Dodaj do ulubionych

czy rzucic ta robote?

IP: *.22-241-81.adsl-dyn.isp.belgacom.be 01.04.09, 22:56
ludzie, po 4 latach mam juz dosyc tu pracy, znudzilo mi siedzenie w
pokoju za komputerem i ciagle to samo juz przez 4 lata, czy ktos
czuje sie tak jak ja, i czy macie pomysly co zrobic zeby cos
zmienic? Odejsc z pracy?, tylko co z kasa, a z drugiej strony
przeciez kasa to nie wszysstko, a ja niedlugo tu zwariuje z nudy
Obserwuj wątek
    • Gość: :P Re: czy rzucic ta robote? IP: *.217.146.33.coditel.net 01.04.09, 23:13
      zmien biuro
    • Gość: hm Re: czy rzucic ta robote? IP: *.access.telenet.be 02.04.09, 00:38
      1. wyjedź do jakieś delegacji, najlepiej daleko - tam robota czeka;
      2. jakies nowe hobby?
      3. naucz się nowego języka
    • Gość: zwirek Re: czy rzucic ta robote? IP: *.56-65-87.adsl-dyn.isp.belgacom.be 02.04.09, 01:05
      wyjedz do Polski tam sie ozywisz a moze rzeczywiscie biurko i
      procedury nie dla Ciebie moze szukaj pracy w liniach lotniczych
    • kasiabru To co Ty masz za robote, ze sie nudzisz? 02.04.09, 09:38
      Ja mialam tez kiedys taka i zmienilam. Teraz mam fajniejsza, ale
      biurko to samo i procedury tez.
    • Gość: mil.ka Re: czy rzucic ta robote? IP: 78.141.150.* 02.04.09, 12:00
      a nie możesz się przenieść gdzieś? Ja zaczynałam w sekretariacie i
      zwiałam, jak tylko mogłam najszybciej. Teraz nie narzekam, choć
      pracuje ciągle na tym samym piętrze...tylko w innym biurze.
    • Gość: paw EUgeniusz sudoku, kolego sudoku IP: *.154-201-80.adsl-dyn.isp.belgacom.be 02.04.09, 13:38
      uratuje ci kariere.
    • Gość: kazik Re: czy rzucic ta robote? IP: *.cec.eu.int 02.04.09, 17:09
      Znajdz robote w innym dziale ale najlepiej zmien dyrekcje.

      Powodzenia
      • Gość: ccp Re: czy rzucic ta robote? IP: *.access.telenet.be 02.04.09, 22:43
        wez urlop bezplatny i popodrozuj troche po swiecie albo zrob jakies fajne studia
        • Gość: pozytywny glowna zaleta statusu urzednika IP: *.dyn.versateladsl.be 03.04.09, 07:18
          z mojego punktu widzenia, na dluzsza mete jest wlasnie fakt ze
          mozmey dowolnie przplywac, bez konca, miedzy dzialami, instytucjami,
          dziedzinami, rodzajami, krajami(!!), zadaniamai, itd, wszelkiej
          masci... Instytucji jest tyle i dzialow tematycznych tez (czym
          wlasciwie UE sie NIE ZAJMUJE?) ze ciezko jest NIE znalzc w koncu
          czegos dla siebie. Oczywiscie nie jest o TAKIE hop siup, wymaga
          wysilku i czasu, ale jest mozliwe!! Wiec glowa do gory, rozgladaj
          sie dookola, i szukaj zmian... i zmieniaj do woli az nie trafisz tam
          gdzie bedzie ok.... to nieprawda ze TRZEBA przesiedziec 2/3 lata na
          kazdym stanowisku, z 4letnim stazem mozesz sobie pozwolic
          na "wybrzydzanie"...znam takich ktoryrzy zmieniali po 2 tyg bo
          orientowali sie na miejscu ze to nie dla nich....nikogo to w Komisji
          nie dziwi... wiec spoko...
          A jezeli mozesz- finansowo- to i okres ccp i jakas fajna przygoda
          tez nie sa zlym rozwiazniem (to przywilej tez nie byle jaki...)
          Teraz odbywa sie rotacja na palcowkach, w delegacjach.. jezeli
          jestes singlem to masz szanse na przygode :)) mozesz sobie pozwolic
          nawet na jakis "trudny" daleki egzotyczny kraj....3/4 lata zmiany
          perspektywy.
          • Gość: Ewa 4-letnim stazem mozna wybrzydzac? IP: *.cec.eu.int 03.04.09, 11:41
            Co masz na mysli piszac ze z 4-letnim stazem mozna sobie pozwolic na
            wybrzydzanie?
            Ja wlasnie po niemal 4 latach w 1 unicie chce zmienic dyrekcxje,
            szukam od poczatku roku I powiem Ci ze a/ wakatow jest malo a
            ciekawych jescze mniej, b/ mimo tej polityki 'mobilnosci' nie jest
            latwo zmienic dzialke bo kazdy majac do wybory kandydata ktory juz
            czyms sie zajmowal I kadnydata ktory dopiero chcialby zaczac
            wybierze tego pierwszego (co zreszta jest logiczne) c/ dlugi staz w
            jednym unicie w calkiem [podobno] prestizowej dyrekcji nie robi na
            nikim wrazenia.
            • Gość: gosc Re: 4-letnim stazem mozna wybrzydzac? IP: *.cec.eu.int 03.04.09, 12:00
              Chodzilo o to ze to nie to samo co zmiana po roku... a jednoczesnie
              wystarczajaco dlugi staz "wewnatrz" zeby wyszukac cos
              odpowiedniego... niekoniecznie w Komisji...
    • Gość: z EC Re: czy rzucic ta robote? IP: *.cec.eu.int 03.04.09, 08:00
      Z EC jestes? To masz teoretycznie 30,000 mozliwosci;)))
      • Gość: czy rzucic Re: czy rzucic ta robote? IP: *.225-244-81.adsl-dyn.isp.belgacom.be 03.04.09, 09:27
        jakie mam mozliwosci?? co masz na mysli?? bo ja nic nie wiedze:((((
        • Gość: gosc Re: czy rzucic ta robote? IP: *.cec.eu.int 03.04.09, 11:40
          33 500 innych etatow w Komisji:-)
          plus pozostale Instytucje:)) czego nie widzisz? ROZEJRZYJ SIE:))
          • Gość: czy rzucic Re: czy rzucic ta robote? IP: *.cec.eu.int 06.04.09, 18:51
            nie chodzi mi o etaty czy granie w sudoku, ja juz nie moge siedziec
            ciagle przy biurku, ja wogole mam juz dosyc :(
            • Gość: za biurkiem Re: czy rzucic ta robote? IP: *.access.telenet.be 06.04.09, 20:31
              to może zostań sportowcem, śpiewakiem operowym, sławnym aktorem - oni za
              biurkiem nie siedzą.

              Piekarz, rzeźnik czy listonosz też zresztą nie,

              w ostateczności politykiem albo kierowcą rajdowym... - oni wprawdzie siedzą, ale
              za kółkiem, i w kółko się też kręcą (albo od ściany do ściany). Ups, to chyba
              już nie na temat...
              • kasiabru Re: czy rzucic ta robote? 06.04.09, 21:35
                To moze zostan audytorem i jezdzij na misje co tydzien? To tez jest
                jakies wyjscie...
                • Gość: ja Re: czy rzucic ta robote? IP: *.109-65-87.adsl-dyn.isp.belgacom.be 06.04.09, 22:31
                  audytor odpada, potem trzeba ciagle pisac nudne raporty
                  • Gość: tez rzuce Re: czy rzucic ta robote? IP: *.76.242.136.coditel.net 07.04.09, 08:33
                    A ja bym sie na Twoim miejscu nie zastanawial. Zle sie czujesz z ta praca, to
                    rzuc. Ci wszyscy, ktorzy mowia Ci zebys zmienil dzial, dyrekcje, wpadli juz na
                    dobre. Siedza w zlotej klatce, jakiej sa instytucje i nie sa w stanie sie
                    ruszyc. Nawet jesli gdzies gleboko w duszy co rano czuja, ze bycie tutaj
                    urzednikiem, sprowadza sie suma sumarum zawsze do tego samego, to szybko
                    relatywizuja kwestie i jeden rzut oka na konto z pensja, ktora przyszla
                    regularnie, rozwiewa watpliwosci. Ten sam mechanizm dziala zreszta na dziesiatki
                    lub setki tych, ktorzy po dwudziestu latach nie moga sie doczekac najnizszego
                    stanowiska managerskiego (czyli HoU) w instytucjach - znow jeden rzut oka na
                    konto i pensja AD12 kompletnie koi nerwy i zaglusza frustracje.

                    Zycie jest jedno i nawet jesli masz tu dozywotni wyrok w postaci statusu
                    funkcjonariusza, to jeszcze nie oznacza ze masz go w tym pieknym kraju i miescie
                    go odsiedziec. Wez CCP, wyjedz, sprobuj czegos nowego, moze kompletnie od zera.
                    Widzialem juz wielu ludzi, ktorzy to zrobili i sa teraz o niebo szczesliwsci.
                    • helusia007 Re: czy rzucic ta robote? 07.04.09, 09:15
                      Moze zamiast krytykowac tych wszystkich, ktorzy wpadli do zlotej
                      klatki, dopuscisz mysl, ze przynajmniej wielu z nich wcale nie czeka
                      na zaden awans i nie relatywizuje niczego rzutem oka na wyciag z
                      konta, tylko po prostu tak zorganizowali sobie zycie, ze sa
                      szczesliwi. Maja ciekawa prace (np. ja w DG COMP, a jest jeszcze
                      kilka innych ciekawych dyrekcji), maja przyjaciol, znajomych,
                      rodziny i nie musza wiecznie ganiac po swiecie i szukac nowych
                      wrazen zeby poczuc szczescie. Szczescie ma sie w sobie. Jak jestes
                      wiecznie z czgos niezadowolony, to mozesz pojechac na koniec swiata,
                      a i tak bedziesz nieszczesliwy, bo nawet na ten koniec swiata
                      pojedziesz sam ze soba.
                    • byly_eurokrata Re: czy rzucic ta robote? 07.04.09, 09:26
                      jako osoba, ktora pracuje juz jakby nie bylo od 17 lat, nie moge
                      oprzec sie wrazeniu, ze tego rodzaju przemyslenia sa objawem
                      lekkiego infantylizmu. Kilka faktow:

                      1. W zadnej pracy, bez wzgledu czy to jest posada urzednicza czy
                      pracy w firmie prywatnej, NIE jest tak, ze 100% pracownikow (po
                      studiach) zostaje po ilus tam latach menadzerami, bo przeciez
                      rowniez i bankach, ubezpieczeniach itd. WIEKSZOSC osob w wieku 45-60
                      lat NIE ma stanowiska kierowniczego - sa po prostu uznanymi
                      ekspertami w swojej dziedzinie, bo przeciez statek nie moze sie
                      skladac sie tylko z kapitanow, potrzebna jest tez zaloga.

                      Ale o tym byla juz wielokrotnie mowa na tym forum: osoby mlodsze
                      wiekiem naogladaly sie w Polsce podczas studiow blyskotliwych karier
                      starszych kolegow, typu od absolwenta uczelni po dyrektora
                      departamentu w ciagu 5 lat i wydaje im sie, ze tak powinno byc
                      zawsze.

                      Kto nie potrafi czerpac zadowolenia z faktu, ze wykonuje solidna
                      robote i jest uznanym, respektowanym pracownikiem - bez wzgledu na
                      to, czy na stanowisku kierowniczym czy nie - tez bedzie zawsze
                      sfrustrowany.

                      2. Po kilkunastu latach kazda praca staje sie monotonna i prawie
                      kazda praca "sprowadza sie suma sumarum zawsze do tego samego",
                      rowniez na stanowisku kierowniczym.
                      Wiecj jesli przejscie z z dyrekcji A zajmujacej sie podatkami do
                      dyrekcji B zajmujacej sie kwestiami ochrony zdrowia, walki z
                      bezrobociem, rasizmem czy bieda, nie jest wystarczajacym
                      urozmaiceniem, to i praca w firmie prywatnej takiego urozmaicenia
                      tez nie da - taki sfrustrowany delikwent zamieni sie po prostu w
                      cyniczna szuje, ktora bedzie czerpac satysfakcje z kopania dolkow
                      pod innymi i przepychania sie lokciami za wszelka cene w gore. Czy
                      to jest na prawde cel, do jakiego warto dazyc w zyciu?

                      3. "Zlota klatka". Ja pracuje w instytucjach w sumie od niedawna.
                      Ale przedtem bylem tez juz urzednikiem. Nie odczuwalem nigdy tej
                      pracy za klatke. A i pensja nie byla zlota, tylko normalna. I
                      powtorze raz jeszcze obserwacje z tamtego, niemieckiego srodowiska:
                      u zadnego z kolegow w wieku przedemerytalnym na nie-kierowniczym
                      stanowisko nie zauwazylem takiego poziomu frustracji, co u
                      niektorych mlodziakow z Polski, ktorzy zaledwie po 4 latach pracy
                      dostaja midlife crisis. Cos takiego moim zdaniem nie ma nic
                      wspolnego z wykonywana praca, tylko z zupelnie skrzywiona percepcja
                      rzeczywistosci.

                      • byly_eurokrata brawo Helusia! 07.04.09, 09:27
                        W kilku zdaniach oddalas to lepiej niz ja w moich przydlugawych
                        wywodach! ;-)
                        • Gość: Jadwinia rzuc i wroc do Polski IP: *.cec.eu.int 07.04.09, 09:49
                          Jak sobie popracujesz w Polsce (o ile dzisiaj jakas parce znajdziesz
                          bo wiecej ludzi zwalniaja niz zatrudnija) to moze docenisz to co
                          masz tutaj. Niektorym tutaj szajba odbija bo maja za dobrze.
                          • Gość: heretyk_eurkrata Szczescie IP: *.unknown.uunet.be 07.04.09, 11:10
                            Ciesze sie waszym szczesciem. Problem w tym ze "Mr mam juz dosc" tez chce sie czyms cieszyc, a praca a instytucjach jak widac poczucia szczescia mu nie daje. Przyjechalem piec lat temu z Polski i wczesniej czy pozniej do niej wroce (po drodze probujac moze szczescia w innych pieknych miejscach). Gdy trzech zwalniaja, to kogos innego zatrudniaja - takie sa prawa rynku. Jesli uwazasz ze bedziesz jedna z tych trzech osob, to pewnie tez tak bedzie. Wystarczajaco duzo czasu przepracowalem w firmach, zeby poznac droge kariery. I drogo Jadwigo - nie czuje, ze zlapalem Pana Boga za nogi w Brukseli, bo poza ta szklana banka w ktorej siedzimy jest realny swiat. Wewnatrz banki jest za to rozdety system socjalny, nad wyraz duza grupa menadzerow, bez zdolnosci menadzerskich probujacych zarzadzac ludzmi, ktorych zdyscyplinowac mozna co najwyzej grzecznym proszeniem (bo eurokrato nie o to wlasnie chodzi, zeby 100 proc. zostalo menadzerami - co by zreszta bylo ciekawe :)), tylko 5 proc. najlepszych).

                            Roznica miedzy systemem instytucji a realnym swiatem polega tez na tym, ze gdy ktos nie wykonuje rzetelnie swojej pracy w firmie - wylatuje, zas tutaj zabiera mu sie z jeden-dwa punkty, zamiata problem pod dywan lub podrzuca kukulcze jajo do innego serwisu (i tak do emerytury). Malo widzicie takich sytuacji dookola? A ilu eurokrato widzisz w kolo ludzi pracujacych naprawde rzetelnie i wydajnie jak ty? A ilu widzieliscie ludzi, ktorzy bedac funkcjonariuszami stracili prace? (sam co najwyzej slyszalem o dwoch przypadkach, ktore walkuja na kursach mowiac o defraudacjach). Czy w "firmie" ktora ma 30 tys. pracownikow taki stan rzeczy jest normalny?

                            I zrozumcie "Mr mam juz dosc", ze to co Was w tym wszystkim kreci, jego frustruje. Wcale sie zreszta nie dziwie, ze tak wielu sie tu podoba. Sam nadal korzystam z urokow systemu. Smutne jest tylko doprawianie do tego calej filozofii
                            • byly_eurokrata Re: Szczescie 07.04.09, 11:50
                              drogi heretyku, ta dyskusja jest troche jalowa, bo - przejaskrawiajac (co jest moja uroda) - na tym forum przedstawia sie czarno-bialy obraz swiata na zasadzie:

                              - wiecznie pijacy kawe urzednicy, ktorzy prakycznie pracuje 2 godziny na dzien, przez reszte czasu sie obijaja, maja doskonaly system socjalny i pragmatyke sluzbowa, ktora do niczego nie motywuje (=szwarc-charaktery)

                              - niesamowicie zmotywowani, ambitni i prezni pracownicy firm prywatnych, ktorzy NATYCHMIAST wylatuja z pracy, jak pozwola sobie na godzine nierobstwa.

                              Otoz taki obraz jest ewidentna bzdura, co widac na kazdym kroku w Brukseli (ale rowniez i w Polsce) w sektorze uslug (np. w bankach), gdzie ewidentnie olewa sie klienta i nikt jakos nie traci przez to pracy. No i nie musze chyba dodawac, kto spowodowal obecny swiatowy system fiansowy: dyrektorzy generalni w Unii ze smiesznymi pensyjkami czy menadzorowie koroporacji finansowych o apanazach przekraczajacych (na osobe) etat calych unitow unijnych?? ;-) I co ciekawe, jak sie wywala z pracy tych nieudolnych menadzerow, to dostaja jeszcze sute odprawy..... Za co? Powiedzmy sobie szczerze: za swoja nieudolnosc.

                              Co do systemu socjalnego: moze z perspektywy polskiej on sie wydaje zloty, ale z perspektywy zachodniej jest normalny. Ja pracujac w Niemczech mialem nawet lepsze ubezpieczenie chorobowe niz unijne, jedyna roznica jest korzystniejszy wiek emerytalny.

                              Pytasz, kto pracuje rzetelnie i wydajnie w instytucjach? Zapraszam w piatek po godzine 16.00 do mojego unitu: zobaczysz ile osob BEZ ZADNEGO NACISKU Z GORY sleczy nad praca z wewnetrznego poczucia obowiazku. W moim unicie szef prawie w ogole nie rozdziela pracy: kazdy, kto ma "wolne moce przerobowe" idzie do pustego pomieszczenia obok sekretariatu, gdzie leza zlecenia i sam sobie bierze prace. I wyobraz sobie, ze nie widac, by ktos naduzywal tego systemu, bo byloby po prostu po ludzku glupio przed kolegami sie obijac, widzac, ze inni maja natlok pracy. Wiec mozna i tak.

                              Wiec skoro monitujesz "dorabianie filozofii", to moze zerknij to lusterka, czy sam tego nie robisz.

                              Na koniec moje ulubione haslo: prosze nie porownywac jablek z gruszkami. Mowi o instytucji publicznej zatrudniajacej 30 tys. osob, to porownujmy ja korporacja prywatna o podobnym stanie zatrudnienia. Wiem z pierwszej reki, ze czesciowy bezwlad i biurokracja np. u Volkswagena jest KOMPLETNIE porownywalna wewnetrznymi stosunkami w Komisji: jedni haruja, drudzy sie obijaja, tylko prosze bez bajek z mchu i paproci, ze w prywatnych firmach obijacze wylatuja natychmiast z pracy a w panstwowych nie! (BTW: zwiazki zawodowe w firmach typu Daimler, Volkswagen itd. juzd dziesiatki lat temu wywalczyly prawo, ze pracownicy o okreslonym stazu pracy nie moga byc zwolnienii, wiec chociaz pracuja w firmach prywatnych maja taki sam sam status jak urzednicy panstwowi, bo musieliby pobic szefa, zeby ktos ich mogl zwolnic dyscyplinarnie)

                              Jeden wniosek jest jednakze oczywista oczywistoscia: jak ktos sie tak meczy w pracy za biurkiem, ze nie moze absolutnie wytrzymac, to powinien ja zmienic, ale to juz jego decyzja, ktora nie ma nic wpsolnego z praca jaka taka
                              • Gość: Sasza Re: Szczescie IP: *.cec.eu.int 10.04.09, 13:54
                                A mnie wydaje sie, ze ta dyskusja odbiegla od glownego tematu, tj.
                                poczucia szczescia, tudziez beznadziei, do jakiego przyczynia sie
                                praca...

                                W Komisji , jak wszedzie, tworza sie swoiste ksiestwa - dyrekcje i
                                pomniejsze wlosci - czyli unity. I bywa roznie, bardzo roznie. Jak
                                sie trafi dobry menadzer, a i specyfika pracy jest ciekawa - bywa
                                dobrze. Niestety nader czesto bywa takze z roznych powodow zle.
                                Wokol mnostwo HoU, z ktorych menadzerowie jak z koziej dupy wiadomo
                                co... No, ale to juz oddzielny temat o kulturze organizacyjnej
                                (swoja droga tez ciekawy).

                                Ad Procedury)

                                Procedury musza byc, jak w kazdej duzej instytucji, czy korporacji.

                                Klopot jednak w tym, ze w komisji procedury czesto sprawiaja
                                (zwlaszcza gdy wlaczy sie niesprzyjajacy czynnik ludzki), iz ma sie
                                wrazenie 100 tonowej olowianej kuli przyczepionej do nogi. Kazdy
                                krok, to droga przez meke... Teraz, gdy taka sytuacja trafi na
                                osobe, ktorej nie udalo sie jeszcze wypracowac dystansu do otoczenia
                                w pracy i ktora co wiecej, zinternalizowala cele zwiazane ze swoim
                                stanpowiskiem pracy - rodzi sie w nieunikniony sposob frustracja.

                                Ad) Wyznanie emocji rozpoczynajace watek.

                                Ja sie nie dziwie powstawaniu stanow depresjopodobnych u ludzi
                                pracujacych w Instytucjach. Wydaje mi sie to dosc czeste, choc
                                dobrze na codzien ukrywane. Warunki kompletnego braku ryzyka, jak
                                sie okazuje, nie sa dla ludzi optymalne. Ryzyko jest potrzebne , by
                                czlowiekowi sie chcialo...

                                Teraz, jesli w taki miekki system komisyjny wpada ktos, komu w
                                zyciu paliwa dostarczaly przede wszystkim okolicznosci, a tu okazuje
                                sie, ze na horyzoncie nie majaczy najmniejsze niebezpieczenstwo - i
                                do tego robota nudna - depresyjka gotowa.

                                Rzecz w tym, by zasiasc za sterami wlasnego okretu. Rozpoznawszy
                                srodowisko zastanowic sie czy nasz cel lezy w jego obrebie
                                (kariera?), czy tez poza nim (rodzina? zainteresowania? tytul
                                naukowy? dodatkowe studia? podroze?).

                                Gdy juz mamy taka mape nagle okazuje sie, ze system moze byc
                                zbawienny i pewnosc pracy, oraz stosunkowo wysokie dochody pozwalaja
                                nam na podjecie ryzyka na zewnatrz pracy, na ktore prawdopodobnie
                                nie zdecydowalibysmy sie drzac o swoj stolek...

                                Trzeba po prostu zastanowic sie do czego sie zmierza, co chce sie
                                osiagnac i czy takie warunki zapewniaja nam dojscie do celu. Dla
                                wielu, w tym i dla mnie, system ten okazuje sie pomocny w realizacji
                                marzen. Nie mozna jednak dac sie omamic i zahipnotyzopwac wizja
                                wplat na konto kazdego 15. Swiadomosc, ze nawet jesli to czego
                                podejmujemy sie w obrebie CCP nie wyjdzie - i tak wyladujemy na
                                miekkim stoleczku - moze byc uskrzydlajaca...

                                • Gość: komisyjny do saszy i bylego IP: 217.153.235.* 12.04.09, 07:01
                                  Amen. Nic dodac nic ujac.
                                  DAwno nie bylo tu tak rozsadnych wypowiedzi. Jestesmy
                                  uprzywilejowana (w miare) kasta (patrz wypowiedz saszy) ale tez i
                                  niektorzy sporo sie napracowali zeby do niej trafic- w pelni
                                  swiadomi owych przywilejow. Moze niektorym a latwo przyszlo.
                                  Kwwestia umiejetnosci samo realizacji i wlasnych priorytetow. Plus
                                  mozliwosci zmiany bez ryzyka. Oraz wypowiedz bylego- jezeli ktos zna
                                  systemy socjalne w innych organizacjach miedzynarodowych tudziez w
                                  administracjach publicznych starej Europy wie ze system instytucji
                                  to nic szczegolnego- troche wyzsze pensje (jednak trzeba przucic
                                  kraj/rodzine/otocznie, zyc za granica , tam wychowywac i ksztalcic
                                  dzieci... itd... )ale pozatym naprawde nic odbiegajacego od normy.
                                  Dla kogos znajacego wylacznie warunki polskie - panstwowe czy
                                  prywatne- szok- ale chyba nie tylko w tym obszarze..a niektorym po
                                  prostu za latwo przyszlo...kwestia przelkniecia tego ze swiat moze
                                  tez funkcjonowac inaczej....
                                  A mozliwosci- jak juz pisano powyzej - sa w Komisji i innych
                                  instytucjach nieskonczone- tylko trzeba zawalczyc- oto pole do
                                  popisu dla znudzonyowanych/sfrustrowanych - interesujaca was praca
                                  gdzies jest- znajdzcie ja i zawalczcie o nia!!
                            • Gość: mhm Re: Szczescie IP: 212.76.37.* 15.04.09, 01:09
                              Bez doprawiania filozofii chciałbym zwrócić Waszą uwagę na nastroje panujące w
                              stolycy. To min. o moim byłym pracodawcy.

                              Pozdro

                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=90410988
                              • Gość: gosc Re: Szczescie IP: 193.46.186.* 04.05.09, 09:00
                                A ja wrocilam z EC po roku... wiele lat temu to bylo, ale niewazne,
                                praca tam na pewno sie nie zmienila. Wszyscy sie w glowe pukali, ale
                                wiem, ze to nie praca dla mnie. Mimo, ze wiele lat studiowalam
                                specjalnie po to, by znalezc sie w Brux. Nastepnego dnia po powrocie
                                do PL poznalam mojego meza:) I wiem, ze do Brux nigdy nie wroce;) Ta
                                praca nie jest dla kazdego, na pewno.
                                • Gość: gosc Re: Szczescie IP: *.32.69-86.rev.gaoland.net 07.05.09, 11:05
                                  Agnieszka To Ty sie powyzej wpisalas - taka historia moze byc tylko
                                  jedyna jedna. Pozdrowienia
                                • izabel.3 Re: Szczescie 07.05.09, 11:40
                                  To troche pocieszajace, ze nie wszyscy chca do Bxl, ja tez tam
                                  bylam, ale powiem szczerze, ze ciagnie mnie wciaz, nie wiem, moze
                                  ten PE ma szczegolny urok, a gdzies indziej juz tak rozowo nie jest.
                                  • Gość: dziad Re: Szczescie IP: 62.189.127.* 07.05.09, 18:03
                                    A ja bardzo chcialbym sprobowac pracy w KE. Tyram przy konkursie i
                                    mam nadzieje :-) Jak juz bede w srodku to tez sobie popierdziele jak
                                    mi to jest zle ;-)
                • Gość: wala Re: czy rzucic ta robote? IP: *.access.telenet.be 07.05.09, 18:32
                  ja sobie planuje jeszcze posiedziec za biurkiem 3 lata (choc przyznam czasem
                  nawet sie udaje wyjechac poza ue w ramach pracy), a potem zostac ogrodnikiem
                  (czy ktos moglby podzielic testami na ogrodnikow?) z gory dzieki.
    • Gość: gosc Re: czy rzucic ta robote? IP: *.2-87-r.retail.telecomitalia.it 15.05.09, 13:24
      znasz jezyki, nie chcesz siedziec za biurkiem - zostan pilotem wycieczek albo
      przewodnikiem. Tylko, ze gorzej placa i bywa stresujaco
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka