ansil
07.03.05, 15:18
witam Was wszystkich
poruszona watkiem milkniecia tych juz zapracowanych postanowilam sie odezwac..
prace rozpoczelam 1 marca..
oprocz formalnosci zwiazanych ze startem NIC nie musialam jeszcze robic!
identyfikator, bank, wjazd na parkingi, PMO (procedury z wyplata), prywatnie
do tego jeszcze internet i telefon zalatwilam.. zjadlam lunch z
wspolpracownikami i zglosilam chec nauki francuskiego..
i tyle.. siedze sobie przed kompkiem, pisze do roznych osob od szkolen, z
adminu, lecz wszystko dotyczy formalnosci, nie pracy..
na dodatek funkcjonuje tu cos takiego jak flexible time of work, 7.5 godziny
dziennie, teoretycznie jesli nie wychodzisz na lunch, to mozesz przyjsc na
9.30 i wyjsc o 17.00 w tym czesto ze dwa wyjscia na kawke (spac po nich juz
nie moge, ale chodze, bo przeciez nie bede siedziec w biurze jak gbur, kiedy
caly team idzie)..
zyc, nie umierac.. to tak dla tych co sa przerazeni, ze praca stanie sie ich
zyciem ;) jak to powiedzial moj teamleader- Twoja sprawa jak dlugo pracujesz:
jest praca, ktora trzeba wykonac i jesli dajesz rade- nie ma problemu, jak
nie dajesz- znaczy, ze dostales za duzo pracy ;)
obowiazkiem jest byc w biurze od 9.30 do 12.00 i od 14.45 do 17.00 reszte z
tych 7.5 ustawiasz jak ci pasuje..
najlepsze jest to, ze na poczatku kwietnia mam pierwsza misje.. ciekawe jak
sobie poradze zwazajac, ze nikt na razie niczego ode mnie nie wymaga, jedyne
czego sie naucze to to, co sama wyciagne od wspolpracowikow- wiercac im
dziury w brzuchu..
jeszcz sie odezwe..
Ania