko to jest gorzej.
najgorsze jest to ze tak cholernie żałuje że zgodziłąm sie tu
mieszkać...
pozdr
Obserwuj wątek
    • kicia031 Re: zła decyzja 02.04.09, 14:12
      ja zaszłam w ciaże,
      > wiec oczywiście przełożenie poszukiwań nowego lokum odłożyliśmy do
      > mojego pojscia do pracy.

      A to czemu niby? czas najwyzszy powrocic do uzgodnionych planow, a
      juz w zadnym razie nie godz sie na zamieszkanie z tesciami
    • annb Re: zła decyzja 02.04.09, 14:55
      minimoris12 Twoi tesciowie maja prawo wybudowac sobie nawet pałac.
      A wy macie prawo zyc po dwojemu.Nie musisz sie cieszyc z cudzych
      marzen kiedy masz swoje :)
      Te realizuj.Powodzenia.
      • minimoris12 Re: zła decyzja 03.04.09, 04:49
        dzieki za odzew. macie racje. mamy swoje plany, choć mąż ma chyba
        wyrzuty sumienia. jest jedynakiem, choć nie jakoś przesadnie
        zaślepionym "mamunią". raczej staje w mojej obronie kiedy trzeba.
        ale niestety zmiana lokum równa się z wzięciem kretydu,musze
        pracować, żebyśmy podołali.
        poza tym tam gdzie chcemy mieszkać jak pojde do pracy bede musiała
        dziecko oddać do żłobka, wolałabym zeby mała miała 3 lata i poszła
        po prostu do przedszkola. za ten złobek miałabym wyrzuty sumienia.i
        gadanie mojej szanownej t... ona za dwa lata przechodzi na emeryture
        i nastawiła sie ze bedzie z dzieckiem/dziecmi(bo uważa ze zaraz
        koniecznie nastepne) siedzieć.
        chciałabym mieć koelejne dziecko, maż bardzo. ale boje sie że mnie
        to uwiąże TUTAJ na dłużej i nici z naszych planów.maż nie zgadza sie
        na żłobek. boje sie ze ona też jak przejdzie na tą p... emeryture to
        wejdzie mi na głowe, skoro teraz już cały czas marudzi.
        beznadziejnie sie czuje, wróże z fusów na pszyszłość i to
        negatywnie. to źle wiem. ale poprostu czarnowidztwo mnie dopadło.
        powinnam być pewna swego. ale boje sie ze za te dwa lata ona coś tak
        wymysli zebysmy musieli tu zostać.bo np. dziecko sie przywiązało,
        albow wystapią przypadki losowe o których nawet nie chce myśleć.
        czy warto unieszczesliwiać meża, dziecko żeby spełnić swoje
        marzenia.???mąż twierdzi ze jemu wszystko jedno gzie bedze mieszkał,
        ale myśle że matka bedzie w nim wywoływała wine, tak jak czasem
        teraz robi. nie wiem co zrobić...
        • minimoris12 przyszłość oczywiście... 03.04.09, 04:51
    • gosiakd1 Re: zła decyzja 03.04.09, 08:18
      Po ślubie także chcieliśmy jak najszybciej pójśc "na swoje". Tak też
      się stało. Mamy własne mieszkanie, mega kredyt, bez którego nie
      mielibysmy możliwości kupienia dachu nad głową. Mieszkam 25 km od
      rodziców, mamy 2 dzieci i oboje z mężem pracujemy. Po kilku latach
      dochodzę do wniosku, że dużo bym dała, żeby wynieść się z powrotem
      na wieś. Po drugie: mieć dom bez kredytu, po trzecie: mieć dziadków
      pod bokiem - uwierz mi, to naprawdę dużo, kiedy w każdej chwili
      możesz kogos poprosić o zaopiekowanie się dziećmi. Rodzice? - kilka
      rozmów i dadzą spokój z wtrącaniem się.

      Tak więc zamim "zaprzesz się" przy swoim przemyśl może także inne
      aspekty zmiany miejsca zamieszkania, nie tylko zawężając się do
      kategorii "nie lubię teściowej"...
      • ada16 Re: zła decyzja 03.04.09, 08:43
        gosia pisze całkiem mądrze :)
        warunkiem jest nie-mieszkanie razem.
    • beata77_h Re: zła decyzja 03.04.09, 12:51
      Jak czytam Twój post, to jakbym siebie widziała....

      Przez trzy lata po ślubie mieszkałam z mężem u jego rodziców.
      Zgodziłam się, bo u jego rodziców "były lepsze warunki mieszkaniowe"
      (czyt. mieszkają w bliźniaku a nie w bloku, jak moi rodzice).
      Wszelkie rozmowy z mężem o swoim mieszkaniu były przysłowiowym
      rzucaniem grochu o ścianę. ON NIE WYOBRAŻAŁ SOBIE mieszkania w
      bloku!!! Poza tym "Skąd weźmiemy pieniądze!!" itd.. Teściowie chyba
      ze 30 lat temu sobie zaplanowali, że ich drugi synek (mąż ma
      strarszego o prawie 8 lat brat) zostanie z nimi.
      Zaplanowali to tak, ze jak ich drugi syn się ożeni to oni rozbudują
      dom (tyle o ile, bo działeczka mała a i cała powierzchnia mieszkalna
      ich "willii" też - 80 metów kwadratowych)... nikt jakoś nie
      pomyślał, że to WYROK na syna a synową tym bardziej.
      Mieliśmy to szczęście, że nie zaczęli rozbudowy przed naszym ślubem.
      Rodzice wiadomość, że się wyprowadzamy, bo chcemy mieszkać SAMI
      ciężko przeżyli. Teść podszedł do tematu bardziej wyrozumiale,
      teściowa spazmatycznie.
      Do dziś pamiętam (choć za kilka m-cy minie 5 lat jak mieszkamy sami)
      jej wyrzut: "Myślałam że na stare lata będzie miał mi kto podać
      szklankę wody!!!" - to jej słowa.
      Dla mnie to szantaż emocjonalny. Ja też zostawiłam rodziców "samych"
      wyprowadzając się do męża. Moi rodzice też kiedyś będą starzy i być
      może też będą potrzebowali pomocy, opieki....
      Dlaczego ja mam rezygnować z własnego życia i planów... moi
      teściowie też 5 lat po ślubie zamieszkali na swoim, a rodziców
      zostawili daleko (zwłaszcza teściowa właśnie)...
      To że chcemy mieszkać osobno, nie oznacza, że nie zaopiekujemy się
      nimi kiedyś, kiedy tej pomocy będą potrzebować.
      Od prawie 5 lat mieszkamy osobno, (chociaż niedaleko - 10 km od
      jednych i 8 od drugich rodziców), mamy wspaniałego prawie 4-letniego
      synka i nigdy nie żałowaliśmy że podjęliśmy taką decyzję.
      A teściowie "pogodzili " się z naszą decyzją, bo co im pozostało?
      Teraz nasze relacje są świetne:)
      Dlaczego to piszę?
      Dlatego żeby Ci uświadomić, że warto z mężem rozmawiać na te tematy.
      Masz to szczęście, że Twój Mąż stoi po Twojej stronie (ja musiałam
      nad moim pracować i dużo z nim rozmawiać (buntować go - oczach jego
      rodziny), żeby zmienił swoje poglądy) i możesz podejmować kolejne
      próby "walki o Waszą niezależność".
      Teściowie nie mają prawa zarządzać Waszym życiem. Nie wiem na ile
      otwarcie teściowie rozmawiają z Wami o swoich względem Was planach
      (ja się o planach moich teściów dowiadywałam z międzywierszy i od
      męża, ani teść ani teściowa nie podjęli nigdy otwartej rozmowy z
      nami obojgiem na ten temat)?
      Wasze milczenie i brak reakcji na "dogadywanie tweściów" to niema
      akceptacja! Nie możecie na to pozwalać, jeżeli nie chcecie miszkać
      razem z nimi! Musicie im to powiedzieć JAK NAJSZYBCIEJ. Im dłużej z
      tym zwlekacie, tym gorzej, bo ciężej przeżyją Waszą "ucieczkę".
      Dom który budują teściowie od lat, można zagospodarować inaczej.
      Czy Twój Mąż ma rodzeństwo? Może ktoś inny z rodzeństwa zechce
      zamieszkać z teściami? Co Twój Mąż mówił o budowanym przez rodziców
      domu przed Waszym ślubem? Jaka wersja wtedy była aktualna?

      Najlepszym rozwiązaniem byłoby mieszkanie BLISKO ale OSOBNO.
      Rodzice pomagają zwykle w opiece nad wnukami a wzamian mogą liczyć
      na opiekę swoich dorosłych dzieci jak już im sił braknie. Z tego
      chociażby względu łatwiej jest gdy ma się ich blisko. Ale musicie
      zachować margines autonomii i samodzielności, bo i naczej się nie da.
      Życzę powodzenia w konstruktywnych rozmowach z Mężem.
      • minimoris12 Re: zła decyzja 06.04.09, 06:34
        1. otwarcie nie rozmawiają z nami
        2. przed slubem mąż mówił ze my tam mieszkać nie bedziemy. dla mnie
        to był warunek konieczny. ale teściowa z gatunku tych co to nie
        dociera do nich. naprawde...
        3. problemem jest to że nie ma rodzeństwa... inaczej pewnie
        zostawiliby nas w spokoju
        a tam. trzeba było od początku nie zgadzać sie na przeprowadzke.
        tylko ja chciałam chyba pokazać rodzicom ze gdzieś sobie poradze...
        a poza tym młodych ciągnie w nieznane.;-)
        mąż mnie wspiera ale widze ze jemu też cieżko.ale chce mojego
        szcześcia tak twierdzi wiec może nie bedzie problemu...
    • mrowka2581 Re: zła decyzja 05.04.09, 16:33
      Witaj,ja mam popdobny problem,swoja rodzine zostawiłam 130km i
      przeprowadziłam sie w strony meza,przez rok mieszkalismy z tesciowa-
      koszmar,kupilismy wkoncu mieszkanie i mieszkamy osobno,nieraz załuje
      ze tu sie przeprowadziłam tymbardziej ze mój maz pracuje za granica
      i jestem sama z synkiem,niewiem co w takiej sytuacji zrobic chyba
      musimy sie przyzwyczaic do nowego otoczenia,dodam równiez ze tez
      nieprzepadam za tesciowa,pomimo ze mieszkam od niej 15km nie jezdze
      tam za czesto.maz chciał sie wybudowac nawet obok niej ale
      niewyobrazam sobie tego,przeprowadzilismy sie do niej po smierci
      tescia zeby jej pomóc,ale ja tam niemiałam zadnej pomocy,czułam sie
      jak służaca i nieraz płakałam przez nia.przez to wspólne mieszkanie
      z nia moje i meża stosunki bardzo sie pogorszyły,niewiem czy kiedyś
      bedzie tak jak dawniej.Pozdrawiam.
      • minimoris12 Re: zła decyzja 06.04.09, 06:26
        właśnie boje sie pogorszenia stosunków z meżem.
        skoro Twojego meża i tak nie ma, bo pracuje za granicą, nie jest
        istotniejsze gdzie Ty sie czujesz lepiej. w końcu to Ty jesteś z
        dzieckiem. w tej syt. na pewno uparłabym sie na przeprowadzke w
        rodzinne strony.w ogole taki związek gdzie dwoje nie jest z okolicy
        tersx już uznaję za dno. po swoich doswiadczeniach.nikomu nie
        doradze.a tam gotuje ssie we mnie..brrr.
        u nas argumeten jest ze teściowa ma zawsze ze 2,3 dni wolne to może
        pomóc przy dziecku(dla meża argument) ja tam nie nadużywam, chociaż
        przecież nie powiem, nie przychodź-DLA DOBRA DZIECKA wszystko.tylko.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka