Dodaj do ulubionych

Żartem dostałam

13.01.10, 15:44
I niekoniecznie mi do śmiechusad


Ewolucja metod nauczania matematyki na przykładzie zadań egzaminacyjnych

1962. Drwal sprzedał ciężarówkę tarcicy za sumę 100 dolarów. Wiedząc, że koszt produkcji drewna wynosił 4/5 jego ceny, oblicz zysk drwala.

1972. Drwal sprzedał ciężarówkę tarcicy za sumę 100 dolarów. Wiedząc, że koszt produkcji drewna wynosił 4/5 jego ceny, czyli 80 dolarów, oblicz zysk drwala.

1982. (nowy program matematyki). Drwal dokonał wymiany zbioru T tarcicy na zbiór P pieniędzy. Moc zbioru P wyrażona w liczbach kardynalnych wyniosła 100, przy czym każdy z jego elementów wart jest 1 dolara. Zaznacz w kwadratowej tabeli 100 punktów, aby przedstawić graficznie elementy zbioru P. Zbiór kosztów produkcji zawiera o 20 elementów mniej niż zbiór P. Przedstaw zbiór K jako podzbiór zbioru P i odpowiedz na pytanie: jaka jest moc zbioru Z zysku wyrażona w liczbach kardynalnych?

1992. Drwal sprzedał ciężarówkę tarcicy za sumę 100 dolarów. Koszt produkcji drewna wyniósł 80 dolarów, a zysk drwala 20 dolarów. Zakreśl liczbę 20.

2002. Ścinając stare, piękne i bezcenne drzewa, ekologicznie nieuświadomiony drwal zarobił 20 dolarów. Co myślisz o takim sposobie na życie? W podgrupach postarajcie się przygotować teatrzyk przedstawiający, jak czują się leśne ptaszki i dzika zwierzyna.
Obserwuj wątek
    • hummer Re: Żartem dostałam 13.01.10, 16:31
      Nie tylko z matmą tak jest.

      Wiesz, że studenci chemii piszą ouf? Za moich czasów to się nazywało ołowiem.
      Ale na szczęście są i normalni. Ostatnio jeden taki się trafił. Już go nie oddamy smile
      • jola.iza1 Re: Żartem dostałam 13.01.10, 16:47
        Bo się zastanów, ołów-pebe, zupełnie jak esbesmile
        Na wszelki wypadek ouf, bliżej na łów, towarzyszu mój??smile
        • hummer Jest fajny artykuł na ten temat :) 13.01.10, 17:06
          jola.iza1 napisała:

          > Bo się zastanów, ołów-pebe, zupełnie jak esbesmile
          > Na wszelki wypadek ouf, bliżej na łów, towarzyszu mój??smile

          Rozmowa z prof. Mikołajem Rudolfem z Wydziału Chemii Uniwersytetu Wrocławskiego

          Marzena Żuchowicz: Pan profesor również uważa, że wynik matury próbnej z matematyki napawa optymizmem?

          Prof. Mikołaj Rudolf: Nie sądzę, by było się z czego cieszyć. W tak zwanych złych czasach, kiedy matura z matematyki była obowiązkowa, nikomu nie mieściło się w głowie, by 25 proc. uczniów oblało matematykę.

          Wtedy maturę zdawał niewielki procent populacji. Dziś zdają ją wszyscy.

          - W tym właśnie tkwi problem. Dlatego poprzedni ministrowie obawiali się przywrócenia matematyki na maturę, dopiero obecny rząd się odważył. Ale poziom matury ustawiono tak, żeby odnieść propagandowy sukces.

          Po egzaminie wszyscy twierdzili, że pytania były banalne...

          - W upraszczaniu egzaminów nie widać końca. Dlatego zapaść pogłębia się tak drastycznie. Dzisiejsi studenci nie umieją już nawet przekształcić ułamków. A kiedyś robiło się to w szkole podstawowej! Obowiązkowa matura z matematyki stworzy więc kolejną fikcję, bo nic się nie zmieni. I nie zmieni się tak długo, jak długo w szkołach dzieci będą wiedziały, że co by nie zrobiły, i tak przejdą do następnej klasy.

          I trafią potem na studia...

          - ... kompletnie nieprzygotowane. Przeprowadziłem wśród studentów chemii anonimową ankietę. Poprosiłem, żeby napisali, jakie przedmioty zdawali na maturze. 90 proc. napisało, że chemię. Zdecydowana większość: na poziomie rozszerzonym. Pomyślałem, że ze mnie kpią. Okazało się, że nie! A sprawiają wrażenie, jakby pierwszy raz w życiu mieli z chemią do czynienia. To mówi wszystko o poziomie matury ustawianej wyłącznie pod statystyki. Daliśmy się nabrać, zgadzając się, żeby matura zastąpiła egzaminy wstępne na studia. Bo ten brak podstawowych umiejętności dotyczy też matematyki, języka polskiego. Proszę sobie wyobrazić, że moi studenci stosują zapis fonetyczny! Nagle wszyscy mają dysgrafię, dysleksję. A teraz dojdzie jeszcze dyskalkulia: wszyscy ustawią się w kolejce po zaświadczenia, że nie są w stanie wykonać prostych matematycznych obliczeń.

          Większość uczniów w ogóle nie podjęła próby rozwiązania zadań otwartych. Ponoć zrobili to celowo, żeby w maju matura była jeszcze łatwiejsza.

          - Myślę, że nie było to celowe działanie. Oni naprawdę nie są w stanie wyłuskać żadnej informacji podanej w tekście. Dlatego CKE posunęła się już do tego, że zamiast 51 proc. punktów wymaganych do zdania egzaminu wystarczy 30 proc. Ja nie mógłbym z czystym sumieniem stwierdzić, że uczeń opanował materiał, jeśli nie napisał co najmniej na 60-65 proc. Teraz wszyscy, łącznie z CKE, będą się głowić, co zrobić, żeby w maju odtrąbić jeszcze większy sukces.


          Chcesz o tym pogadać?
          Ludzie gadają o poezji, dlaczego nie pogadać o poezji wszechświata.
        • tojajurek Re: Żartem dostałam 13.01.10, 20:29
          Stare, ale dobre.

          Egzamin wstępny na studia.
          - Proszę powiedzieć, dlaczego obraca się silnik elektryczny? - pyta
          egzaminator.
          - Bo jest elektryczność.
          - I to ma być odpowiedź? Dlaczego w takim razie żelazko się nie
          obraca - też jest elektryczne!
          - A bo ono nie jest okrągłe.
          - No a kuchenka elektryczna - okrągła przecież, czemu się nie obraca?
          - To z powodu tarcia - nóżki przeszkadzają.
          - No dobrze, a żarówka? Okrągła! Gładka! Bez nóżek! Czemu żarówka
          się nie obraca?
          - Obraca się, jak najbardziej!
          - ???!!!
          - Przecież jak pan profesor ją chce wymienić, to co pan robi? Obraca
          ją pan!
          - Hm, no tak, w samej rzeczy. Ale to przecież ja ją obracam, nie ona
          sama!
          - No widzi pan, bo samo z siebie nic się nie obraca! Taki silnik
          elektryczny na przykład potrzebuje do tego elektryczności.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka