Dodaj do ulubionych

Rydz-Śmigły, drugi marszałek

30.09.09, 14:26
"Nikt nam nie zrobi nic,
bo z nami jest
marszałek Śmigły-Rydz!"
niestety, jak wielu przed nim i wielu po nim miał zbyt daleko idące
ambicje, zamiast skoncentrować się na swoich zaletach. W sumie
trudno go winić za wynik Września - w takich okolicznościach rady by
nie dał żaden inny dowódca.
Obserwuj wątek
    • sumer55 Rydz, Beck, Mościcki.... etc - to są te "elity" 30.09.09, 23:13
      IIRP a wszystkie mający wspólny mianownik: Piłsudski. Niestety, ale w moim
      przekonaniu jest to wyjątkowo negatywny bohater polskiej historii. I na dobrą
      sprawę trudno wyszykać dziedzinę gdzie to "towarzystwo wzajemnej adoracji" -
      czyli banda byłych legionistów - nie przyczynili się do osłabienia Polski.
      Urocze jest jak dzisiaj powiela się mity wykreowane przez totumfackich Dziadka
      - legionistów - w okresie po 1926. No ale też Dziadek im płacił.
      PS. Tak na marginesie, to uśmiałem się jak czytałem w GW ostatnio chwalbę z
      okazji jakiejś tam rocznicy Ruchu Młodej Poiski. A kolesie stworzyli sobie
      towarzystwo wzajemnej adoracji i SKOPIOWALI (tylko w mniejszej skali) sposoby
      działania legionistów z IIRP. Palce lizać jaki krąg zakreśla historia i jak
      społeczeństwo polskie jest odporne na wiedzę.
      • klara551 Re: Rydz, Beck, Mościcki.... etc - to są te "elit 01.10.09, 06:23
        Z Rydza był taki sam marszałek jak Piłsudski i jak z Jaruzelskiego
        generał.Wszyscy zapomnieli o 70 tys.armii wielkopolskiej,o Dowborze -
        Muśnickim,o Hallerze,oSosnkowskim,Sikorskim,bo to byli prawdziwi
        oficerowie,a nie takie malowane żołnierzyki bez osiągnęć frontowych.
        • zuq1 Sikorskiemu nie pozwolono walczyć w 1939 01.10.09, 08:44
          no właśnie, gen. Sikorski nie dostał nawet przydziału frontowego, bo
          go Rydz nie cierpiał. Co za cynizm - trwa walka na śmierć i życie z
          potężnym wrogiem, gdzie przydatna jest każda "szabla", ale niech
          Sikorski siedzi w domu, bo go nie cierpię...
          Pocieszmy się, że wzajemne podgryzanie się do uśmiercania
          przeciwników politycznych włącznie nie jest polską specjalnością
          (Rewolucja Francuska, Noc Długich Noży, czystki Stalina).
          • radoslawdobry Sikorski komendantem obozu internowania w Anglii 04.10.09, 00:02
            Nie dopuścił do wojska piłsudczyków, wręcz wymusił na zszokowanych
            Anglikach internowanie polskich oficerów. Kilkudziesięciu na znak
            protestu popełniło samobójstwo.
            Fragment artykułu "Szaleństwo Polaków: Walka o władzę na gruzach
            ojczyzny"
            Niestety, armie aliantów zostały rozbite, w tym i polska. Z kilku
            naszych dywizji do Wielkiej Brytanii przedostało się ledwie 16
            tysięcy żołnierzy. W znacznym stopniu było to efektem błędów
            Sikorskiego, który – by przypodobać się Francuzom – rzucił do walki
            na pierwszej linii większość polskiego wojska. Tymczasem znaczna
            część oficerów uważała – całkiem słusznie – iż głównym zadaniem
            rządu powinno być chronienie resztek narodowej siły. Sikorski nie
            mógł ścierpieć narastającej krytyki. Postanowił więc rozprawić się z
            przeciwnikami w drastyczny sposób i nakazał ich umieścić w, jak to
            sam określił, "obozie koncentracyjnym".

            Obóz zlokalizowano na wyspie Bute leżącej u zachodnich wybrzeży
            Szkocji. Cała ta wyspa stała się więzieniem dla setek (niektórzy
            historycy mówią nawet o tysiącach) Polaków – nie tylko żołnierzy. Na
            Bute, nazwaną przez więźniów "Wyspą Węży", zaczęto zsyłać wszystkich
            prawdziwych, potencjalnych oraz wymyślonych przeciwników
            Sikorskiego.

            Uwięzienie i pozbawienie możliwości w wojnie o uwolnienie kraju nie
            było jedyną karą. Jak pisał we "Wprost" historyk Dariusz
            Baliszewski, polskie władze dopuściły się wyjątkowego świństwa,
            wystawiając zesłańcom jak najgorszą opinię przed lokalną ludnością:

            mieszkańcy wyspy zostali powiadomieni przez dowództwo obozu, iż
            przysłani tu polscy oficerowie zostali skazani za malwersacje
            finansowe, zboczenia i ekscesy seksualne, sprzyjanie Niemcom,
            tchórzostwo i unikanie walki, za intrygi, pijaństwo i pospolite
            przestępstwa. Kiedy więc polscy oficerowie pojawiali się w Rothesay,
            spotykały ich ze strony autochtonów gesty wrogości.

            Baliszewski podkreśla, iż wielu uwięzionych na Bute Polaków nie było
            w stanie wytrzymać ciężaru fałszywych oskarżeń. Wielu błagało w
            listach do władz, by dać im szansę walki z wrogiem. Przecież ich
            bliscy tak samo ginęli zabijani przez Niemców i Rosjan. Jednakże
            rząd był nieubłagany. Dlatego plagą "Wyspy Węży" stały się
            samobójstwa. Baliszewski twierdzi, że zabić się mogło nawet stu
            więźniów.

            Zesłańcom przyniosła wolność (chociaż zapewne nie wszystkim) dopiero
            dyskusja w brytyjskim parlamencie. W 1942 parlamentarzyści zaczęli
            się zastanawiać dlaczego właściwie polski rząd na ich ziemi utworzył
            sobie "obóz koncentracyjny"? Naciski Brytyjczyków wymusiły
            likwidację "Wyspy Węży", lecz nie wiadomo, kiedy dokładnie to się
            stało. Niewykluczone, iż kres obozowi położyła dopiero śmierć
            Sikorskiego.

            O "Wyspie Węży", mimo upływu lat, nadal mówi się bardzo mało – a w
            zasadzie prawie w ogóle. Tymczasem jej historia jest bardzo
            przydatna w zrozumieniu atmosfery pośród polskich polityków i
            żołnierzy w latach II wojny światowej. Pamiętając o tym, iż generał
            Sikorski kazał zamykać i poniżać swoich przeciwników, łatwiej
            przyjąć hipotezę o polskim sprawstwie zamachu na premiera (jeśli do
            zamachu naprawdę doszło).

            A dlaczego "Wyspa węży" pozostaje tematem tabu? Cóż, istnienie
            polskiego obozu dla domniemanych lub rzeczywistych przeciwników
            emigracyjnych władz nie było powodem do chwały. Podobnie, jak
            bezwzględna walka między stronnictwami. Przede wszystkim zaś mroczna
            historia "obozu koncentracyjnego" mogła mocno rzutować na postać
            Władysława Sikorskiego. "Wyspę Węży" skutecznie więc wyparto z
            narodowej pamięci.
            Paweł Rybicki
            www.pardon.pl/artykul/8857/szalenstwo_polakow_walka_o_wladze_na_gruzach_ojczyzny/3
            • f_crane i co to ma znaczyć? 04.10.09, 15:10
              Jedna banda mści się na drugiej bandzie ('legionistach').

              Oczywiste jest że to głupota, ale widać taki nasz narodowy charakter. Tacy jak Sikorski byli poniżani, odmawiano im awansów, zdarzały się 'przypadkowe' śmierci, no to jak dzięki Francuzom dostali pełnię władzy to się postanowili odegrać.

              Bardzo źle to o nich świadczy.
    • helmuth1975 Rydz-Śmigły, drugi marszałek 03.10.09, 21:31
      czy mnie wzrok nie myli?toż to Kudłty, kumpel Jurka Kilera spod
      celi...jako żywo:-)
    • marcowsky Z Legionów wyszło 3 marszałków Polski 03.10.09, 21:37
      1-wiadomo Piłsudski
      2-wiadomo Rydz
      3-...Żymierski!!!
    • rita.1 Rydz-Śmigły, drugi marszałek 03.10.09, 22:54
      Szkoda atramentu i papieru na pisanie o tym tchórzu.
    • grba Drugi Marszałek 04.10.09, 08:00
      Ludzie najbardziej lubią dyskutować na tematy, o których nie mają bladego pojęcia.

      "Drugim" Marszałkiem Polski został Ferdinand Foch w 1923. Rydz był "trzecim".
    • astygmatyk Rydz-Śmigły... 04.10.09, 08:47
      Nie ma powodow by sie nie zgodzic z popularnym na Zachodzie
      pogladem, ze II Wojna byla dokonczeniem I Wojny. Ludzie, ktorzy
      "wywalczyli" niepodleglosc Polski, swoimi "walka" polozyli
      podstawy kleski z 1939 roku. Cala Europa wschodnia i centralna
      miedzywojnia byla chimera skazana u samych urodzin... Pilsudski
      mial szczescie nie dozyc, inaczej skonczylby tak jak Smigly-Rydz..
      Banda rebeliantow, ktorym Polska zawdziecza utrate Wilna, Lwowa i
      Kresow...
      Mamy szczescie, ze obecnie Europa robi wszystko zeby nas wyciagnac
      z bagna do ktorego sami sie wepchalismy...
      • jab-77 Re: Rydz-Śmigły... 06.02.10, 01:11
        Cóż jak wzrokiem sięgnąć wszędzie było bagno, coś jednak trzeba było zrobić.
        Chyba, że wzorem Twardowskiego wyruszyć na Księżyc
    • ryba12x Rydz-Śmigły, drugi marszałek 04.10.09, 09:27
      Co to za wódz - armia walczyła a on zwiał haniebnie. To tak jakby kapitan na
      tonącym statku, uciekł, by organizować pomoc dla rozbitków.
      Nie było w Europie w 1939 - 1945 państw z takimi "wodzami" jak Rydz,
      zresztą ten niewiele odbiegał od reszty towarzystwa z naszego rządu.
      Zorganizowali walkę bokserską Polsce z dwoma gigantami, a sami bezpiecznie
      przyglądali się z trybun.
      • borrka Dobrze cos wiedziec, zanim sie napisze bzdury. 04.10.09, 09:55
        Rydz Smigly byl moze miernym Wodzem Naczelnym, ale nie tchorzem.

        Polske opuscil, by organizowac walke zbrojna na Zachodzie, na co wobec totalnej porazki sanacji nie mial zreszta szans.

        Wrocil do Kraju bodajze po roku, by walczyc zbrojnie, tyle ze umarl.

        Opluwanie uczciwych ludzi, to cecha gnojkow.
        • grzegorzlubomirski Tak umarl w lozku, zostal rozwalony przez 04.10.09, 23:40
          ludzi Sikorskiego. Tyle w temacie. Na tak zwanej emigracji panowaly
          stosunki mafijne, rozne frakce sie zwalczly nie szczedzac srodkow.
          Ostatecznie ofiare padl sam premier rzadu.
        • jab-77 Re: Dobrze cos wiedziec, zanim sie napisze bzdury 06.02.10, 01:17
          Tragizm jego sytuacji, podobnie jak i Polski, polegał na tym, że nie miał zbyt
          dużego wyboru, właściwie to nie miał żadnego. I sądzę, że nawet śmierć na polu
          chwały, po tym co sanacja dokonała i czego nie dokonała w latach 30., nie
          zmieniłaby i tak za bardzo jego oceny przez współczesnych.
    • wyksztalciunio Rydz-Śmigły, drugi marszałek 04.10.09, 10:39
      Był po prostu zwykłym tchórzem.Wywodzę się z przedwojennej rodziny
      wojskowej.Nasłuchałem się na jego temat wiele.Mógł wraz z żołnierza-
      mi iść do niewoli.Albo wzsiąść przykład z płk.Dąbka.
      • borrka G.wno prawda. 04.10.09, 10:58
        Byl odwaznym zolnierzem, ale osiagnal swoj szczebel niekompetencji.
        Popelnil mase bledow, ale w zasadzie rozumowal logicznie:
        Wiekszy pozytek mogl przyniesc na emigracji, niz w samobojczych walkach.

        Wrocil do Kraju, gdy jego plany nie powiodly sie.
        Wrocil, by walczyc w konspiracji, ale zmarl.
        • ryba12x Re: G.wno prawda. 04.10.09, 11:14
          Wrócił jak już było po wszystkim. W najważniejszym momencie zawiódł.
          Gdyby ktoś zarządzał armią 1939 r. b. możliwe, że oficerowie zostaliby
          uprzedzeni, by nie dać się złapać Rosjanom, przynajmniej nie jako oficerowie.
          Z kapitana, który uciekł z tonącego statku, też jest większy pożytek na lądzie,
          niż jak utonie razem ze statkiem. Jednak powinności wodza są inne - nikt nie
          musi się pchać na wodza.
          A przy okazji, radzę prześledzić gdzie są dzieci naszych obecnych elit, gdzie
          próbowały być (USA), gdzie są dzieci tych największych patriotów? Niby to sprawa
          prywatna, jednak wychowanie, system wartości, tradycja rodzinna...
      • everettdasherbreed Re: Rydz-Śmigły, drugi marszałek 04.10.09, 12:32
        A może powinien się wysadzić jak Ketling, co?
        Albo jak ten z "reduty Ordona" Mickiewicza?

        Prawda jest taka, że Juliusz Konstanty Ordon dożył sędziwego wieku. Zaś major
        Heykling z Kamieńca podpalił prochy, bo po prostu był już bardzo stary i nie
        wyobrażał sobie innego miejsca służby. Zresztą, był z pochodzenia Niemcem a nie
        Szkotem.

        Tak to jest, gdy historię wojen poznaje się z dzieł literackich a nie z faktów.
    • borrka Sledzic nie musze, bo wiem. 04.10.09, 11:33
      Nie generalizujmy, ale to ponure zjawisko.

      Wracajac do Rydza, jest on odpowiedzialny za mase zlych decyzji,
      z bledna ocena sytuacji na Wschodzie na czele.
      Ale powiedzmy szczerze, nie mogl zmienic przebiegu kampanii
      w Polsce.
      W zadnym momencie swego marszalkowania.

      Natomiast nazywanie odwaznego oficera patrioty, tchorzem, bo uwazal za swoj obowiazek dalsza walke, jest niegodne.
      Nie sadze, by Smigly we wrzesniu 1939 rozumial ogrom porazki Sanacji i wiedzial, ze nie ma czego szukac na Zachodzie.
      "Rura nie powstanie."
      Borrka.
      • borrka To odpowiedz dla ryba12x. 04.10.09, 11:34

        • everettdasherbreed Re: To odpowiedz dla ryba12x. 04.10.09, 12:42
          Wystarczy spojrzeć na mapę przedwojennej Polski, by wiedzieć, że wojna w
          przypadku ataku ze strony Niemiec była nie do wygrania.
          Granica miała taki przebieg, że nawet najwolniejsze i najbardziej prymitywne
          bombowce (Ju-87, Stuka) mogły z niemieckich lotnisk dosięgnąć każdy obiekt w
          Polsce, bo ich zasięg wynosił 420 km.
          Główny kierunek uderzenia to trasa Górny Śląsk (Kluczbork) - Warszawa. To jakieś
          250 km. Zasięg czołgu na jednym tankowaniu wynosił około 160 km.
          Granica z Niemcami oraz Słowacją miała długość około 3000 km. Skuteczny odcinek
          obrony dywizji piechoty wynosił 8 do 20 km (w zależności od ukształtowania
          terenu, zalesienia, urbanizacji, dróg, sieci wodnej itd.

          Na jakim poziomie stała ówczesna łączność radiowa, można zobaczyć na początku
          filmu "Hubal". Radiostacja pułkowa mieściła się na wozie konnym. Lampy były
          bardzo wrażliwe na uszkodzenie i niezbyt trwałe.

          W swym przemówieniu z 6 października 1939 Hitler powiedział, że dawne analizy
          sztabowe przewidywały, że podbój Polski będzie trwać około 4 miesięcy i
          kosztować Niemców 400 tysięcy żołnierzy, jeśli by walczyć metodami z I wojny
          światowej.

          W roku 1939 Polska miała więcej czołgów niż Wielka Brytania i USA.
      • ryba12x Tchórzem jest bo uciekł, 04.10.09, 11:45
        Tchórzem jest bo uciekł, a nie dlatego, że rzekomo chciał organizować
        pomoc - po efektach go poznacie. Starzyński, Korczak nie byli tchórzami, też
        mieli szanse zwiać i "organizować pomoc".
        Łatwiej narodowi znosić niewolę, gdy się miało bohaterskiego wodza niż takiego
        jak Rydz.
        • everettdasherbreed Re: Tchórzem jest bo uciekł, 04.10.09, 12:46
          Czy naprawdę sądzisz, że byłoby lepiej, gdyby poległ w walce jak Władysław
          Warneńczyk, Henryk Pobożny, Stanisław Żółkiewski czy Józef Poniatowski?

          Kazimierz Wielki, jeszcze jako następca tronu, UCIEKŁ z pola bitwy pod Płowcami.
          A to był najlepszy król w historii Polski.
        • marcowsky Re: Tchórzem jest bo uciekł, 04.10.09, 21:57
          A miał okazje dostac sie do oblężonej Warszawy samolotem polskim z
          Rumunii-niestety wysłał tylko majora-kuriera.Inaczej by to brzmiało-naczelny
          wódz walczy do końca z niemcamii z polskimi żołnierzami idzie do niewoli.
      • ryba12x Re: Sledzic nie musze, bo wiem. 04.10.09, 11:46
    • grba Rydz i Beck 04.10.09, 11:49
      nie mogli dotrzeć do Francji, bo wtedy mogliby zadać naszym wiernym
      sojusznikom mnóstwo niewygodnych pytań.

      • ryba12x Re: Rydz i Beck 04.10.09, 11:58
        Znakomicie. Rząd w 1939 r. uciekł, bo chciał zadać pytania w Paryżu.
        Brawo! I pewnie jakby zadali te pytania, Hitler i Stalin strzelili by sobie w
        głowy. A ilu ich uciekło, by zadać pytania, jeden dwóch by nie starczyło do tych
        pytań.
        Twierdzę, że oni z góry wiedzieli jak się to wszystko skończy.
        • ryba12x Re: Rydz i Beck 04.10.09, 12:14
          Gdyby oni (rząd, prezydent i wódz z 1939 r.) użyczyli trochę swojego instynktu
          samozachowawczego Polsce, którą rządzili, to by się ten kraj wówczas miał
          znacznie lepiej, a także teraz.
          Skoro jednak wybrali inną opcję, powinni podzielić los kraju, tym bardziej, że
          Polska pod ich rządami nie miała wyboru, decydowali oni i oni mieli wybór.
          Brali duże pensje po to by lepiej wiedzieć co się stanie, a nie naiwnie
          (rzekomo) wierzyć, że sojusznicy nas nie zawiodą. Nie pierwszy raz w historii
          sojusznicy zawiedli. Gdyby byli pewni sojuszników czekaliby na sukces w Warszawie.
          • everettdasherbreed Re: Rydz i Beck 04.10.09, 12:44
            Sojusznicy NIE zawiedli. Wielka Brytania wypowiedziała Niemcom wojnę 3 września
            1939 i kontynuowała walkę aż do BEZWARUNKOWEJ kapitulacji Niemiec.
            USA rozpoczęły wielką mobilizację na początku 1941 czyli na początku NOWEJ
            KADENCJI Prezydenta.
            • grba Re: Rydz i Beck 04.10.09, 12:52
              12 września 1939 roku odbyła się w Abbeville brytyjsko-francuska konferencja, na
              której zdecydowano o nieudzielaniu Polsce pomocy w walce z Niemcami.
            • 1stanczyk "Sojusznicy NIE zawiedli." Wyznacznikiem tego czy 16.04.10, 23:30
              zawiedli czy nie, nie są symulowane działania bez żadnych realnych efektów tylko
              końcowy skutek sojuszniczych zobowiązań.

              Wdawanie się w zupełnie nieistotne detale przysłania jedyna możliwa ocena
              sojuszniczych działań jaka była nasza wojenna przegrana w której nie zginął
              nieomal żaden żołnierz naszych sojuszników i nasza powojenna przegrana pomimo
              uczestnictwa naszych sojuszników w zwycięstwie.

              Pozostałe detale to jest zwykły historyczny bełkot, którego celem jest tworzenie
              wirtualnej rzeczywistości służącej przyszłym celom politycznym.

              I tak obrona naszego przedwojennego kierownictwa politycznego i wojskowego jeśli
              już miała jakiś sens w PRL-u, jako antydotum na ten prl-owski jeszcze większy
              niż ten przedwojenny obłęd, tak dzisiaj jest świadectwem braku zrozumienia
              dziejowych konieczności sprowadzonym do uporczywego trwania przy żałosnych, w
              odniesieniu do wyzwań z tamtych międzywojennych lat, wzorcach zarówno
              państwowych politycznych jak i wojskowych.

              I nie takie czy inne detale przemawiają za właśnie taka ocena, ale końcowy
              skutek tych wszystkich wysiłków jakim był w naszym kraju powojenny blisko
              50-letni moskiewski kaganiec.

              Re: Rydz i Beck
    • everettdasherbreed Tytuł Marszałka Polski nosił także 04.10.09, 12:27
      Ferdinand Foch.
    • f_crane Rydza za wynik Września winić nie można 04.10.09, 15:07
      każdy dowódca mając do dyspozycji takie środki by przegrał. Tyle że mogło to nastąpić później, podobnie popełniono błędy przy wyznaczaniu niektórych dowódców (a był taki ananas co to dwa razy uciekał od swojej armii, raz w cywilnych ubraniach...) itd.

      Za co można go winić, podobnie jak i resztę 'oficyjerów' to przygotowanie kraju do obrony. Skandale przy zakupie uzbrojenia, proporcje budżetu (proszę się zapoznać jaką czesć przeznaczano na płace... Być oficerem w II RP to była najlepsza robota), przerost wiary w swoje możłiwości, ślepe promowanie byle dyletanta za to że był w Legionach itd.

      Część z tych ludzi, w tym Rydz nie nadawali się do powierzonych mu zadań, byli za to 'dopasowani' politycznie.
      • swinton To Rydz byl odpowiedzialny jakie srodki WP mialo 05.10.09, 10:20
        i za to nalezy mu sie czerwona kartka.
    • wnec2005 1939 04.10.09, 23:47
      W 1939 chyba do 15 wrzesnia wszyscy officery trzezwieli i
      odpoczywali po baletach w palacykach, nim sie polapali o co chodzi
      to juz trzeba bylo spierzac tam gdzie pieprz rosnie. Tylko koni
      zal...tylko koni zal...
    • ksantypasokrates Rydz-Śmigły, drugi marszałek 05.10.09, 03:38
      Artykul ciekawy , i wiadomo jak to sie skończylo . Czy obecna sytuacja nie
      przypomina tamtych czasow . pomyśl Narodzie i pomyśl ,ze sytuacja może sie
      powtorzyć . A kto z naszych walecznych jest takim Rydzem ? Prawdopodobnie ma
      wielu nasladowcow , tylko kto to jest ?A tak pro po , to czy Komuna nie mowila
      prawdy o zonie Rydza . A mowila i to dość nieciekawie, ale prawdopodobnie
      mowila dość doklADNIE O JEJ STYLU życia .
    • swinton Rydz-Śmigły - jeden z glownych winowajcow 05.10.09, 10:15
      Jak caly uwczesny rzad nic nie zrobil by przygotowac Polske do wojny.
      A brak wypowiedzenia wojny Sowietom po ich ataku to wrecz zdrada
      interesow Polski.
    • rudy102_t_34_85 Rydz Śmigły=Elvis Presley..? 06.10.09, 23:28
      W kwestii marsz.Rydza-Śmigłego najciekawsze jest chyba to, na ile
      prawdziwe są spekulacje w/s jego rzekomych zamiarów stworzenia
      kolaboracyjnego rządu polskiego współpracującego z
      Niemcami.Zwolennicy takiej tezy zwracają uwagę na datę jego powrotu
      do okupowanej Polski-październik 1941 to apogeum tryumfu III
      Rzeszy,prawie cała Europa podbita lub zwasalizowana,ZSRS pada jak
      domek z kart pod ciosami "wojny błyskawicznej",Francja od dawna leży
      i kwiczy zaś USA zachowują neutralność.Jeśli Hitler wygra ( a
      wszystko na to wskazuje ) osamotniona Anglia bedzie musiała się z
      nim jakoś układać.W takim układzie sensownym wydaje się szukanie
      porozumienia z hitlerowcami,za cenę wsparcia w wojnie z ZSRS.Być
      może to pozwoli na istnienie w przyszłości jakiegoś surogatu-
      pseudopaństwa polskiego w granicach choć części GG-inaczej czeka nas
      zagłada...Z dzisiejszego punktu widzenia takie myślenie to logika
      szaleńca-desperata,marzenia ściętej głowy ale a.d.1941 mogło to
      inaczej wyglądać.Nawet gdyby była to prawda nie nazwałbym Rydza-
      Śmiglego "zdrajcą" (podobnie jak Berlinga czy Jaruzelskiego).Możnaby
      mu co najwyżej zarzucić naiwność i lekkomyślność-w rzeczywistości
      Hitler gardził Polakami,byliśmy dla niego bydłem,podludźmi.siłą
      roboczą.Dlaczego miałby się z nami układać skoro Polska była pobita
      a on jest o krok od ostatecznego zwycięstwa?
      Nie wiadomo o czym rozmawiali Rydz i Grot-Rowecki w okupowanej
      Warszawie.Czy starły się tu dwie odmienne wizje przyszłości i czy
      mogło to przypieczętować los Śmigłego? Czy umarł śmiercią naturalną
      czy postanowiono go zlikwidować widząc w nim zagrożenie? To
      oczywiscie tylko spekulacje.Kontrowersyjny historyk Marek
      Baliszewski ( wielbiciel rozmaitych tajnych spisków ) twierdzi nawet
      że śmierć Rydza-Śmigłego była sfingowana a on sam przebywał w
      konspiracyjnym areszcie domowym do początku 1942 roku a natępnie w
      sanatorium w Otwocku gdzie zmarł na gruźlicę.To ostatnie wydaje się
      mało prawdopodobne,za bardzo przypomina powiastki w stylu "Elvis
      Presley Żyje!".Niemniej skoro IPN tak gorliwie zajął się śmiercią
      Sikorskiego to powinien chyba zająć się i jego antagonistą-JAK
      WSZYSCY TO WSZYSCY.
      • zuq1 ciekawe, ciekawe... 07.10.09, 09:33
        Uważam, że nawet gdyby Rydz pojawił się u Hansa Franka na Wawelu, to
        zostałby co najwyżej wyśmiany. W 1941 był już nikim a jego
        samodegradacja do stopnia szegerowca najlepiej o tym świadczy. A
        przecież nasze kolaboranciki (np. Piasecki) nic nie mogły zdziałać i
        uzyskać choć trochę "władzy", nie sądzę więc, aby miał na to
        nadzieję Rydz.
        A po aresztowaniu Roweckiego, kiedy karta w wojne już się odwróciła,
        to on nie chciał pójść na współpracę z Niemcami, przez co zginął.
        Podsumowując: do żadnego sojuszu podczas wojny między Polską a
        Niemcami nie doszło i dojść nie mogło z różnych względów. Dzięki
        czemu nasz kraj i naród był jednak - ze wszystkimi stratami - w
        obozie zwycięzców.
        • rudy102_t_34_85 Re: ciekawe, ciekawe... 07.10.09, 12:58
          Też jestem sceptyczny w tej kwestii.Możliwe są alternatywne
          wyjaśnienia-np.Rydz-Śmigły liczył na szybki upadek gabinetu
          Sikorskiego i małą rewoltę wykonaną przez jego
          antagonistów "dopieszczanych" w obozie internowania na "wężowej
          wyspie" wspomnianym przez jednego z przedmówców.Wtedy Rydz mógłby
          zostać powołany na stanowisko krajowego dowódcy ZWZ-AK (na miejsce
          Grota-Roweckiego).
          Natomiast co do hipotez n/t możliwej współpracy z Niemcami daję link
          do samego Baliszewskiego
          niniwa2.cba.pl/muszkieterowie_baliszewski.htm
          z zastrzeżeniem że należy to traktować krytycznie i z rezerwą.
          Opisany tam Witkowski mógł być po prostu podwójnym agentem użytym
          przez Niemców dla rozbicia i kompromitacjii Polaków jako wiernych
          sojuszników w walce z Hitlerem...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka