Dodaj do ulubionych

Ile potrzeba na życie w Anglii??

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.05, 13:29
Zamierzam wraz z narzeczonym wyjechać do Anglii. Prawdopodobnie na początku
pracę będzie miał tylko on - jest lekarzem. Czy ktoś z Was orientuje się ile
tam trzeba zarabiać pracując legalnie, żeby utrzymać się wynajmując
mieszkanie (jedno- albo dwupokojowe)i normalnie żyjąc (chcemy wyjechać na 5
lat - a może nawet na stałe, a nie po to, żeby zarobić na samochód/mieszkanie
i wrócić). Jaka jest w Anglii różnica pomiędzy pensją brutto a netto?? Z góry
dziękuję za pomoc.
Obserwuj wątek
    • grazia.eni Re: Ile potrzeba na życie w Anglii?? 12.04.05, 15:02
      Daję sobie głowę uciąć, że ile będzie wpisów, tyle wersji. Jak chłopak ma
      pracę, to jedźcie i już. Dacie sobie radę, a w razie czego to Anglia nie
      Australia.
      • natalia.brzeska Re: Ile potrzeba na życie w Anglii?? 12.04.05, 15:15
        Zgadzam sie z postem grazii. Kazdy przeciez ma inne potrzeby, inne wydatki,
        mieszka gdzie indziej, tak wiec sama musisz sie zorientowac ile Wam akurat
        bedzie trzeba. Przejrzyj strony z nieruchomosciami na wynajem,
        (www.propertyfinder.com, www.primelocation.co.uk itp), strony supermarketow,
        aby zorientowac sie w cenach itp itd. A przede wszystkim przejrzyj forum, bo
        bylo juz sporo na ten temat.
        Polecam rowniez moj stary post:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=115&w=17892456&a=17892456
        • Gość: Asia Re: Ile potrzeba na życie w Anglii?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.05, 08:44
          Dziękuję za odpowiedź. Twojego starego posta też przeczytałam...Jesteśmy już po
          etapie sprawdzania co ile kosztuje w Anglii (wynajem mieszkań, ceny w
          hipermarketach itd.) i wychodzi nam, że powinniśmy się utrzymać przez jakiś
          czas z jednej pensji. A bieżący watek zaczęłam po to, żeby zebrać jakieś opinie
          i ewentualnie jakieś podpowiedzi o angielskich dziwactwach (typu: nie licz na
          to, że będziesz gotowac obiady, bo tam się pracuje od...do... i byś musiała
          jeść obiad o 22:) itd. Zaskoczeniem były dla nas na przykład ceny komunikacji
          miejskiej w Londynie. Rozumiem, że droższa, ale żeby aż tyle?!
      • Gość: Asia Re: Ile potrzeba na życie w Anglii?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.05, 08:48
        Niby Anglia to nie Australia, ale ja mam tutaj pracę. Średnią pod względem
        finansowym, ale rozwijającą, ciekawą itd... A chłopak na takową tutaj szans nie
        ma:( więc żeby wyjechać musimy stwierdzić, że on (czyli my:) razem zyskamy
        więcej niż ja stracę...I że ja mam też szanse znaleźc tam pracę w zawodzie...
        • natalia.brzeska Re: Ile potrzeba na życie w Anglii?? 13.04.05, 14:59
          Czesc Asiu,
          Na poczatku myslalam, ze Twoj narzeczony jest lekarzem, specjalista z
          kilkuletnim doswiadczeniem, ale po przeczytaniu ostatniego Twojego wpisu
          wnioskuje, ze chyba tak nie jest, prawda? To zmienia postac rzeczy, jesli
          chodzi o zarobki. Jednak i tak za jego pensje powinniscie sie we dwojke
          utrzymac. Ty tez pewnie po jakims czasie pojdziesz do pracy, wiec nie powinno
          byc zle.
          Wazne jest tez to, ze jedziecie razem i mozecie sie wzajemnie wspierac. Wazne
          jest to, ze patrzac na to wszystko w dlugim okresie chyba wieksze szanse sa w
          UK, zarowno dla niego, jak i dla Ciebie.

          Jesli chodzi o te obiady, o ktorych nizej pisalas, to zalezy gdzie bedziesz
          pracowala. Przy pracy od 9-5 obiad ugotujesz po 5 :-) Niektorzy maja przerwe na
          lunch od 1-2 i jesli mieszkasz blisko pracy mozna skoczyc do domu i tam cos
          zjesc, czy nawet upichcic na kolacje.

          Ja nie moge przyzwyczaic sie jedynie do poznych obiadow. Moj narzeczony jest
          Anglikiem i od zawsze "dinner" je o 19-20. Ja tak duzy posilek jem najczesciej
          ok. 14,15 i chyba nigdy nie przyzwyczaje sie do schabowego po 20 :-)

          Denerwuje mnie jazda po lewej stronie, przy przechodzeniu przez ulice ciagle
          nie wiem, w ktora strone mam patrzec, wiec stoje przy krawezniku i kiwam w
          lewo, prawo, lewo, prawo itd.

          Bylam w wielu domach i zaskakuje mnie to, ze nie ma wtyczki na
          suszarke/lokowke/prostownice...

          Pytaj jesli chcesz cos jeszcze wiedziec, lub pisz na priv.
        • Gość: N Re: Ile potrzeba na życie w Anglii?? IP: *.cable.ubr01.telf.blueyonder.co.uk 14.04.05, 19:09
          ja wam napisze tak:jestem tu z nazeczonym oboje pracujemy,wynajmujemy pokoj(ale
          caly dom do dyzpozycjii)na osobe tygodniowo wychodzi 50£na pokoj, 20£ na
          jedzenie nie zalujemy na owoce i warzywa i nie kupujemy produktow
          marki "marka".jednym slowem nie nazekamy tylko sobie calkiem niezle radzimy:)
          powodzenia

          ps.mieszkamy w miescie wielkosci Torunia
          • xiv Re: Ile potrzeba na życie w Anglii?? 14.04.05, 19:22
            > ps.mieszkamy w miescie wielkosci Torunia

            hmmm... Telford?
    • natalia.brzeska Re: Ile potrzeba na życie w Anglii?? 12.04.05, 15:19
      Watek o cenach z innego forum:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=591&w=22410846
    • grazia.eni Re: Ile potrzeba na życie w Anglii?? 12.04.05, 19:34
      Jak chłopak dostanie pracę jako lekarz, to nawet w "pipidówku" będzie dość dla
      2 osób bez dzieci. Chodzi mi właśnie o te wszystkie "kalkulatorki". Wg
      nich "odłożyliśmy" -3.000,00 funtów. A nie wpisałam, ile wysyłamy do Polski.
      Śmiech na sali.
      • xiv Re: Ile potrzeba na życie w Anglii?? 13.04.05, 16:22

        > Chodzi mi właśnie o te wszystkie "kalkulatorki". Wg
        > nich "odłożyliśmy" -3.000,00 funtów. A nie wpisałam, ile wysyłamy do Polski.
        > Śmiech na sali.

        Nie podoba Ci sie moj kalkulatorek? buuu :((((

        Powazniej:
        - kalkulator jest skalibrowany "pod Londyn" - jesli tylko podasz mi Twoje
        wydatki, to skalibruje go lepiej na "pipidowki" - na razie brak mi danych :(
        - okazuje sie, ze osoby, ktore najwiecej narzekaja na wyliczenia, albo nie
        placa podatkow (income, council, tv licence) albo nie placa za media (prad
        i/lub gaz); niestety nie jestem w stanie nawet o tym wspomninac w kalkulatorze
        - dobrze, ze nie wpisalas ile wysylasz do PL, bo nie ma takiej opcji; a gdyby
        sie jeszcze US dowiedzial, to ktos musialby zaplacic podatek od darowziny :)
        - IMHO lepiej, ze kalkulator podawal wieksze sumy, niz mniejsze - wtedy wiele
        osob bedzie przygotowana na zderzenie z londynska rzeczywistoscia

        a tak wogole, to mi nie smieszno, bo latwo sie smiac z czyjegos wysilku, nie
        dajac w zamian nic :(
        • Gość: Asia Kalkulator wydatków - czy to możliwe?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.05, 08:31
          Z kalkulatora wydatków na stronie www.londyn.org.uk/faq/ile_wydam.htm
          wyszło mi, że "kupując normalnie, ale szukając promocji" we dwie osoby wydamy
          na jedzenie przez miesiąc łącznie 108 funtów. Czy Waszym zdaniem to jest w
          ogóle możliwe?? Bo ja tyle mniej więcej wydaję w Polsce (albo nawet więcej...),
          a jeżeli chodzi o jedzenie to GB jest mniej więcej dwa razy droższa z tego co
          się orientuję... Dzięki za odpowiedź wszystkim wiedzącym...:)))
          • xiv Re: Kalkulator wydatków - czy to możliwe?? 14.04.05, 13:43

            > wyszło mi, że "kupując normalnie, ale szukając promocji" we dwie osoby wydamy
            > na jedzenie przez miesiąc łącznie 108 funtów. Czy Waszym zdaniem to jest w
            > ogóle możliwe??

            tez jestem ciekawy :)

            powazniej - kupujac tylko rzeczy "promocyjne" mozna wydawac nawet
            polowe "zwyklych" wydatkow - trzeba miec tylko zamrazalnik :)

            ja sie juz nieczemu nie dziwie - spotkalem gosci ktorzy wydawali 15 funtow
            tygodniowo na jedzenie:
            baked beans (20p puszka), kurczak (5 funtow za kilogram), chleb bialy angielski
            (25p za bochenek), jakies smarowidlo (50p za 500g), dzem (75p za sloik), ryz lu
            makaron (60p) - w sumie za tydzien okolo 10 funtow; reszta na batoniki
            Marsopdobne ("bo sa tanie jak cholera, a cos jesc trzeba") i piwo
        • grazia.eni Re: Ile potrzeba na życie w Anglii?? 14.04.05, 12:20
          > Nie podoba Ci sie moj kalkulatorek? buuu :((((
          >
          > Powazniej:
          > - kalkulator jest skalibrowany "pod Londyn" - jesli tylko podasz mi Twoje
          > wydatki, to skalibruje go lepiej na "pipidowki" - na razie brak mi danych :(
          > - okazuje sie, ze osoby, ktore najwiecej narzekaja na wyliczenia, albo nie
          > placa podatkow (income, council, tv licence) albo nie placa za media (prad
          > i/lub gaz); niestety nie jestem w stanie nawet o tym wspomninac w kalkulatorze
          > - dobrze, ze nie wpisalas ile wysylasz do PL, bo nie ma takiej opcji; a
          gdyby
          > sie jeszcze US dowiedzial, to ktos musialby zaplacic podatek od darowziny :)
          > - IMHO lepiej, ze kalkulator podawal wieksze sumy, niz mniejsze - wtedy
          wiele
          > osob bedzie przygotowana na zderzenie z londynska rzeczywistoscia
          >
          > a tak wogole, to mi nie smieszno, bo latwo sie smiac z czyjegos wysilku, nie
          > dajac w zamian nic :(
          >

          Nie podoba mi się niczyj kalkuratorek. I jeżeli uważasz, że nie daję nic, to
          się zastanów. Nie da się nikomu wyliczyć, za ile może przeżyć, a już na pewno
          nie Polakowi. Jesteśmy bardzo zaradnym narodem. Ja uważam, że pomoc nie polega
          na tym, żeby wszystkich straszyć. Musisz wiziąść pod uwagę, że jeżeli ktoś już
          zdecyduje się przyjechać, to lepiej mu pomóc. Ponabijałam się z Tomka, ale Ty
          przesadziłeś. Bo są różne firmy. Nie wiem, czy wiesz, ale niektóre płacą
          pracownikom za lekcje angielskiego - jeśli widzą dobrego fachowca. Niektóre
          nawet opłacają im comiesięczne loty do rodziny na kilka dni. Pomagają się
          urządzić, sprowadzić rodzinę. Uważam, że każdy powinien spróbować, jeśli ma
          ochotę. A jak wyląduje na dworcu? Cóż, wyjeżdżają dorośli ludzie. Wtedy trzeba
          pomóc im wrócić. I nie wymawiać każdej pomocy do końca życia - a to Polacy
          potrafią najlepiej.
          Piszesz, że Ci nie śmieszno - a może trochę dobrego humoru dobrze by zrobiło?
          Przypomnijmy sobie - może właśnie powinniśmy więcej się do siebie uśmiechać,
          zwłaszcza za granicą.
          PS. wszystko płacimy, a kasa leci na nasze opłaty, więc to nie jest żadna
          darowizna - legalnie, przelewem na nasze konto. Nigdy nie kombinowaliśmy, więc
          dlaczego teraz mielibyśmy zacząć?
          • xiv Re: Ile potrzeba na życie w Anglii?? 14.04.05, 13:59
            > Nie podoba mi się niczyj kalkuratorek.
            Spoko, da sie przezyc.

            > I jeżeli uważasz, że nie daję nic, to się zastanów.
            Dalej sie zastanawiam.

            > Ja uważam, że pomoc nie polega na tym, żeby wszystkich straszyć.
            To sie nazywa uswiadomienie. Rownie dobrze mozna straszyc ptasia grypa (ktora
            wystepowala w UK) albo TB (Polska krajem o podwyzszonym ryzyku, jeszcze
            niedawno wymagano przedstawienia szczepien przy wizie pracowniczej)

            > Musisz wiziąść pod uwagę, że jeżeli ktoś już
            > zdecyduje się przyjechać, to lepiej mu pomóc.
            Juz wczesniej pisalem. Polacy maja tendencje do bycia albo "hurra-za-Kmicem",
            albo "i-tak-jest-wszystko-do-dupy". Przyjezdzaja glownie Ci pierwsi, co sie
            konczy czasem koszmarnie. O czym zreszta sama piszesz.

            > Ponabijałam się z Tomka, ale Ty przesadziłeś.
            Aaaa... bo sie ponabijalem z Ciebie. To rzeczywiscie przesada.

            > Nie wiem, czy wiesz, ale niektóre płacą
            > pracownikom za lekcje angielskiego - jeśli widzą dobrego fachowca.
            > Niektóre nawet opłacają im comiesięczne loty do rodziny na kilka dni.
            > Pomagają się urządzić, sprowadzić rodzinę.
            Tak. Tylko Ci fachowcy maja wyzsze wyksztalcenie. Oni sobie sami poradza (jesli
            tylko mowia po angielsku). To jest mniejszosc. Nawet w Londynie. Na spotkania
            PEBY i "technikow" (w sumie dwoch jedynych stowarzyszen dla profesjonalistow)
            przychodzi garstka osob.

            > A jak wyląduje na dworcu? Cóż, wyjeżdżają dorośli ludzie.
            A ja wlasnie probuje im tego oszczedzic. Probuje im powiedziec, jak sie
            przygotowac do tego, aby tam nie wyladowac.

            > I nie wymawiać każdej pomocy do końca życia - a to Polacy potrafią najlepiej.
            Znaczy "odmawiac"? Sama piszesz, ze mieszkasz w pipidowce. Nie wiem jak dlugo
            tam mieszkasz, nie wiem ilu "kuzynow" i "synow najlepszej przyjaciolki" Cie
            odwiedzilo, nie wiem ilu Polakow spotkalas na swojej ulicy, ktorzy koniecznie
            chca skorzystac z Twojej komorki. To nie jest odmowa "kazdej" pomocy. To jest
            odmowa pomocy, ktora bedzie prowadzila do nikad (no moze do wiekszego debetu na
            koncie w moim przypadku; w Twoim pewnie nie, ale nie wyslesz pieniedzy do PL)

            > PS. wszystko płacimy, a kasa leci na nasze opłaty, więc to nie jest żadna
            > darowizna - legalnie, przelewem na nasze konto.
            > Nigdy nie kombinowaliśmy, więc dlaczego teraz mielibyśmy zacząć?
            Wlasnie do konca nie wiadomo gdzie jest "kombinacja", a gdzie nie. Jesli US
            stwierdzi, ze Wasze "interesy zyciowe" sa w PL, to sie upomni o podatek.

            [i tym malo wesolym wesolym akcentem]
            [Wasz wieczny smutas, ktory wymawia kazdej pomocy do konca zycia]
            • grazia.eni Re: Ile potrzeba na życie w Anglii?? 14.04.05, 23:25
              Napisałam całe wiadro, ale mi się skasowało. Widocznie tak miało być.
              W skrócie:
              1. Najważniejsze prawo każdego dorosłego człowieka - prawo do popełniania
              własnych błędów. Pomieszkaj trochę w popegeerowskiej wsi (np. w koszalińskim),
              przestaniesz się dziwić, że wolą Victorię w Londynie.
              2. Ci fachowcy nie zawsze mają maturę, tylko żaden nie przyzna się na forum, bo
              go zeżrą z zazdrości.
              3. Asertywność. Nie musisz wydawać swojej kasy. Są instytucje powołane do
              pomocy, trzeba tylko pomóc je znaleźć. Jak ktoś nie chce korzystać - jego
              sprawa. Rodzinka zdążyła mnie już poznać z tej strony - mieszkaliśmy w bardzo
              wczasowym miejscu, tylko ja nie nadaję się do prowadzenia hotelu (zwłaszcza jak
              wracam zrąbana z pracy).
              3. Jak się US upomni - zapłacę. Bogu, co boskie, cesarzowi co cesarskie.
              4. O wypominaniu nie było do Ciebie, ale było parę wątków:"Ja jemu coś, a
              on..." Jak masz wypominać, nie pomagaj. Kazdy ma prawo do własnej drogi.
              5. Puść to sobie czasem przed snem:
              www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
              • xiv Re: Ile potrzeba na życie w Anglii?? 15.04.05, 11:06

                > 1. Najważniejsze prawo każdego dorosłego człowieka - prawo do popełniania
                > własnych błędów. Pomieszkaj trochę w popegeerowskiej wsi (np. w
                > koszalińskim), przestaniesz się dziwić, że wolą Victorię w Londynie.
                po pierwsze zbyt duzo sie szlajalem, aby sie dziwic; po drugie, nie sadza,
                ze "wola"; zreszta niewazne - dlugi temat na dlugie zimowe wieczory, a wlasnie
                czeresnio-wisnie zakwitly

                > 2. Ci fachowcy nie zawsze mają maturę, tylko żaden nie
                > przyzna się na forum, bo go zeżrą z zazdrości.
                :))) dobra, ale musi byc to "ktos" - ostatnio slyszalem o stolarzach-
                szkutnikach (stolarzach robiacych wnetrza do jachtow)

                > 3. Asertywność.
                Tego musze sie jednak nauczyc.

                > 5. Puść to sobie czasem przed snem:
                > <a href="www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf"
                >target="_blank">www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf</a>
                nie moge - nie mam glosnikow

                na marginesie ostatnio ogladalem program o budowaniu domu dla gluchoniemych -
                ile rzeczy, ktore bierzemy za oczywiste przestaja byc nimi: dzwonek u
                drzwiprzestaje byc dzwonkiem, musi byc pulsujacym swiatlem; alarm
                przeciwpozarowy - podobnnie; budzik staje sie trzesaca poduszka; innymi slowy -
                motylek jest piekny, ale nie dla wszystkich

                [jak zwykle czepialski]
                • grazia.eni Re: Ile potrzeba na życie w Anglii?? 15.04.05, 14:28
                  Spodziewałam się czegoś mocniejszego - starzejesz się może...
                  I jeszcze przez noc przypomniała mi się główna zasada pomocy: "nie dawaj
                  biednemu ryby, nie dawaj nawet wędki - pokaż, jak ją zrobić".
                  Dla mnie i tak najgorsze jest to, że Polacy są strasznie zakompleksieni
                  (zwłaszcza ci z wyższym wykształceniem) i zawsze szukają pracy poniżej
                  możliwości - tego chyba nigdy nie zrozumiem.
    • Gość: Fasola Re: Ile potrzeba na życie w Anglii?? IP: *.in-addr.btopenworld.com 13.04.05, 16:25
      .................... Jaka jest w Anglii różnica pomiędzy pensją brutto a
      netto?? Z góry dziękuję za pomoc.
      Hejka
      Zarabiam tygodniowo 360 funtow brutto - na poczatku wychodzilo mi 250 netto,
      podpisalem potem jeden druk i przeszedlem na inny kod podatkowy - teraz
      zostaje 275 netto.
      Pozdr.
      Fasola



      • Gość: asda Natalia, o co chodzi z tymi wtyczkami????? IP: *.server.ntli.net 13.04.05, 16:27
        jak w temacie :)
        • natalia.brzeska Re: Natalia, o co chodzi z tymi wtyczkami????? 13.04.05, 16:38
          :-)))))))
          Rzeczywiscie, glupote walnelam :-)
          Chodzi oczywiscie o gniazdko...
          Zazwyczaj jest shavers only

          • Gość: asda Re: Natalia, o co chodzi z tymi wtyczkami????? IP: *.server.ntli.net 13.04.05, 16:45
            zeby nie bylo ,ze sie czepiam. ale dalej nie bardzo rozumiem masz na mysli, ze
            w lazienkach nie ma?
            • xiv Re: Natalia, o co chodzi z tymi wtyczkami????? 13.04.05, 20:16

              > zeby nie bylo ,ze sie czepiam. ale dalej nie bardzo rozumiem
              > masz na mysli, ze w lazienkach nie ma?

              po prostu nie ma :)

              jest sznureczek do wlaczania swiatla
              jesli jest pralka to jest ona podlaczona "na sztywno" (drut ze sciany, wlacznik
              w innym pomieszczeniu)

              [a teraz sie bede madralil, wiec mozna nie czytac :)]

              brak gniazdek w lazience jest jednym z elementow bezpieczenstwa anty-pozarowego:
              - niepalne meble
              - niepalne drzwi
              - alarmy wykrywajace dym [ten z nalesnikow takze ;) ]
              - swiatla z akumulatorami na korytarzach
              - systemy automatycznego gaszenia (dostarczania wody)
              - trzy albo cztery rodzaje gasnic, bardzo rygorystycznie przestrzegany

              z historycznego punktu widzenia, pozar Londynu naprawde mozna nazwac wielkim (a
              wszystko przez latwopalne opary maki!)

              z pragmatycznego punktu widzenia - gesta zabudowa miast ("dach w dach")
              naprawde nie daje wielkiej szansy na szybkie zagaszenie pozaru; ja tylko
              widzialem efekty "malego poazru, tak z pol godziny" - jeden dom spalony
              doszczetnie, a cztery czy piec domow stracilo dachy (i wnetrza rowniez, bo bylo
              skutecznie zalane przez strazakow)

              [i tym optymistycznym akcentem]
              • Gość: asda Re: Natalia, o co chodzi z tymi wtyczkami????? IP: *.server.ntli.net 13.04.05, 20:18
                moze natalia miala cos innego na mysli, bo brak gniazdek elektrycznych w
                lazienkach wydaje sie czyms oczywistym, wlasnie ze wzgledow bezpieczenstwa
                • Gość: asda Re: Natalia, o co chodzi z tymi wtyczkami????? IP: *.server.ntli.net 13.04.05, 20:22
                  natomiast co d o pralek i kuchenek elektrycznych to nie do konca masz racje. na
                  ogol, w pewnej odleglosci od gniazdka do ktorego jest podlaczona pralka jest
                  gniazdko z bezpiecznikiem, ktorym odcina sie doplyw pradu do gniazdka do
                  ktorego podlaczona jest np. pralka. te gniazdka rowniez maja wylaczniki
                  odcinajace doplyw pradu. nieco inaczej jste rozwiazana sprawa z kuchenkami
                  elektrycznymi ale chbya nie jest to forum dla elektrykow :)
                • natalia.brzeska Re: Natalia, o co chodzi z tymi wtyczkami????? 13.04.05, 20:41
                  Nie, wlasnie mialam na mysli gniazdka i ciesze sie, ze zostalo to, m.in przez
                  elektryka, wyjasnione. Nie moge sie do tego przyzwyczaic. W Polsce to dla mnie
                  normalne, ze stoje przed lutrem w lazience i sobie ukladam wlosy. Niestety w
                  Anglii tego robic nie moge...
              • Gość: elektryk Re: Natalia, o co chodzi z tymi wtyczkami????? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.04.05, 20:23
                Gniazdek nie ma w łazienkach z powodu zagrożenia porażenia prądem.
                Shaver unit zasilany jest za pomocą transformatora separacyjnego którego
                obciążąlność jest prawdopodobnie niewielka.
                W Polsce zgodnie z obecnymi normami można instalować gniazdka zabezpieczone
                wyłącznikiem przeciwporażeniowym, w Anglii natomiast nie.
                • Gość: elektryk Re: Natalia, o co chodzi z tymi wtyczkami????? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.04.05, 21:19
                  W ostatnim zdaniu chodziło mi oczywiście o możliwość
                  instalowania gniazdek zabezpieczonych wyłącznikiem
                  róznicowoprądowym w łazienkach.
                • deadeasy kontakty i czajniki 14.04.05, 09:20
                  Jeszcze zeby zamacic dodam od siebie. :o)

                  Jestem w trakcie "robienia" lazienki. Nakupowalam niezbenych rzeczy no i
                  chcialam miec gniazdko na ladowarke szczoteczki do zebow (wtyka sie w gniazdko
                  na golarke). No i ku mojemu zdziwieniu musialam specjalnie poszukac takiego
                  gniazdka, ktore mozna montowac w lazienkach (na dwa natezenia pradu 220V i
                  150V). Byly tez takie, ktorych w lazienkach montowac nie wolno. Teraz
                  pytanie...gdzie do diaska jak nie w lazience montowac gniazdko na golarke? W
                  sypialni? W garazu? A moze w pokoju dziennym? Kompletna paranoja!
                  (PS: W te gniazdka mozna wsadzac Europejskie wtyczki bez problemu, moja
                  szczoteczka zakupiona w UK ma wlasnie taka wtyczke i na instrukcji obsl.
                  wyraznie jest pokazane, zeby wciskac w golarkowy kontakt)

                  Inna asprawa jest z lampami do lazienki. Na szczescie kazda jest oznaczona, w
                  ktorej "zone" moze byc montowana.

                  Nie uwazacie, ze to troche przegiecie z tymi gniazdkami kiedy kazdy, nawet
                  najbardziej oblesny hotel (B&B) moze miec czajnik w pokoju, ktore to urzadzenie
                  czasami wyglada jakby czasy Krolowej Wiktorii pamietalo? Gdzie tu logika?
                  :o)
                  • xiv Re: kontakty i czajniki 14.04.05, 11:12

                    logika?

                    LibDemy proponujacy 50% podatku, a Labourzysci to krytykujacy?

                    piekny wiktorianski dom z drzwami obitymi plytami z azbestu, aby robily kurtyne
                    przeciwogniowa (wymagania councilu w latach 70tych, aby mozna bylo wynajmowac
                    pokoje)?

                    btw. oni tu specjalnie sprzedaja ladowarki do szczoteczek z kontynentalnymi
                    wtyczkami, aby mozna je ladowac w lazience; dziwie sie tylko, ze producenci
                    suszarek nie wpadli na ten pomysl
    • Gość: www.mojlondyn.pl Re: Ile potrzeba na życie w Anglii?? IP: 195.150.18.* 16.04.05, 13:10
      Przegladnij ta strone znajdziesz tam porady dla osob jadacych do UK.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka