Dodaj do ulubionych

Aaaaaby sprzedać mieszkanie

28.11.09, 17:47
a po jaka cholere te licencje a no po taka zeby znajomi kroliczka
mieli niezle pieniadze bez roboty po adwokatach komornikachitp to
cienkie fuchy ale zawsze
Obserwuj wątek
    • leon356 Aaaaaby sprzedać mieszkanie 28.11.09, 18:59
      To co Pani tu opisała to jest prawda,jak się pracuje w biurach
      nieruchomości.Jest to nie fachowe podejście do sprzedaży.
      Lecz to wynika z braku czasu agentów nieruchomości.Czas często stracony
      marnujemy na tzw;oglądaczy co chodzą i nic nie kupują.
      Powinno się wprowadzić opłaty za oglądanie nieruchomości we wszystkich biurach
      w warszawie.Klienci nie szanują czasu agentów nieruchomości.
      A nawet się zdarzają klienci Kupujący którzy pomimo oglądań tylu mieszkań z
      agentem chcą kupić po za agencją.Sprzedający i Kupujący trafiają się również
      oszustami którzy chcą wykiwać agencje.Agent w-wa z 7 letnim doświadczeniem w
      tej pracy.
      • 8y [...] 29.11.09, 00:33
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • xyz2000 Ten Wojciech Kuc (licencja 1428) jest thebeściak. 07.09.10, 17:02
          Powalił mnie na łopatki. Zupełnie, jakbym słyszał tekst od policjanta: "Dajcie mi złodzieja i dowody, a go aresztuję". Ciekawe, czym ten Kuc zajmuje się na codzień? Odnoszę wrażenie, że jego praca to ciągła walka. Do południa z głodem, a po południu z sennością.


          Poniżej wkleiłem teks, żeby nie szukać:

          Dzwonię do Wojciecha Kuca, prezydenta elekta Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości (licencja nr 1428).

          - Trzeba wypalić tę gangrenę do kości! To jawne łamanie prawa! - grzmi. - Jak pani przedstawi nam całą dokumentację, to zajmiemy się sprawą z całą surowością. Z odbieraniem licencji włącznie.
      • pan-dzikus Re: Aaaaaby sprzedać mieszkanie 29.11.09, 12:34
        Pan wybaczy ale swoim wpisem udowodnił kompletną nieznajomość zasad,którymi
        rządzi się branża w jakiej przyszło panu pracować.Z artykułu wynika jedno,zasady
        panujące tam nie mają nic wspólnego z pośrednictwem,handlem,czy reprezentowaniem
        sprzedającego lub kupującego nieruchomość.Rynek pośrednictwa istnieje w
        szczątkowej formie,a większość tego typu "biznesów" to ordynarne naciąganie
        klientów i działanie na ich niekorzyść.Nietrudno byłoby takie praktyki
        podciągnąć pod działalność kryminalną,przestępczą.To jest Polska.
        • poplar31 Re: A czy to tylko w nieruchomościach tak jest? 01.12.09, 09:42
          Gdzie się nie obejrzeć, wszędzie nielegalne działania. Taką samą chałę odwalają
          biura pośrednictwa pracy. A słyszałam, że ostatnio zrobiła się moda na płacenie
          licencjonowanym księgowym za firmowanie biura rachunkowego... reglamentowanie
          dostępu do zawodu musi się skończyć właśnie tak, bo Polak potrafi!
      • ufffaa Re: Aaaaaby sprzedać mieszkanie 29.11.09, 16:34
        Leon 356 jest ponoc maklerem z siedmioletnim doswiadczeniem. Z jego wypowiedzi
        wynika takze, ze mozna go zaliczyc do polanalfabetow. W sytuacji, kiedy rynek
        handlu nieruchomosciami opanowany jest przez podobnych do niego drobnych
        cwaniaczkow, nie dziwia mnie fakty opisane przez autorke artykulu. Zal mi jest
        jedynie tych nielicznych, ktorzy swoj zawod posrednika wykonuja bez zarzutu.
      • mulher Re: Aaaaaby sprzedać mieszkanie 30.11.09, 18:31
        eon356 napisał:

        > To co Pani tu opisała to jest prawda,jak się pracuje w biurach
        > nieruchomości.Jest to nie fachowe podejście do sprzedaży.
        > Lecz to wynika z braku czasu agentów nieruchomości.Czas często stracony
        > marnujemy na tzw;oglądaczy co chodzą i nic nie kupują.
        > Powinno się wprowadzić opłaty za oglądanie nieruchomości we wszystkich biurach
        > w warszawie.Klienci nie szanują czasu agentów nieruchomości.
        > A nawet się zdarzają klienci Kupujący którzy pomimo oglądań tylu mieszkań z
        > agentem chcą kupić po za agencją.Sprzedający i Kupujący trafiają się również
        > oszustami którzy chcą wykiwać agencje.Agent w-wa z 7 letnim doświadczeniem w
        > tej pracy.

        To co Pani tu opisała to jest prawda,jak się chce sprzedać/wynająć mieszkanie.
        Często nasz czas marnują pośrednicy nieruchomości, którzy umawiają się na
        oglądanie mieszkania (oczywiście już z klientem) i nie przychodzą nawet o tym
        nie uprzedzając. Ostatnio jechałam przez pół miasta, by pokazać pośredniczce i
        jej klientce mieszkanie mojego taty, informując wcześniej, że nikt tam teraz nie
        mieszka i jeżeli coś się zmieni pod względem godziny oglądania czy terminu, to
        proszę o informację. Przyjechałam na miejsce, czekałam pół godziny, w końcu
        zadzwoniłam do pośredniczki z pytaniem kiedy dotrą na miejsce, na co ona, że nie
        przyjedzie, bo klientka się w ostatniej chwili rozmyśliła. Dlatego to raczej
        pośrednicy powinni właścicielom płacić za marnowanie ich czasu, szanowny panie leon.
        poza tym mieszkanie to nie masło, tylko zakup często na całe życie i trudno miec
        do ludzi pretensje, że oglądają i nie kupują. A że ludzie nie chcę płacić
        horrendalnych prowizji pośrednikom za NIC, to się nie ma co dziwić.
        • saper_vodiczka Re: Aaaaaby sprzedać mieszkanie 01.12.09, 09:43
          Ma Pani rację - klient ma prawo oglądać i nie kupować ile mu się żywnie podoba - to często pieniądze całego życia.

          Ale jest i druga strona medalu, są też uczciwie działające i poważnie podchodzące do sprawy agencje nieruchomości, które po pierwsze obrywają za kiepską renomę całej branży, po drugie - często spotykają się z nieuczciwością klientów. Klient może poznać atrakcyjną ofertę dzięki agencji (nie, wcale nie rozpowszechnioną już w setkach innych biur) a potem dogadać się ze sprzedającym po cichu i kupić na "słupa". Na szwagra, teściową, wszystko jedno, ważne, że inne nazwisko w umowie. Kto się będzie później sądził o prowizję przed sądem powszechnym i jak udowodni, że teściowa akurat nie usłyszała tego na targu od koleżanki, że jest "cudowne mieszkanko na sprzedaż"?

          Można uczciwie pracować i podchodzić do zawodu i spotykać się z wielką nieuczciwością a czasem chamstwem klientów w tej branży. Nie bronię w żadnym razie nieuczciwych agencji, ale ten kij ma naprawdę dwa końce.
      • tanczacy.z.myslami Opłaty za 'niekupienie' :) 30.11.09, 20:07
        leon356 napisał:

        > Czas często stracony
        > marnujemy na tzw;oglądaczy co chodzą i nic nie kupują.
        > Powinno się wprowadzić opłaty za oglądanie nieruchomości we wszystkich biurach
        > w warszawie.

        Pracowałem kiedyś (krótko na szczęście) w sklepie. Jakbym zażądał od klienta,
        który obejrzał towar ale go nie kupił jakiejś zapłaty za to oglądanie, to mój
        szef chyba najpierw by mnie zabił a potem wyrzucił z roboty... :)

        Panie Leonie, czy pan czyta to co pan pisze?
      • ewapaw5 Re: Aaaaaby sprzedać mieszkanie 01.12.09, 07:39
        Pieniedze za pokazywanie nieruchomosci a w sklepie za pokazywanie towaru tez sie
        placi ?i nie musi byc sprzedany .To chyba wlasciciel nieruchomosci tez powinien
        miec placoea za pokazywanie bo musi dostosowac sie do biura o ono na tym zarabia
        i po co komu te biura jak mozna spokojnie sprzedac duzo taniej bez posrednika i
        bez problemu dogadac sie z wlascicielem ,od 2 stron 15 tys i Vat i jeszcze
        placic za pokazywanie ,no coz wlasciciele i kupujacy sa sami sobie winni bo moga
        szukac bez posrednikow
      • kindofmagic Re: Aaaaaby sprzedać mieszkanie 01.12.09, 10:28
        taaaa, a w sklepach klient powinien placic jezeli tylko obejzy towar, a
        nie kupi...zartujesz sobie z tymi oplatami chyba :))))) Ale moze
        faktycznie powinny byc oplaty, ludzie zaczna kupowac bezposrednio,
        wiekszosc agencji upadnie i zostana tylko najsolidniejsze.
      • aiueo Re: Aaaaaby sprzedać mieszkanie 01.12.09, 11:28
        leon356 napisał:

        > Czas często stracony marnujemy na tzw;oglądaczy co chodzą i nic
        nie kupują.
        > Powinno się wprowadzić opłaty za oglądanie nieruchomości we
        wszystkich biurach
        > w warszawie.Klienci nie szanują czasu agentów nieruchomości.
        > A nawet się zdarzają klienci Kupujący którzy pomimo oglądań tylu
        mieszkań z agentem chcą kupić po za agencją.Sprzedający i Kupujący
        trafiają się również oszustami którzy chcą wykiwać agencje.Agent w-
        wa z 7 letnim doświadczeniem w tej pracy.

        --------------

        Radze Panu zmiane zawodu, najlepiej na taki ktory nie bedzie
        zwiazany z handlem czy uslugami. To agencje sa dla Klientow, a nie
        na odwrot! Prosze nie zapominac, ze Klienci (posrednio) placa pensje
        agentom. Nigdy Pan nie przewidzi tego ktory Klient kupi, a ktory
        nie, ale taka jest Pana praca. Pana obowiazkiem jest poswiecenie
        czasu Klientowi! Kazdemu, bez wyjatku.
      • pzablo Re: Aaaaaby sprzedać mieszkanie 01.12.09, 11:44
        leon356 - agent z 7 letnim stażem, aż żal d... ściska to o czym
        piszesz, precz z takimi jak ty!
      • elle444 Re: Aaaaaby sprzedać mieszkanie 01.12.09, 16:10
        Ludzie chodzą i nie kupują, bo na ogół agentowi nie chce sie zadać
        trudu i dopasować oferty do klienta. Na ogół ciągną go wszędzie tam,
        gdzie są np. trzy pokoje, marnując czas obu klientów. Poza tym w
        przeciwieństwie do klienta sobie to w końcu odbiją z duuużą nawiązką
        injasując 15 tys za nic, bo obsługa transakcji jest czysto
        iluzoryczna. Na palcach jednej ręki można policzyc agantów, którzy
        sie pofatygują do sądu, albo wiedzą co powinno być w akcie
        notarialnym. Nie czarujmy się paraca agenta polega na pokazaniu
        ofert. Jak się to ma do tego, ze obejżę 15 mieszkań i zapłacę 15
        tyś. Wychodzi 1000 od mieszkania i godziny pracy agenta. Moze
        rzeczywiscie powinno się płacic 20 zł za jeden namiar i tyle.
      • beata_sta Re: Aaaaaby sprzedać mieszkanie 01.12.09, 22:36
        "Klienci nie szanują czasu agentów nieruchomości"
        Słucham leonie???? Nie rozśmieszaj mnie człowieku.To twój
        zawód,świadczysz usługi,coś jak sprzedawca w sklepie,twój towar to
        lokale,jak chcesz zarobić-na dodatek duże pieniądze minimalnym
        kosztem-to musisz się klientem zająć,nikomu łaski nie robisz.
      • kocikocilapki Re: Aaaaaby sprzedać mieszkanie 02.12.09, 13:47
        A jak mają klienci szanować agentów, skoro agenci nie szanują klientów?
        Tłumaczenie się kryzysem i brakiem czasu jest nadużyciem. Agencje postępowały
        identycznie podczas rozkwitu rynku mieszkaniowego - wtedy z pewnością mieli
        więcej roboty.

        leon356 zapomina chyba, że praca w branży usługowej to nie jest praca na
        akordzie. Klient ma prawo kupić mieszkanie tam gdzie mu się podoba a nie
        dlatego, że go leon356 oprowadził po kilku M3.

        Po to podpisuje się umowę zarówno z Kupującym jak i Sprzedającym, żeby mieć
        pewność, że nas nieuczciwy klient nie oszuka. Wszystko jest kwestią logicznego
        myślenia.

        A co do Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości to nie powoływałabym się na nich
        jako na jakikolwiek autorytet w dziedzinie nieruchomości. Ostatnio dzwoniąc tam
        usłyszałam, że oni się tylko zajmują szkoleniami (każdy agent musi ustawowo
        doskonalić swoje umiejętności), a nie są żadnym "przedstawicielem" Ministerstwa
        Infrastruktury. Jeśli zatem znajdzie się jakąś informację na stronie PFRN,
        nalezy tak czy inaczej zweryfikować ją w Ministerstwie.
        • gracuszek Re: Aaaaaby sprzedać mieszkanie 19.07.10, 14:03
          Artykuł zainspirował nas żeby stworzyć projekt -> www.opodal.pl.
          Zaprojektowaliśmy narzędzia które będą chroniły ogłaszającego a z
          drugiej strony będą mu pomagały w sprzedaży.

          Pojawi się coś nowego na rynku nieruchomości i jestem pewien, że
          "lekko" poirytuje agencje :].

          Pozdrawiam,
    • paulhandyman a po jaką cholerę te licencje na pośrednika ?? 28.11.09, 19:23
      co to komu daje ??? z artykułu wynika, że na pewno nic to nie daje
      potencjalnemu kupującemu. Paranoja - jedno okienko, tanie państwo, e-urząd,
      likwidacja zezwoleń i koncesji !!! JEDNA WIELKA ŚCIEMA TAKA SAMA JAK W TYCH
      AGENCJACH
    • oldnick5 Rzetelny i dobrze napisany tekst! 28.11.09, 19:59
      Brawo, Młoda Damo :-)
      Stanisław Remuszko
      www.remuszko.pl
    • zmichalg1 Aaaaaby sprzedać mieszkanie 28.11.09, 20:31
      Nie rozumiem, o co ten szum.
      Jak chcę sprzedać mieszkanie, to chcę, aby jak najwięcej osób
      przeczytało ogłoszenie.
      Ja wiem, ile za to mieszkanie chcę, poniżej ilu nie zejdę, a co
      sobie za to weźmie pośrednik, to już jego brocha.
      W tego wyłazi taka typowa polska zawiść: skoro klient da więcej, to
      ma to trafić do mnie a nie krwiopijcy-pośrednika.
      • cherry.coke Re: Aaaaaby sprzedać mieszkanie 28.11.09, 21:56
        Nie chodzi chyba o sprzedajacych, tylko o jakosc uslug oferowanych kupujacym -
        ktorzy sa prowadzeni do mieszkan, o ktorych agenci kompletnie nic nie wiedza i
        nie chca wiedziec.

        Agencja wtedy ma sens, jesli oferuje klientowi wartosc dodana, tymczasem dla
        kupujacego korzystanie z takich agencji to zero korzysci, lepiej by wyszli
        rozmawiajac bezposrednio z wlascicielem, ktory wie w koncu cos wiecej, niz kolor
        kafelkow.
        • zmichalg1 Re: Aaaaaby sprzedać mieszkanie 28.11.09, 23:47
          A tu się zgadzam w całej rozciągłości.
          Pozwolę sobie nawet zauważyć, że jakoś nie widzę żadnej "dodanej wartości" w
          działalności agencji.
      • tanczacy.z.myslami Re: Aaaaaby sprzedać mieszkanie 30.11.09, 20:09
        zmichalg1 napisał:

        > Nie rozumiem, o co ten szum.
        > Jak chcę sprzedać mieszkanie, to chcę, aby jak najwięcej osób
        > przeczytało ogłoszenie.

        Szum o to, że większość pośredników była gotowa sprzedać towar nie sprawdziwszy,
        czy on w ogóle istnieje.
    • edimerc "Klient nasz pan" 28.11.09, 20:31
      Agencje nieruchomości pracują tak, jak oczekują klienci. Czyli
      tanio, niskiej jakości, 24 h/dobę, najlepiej z możliwością oszukania
      pośrednika czyli bez umowy, na "gębę". O wyłączności to już w ogóle
      nie ma mowy! Po co agent ma jechać oglądać mieszkanie skoro ma 0,02
      % szansy, że je sprzeda? A jest tak dlatego, że zostało przez
      właściciela umieszczone na 20 portalach, na balkonie wywiesił baner,
      zgłosił w 100 agencjach. Do tego zdecydowana większość ofert ma cenę
      gwarantującą... niesprzedawalność.
      Ktoś, kto bywa trochę w świecie wie, jak wygląda praca agencji w
      cywilizowanych krajach i ile to kosztuje. Mimo rozpowszechnionego
      Internetu oraz prowizji 5-6% b.rzadko zdarza się, aby ktoś
      sprzedawał (a tym bardziej kupował) nieruchomość samodzielnie.
      A już najbardziej rozwalający jest kilka razy przewijający się w
      artykule wątek, że agencja doliczyła prowizję do ceny. A to ma za
      darmo pracować? Na całym cywilizowanym świecie prowizję agencji
      płaci sprzedający, bo to jest naturalne. Tylko w Polsce sprzedający,
      podobnie jak pani dziennikarka, nadal uważają, że są panami rynku i
      wszystkim robią łaskę, łącznie z kupującymi, że raczyli zaszczycić
      nas swoim slumsem zwanym apartamentem.
      • zmichalg1 Re: "Klient nasz pan" 28.11.09, 23:52
        Nie wiem, czy jest "naturalne", że prowizję płaci sprzedający.
        W sumie można powiedzieć, że skoro kupujący ma tyle kasy, że stać go na kupno
        mieszkania, to na agencję też niech coś odpali.
        Naturalnym byłoby raczej, aby prowizję płacił ten, kogo w danej chwili na rynku
        jest więcej.
        Jeśli jest nadpodaż, to płaci sprzedający (czytaj: mało kupujących, więc ich
        zachęcamy poprzez zwolnienie z prowizji).
        Analogicznie: nadpopyt, płaci kupujący.
        • edimerc Re: "Klient nasz pan" 29.11.09, 10:34
          > Naturalnym byłoby raczej, aby prowizję płacił ten, kogo w danej
          chwili na rynku
          > jest więcej.

          Słusznie. Ponieważ więc jest nadpodaż (i tak już zawsze będzie)
          prowizję powinien płacić tylko sprzedający. Tak jest na całym
          cywilizowanym świecie, i to jest uczciwa sytuacja. Pośrednik pracuje
          na rzecz sprzedającego, jakby go zastępuje w tych mozolnych
          czynnościach. Dodać należy, że regułą na rozwinietych rynkach jest
          że pośrednik ma klucze od domu, sam go pokazuje, negocjuje cenę,
          przekazuje nieruchomość itd.. Czasami nawet robi make-up żeby
          pierwsze (czyli najważniejsze) wrażenie było dobre. W USA
          sprzedający z kupującym najczęściej w ogóle nawet się nie spotykają.
          Agencja nieruchomości z nierealną ceną w ogóle nie przyjmie, o
          umowie bez wyłączności nie ma mowy. Czasami ktoś wywiesi baner "For
          sale by owner" ale normalny człowiek omija takie domy szerokim
          łukiem, ponieważ jest podejrzane że nie przyjęli go w żadnej agencji.
          A jak jest w Polsce, wszyscy wiedzą. Dodam jeszcze, że mieszkania są
          z reguły nieprzygotowane do prezentacji - bałagan, brudno, ciemno,
          śmierdzi psem i kapuśniakiem, w ogródku śmietnik i psie kupy.
          Sprzedający ogólnie robi wielką łaskę wszystkim i kombinuje (często
          z kupującym) jak wykiwać pośrednika.
          Krótko - kupujący jest panem, to on rządzi, wnioski z tego muszą
          wyciągnąć i pośrednicy i sprzedający.
          • zmichalg1 Re: "Klient nasz pan" 30.11.09, 16:37
            Bez przesady z tymi kupami.
            Jeśli jestem zainteresowany nieruchomością, to nie zwracam uwagi na taki
            drobiazg jak psia kupa, ponieważ wiem, że procentowy koszt jej usunięcia w
            stosunku do ceny nieruchomości jest pomijalny.
            Podobnie z owym bałaganem, ponieważ nieruchomość kupuję pustą a nie z aktualnym
            wyposażeniem.
            A jeśli chodzi o obsługę, to nie wiem, czy pomoc nie jest bardziej potrzebna
            kupującemu. W końcu to on ryzykuje wykładając sporą kasę, więc jest żywotnie
            zainteresowany tym, aby kupowana nieruchomość nie miała wad prawnych.
            Sprzedający nie ryzykuje nawet tym, że dostanie lewe banknoty, bo płatność
            realizowana jest 100% bezpiecznym przelewem.
            • lukasz.zawlocki Re: "Klient nasz pan" 30.11.09, 19:00
              A możesz mi wyjaśnić jaki interes ma agencja aby walczyć o interes kupującego? Dla ułatwienia powiem Ci, że agencje biorą procent od wartości transakcji.
              • pan-kabak Nie kłóćcie się, kto ma płacić prowizję... 30.11.09, 21:30
                nasze agencje załatwiły to sprawiedliwie: biorą od obu stron.
                I jeszcze twierdzą, że "reprezentują obie strony". No dobrze, że w
                prawie karnym nie biorą z tego przykładu, bo jakby oskarżonego
                bronił prokurator...
              • zmichalg1 Re: "Klient nasz pan" 30.11.09, 23:16
                Jeżeli mu to obiecują w zamian za prowizję, to tak.
                Słyszałem o przypadku, że ktoś kupił przez agencję nieruchomość z wadą prawną
                (nie wiem, na czym owa wada polegała), kasa poszła, sprzedający się zmył, a
                agencja, która obiecywała wszelką pomoc przy kupnie, chciała się wykręcić od
                odpowiedzialności.
                • lukasz.zawlocki Re: "Klient nasz pan" 01.12.09, 10:59
                  > Jeżeli mu to obiecują w zamian za prowizję, to tak.

                  co mu obiecują w zamian za prowizję, bo nie zrozumiałem. Moje pytanie było jaki interes ma agencja aby walczyć o interes kupującego kiedy umowa premiuje ich za sprzedaż nieruchomści drożej.

                  > Słyszałem o przypadku, że ktoś kupił przez agencję nieruchomość z wadą prawną
                  > (nie wiem, na czym owa wada polegała), kasa poszła, sprzedający się zmył, a
                  > agencja, która obiecywała wszelką pomoc przy kupnie, chciała się wykręcić od
                  > odpowiedzialności.

                  od tego agencja ma OC i trzeba się z nimi w takim przypadku sądzić.
                  • elle444 Re: "Klient nasz pan" 01.12.09, 16:19
                    Agencja odpowiada jedynie za należyta staranność, czyli za nic.
                    • pan-kabak Za wady prawne odpowiada notariusz 01.12.09, 17:39
                      A z jego usług korzystamy także bez agencji.
            • edimerc Re: "Klient nasz pan" 30.11.09, 22:04
              > Bez przesady z tymi kupami.
              > Podobnie z owym bałaganem
              Liczy się pierwsze wrażenie, przynajmniej dla większości ludzi. A
              jeśli nie, to szacunek dla innych, w tym przypadku zainteresowanego
              kupnem. A jeśli i to nie, to dbałość o własny wizerunek, bo dom
              świadczy o właścicielu. Z drugiej strony co tu wymagać od
              społeczeństwa, w którym powszechne jest kupowanie majtek z pudeł,
              żółte pięty i żałoba między zębami. Większość nie potrafi napisać
              kilku poprawnych zdań np. na tym forum. To też jest dowód
              niechlujstwa.
              > zainteresowany tym, aby kupowana nieruchomość nie miała wad
              prawnych.
              Za wady prawne od odpowiada sprzedający. Za prawidłowość
              sporządzenia umowy - notariusz. Zadaniem pośrednika jest znalezienie
              sprzedającemu nabywcy. Wszystko.
              Jeśli pośrednik mami kupującego obietnicą wykonywania czynności
              ustawowo zastrzeżonych dla adwokatów i radców prawnych, to tylko po
              to, aby uzasadnić żądanie od niego prowizji. Jest to powszechne, ale
              nielogiczne i psujące rynek.
              • wojo.b Re: "Klient nasz pan" 01.12.09, 09:54
                > Za wady prawne od odpowiada sprzedający. Za prawidłowość
                > sporządzenia umowy - notariusz. Zadaniem pośrednika jest znalezienie
                > sprzedającemu nabywcy. Wszystko.

                LOL.
                Nie dość że bufon, to jeszcze pitoli jak potłuczony. Okazuje że że rolą
                licencjonowanego pośrednika jest zdzwonienie sprzedającego i kupującego oraz
                wciśnięcie między nich umowy po pośrednictwo z prowizją -nastu, kilkudziesięciu
                tysięcy złotych. Za kilka telefonów i przejechanie się po mieście. Do
                sfinalizowania transakcji trzeba jeszcze wynajmować prawnika, żeby sprawdził,
                czy z mieszkaniem jest wszystko w porządku, bo pośrednikowi to lotto.
                Pośrednik z licencją nic nie musi i za nic nie odpowiada.
                Koleś mnie rozbawił z rana :-)
              • jak_kuba Re: "Klient nasz pan" 01.12.09, 16:01
                Jestem pośrednikiem z kilku letnim stażem w nieruchomościach i nigdy nie oddałam
                notariuszowi papierów do sporządzenia umowy bez wcześniejszego ich sprawdzenia.
                Zawsze biorę od właściciela kopię dokumentów, które sama sprawdzam , łącznie z
                wizytą w sądzie i sprawdzeniem K.W. dopiero wtedy umawiam strony na Akt
                Notarialny. Co się zaś tyczy prowokacji tutaj omawianej, założę się , że każdemu
                z nas można dokopać i obrazić. Niektórzy nie zdają sobie sprawy jak ciężki i
                niewdzięczny jest to zawód, po ile godzin stoimy w deszczu i czekamy na
                Kupującego, który rezygnując z danej oferty nie poczuł się w obowiązku nas
                poinformować. To my zbieramy od właścicieli za spotkanie ,do którego nie doszło.
                Nikt nie pracuje za darmo, ja należycie wykonuje swój zawód i chcę godną
                zapłatę. Nikogo do niczego nie zmuszam, do współpracy z biurem nieruchomości także.
                • lukasz.zawlocki Re: "Klient nasz pan" 01.12.09, 16:31
                  Witam Panie Kubo. A mógłby Pan dac linka do wzoru umowy jaką podsuwa Pan klientom na schodach, na kolenie przed ogladaniem mieszkania?
                • elle444 Re: "Klient nasz pan" 01.12.09, 16:35
                  Takich jak Pan jest niewielu. Ja w swoim życiu z agencjami kupiłam 1
                  mieszkanie, 1 dom, 2 działki, sprzedałam 2 mieszkania (w sumie
                  sprzedawałam 4, ale 2 ostatecznie bezpośrednio, choć i przy nich
                  miałam z agencjami do czynienia). Pośredników "przerobiłam" chyba ze
                  30, ale takich jak Pan było 2. O ogromnie niekompetencji mogłabym
                  książkę (a nie tylko artykuł) napisać. Teraz kupuję znowu dom,
                  niestety "mój" pośrednik już nie jest w zawodzie, wiec robię to
                  bezpośrednio. Po prostu szkoda mi 20 tyś na hałturę. Tracę mnóstwo
                  czasu, ale przynajmniej nie bezproduktywnie. Gdyby mój "pośrednik"
                  dalej pracował w branży chętnie bym się nim wyręczyła, bo był wart
                  swojej ceny. Dodam, że zrobiliśmy razem 2 transakcje , a dwie inne
                  jako zadowolona klientka mu "naraiłam". Trzecia transakcja nam sie
                  nie udała, bo właściciel zmarł przed podpisaniem aktu. Było duzo
                  problemów ze spadkobiercami i problem z odzyskaniem zadatku. Mój
                  agent pomógł mi również w tym i choć do transakcji ostatecznie nie
                  doszło, to mu ten trud zrekompensowałam.
                  • jak_kuba Re: "Klient nasz pan" 01.12.09, 17:51
                    Szanowna Pani , problem polega na przyjmowaniu do nieruchomości osób nie
                    znających podstawowych przepisów, ludzi z ulicy , którzy nie odróżniają
                    nieruchomości lokalowej od lokalu spółdzielczego. Często nawet nie wiedzą o co
                    chodzi, bo jadą pokazać mieszkanie!! Winić należy tylko właścicieli biur
                    nastawionych na zysk.Dziękuję za miły ukłon w stronę pośredników, którzy
                    rzetelnie wykonują swój zawód, pomagają , wyprowadzają zawiłe, trudne sprawy,
                    które nadzorują i prowadzą przez kilka miesięcy.Dziękuję.
        • pani_uli Re: "Klient nasz pan" 01.12.09, 10:12
          Prowizja przy zakupie mieszkania jest pobierana od dwóch stron:
          sprzedającego (własciciela) i kupującego...
      • grzespelc Re: "Klient nasz pan" 29.11.09, 00:04
        > Agencje nieruchomości pracują tak, jak oczekują klienci. Czyli
        > tanio, niskiej jakości,

        Co do tego, że klient tego o czekuje i że tanio - absolutna nieprawda.
        Co do jakości - absolutna prawda. Jedyne, co potraficie, to przyjść po kasę.

        Po co agent ma jechać oglądać mieszkanie skoro ma 0,02
        > % szansy, że je sprzeda?

        To niech go w ogóle nie sprzedaje. Skoro sam mam obejrzeć chatę i wsystko
        sprawdzac, to po co mi agent?
        • irreality.net Re: "Klient nasz pan" 01.12.09, 02:08
          > > Agencje nieruchomości pracują tak, jak oczekują klienci. Czyli
          > > tanio, niskiej jakości,

          3% od pół miliona to chyba nie tak tanio...
      • pan-dzikus Re: "Klient nasz pan" 29.11.09, 12:50
        To co napisałem do leon356 tyczy się i szanownego pana "pośrednika",przy nielicznych fachowych tego typu agencjach (jeżeli nie byłoby 90% oszustów,którzy przez swoją obecność podbijają ceny,musząc "wziąć" pieniądze za nic),wyglądacie jak kiepscy akwizytorzy,z tą różnicą,że akwizytor nie kradnie jak to ma miejsce w przypadku większości agencji.Swoją obecnością psujecie i rynek i jakiekolwiek zaufanie do pośrednictwa.
      • maruda.r Re: "Klient nasz pan" 30.11.09, 06:56
        edimerc napisał:

        > Agencje nieruchomości pracują tak, jak oczekują klienci. Czyli
        > tanio, niskiej jakości, 24 h/dobę, najlepiej z możliwością oszukania
        > pośrednika czyli bez umowy, na "gębę".

        ******************************

        Ostatnio spotkałem się z ogłoszeniem (doszło do skutku), w którym pośrednik
        deklarował pobranie prowizji wyłącznie od sprzedającego. Po pojawieniu się
        kupującego zażądał również prowizji od niego (oczywiście nic nie dostał).
        Uważasz, że tego klienci oczekują?

        Jeżeli uważasz, że ta praca związana jest ze zbyt dużymi kosztami, to ją zmień.

        • koontza2 Re: "Klient nasz pan" 01.12.09, 09:43
          U mnie "posrednik" o moja prowizje podwyższył cenę mieszkania a Kupujacy i tak
          musiał zapłacić swoją ;( Nie mówiąc o tym ze oprowadzałam po mieszkaniu
          klientów ja, a "posredniczka z bozej łaski" wlokła sie za nami, żenada! Nikt nie
          sprawdzał papierów , nawet wyciągu z hipoteki!!!! Szkoda mi ludzi kórzy dają sie
          nanbierac na tzw:"posredników"
      • szabo Re: "Klient nasz pan" 01.12.09, 02:12
        Nie znalazłem w artykule ani jednego zdania, gdzie krytykowane byłyby prowizje
        jako takie. Jest relacja kto ile, ale nie jest to chyba przedstawione jako
        problemem. Agencje dodają sobie prowizje bez oglądania mieszkań i sprawdzania
        papierów. Oszukują w ten sposób kupujących, bo biorą prowizję (ok. 8000-10000)
        za nic, bo przecież żadnej pracy nie wykonują, poza umieszczeniem na swojej
        stronie oferty, która i tak jest w internecie. Nie są nawet w stanie zgooglować,
        czy dany numer budynku istnieje na mapie.

        Do tego, najwyraźniej niektóre agencje uważają za stosowne brać prowizje i od
        kupującego i od sprzedającego.

        Prawdziwa agencja przyjechałaby, sprawdziła wszystkie dokumenty (po to są, by z
        transakcją wszystko było w porządku), zrobiła profesjonalne zdjęcia, dokonała
        realistycznej wyceny, itd. Kupujący przeglądając oferty na stronie agencji
        powinien móc wierzyć, że każda z tych ofert jest sprawdzona, że wszystkie
        papiery są w porządku, że opis mieszkania jest zgodny z rzeczywistością
        (podkolorowywać zawsze można, ale to co innego jednak). Kupujący po to korzysta
        z agencji, bo nie ma czasu oglądać 10 mieszkań dziennie z kapelusza, bo nie jest
        specjalistą od prawa kontraktów, bo nie jest specjalistą od nieruchomości. To
        znaczy, że te 8tys. płaci się za nic. To nie jest prowizja tylko haracz jakiś i
        to nie wiadomo za co.

        Dodatkowo, agencja ze sprzedającym powinna mieć opracowaną strategię negocjacji,
        ale to już zupełna abstrakcja.

        Jeżeli miałbym zapłacić porządnej agencji 4-5 proc. ale wiedziałbym, że to ma
        sens, to mimo węża w kieszenie poważnie bym się zastanawiał. 1-2% dla agencji
        opisanych w artykule to pieniądze wyrzucone w błoto.

        edimerc napisał:

        > Agencje nieruchomości pracują tak, jak oczekują klienci. Czyli
        > tanio, niskiej jakości, 24 h/dobę, najlepiej z możliwością oszukania
        > pośrednika czyli bez umowy, na "gębę". O wyłączności to już w ogóle
        > nie ma mowy! Po co agent ma jechać oglądać mieszkanie skoro ma 0,02
        > % szansy, że je sprzeda? A jest tak dlatego, że zostało przez
        > właściciela umieszczone na 20 portalach, na balkonie wywiesił baner,
        > zgłosił w 100 agencjach. Do tego zdecydowana większość ofert ma cenę
        > gwarantującą... niesprzedawalność.
        > Ktoś, kto bywa trochę w świecie wie, jak wygląda praca agencji w
        > cywilizowanych krajach i ile to kosztuje. Mimo rozpowszechnionego
        > Internetu oraz prowizji 5-6% b.rzadko zdarza się, aby ktoś
        > sprzedawał (a tym bardziej kupował) nieruchomość samodzielnie.
        > A już najbardziej rozwalający jest kilka razy przewijający się w
        > artykule wątek, że agencja doliczyła prowizję do ceny. A to ma za
        > darmo pracować? Na całym cywilizowanym świecie prowizję agencji
        > płaci sprzedający, bo to jest naturalne. Tylko w Polsce sprzedający,
        > podobnie jak pani dziennikarka, nadal uważają, że są panami rynku i
        > wszystkim robią łaskę, łącznie z kupującymi, że raczyli zaszczycić
        > nas swoim slumsem zwanym apartamentem.
        • edimerc Re: "Klient nasz pan" 01.12.09, 08:39
          > Prawdziwa agencja przyjechałaby, sprawdziła wszystkie dokumenty
          Tak tak, zweryfikuję dziesiątki obszernych dokumentów, powiem
          sprzedającemu co i gdzie ma jeszcze załatwić, doradzę i co? Nadal
          mam 0,02% prawdopodobieństwa że tę nieruchomość sprzedam. Właściciel
          nawet nie podziękuje, że za darmo uzyskał wiedzę, za którą u
          adwokata zapłaciłby min. kilkaset zł.
          > zrobiła profesjonalne zdjęcia, dokonała
          > realistycznej wyceny, itd.
          Regułą jest, że sprzedający już sobie jakąś cenę zaplanował, nawet
          jeśli się zarzeka, że nie wie. Powiesz mu cenę realną - obrazi się i
          umowy nie podpisze. Powiesz mu cenę zawyżoną, będzie zadowolony,
          tyle że szanse na sprzedaż będą zerowe.

          Powtórzę - agencje dostosowały styl swoje pracy do oczekiwań
          klientów. Jest tak jak w każdej dziedzinie, obojętne czy to
          gastronomia, prasa, czy remont domu. Liczy się cena, a najlepiej za
          darmochę. Czytacie ten artykuł i pojawiają się głosy że efekciarski,
          że powinna być relacja z drugiej strony, że autorka nie pogłębiła
          tematu itd. A ile zapłaciliście za ten artykuł? Nic. Więc musi być
          taki jaki jest, bo liczy się klikalność (redakcja z czegoś musi żyć)
          a fachowemu dziennikarzowi trzeba by dużo zapłacić.
          • szabo Re: "Klient nasz pan" 01.12.09, 12:06
            Problem w tym, że to podważa sens waszego istnienia. Nie korzystałem nigdy a
            agencji w Polsce, znam rzeczywistość tylko z rozmów ze znajomymi, których
            relacje ten artykuł potwierdza.

            Gdzie indziej agencje są droższe, ale to naprawdę działa tak jak powinno, agent
            opisuje Ci dokładnie mieszkanie, wszystko ma sprawdzone w taki sposób, w jaki to
            pisałem w poście powyżej. Czy to kwestia klientów. Być może po części tak, ale
            klienci chyba nie każą wciskać mieszkań, których się nie widziało?

            Teraz na przykład wiem, że korzystanie z agencji nie ma sensu, i nie będę tego
            robił czy to jako kupujący, czy jako sprzedający. Wezmę tydzień urlopu w pracy i
            sam się rozejrzę.

            edimerc napisał:

            > Regułą jest, że sprzedający już sobie jakąś cenę zaplanował, nawet
            > jeśli się zarzeka, że nie wie. Powiesz mu cenę realną - obrazi się i
            > umowy nie podpisze. Powiesz mu cenę zawyżoną, będzie zadowolony,
            > tyle że szanse na sprzedaż będą zerowe.
            >
            > Powtórzę - agencje dostosowały styl swoje pracy do oczekiwań
            > klientów. Jest tak jak w każdej dziedzinie, obojętne czy to
            > gastronomia, prasa, czy remont domu. Liczy się cena, a najlepiej za
            > darmochę. Czytacie ten artykuł i pojawiają się głosy że efekciarski,
            > że powinna być relacja z drugiej strony, że autorka nie pogłębiła
            > tematu itd. A ile zapłaciliście za ten artykuł? Nic. Więc musi być
            > taki jaki jest, bo liczy się klikalność (redakcja z czegoś musi żyć)
            > a fachowemu dziennikarzowi trzeba by dużo zapłacić.
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Aaaaaby sprzedać mieszkanie 28.11.09, 22:18
      Cena 487 tys. zł

      Ile???
      Za 52 m2 z dala od linii metra, w bloku z 1985?
      Co najmniej 100 tys. za drogo, moim zdaniem.

      Porównajcie:
      tutaj
      • tanczacy.z.myslami Re: Aaaaaby sprzedać mieszkanie 30.11.09, 20:17
        anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

        > Co najmniej 100 tys. za drogo, moim zdaniem.

        Ale za to "Dookoła dużo zieleni i Pałac Wilanowski." I to pewnie za ten pałac
        jest dodatek 100 tysięcy. :)
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Aaaaaby sprzedać mieszkanie 30.11.09, 20:57
          > Ale za to "Dookoła dużo zieleni i Pałac Wilanowski." I to pewnie za ten pałac
          > jest dodatek 100 tysięcy. :)

          Heh, ciekawe, że to ogłoszenie wciąż tam jeszcze jest...
          • ebiznes24eu Re: Aaaaaby sprzedać mieszkanie 01.12.09, 21:14
            dokładnie to ogłoszenie wisi i oferuje je np. agencja
            www.interinvestments.pl
            która ma siedzibę w Mariocie.

            https://www.domiporta.pl/details,191,109924040-mieszkanie-Warszawa-Kr%F3lowej+Marysie%F1ki.asp
    • 8y Aaaaaby sprzedać mieszkanie 29.11.09, 00:19
      99% posrednikow troszczy sie jedynie o swoj zarobek i prowizje i mam
      nadzieje, ze skoncza w piachu jak najszybciej bo to nie ludze lecz sepy.
      • pan-dzikus Re: Aaaaaby sprzedać mieszkanie 29.11.09, 13:04
        W piachu i tak wszyscy skończymy.Ja mówiłem o 90%-ciu procentach sępów,nie będę się upierał przy szczegółach,to z naszej strony raczej symboliczne liczby,kilka razy miałem do czynienia z tego typu "agencjami".Wrażenia i refleksje po tych doświadczeniach są "okołokryminalne",tłumaczenia niektórych "pośredników" wyjaśniające nam zawiłości (a głównie głosy,że pieniądze "CHCĄ" i klient to szuja)są obłudne i ordynarne wręcz.
    • tersta Typowa "uczciwość" Polaka-katolika 29.11.09, 13:00
      Bo przecież tzw.spowiedź (święta, a jakze!) oczyści ze wszystkiego i już sie
      czujemy tak jakbyśmy NIGDY nie zrobili nic złego. Poza tym, zresztą, katolik
      moze oszukiwać, to tylko katolika nie można oszukiwać.
      • mm969696 Re: Typowa "uczciwość" Polaka-katolika 01.12.09, 11:14
        Człowieku co ty bredzisz?! Co ma wspólnego spowiedź i katolicy z tym artykułem?
    • michux Pan Kunicki 29.11.09, 13:50
      Świetny tekst, na tym właśnie polega dziennikarstwo! Naprawdę warto chwalić za
      takie materiały.

      Przy okazji bardzo polecam usługi biura pana Kunickiego (cytowanego nieraz w
      artykule)
    • maciejkozlowski To cover Dużego Formatu czy co ? 29.11.09, 16:40
      Chyba niezłe przody miała autorka tego tekstu aby zamieścić 10 bitych stron w
      Wyborczej takiego chłamu. Żenada. To tekst na pół strony.
      • szyderczy_szyderca Re: To cover Dużego Formatu czy co ? 01.12.09, 00:20
        > Chyba niezłe przody miała autorka tego tekstu aby zamieścić 10
        > bitych stron w Wyborczej takiego chłamu. Żenada. To tekst na pół
        > strony.

        A co? Twoich tekstów nie chcieli zamieścić? Straszne ...
    • edimerc Wytłumaczcie mi proszę, droga dziennikarko także, 29.11.09, 19:32
      dlaczego tak się oburzacie na pośredników? Czy korzystanie z ich
      usług jest obowiązkowe? Oczywiście że nie. No fakt, wtryniają się
      bez proszenia, ale można to ignorować np. odkładając bez słowa
      słuchawkę.
      Ja na ten przykład gardzę szmatławymi gazetami i durnymi tekstami.
      Nie kupuję, nie czytam. No fakt, że wtryniają się w MPiK-ach czy na
      znanych portalach np. intrygującymi tytułami, ale po prostu zamykam
      je po przeczytaniu kilku pierwszych zdań, z których już wyziera
      beznadzieja.
      Proste?
      • maruda.r Wytłumaczenie jest proste 30.11.09, 07:02
        edimerc napisał:

        > dlaczego tak się oburzacie na pośredników? Czy korzystanie z ich
        > usług jest obowiązkowe? Oczywiście że nie.

        ******************************

        Pośredniczą w transakcji. I za nic nie chcą brać odpowiedzialności.

        W innym ujęciu wygląda to tak: idziesz do sklepu i prosisz o chleb. Sprzedawca
        bierze od Ciebie 30 groszy i mówi, a teraz sam zapierdzielaj po chleb do piekarni.

        Wciąż nie rozumiesz?



        • zmichalg1 Re: Wytłumaczenie jest proste 30.11.09, 16:47
          Edimerc ma rację...
          Jeśli sprzedajesz, to telefony od agencji możesz ignorować.
          Wtedy co najwyżej możesz mieć do nich pretensje, że bezprawnie kopiują sobie
          Twoje ogłoszenie.
          Chociaż sam nie rozumiem, czemu agencja miałaby to robić?
          Jeśli potrzebne są im ogłoszenia do wabienia klientów, to co za problem wymyślić
          kilka lipnych takich jak w artykule?
          To nawet bezpieczniejsze, bo jest gwarancja, że żaden sprzedający nie będzie
          mieć pretensji.

          Jako kupujący masz trochę gorszą sytuację, bo rubryki ogłoszeniowe są
          zdominowane przez agencje i naprawdę czasem trzeba się nieźle naszukać, aby
          wśród ogłoszeń z adnotacją "bezpośrednio" trafić na sprzedającego a nie agencję.
          • maciorra Re: Wytłumaczenie jest proste 01.12.09, 08:53
            > Jeśli sprzedajesz, to telefony od agencji możesz ignorować.
            Jestes bardzo zaimpregnowany na myslenie, prawda?
            Oczywiscie ze mozesz ignorowac agencje, jesli nie chcesz korzystac z
            ich uslug. Ale ten artykul nie o tym mowi, tylko o tym, ze jesli
            zechcesz skorzystac z tych uslug (czy to jako sprzedajacy, czy jako
            kupujacy) zostaniesz bezwzglednie wydymany, bo jakosc ich pracy jest
            zenujaca.
      • tanczacy.z.myslami Pośrednicy nieobowiązkowi ale nie do uniknięcia :) 30.11.09, 20:04
        edimerc napisał:

        > dlaczego tak się oburzacie na pośredników? Czy korzystanie z ich
        > usług jest obowiązkowe? Oczywiście że nie.

        Jak widać z artykułu, obowiązkowe nie jest ale jednocześnie w żaden sposób nie można uniknąć ich 'usług'. Do autorki nie zadzwonił żaden potencjalny "bezpośredni" nabywca a wyłącznie pośrednicy.
        • irreality.net Re: Pośrednicy nieobowiązkowi ale nie do uniknięc 01.12.09, 02:07
          Bo nie poczekała do weekendu kiedy to ludzie mają czas na szukanie
          ogłoszeń. Po publikacji ogłoszenia pierwsze jak sępy zgłaszają się
          agencje. Część z nich ma systemy do wyszukiwania nowych ofert na
          rynku. Część po prostu mrówki klepaczy przeglądające serwisy
          ogłoszeniowe.

          Potencjalni klienci zjawiają się później. Pod warunkiem, że odnajdą
          mieszkanie wśród spamu generowanego przez agencje.
        • dorota.alex Re: Pośrednicy nieobowiązkowi ale nie do uniknięc 01.12.09, 08:56
          Do autorki nie zadzwonil zaden nabywca, bo teraz sprzedaje sie malo
          mieszkan. Ale tlumaczenie takiego stylu dzialania agencji kryzysem -
          jest wielka pomylka. Trzy lata temu - w szczycie boomu
          mieszkaniowego - sprzedawalam dwa mieszkania i kupowalam dom.
          Agencje dzialaly dokladnie tak samo. Przyprowadzali do mnie
          kupujacych "z lapanki", mi pokazywali domy, ktore juz na pierwszy
          rzut oka nie spelnialy podstawowych zalozen. Np. cicha zielona
          okolica to wg agenta centrum miasta przez plot z kosciolem. W koncu
          udalo sie wszystkie trzy transakcje zakonczyc BEZPOSREDNIO. Kupujacy
          nie musi sie specjalnie napracowac zeby na portalach odnalesc wsrod
          ogloszen tej samej nieruchomosci ta najtansza - bezposrednia.
    • mareecki1 Aaaaaby sprzedać mieszkanie 30.11.09, 13:51
      Reportaż słabiutki, niestety jak większość obecnie w Gazecie. Pani redaktor
      postanowiła napisać tekst "z życia" nie zadając sobie trudu uprzedniego
      poznania zasad jakie rządzą rynkiem nieruchomości w Polsce. Poszła więc na
      żywioł opisując swoje narastające zdziwienie i konfrontując swoje obserwacje z
      opinią pseudo ekspertów.
      Nie zgodzę się, że pośrednik nie może reprezentować obu stron transakcji. Pan
      "pośrednik", który to kategorycznie orzekł, nie wie po czym mówi, ponieważ nie
      zdawał żadnego egzaminu na licencję pośrednika. Dostał ją "w dowód uznania",
      jak wszyscy z początku listy.
      Niestety muszę zgodzić się, że większość z opisywanych,to praktyki powszechne
      i niestety niechlubne. Prawda jest taka, że agencji i biur nieruchomości jest
      za dużo. Wystarczy mieć umowę z jednym licencjonowanym pośrednikiem by
      rozpocząć działalność w majestacie prawa. Czarną robotę ( wydzwanianie ofert,
      umawianie spotkań, zamieszczanie ogłoszeń) robią studenci, absolwenci lub inni
      asystencji pośrednika. A że właściciel biura czy agencji za cel ma zysk
      finansowy, wprowadza limity. Limity przyjętych ofert ( od 10 do 20 mieszkań w
      miesiącu ) limity spotkań i oczywiście najważniejsze, limity sprzedaży. W jaki
      sposób przyjąć do oferty 20 nieruchomości, spotkać się z 20 klientami na
      prezentacjach w ciągu jednego miesiąca? Ano tak jak pani redaktor opisała.
      Zgodnie ze standardami jest to niewykonalne! Jeżeli ktoś uważa inaczej i
      spogląda z pozycji umowy o pracę i pensji, to niech teraz wyobrazi sobie, że:
      - nie ma umowy o pracę a co za tym stałej pensji
      - pracuje na własnej działalności gosp. i co miesiąc musi zapłacić zusy i
      ubezpieczenie
      - do klientów jeździ własnym samochodem i sam płaci za paliwo
      - jego przychód to procent od przychodu firmy !TYLKO!
      Nie dziwię się, że łatwiej przycwaniakować niż jeździć po mieście jak kot z
      pęcherzem. O tym że klienci nie chcą spotykać się z pośrednikiem a tym
      bardziej podpisywać umów pośrednictwa w reportażu nie przeczytałem ani słowa.
      A, że klient, nasz pan, to proszę się nie dziwić, że dla wszystkich wygodniej
      jest budować opisaną tutaj fikcję.

      • nasza_maggie Re: Aaaaaby sprzedać mieszkanie 03.12.09, 17:23
        mareecki1 napisał:
        i oto przykład totalnie skrzywionego pojęcia swojego 'fachu'

        Jeżeli ktoś mi coś sprzedaje - nie mam obowiązku patrzeć mu w
        życiorys i jakie ZUSy płaci. Skoro wybrał taki zawód to niech liczy
        się z kosztami - czemu klient ma się tym przejmować. Klient
        ma się przejmować czy meszkanie jest na 'legalu' a nie czy agent ma
        z czego ZUSy płacić...
        Matko....

        Prawda jest taka że agencji i pseudofachowców ja ZA DUŻO.
        Czesto nie znają podstawowoych informacji o mieszkaniach
        ani o prawie ani wogóle o niczym.

        Nie wspominając o tym spisywaniu umowy na kolanie... to już wogóle
        żenada...

        > Reportaż słabiutki, niestety jak większość obecnie w Gazecie. Pani
        redaktor
        > postanowiła napisać tekst "z życia" nie zadając sobie trudu
        uprzedniego
        > poznania zasad jakie rządzą rynkiem nieruchomości w Polsce. Poszła
        więc na
        > żywioł opisując swoje narastające zdziwienie i konfrontując swoje
        obserwacje z
        > opinią pseudo ekspertów.
        > Nie zgodzę się, że pośrednik nie może reprezentować obu stron
        transakcji. Pan
        > "pośrednik", który to kategorycznie orzekł, nie wie po czym mówi,
        ponieważ nie
        > zdawał żadnego egzaminu na licencję pośrednika. Dostał ją "w dowód
        uznania",
        > jak wszyscy z początku listy.
        > Niestety muszę zgodzić się, że większość z opisywanych,to praktyki
        powszechne
        > i niestety niechlubne. Prawda jest taka, że agencji i biur
        nieruchomości jest
        > za dużo. Wystarczy mieć umowę z jednym licencjonowanym
        pośrednikiem by
        > rozpocząć działalność w majestacie prawa. Czarną robotę (
        wydzwanianie ofert,
        > umawianie spotkań, zamieszczanie ogłoszeń) robią studenci,
        absolwenci lub inni
        > asystencji pośrednika. A że właściciel biura czy agencji za cel ma
        zysk
        > finansowy, wprowadza limity. Limity przyjętych ofert ( od 10 do 20
        mieszkań w
        > miesiącu ) limity spotkań i oczywiście najważniejsze, limity
        sprzedaży. W jaki
        > sposób przyjąć do oferty 20 nieruchomości, spotkać się z 20
        klientami na
        > prezentacjach w ciągu jednego miesiąca? Ano tak jak pani redaktor
        opisała.
        > Zgodnie ze standardami jest to niewykonalne! Jeżeli ktoś uważa
        inaczej i
        > spogląda z pozycji umowy o pracę i pensji, to niech teraz
        wyobrazi sobie, że:
        > - nie ma umowy o pracę a co za tym stałej pensji
        > - pracuje na własnej działalności gosp. i co miesiąc musi
        zapłacić zusy i
        > ubezpieczenie
        > - do klientów jeździ własnym samochodem i sam płaci za paliwo
        > - jego przychód to procent od przychodu firmy !TYLKO!
        > Nie dziwię się, że łatwiej przycwaniakować niż jeździć po mieście
        jak kot z
        > pęcherzem. O tym że klienci nie chcą spotykać się z pośrednikiem a
        tym
        > bardziej podpisywać umów pośrednictwa w reportażu nie przeczytałem
        ani słowa.
        > A, że klient, nasz pan, to proszę się nie dziwić, że dla
        wszystkich wygodniej
        > jest budować opisaną tutaj fikcję.
        >
    • mkmilusia Aaaaaby sprzedać mieszkanie 30.11.09, 15:06
      Sprzedawałam mieszkanie w okresie największego boomu. Zgłosiło się
      kilkadziesiąt agencji, że chcą podpisać umowę i obfotografować mieszkanie.
      Umawiałam się konkretnego dnia co pół godziny na oglądanie. Po kilkunastu
      wizytach miałam dość. Moim zdaniem była to strata czasu dla obu stron.
      Następnym chętnym agentom mówiłam, że mogą przyjść tylko z zainteresowanym
      klientem, brać moje zdjęcia z netu, a przez telefon odpowiadałam na ich
      najróżniejsze pytania.
      • agent000007 Re: Aaaaaby sprzedać mieszkanie 30.11.09, 15:58
        Rynek pośrednictwa w obrocie nieruchomości tworzą nie tylko
        pośrednicy, ale też klienci, czyli sprzedający i kupujący. Czasami
        też dziennikarze.

        W powyższym poście to widać: poszłam na współpracę z kilkunastoma (!)
        agencjami.. No i po co ? Nie szkoda czasu na ciągłe pokazywanie ? A
        nie lepiej było ustalić warunków (ilość ogłoszeń, pozycjonowanie,
        koszt obsługi, ilość udanych transakcji) i wybrać jedną, najlepszą ?
        W takich warunkach rynek by się dość szybko wyregulował. A tak -
        szansa sprzedania dla agencji wynosi wspomniane już 0,22% przy takim
        podejściu niska jakość jest efektem.
        Ludzie myślą, że im więcej agencji dostanie ofertę tym się szybciej
        i drożej sprzeda. Guzik prawda, ogłoszenia poniewierają się po tych
        samych portalach, co moim zdaniem tylko obniża zainteresowanie..

        Ze strony dziennikarki, uczciwie byłoby napisać drugi artykuł,
        wcielić się w agentkę i posłuchać co mówią klienci.
        • irreality.net Re: Aaaaaby sprzedać mieszkanie 01.12.09, 02:09
          Niestety u nas umowa "na wyłączność" nie działa.
      • jak_kuba Re: Aaaaaby sprzedać mieszkanie 01.12.09, 17:32
        I tak wygląda realna praca pośrednika. Właściciele nieruchomości nie chcą
        spotykać się wcześniej, jeżeli słyszymy (99%) rozmów ,umowa przy pierwszym
        kliencie,to proszę Państwa sami zmuszacie nas do pracy bazującej na rozmowie
        telefonicznej i przesłanych lub skopiowanych zdjęciach( za zgodą oczywiście).
        Wygrany jest ten agent, który zna blok , otoczenie , lub okolicę w której
        znajduje się nieruchomość. Co ma powiedzieć młody człowiek , nabór z ulicy bez
        żadnego przeszkolenia ( 3 dni szkolenia w biurze??), a jeść się chce i nikt za
        darmo nie da na chleb! Taką sytuację opisuje prowokatorka Alicja. Może warto
        sprawdzać właścicieli biur , nie agentów , którzy pracują po 18 godzin dziennie
        i nie mają co dać jeść dzieciom. Agent często jest niedouczony, właściciel
        stawia na kasę, nie na profesjonalizm swoich pracowników. Mogę coś na ten temat
        powiedzieć, po kilku latach pracy sama poszłam na szkolenia , nie stać mnie
        finansowo na licencjat i odbycie pół rocznych praktyk. Moja samodzielność nie
        jest doceniona przez pracodawcę, za to podziękowania klientów powodują , że nie
        wstydzę się i nadal pracuję w tym zawodzie. Chociaż moje biuro zostało
        wymienione w tym artykule , nie jestem w stanie odpowiadać za wszystkie osoby
        tam pracujące ,na pewno nie będę odpowiadała za właściciela , który powinien
        nadzorować nowych pracowników.Dlaczego nie ma opini osób , które zakupiły
        mieszkania za pośrednictwem i są zadowolone z przeprowadzonych przez agentów
        czynności, przyszły tylko na gotowy akt do notariusza.Przykro się czyta opinie
        ludzi , którzy siedzą w ciepłych fotelach i tylko krytykują.
        • ebiznes24eu Re: Aaaaaby sprzedać mieszkanie 01.12.09, 21:20
          oj bo się rozpłaczę.
          Agenci pracujący po 18h nie mający dać co jeść dzieciom.
          Daruj sobie
    • cuggini53-1 Aaaaaby sprzedać mieszkanie 30.11.09, 20:29
      zgadzam się z autorką.Licencjonowani to wybrani w różny sposób.Szkoda
      że zapytała ile za załatwienie aktu notarialnego/3000zł,- czy więcej?/
      Dlaczego na udziale we wspólności za umieszczenie reklamy pierwszą i następne
      opłaty pobiera zarządca,deweloper a nie uczestnicza w dochodach z tego tytułu
      współwłaściciele?Dlaczego właściciel umieszcza swoją reklamę na swojej
      ścianie i płaci zarządcy?Za 3000zł,-
      załatwiam przelot do wybranego miejsca,kolację,w hotelu nocleg i powrót do
      domu.A oni uzgadniając termin telefonicznie,z łaską i kosztami spisania
      aktu.Niezłe przebicie 1,22zł na 3000zł,-.
    • pan-kabak Typowe: agent szuka ulicy razem z klientem 30.11.09, 21:26
      Szukałem mieszkania w Warszawie, dzwoniłem do różnych agencji. Poza
      jednym wyjątkiem agenci razem ze mną chodzili po osiedlu i pytali
      ludzi, gdzie jest taka ulica i taki dom. Nawet elementarne poczucie
      wstydu nie nakazywało im choćby przyjechać kwadrans przed czasem na
      miejsce i znaleźć blok... Oczywiście na jakiekolwiek pytania (typu
      dlaczego na tej ulicy jest drożej) nie umieli odpowiedzieć (gdyby
      byli na tej ulicy choć raz w życiu, zauważyliby, że są tam małe,
      kameralne bloczki, choć płyta).
      I za to chcą od obu stron w sumie jakieś 40-50 tysięcy!
      Szczęśliwie poszedłem po rozum do głowy i zacząłem szukać
      samodzielnie.
      • faust_the_dog Re: Typowe: agent szuka ulicy razem z klientem 30.11.09, 21:39
        Sytuacja na styku klient-agencja-sprzedający jest chora.
        Moim skromnym zdaniem, praca agencji w obecnej formie nie daje klientowi ŻADNEJ
        wartości dodanej, ogranicza się to do podpisania dokumentów i zgarnięciu doli od
        jednego ew. obu stron transakcji.
        Stawka za powyższą czynność jest delikatnie mówiąc, z sufitu.
        To skutkuje opisanymi w artykule przypadkami.
        Ja osobiście wybrałem rynek pierwotny, mając dość miernych ofert pośredników.

        pozdrawiam ciepło
        f
    • pan-kabak Ci, co dzwonili, to najuczciwsi 30.11.09, 21:31
      Duża część kopiuje cudze oferty bez pytania, razem ze zdjęciami. Już
      drugi rok mieszkam w mieszkaniu i ciągle jeszcze zgłaszam do
      usunięcia NOWE oferty sprzedaży tego mieszkania wywieszane przez
      różne agencje...
    • mlodafoka zle dziennikarstwo 30.11.09, 21:52
      nieuczciwi posrednicy to jeden problem, ale ten artykol to przede wszystkim
      zle dziennikarstwo. co ta cala hucpa niby pokazuje? i to czepianie sie o
      zdjecia, ze nie maja zgody na pismie a jedynie ustna. wyjatkowa perfidia.

      to kolejny po szybkim magistrze reportaz, czy raczej prowokacja, ktory bardzo
      odbiega od standardow dziennikarstwa, ktore dawniej promowala gw. dlaczego
      wlasciwie sie dziwicie, ze agenci oklamuja ludzi, skoro to samo bezwstydnie
      robi dziennikarz pisma o takich tradycjach...

      wstyd, wstyd to drukowac
      • makova_panenka Re: zle dziennikarstwo 30.11.09, 22:31
        Z takim jak twoje pojęciem o dziennikarstwie prawdopodobnie nie znajdziesz pracy
        w innym miejscu niż redakcja Naszego Dziennika.
      • lpiworowicz Re: zle dziennikarstwo 30.11.09, 22:51
        Problemów z rynkiem nieruchomości w Polsce jest masę! A jest tak dlatego, że nasz rynek nieruchomości raczkuje. Ma równe 20 lat. To jest nic w stosunku do rozwiniętych gospodarek. A ponieważ na dodatek to, co na tym rynku się dzieje, właściwie nikogo w kraju nie obchodzi to nie ma się co dziwić sytuacji, która powstaje.

        Stowarzyszenia poszczególnych zawodów (pośredników i zarządców, czy rzeczoznawców) próbują wypracowywać jakieś standardy, ale nie mają żadnego zaplecza finansowego, ani politycznego więc efekty ich działań są minimalne. Poza nimi nikt się rynkiem nieruchomości nie interesuje. Jak wiele innych dziedzin życia - samo się nie naprawi niestety...

        Co do artykułu to jest oczywiście bardzo słaby. Prowokacja wysokich lotów... Spostrzeżenia są bardzo błyskotliwe... W sam raz do tabloidu. Nie to jednak najbardziej boli. Dla mnie bulwersujące jest to, że brak jakiegokolwiek morału z tej historii. Zero jakiegokolwiek przekazu! Jaki był sens napisania tego tekstu?

        Co ma więc zrobić ktoś, kto chce sprzedać mieszkanie, a przeczytał ten artykuł? Żadnej konstruktywnej opinii. W domyśle - nie korzystaj z usług pośrednika. Ale w takim razie jaka jest alternatywa?

        Można sprzedać mieszkanie "bezpośrednio"... Czy wiedzą Państwa na ile sposobów można oszukać sprzedającego? Minimum kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt. Proszę mi wierzyć - "wtopy" na kilkaset tysięcy złotych to nie jest utopia, bajki dla niegrzecznych dzieci. To się dzieje w Polsce. Na rynku nieruchomości można się nadziać! Przy czym tu wpadka kosztuje zwykle dorobek życia! A ktoś z Państwa wie, jakie są sposoby ustrzeżenia się różnego rodzaju oszustw? W którym momencie transakcji pojawia się ryzyko? Nie? To gracie Państwo w rosyjską ruletkę. Większości się uda. Gorzej jeśli to akurat na Was wypadnie...

        A kupujący ma łatwiej? Wręcz przeciwnie! Głupie mieszkanie ktoś chce kupić. Oczywiście chce wydać mało. Jak najmniej. Podoba mu się mieszkanie. Świetnie. Bezczynszowe. O - myśli - dla mnie bomba! Bo w budynku wspólnota mieszkaniowa, nie ma haraczu dla spółdzielni. No to biorę. Notariusz. Umowa. Przelew... A za dwa miesiące przychodzi faktura na 20.000 złotych tytułem rozliczenia kosztów remontu dachu. Niespodzianka? Dla specjalisty żadna... A mówimy o mieszkaniach. Zabawa zaczyna się, gdy komuś zamarzy się dom, albo nie daj Boże działka! Albo zechce firmę troszkę rozbudować i rusza po te tzw. nieruchomości komercyjne... Tu jest dopiero jatka...

        I można przykładów mnożyć. Nieruchomości to nie bułki. Tutaj naprawdę trzeba mieć pojęcie co się robi. Do świadomego działania na tym rynku potrzebna wiedza przynajmniej z podstaw prawa, ekonomii, budownictwa, architektury, gospodarki przestrzennej, marketingu, o bardziej szczegółowych dyscyplinach nie wspominając. Tyle tylko, że trzeba najpierw mieć tego świadomość... To trochę tak jak z giełdą. Rekiny żerują na głupocie nowicjuszy i amatorów. Z tą różnicą, że na rynkach finansowych relatywnie duża liczba osób traci relatywnie niewiele (w stosunku do ogólnego stanu posiadania), natomiast na rynku nieruchomości relatywnie niewiele osób traci naprawdę wiele (reszta ma szczęście i albo trafia na uczciwych kontrahentów, albo w porę przypadkowo orientuje się w swoim błędzie).

        Po więcej opowieści co może wyjść (lub co może nie wyjść) na jaw podczas przeprowadzania transakcji na rynku nieruchomości odsyłam do dobrego pośrednika, rzeczoznawcy lub zarządcy... Wbrew obiegowej opinii, to jednak nie są bajki...
        • leszekk_k Re: zle dziennikarstwo 01.12.09, 00:19
          .......i postraszył Pan [agent zapewne ] czarownicami.... i utrata dorobku
          całego życia !!!


          Z pewnością przy zakupie większych nieruchomości przydała by się wiedza agenta ,
          ale nie przesadzajmy ze przy zakupie kawalerki czy małego M2, przeprowadzając
          całą operacje u notariusza możliwość oszustwa jest minimalne

          W chwili obecnej większość mieszkań nabywana jest na kredyt i to bank pilnuje
          wszytkich formalności





          • alinaw1 Re: zle dziennikarstwo 01.12.09, 09:10
            Moda panuje na artykuły - prowokacje (ostatnio w GW wymyślili lipną
            uczelnię i prowadzili nabór). Nie bardzo mnie one rajcują bo trzeba
            mieć nie lada tupet żeby emocjonalnie wytrzymywać te krętactwa...
            Problem jest i to ogromny. Rok temu KUPOWAŁAM mieszkanie i był cyrk
            z agentami- zachwalali kota w worku. Miałam bardzo konkretne
            preferencje (dzielnica, powierzchnia, stan lokalu itd) ale dla
            agentów to nie było ważne i ciągle miałam groteskowe rozmowy:
            - mam ładne mieszkanie dla pani na Ursynowie
            - ale ja przecież chcę na Pradze
            - E tam, półświatek tam mieszka i bezrobotni
            - a ja właśnie bezrobotna jestem
            - to za co pani kupi?
            - za spadek po wujku.
            Albo:
            - Piękne mieszkanie na Rondzie Wiatraczna
            - Ale przecież ogłosiłam, ze chcę na lokalnej, cichej uliczce
            - Jak pani zamknie okna, to cicho będzie.
            Albo:
            - mamy swietną ofertę, dziś klient opuścił cenę (opowieść o
            nieruchomości)
            - pan ma przestarzałe informacje, to faktycznie ładne mieszkanie
            tylko, ze 2 tyg. temu sprzedane.
            - Poważnie? Oj, ci właściciele- nigdy nas nie informują, jak
            sprzedadzą...
            Albo:
            - Proponuję pani mieszkanie na ulicy....
            - Ale ja tylko na Pradze szukam
            - To nie Praga? O, przepraszam, ja nie jestem z Warszawy.... itd,
            itp.



          • ww-l Re: zle dziennikarstwo 02.12.09, 21:36
            ale mnie rozbawiłeś ;)) W obecnym stanie prawnym i organizacyjnym /notariaty,
            spóldzielnie i księgi wieczyste/ jeśli trafisz na oszusta to będzie w stanie bez
            problemu sprzedać mieszkanie w ciągu jednego dnia kilku osobom. Notariusz nic
            nie sprawdza żadnych ksiąg - jedynie tożsamość stawających osób i sporządza akt
            na podstawie dostarczonych przez strony dokumentów /żąda najcześciej pewnego
            minimum - odpis z KW itp/ale nie weryfikuje ich prawdziwości. Jesli nie
            wyglądają na podrobione to i nie budzą innych wątpliwości to sporządza akt.
            Bank też raczej nie pilnuje czy bezpiecznie kupisz mieszkanie.Skupia się na tym,
            żebyś dostarczył dokumenty i podpisał wszystkie kwity bankowe, które sprawią że
            jeśli padniesz ofiarą oszustwa to bank swoje pieniądze ściągnie z Ciebie.
            A możliwości utraty dorobku życia przy kupnie nieruchomości jest mnóstwo -
            kupując samemu, a także z niekompetentnym i nieprofesjonalnym pośrednikiem.
    • leszekk_k Aaaaaby sprzedać mieszkanie 30.11.09, 22:35
      Trochę nie rozumiem tego, dlaczego agencja podnosi cene??
      Przecież jeżeli podniesie cene, to ja jako sprzedajacy otrzymam
      wiecej pieniedzy a agencja przecież nic nie zyska, bo ona ma prawo do prowizji.
      Przcież agencja podnosząc cenę danej oferty zmiejsza szanse na sprzedaż danego
      mieszkania,

      W 2006 szukałem mieszkania do kupienia,i na na rynku robiła sie goraczka
      cenowa, mieszkań do kupienia było jak na lekarstwo.
      Miałem zdolność kredytową "na styk" i musiałem ominąć prowizję Agencji. Jak
      ktoś szuka to znajdzie, ja znalazłem ofertę bezpośrednio na gratka.pl

      Dziwne jest to, że ludzie którzy nie mogą sprzedać swoich mieszkań
      nie obniżą ceny i nie wystawią swoich ofert w internecie??

      Przecież w przypadku taniej kawalerki w Poznaniu, koszt
      pośrednika to prawie 10 tys, a obniżka ceny o tą prowiżje to dla wielu
      kupujących spora kwota, szczególnie teraz gdzie dla dochodów na poziomie
      "średnia krajowa" max. limit kredytowy to 150-170 tys. !!
      przy wkładzie własnym 20-30 tys.

      Leszek
      Poznań


    • rabbinhood Aaaaaby sprzedać mieszkanie 01.12.09, 00:07
      Pośrednik ma aktywnie wpływać na rynek nieruchomości, czyli podbijać ich
      wartość, bo marża jest ustalana od wartości. Podbite ceny mają zapewnić
      wyższe wpływy z tytułu podatków,oraz w przyszłości po wprowadzeniu
      katastru.Pośrednicy mają informować stosowne instytucje o poziomie cen
      transakcyjnych i metodach omijania prawa, stąd te licencje.
      • irreality.net Re: Aaaaaby sprzedać mieszkanie 01.12.09, 02:13
        Co więcej. Marża od strony sprzedającej jest ustalona od ceny
        wywoławczej mieszkania z dnia podpisywania umowy a nie od
        transakcyjnej.
        Więc najlepsi są sprzedający z wygórowanymi ambicjami.
    • mkrzyzanowski Aaaaaby sprzedać mieszkanie 01.12.09, 01:46
      nie zniknęło, Wigwam nadal sprzedaje ;)
      "Numer licencji pośrednika odpowiedzialnego zawodowo za wykonywanie
      umowy pośrednictwa 6694.Ofertę prezentuje Katarzyna Zbrzeźniak tel.
      504-77-55-50 , Agnieszka Fabisiak tel.0-500-177-443"

      http://ogloszenia.wp.pl/id_ogl,36429852,kat,9,ogloszenie.html
    • irreality.net Aaaaaby sprzedać mieszkanie 01.12.09, 02:01
      Jasne.

      Teraz jest kryzys to obniżamy standardy zawodowe.

      A standard jest od lat na dnie poniżej piętnastu metrów mułu.

      Jakoś gdy w 1999 roku kupowałem mieszkanie nie zauważyłem różnicy w
      standardzie obsługi, podobnie gdy w 2006 roku kupowałem działkę a w
      2008 sprzedawałem mieszkanie.

      Sprzedawałem najpierw na wyłączność - z najlepszą agencją, z
      polecenia. Umowa na 3 miesiące. ZERO klientów. ZERO reklamy. ZERO
      zaangażowania. Gdy wygasła umowa na wyłączność zgadzałem się na
      niewyłączną współpracę z każdym kto się nawinął z agencji. Przez 3
      kolejne miesiące przyprowadzili może trzech oglądających. Z czego
      chyba tylko jedni oglądali mieszkanie takie na jakie zgłosili
      zapotrzebowanie.
      Było tak jak w artykule. Agenci przy mnie zachwalali mieszkanie,
      które widzieli pierwszy raz w życiu. Nie wiedzieli nic o nim - tyle
      co z ogłoszenia a nawet mniej bo część miała tylko jakieś szczątkowe
      informacje z jakiejś ichniej bazy.

      Natomiast z moich ogłoszeń w internecie zgłaszało się na tyle osób,
      że średnio miałem dwóch-trzech oglądających dziennie. Przez 3
      miesiące.

      Ja osobiście po tych doświadczeniach nigdy nie skorzystam z
      pośrednictwa agencji. 6% (3+3) wartości nieruchomości pokrywane jest
      przez kupującego.

      Za usługę o zerowej wartości.

      Z pozycji kupującego jeszcze większa farsa. Podpisałem umowę bo
      jeszcze naiwnie sądziłem, że agencja coś da. Pośrednictwo. Opiekę
      prawną nad transakcją. Pomoże. Doradzi. Etc. W końcu za te
      kilkanaście tysięcy złotych muszą coś robić.

      Skończyło się tak, że to ja czekając tygodniami na jakikolwiek
      kontakt ze strony biura wyszukiwałem ogłoszenia w internecie.
      Dzwoniłem do agencji z którą miałem umowę, że jest taka oferta na
      rynku i chcę ją zobaczyć. Niektóre były z ich biura. Niektóre od
      innych agencji i wymieniali się tymi ogłoszeniami.
      Jechałem po pannę z biura nieruchomości i jechaliśmy szukać działki.
      Nie muszę dodać, że jej wiedza o ofercie była zerowa. Nawet nie
      wiedziała która to jest działka. Miała jakieś tam wydruki na których
      było w sumie to samo co w ogłoszeniu. Była tam tak samo jak ja
      pierwszy raz w życiu. Takie rzeczy jak warunki zabudowy, plany
      zagospodarowania, mapki, media były owiane tajemnicą. I nie było to
      jakieś biuro "krzak"...

      Tak więc drodzy państwo pośrednicy. Wykorzystajcie ten "kryzys" żeby
      oczyścić atmosferę i zastanowić się za co chcecie brać od klientów
      pieniądze. Bo w dobie internetu, telefonów komórkowych, zdjęć
      satelitarnych Google Earth i dostępu do wiedzy specjalistycznej może
      się okazać, że za parę lat zawód "pośrednik nieruchomości" będzie
      równie egzotyczny jak "kowal" albo "kołodziej"...
      • brain008 Re: Aaaaaby sprzedać mieszkanie 01.12.09, 11:17
        Zgadzam się, Internet wyeliminuje pośredników. Mam nadzieję, że także tych od
        pośrednictwa pracy i usług finansowych. Zwłaszcza ci ostatni to prawdziwa plaga.
        Oni to dopiero nie biorą żadnej odpowiedzialności za straty swoich klientów. Ci
        od nieruchomości przynajmniej są ubezpieczeni i w razie problemów można z tego
        ubezpieczenia zaspokoić swoje (zasadne) roszczenia finansowe.
    • m_rejnowska Aaaaaby sprzedać mieszkanie 01.12.09, 02:48
      Zgadzam sie z lpiworowicz, ze brak w Polsce wypracowanych standardow.
      Moze warto skorzystac ze sprawdzonych wzorcow? W USA oferty sprzedazy
      nieruchomosci umieszcza sie w jednej zbiorczej bazie danych, z ktorej
      korzystaja wszyscy agenci. W duzych aglomeracjach typu NYC czy Chicago sa ich
      tysiace, nic wiec dziwnego, ze wspolprace z potencjanym klientem nawiazuja
      zwykle dzieki referencjom i poleceniom innych zadowolonych klientow; to tutaj
      najskuteczniejsza reklama.
      Pierwszy etap pracy agenta to ustalenie wraz z kredytodawca na podstawie
      punktowej oceny oraz rozmaitych dokumentow zdolnosci kredytowej na ile moze
      sobie pozwolic kupujacy.
      Nastepnie, na podstawie sprecyzowanych swoich preferencji do nieruchomosci
      (powiezchnia, liczba pomieszczen, cena, lokalizacja itp) kupujacy otrzymuje
      przefiltrowane oferty z bazy danej, o ktorej wspominalam powyzej.
      Jesli stwierdzi, ze na podstawie opisu i zdjec oferta wyglada interesujaco,
      umawia sie z agentem na jej ogledziny.
      Agent kontaktuje sie w tym celu z agentem strony sprzedajacej. Zwykle dostaje
      szyfr do skrytki z kluczami. Raczej nie byl wczesniej w tym mieszkaniu, ale
      zna detale z opisu w bazie - jako agent ma dostep do pelnego opisu. Agent
      strony sprzedajace rzadko jest obecny przy ogledzinach, bo te do niczego
      jeszcze nie zobowiazuja wiec szkoda jego czasu. Rzadko tez jest obecny sam
      wlasciciel; czasem lepiej zeby nie widzial zawodu w oczach ogladajacych ;)
      Nie ma reguly ale mozemy zalozyc, ze po obejrzeniu 15 mieszkan znalezlismy to
      wymarzone. Wowczas agent przechodzi do kolejnych czynnosci: sporzadza umowe
      przedwstepna, edukuje swojego klienta o jej szczegolach, konsekwencjach,
      nomenklaturze itp. Podpisana przez siebie i klienta umowe wysyla do do
      akceptacji reprezentujacemu strone sprzedajaca. Jesli zostanie ona
      zaakceptowana, kupujacy zabezpiecza zadatek ustalony w powyzszej umowie;
      zwykle jest to czek.
      Nastepnie nieruchomosc oglada inspektor. jesli znajdzie wady ukryte, kupujacy
      moze odsapic od umowy. Inspktor zwykle jest poleconym agenta, podobnie jak
      referent kredytowy w banku. I znowu - nie ma tu kumoterstwa a zdrowa
      wspolpraca: jesli inspektor okazalby sie slabym fachowcem, agent znajdzie
      sobie innego, bo tu chodzi o jego dobre imie i zadowolenie klienta, ktory
      przysle mu kolejnych.
      Reszta to juz sprawy papierkowe i najrozniejsze dokumenty oraz finalizacja
      transakcji.
      Agent otrzymuje prowizje od strony sprzedajacej (chyba, ze ustalono inaczej) w
      wysokosci 3% wartosci transakcji (chyba, ze ustalono inaczej). Jest to wiekosc
      zwyczajowa, choc oczywisice zawsze mozna negocjowac.
      Agent zwykle pracuje wiecej niz 35h tygodniowo, czesto popoludniami i w
      weekendy a szczegolnie latem, kiedy inni jego znajomi sie socjalizuja i za
      swoje 3% musi sie solidnie napracowac.
      • brain008 Re: Aaaaaby sprzedać mieszkanie 01.12.09, 11:06
        A dlaczego mamy kopiować wzorce z USA? Czy obecny kryzys nie zaczął się właśnie od krachu na rynku amerykańskich nieruchomości? Widać nie są nieomylni. Zresztą to co dobre w NYC czy LA nie musi być dobre nad Wisłą. Inna mentalność ludzi, inne reguły prawne.
    • olias Aaaaaby sprzedać mieszkanie 01.12.09, 07:39
      wina ludzi. pośrednik który abiera człowiekowi czas i prowadzi go do
      mieszkania innego niż w opisie powinien dostać zjebkę na środku
      ulicy. jeśli tak robi, to znaczy że ma 'pozwolenie' owiec dojnych.
      jakie państwo takie społeczeństwo.
    • rarely ale problem zaracanie głowy 01.12.09, 08:10

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka