Dodaj do ulubionych

Boję się wyjechac.. :(

IP: *.cn.net.pl / *.cn.net.pl 27.09.05, 18:16
No i jak w temacie. Mam wyjechać za granice i trochę się dygam.
najbardziej przeraża mnie brak znajomosci języka ang. Buu ucze się go, ale to
i tak za mało na normalne f-cjonowanie.

Kurczę boje się, że nie dam rady... Macie tak? czy tytlko ja taka jestem
przewrażliwiona?
Obserwuj wątek
    • Gość: coco jambo Re: Boję się wyjechac.. :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.05, 20:19
      Każdy ma takie obawy... Nie martw sie bedzie dobrze ;) A jak sie cosik nie
      ułoży (różnie bywa) to do Polski nie masz daleko. No chyba ze wyjezdzasz do
      Portugali albo na Malte :) to juz wtedy troszke dalej. Wiec głowa do góry.
      Coco-Jambo i do przodu :P

      pozdrawiam
      • Gość: kim Re: Boję się wyjechac.. :( IP: *.cn.net.pl / *.cn.net.pl 27.09.05, 21:23
        W sumie masz rację, że to nie są Antypody świata da się wrócić. Że to nie
        więzienie, z którego odwrotu nie ma. :)

        Ale obawy są, kurczę nie umiem się ich wzbyć.

        Ha! Coco Jambo i do przodu to jest świetne hasło.
        Dobrze Bolec mówił. :D

        Dzięki za otuchę. :)
    • Gość: Gośka Re: Boję się wyjechac.. :( IP: *.kwidzyn.mm.pl 27.09.05, 21:22
      Nie martw się - będzie dobrze. Jestem zdania, że jak ktoś bardzo chce żeby było
      dobrze to napewno tak będzie. Najważniejsze to brać pierwszą lepszą pracę i nie
      wybrzydzać. Na początku napewno nie będzie lekko, ale później tylko coraz
      lepiej. Zatem życzę dużo optymizmu, cierpliwości i wytrwałości. Powodzenia.
      Pozdrawiam.
      • Gość: kim Re: Boję się wyjechac.. :( IP: *.cn.net.pl / *.cn.net.pl 27.09.05, 21:25
        Dzieki Gosiu. Mam nadzieję, że wyjadę i wszystko mi się ułoży odpowiednio!
        PRzynajmniej tak bym chciała. Wiadomo...:))
        Staram się być bardzo dobrej mysli.

        POdzrawiam. :)
        • Gość: coco jambo Re: Boję się wyjechac.. :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.05, 21:39
          No z tą pierwszą lepszą pracą się nie zgadzam całkowicie, byłbym bardzo
          ostrożny. Pamietaj ze jestes człowiekiem a nie maszyną. Nie jesteś także "białym
          murzynem. Wiec szanuj swoje zdrowie, które masz tylko jedno. No i myśl pozytywnie ;)

          Pozdrawiam/powodzenia
          • Gość: kim Re: Boję się wyjechac.. :( IP: *.cn.net.pl / *.cn.net.pl 27.09.05, 21:58
            OJ tak nie jestem maszynka do robienia wszystkiego, jednak wiadomo różne rzeczy
            trzeba [będzie] znieść. ;)
            Jak to na obczyźnie.

            Pozdrawiam. :)
            • Gość: eekkk eeek IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 27.09.05, 22:50
              oj ja sie nie zgodze ze trzeba brac pierwsza lepsza prace.. niby dlaczego? w
              koncu wyjezdza sie po to zeby miec lepiej i byc zadowolonym, a nie tylko po to
              zeby cos tam robic. ostatecznie w polsce tez mozna zawsze brac pierwsza lepsza
              prace, nie? no, bo to praca.
              ja wychodze z zalozenia ze trzeba sie szanowac i tyle, trzeba miec troche
              godnosci do samego siebie i nie brac pracy na czarno ani za nizsza stawke niz
              przewiduje norma.
              i nie dac soba pomiatac, choc to bedzie trudne skoro nie znasz ang zbyt dobrze.
              • Gość: Zawadzki jestes w bledzie IP: *.range86-134.btcentralplus.com 27.09.05, 23:04
                moja pierwsza prac byla nie specjalna za psie pieniadze, ale pomimo to bylem
                szczesliwy jak dzieco, gdy po pierwszym tygodni otrzymalem czeka na 126,36 f
                nigdy tej sumu nie zapomne, jako ze byly to moje pierwsze ciezko zarobione
                pieniadze w moim zyciu. Powiem szczeze nie zaznalem bezrobocia w Polsce jako ze
                wyruszylem tutaj prawie zaraz po szkole sredniej. Owszem po kilku miesiacach
                pracy jest niedosyt i pozniej sie pnie po drabince jak to ma miejsce w moim
                przypadku. przyjechalem tu bez jezyka (tylko tyle co z tvp polonia sie nauczyem
                hehe) i teraz moge powiedziec ze przez upor znalazlem prace ktora mi odpowiada,
                za ktora biore naprawde dobre pieniadze z porownaniem z innymi polakami
                pracujacymi na tym samym szczeblu, ale juz czuje chcec zrobienia kroku w przod
                mialem plan z rozpoczeceim collegu ale zrobie to za rok jako, ze obecnie praca
                kolidowala by z czasem poswiaconym dla szkolu i nauki.
    • Gość: Zawadzki Moja historia z Wyspami. IP: *.range86-134.btcentralplus.com 27.09.05, 22:52
      Wszystko zaczelo sie w zeszlym roku. Dokladnie 09.10.2005 minie rok od mojego
      wyjazdu. Przyjechalem do znajomego z pierwsza praca troche mi pomog. Pierwsze 3
      miesiace pracowalem, coprawda w najgorszym miejscu na ziemi ale to nie byl
      poroblem. Dokladnie z pierwzym dniem styczni cala nasza zmina zostala
      rozwiazana i tak rozpoczela sie moja 4 miesieczna tylaczka za praca. Dodac
      musze ze zyje teraz w miescie typowo turystycznym, pech chcial abym wlasnie na
      koniec sezonu turystycznego stracil prace. Bylo naprawde ciezko cokolwiek
      znalesc. Od kwiatnia podjelem prace na nowo w innym podmiocie, ale
      doswiadczenie zostalo i teraz moge udzielic ci kilku wskazowek.
      I. Najelepiej nie jechac w ciemno, lepiej nawiazac jakis kontakt ze znajomym
      nawet jak by mieszkal on cale kilometry od planowanego miejsca wyjazdu.
      II. Powiem krotko szczescie = sukces. Znam cale setki polakow ktore bez jezyka
      podjely prace (najgorsze stanowiska). Dla przykladu znajomu przyjechal 3
      miesiace temu i 2 miesiace siedzial nie robiac nic, w tym samym czasie powrocil
      tutaj znajomy z poprzedniego zakladu i podjal prace po tygodniu (totalnie bez
      jezyka i bez referencji)
      III. Proste imie. Banalne ale to jest prawda. Nawet jak kogos maja zwolnic to
      najczesciej zwalniaja tych najbardziej skomplikowanym imieniu.
      IV. Kasa no duzo jej potrzeba. Ceny przykladowe: Zakupy na tydzien (wersja
      light lub wegetacyjna) to 10, znam z doswiadczenia ze mozna przezyc za 5 f,
      normalne to 15-20 szlacheckie to 30 min., mieszkanie to srednie 50-60 za pokoj
      na hostelach jest podobnie. Innych wydatkow sie nie palnuje jak na pierwsze
      tygodnie pobytu.
      V. Z jezykie to jest wlasnie roznie, zalezy od pracy. najnizszy szczebel to
      prace w fabrykach, przetorniach (nie potrzeba jezyka stawka na godz. min.),
      sprzataczki, pomoce domowe, pokojowki (jezyk przyda sie, stawka jak wyzej),
      asystenci, pracownicy kuchni (k.p., c.a., f.a. tez sie przyda, kobiety maja
      wieksze trudnosci dostaniem sie na powyzsze choc zdarzaja sie wyjatki, stawka
      od min. do 6/h + napiwki), kelnerzy itp. (bez jezyka ani rusz, stawki od 6-8 +
      napiwki) innych raczej nie podaje bo z postu wynika ze z jezykiem ciezko.
      VI. Wiecej mozna sie dowiedziec na forach ale pracujacych w Europie np.
      londynek cos tam
      VII. Jechac na polnoc Anglii nawet do Szkocji i nawet dalej na wyspy, gdzie
      niezadko nie postanela polska noga.
      VIII. Jak sie dostac? Easyjet do Londynu pozniej megabusem, citylinkiem itp.
      wszedzie za drobne pieniadze do 15 f do samiuskiej Szkocji.
      IX. Starac sie trzymac blisko "polonii" bo warto zawsze ktos cos pomoze cz ytez
      poinformuje o etacie, a nawet wystawi referencje.
      Innych trudnosci nieprzewiduje jezeli bedziesz sie trzymala powyzszych
      podpunktow to przetrwasz nawet jadac w ciemno bez jezyka.
      • Gość: kim Re: Moja historia z Wyspami. IP: *.cn.net.pl / *.cn.net.pl 27.09.05, 23:05
        Jesuu Zawadzki, człowieku, aleś mnie pocieszył. :)) Dzięki, napradę!!! Chyba
        sobie wydrukuję Twoje przestrogi, rady.

        Jezyk jest słabo i lepiej nie będzie, bo nie nauczę się go w kilka dni. Owszem
        przyswajam sobie tę ich gadkę. Mam zamiar jechać w konkretne miejsce, w
        konkretną stronę, praca za niską stawkę. W ciemno odpada i nie jadę, bo nie
        dałabym rady [strachliwa jestem ;))]

        NO i tym imieniem to mnie powaliłeś na łopatki. ;)) Na szczęście imię i
        nazwisko mam proste jak drut i międzynarodowe [chyba?], bez kłopotu mozna
        zapisać moje dane w j. ang. To tutaj jakby będę miec problem z głowy. :))

        Nie wiem jak za szczęściem u mnie, ale raczej mam zezowate szczęscie, to i może
        lepsze takie jak żadne? :)

        Dzięki serdeczne wszystkim za to, że macie dla mnie słowa otuchy i wsparcia!
        <cmok>
        • Gość: Zawadzki Re: Moja historia z Wyspami. IP: *.range86-134.btcentralplus.com 28.09.05, 00:20
          a skąd ty wiesz że ja mam Jezus na pierwsze? hyh
          • Gość: kim Re: Moja historia z Wyspami. IP: *.cn.net.pl / *.cn.net.pl 28.09.05, 01:15
            A wiem... NO prócz zezowatego szczęścia mam też intucję. :)

            I jak się okazało dobrą. :D
    • cornelie Re: Boję się wyjechac.. :( 28.09.05, 09:29
      Ja tez boję sie wyjechac. Waham sie. Tutaj mam prace. Wyjeżdzając musiałabym
      sie zwolnić. Tam nie wiem, czy wszystko potoczy sie po mojej mysli. Jesli nie,
      nie bede miala do czego wracac. Takie bledne kolo.
      • Gość: aga Re: Boję się wyjechac.. :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.05, 10:54
        wiesz najlepiej wez ze 2 dygodnie zwolnienia i wtedy sie
        na miejscu zorientujesz.jak cos nie tak wtedy wracasz bez problemu do pracy
        a w miedzyczasie dalej sobie szukasz
        pozdrawiam
        • cornelie Re: Boję się wyjechac.. :( 28.09.05, 11:16
          To nie takie proste... Planuje wyjechać przez polska agencje, tak, zeby praca
          byla nagrana. Podpisze z nimi 3 miesiaczny kontrakt. W obecnej pracy nie
          dostane az tak dlugiego urlopu. Cóż, najprawdopodobniej zaryzykuje.
    • Gość: Jez Re: Boję się wyjechac.. :( IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 28.09.05, 09:43
      Jadę 18.10.2005 r. do Doncaster... Zwolniłam się z nielubianej i słabo płatnej
      pracy (mimo wykształcenia prawniczego) i jestem coraz bardziej przerażona...
      Tak już mam, ale decyzja została podjęta. Angielski znam dobrze, niby to spory
      atut, ale strach pozostaje.... Trzymajcie kciuki za nas!!!!
      • agniecha75 Re: Boję się wyjechac.. :( 28.09.05, 10:36
        pamietam, z eejsteś z Wrocka, prawda :)
        też sie boje, mam fajną pracę. zawsze ciagneło mnie na Wyspy. A teraz, mam dość
        związku-niezwiazaku na odległość. I choć nie jestem pewna, czy cos z tego
        bedzie, chce zaryzykować. jesli tego nie zrobie bede żałowała, jeśli to zrobie -
        nie wiem co bedzie ...
        też jestem przerażona, raczej brakami w angielskim. kiedys mówiłam super,
        ostatnio brak mi troche kontaktu do żywego slowa. Zapisałam sie na ang. żeby
        nadrobić.
        Ja chyba w listopadzie. W okolice Yorku. jak chcesz napisz na prive'a, moze sie
        kiedyś tam spotkamy (agniecha75@gazeta.pl).
        Tobie życzę powodzenia.
      • Gość: bibi Re: Boję się wyjechac.. :( IP: *.aster.pl 28.09.05, 10:55
        No nie, jak juz prawnicy z dobrym angielskim nie mogą znależć lepszej pracy w
        Polsce, to nie do wiary!!!
        Poczekaj, niedługo Ziobro bedzie ministrem sprawiedliwośći, zrobi czystkę w
        prokuraurze i sądownictwie.Może będzie tutaj godziwa praca dla takich jak Ty?
        Obecni "prawnicy" u władzy ponoć teraz sami się zwalniają.
        Zawsze to gorzej tułać sie po obcych krajach, ale rozumiem względy ekonomiczne.
        Powtarzam, nasz kraj jest chyba nieuleczalnie chory i niestety nie ma
        cudownego leku. I chyba Ziobro nic nie pomoże....
        • Gość: Jez Re: Boję się wyjechac.. :( IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 28.09.05, 11:08
          Z prawnikami, moja droga, to jest tak, że jak się nie ma pleców jak żagle to
          się rozwozi pocztę na rowerze... słyszałam o takich prawnikach, niestety...
          Poza tym, nawet Pan Ziobro nie ukróci betonu korporacji prawniczych, nie mam
          złudzeń, więc jadę i już. Jak wszystko pójdzie tak, jak to sobie układam w
          marzeniach, to za jakiś czas spróbuję zostać angielską sekretarką prawniczą - a
          nóż/widelec?!
          • Gość: kim Re: Boję się wyjechac.. :( IP: *.cn.net.pl / *.cn.net.pl 28.09.05, 11:52
            Oj to widzę, że nie tylko ja mam masę obaw i wątpliwości, że nie tylko mna
            targają emocję.

            Jez w Doncaster jest mój brat. :)) Mówi, że to fajne miasto, niezbyt
            przeładowane w ogóle ludzmi, no i nie takie ogromne ja Londyn. Takie
            sredniej/mniejszej wielkości... Nie narzeka.

            Rozumiem CIe kochana, że jesteś po prawie i trza iść w lewo w tym cholernym PL
            życiu. Ja też skończyłam studia, ale dyplomem mogę sobie doope wytrzeć, bo bez
            znajomości NIKT mnie nie chcę przyjąć. NO mam dość w każdym razie płaszczenia
            się przed brzuchatymi prezesami!
            Nie wiem co mnie czeka za granicą, byc może wielkie rozczarowanie, ale chcę
            zaryzykować, aby później móc sobie powiedzieć, że warto<-->nie warto było. Mieć
            czyste sumienie, że podjęłam próbę, a nie siedzialam i biadoliłam na cholerne
            życie...

            Jak to nie tajemnica to napisz do jakiej pracy tam wyjeżdzasz. :)

            Trzymam kciuki za nas wszystkie! :)
            • Gość: bibi Re: Boję się wyjechac.. :( IP: *.aster.pl 28.09.05, 12:06
              po raz n-ty żałuję, że młodzi, wykształceni ludzie muszą emigrować z tego kraju
              by żyć normalnie. Zgadzam sie z Wami jednak, że to jedyne wyjście.
              Dobrze , że macie nadzieję i wierzycie,że Wam sie uda. Serdecznie Wam tego
              życzę. Też jestem zdania, że siedzenie i biadolenie to najgorsza opcja.
              Do odważnych świat należy. Wam też los będzie sprzyjał.
              Szkoda tylko,że w tym kraju niedługo zostanie sama miernota.
          • Gość: dzika bronka:) Re: kazdy kurde sie boi.. IP: *.torun.mm.pl 28.09.05, 22:32
            Coz zrobic...trzeba zaryzykowac ,zeby miec lepiej.
            Wiem ,ze to oklepany slogan i guzik pomoze jak sie ma pietra,bo sama to
            przezywam..ale co tu Ludziska robic??????Kaczor z Donaldem walcza o władze..a
            my szaraczki kotłujemy sie wciaz w tym samym tyglu...Trzeba pokonac strach
            przed nieznanym i myslec pozytywnie..w koncu tylu ludziom sie udało,wiec na
            pewno bedzie dobrze:)Pozdrawiam(i dalej trzese portkami ale niedługo wyruszam:))
        • Gość: andy Re: Boję się wyjechac.. :( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.09.05, 12:34
          Oskarżam tych wszystkich, którzy poprzez swoje rządzenie przez ostatnich 15 lat
          pozbawili Polaków możliwości rozwoju we własnym kraju. A przede wszystkim za
          to, że kupowali za miliardy złotych tzw. spokój społeczny, płacąc rozamite
          gratisy dla górników, hutników, rolników itp. Gdyby te pieniądze poszły na
          rozwój prorozwojowych nowoczesnych branż, bylibyśmy bliżej poziomu Irlandii.
          Niestety obecne wybory pokazały, że dalej będziemy inwestować w niedojdy,
          zamiast w rozwój kraju. Dlatego też nie wahajcie się, tylko jedźcie tam gdzie
          jest normalna cywilizacja (patrz zarobki)
          • Gość: ff Re: Boję się wyjechac.. :( IP: *.claranet.co.uk 28.09.05, 13:15
            normalna cywilizacja to nie tylko zarobki :)
            • Gość: andy Re: Boję się wyjechac.. :( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.09.05, 13:39
              Może trochę jaśniej?
              • Gość: ff Re: Boję się wyjechac.. :( IP: *.claranet.co.uk 28.09.05, 16:18
                a wg ciebie anglia to takie samo miejsce jak polska tylko zarobki lepsze?
                • Gość: aga Re: Boję się wyjechac.. :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.05, 22:11
                  w Anglii to cie przynajmniej szanują i nie mowia ze na twoje miejsce
                  jest 10 innych.chcesz pracowac to pracujesz i tyle.no i traktują jak czlowieka.
                  trzeba tylko troche kumac jezyk.
    • Gość: kim Re: Boję się wyjechac.. :( IP: *.cn.net.pl / *.cn.net.pl 29.09.05, 01:11
      Moje przerażenie zaczyna sięgac zenitu. Mam lecieć w przyszłą sobotę, czyli ok.
      tyg. będę w PL.
      W ogóle to miałam dostać bilet na lot już w TE sobote, czyli raptem 2 dni
      miałabym na wszystko, ale chwilowo plany uległy zmianie. I dobrze, bo przeciez
      nie wiem w co ręce wsadzić jak usłyszałam termin 2 dniowy do wyjazdu. Miałam
      dziś taki pomylony, napiety dzień, że łeb mi już peka.

      Wyjazdu boję się dalej, ale staram się wciąz być dobrej myśli. Cały czas się
      pocieszam, że wyjechali niektórzy bez grama wsparcia, bez mieszkania,
      pieniędzy, zupełnie w ciemno, a ja mam to wszystko zapewnione, tylko kur...
      czemu ja się tak strasznie nakręciła, że nie dam rady? :((
      Tchórz jestem. Chlip, chlip. :(((
      Naprawdę sama zaczynam już panikować. TYlko po co mi to? Co za dziwna osoba ze
      mnie... Eh.
      • paninocy Re: Boję się wyjechac.. :( 29.09.05, 11:05
        Nie martw się... ja pewnie też bym panikowała, więc jedna nie jesteś :)

        Głowa do góry! Znam osoby, które wyjechały 4-6 lat temu i dalej ich angielski
        nie jest zbyt dobry, a sobie radzą :) Pamiętaj tylko zaopatrzyć się w
        minisłownik ang.-pol./pol.-ang. i będzie dobrze :)

        Trzymam kciuki! :)
      • Gość: bibi Re: Boję się wyjechac.. :( IP: *.aster.pl 29.09.05, 12:06
        Kim, nie jesteś wcale dziwna. Jesteś jak najbardziej normalna, bo myślisz.
        Potrafisz zdawać sobie sprawe z konsekwencji swoich decyzji i to oczywiste, ze
        tylko ludzie bez wyobraźni niczego sie nie boją.
      • Gość: anka Re: Boję się wyjechac.. :( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.09.05, 13:20
        koniecznie weż rozmówki polsko-angielskie, niby to nic takiego ale na pewno sie
        przydają!i głowa do góry!ja też niedlugo wyjeżdzam
    • saperowsky Re: Boję się wyjechac.. :( 29.09.05, 21:55
      najwazniejsze aby przlamac sie i zaczac mowic nie wazne ze to bedzie "kali
      jesc, kali spac" aby cie rozumieli
      a to ze tak szybko bedziesz lapala slowka to dopiero cie zadziwi
      ja po 3 tyg pobytu w anglii juz zauwazylem ze kojarze coraz wiecej slowek i
      zaczynam juz rozumiec anglikow (w calej anglii tak niewyraznie mowia???) wiec
      mysle ze nie bedzie zle :)

      powodzenia!!!!

      pozdroofka
      michau
      • Gość: kim Re: Boję się wyjechac.. :( IP: *.cn.net.pl / *.cn.net.pl 29.09.05, 23:26
        Jejku, ale mi dodajecie otuchy i wsparcia! Strasznie WAm wszystki dziekuję.

        Prawdę mówiąc jak pisałam ten wątek, pierwszy post, to sobie myslałam, że
        wszyscy równo mnie wyzwiecie, że nie znam angielskiego dobrze, a pcham się do
        wyjazdu! I "każecie" mi tutaj zostać, bo będę bez szans za granicą. Naprawdę
        tak myslałam, że mnie wyzwiecie. ;;))

        Bardzo się cieszę, że jest ktoś obcy [wiadomo u mamy mam wsparcie gratis :D],
        że chce mu się napisać kilka ważnych słów pocieszenia, wsparcia i zachęty!

        Powoli zbieram się i układam listę w głowie co zabrac, co dokupić, co zostawić.
        Dziś się już trochę uspokoiłam i staram się zbierać siły i myśli na wyjazd, bo
        wiem, że bez placzu nie wyjadę z domu! To więcej jak pewne! ;) Przyzwyczajam
        swoją myśl do tego, że czeka mnie za kilka dni diametralna zmiana w życiu, oby
        na lepsze.

        Kurcze ja się tutaj naprawdę użalam nad sobą, ale gdzies to muszę wyrzucić z
        siebie, te wszystkie wątpliwości i obawy. Zachęcam innych do pisania jeśli są
        lub byli w podobnej sytuacji! TO pomaga. :)

        Serdeczne dzięki. <cmok>
        • Gość: kim Re: Boję się wyjechac.. :( IP: *.cn.net.pl / *.cn.net.pl 29.09.05, 23:32
          No i przy okazji, aby już nie tworzyć osobnego wątku.

          Powiedzcie mi co dobrze i bezpiecznie można zabrać, w jakiej ilości. CO warto
          wziąć ze sobą, a czego się nie opłaca, bo w Anglii jest za tę samą kasę?

          Ile mogę zabrać OFICJALNIE papierosów [niestety pale] i ile nieoficjalnie, co w
          razie jak przegrzebią mi bagaż i znajda więcej fajorek. Wywalą fajorki do kosza
          czy płacę jakieś cło? Sorry, ale zupełnie nie znam się.

          Jak z perfumami? Słyszałam, że to zabroniona rzecz, tak jak i np. obcinacz do
          paznokci, czy pilniczek? Prawda to?

          Piszcie kochani, każda rada cenna. :))
          Dzięki.
          • saperowsky Re: Boję się wyjechac.. :( 01.10.05, 20:31
            jak jedziesz autokarem to mozesz zabrac tylko jeden karton fajek (nie wiem jak
            to jest przy locie samolotem..) tzn 200 szt - ja jak jechalem to sluzba celna w
            niemczech tak przetrzepala autobus ze chej!!! ja mialem 2 kartony fajek wiec
            dostalem 25 euro mandatu i oczywiwsice te fajki stracilem (a teraz latam po
            bankach i pocztach i nigdzie tego nie moge zaplacic - odsylaja mnie jedni do
            drugich :/ ...) kara jest 2,5 euro od paczki ... nie warto ryzykowac ,
            najlepiej niech ci ktos co jakis czas dosyla poczta fajki

            jak nas trzepali celnicy niemieccy to zadziwil mnie fakt ze na ilosc wodki
            wogole nie zwracali uwagi ... koles mial pol torby gorzaly a mandat dostal (i
            konfiskata oczywiscie... ) za 5 paczek fajek ponad dozwolona liczbe ...

            bierz tyle wedliny ile dasz rady!!! szybko za nia zatesknisz ...

            perfumy, pilniczek ... nic o tym nie slyszalem mojego obcinacza nikt nie
            zabral...

            spiwor, jakies rondelki, telefon bez simlocka, polskie grzybki marynowane (w
            tym jestem stronniczy :> ) - wiecej nie kojarze, sama wybierz

            pozdroofka
            michau
            • Gość: kim Re: Boję się wyjechac.. :( IP: *.cn.net.pl / *.cn.net.pl 01.10.05, 22:43
              Saperowski dzięki <cmok>

              Lece samolotem i gdzieś czytałam o tych pilniczkach, perfumach i obcinaczach
              dlatego chciałam się upewnić. :) Że niby sa to jakieś ostre narzędzia, a
              perfumy łatwo palne, czy coś... Nie wiem co CI ludzie wymyślają?
              Prawda jest, że zrobie ich w konia i wezmę nie metalowe pilniki, tylko
              papierowe. :D
              I się nie dowalą, jakby co. :))

              Wędlinę mówisz? NO miałam zamiar wziąć kilka szt, ale nie AŻ tyle. ;))

              Z fajorkami to był zawsze problem, wezmę 2 kartony i upchne je w róznych
              miejscach, może nie znajdą? ;) Hee
              Zresztą jeden i tak wolno legalnie przewieść... A drugim kartonem niech się Bóg
              opiekuję.

              Nie- spiwora, rondli, garków i łyżek brać nie muszę, bo mam chatę wyposażoną we
              wszystkie wygody. Żeby jeszcze taka sama była robota to lux*torpeda. ;)

              Dziękuję i Pozdrawiam.
              KIM ;))
    • Gość: mimi Re: Boję się wyjechac.. :( IP: *.cable.ubr09.azte.blueyonder.co.uk 01.10.05, 03:28
      Anglia jest super a Angole to naprawde mili i uprzejmi ludzie (oczywiscie sa
      wyjatki), zawsze mozesz poprosic o pomoc. Jestem tu i pracuje juz 10 miesiecy.
      Zanim przyjechalam balam sie okropnie, potem na miejscu okazalo sie, ze moja
      firma niewiele wie o zatrudnianiu Polakow, wiec wszystkie formalnosci
      wypelnialam sama, ale od angielskich kolegow z pracy otrzymalam duzo wsparcia i
      pomocy (nawet oferty pozyczki). Wiec nie martw sie za bardzo, wszystko jest do
      zalatwienia, usmiechnij sie i uwierz w siebie. Gdybys miala jakiekolwiek
      klopoty z praca, umowa najmu, itd. znajdz najblizsze Citizens Advice Bureau
      (poszukaj w ksiazce tel. albo yellow pages) - udzielaja darmowych porad
      prawnych, podejmuja sie negocjacji itp. Warto skorzystac.
      Powodzenia!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka