europejczyk52
08.06.07, 14:42
Z bezpieczeństwem pracy na kopalniach jest podobnie jak ze „Skarbnikiem” –
dużo się o nim mówi ale jeszcze nikt go nie widział.
Dlaczego tak jest? Bo nikt w polskim górnictwie nie chce albo nie potrafi
pojąć, że bezpieczeństwo pracy w górnictwie w dotychczasowym pojęciu nie jest
bezpieczeństwem i w tej formie nigdy nim nie będzie. Należy wreszcie pojąc,
że bezpieczeństwo pracy na dole kopalni jest produktem ubocznym jakości pracy
całego Resortu Górnictwa. Jeżeli ludzie odpowiedzialni za resort górnictwa,
począwszy od Premiera poprzez Ministra i wszystkie jemu podległe szczeble
zarządzania na Prezesach Urzędów Górniczych i Zarządach Spółek skończywszy
będą wykonywać wysokiej jakości pracę, wtedy górnik, sztygar i dyrektor też
będzie wykonywał pracę wysokiej jakości. Wtedy skończą się te flaki z olejem
o bezpieczeństwie pracy bo ono będzie automatycznie. Podkreślam jeszcze raz,
podstawą bezpieczeństwa górnika jest wysoka jakość pracy całego resortu,
dlatego też wypadek górnika na dole kopalni nie jest efektem
nieprzestrzegania przepisów BHP tylko świadectwem niedostatecznej jakości
pracy całego resortu górniczego.