Dodaj do ulubionych

moj facet Holender ... uffff

09.11.07, 14:00
wszystko niby ok, jest mily, pomocny
tyle ze cholerna sknera
dostaje dzikiej radosci w oku jak widzi, ze moze na czyms zaoszczedzic
ja jestem zupelnie inna - mnie taniocha rozwala na lopatki, nigdy mi sie nie
przelewalo za bardzo i tez dlatego jestem nauczona, zeby kupowac dobre rzeczy,
a nie badziew, ktory i tak sie rozwali po krotkim czasie
a on? monitor do reklamacji z 10 razy - doslownie. Kupil tanioche a potem
jezdzi 500 razy i dzwoni, zeby wymienili - gdzie tu sens????? I myslenie, co
jest nie tak.
Dostalam od niego odtwarzacz CD, i od razu nie wszystko w nim dziala, ale ze
to prezent, to glupio od razu narzekac.
Gdybym to ja kupowala, wzielabym sprzet Philipsa, Grundiga itp. Ale on nie,
zawsze musi kupic cos co jest tansze.

I tak mogalbym wymieniac w kolko.

Obserwuj wątek
    • zuta P.S. 09.11.07, 14:06
      sluchawki w komputerze - przywiozlam wlasne, bo jego byly do bani, ale nie kupil
      nowych, spluczka w kibelku - zabytek z lat 60-tych, ale przeciez dziala -
      Niewazne, ze jest taki od niej halas, ze cala ulica slyszy, ze ktos u nas sie
      zalatwia, jak orkiestra wodna. :) Miotly nie ma w ogole, bo i po co. Wystarczy
      odkurzacz. Scierka do podlogi ma 1000 lat i tyle samo dziur w sobie, ale
      dziala"" to po co nowa.
      Za to jak ja cos kupie - nie ma protestu. :)))))
      Ratujcie, bo mnie dzisiaj jasny szlag trafi.
      Chyba musze wziac waleriane.
        • femke81 Re: P.S. 14.11.07, 08:54
          no to moj szczesliwie nalezy do mniejszosci. To ja czasem musze go hamowac i
          pokazywac mu, ze mozna czasami zaoszczedzic...bo np. jego stroj weselny
          kosztowal 3 tyle co moj...Poza tym, ja mam czas zeby zaobserwowac ceny,
          pochodzic po sklepach (odnosnie do ciuchow), ale elektronika to jego dzialka i
          raczej na dobrym sprzecie nie oszczedza, bo to jego konik...
          A i w Pl zdazaja sie skapcy...
          pozdrowionka
      • skibamail ... uffff 09.11.07, 17:29

        Fazy związku

        1. Faza zakochania

        2. Faza romantycznych początków

        3. Faza związku kompletnego

        4. Faza związku przyjacielskiego

        5. Faza związku pustego

        W momencie spadku intymności, zaangażowanie może również podtrzymywać dany
        związek z równie dobrym rezultatem. Jeżeli nie dochodzi do tej fazy najczęściej
        związek przechodzi w fazę szóstą.

        6. Rozpad związku

        W związkach polsko-holenderskich te fazy przebiegają dość szybko jedna za drugą,
        czasami nawet pierwsze fazy są przeskakiwane.

        źródłó: pl.wikipedia.org/wiki/Mi%C5%82o%C5%9B%C4%87
    • haganl Re: moj facet Holender ... uffff 10.11.07, 21:04
      wiesz co, ja mam uczulenie na skapych facetów. Czy to Polak, czy Holender, wszystko jedno. Moj maz jest Polakiem, ale jest absolutnie wyjatkowy, bo nie ma nic przeciwko kupowaniu porzadnych rzeczy (one tez trwaja latami) uwielbiam to! Wrecz ja go musze hamowac (zrezygnowalam nawet ostatnio z okularow slonecznych Diora, choc on mowil, ze na moim miejscu by sobie kupil, mi szkoda jednak kasy). Raz, jeszcze w Pl, wypadlam w siostra po buty do Baty do czech... wrocilam z 6 parami (byla przecena) , ale on sie tylko ucieszyl. Wszystkie kolezanki mi zazdroszcza :). Ale, na powaznie, wydaje mi sie ze skoro ta cecha Tojego faceta bardzo Cie drażni, a jego oczywiscie nie zmienisz, to bedziesz miala ciezko....powodzenia (moze jednak kiedys facet zrozumie... ?)
        • misiazutrechtu Re: moj facet Holender ... uffff 11.11.07, 20:55
          no to ja i moj maz jestesmy wyjatkiem... Jestesmy razem od ponad 7,5 roku i
          nadal kochamy sie szalenie! Nasze wesele odbylo sie dokladnie 8 tygodni temu i
          teraz, mimo to ze mieszkamy razem od ponad 7 lat zachowujemy sie jak zakochani
          gowniarze. Oczywiscie, ze mamy swoje "ups and downs" ale nasz zwiazek zostal
          zbudowany na milosci i wzajemnym szacunku i to nasz trzyma razem.. pozdrawiam
          wszystkie pary polsko-holenderskie i wszystkich nowozencow :-D
          • zuta Re: moj facet Holender ... uffff 12.11.07, 09:27
            Gratuluje, misia,
            moj post napisalam pod wplywem emocji dot. tej konkretnej cechy, ktora jest
            opiewana w kawalach o Holendrach (wyrzuceni ze Szkocji za skapstwo) :))),
            odtwarzacz zostal wymieniony na inny porzadniejszy choc ma mniej funkcji i
            jestem zadowolona , pojechalismy do sklepu, a ze nie bylo juz tego modelu i
            marki, to mam inny, porzadny sprzet
            facet dolozyl troche do poprzedniej ceny, wiec podnioslo mnie to na duchu. (Sam
            mi zreszta zaproponowal, ze wymienimy na inny, mnie nie wypadalo, bo byl to
            prezent.)

            A poza tym konkretnym przypadkiem mysle, ze wazna jest rownowaga w zwiazku. Ja
            jestem bardziej rozrzutna i zapominalska, on odwrotnie, mysli ekonomicznie, wiec
            dopoki sie nawzajem dogadujemy, czyli jakos dopelniamy,to ok.

            A co do szczesliwosci lub nie, to trzeba wziac pod uwage, ze ludzie z dwoch
            krajow musza sobie poradzic z odrebna kultura i mentalnoscia. Nie kazdy tez moze
            zyc na obczyznie. Moj facet na szczescie lubi jechac do Polski i cieszy sie na
            wyjazd. Ale znam takie przypadki, ze Holender zwiazany z Polka otwarcie mowi, ze
            Polski nie znosi, ze polskie miasta to dno itp. Chyba ciezko zyc w takim
            ukladzie, bo przeciez nie sposob nie wspominac o swoim kraju na co dzien.
    • 1.mala2 Re: moj facet Holender ... uffff 19.11.07, 14:00
      ...skad ja to znam! :-), to nie jast zabawne, gdy roznica w cenie 0<1 cent
      powoduje bltsk zadowolenia na twarzy faceta.ja rowniez jestem nauczona, ze
      nalezy wydawac pieniadze tylko na dobre rzeczy, moj Holender za 0,1 cent poszedl
      by na drugi kkoniec Holandii (choc to niby niedaleko).Jest mily i pomocny, ale
      na nowa sukienke czy buty chyba nie mam co liczyc, on z zadowoleniem twierdzi,
      ze w swoich butach( ma jedne!) chodzi juz 2 lata...to ja mam tak samo??!!dla
      mnie staje sie to koszmarem z bajki lub ze zlego snu.
      • zuta poprawka - u mnie nie jest tak źle ;) 21.11.07, 12:49
        Poniosło mnie kilka dni temu, więc stuknęlam ten post..
        Muszę tu wyjaśnić, że mój facet nie oszczędza na mnie, nie odczuwam tego w
        ogóle, ale za to ma taką żyłkę w sobie, żeby zrobić dobry biznes, do czego się
        sam przyznaje zresztą...czyli za małe pieniądze mieć coś tam. Z tym badziewiem
        trochę przesadziłam.. bo on szuka rzeczy raczej dobrych za miłą cenę i to ma w
        genach.
        Ja mogę sobie kupić sukienkę albo buty także za jego kasę jeśli trzeba, a to
        znaczy , że nie jest tak źle. :)
    • mister1 Re: moj facet Holender ... uffff 19.11.07, 16:46
      CO POLACY MOGA OCZEKIWAC OD SWYCH HOLENDERSKICH GOSPODARZY?
      Istnieje wielka przepasc w pojeciu “goscinnosc” przecietnego
      Holendra i tego samego slowa rozumianego przez Polaka.Nie chce tu
      takze generalizowac - bywaja wyjatki i to moze nie az tak
      rzadkie.Mimo pozorow istnieje gleboka przepasc kulturowa miedzy
      dwoma przyjaznymi sobie narodami.Dla czlowieka z kalwinistycznym
      swiatopogladem jest rzecza niezwykle wazna oszczedny tryb
      zycia,posiadanie w miare mozliwosci zasobnego konta w banku i
      skromnosc.Z wydawaniem ciezko zarobionych pieniedzy jest juz sprawa
      trudniejsza (grzeszna?).W Holandii niewiele widac pieknych
      posiadlosci ziemskich (u belgijskich sasiadow ile dusza
      zapragnie),ujrzenie na ulicy blyszczacego Rolls-Royce’a czy
      Cadillaca jest prawie niemozliwe.I tak jest tez z przyjmowaniem
      gosci.Raczej nie nalezy sie spodziewac suto zastawionego stolu z
      butelka czystej, sledzikami i schabowym.Raczej to co jada sie na
      codzien a niestety jest dla przecietnego Polaka mowiac oglednie
      calkowicie niejadalne.Slyszalem historyjke od przyjaciol
      zamieszkalych w malym fryzyjskim miasteczku.Sasiadka gotujac swoj
      niedzielny boerenkool pyta: “a znacie to w Polsce?” - nie.”Oj biedny
      wy narod jestescie,oj biedny..”Biedaczka nie wiedziala,ze jarmuz w
      Polsce ma przeznaczenie nieco inne.Holendrzy w przeszlosci nie byli
      (mowie tu o tzw.zwyklych ludziach) narodem bogatym.Stad tez kuchnia
      holenderska powstala
      dla potrzeb niezamoznych - nie inaczej jest kulinarnie na kiedys
      bardzo biednym Podhalu - czym jest goralska kwasnica - tak,wlasnie
      potrawa ludzi niezbyt zasobnych.
      Od holenderskiego gospodarza nie nalezy raczej oczekiwac ze
      wspanialomyslnie zawiezie
      swych polskich gosci do pieknych i atrakcyjnych miejsc gdzie za
      wstep trzeba zaplacic,
      bylo by to po prostu trwonienie swych ciezko zarobionych
      pieniedzy.Za wspolna uczte w restauracji gospodarz nie zaplaci
      (chyba ze zaprosil na nia z jakiejs tam specjalnej okazji).
      Troszke tez mozemy sie spodziewac traktowania z gory - nie do
      kazdego jeszcze dotarlo,
      ze przestalismy byc stlamszonym przez komune (tez finansowo) ubogim
      kuzynem z nad Wisly,a stajemy sie narodem coraz bardziej
      zasobnym ,ktorego dzieci niekiedy juz jezdza na wakacje na Costa
      Brava a rodzice coraz czesciej odwiedzaja plaze slonecznej Tunezji.
      Po prostu taka jest prawda.Troche dwa narody sie od siebie
      roznia.Nie chce przekonywac Holendrow do rezygnacji ze swej kuchni i
      przerzucenie sie na schabowe.Chodzi mi o to,by
      Polacy nie oczekiwali przyjecia,do jakiego sa przyzwyczajeni w
      Kraju.By nie bylo smutnych
      rozczarowan.Tak jest,a nie inaczej.
      • vuurvliegje Re: moj facet Holender ... uffff 04.12.07, 13:17
        Witam wszystkich.Dopiero dzis znalazlam ten watek.Mieszkam dlugo w Holandii.Moj
        maz byl Holendrem .Byl spokojny,ustepliwy,polubil polska kuchnie i muzyke.Ale to
        nie wszystko,co jest potrzebne do przetrwania w zwiazku.Dzis nie wyobrazam juz
        sobie bycia z Holendrem.Jezyk znam dosc dobrze,ale nigdy nie porozmawiam z
        Holendrem tak jak z Polakiem.Nie wyobrazam tez sobie brania udzialu w tych
        holenderskich przyjeciach urodzinowych.Jednak stawiam na Polakow,nie sa tacy
        nudni jak Holendrzy:)Przepraszam,jesli kogos urazilam,to jest tylko moja opinia.
        • zuta mąż Holender 07.12.07, 13:08
          To zależy od konkretnych osób, co się komu podoba. Jestem autorką początku tego
          postu.. z Holendrem żyję od roku, więc jeszcze jestem w fazie próbnej, jak zwał
          tak zwał, mam czasem gorsze chwile, bo to emigracja, bo o Polakach są tu
          diabelne opinie, bo konfrontują się dwie kultury itp. Ale przecież i z Polakiem
          może być niewypał w związku, mimo wspólnej mentalności, więc to jest
          generalizowanie.

          Zauważyłam tylko, że mój facet (bardzo miły zresztą) bardzo niechętnie przyjmuje
          na tors krytykę własnego kraju, choć staram się być obiektywna. Poza tym zawsze
          się stara znależć argument na to, że w Holandii też niektórzy .. np. robią
          Wigilię i takie tam. coś, czego nie mają generealnie.. a on powtarza, że..
          pewnie gdzieś niektórzy to stosują. :)

          • vuurvliegje Re: mąż Holender 08.12.07, 23:22
            Nie chodzi mi tylko o mentalnosc,ale rowniez nature,flegmatycznosc.Wystarczy
            poobserwowac ich prace np.w sklepie...co za tempo.No i oczywiscie te
            sprawy...damsko-meskie.Calkowity brak fantazji,niestety...zimne rybki:)))
            • aretse11 Re: mąż Holender 11.12.07, 10:22
              Oczywiscie mozna powiedziec “ogolnie”, ze Holendrzy sa tacy i
              siacy..Ja poki co ..nie narzekam..owszem..oszczedza na wodzie i
              ogrzewaniu (nie,zeby bylo zimno..proste sprawy..dba by nie bylo
              wlaczone jak nie ma nas w domu..itd..bo ja moze bym zapomniala)..ale
              lubi wyjsc do restauracji na dobre jedzenie..tam nie zaluje
              pieniedzy..Nigdy w Pl nie bylam tyle razyw restauracji jak tu w
              Nl..Kiedys..w Pl..chodzilo sie do restauracji..na Walentynki..a
              tutaj idziemy czasem w srodku tygodnia, bez okazji.
              Co do spraw lozkowych..nie narzekam..chociaz widze pewna
              roznice..ale to moze byc kwestia indywidualna..jest wiecej ..po
              prostu sexu..niz “vrijen”

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka