gugula 13.02.08, 08:04 Najważniejsza jest odwaga w myśleniu. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
yah_42 Re: Głowy nie od parady 13.02.08, 17:34 "ajważniejsza jest odwaga w myśleniu" - racja - bez niej idziesz na pole walki i masz szanse zostac uzytkownikiem koncowym protezy reki, moze jako zasluzonemu na polu walk dadza ci jeszcze taki samochod ktory nie potrzebuje kierowcy - zwlaszcza jesli kombinacja doplaczy sprawnosci umyslu z depresantami rozpylanymi przez npl-a wypali ci 50% synaps "postep jest jak stado swin - sa pewne przyjemnosci np. schabowy ale w sumie daje wzrost brudu i chaosu" Odpowiedz Link Zgłoś
gl1974 Re: Głowy nie od parady 18.02.08, 18:04 A poza tym każdy kto oglądał "Szyfry wojny" powinien wiedzieć że z wojskowymi lepiej się nie zadawać. yah_42 napisał: > "ajważniejsza jest odwaga w myśleniu" - racja - bez niej idziesz na > pole walki i masz szanse zostac uzytkownikiem koncowym protezy reki, > moze jako zasluzonemu na polu walk dadza ci jeszcze taki samochod > ktory nie potrzebuje kierowcy - zwlaszcza jesli kombinacja doplaczy > sprawnosci umyslu z depresantami rozpylanymi przez npl-a wypali ci > 50% synaps "postep jest jak stado swin - sa pewne przyjemnosci np. > schabowy ale w sumie daje wzrost brudu i chaosu" Odpowiedz Link Zgłoś
pan-samochodzik Na wojence jak to ładnie! 19.02.08, 03:47 Na wojence jak to ładnie. Prawda? Jak w tej piosence. Tylko że i artykuł o DARPIE i piosenka powinny zaczynać się od słów: Koledzy go nie żałują! Jeszcze końmi go stratują! Jeszcze końmi go stratują... Tak samo z tą DARPĄ. Ludzie, rodacy - nie dajcie sie nabierać na bajki. Na to że gdzieś ktoś czeka z kasą na was i wasze pomysły. A w tej strasznej, niewdzięcznej Polsce jest tak ciężko... Czytałem ten artykuł jak bajeczkę o Kopciuszku. Można naprawdę pozazdrościć. Szkoda że autor przed zdołowaniem rodaków, nie porozmawiał z kilkoma osobami które z DARPĄ "współpracowały". Nie było by to trudne. Przecież jest internet, a DARPA upublicznia nazwiska i nazwy firm które wygrywają przetargi. Chcecie znać prawdę? Mogę wam powiedzieć jako ten kto miał i ma z DARPĄ do czynienia. Mit numer jeden, że zacytuję: "Agencja organizuje też konkursy technologiczne, w których może wziąć udział każdy Amerykanin. Zgłaszają się do nich firmy, a także ekipy studencko-profesorskie z uczelni cywilnych." Po pierwsze - nie można iść do DARPY z pomysłem i prosić o sfinansowanie prac nad projektem. To DARPA ustala czego konkretnie chce i ogłasza na to przetarg. Tu jest link do ostatniego przetargu. Są tam setki tematów, porszę, poszperajcie sami: www.dodsbir.net/solicitation. Jeśli masz własny pomysł, to musisz nim zainteresować Darpę a to jest BARDZO trudne. Następnie czekać z rok albo dwa aż Darpa oficjalnie wprowadzi twój temat na publiczną licytację. Możesz wtedy wziąć w tej licytacji udział tak samo jak każdy inny. Szanse że to ty zostaniesz wybrany są... maciupeńkie. Po pierwsze - uczelnie wyspecjalizowały się w przechwytywaniu projektów Darpy (czytaj pieniędzy Darpy). Ponieważ jest to skomplikowany proces, uczelnie mają przewagę bo mają i doświadczenie, i są faworyzowane "z urzędu". Po drugie, pracujesz gdzieś? Ups! Masz pecha. Żeby wziąć udział w przetargu musisz zagwarantować, że 51% czasu poświęcisz na projekt. Praca automatycznie cie dyskwalifikuje, bo nie możesz kombinować jak w Polsce i powiedzieć że będziesz pracował nad projektem po nocach. Więc albo jesteś bezrobotny, albo musisz mieć swój biznes. Naukowcy mogą trochę inaczej kombinować, ale też są limity. Po trzecie, jeśli spośród wielu złożonych aplikacji wybiorą ciebie, to i tak w pierwszym etapie (ok. 10 miesięcy) dostajesz tylko 70 tys dolarów max, co jest niczym w USA, zważywszy że musisz się za to i utrzymać (nie pracujesz) i prowadzić prace. Pracujących niezależnie nad tym samym tematem jest kilku. Po tym pierwszym etapie musisz pokazać do czego doszedłeś. Dopiero jeśli zrealizowałeś wszystko co obiecałeś w aplikacji, wybiorą cię może na następny etap. Najczęściej reszta odpadnie, zostaje jeden. Dopiero teraz zaczynają się pieniądze - kilkaset tysięcy dolarów. Ale nie myśl że to kasa dla ciebie. Większość idzie na badania i sprzęt. Rozliczasz się z każdego grosza. A rachunkowość dla DARPY jest tak trudna, że musisz wziąć księgowego który ma doświadczenie w pracach nad programami z Darpą. W przeciwnym wypadku masz duże szanse skończyć w więzieniu i do tego bankrut. Co do poziomu naukowego pracowników DARPY, to to już jest żart. Oczywiście każdy pracownik DARPY myśli że tam są sami geniusze. Prawda jest taka, że są to ludzie najczęściej bardzo ciency, natomiast mający wielkie ego. Myślą że pozjadali wszystkie rozumy bo przecież wszyscy wchodzą im do tyłka żeby zdobyć kontrakt. No i siedzą tam takie odrzutki które sobie nie poradziły gdzie indziej. Oczywiście nie wszyscy, ale większość jest kiepska. W dodatku najczęściej... żołnierze. Nie mam nic przeciw wojsku, ale... man. Nie wiem co więcej wam powiedzić oprócz tego, że trawa wydaje się być zawsze bardziej zielona po drugiej stronie wzgórza. Jest natomiast jedna dobra rzecz w DARPIE: wszystkie przetargi są publiczne, jasno zdefiniowane, bez możliwości korupcji. A skąd się biorą pieniądze? Określony procent z podatku każdej firmy w USA (nie pamiętam jaki procent) idzie na te własnie innowacje/badania. Nie mogą politycy przeznaczyć tych pieniędzy na swoje doraźne potrzeby i łatanie dziur w budżecie. I jeszcze jedno - całe pieniądze muszą być wydane w Stanach. Nawet jeśli sprzęt niezbędny do badań jest 10 razy tańszy w Chinach, musisz kupić sprzęt od firmy amerykańskiej. Podobnie twoja firma musi działąć na terenie USA. Nie ma wydawania pieniędzy podatnika za granicą. Pieniądz podatnika ma zasilać rodzimą gospodarkę i rozwijać ją. Odpowiedz Link Zgłoś
gl1974 Głowy nie od parady 22.02.08, 20:21 Chociażn ostatni komentarz był raczej zniechęcający wysłałem na próbę list do DARPY. Jak mnie oleją to z nastepnymi pomysłami pójdę do ruskiej albo chińskiej ambasady. Odpowiedz Link Zgłoś