damakier1
21.12.09, 23:08
Na ryneczku na Pogodnie jest kiosk z kiszonkami. Stoją tam rzędy
wiaderek z kiszonymi ogórkami o różnym stopniu ukiszenia, takoż
kapusta kwaszona w beczułkach, są kiszone różnorakie warzywa, a to
kabaczki, a to buraczki, a to patisony. Poza tym są też warzywa
nieukiszone - przeróżne gatunki fasoli, sznury czosnku. Od progu już
czuje się wspaniałą mieszaninę zapachów, a w dodatku pani sklepowa
urzęduje w wielkim kraciastym fartuchu i drucianych okularkach - no,
sklepik cudo! Zachodzę ja tam któregoś razu, patrzę - a w wielkiej
beczce kiszą się wielgachne całe łby kapuściane. Zaraz pomyślałam
jaką radość memu mężowi na Wigilię sprawię. Mój mąż, choć urodzony
już w Gdańsku, to poczęty jeszcze we Lwowie, z wielkim sentymentem
smaki dzieciństwa wywodzące sie z kuchni lwowskiej wspomina, a i
sporo potraw z tej kuchni zaprowadził w naszym domu. We
wspomnieniach tych królowała opowieść, jak to w jego domu w wielkiej
beczce kisiło się kapustę na zimę, na dno kładąc jedną wielką całą
głowę z przeznaczeniem na wigilijne gołąbki właśnie. Gadał o tych
gołąbkach przez całe lata i gadał, ale pogodziliśmy się z myślą, że
już nigdy tego rarytasu nie spróbujemy, bo i skąd w dzisiejszych
czasach zdobyć cały ukiszony łeb kapusciany? A tu proszę -
wielgachny ukiszony łeb leży już na mym kuchennym stole. Czym te
gołąbki były wypchane mąż dokładnie nie pamięta, wiadomo, że
podstawa to kasza gryczana i grzyby. No więc kaszę gryczaną
pomieszam z ugotowanymi grzybami z mrożonki i z ugotowanymi
suszonymi i jeszcze dodam podduszoną na złoto cebulę. Zobaczymy, co
z tego wyjdzie.
A może ktos zna oryginalny przepis?