jan.kulczyk
28.10.09, 13:07
Wciąż jestem wk..iony, więc mogę pisać chaotycznie. Jakiś gość na
Loi skrecajac w prawo za Charlemagne przed chwila o malo nie
przejechal rowerzysty jadacego przepisowo sciezka. Przecial sciezke
bez nic, zupelnie nie zwracajac na nikogo uwagi. Rowerzysta ledwo
umknal z zyciem, a w nagrode zostal otrabiony (sic!). Rejestracja?
Oczywiscie polska. Grudziadz dla scislosci (a co!) No to wy sie
boicie o to, ze Arabi nie sa dostatecznie kulturowo zintegrowani z
brukselskim spoleczenstwem, a o rodakow sie nie obawiacie? No bo
skoro taki gostek z powiatowego miasta w duzym kraju UE jezdzi jak
ostatni, zafajdany cham i bandyta na koksie z zapomnianych przez
Boga i ludzi przedmiesc Kinszasy czy Hanoi, to z czym my sie pchamy
do tej Europy? Toz to juz nawet nie sloma, ale gnoj i dzdzownice,
prosze panstwa.
Na pocieszenie dodam, ze jako rowerzysta czesto widze w Brukseli
rodakow z kolkiem dobrze dostosowanych do warunkow jazdy w mniej lub
bardziej cywilizowanej Europie. A tu nagle taki cymbal...