Dodaj do ulubionych

Druga strona korupcji

25.04.07, 09:05
To niezupelnie jest tak, bo najczestszy proceder to wymuszanie pieniedzy za
ominiecie kolejki. Do hospitalizacji, do operacji, do badan.Prawda jest zas ,
ze obie strony korumpuja sie wzajemnie. Lekarz specjalista powinien zarabiac
dzis w Polsce 10 tys zlotych miesiecznie i skonczylaby sie sprawa lapowek.
Nikt normalny nie ma zakodowanego w genach lapowkarstwa, ale pauperyzacja
zawodu powoduje obnizanie progow etycznych. W tej chwili spoleczenstwo woli
dawac jednorazowe lapowki, niz wprowadzic taki podzial pieniedzy z uzyskanych
podatkow, aby odpowiednio wynagrodzic personel sluzby zdrowia. Przeciez to
jest skandaliczne, ze rozne polku..a np. z Samoobrony zarabiaja wiecej niz
lekarze specjalisci w szpitalach.Ja sobie przypominam mila historie ze stazu
podyplomowego w jednym z oddzialow ortopedycznych.Na ostrym dyzurze w srodku
nocy przyjeto starsza pania ze zlamana noga.Rodzina tej pani juz o szostej
rano meldowala sie do mnie , nedznego stazysty z butelka koniaku w ramach
wdziecznosci za opieke, ktora zreszta polegala na wpisywaniu obserwacji w
historii choroby.A bylo to w latach siedemdziesiatych.
Obserwuj wątek
    • anders76 Druga strona korupcji 25.04.07, 09:43
      Od "zawsze" tolerowano w Polsce wspolplacenie pacjenta w postaci "lapowek" w
      zamian za akceptowanie niskich pensji a potem mini-emerytur. Obecny rezim
      jednostronnie chce to zmienic pozostawiajac zyski po swojej stronie a straty po
      stronie pracownika, utrata zwyczajowych dodatkow. Ciekawe, czy z powodu
      dlugotrwalej tolerancji nie nalezaloby przyjac ze te "lapowki" to czesc
      wynagrodzenia ?

      A skad to wszystko ?

      Dlaczego instrukcja NKWD z 1947 r. jest w Polsce nadal realizowana?

      Obecna polityka w zakresie wynagrodzeń znacznej większości
      wysokowykwalifikowanego personelu medycznego w tym lekarzy (czytaj również w
      zakresie poziomu finansowania ochrony zdrowia w stosunku do możliwości państwa
      tj. Produktu Krajowego Brutto - najniższe w Europie) - mimo ok. 30% podwyżki
      wynagrodzeń dla CZĘŚCI lekarzy i jedynie na okres 15 miesięcy - wydaje się być
      konsekwentną kontynuacją - w odniesieniu do lekarzy - realizacji punktu 9
      Instrukcji NKWD z roku 1947:

      "Doprowadzić do tego, aby pracownicy na stanowiskach państwowych (z wyjątkiem
      służb ścigania i pracowników przemysły wydobywczego) otrzymali niskie pobory.
      Dotyczy to w szczególności zdrowia, wymiaru sprawiedliwości, oświaty i
      kierowników różnych szczebli".

      Źródło: www.lekarzpolski.pl/archiwum/zprac/zniewalanie1.pdf
    • dzakarta Druga strona korupcji 25.04.07, 11:24
      Precz z reżimem IV RP!
    • optyk26 Re: Druga strona korupcji 25.04.07, 11:33
      A co Ty umiesz. Zrobiłeś studia za moje pieniądze pracujesz w państwowym
      szpitalu gdzie się opieprzasz i nie można Ciebie wyrzucić na zbitą mordę, bo
      tacy jak Ty zaraz protestują. Jest jedno rozwiązanie trzeba sprywatyzować
      służbę zdrowia, ale Wiesz doskonale, że taki ruch spowoduje, że połowa
      personelu pójdzie na bruk i dlatego Utrzymujesz tą sytuacje. Bo dla Ciebie jest
      najważniejsze "Czy się stoi czy się leży 1500 się należy" a nie pacjent. Jak Ci
      mało pensji to zmień zawód i będziesz tak zarabiał jak w Samoobronie?
      • grisza14 Jest jeszcze inne wyjscie cwoku, 25.04.07, 11:46
        wlasnie od kilku lat pracuje w Norwegii i z takimi nowobogackimi chamami nie
        mam nic wspolnego.Zrozumiales palancie? A jak przyjdzie ci sie leczyc za
        granica prywatnmie, to zrozumiesz ile znacza twoje zasrane postpeerelowskie
        pieniadze.Szpitali cwoku nie mozna sprywatyzowactak, jak ubowcy "
        sprywatyzowali " Polmozbyty.Pierwszy bys kwiczal cwolu.
        • boed Re: Jest jeszcze inne wyjscie cwoku, 25.04.07, 13:10
          Przykro sluchac, kiedy ludzie wyksztalceni serwuja chamskie oddzywki. W Polsce
          lekarz jest traktowany troche jak swieta krowa i jak juz masz lekmeda czy tym
          bardziej drmeda to jestes polbogiem. Moj Profesor powiada: Pokora, panie Janku,
          przede wszystkim Pokora.
      • mewa181 Re: Druga strona korupcji 25.04.07, 16:51
        Nie pan opłacił moje studia! Jeśli pan nie wie, to edukacja w Polsce jest za
        darmo. Ja rozumiem, ze przemawia przez pana gorycz, z taką niską kulturą
        osobistą i wiedzą ogólną musiał pan pewnie opłacać studia??? prywatne. Ja
        zdałam egzaminy i koszty nauki na AM poniesli moi rodzice. Slogany typu :
        Wykształciliśmy ich, a wyjezdzaja; płacimy na Służbę! Zdrowia( czyt.lekarzy)
        takie wysokie składki wypowiadają ludzie pana pokroju. I ja się nie opieprzam,
        jak pan to ładnie okreslił w szpitalu. A pan moze by cos zrobił z tą swoja
        agresja?
    • mich1309 Pacjęci sami tworzą korupcję 25.04.07, 14:17
      Całkowicie się z panią doktor zgadzam - za korupcję w służbie zdrowia
      odwpowiedzialni są w znacznym stopniu sami pacjenci.
      Znam pewną bogobojną rodzinę (wielu jej członków to wyznawcy PiS-u, a jakże!),
      która nie wyobraża sobie leczenia lub hospitalizowania bez posmarowania przed i
      wręczenia drogich dowodów wdzięczności po wszystkim. Pierwszym problemem w
      takich sytuacjach jest dla nich to, komu należy wręczyć upominek.
      Od razu dodam, że nie chodzi tu o jakieś sytuacje w pogranicza życia i śmierci,
      lecz zwykłe badania (ominięcie kolejki), hospitalizacje (lepsza opieka) lub
      drobne zabiegi.
      Oczywiście ci ludzie gorąco popierają prowadzoną przez obecną ekipę walkę z
      korupcją.
      • graga05 Re: Pacjęci sami tworzą korupcję 25.04.07, 16:43
        Naprawde biedni ci lekarze w Polsce, z pistoletem przy glowie,trzymanym w
        rece przez wdziecznego pacjenta, nie maja innego wyjscia i musza przyjac
        lapowke, o dowodzie wdziecznosci w postaci materialnej nie wspominajac. Jak sie
        nie chce - to sie nie przyjmie i niech pani specjalistka w artykule nie bredzi
        a dyskutujacy, ze to wina pacjentow.
        Moja corka rodzila kilka lat temu w Instytucie matki i dziecka w Warszawie,
        akurat ten szpital "zalatwil" jej szwagier. Potem sama zaniosla zgodnie z jego
        poleceniem, dlugo zwlekala - ale on naciskal dwie koperty, do dwoch lekarzy,
        ktorych wczesniej nie widziala na oczy, jeden powiedzial nie trzeba, nie trzeba
        i wsadzil koperte do szuflady, a drugi powiedzial nie trzeba, nie trzeba ,
        przekaze pieniadze na Fundacje (he, he, he).
        W zeszlym roku w innym szpitalu na pograniczy zycia i smierci byl moj
        siostrzeniec. Z powodu zaniedbania szpitala, w okresie swiat nie zrobiono
        dziecku USG, bo wszyscy bogobojnie byli myslami poza szpitalem, lacznie z
        technikiem od USG i lekarka, ktora go przyjela. Dziecko wyratowano w innym
        szpitalu, zajmowano sie nim nadzwyczajnie, ale wiedzac, ze to smierdzaca sprawa
        nikt, zaden lekarz zadna pielegniarka nie przyjela nie tylko pieniedzy, ale
        nawet koniaku, jedynie kwiaty. Udalo im sie, nie zostali zastrzeleni przez
        wdziecznych rodzicow. Mieli nosa, sprawa z pierwszego szpitala jest w sadzie, o
        nich tez moze sie otrzec w ramach swiadkowania.
        Od lat mieszkam w Ameryce, w opiece zdrowotnej pracuja 3 osoby z mojej rodziny
        na roznych szczeblach, rowniez mamy do czynienie ze szpitalami, lekarzami
        normalnie, w zyciu. Na poczatek - pieniadze na stazu, tu nazywa sie to
        rezydentura wynosza ustawowo w calych Stanach Zjednoczonych srednia pensja dla
        danego miasta lub powiatu. W miescie Nowy Jork wynosi to ok. 36 tys. brutto,
        przy cenie za wynajecie naprawde byle jakiego mieszkania,( oczywiscie poza
        Manhattanem, gdzie sumy sa astronomiczne) ok. 1300dol. miesiecznie. Ustawowy
        czas pracy stazysty wynosi do 72 godz. tygodniowo. Staz trwa w zaleznosci od
        specjalizacji od dwoch do czterech lat (neurochirurgia np. cztery) Wiec w sumie
        nauka takiego lekarza trwa: 4 studia dowolne lub premed.+ 4 studia medyczne +
        4 staz. To jest w sumie 12 lat. Nie mowie o kosztach studiow.
        Generalnie - wszyscy lekarze amerykanscy nie stwarzaja dystansu miedzy
        pacjentem a nimi. Lekarz przyniesie basen, czy tez przywiezie lozeczko
        niemowlecia do matki np...., ma czas na rozmawianie z rodzina i to
        wielokrotnie. Nikt nie czuje sie skrepowany rozmawiajac z nimi.
        Jedynymi osobami, ktore przy wyjsciu ze szpitala chca byc wdzieczne, ale
        wylacznie do polskojezycznego personelu sa polscy pacjenci. Jakos sie nauczyli,
        ze amerykanskiemu lekarzowi, czy pielegniarce nie wypada dawac, bo bedzie
        zdziwiony, tym bardziej, ze nikt tu nie daje koniakow, tylko czekoladki, no a
        Amerykanie z lepszych sfer pilnuja diety i w najlepszym razie zostawia to na
        ladzie w recepcji. Moja corka dostala kiedys domowej roboty ciasto. Dobre bylo.
        O kopertach dla lekarzy nikt tu nie ma wyobrazenia. Kiedys wszystkie programy
        tv. obiegla scenka jak jakis lekarz, oczywiscie z bylej Europy Wschodniej (nie
        Polak) zrobil pacjentce w szpitalu prywatnie liposuction (odsyssanie tluszczu),
        pokazano jak w kajdankach wyprowadzano go ze szpitala i nikt nie plakal, ze
        taka hanba, bo w kajdankach dochtor.
        Lekarz po zakonczeniu nauk zarabia bardzo roznie. Niewielu jest lekarzy
        pracujacych w szpitalach na etacie , naogol sa lekarze z prywatna praktyka,
        ktorzy maja kontrakt z danym szpitalem i tam wysylaja swoich pacjentow i tam
        ich dogladaja, korzystajac ze stalej obslugi szpitalnej, sprzetu itd. Prywatna
        praktyke jak kazdy biznes nalezy rozkrecic, nie kazdy ma do tego talent, czesto
        odkupuje sie od odchodzacego lekarza, dolacza do istniejacej przychodni. Wielu
        wybitnych lekarzy - zwlaszcza naukowcow pozostaje wylacznie na etatach
        uniwersyteckich lekarzy i nie sa oni krezusami finansowi. Oczywiscie, ze
        lekarz w koncu nalezy do bardzo dobrze usytuowanych, ale jego sposob zycia nie
        jest lepszy od wielu innych dobrze zarabiajacych, czego dowodem, ze coraz
        wiecej jest lekarzy z zagranicy, np. Hindusow, Japonczykow (tak przynalmniej
        jest w Nowym Jorku), bo przy tylu latach nauki, strasznych jej kosztach i nie
        tak w 100% pewnej finansowo przyszlosci jednak mniej sie decyduje. Ogromna
        pozycje w kosztach lekarza jest ubezpieczenie od mal practice , czyli bledu w
        sztuce lekarskiej. W zaleznosci od specjalizacji nierzadko wynosi powyzej
        150tys. dol. rocznie.
        Ktos napisal tu, ze szpitale (na podstawie doswiadczenia skandynawskiego) nie
        moga byc prywatne. Przeogromna ilosc szpitali w Ameryce jest prywatna. Sa to
        organizacje non profit, czesto prowadzone przez fundacje koscielne, takze
        cywilne. Sa tez szpitale nalezace do miasta, czy powiatu. Znam szpitale w NY
        takie i takie. Szpitali "panstwowych, z budzetu panstwa - nie ma. Mysle, ze
        najlepszy oddzial polozniczy w NY pewien szpital miejski, w ktorym rodza
        kobiety bez ubezpieczen, ubogie, z marginesu. Towarzystwo na 4-osobowych
        salach moze nie takie , ale sale ogromne i wyposazone perfekt, i okazuje sie,
        ze na szpitalnum lozku niewiele sie rozni milionerka od meksykanskiej
        nielegalnej emigrantki. Personel w tym szpitalu z najwyzszymi kwalifikacjami,
        a dostanie sie do pracy w tym szpitalu to gwarancja najlepszej praktyki i
        najlepszych referencji na przyszlosc.
        Znam lekarza w Polsce, ginekologa, przed 40-tka, dopiero teraz
        zrobil "dwojke", ktory podobno ciagle branymi dyzurami zdobyl tyle pieniedzy,
        ze wybudowal dom, wprawdzie nie za duzy, ale jak to w Polsce wszystko na
        najwyzszy blysk. Budowal, czyli organizowal mu ojciec emeryt, bo on pracowal na
        tych dyzurach, na najdrozsze marmury, armatury, wylewki, rozwiazania ogrzewania
        itd. To ile placa na tych dyzurach, ze mozna tak odlozyc?
        Nie mam dobrego zdania o morale polskich lekarzy, utarte w polskim
        spoleczenstwie przyzwolenie na lapowki, a takze ogolnonarodowa chec
        blyszczenia lepszym samochodem, wczasami, domem, zeby zazdroscili inni jest
        szczegolnie widoczna wsrod lekarzy. A teraz beda sie bronic, po takich
        wypowiedziach, ze to ci cholerni pacjenci ich do tego zmuszaja.
        Pacjenci moj drogi poprzedniku nie sa winni korupcji, tego nauczyli ich lekarze
        i to oni powinni ich tego oduczyc. Nie biorac nic - chyba, ze domowy placek.
    • leonard3 Re: Druga strona korupcji 25.04.07, 17:07
      Polski Pacjencie, za marne pieniadze z marnego budzetu biednego polskiego
      panstwa miales jeden z najlepszych systemow leczniczych na swiecie.
      Bo byl to dowod polskiego geniuszu - skuteczna mieszanka medycyny panstwowej.
      szarej strefy i medycyny prywatnej. I nie bylo zadnej korupcji-
      - tylko forma dofinansowania sluzby zdrowia ,ktora bez biurokracji szla tam
      gdzie powinna - do kieszeni najlepszych lekarzy.
      Jako pacjent 100 razy bym wolal byc chorym w Polsce niz w USA czy GB.
      Ale juz niestety przez wlasna glupote swoj unikalny system medyczny
      zniszcyliscie poprzez nieprzemyslane reformy i nagonke na polskich lekarzy.
      Czy ja wiem o czym mowie ? Jestem Doktorem Medycyny z dyplomem z
      amerykanskiej uczelni i licencja na uprawianie zawodu w USA i w Polsce.
      Andrew Leonard P. MD PhD
      • graga05 Re: Druga strona korupcji 25.04.07, 20:03
        Tak srednio wierze w twoja autentycznosc doktorze Leonardzie PhD z Ameryki.
        Oczywisci, twoj wybor, ze przy obecnym niedoinwestowaniu medycyny wolalbys
        leczyc sie w Polsce niz w USA lub UK. Kazdy lubi co innego. System amerykanski,
        ( angielskiego nie znam) jest bezwladny, straszliwie drogi, zbiurokratyzowany i
        pozostawia poza ubezpieczeniem obecnie ok. 40 mil obywateli. Samo leczenie,
        oczywiscie pozostaje na najwyzszym poziomie swiatowym. Jednak jest to troche
        teoretyczne, ze jak zachorujesz powaznie, to czeka cie tylko smierc. Zaden
        lekarz w zadnym szpitalu nie pyta o twoj status ubezpieczeniowy, a zadne
        pogotowie nigdy, w calych stanach nikomu nie odmowi pomocy z braku
        ubezpieczenia. To jest zasada, informuja o tym wszystkie pogotowia w calych
        Stanach Zjednoczonych. W niektorych stanach jest coraz lepiej, wlasciwie
        obecnie wszystkie dzieci do lat 18-tu sa ubezpieczone. Chyba, ze rodzice nie
        postarali sie o to, samo ubezpiecznie jednak do domu nie przyjdzie.
        Najbardziej zblizony do unikalnego systemu polskiego (jak to pieknie nazwales)
        jaki znam jest system kanadyjski. W odroznieniu od unikalnego systemu
        polskiego tam sie czeka w kolejce, lapowki niestety nie istnieja. Dlatego
        nierzadko ci, ktorych stac azeby nie czekac w spolecznej kolejce przyjezdzaja
        do Ameryki leczyc sie. Placac za to. Dobrze byloby, zeby dolozyli do swojego
        systemu unikalna czesc systemu polskiego - lapowki. Wtedy po prostu bedzie raj
        na ziemi. Ja tam wole i wszyscy, ktorych znam leczyc sie tutaj, chyba ze nie
        maja ubezpieczenia, albo nie maja na zeby, to wtedy lecza przy okazji w Polsce.
        Wlasnie moja corka, ktorej przypadek opisalam powyzej na okolicznosc lapowek,
        pierwsze dziecko rodzila w Nowym Jorku w szpitalu dla boomow (skoro jestes z
        Ameryki to nie musze ci tlumaczyc co to znaczy) a potem w oslawionym
        Instytucie Matki i dziecka, kilka lat pozniej. Nie ma w calej Ameryce
        szpitala, gdzie warunki na poloznictwie, stosunek do pacjentek, wyposazenie,
        dostepnosc do wszystkiego co potrzeba noworodkowi byly tylko trzy razy
        lepsze od tego co oferuje ow Instytut pacjentkom przyjetym za lapowke. Mam
        porownanie ze zlamaniem w Polsce w czasach najwiekszej unikalnosci polskiego
        systemu i tutaj, kiedy nie bylam wogole ubezpieczona. Moj Boze.
        Oczywiscie jesli masz pieniadze i chcesz zrobic sredniej wagi operacje to w
        porownaniu z amerykanskimi cenami w polsce za smieszne pieniadze w bardzo
        dobrych warunkach usuniesz dziecku migdalki, zaszyjesz przepukline, czy zloza
        ci pod narkoza zlamanie. Ale jaki procent Polakow stac na takie luksusy?
        Unikalnosc polskiego systemu polegala na tym, ze cale spoleczenstwo uwazalo (i
        wiekszosc dotychczas uwaza), ze leczenie jest za darmo i nie obowiazuje
        rachunek ekonomiczny. Po prostu dobra bozia sypie katolickiej Polsce
        pieniadze z nieba, a z panstwowych szpitali w dowolny sposob jak ze swojego
        folwarku korzystali lekarze dla swoich prywatnych praktyk. A pacjenci
        przyzwyczaili sie, ze lecza sie za darmo, szpital, lekarstwa, badania, a oni
        tylko placa lekarzowi. Doplacaja do panstwowej pensji O.k. tylko dlaczego placa
        lekarzowi, ktory wykorzystuje do leczenia wszystko za co nie zaplacil?
        Pytasz na koniec Leonardzie: "czy wiesz o czym mowisz?" odpowiadam : nie,
        nie wiesz drogi Leonardzie.
        • leonard3 Re: Druga strona korupcji 25.04.07, 20:21
          Graga, na prawde mi nie zalezy co ty o mnie myslisz.
          Co do amerykanskiego systemu to wciskasz kit.
          Do izby przyjec wiekszosci szpitali przyjmuje recepcjonistka w towarzystwie
          szpitalnego policjanta , ktorej pierwszym pytaniem jest czy masz ubezpieczenie
          i dotyczy to takze emergrency cases, Jezeli potrzebujesz elective surgery
          to cie do szpitala ma prawo przyjac tylko twoj personal physician.
          Jak wiesz w wiekszosci szpitali nie ma lekarzy na etatach sa tylko zafiliowani
          lekarze , ktorzy maja prawo przyjmowac tylko swoich pacjentow.
          Normalnie w szpitalu w nocy jest tylko najczesciej student resident, czesto
          hindus ktory belgoce w pigin english. Jest kilkanascie dobrych szpitali na
          swiatowym poziomie ale reszta to beznadziejne umieralnie.
          Co do pogotowia, to wiesz ze nie ma go wale. Sa tylko ambulanse z paramedykami
          a widzialem na wlasne oczy jak zamiast paramedyka byla francuska tancerka,
          ktora pracowala w wakacje w USA. Wiec graga, powiedzmy dosadnie - gowno wiesz
          o amerykanskiej medycynie i tak nawiasem pindo, to jestem swietnym lekarzem,
          wszechstronnie wyksztalconym i gowno mi zalezy czy wierzysz czy nie.
          • nocny_piter Leonardzie! 25.04.07, 23:13
            Ostatnie Twoje zdanie najdobitniej swiadczy o tym jak wszechstronnie jestes
            wyksztalcony, do tego niezwykle kulturalny, a w stosunku do kobiet wrecz
            szarmancki.. Ja w kazdym razie nie mam zadnych watpliwosci kim jestes :)
    • focusek ludzie są przyzwyczajeni do dawania przez lekarzy 25.04.07, 19:23
      Niech rzuci kamieniem, kto chociaż raz nie dał łapówki lekarzowi albo nie był o
      to nagabywany, lub co najmniej nie dawał ktoś w rodzinie. przeciez gdyby
      lekarze odmawiali przyjmowania kasy i to dość słonej to przecież nie byliby tak
      głupi, żeby na chama dawć, zwłaszcza że przeciez i oni popełniaja przestępstwo.
      dziwnym jest, że pomimo tego, że od czasu do czasu łapią jakiegoś innego
      przedstawiciela na braniu łapówki, co jest równiez nagłaśniane w mediach to
      całe społeczęństo nie biegnie z kasą w dłoni do prokuratorów, sędziów,
      strażaków,nauczycieli itp.
      • graga05 Re: ludzie są przyzwyczajeni do dawania przez lek 25.04.07, 20:10
        Focusek, nie miej poczucia winy, ze obywatele polscy placa lekarzom lapowki.
        To lekarze ich tego wyuczyli. Czas najwyzszy zniesc wine obydwoch stron,
        wtedy jednak troche sie poprawi, a lekarze i tak nie bede przymierac glodem.
        Ja nie dalam, naprawde, raz kiedy syn lezal w Szpitalu Dzieciecym w Krakowie
        przy wyjsciu dziecka dalam pani dr. P. koniak, po czym dowiedzialam sie, ze ma
        meza skonczonego alkoholika. Do lapowek bylam przymuszana przez inne sluzby na
        przejsciu granicznym, ale ze o to chodzilo zorientowalam sie po kilku latach.
      • zmannska Re: ludzie są przyzwyczajeni do dawania przez leka 25.04.07, 22:47
        to rzeczywiscie dziwne, ale sa tacy ludzie, ktorzy nie wcisneli nikomu nic w
        lape. Natomiast znam przypadek, kiedy pacjent dowiedzial sie bezposrednio od
        lekarza, ze albo w lape, albo na zalozenie gipsu przy zlamanej nodze bedzie
        trzeba czekac dwa tygodnie. Dopiero porzadna awantura i odwolanie sie do
        dyrekcji przynioslo rezultaty.
        w innym wypadku lapowka uratowala zycie: dziewczyna na porodowce prawie by
        umarla, bo pozostawiono ja sobie samej, poniewaz skurcze ustaly i nawet nie
        probowali ich wywolac na nowo. i tak sobie by umierala na korytarzu, gdyby nie
        interwencja meza i telefon do znajomego lekarza z tego szpitala, ktory akurat
        mial wolne i oczywiscie obowiazkowa koperta, to nie byloby jej juz na tym swiecie.
        inni znowu dali lekarzowi oddzialowemu i tyle im to przynioslo, ze pacjent
        wyszedł bez badan koncowych do domu i po tygodniu bardziej chory niz na poczatku
        znowu wyladowal w szpitalu. takich przykladow jest bez liku, czy to w
        wojewodzkim w bielsku bialej czy w pulawach.. odwazni dadza rady i wystapia
        przeciw systemowi, inni mu ulegaja, bo to nie zaszkodzi, a moze pomoze.

        cale spoleczenstwo moze nie biegnie do nich z lapowa, ale na pewno czesc. no
        moze wylaczajac strazakow...
        • graga05 Re: ludzie są przyzwyczajeni do dawania przez lek 26.04.07, 00:26
          Poniewaz znam bardzo wiele przypadkow wielkodusznosci amerykanskiej sluzby
          zdrowia, tez w stosunku do Polakow bez prawa pobytu lub ubezpieczenia, opisze
          jeden, z ostatnich dni.
          Pewien Ukrainiec - marynarz, ktory plywal na jakis dziwnych liniach poczul
          nieznosne bole zebow. Poniewaz wlasnie byli w Londynie poszedl do tamtejszego
          dentysty. Ten obejrzal, zapytal, gdzie nastepny port. Nowy Jork, no to zapisal
          antybiotyk i jesli nie pomoze zalecil sie zglosic tam na pogotowie. Jak rzekl,
          tak bedzie najprosciej. Nie pomogl antybiotyk, Ukrainiec zglosil sie na
          pogotowie. Rozpoznanie - rak dziasel. Cztery miesiace leczyla go Ameryka na
          koszt amerykanskiego obywatela i wlasnie wychodzil juz wyleczony z planami
          powrotu na statek. Lekarz w Londynie wiedzial, ze w Ameryce nie odesla go z
          kwitkiem.
          Kiedys siedzialam w przychodni i narzekalam na bezwladnosc tutejszej sluzby
          zdrowia. Siedzaca obok mnie pani powiedziala - ja mam inne zdanie. Wlasnie
          kilka lat wczesniej wylosowala zielona karte i przyjechala z trojka dzieci do
          Ameryki. Juz w Polsce najstarsza corke ciagle bolala noga. Opowiedziala to
          kiedys wieczorem u znajomych, oni poradzili jej, zeby poszla do tego
          szpitala "dla boomow", o ktorym wspominalam. Dotarly o pierwszej w nocy. Corke
          zbadano i juz nie wypuszczono ze szpitala przez najblizszych kilka miesiecy.
          Miala raka kosci. Dzieczynce uratowano nie zycie i noge. Ubezpieczenia
          zadnego nie miala.
          Uwierzcie mi, na pogotowiu w Ameryce nie ma uzbrojonego policjanta. Jest
          security, ale tacy w polskich szpitalach tez stoja przy wejsciu.
    • sineira Re: Druga strona korupcji 27.09.07, 12:37
      "Prywatnie jestem wściekła, bo uruchamia się jakiś wstrętny obyczaj donosów.
      Pacjent przychodzi do lekarza, płaszczy się w gabinecie, a potem zeznaje na
      lekarza u prokuratora."
      Bardzo źle świadczy ta wypowiedź o Pani Doktor. Po pierwsze - twierdzenie, że
      doniesienie o przestępstwie to "wstrętny donos" świadczy o tym, że Pani
      mentalnie tkwi w głębokiej komunie i nie dorosła do życia w państwie prawa.
      Po drugie - mówienie o pacjencie, że się "płaszczy w gabinecie" świadczy o Pani
      pogardzie dla pacjenta. Wstyd!

      Osobiście nigdy nie dałam łapówki ani lekarzowi, ani nikomu innemu. Ale
      parokrotnie zdarzyło mi się, że lekarz "subtelnie sugerował" dodatkową gratyfikację.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka