dyzurna 19.09.06, 20:43 potrzebuje kupic warzywa na papke jazynowa dla coreczki , gdzie znajde sklep z takimi produktami - ekologicznymi czy ma ktos pojecie? z gory dzieki :) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
sil.bi Re: zdrowa zywnosc - GDZIE w Brukseli?? 19.09.06, 20:52 Jeśli mieszkasz w okolicach Woluwe, to na Rue Roi Chevalier jest mały,ale dobrze zaopatrzony sklep "C'est bio". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sofi A poza tym IP: *.238-243-81.adsl-dyn.isp.belgacom.be 19.09.06, 21:07 mamy tutaj taka specjalistke ktora jedzenie ekologiczne w ilosciach hurtowych przywozi z Polski :) Odezwie sie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anbxl Re: A poza tym IP: *.65-136-217.adsl-dyn.isp.belgacom.be 19.09.06, 21:26 Swiez jarzyny i owoce znajdziesz nawet na Abatuarze,inne w Bio planet Odpowiedz Link Zgłoś
byly_eurokrata Re: A poza tym 19.09.06, 22:59 anbxl, swierze jarzyny a jarzyny z uprawy ekologicznej to dwie rozne rzeczy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anbxl Re: A poza tym IP: *.71-136-217.adsl-dyn.isp.belgacom.be 20.09.06, 07:36 wkurzaja mnie te tzw uprawy ekologiczne......choc kupilam ostatnio ziemniaki w sklepie i nie nadaja sie do jedzenia....Ja kupuje jarzyny u 2-3 sprawdzonych rolnikow na Abatuarze lub u mnie na wsi na rynku w sobote i nie narzekam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: K Re: A poza tym IP: *.225-242-81.adsl-dyn.isp.belgacom.be 20.09.06, 08:13 głos rozsądku Odpowiedz Link Zgłoś
stuzia Re: A poza tym 20.09.06, 09:45 Gość portalu: Sofi napisał(a): > mamy tutaj taka specjalistke ktora jedzenie ekologiczne w ilosciach hurtowych > przywozi z Polski :) > > Odezwie sie? Obecna! Ale uscisle: z Polski przywoze wiejskie kurki na rosolki dla krolewny a inne zakupy to faktycznie w ilosciach hurtowych w Bioplanet kupujemy. Pol pensji na to idzie ale coz robic;-) Te marniutkie stoiska ze zdrowa zywnoscia w supermarketach nie sa zbyt fajne. W Bioplanet znajdziesz wszystko bio, od A do Z (slodycze, sloiczki i biszkopty dla niemowlat, warzywa, owoce, serki, makarony-100% bio), natomiast w Colruyt jest linia produktow np. Pur Natur w dosc fajnym wyborze... Ale tak sobie teraz uswiadomilam, ze to Twoje malenstwo to jeszcze za male na jogurciki chyba... Duzurna, polecam Ci wiec Bioplanet, tam kupisz wszystkie podstawowe produkty dla maluszka potrzebne do zrobienia zupek, deserkow, sa setki sloikow a nawet jak ktos potrzebuje to sa pieluchy i mydelka ekologiczne. www.bioplanet.be/bioplanet/index.jsp?taal=F Odpowiedz Link Zgłoś
do.ki jestes pewna, ze to ma sens? 20.09.06, 09:55 Tak chcialem zapytac. jakos nigdzie nie udaje sie potwierdzic, ze te wszystkie biowarzywa sa jakkolwiek lepsze, albo chociaz ze roznia sie czymkolwiek od tych z supermarketu- poza cena. "Bio" nie znaczy zdrowy. Zywnosc w Belgii jest generalnie zdrowa, bo po paru skandalach kontrole sie uszczelnily (powod podobny do tego, dla ktorego Wielka Brytania to najlepsze miejsce na skosztowanie wolowiny). > Pol pensji na to idzie ale coz robic;-) Nie wyglupiac sie. No chybaze chodzi o wzgledy ideolo. Bo ze wzgledow biolo, to mam watpliwosc, czy warto... Odpowiedz Link Zgłoś
ella111 Re: jestes pewna, ze to ma sens? 20.09.06, 09:58 owszem, u mnie rowniez wzgledy ideologiczne :-) ale chemiczne tez bo jednak mniej jest chemii w bio Odpowiedz Link Zgłoś
byly_eurokrata Re: jestes pewna, ze to ma sens? 20.09.06, 10:05 doki, jako lekarz powinienies wiedziec, ze np. sałata z konwencjonalnej uprawy, ktorą wszyscy uważają za superzdrową, zawiera tyle siarczanów, że nie powinno się jej jeść wiecej niż 2 razy w tygodniu (musiałem kiedys tłumaczyć taki krótki artykuł na ten temat napisany przez lekarza dietetyka) w konwencjonalnie uprawianych warzywach, szczegolnie holenderskich jak wiemy, jest tyle nawozyow, ze od razu mozna isc do sklepu chemicznego po kilka torebek prochow, zamiast jesc ichniejsze jabłko, pomidora itd. Ze rodzice chca tego oszczedzic malym dzieciom, to chyba normalne warzywa to jeszcze pol biedy, ale mieso i wedliny - ja tam kupuje na ryneczku ekologicznym i jak rzucam kotleta na patelnie to mi sie nie kurzy o 30 procent i jak jem kuraka, to przynajmniej wiem, ze nie lykam dodatkowej porcji antybiotykow przy tej okazji Ale dla wygodnych i oszczednych: warzywa mrozone, nawet ze zwyklego sklepu, maja z reguly wiecej witamin itp. niz nawet ekologiczne, bo sa mrozone bezposrednio po zbiorze, natomiast podczas konwencjonalnego przechowywania np. marchewek podobno juz po kilku dniach "znika" kilkadziesiat (!) procent ich pierwotnej zawartosci witamin itd. Odpowiedz Link Zgłoś
do.ki Re: jestes pewna, ze to ma sens? 20.09.06, 10:16 > doki, jako lekarz powinienies wiedziec, ze np. Jako lekarz powinienem przede wszystkim krytycznie podchodzic do serwowanych informacji. > sałata z konwencjonalnej uprawy, ktorą wszyscy uważają za superzdrową, zawiera > tyle siarczanów, że nie powinno się jej jeść wiecej niż 2 razy w tygodniu > (musiałem kiedys tłumaczyć taki krótki artykuł na ten temat napisany przez > lekarza dietetyka) Natchnionych nie brakuje, ale nie sadze, zeby byla to prawda. Ta dziedzina jest traktowana bardzo emocjonalnie, a tym samym jest tu mnostwo szarlatanerii i zwyklego klamstwa. Podam ci jeden smieszny przyklad, ktory dobrze ilustruje jak to dziala: www.dhmo.org/facts.html Poza tym siarczany- jakie?- sa generalnie malo toksyczne. Wysikasz je i czesc. > w konwencjonalnie uprawianych warzywach, szczegolnie holenderskich jak wiemy, > jest tyle nawozyow, ze od razu mozna isc do sklepu chemicznego po kilka torebek > prochow, zamiast jesc ichniejsze jabłko, pomidora itd. Ze rodzice chca tego > oszczedzic malym dzieciom, to chyba normalne To sa mity. Test Aankoop publikowal mniej wiecej rok temu badania przeprowadzone w kilku krajach, z ktorych wlasnie wychodzilo, ze te bio TEZ sa pedzone nawozami, a co do zawartosci "cennych skladnikow" nie udalo sie znalezc zadnej roznicy. > i jak jem kuraka, to przynajmniej wiem, ze nie lykam dodatkowej porcji > antybiotykow przy tej okazji Zapraszam Cie do wyliczenia jaka jest dawka antybiotyku, ktora zjesz z tym kurczakiem i przekonania sie, ze sa to ilosci nieistotne. To znaczy, moze istotne tylko dla osob z alergia. Dziala psychologiczny mechanizm- cenily sobie to, co kosztuje. Warzywa bio sa drogie, wiec nic dziwnego, ze przypisujemy im jakies szczegolne wlasciwosci, tylko ze to jest logika postawiona na glowie. Zwracam tez uwage, zeby nie porownywac produktow bio do najtanszego produktu w supermarkecie. Normalny supermarket tez ma wybor roznych pomidorow w roznych cenach. Mozna kupic tanie pomidory jak od sztancy,mozna kupic drozsze i lepsze vleestomaten czy trostomaten. Niekoniecznie trzeba od razu przeplacac za niejasnej proweniencji produkty bio. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sofi a czy te vleestomaten to jest to samo IP: *.cec.eu.int 20.09.06, 10:19 co ukochane pomidory malinowe? Oni to w ogole tutaj znaja? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doki niezalogowany nie wiem IP: *.246-200-80.adsl-static.isp.belgacom.be 20.09.06, 11:40 ale te malinowe pomidory to prawie na pewno sa sprzeczne z europejskimi normami (znowu: sami tego chcieliscie), wiec nie moga istniec. To tak jak moja tesciowa: hoduje pod folia pomidory "wole serca" czy jakos tak, takie nierowne i podobno pyszne. Ja tam nie wiem skad te zachwyty i nie uwazam, zeby byly jakies super. Przewaga vleestomaten nad zwyklymi polega na tym, ze jak zwykly przekroic, to wyleje sie z niego taki kisiel z nasionkami, we vleest. jest jakis prawdziwy miazsz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sofi Re: nie wiem IP: *.cec.eu.int 20.09.06, 12:13 To tak jak moja tesciowa: hoduje pod folia pomidory "wole serca" czy jakos tak, takie nierowne i podobno pyszne. >>> OK, to sa wlasnie malinowe. Pychota !!! I nie gadaj ze sprzeczne z normami bo nie dalej jak wczoraj widzialam je w GB. Ale dzisiaj juz ich tam nie ma, bo wykupilam na pniu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anbxl Re: a czy te vleestomaten to jest to samo IP: *.71-136-217.adsl-dyn.isp.belgacom.be 20.09.06, 17:51 Sofi ja tuz lubie te malinowe pomidorki i od czasu do czasu kupuje u flamandzkiego rolnika-przy karuzeli z konmi Abatuar-moze nie sa jak malowane,bo naturalne,ale dobre........ Do ki ma racje test ankoop juz nie raz poruszal temat sklepow i produktow bio...Ja jak mam okazje to przywoze z PL lub z NL-polecam okolice Sluis-jarzyny i owoce sprzedaja prosto z gospodarstw Odpowiedz Link Zgłoś
byly_eurokrata Re: jestes pewna, ze to ma sens? 20.09.06, 10:23 Zapraszam Cie do wyliczenia jaka jest dawka antybiotyku, ktora zjesz z tym kurczakiem i przekonania sie, ze sa to ilosci nieistotne. To znaczy, moze istotne tylko dla osob z alergia - co do kuraka ci nie powiem, ale jakis miesiac temu byl program w telewizji nt. krewetek (king prawns) z Bangladeszu i Wietnamu, one sa po prostu pompowane antybiotykami i to takimi, ktore sa w ogole niedopuszczone na rynek dla ludzi. Jakos tych krewetek sprawdzania jest w Unii wyrywkowo, ok 5% jest sprawdzane Ze nie wspomnie o skandalu z czteroletnim zepsutym miesem (Gammelfleisch) przerobionym na kebaby itp. Tego bylo kilkadziesiat tysiecy ton, to mieso trafilo rowniez do Belgi.... Wiesz co, ja na tym rynku to jak pogadam chwile z takim rolnikiem ekologicznym, to wiem, czy warto czy nie. To sa czesciowo autentyczne swiry (w pozytywnym znaczeniu tego slowa), niektorzy uprawiaja trojpolowke, bo uwazaja, ze nawozenie gnojowka jest niezdrowe. Rowniez wsrow bio sa takie i takie produkuty. Jak cie to interesuje, poczytaj na stronie www.lebegesund.de Kupilem od nich kiedys kilka sloiczkow dzemu i zabralem do Polski, najlepsze gospodynie domowe twierdzily, ze nie bylyby w stanie zrobic czegos tak dobrego. Odpowiedz Link Zgłoś
ella111 Re: jestes pewna, ze to ma sens? 20.09.06, 10:34 Nawet jesli produkty bio nie sa doskonale to ja majac wybor wole wlasnie takie. Czesto maja np. liste skladnikow o wiele krotsza niz produkty klasyczne zawierajace pelno dodatkow "ulepszajacych". Trudno tez znalezc np. prdukty zawierajace prawdziwa wanilie. A co do sklepow belgijskich to jest w nich wiele produktow zaganicznych, np. niemieckich czy holenderskich albo francuskich, wcale nie jest gorzej niz w Niemczech, moze troche mniejszy wybor. Az trudno mi uwierzyc ze komus sie chce jezdzic na zakupy do Aaachen ;-) Trawa jest zawsze bardziej zielona u sasiada? Odpowiedz Link Zgłoś
m.katia Re: jestes pewna, ze to ma sens? 29.07.15, 09:06 Zgadzam się w 100%, też zwracam uwagę na składy. Kupuje na ekoganik24, czasem produkty bio, a czasem konwencjonalne,ale z dobrym składem. Odpowiedz Link Zgłoś
do.ki Re: jestes pewna, ze to ma sens? 20.09.06, 11:46 > - co do kuraka ci nie powiem, ale jakis miesiac temu byl program w telewizji > nt. krewetek (king prawns) z Bangladeszu i Wietnamu, one sa po prostu pompowane > antybiotykami i to takimi, ktore sa w ogole niedopuszczone na rynek dla ludzi. Ale byly, nie o to chodzi. Antybiotyki "niedopuszczone dla ludzi" to sa zwtykle te, dla ktorych nie oplaca sie przechodzic procedury rejestracyjnej, co nie znaczy, ze sa jakies bardziej trujace od tych dopuszczonych. Policz: niech nawet tego antybiotyku bedzie 0.1 promila w krewetce, czyli 0.1 mg na gram produktu (co byloby iloscia spora, a uzyskanie takiego stezenia przez wlewanie czegos do wody, w ktorej zyja krewetki, kosztowne). Ile zjesz krewetek, 150 g? To ile zjesz tego antybiotyku? Nieistotnie malo, a efekt tego leku bedzie niezauwazalny. Nie tak latwo zatruc sie chemikaliami w jedzeniu. Wyjatkiem sa te, ktore sie w organizmie kumuluja, np rtec i olow. > Ze nie wspomnie o skandalu z czteroletnim zepsutym miesem (Gammelfleisch) > przerobionym na kebaby itp. Zepsutym czy przeterminowanym? Bo to nie to samo... > Kupilem od nich kiedys kilka sloiczkow dzemu i zabralem do Polski, najlepsze > gospodynie domowe twierdzily, ze nie bylyby w stanie zrobic czegos tak dobrego. A ja kupuje konfitury malinowe Materne w Delhaize i sa bardzo dobre, nie gorsze od domowych, a zawracania glowy mniej. Szynke tez wole tutejsza od slonej i pelnej saletry z Polski. Tylko twarog w Polski to jest to, bez dwoch zdan. Odpowiedz Link Zgłoś
byly_eurokrata Azotany 23.09.06, 11:52 do.ki napisał: "Poza tym siarczany- jakie?- sa generalnie malo toksyczne. Wysikasz je i czesc." Oczywiscie pomylilem sie, nie siarczany, tylko azotany. Akurat znowu znalazlem info na ten temat, brzmi innaczej. Ja mam zero pojecia o chemii, wiec nie wiem, czy uzyje dobrych tlumaczen, najwyzej dr Jakubsky pomoze: "Bei der Verdauung wir Nitrat in Nitrite umgewandelt. Diese können zusammen mit Aminen im Darm die krebserregenden Nitrosamine bilden." W procesie trawienia azotany są przekształcane w azotyny, które wespół z aminami mogą tworzyć w jelicie rakotwórcze nitrozaminy. Odnośnie nitrozamin: ....które powstają w produktach spożywczych, a także tworzą się w przewodzie pokarmowym, w żołądku. Nitrozaminy, które są kancerogenami, powstają z amin oraz z azotynów. Aminy (organiczne pochodne amoniaku) są naturalnymi składnikami żywności. Azotyny natomiast tworzą się w procesie redukcji azotanów, które występują w warzywach uprawianych na glebach użyźnianych nawozami azotowymi, potocznie nazywanymi saletrami (saletra sodowa zwana chilijską, saletra potasowa - indyjska, wapniowa - norweska, amonowa i saletrzak). Nagromadzone w roślinach azotany (czyli sole kwasu azotowego) pod wpływem enzymów komórkowych redukowane są do kancerogennych azotynów. Dlatego najlepiej spożywać warzywa z upraw ekologicznych, czyli tzw. biodynamicznych, w których nie stosuje się sztucznych nawozów. Tak wiec doki, sorry, nie wiem jaka masz specjalizacje jako lekarz, ale ja tluzmaczyloem kiedys zalecenie jakiegos lekarza dietetyka w zwiazku z miedzynarodowymi cwiczeniami wojskowymi w Polsce, zeby zolnierzom NIE podawac wiecej niz dwa razy w tygodniu salaty z uprawy konwencjonalnej, bo ona przynosi wiecej szkod niz pozytku. Skoro ona ma szkodzic niby takim zdrowym chlopom jak zolnierze, to tym bardziej szkodzi dzieciom. Odpowiedz Link Zgłoś
do.ki Re: Azotany to jest inna rozmowa 23.09.06, 11:57 O tych azotanach to wiadomo, ale przypomne, ze jest jeszcze gorsze zrodlo azotanow w pozywieniu niz salata. Bo salata, jesli jest umyta, nie moze zawierac wiecej azotanow niz jest to w stanie zniesc jej metabolizm- w koncu salata to tez zywe komorki. Azotany i azotyny to to, co tak ladnie barwi na rozowo twoja szyneczke... to jest dopiero nieszczescie. Odpowiedz Link Zgłoś
byly_eurokrata Re: Azotany to jest inna rozmowa 23.09.06, 12:03 > Azotany i azotyny to to, co tak ladnie barwi na rozowo twoja szyneczke... to > jest dopiero nieszczescie. No wiec dlatego szyneczka ekologiczna, bo ona - jak za dobrych czasow w Polsce - po kilku dniach sama z siebie zielenieje i nie nadaje sie do jedzenia, w odroznieniu od tej w supermarketach, tkora po 2 tygodniach wyglada w lodowce tak samo jak w pierwszy dzien. Szyneczka ekologiczna nie jest rozowa, tylko szara i wyglada przecietnie apetycznie. Odpowiedz Link Zgłoś
do.ki Re: Azotany to jest inna rozmowa - ad rem 23.09.06, 12:03 Natomiast twierdzenie, ze biowarzywa, rzekomo uprawiane bez nawozow, zawieraja mniej azotanow od "zwyklych" niestety, nie znajduje potwierdzenia w praktyce. patrz wczesniej wspomniane przez mnie i anbxl badania publikowane w Test Aankoopie. Odpowiedz Link Zgłoś
byly_eurokrata Re: Azotany to jest inna rozmowa - ad rem 23.09.06, 12:21 TestAankop to odpowiednik niemieckego Stiftung Wartentest. Do tych testow trzeba czasem podchodzic z rezerwa, oni np. jak porownuja cyfrowe aparaty fotograficzne, to za jakosc aparatu daje 40% punktow, reszta to opakowanie, zrozumialosc instrukcji obslugi itd. Te testy trzeba dokladnie czytac. Poza tym bio to nie nie zawsze to samo. Europejski znak "bio" to najnizszy standard. W Niemczech jest dodatkowy znak jakosci "Demeter", w miedzyczasie miedzynarodowy standard demeter.net/standards/st_production_e05.pdf Uprawa demeter to tzw. uprawa biodynamiczna, oni sa troche swirami, kieruja sie pelnia ksiezyca przy sadzeniu roslin i zbiorach itd. "Biodynamika jest sposobem uprawy pozwalającym środowisku na odzyskanie równowagi zachwianej stosowaniem sztucznych nawozów i środków ochrony roślin. To prowadzenie gospodarstwa rolnego w harmonii z naturą. To filozofia życia. Antropozofia, stworzona przez Steinera, to teoria duchowej nauki, której adepci starali się być “bardziej ludzcy” będąc bardziej świadomi otaczającego ich świata, otwarci, medytując i obserwując przyrodę. Większa cześć poświęcona jest edukacji i medycynie. Biodynamika to tylko drobna jej cząstka. Zaczęła sie od cyklu wykladów wygłoszonych w 1924 roku w Kobierzycach pod Wrocławiem pod tytułem Duchowe podstawy odnowy rolnictwa" To wszystko brzmi bardzo smiesznie, ale jak zobaczycz tych rolnikow Demetera na ryneczku, to zrozumiesz, ze oni nie dosypuja niczego potajemnie do upraw, bo to naprawde swiry. U jednego kupuje ser owczy, bo jest autentycznie pyszny. Facet mi zawsze opawiada, ze ich owce sa szczesliwe i ciesza sie, jak ludzie sie ciesza produktow przez nich produkowanych. Chodza przez caly rok w swetrach welnianach wlasnej roboty, jakichs sandalkach itd. To nie jest to samo, co przemyslowe bio w rozumieniu Eu. Odpowiedz Link Zgłoś
do.ki Re: Azotany to jest inna rozmowa - ad rem 23.09.06, 12:33 Pewnie masz racje. Powiedz jeszcze ile ci od Demetera moga wyprodukowac, bo obawiam sie, ze polegajac na nic, to glod zajrzalby nam w oczy... Odpowiedz Link Zgłoś
do.ki felieton na czasie 23.09.06, 20:11 "Nawet we mnie czasem budzi się Zielony, gdy np. p.Burmistrz mojego miasta Józefowa przysyła mi broszurkę zalecającą założenie wodociągu i kanalizacji (dofinansowywanych przez WE), strasząc, że "poziom azotynów w glebie 1000-krotnie przekroczył dopuszczalną normę". Otóż tak sobie myślę, że w dzisiejszej dobie wodociąg - to wspaniała zabawka dla terrorysty: po co zatruwać 5000 studzien w Józefowie, jak można wsypać coś w jedno ujęcie wodociągu! Można również podłożyć bombkę - i wszyscy będziemy wody pozbawieni. A ponadto będziemy na łasce i niełasce największego terrorysty - państwa, które może w każdej chwili powiedzieć: "Sorry, ale cenę wody musimy podnieść pięciokrotnie!"... I dlatego zachowam starą studnię i pompę. Na wszelki wypadek. A gdy czytam o tej normie, to śmiech pusty mnie bierze. "Dopuszczalna norma" w ludzkim języku to taka, że po jej dwukrotnym przekroczeniu u części ludzi pojawiają się objawy choroby, a o pięciokrotnym, część umiera; "przekroczenie 1000-krotne" - podczas gdy ludzie żyją i to znacznie dłużej niż 200 lat temu, gdy tych azotynów w ogóle nie było - budzi podejrzenie, że można "normę" przekroczyć i milion (a może i miliard?) razy. A dlaczego by nie? W straszeniu nas i ustanawianiu "norm zdrowotnych" dopuszczalną granicę śmieszności przekroczono 10 000 razy. Skąd wiem, że 10 000? Bo sam tę normę właśnie przed chwilą ustaliłem!" Calosc tego ciekawego artykulu tutaj: www.nczas.com/?a=show_article&id=3312 To tak zebys sie nie dal zwariowac "trujaca zywnoscia". Odpowiedz Link Zgłoś
byly_eurokrata Re: felieton na czasie 23.09.06, 20:23 Pan Korwin-Mikke to taki sam swir jak ci z Demetera, wiec akurat autorytetem dla mnie nie jest. Co do zdania: "Skąd wiem, że 10 000? Bo sam tę normę właśnie przed chwilą ustaliłem!" to monituj u swoich kolegow po fachu, ktorzy na wszystko maja normy (np. cholesterol we krwi), ale zmieniaja je co 10 lat na konferencjach albo wymyslaja je z sufitu. Odpowiedz Link Zgłoś
do.ki Re: felieton na czasie 24.09.06, 10:46 Korwin moze pisac niezrozumiale, ale faktycznie normy typo cholesterol sa brane z sufitu. Ja nie chce cie zanudzac calym wywodem statystycznym, ale z mojej kalkulacji wychodzi mi, ze zywnosc z Demetera jako sposob na uchronienie sie przed rakiem zoladka spowodowanym nitrozoaminami mi sie nie oplaca, jesli kosztuje choc centa drozej niz "zwykla". U Ciebie, jak pisales, ceny sa podobne, OK. Tu w Belgii ceny sa sporo wyzsze, totez wracam do swojego wniosku z pierwszego postu: czy warto kupowac bio? Bo wychodzi mi, ze nie. > Pan Korwin-Mikke to taki sam swir jak ci z Demetera, wiec akurat autorytetem > dla mnie nie jest. Twoja strata. Korwin nie jest przynajmniej na bakier z logika. Odpowiedz Link Zgłoś
byly_eurokrata Chleb 20.09.06, 10:09 Aha, zapomniałem podać najbardziej drastyczny przykład: nasz chleb powszedni. Nawet jeśli na torebce jest napis "bez konserwantów", to w chlebie z produkcji fabrycznej są - resztki włosów ludzkich (!) - mielone włosy zapobiegaja przylepianiu się ciasta do elementów taśmy produkcyjnej, włosy kupowane są w Indiach, był w tej sprawie parę lat temu ogromny skandal w Niemczech - gips (!) - patrzy wyżej i szereg innych składników "naturalnych", których nie trzeba deklarować.... Odpowiedz Link Zgłoś
do.ki Re: Chleb 20.09.06, 10:18 Nie powiesz chyba, ze ludzkie wlosy sa trujace? Niezbyt to apetyczne, zgoda, ale zeby zaraz trucizna... Chleb akurat pieke w domu, wiec az tak mnie ten problem nie dotyka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stuzia Re: jestes pewna, ze to ma sens? IP: *.cec.eu.int 20.09.06, 11:55 Choc moze wielu moich znajomych mysli inaczej, ja staram sie uzywac takich produktow w granicach rozsadku, zostawiajac sobie cien nadzieji, ze te ilosci jedzenia non-bio, ktore pochlania moja latorosl (czekoladopodobne mikolaje, przedszkolne jedzenie, zawartosc polek przy kasach w supermarkecie) jednak jej zdrowia nie zrujnuja ;-). Ale... Wole np mieso bez dodatkowych atrakcji typu hormony czy anybiotyki i marcheweczke niemodyfikowana genetycznie. Jesli moge, to gotuje mojej rodzinie obiad z tych (w moim odczuciu) bezpieczniejszych produktow. Jogurciki eco bez koserwantow, uwazam, ze sa zdrowsze od danonkow naszpikowanych E315 i reszta tablicy Mendelejewa. W Polsce robilam zakupy u zaprzyjaznionych sprzedawcow na lokalnym rynku, ktorych znalam i wiedzialam, ze np warzywa ktorymi handluja, pochodza z ich prywatnych dzialek. Tutejszych obyczajow ani ludzi nie znam wiec ide do Bioplanet. Lubie miec swiadomosc, ze nie daje dziecku sztucznosci na obiad. Mam nadzieje, ze jesli 80% diety mojej rodziny bedzie ekologiczna a 20% nie to nic sie nie stanie. Ale moze te 80% w przyszlosci zaowocuje i beda zdrowsi. Aaaa...do.ki, Ty przypadkiem nie promujesz tu swojego zawodu ???!!!! ;-)))) serdecznie pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doki niezalogowany Re: jestes pewna, ze to ma sens? IP: *.246-200-80.adsl-static.isp.belgacom.be 20.09.06, 18:03 > te ilosci > jedzenia non-bio, ktore pochlania moja latorosl (czekoladopodobne mikolaje, > przedszkolne jedzenie, zawartosc polek przy kasach w supermarkecie) jednak jej > zdrowia nie zrujnuja ;-). Moje latorosle tego nie pochlaniaja wcale, bo jesli rodzic mowi "nie", to znaczy nie. > naszpikowanych E315 i reszta tablicy Mendelejewa Moment, bo to jest wlasnie przyklad myslenia magicznego, ktore nie powinno cechowac osoby rozsadnej. E 315 nie zagraza twemu zdrowiu. en.wikipedia.org/wiki/Erythorbic_acid I nie ma nic wspolnego z tablica Mendelejewa. Boisz sie tego, czego nie znasz i nie widzisz, to zrozumiale, ale bez paniki. > ktorych znalam i wiedzialam, ze np warzywa ktorymi handluja, pochodza z ich > prywatnych dzialek I to ma byc gwarancja jakosci? Bo prywatna dzialka to brak jakiejkolwiek kontroli... > Aaaa...do.ki, Ty przypadkiem nie promujesz tu swojego zawodu ???!!!! ;-)))) ??? Batalia o "zdrowa, ekologiczna zywnosc" to ladny przyklad idei, ktora po osiagnieciu zamierzonych celow (zywnosc zdrowa w sensie sanitarnym) zaczela zyc wlasnym zyciem, przybierajac formy coraz bardziej absurdalne. Zjedeznie zywnosci modyfikowanej genetycznie nie zagrozi ci niczym, w tym przypadku zagrozenie jest czysto ekologiczne. Zreszta, czymze innym niz genetyczne modyfikacje jest wlasnie hodowla, czy szerzej- rolnictwo? Zywnosc modyfikowana genetycznie nie jest tez sztuczna, to tez sa zywe organizmy. Moral: przede wszystkim rozsadek i niepoddawanie sie szalenczemu marketingowi. Odpowiedz Link Zgłoś
byly_eurokrata Re: jestes pewna, ze to ma sens? 20.09.06, 18:13 Moral: przede wszystkim rozsadek i niepoddawanie sie szalenczemu marketingowi. - jak kupuje mortadele wloska bio, to zajadaja sie nia nawet moi znajomi, ktorzy generalnie odzywiaja sie tylko w McDonaldsie, bo tez im tak smakuje w przeciwienstwie do "konwencjonalnej" - mozesz mowic, co chcesz, KAZDY kotlet z np. Reala kurzcy sie na patelni o min. 30%, bo jest tak naszprycowany - w Kolonii jest ok. 6 duzych supermarketow bio wielkosci przecietnego brukselskiego Delhaiza, do tego kilkanascie malych sklepikow plus 3 razy w tyodniu rynek, gdzie rolnicy sami sprzedaja swoje produkty. W zwiazku z tym jest tu duza konkurencja i ceny sa minimalnie wyzsze od cen w sklepach konwencjonalnych, np. ser zolty mozna zawsze kupic za 99 centow za 100 gr, bo zawsze jest cos w ofercie - w supermarketach bio jest jakas bardziej zrelaksowana atmosfera, nikt na nikogo nie warczy, jak sie nie mozesz zdecydowac, poczestuja cie na sprobowanie, jak sie ostatnio zapytalem, czy moglbyn dostac troche mniej posolonego mielonego, to o malo dochodzenia nie chcieli zrobic, dlaczego raz jakosc byla gorsza, dostalem 3 kotlety za darmo na droge w ramach zadoscuczynienia - sprzedawcay z supermarktu bio mowia mi na ulicy czesc, nie czuje sie tam anonimyowym klientem itd itp Jako singiel, czy ja zaplace za 10 deko szynki 1,50 czy 2,50 euro, to dla mnie wsio rybka, i tak na tym jedzeniu nie zaoszczedze, bo ile moge w miesiacu, jakbym kupowal najtansze rzeczy? 50 euro? I ci mi z tego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doki Re: jestes pewna, ze to ma sens? IP: *.246-200-80.adsl-static.isp.belgacom.be 20.09.06, 18:43 - nie jadam mortadeli - kotlet jest naszprycowany- woda! Woda nie jest trujaca (w przeciwienstwie do tego, co jest napisane na stronie, do ktorej link podalem powyzej). - atmosferze w moim Delhaizie nic nie brakuje. Zreszta, tej zrelakoswanej za bardzo nie lubie, bo zakupy trwaja dluzej niz to konieczne. Coz, rzecz gustu. > Jako singiel, czy ja zaplace za 10 deko szynki 1,50 czy 2,50 euro, to dla mnie > wsio rybka, i tak na tym jedzeniu nie zaoszczedze, bo ile moge w miesiacu, > jakbym kupowal najtansze rzeczy? 50 euro? I ci mi z tego No przyjnajmniej jeden rzeczowy argument na koniec. :-) Ja mam rodzine, wiec 50 euro to potrafimy wydac na jedzenie w 1 dzien. Odpowiedz Link Zgłoś
stuzia Re: jestes pewna, ze to ma sens? 20.09.06, 21:45 >>>Moral: przede wszystkim rozsadek i niepoddawanie sie szalenczemu marketingowi. Do.ki, wlasnie to chcialam w moim poscie powiedziec, pisalam to z przymruzeniem oka (E cos tam i o Mendelejewie) a Ty wszystko tak na serio. Kazdy ma prawo wyboru jesl chodzi o jego talerz, dzieci i inne wlasne sprawy. Wszystko mozna byle z wolna i ostrozna... Ja pewne sprawy uwazam za sluszne i choc w wielu przypadkach daje sie przekonac , ze byc moze sie myle to w sprawie zdrowej zywnosci i edukacji maluchow jestem nieugieta (to drugie troche off topic, sorki)! Z reszta, pogadamy za parenascie lat i wowczas wszyscy porownamy wyniki tego szalenstwa (jeden taki na McDonaldzie prawie sie wykonczyl). Acha! Nie jestem lekarzem wiec nie jestem na Twoim poziomie wiedzy o zdrowu ale czytam rozne mniej lub bardziej madre publikacje na ten temat i kieruje sie rozsadkiem i intuicja a jesli chodzi o moja rodzinke to mam ja baaardzo rozwinieta :-))) Z wyrazami szacunku (szczerymi)- pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
do.ki Re: jestes pewna, ze to ma sens? 20.09.06, 22:06 > Do.ki, wlasnie to chcialam w moim poscie powiedziec, pisalam to z przymruzeniem > oka (E cos tam i o Mendelejewie) a Ty wszystko tak na serio. No tak, w sumie masz racje. Z drugiej strony, ja swoja prace (a to jakby tak kolo mojej pracy- edukacja zdrowotna spoleczenstwa) traktuje bardzo serio. Chyba zaden pacjent by nie chcial, zeby bylo inaczej. Przepraszam, bede sie pilnowal. > Z reszta, pogadamy za parenascie lat i wowczas wszyscy porownamy wyniki tego > szalenstwa (jeden taki na McDonaldzie prawie sie wykonczyl). Znowu: rozsadek: ja do McDonalda to zachodze tak rzadko, ze nie pamietam kiedy ostatnio, ale sie nie odzegnuje, bo to praktyczne, np w podrozy. Sama otylosc- przy okazji niedawnego kongresu (bodajze w Barcelonie, bodajze kardiologicznego) znowu sporo bylo w mediach o otylosci. A ja wyszperalem artykul w prasie popularnonaukowej, ktory przynajmniej czesciowo jest w opozycji do obecnej mody by nie miec ani grama za wiele. Po pierwsze, wskutek bledow metodologicznych korzysci utrzymywania prawidlowej wagi ciala sa prawdopodobnie przesadzone, po drugie, u osob starszych na przyklad niedowaga jest gorsza od nadwagi, a nadwaga (oczywiscie tylko niewielka) moze miec wrecz pewien korzystny wplyw na przezywalnosc i stan funkcjonalny w razie powazniejszej choroby. Herezje? Byc moze. Ja troche sledze te zagadnienia, choc nie naleza one scisle do mojej specjalnosci, ale sa zwyczajnie ciekawe. Dlatego sie wtracilem. A dzieci wyrosly nam calkiem zdrowo na sloiczkach wozonych z Polski. Odpowiedz Link Zgłoś
dyzurna Re: jestes pewna, ze to ma sens? 20.09.06, 22:09 do.ki a jaka masz specjalizacje ?jesli to nie tajemnica of course?:)) Odpowiedz Link Zgłoś
do.ki Re: jestes pewna, ze to ma sens? 20.09.06, 23:07 Mam 3, ale pokrewne: anest/intensywna/ratunkowa. Nie, to nie tajemnica i przy odrobinie samozaparcia mozna to znalezc na forum. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bruxa1 Re: o zdrowym jedzeniu... IP: *.cec.eu.int 21.09.06, 10:50 Wiecie co? Mam wrażenie, że idea "bio żywności" została wymyślona, żeby przesłonić inny, gorszy problem, na który zwróciłam uwagę dopiero wtedy, gdy się dowiedziałam, że mam alergię na pszenicę. Nie chodzi o jakość produktów, ale o ich zestawienie. Oczywiście nie chcę mówić o alergii, była ona tylko czynnikiem, który spowodował, że zaczęłam uważniej sprawdzać skład. Mało który produkt jest tym, za co go uważamy i konserwanty w tym nie są jeszcze takim problemem jak dodawanie wypełniaczy. Np. mąkę i czy pszenny grysik dodaje się do wszystkiego, łącznie z chipsami (przeczytajcie raz skład na chipsach Lays, to się zdziwicie, jeśli dalej uważacie, że do chipsów są potrzebne tylko ziemniaki, przyprawy i tłuszcz), pasztetem, ketchupem, serkami, jogurtami itd. Potrafią one zawierać nawet do 30% mąki. To samo jest z mlekiem w proszku, jest dodawane do wszystkiego. I co mi pomoże, to że jest to mleko bio i mąką bio? Nawet lizaki tradycyjnie robione ze słodu jęczmiennego robione są już teraz z przenicznego. To samo z żelatyną, zagęszcza kupę jogurtów, deserów itd. Dodatkowo cała masa produktów jest dosładzana, nawet wędliny i herbatki dla niemowląt. Przy połączeniu z wszechobecną mąką (więc węglowodanami) ciężko się dziwić, że całe społeczeństwa tyją na potęgę. Bo nie sposób czasem ustalić czy w czasie posiłku zjadło się więcej węglowodanów czy białka. Najsensowniej by było zrezygnować z produktów przetworzonych, kupować produkty i przygotowywać samemu, ale kto ma na to zawsze czas. Ale wobec tego, dla mnie blednie problem czy ugotuję sobie z produktu z oznaczeniem bio, czy bez. Ważniejsze jest czy nie jest już wymieszany z zapełniaczem. Howgh! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anbxl Re: jestes pewna, ze to ma sens? IP: *.71-136-217.adsl-dyn.isp.belgacom.be 20.09.06, 17:47 Iznowu zgadzam sie z toba do.ki w 100proc Odpowiedz Link Zgłoś
arise4 Re: zdrowa zywnosc - GDZIE w Brukseli?? 20.09.06, 08:43 gdzie kupic dobry slownik ortograficzny dla przyszlych sekretarek i tlumaczy ue wladajacych jezykiem polskim ? Odpowiedz Link Zgłoś
ella111 Re: zdrowa zywnosc - GDZIE w Brukseli?? 20.09.06, 09:00 Najwiekszy wybor i stosunkowo tanio w Bioplanete. Dwa sklepy Sequoia (Stockel i Uccle). Niezly wybor bio maja tez w Delhaize, i coraz wiecej w Colruyt. Odpowiedz Link Zgłoś
jakubsky Re: zdrowa zywnosc - GDZIE w Brukseli?? 20.09.06, 10:12 szczerze powiedziawszy to dla mnie nie ma w BXL takiego sklepu - niestety, ale nie wierze w bio belgijskich produktow. Ja polecalbym Aachen - jak w wielu innych przypadkach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: zdrowa zywnosc - GDZIE w Brukseli?? IP: *.access.telenet.be 20.09.06, 18:56 Bioplanet nalezy do Colruyt,produkty pochodza z tego samego zrodla. Na bio panuje moda,w wiekszosc przypadkow uprawa warzyw czy owocow nie ma nic wspolnego z ekologia. Wystarczy popatrzec ile bio farm jest zlokalizowanych w poblizu autostrad. Poza tym ludzie,ktorzy na takich farmach pracuja twierdza,ze rosliny sa nawozone takze nawozami sztucznymi! Coz,sila reklamy jest wielka,a producenci nabijaja kieszen ;) Odpowiedz Link Zgłoś
ella111 Re: zdrowa zywnosc - GDZIE w Brukseli?? 20.09.06, 19:34 Co rozumiesz piszac ze "produkty pochodza z tego samego zrodla"? Ce tej samej centrali zakupow ? Z tej samej fabryki? Z tego samego pola? Gdzie widzisz te mode i reklame? Interesowales sie jakimis badaniami naukowymi na temat produktow bio, niefinansowanymi przez duzy przemysl? Przeszkadza Ci ze ktos woli popierac rolnikow, producentow ktorzy wola metody alternatywne? Nikt tu nikogo do niczego nie namawia, pytanie bylo o sklepy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anbxl Re: zdrowa zywnosc - GDZIE w Brukseli?? IP: *.71-136-217.adsl-dyn.isp.belgacom.be 20.09.06, 23:16 Ella dlaczego sie zloscisz??Jak znajdziesz chwile czasu poszukaj artykulow (chyba sa gdzies na necie n/t tutejszej zywnosci bio w test-ankoop)tak niestety gosc ma racje Bioplanet to filia Colruyt i jest napisane w ktoryms z n T/A ze wiele warzyw,owocow sa z tego samego zrodla.Jeszcze raz polecam kupowanie bezposrednio od rolnikow,np 100km od bxl tuz za miedza w Zelandii jest to super popularne-ja wlasnie planuje zakup ziemniakow,bo te tutejsze bbbeeeeeeeeeee- kupilam i w aldi i w delhaize i....wstretne Odpowiedz Link Zgłoś
ella111 Re: zdrowa zywnosc - GDZIE w Brukseli?? 21.09.06, 09:15 To ze bioplanet to colruyt to wiem, natomiast nie wiem dlaczego z tego powodu mialoby to byc cos gorszego? Chodzi wam o to ze niby sprzedaja te same warzywa jako normalne w colruyt i jako bio w Bioplanet? Nie widzialam tego artykulu w TA, ale i tak akurat nie kupuje tam warzyw i owocow. Zelandia to nie jest ode mnie tuz za miedza i nie zamierzam przemierzac kilometrow zeby kupic 5 kg kartofli. Moge najwyzej pojechac do gospodarstwa w Braine po jogurt, he he. Zlosci mnie to, ze ktos pyta sie tylko o sklepy a pojawia sie gromada osob ktore sie czepiaja bo im sie nie podoba ze ktos kupuje bio. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doki niezalogowany wyluzuj, ella IP: *.246-200-80.adsl-static.isp.belgacom.be 21.09.06, 11:24 > Zlosci mnie to, ze ktos pyta sie tylko o sklepy a pojawia sie gromada osob > ktore sie czepiaja bo im sie nie podoba ze ktos kupuje bio. Forum to nie tablica ogloszen. Tu mozna podyskutowac. O ile temat o adresach sklepow jest, delikatnie mowiac, malo nosny, o tyle dyskusja o sensie i bezsensie biozarcia jest bardzo ciekawa i pouczajaca. Gdyby taka nie byla, nie odzywalbym sie. Odpowiedz Link Zgłoś
ella111 Re: wyluzuj, ella 21.09.06, 11:38 Bruxa, bio to niekoniecznie tylko dobre produkty, za to moze wieksze szanse znalezienia tam produktow bez niepotrzebnych dodatkow (wypelniacze, wzmacniacze smaku...). Np. sa czipsy zawierajace tylko ziemniaki, olej i sol. Wiem bo czytam wlasnie sklad, z ciekawosci. A poza tym to dobra, wyluzowuje i ide czytac forum kuchenne, bardziej dla mnie pouczajace ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anbxl Re: wyluzuj, ella IP: *.76-136-217.adsl-dyn.isp.belgacom.be 21.09.06, 18:38 Chcialam to samo napisac (no do.ki ostatnio naprawde coraz czesciej mysle jak ty...)tO jest forum,gdzie kazdy ma prawo do swojego zdania i uwierze mi,ze naprawde poki nie przeczytalam paru madrych artykulow nt bio zywnosci tez bylam jej zwolenniczka,ale oczywiscie jak najbardziej mam respekt dla twoich wywazonych opinii,bo i co do Zelandii to masz 100 proc racje,ze trzeba byloby byc nienormalnym aby jechac tam po 5 kg ziemniakow,ale ja planuje wycieczke w w- e-mamy juz piekna letnia jesien,a wiec spacer brzegiem morza polaczony z odwiedzinami rodziny i zakupami-planuje kupic jakies50-100kg ziemniakow z mysla o zimie,ale moze ktos z forumowiczow wie gdzie kupic w okolicach BXL dobre ziemniaki?????????????? Odpowiedz Link Zgłoś
do.ki Klein Brabant? 21.09.06, 21:15 Jesli gdzies, to chyba tam. W koncu to zaglebie warzywne Flandrii. Odpowiedz Link Zgłoś
jakubsky Re: wyluzuj, ella 21.09.06, 21:47 > czytam wlasnie sklad, z ciekawosci. a ja z zawodowego przyzwyczajenia - to czego nie znam nie dostapi zaszczytu bycia przeze mnie zjedzonym PS jutro bede zamiawial odczynniki, sa zestandaeyzowane i wiadomo ze C2H5OH to etanol, podaje numer katalogowy i dostaje to co chce - albo 95 % w sklepie, albo suszony benzenem (nie otrzyma sie w procesie zwyklej destylacji 100 % gorzaly, kto wie dlaczego???). A w sklepie na polce mam zoladkowa gorzka, konika, albo jakis tam bols... Odpowiedz Link Zgłoś
do.ki Re: wyluzuj, ella 21.09.06, 22:32 > gorzaly, kto wie dlaczego??? To mialo cos wspolnego z azeotropami. Odpowiedz Link Zgłoś
jakubsky Re: zdrowa zywnosc - GDZIE w Brukseli?? 21.09.06, 13:42 to moze ja. zdrowa zywnosc to wszytko co nam nie szkodzi. skracajac wypowiedz Bruxy - najlepiej tluszcze jesc ALBO !!!! - weglowodanami - obie grupy zwiazkow trawione sa do odpowiednio soli kwasow tluszczowych i alkoholi oraz prostych cukrow w srodowisku zasadowym ALBO!!! - z bialkami - obie grupy zwiazkow trawione sa do odpowiednio kwasow tluszczowych i alkoholi oraz prostych aminokwasow w srodowisku kwasnym. wasz Dr J. PS wiedza z podstawowki sie klania... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: K Re: zdrowa zywnosc - GDZIE w Brukseli?? IP: *.239-242-81.adsl-dyn.isp.belgacom.be 21.09.06, 14:08 tłuszcze najlepiej jeść z alkoholem :) Odpowiedz Link Zgłoś
byly_eurokrata Mowicie co chcecie 21.09.06, 19:07 ale ja mieszkam w centrum Kolonii w okolicach placu, gdzie w promieniu 100 metrow sa trzy duze normalne supermarkety. Teraz otworzyli ogromny bio- supermarket, dokladnie miedzy dwoma tradycjonalnymi. W sklepie byly dzis tlumy ludzi, wszyscy chodzili z ich torbami. Wybor niesamowity, jest male bistro, gdzie mozna zjesc kawalek cista, albo quiche, wypic kawe, w sklepie publiczjnosc od skejta po alternatywna babcie-emerytke. Ja sie ciesze, bo mam super sklep pod nosem a konkurencja wymusi w miare normalne ceny Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anbxl Re: Mowicie co chcecie IP: *.76-136-217.adsl-dyn.isp.belgacom.be 21.09.06, 19:29 Tylko,ze ty jestes w Niemczech,a wiekszosc w Belgii,gdzie pewne grupy tak zarzadzaja,zeby nie bylo konkurencji i zapowiada sie,ze nie bedzie...Tu nie ma zadnego wyboru-makro,cora,carrefour,delhaize,colruyt (dla mnie bbrrr)+bio planet,aldi,lidl i................,??????????????????? Odpowiedz Link Zgłoś
byly_eurokrata Re: Mowicie co chcecie 21.09.06, 21:10 hehe Delhaize otwiera duzy sklep w Kolonii, o mamo dzisiaj sobie nogi nie skrecilem w kostce, jak czytalem ich reklame, bo tak sie zaczalem smiac, ze sie na schodam poslizgnalem: "niespotykana jakosc towaru", "nieporownywalna atmosfera", "nowy standard w krajoobrazie kolonii", oj ci belgowie, gawedziarze figlarni Odpowiedz Link Zgłoś
do.ki Re: Mowicie co chcecie 21.09.06, 21:17 Ta, idz do Delhaize'a w Aachen. Ladnie polozony (prawie naprzeciw Media Marktu, w takim wewnetrznym dziedzincu, kolo poczty, nie wiem jak sie ta ulica nazywa, ale trafie bez pudla). Ale nic z tych rzeczy: > "niespotykana jakosc towaru", "nieporownywalna atmosfera", "nowy standard w > krajoobrazie Odpowiedz Link Zgłoś
byly_eurokrata Re: Mowicie co chcecie 21.09.06, 21:23 oni tu ciagle eksperymentuja, najpierw byl pierwszy w Niemczech spozywczy Mark&Spencer, ale po jakims roku padl. Potem otworzyli jakis wloski supermarket, ale tez ledwo dyszy, teraz Delhaize, ja tam na pewno nie bedem czestym gosciem, bo nie oddczuwam jakiejs tesknoty za Delhaizem na Ansbachu w Brukselu, gdzie zawsze trzeba bylo stac w kilkometrowych kojejkach a w Belgii kolejka skladajaca sie z 4 osob to min 15 min czekania Odpowiedz Link Zgłoś
do.ki Re: Mowicie co chcecie 21.09.06, 21:32 Wiesz, tak sobie mysle, ze faktycznie "Belgia est omnes divida in partes tres" i ze te czesci sa zupelnie rozne. Gdy czytam utyskiwania kontraktowca, to nie wiem o co mu chodzi, ale byc moze ja mieszkam po prostu w innym kraju- we Flandrii. I tu standardy sa zupeeelnie inne niz w tej czesci, ktora mowi po francusku (a niestety, Bruksela tez w sporej czesci mowi po francusku). Moze to "Französische Wirtschaft"? Odpowiedz Link Zgłoś
byly_eurokrata Re: Mowicie co chcecie 21.09.06, 21:39 Doki, ja taki dziwak jestem troche i studiowalem juz w Polsce niderlandystyke, wiecj jeszcze za komuny bylem pierwszy raz we Flandrii na wymianie studenckiej. Z pewnoscia jest innaczej niz w Walonii, ale i Flandria nie jest kraina perfekcji. Pamietam jak wspolnie z innym kontraktowymi dzwonolismy do jakiegos ubezpieczenia w Antwerpii chyba ze 3 razy, zeby nam laskawie zechcieli przyslac jakies prospekty. Bo byly wakacje a my tacy natretni bylismy i chcielismy od razu...... I pamietam moj szok, jak poszedlem na poczte w Belgii (konkretnie we Francji), niby to cudowny zachod mial byc, a tu syf taki sam jak na poczcie w pacanowie gornym. Ja w kazdym badz razie uparcie gadalem w Bruskeli po niderlandzku w stylu "Het spijt me, ik spreek helemaal geen Frans", w Mediamarkcie na Nieuwe Straat bylem dzieki temu zawsze swietnie obslugiwany. Tylko w spozywczych bywalo gorzej, ale np. w piekarniach generlanie mozna sie bylo super dogadac po niderlandzku. Odpowiedz Link Zgłoś
asiunia.lux Re: Mowicie co chcecie 21.09.06, 22:00 byly_eurokrata napisał: > jak poszedlem na poczte w Belgii (konkretnie we Francji), ??? Odpowiedz Link Zgłoś
byly_eurokrata Re: Mowicie co chcecie 21.09.06, 22:26 Flandrii mialo byc, ty znowu czepliwa Odpowiedz Link Zgłoś
asiunia.lux Re: Mowicie co chcecie 21.09.06, 22:36 To z czystej sympatii, wiec sie ciesz jak sie czepiam:)) Odpowiedz Link Zgłoś
byly_eurokrata Re: Mowicie co chcecie 21.09.06, 22:50 jest taka piosenka "Millionen Frauen lieben mich, warum, weshalb, das weiß ich nicht" ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
asiunia.lux Re: Mowicie co chcecie 21.09.06, 22:52 Tja, das weiss ich auch net... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anbxl Re: Mowicie co chcecie IP: *.76-136-217.adsl-dyn.isp.belgacom.be 21.09.06, 22:03 byly co prawda zmiana tematu,ale no wlasnie moja corka (tiener-wyglada troche powazniej)zna powiedzmy 4 jezyki,z ojcem po nl,ze mna fr/pl jak idzie do sklepu oddac np jaka rzecz to w BXL ,a najczesciej jest to wlasnie Media Markt mowi tylko po nl (choc zna fr)i ma super satysfakcje rzadajac obslugi po nl i zawsze postawi na swoim.Tak napewno jest roznica miedzy VL a BXL,ale i tak holenderski serwis i obsluga nie umywaja sie do belgijskiej-tam wchodzisz do sklepu czy jakiej kolwiek placowki np poczta zawsze jest usmiech i dzien dobry,a tu-roznie bywa.I taka mala roznica-w BXL jak idziesz do Aldi to czesto sa kolejki do kasy,odwrotnie w Delhaize,a w Brugge wszystko jest na odwrot.Jednak ja i tak wole robic zakupy w cywilizowanym,czystym i kulturalnym Delhaize,ale czas aby powstaly tu inne markety Odpowiedz Link Zgłoś
jakubsky Re: Mowicie co chcecie 21.09.06, 23:40 wiesz, bylem stawic sie przed czolem jednego urzednika w jednym z miejscowych rzedow. zaczynam po angielsku, twardo dajac do zrozumienia, ze nie dam rady inaczej, i albo sie walkon nauczy jezykow, albo niech spada banany prosowac. Pani z radoscia w oczach powiedziala, ze nic nie obliguje jej do mowienia po angielsku, na co ja odparlem z moim francuskim errr (kto zna to wie jak potrafie przekrecic) ze mnie zycie nie obliguje do mowienia po francusku, co ona skwitowala, ze mam sie pojawiac w takich sytuacjach z tlumaczem. Pani nie zrozumiala jeszcze, ze nie przyszedlem z nia rozmawiac, ale zalatwic sprawe, wiec niech sie zabierze do roboty, zwlaszcza, ze wlasnie sie rozsiadlem za jej biurkiem i calkiem wygodnie mi sie siedzialo. Baaaaaardzoooo niechetnie poszla po pomoc. Nie odezwalem sie po francusku, oprocz merci na koncu. pozdrawiam walczacych z miejscowymi biurwami Odpowiedz Link Zgłoś
do.ki ale z drugiej strony 22.09.06, 07:11 Wiesz, ona poszla ci na reke. Urzednik panstwowy nie ma obowiazku rozmawiac z interesantem w innym jezyku niz jezyk urzedowy, prawda? Angielski nie jest jezykiem urzedowym w Belgii, francuski tak. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anbxl Re: Mowicie co chcecie IP: *.76-136-217.adsl-dyn.isp.belgacom.be 22.09.06, 07:53 Jakubsky co to za glupoty-to ty musisz sie przystosowac do tutejszego jezyka,a nie inni musza sie do ciebie dostosowac,a wiec jak chce sie tu zyc to francuski jest podstawa... Odpowiedz Link Zgłoś
byly_eurokrata Re: Mowicie co chcecie 22.09.06, 08:41 Gość portalu: anbxl napisał(a): > Jakubsky co to za glupoty-to ty musisz sie przystosowac do tutejszego jezyka,a > nie inni musza sie do ciebie dostosowac,a wiec jak chce sie tu zyc to francuski > jest podstawa... Kazdy, kto tak sadzi, wspiera tylko walonskich bufonow. Francuski moze byc jedyna podstawa w Walonii, ale nie w Brukseli. Poza tym niby w Belgii sa 3 jezyki urzedowe, a Jakubsky mowi po niemiecku.... Ja w kazdym badz razie w Brukseli uparcie mowilem zawsze po niderlandzku, wywolujac poploch u zabojezycznych, bo oni doskonale wiedza, ze to czuly punkt i boja sie afer. W koncu wolali zawsze kogos, kto znal niderlandzki. Odpowiedz Link Zgłoś
ella111 Re: Mowicie co chcecie 22.09.06, 08:59 Czy to francuskojezycznych Brukelczykow nazywasz walonskimi bufonami? Odpowiedz Link Zgłoś
byly_eurokrata Re: Mowicie co chcecie 22.09.06, 09:05 wszystkich francuskojezycznych, bo nie spotkalem w Belgii jeszcze nigdy Flamanda, ktory by nie znal ani jednego zdania po francusku, natomiast wsrod Walonow fakt nieznajomosci niderlandzkiego jest powszechny, moza by to scierpiec w Walonii, ale dlaczego ja mam sie do nich dostosowywac w Brukseli, ktroa jest oficjalnie dwuzejycznym miastem? Jak im sie nie chce uczyc, to niech jada za praca do grand nation, tam bede wsrod swoich, rownie bufonowatych Odpowiedz Link Zgłoś
ella111 Re: Mowicie co chcecie 22.09.06, 09:15 dobra, tylko Brukselczycy to nie sa Walonowie. A poniewaz Bruksela jest dwujezyczna to moga chyba zadowolic sie znajomoscia jednego jezyka oficjalnego? Do pracy w administracji to im nie wystarczy ale to ich sprawa. Zaznaczam ze ja akurat nie mam nic przeciwko jezykowi niderlandzkiemu i chce zeby moje dziecko nauczylo sie NL a nie polskiego bo bardziej mu sie przyda. W klepach w Brukseli bywa roznie, chociaz czesto personel jest dwujezyczny FR/NL. Ale dlaczego musisz z powodu takich problemow jezykowych az cierpiec? Co do nieuprzejmosci w sklepach to nic nie przebije polskiej prowincji. Bylam w tym roku po paroletniej nieobecnosci i nie moglam oczom i uszom uwierzyc. Anbxl, dobre ziemniaki mozna kupic w Delhaize Fort Jaco (pewnie w innych tez), w malych paczkach (grenaille). To najlepsze jakie znalazlam, tez mam problemy ze znalezieniem dobrych :-) I jest to czysty Delhaize, bez dlugich kolejek ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anbxl Re: Mowicie co chcecie IP: *.76-136-217.adsl-dyn.isp.belgacom.be 22.09.06, 18:33 Byly poruszyles super drazliwy temat-przez to stracilam kilku przyjaznych mi Frankofonow i PS zamienilam na sp.a (swego czasu reprezentowalam frankofonow jako mniejszosc jezykowa w Brabant vl i bylo oki dotad jak kazano mi podpisac sie pod jakims bzdurnym listem FDF,osobiscie uwazam,ze skoro ja moglam nauczyc sie flamandzkiego to i inni tubylcy moga,no ale nie musza,jednak jak decyduja sie na zycie po stronie VL to musza dostosowac sie...............Ale to temat rzekaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa) Ella wielkie dzieki,ale juz probowalam wlasnie tych ziemniakow i zeby zrobic dobre purre to trzeba sloik dobrej smietany,ja jezdze do delhaize Asse-polecam- kulturalnie i czysto Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: Mowicie co chcecie IP: *.w86-212.abo.wanadoo.fr 24.09.06, 08:18 Byly_, przyznaj ze nie znasz francuskiego i od razu ci ulzy ! Jakies tam Grandes nationy wciskasz. Wsrod flamandzkiej mlodziezy np. z Antwerpii znajdziesz wielu, ktorzy po FR ni mru mru, to starsze pokolenie zna FR, ale czesto stosuja twoja taktyke - chcesz pogadac ze mna, naucz sie flamandzkiego, i to jest do kitu, bo akurat nie mieszkajac w Belgii FL nie jest mi do niczego potrzebny, no chyba, ze dla kilku Flamandow, ktorych spotkam 2-3 razy w roku. Czesto ich angielski pozostawia wiele do zyczenia, no tak, ale sa u siebie. Mieszkajac w Belgii trzeba sie dostosowac do tamtejszych realiow, a nie zadac zeby przystosowywano sie do nas Monsieur Jakubsky. Byly_idziesz na latwizne, bo duzo latwiej jest ci nauczyc sie FL, znajac niemiecki i angielski, niz francuskiego ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anbxl Re: Mowicie co chcecie IP: *.77-136-217.adsl-dyn.isp.belgacom.be 24.09.06, 08:45 ja znajac troche tutejsza edukacje nie zgodze sie z toba,bo juz od 4-5 klasy podstawowki wszyscy rowniez w West VL maja w szkole obowiazkowy Francuski,rowniez potem w zawodowkach kladzie sie nacisk na nauke tego jezyka i czesto angielskiego,czasem rowniez dochodzi hiszpanski,niemiecki i wloski.Sorry ale nie wierze,ze mlodziez flamandzka nie zna francuskiego-tu w szkolach program nauki tego jezyka jest super szczegolowy,a reszta pewnie zalezy od nauczyciela.Mysle,ze znaja francuski,ale co innego jest znac a co innego chciec sie nim poslugiwac Odpowiedz Link Zgłoś
do.ki Re: Mowicie co chcecie 24.09.06, 10:49 Gość portalu: anbxl napisał(a): > ja znajac troche tutejsza edukacje nie zgodze sie z toba,bo juz od 4-5 klasy > podstawowki wszyscy rowniez w West VL maja w szkole obowiazkowy > Francuski,rowniez potem w zawodowkach kladzie sie nacisk na nauke tego jezyka Ale wprowadzenie jezyka jako obowiazkowego do szkol nijak sie ma do umiejetnosci mowienia tym jezykiem. I nie jest prawda, ze w szkolach "kladzie sie nacisk" na nauke francuskiego. Francuski jest traktowany tak jak rosyjski w szkolach, do ktorych ja chodzilem. I co, ile osob w Polsce umie sklecic poprawne zdanie po rosyjsku, a nie tylko dodawac rosyjsko brzmiace koncowk do polskich slow? > ale nie wierze,ze mlodziez flamandzka nie zna francuskiego Wystarczy spoj rzec na moje pielegniarki- w koncu mlodziez, a jak trafi sie francuskojezyczny pacjent, to zaczynaja chowac sie po katach, zeby nie musiec z nim gadac. Odpowiedz Link Zgłoś
byly_eurokrata Re: Mowicie co chcecie 24.09.06, 10:55 > Wystarczy spoj rzec na moje pielegniarki- w koncu mlodziez, a jak trafi sie > francuskojezyczny pacjent, to zaczynaja chowac sie po katach, zeby nie musiec z > nim gadac. Moge sobie to wyobrazic. Tylko ze te flamandzkie pielegniarki od biedy skleca jakies zdanie po francusku, beda zle koncowki itp, ale to zdanie bedzie w koncu zrozumiale, Walonowie natomiast nie potrafia z reguly sklecic nawet 1 zdania po flamandzku. Chcialem raz do dentysty w przychodni obok mnie, na recepcji siedziala Walonka, ktora nie potrafila po flamandzku ustalic ze mna terminu, bo nie znala ani dni tygodnia ani licz. Tyle to nawet ja potrafie po francusku. Odpowiedz Link Zgłoś
kiniox jeszcze pytanie o bio żywność 24.09.06, 11:56 Do.ki mam pytanie dotyczące jedzenia bio i różnych szkodliwych składników. Rozumiem Twój argument o krewetkach (tzn. o śladowych ilościach świństwa w jedzeniu), ale chciałam zapytać, czy nie jest tak, że jeśli to świństwo jest we wszystkim, co jem, to w sumie kumuluje się do całkiem znaczących ilości? Pamiętam, że jakiś czas temu przebadano kilku europosłów w ramach akcji uwrażliwiającej na zawartość chemii w żywności i rezultat był taki, że u większości znaleziono w organizmie jakieś podwyższone stężenia różnych szkodliwych substancji. Czy na prawdę Twoim zdaniem nie ma się czego obawiać? Odpowiedz Link Zgłoś
do.ki Re: jeszcze pytanie o bio żywność 24.09.06, 16:51 > Czy na prawdę Twoim zdaniem nie ma się czego obawiać? Osobiscie uwazam, ze nie ma co sie obawiac. te trucizny sa wszedzie wokol nas- w powietrzu, wodzie, jedzeniu... dostajemy je juz przed urodzeniem (to znaczy nie my- nasze dzieci) i nie ma przed tym ucieczki. Wszyscy jestesmy zatruci, a jednak to dziala. jest to nieunikniony koszt eksplozji cywilizacyjnej i demokratycznej. Koszt, ktory, grosso modo, oplacil sie- ludzie zyja dluzej niz kiedykolwiek. Ale dluzej juz nie bedzie. W europoslach znaleziono to, co by sie dalo znalezc w kazdym z nas- dioksyny, DDT, metale ciezkie. Nie uciekniesz przed tym, nawet na bezludna wyspe. Odpowiedz Link Zgłoś
byly_eurokrata Re: jeszcze pytanie o bio żywność 24.09.06, 17:08 nie ma przed tym ucieczki. no troche jest. Po katastrofie w Czernobylu nie jadlo sie grzybow i ja do dzis nie jadlbym grzybow z Bialorusi i Ukrainy. Ludzie uprawiaja w dzialkach cos tam bez nawozow itd. Mozna jesc te, mozna jesc takie, co przy autostradzie rosna itd. Mozna pic herbata z duza iloscia sladowa DDT i mozna szukac takiej, ktora wedlgu analiz ma tego DDT mniej itd. Odpowiedz Link Zgłoś
do.ki Re: jeszcze pytanie o bio żywność 24.09.06, 17:13 > Ludzie uprawiaja w dzialkach cos tam bez nawozow itd. Ta, troche jak moja tesciowa, ktora uprawia bez nawozow, a w pogodny dzien widac kominy zakladow w Policach. Zrozum, byly, nawozy sztuczne to nie jest problem. Problemem jest skazenie gruntu metalami ciezkimi, produktami ropopochodnymi... co z tego, ze na dzialce nie sypiesz nawozow, gdy przeciez 50 lat temu byla tam drukarnia i wszedzie w ziemi pelno olowiu... Nie mozesz tego kontrolowac. > Mozna pic herbata z duza iloscia sladowa > DDT i mozna szukac takiej, ktora wedlgu analiz ma tego DDT mniej No ale ile DDT wchloniesz z herbata? Nawiasem mowiac: zakaz stosowania DDT poniewczasie okazuje sie nonsensem. Koszt stosowania nowszych insektycydow jest problemem w krajach, gdzie malaria jest choroba paralizujaca cala gospodarke... Odpowiedz Link Zgłoś
kiniox Re: jeszcze pytanie o bio żywność 24.09.06, 19:18 Dzięki za odpowiedź :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anbxl Re: Mowicie co chcecie IP: *.77-136-217.adsl-dyn.isp.belgacom.be 24.09.06, 11:59 Do.ki nie wiem w jakim wieku masz dzieci,ale moja corka w 3 klasie szkoly sredniej i wg programu i wg lekcji ma super szczegolowy francuski,ze czasem i ja (choc mam zdany selor2)nie moge jej pomoc.Oki tutaj klada nacisk na szczegoly (napewno wiecej niz za moich szkolnych czasow w PL)a o wiele gorzej jest ze swobodnym porozumiewaniem sie w danym jezyku,ale te problemy maja rowniez uczniowie polskich szkol jezykowych.No wlasnie tu chodzi o sprawe ,,chcenia,,mowienia w danym jezyku.Ja np bylam milo zaskoczona jak podczas pobytu dyzurnej u mnie w pracy poszlam z nia za tlumacza,a pani przyjela ja^po angielsku Odpowiedz Link Zgłoś
byly_eurokrata Re: Mowicie co chcecie 24.09.06, 09:47 > Byly_, przyznaj ze nie znasz francuskiego i od razu ci ulzy Znam podstawy, uczylem sie prywatnie przez pol roku, wprawdzie niezbyt intensywnie, ale mimo wszystko, poza tym musialem sie na studiach uczyc laciny, wiec wiecj rozumiem niz potrafie powiedziec. Ale chyba nie o to chodzi. Prawdziwi Francuzi nie znaja w ogole zadnego jezyka i Walonowie sie na nich wzoruja, bo im sie wydaja,ze jak tkos chce z nimi porozmawiac, to musi sie uczyc ich jezyka. Niech tak maja w Walonii, ale nie w urzedach w dwujezychnej Brukseli. I tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asiunia.lux Re: Ale Jakubski mówił po angielsku IP: *.dyn.luxdsl.pt.lu 24.09.06, 14:21 "walkon nauczy jezykow, albo niech spada banany prosowac" "zycie nie obliguje do mowienia po francusku" "wiec niech sie zabierze do roboty, zwlaszcza, ze wlasnie sie rozsiadlem za jej biurkiem i calkiem wygodnie mi sie siedzialo" Jaskubsky zachowal sie jak ostatni gbur! Dobrze Ci ta pani powiedziala, chyba wyjatkowo mila byla bo ja bym przy takim zachowaniu nawet pol slowa nie zamienila tylko od razu wywalila na zbity pysk! Panoszyc to sie mozesz tam skad przyszedles, a jak jestes gosciem, to sie zachowuj jak gosc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anbxl Re: Ale Jakubski mówił po angielsku IP: *.199-247-81.adsl-dyn.isp.belgacom.be 24.09.06, 14:57 BRAWO asiunia poraz pierwszy slysze u ciebie taki ton...ale 100 proc racja,bo skoro ktos zdecydowal sie tu zyc to musi podporzadkowac sie tutejszym zwyczajom i obyczajom Odpowiedz Link Zgłoś
jakubsky Re: Ale Jakubski mówił po angielsku 24.09.06, 21:29 nie mnie oceniac czy jak gbur czy nie. Znajac miejscowe realia i widzac klebiaca sie kolejke chcialem przyspieszyc sprawe odzywajac sie w jezyku Szekspira. zawsze jak przychodze to i tak moje dossier ogladaja na wszystkie mozliwe strony zanim mi dadza jakis papierek, jakby nie wiedzieli o tym, ze ta ich absurdalna biurokracja jest jak gra komputerowa, im wiecej zdobyles doswiadczenia tym na wyszy level sie czlowiek dostal. Widzialem jaka jest kolejka za mna. Myslalem praktycznie. A ze trafilem nie do tej kobiety ktora zna sprawe (Flamandki), tylko do jakiego tlumoka (niestety Walonki) to nie moja wina, ale przydzialu. koniec kwestii Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: Mowicie co chcecie IP: *.w83-202.abo.wanadoo.fr 25.09.06, 07:31 Byly_, nie odwracaj kota ogonem, nie chodzi o Francuzow, pytanie bylo do ciebie. Anbxl, mowisz chyba o nauce FL w Bruxeli, ale czy podobnie traktowany jest FR we Flandrii ? Z cala pewnoscia nie. Do.ki, moja tesciowa bedac w szpitalu urzadzala sobie swietna zabawe, Flamandka z urodzenia, glosila wszem i wobec, ze nie mowi po FL, i co ? Ano, wprawiala w poploch sredni personel medyczny ! Dlaczego to robila nie wiem, ale gdy dowiedziano sie od jej corki, ze tesciowa doskonale mowi po FL potraktowano to z wielka ulga :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anbxl Re: Mowicie co chcecie IP: *.199-247-81.adsl-dyn.isp.belgacom.be 25.09.06, 07:49 ja wszedzie sa ludzie i barany,ale we VL naprawde kladzie sie nacisk w szkole na francuski-moim zdaniem nawet z przesada.W Walonii czasem jak np w Liege flamandzki jest zastepowany angielskim.Innym problemem jest czy ludzie chca porozumiewac sie w tym czy innym jezyku Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doki niezalogowany Re: Mowicie co chcecie IP: *.246-200-80.adsl-static.isp.belgacom.be 25.09.06, 08:51 > Do.ki, moja tesciowa bedac w szpitalu urzadzala sobie swietna zabawe, Flamandka > > z urodzenia, glosila wszem i wobec, ze nie mowi po FL, i co ? Ano, wprawiala w > poploch sredni personel medyczny ! Moge to sobie wyobrazic. Zdaje sie, ze niedawno cos podobnego twierdzilem w tym watku... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anbxl Re: Mowicie co chcecie IP: *.199-247-81.adsl-dyn.isp.belgacom.be 25.09.06, 18:08 A ja troche z innej beczki,ale w temacie-dzis rozmawialam z Niemcem,ktory od tygodnia sprzata u mnie w pracy biura.Oczywiscie wczesniej juz zwrocilam uwage na jego troche inny flamandzki,a dzis jak przyszedl oproznic smietnik to porozmawialismy do rzeczy-facet lata,pochodzi z Lipska,gdzie byl nauczycielem francuskiego,przyjechal za zona,ktora od wrzesnia zostala statutowym funkcjonariuszem A,a ze nie ciagle nie moze znalezc pracy (francuski,angielski,niemiecki,niderlandzki)to jak stwierdzil robi co kolwiek,dodam,ze jako Niemiec nie potrzebowal pozwolenia na prace,uwaza,ze to dobra szkola zycia i ze wkrotce tez bedzie pracownikiem UE Odpowiedz Link Zgłoś
byly_eurokrata Re: Mowicie co chcecie 25.09.06, 18:38 Byly_, nie odwracaj kota ogonem, nie chodzi o Francuzow, pytanie bylo do ciebie. - wiec ci odpowiedzialem, ze znam podstawy francuskiego i w prostych sytuacjach potrafie sie jakos dogadac, pisemne rzezcy rozumiem o wiele lepiej niz ustne. Wiec znam francuski o wiele lepiej niz 80% walonow flamandzki. Wystarczy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: Mowicie co chcecie IP: *.w83-202.abo.wanadoo.fr 25.09.06, 21:15 Byly_ mi z cala pewnoscia wystarczy twoj polski. Tych wstretnych Walonow z ich wstretnym ci jezykiem na Madagaskar ? BTW, zabojady zrobily ci krzywde, a moze komus bliskiemu? Bo wiesz, ze mi niemiecki nie lezy, ale sie nie obrazam na ten jezyk, moje dziecko (tu w tej wstretnej Francji) uczy sie go, a twoje ideologiczne podejscie grande nation, Walonowie, ktorzy nie mowia po FL... to odwracanie uwagi od twojej nieznajomosci FR. A zeby bylo w temacie, to zdrowej zywnosci nie ma, jest tylko slabiej i mocniej zanieczyszczona. Odpowiedz Link Zgłoś
do.ki nie jestem radykalem 24.09.06, 20:30 Jak niektorzy wiedza, a innym mowie, mieszkam na wsi, pod Antwerpia. Regularnie, przy dobrej pogodzie, jedziemy sobie cala rodzina na spacer rowerowy po okolicy, a przy okazji na lody. mamy miejsce, gdzie robia dobre, zaledwie 5 km od naszego domu. Po drodze mijamy "melkautomaat", w ktorym mozna sobie kupic swieze mleko, po 60 centow za litr, do naczyn wlasnych lub do przygotowanych przez wlasciciela plastikowych butelek. Mleko jest smaczne, nie ma tego plastikowo- kartonowego smaku mleka z supermarketu, jedyna jego wada jest to, ze trzeba je zuzyc w 2, gora 3 dni, bo nie jest to zadne UTH ani pasteryzowane, po prostu swieze mleko. Dzieciakom smakuje, jest tansze niz w Delhaize- czysty zysk. Facet, u ktorego kupujemy lody, ma stado kur. Nie liczylem, ale duzo, na setki, widac je jak sobie biegaja po lace. I sprzedaje jajka- po 25 centow za sztuke, przy zakupie 30 sztuk cena spada do 20 centow. To tez cena konkurencyjna z supermarketem, a jajka duze, w sklepie stalyby jako XL. Zwazylem je- 6 jajek wazylo netto 470 g. Kawalek dalej inny rolnik sprzedaje dorodne dynie po 35 centow sztuka. Nie wiem czy to wszystko spelnia definicje produktow bio, ale jest stosunkowo niedrogie, swieze, smaczne, no i placac za te towary- place bezposrednio za prace rolnika, ktory je wyprodukowal, wycinajac posrednikow. A to dla mnie wazne. I dlatego to kupuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anbxl Re: nie jestem radykalem IP: *.199-247-81.adsl-dyn.isp.belgacom.be 24.09.06, 21:25 Tak wlasnie kupuje wiekszosc moich przyjaciol we Francji i w Holandii,a ja hhhmm jak jest okazja,ze akurat jestem w Zelandii.Tak jest taniej i inaczej smakuje,a ja dalej szukam w okolicy dobrych ziemniakow-dostalam namiary na jednego boer w Merchtem Odpowiedz Link Zgłoś