Dodaj do ulubionych

UE: Stanowiska w PE nie dla nas

IP: *.240.81.adsl.skynet.be 02.05.05, 23:43
mojefinanse.interia.pl/news?inf=618837
dla leniwych nizej :

UE: Stanowiska w PE nie dla nas
02.05.2005 19:55 (aktualizacja 20:56)
/ RMF FM
Żaden Polak ani obywatel innych nowych krajów UE nie zajął dotychczas stanowiska wysokiego,
dyrektorskiego stanowiska urzędniczego w Parlamencie Europejskim.
Parlament Europejski jest drugą po Komisji Europejskiej instytucją zatrudniająca najwięcej
pracowników. Oprócz eurodeputowanych i ich asystentów w PE pracuje około 4500 tysiące
funkcjonariuszy.
Z danych, które uzyskała PAP, wynika, że do 1 maja stałą pracę w administracji PE znalazło 46
Polaków (w tym połowa to pracownicy sekretariatów), 53 było zatrudnionych na czas określony oraz
5 w grupach politycznych.
Jak poinformował PAP serwis prasowy PE, wśród tych Polaków nie ma żadnego wysokiego
funkcjonariusza: dyrektora generalnego lub zwykłego. Podobnie na stanowiskach dyrektorskich w
europarlamencie nie ma obywateli żadnego z pozostałych 9 krajów, które wraz z Polską weszły do
UE 1 maja 2004 roku.
"By zatrudnić nowego dyrektora generalnego, musiałoby się zwolnić jedno z istniejących 8 takich
stanowisk" - tłumaczy brak obywateli z nowych krajów UE na stanowiska dyrektorów generalnych
Jaume Duch, rzecznik prasowy PE. Ponadto, jak dodał, "w PE jest tradycja, że dyrektorem generalnym
zostaje ktoś, kto wcześniej już był w domu", na przykład pracował na stanowisku jednego z około 30
zwykłych dyrektorów. Na takie stanowisko też nie zatrudniono dotychczas obywateli nowych krajów
UE.
Sytuacja nie poprawi się w najbliższym czasie. Parlament Europejski, w przeciwieństwie do Komisji
Europejskiej, nie przeprowadza obecnie rekrutacji na stanowiska dyrektorskie dla obywateli z nowych
krajów UE.
W PE nie utworzono orientacyjnych kwot (kontyngentów) narodowych dla pracowników z
poszczególnych krajów Unii. Urzędnicy europarlamentu tłumaczą, że stanowiska dyrektorskie "mają
charakter polityczny". O zatrudnieniu decyduje biuro PE, składające się z przwodniczącego PE, Josepa
Borrella i jego 14 wiceprzewodniczących.
W poniedziałek o braku Polaków na najwyższych stanowiskach w instytucjach europejskich, a
zwłaszcza Komisji Europejskiej, mówił w Brukseli na konferencji prasowej eurodeputowany Ryszard
Czarnecki (Samoobrona). Winą za taki stan rzeczy obarczył polski rząd.
"To nie świadczy o blokowaniu Polaków ze strony KE, ale o pasywności polskiego rządu i braku
skuteczności - powiedział. - To nie jest kwestia merytoryczna, ale polityczna, że jako kraj nie
potrafiliśmy tego (zatrudnienia Polaków - PAP) wyegzekwować".
Czarnecki obiecał też zająć się zatrudnieniem Polaków w PE. W poniedziałek wysłał list do dwóch
polskich wiceprzewodniczących PE: Jacka-Saryusz Wolskiego (PO) i Janusza Onyszkiewicza (UW) oraz
do Genowefy Grabowskiej (SdPl), która jest kwestorem PE, aby "podjęli działania na rzecz
zatrudnienia obywateli polskich na wyższym i średnim szczeblu urzędniczym w strukturach
administracyjnych PE".
Według opublikowanych w ubiegłym tygodniu raportu KE, do 1 kwietnia we wszystkich instytucjach
unijnych zatrudniono łącznie 1081 pracowników z nowych krajów członkowskich, w tym 249
Polaków oraz m.in. 137 Czechów, 173 Węgrów czy 106 Litwinów.
Wśród zatrudnionych Polaków około połowy to asystenci i pracownicy sekretariatów. Na dziesięć
najważniejszych stanowisk przeznaczonych dla nowych państw w Komisji Europejskiej, ani jeden
Polak nie uzyskał najwyższego rangą stanowiska dyrektora bądź wicedyrektora generalnego. Czesi
mają ich dwóch, Cypr, Węgry i Słowacja po jednym (razem pięcioro). Żaden Polak nie zajął też
żadnego z przeznaczonych dla Polski 16 miejsc zwykłych dyrektorów, głównych doradców bądź
szefów gabinetów w KE. UE wyznaczyła sobie za cel, że do 2010 roku zatrudni prawie 3,5 tysiąca
pracowników z nowych krajów UE, z czego 1529 osób do końca 2005 roku.
Inga Czerny
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka