Dodaj do ulubionych

My, pierwsza armia

10.01.10, 17:25
nie kumam w czym jest problem ?
jak jest popyt to jest i podarz

skoro firma nie potrafi sprawdzic jak pracuje ochrona za ktora placa
to znaczy ze sa za glupi albo ze to im zwisa

znam przyklady kiedy pracownik ochrony pracowal wiecej niz 24 godziny na dobe
i mial za ten czas zaplacone ?????
Obserwuj wątek
    • wozi-woda Re: My, pierwsza armia 10.01.10, 18:21
      problem w tej "podaży"
    • danuta49 Gdyby zamiast obniżać podatki dano kase na policję 10.01.10, 19:35
      to byłoby to zdecydowanie lepsze wykorzystanie środków, a firmy by
      zaoszczędziły na "ochronie".Bo policja, która jest mobilna i ma większe
      uprawnienia, jest o niebo efektywniejsza od armii nudzących się
      ochroniarzy.No ale to nie jest liberalne rozwiązanie...;-)
      • alfalfa Re: Gdyby zamiast obniżać podatki dano kase na po 15.01.10, 15:19
        a co z "piątym palcem" pana związkowca, Danuś?
        A.
    • gnago My, pierwsza armia 10.01.10, 21:42
      byłem w tym zawodzie naście lat. Lata stracone. Ale zeszłe stulecie znośne(średnia krajowa min.,kamizelka dobra kałachoodporna - prawie jak wojskowa)

      W nowym zeszło na psy i picowanie. Firma udaje że płaci, pracownik że pracuje - dotyczy całej Polski
    • pani_rosomak My, pierwsza armia 11.01.10, 01:29
      Czego dowodzi ten artykuł? Dlaczego jest popyt na takie usługi? Dlaczego obywatel w naszym kraju za wszystko musi płacić dwa razy: na nfz i zus obowiązkowo, ale jak się chce leczyć to i tak idzie prywatnie, na policje obowiązkowo, ale jak chce mieć bezpieczny dom to najmuje ochronę. Czy to nie znaczy przypadkiem że państwowe struktury są niewydolne, żądają od nas pieniędzy nie dając wzamian jakości usług? Czy to nie jest przypadkiem zwykłe oszukaństwo i robienie obywateli w balona? Dam przykład z własnego podwórka: z policją miałam doczynienia 3 razy: dwa razy skradziono mi radio z auta zaparkowanego przed domem, raz złodzieje wybili szybę i ukradli torebkę z siedzania kiedy stałam w korku. We wszystkich przypadkach zgłosiłam na policję, spędziłam sporo czasu na komendzie kiedy policjant mozolnie spisywał moje zeznania, w przypadku torebki pojechali nawet ze mną radiowozem w miejsce przestępstwa- nie mam pojęcia po co , skoro sprawców dawno tam nie było. Po pewnym czasie niezawodnie przychodziło pismo z prokuratury o umorzeniu sprawy w związku z niewykryciem sprawcy. Zero skuteczności za moje- podatnika- pieniądze. Wobec takich doświadczeń ochronę domu na wsi powierzyłam prywatnej firmie. Gdy uruchomi się alarm chłopcy zjawiają się w ciągu paru minut, oprócz tego patroluja wieś parę razy na dobę świątek piątek bez względu na pogodę, jeśli coś jest nie tak, natychmiast do mnie dzwonią. Ostatnio przy mrozach był problem z dostawą gazu- od razu pojechali żeby sprawdzić czy piec się nie wyłączył żeby nie popękały rury. Mam propozycję: moze przestańmy finansować policję z podatków skoro i tak jest nieskuteczna. Niech sobie każdy wybierze czy chce płacic na dzielnicowego czy na ochroniarza. Ja zdecydowanie stawiam na ochronę.
      • zdzisiek66 Smutna prawda 11.01.10, 12:00
        Każdy niech ma 1 ochroniarza, a najlepiej kilku. Jeden pilnuje mnie, drugi
        samochodu, kiedy z niego wysiądę, trzeci domu, czwarty działki.
        I do tego wszędzie kamery, bramy, płoty, kraty. A dlaczego, bo policja jest do
        ... niczego? Też. Ale jeden z tych kolesi co prawda nieco przesadził, ale z jego
        wypowiedzi smutna prawda przebija:
        Jesteśmy kraj złodziei i lawirantów. Z ojca na syna. Polak, dopiero jak są
        wszędzie kamery, przestaje kraść.

        W 1990 byłem na północy Szwecji. Ochroniarzy w ogóle nie było. Nikt tam nie
        pilnował budów, letnich domków, sklepów. Nie było po co - w tej części kraju, do
        której nie dotarli jeszcze Polacy, inni bracia Słowianie, Rumuni itp. Sprawna
        policja? Przeciwnie. Po prostu tam ludzie nie kradli.
        PS. Słyszałem, że za większość kradzieży w hipermarketach odpowiadają ochroniarze...
      • nalezyta_starannosc Re: My, pierwsza armia 11.01.10, 18:24
        "Mam propozycję: moze przestańmy finansować policję z podatków skoro
        i tak jest nieskuteczna. Niech sobie każdy wybierze czy chce płacic
        na dzielnicowego czy na ochroniarza. Ja zdecydowanie stawiam na
        ochronę."

        i wtedy dopiero zacznie sie hardcore w wydaniu południowo-
        amerykanskim albo paranoja rodem z RPA. niestety cala ta "pierwsza
        armia" oznacza jedynie regres cywilizacyjny...

        btw. w znakomitej wiekszosci ochroniarz to - cieć, stróż, odźwierny,
        strażnik przemysłowy itd. tak naprawde to jedynie problem leksyki i
        falszowania rzeczywistosci za pomoca ładnych slowek -> menedzer,
        apartament, kupiec, asystent itp.itd.
        • alfalfa Re: My, pierwsza armia 15.01.10, 15:35
          nalezyta_starannosc napisał:

          > i wtedy dopiero zacznie sie hardcore w wydaniu południowo-
          > amerykanskim albo paranoja rodem z RPA. niestety cala ta "pierwsza
          > armia" oznacza jedynie regres cywilizacyjny...

          Możesz to rozwinąć?

          Mnie osobiście bardziej pomysł koleżanki przypomina "prywatnego
          szeryfa" w Stanach, który będąc wybierany przez społeczność musi się
          liczyć z tym, że jeśli nie będzie o jej dobro dbał będzie musiał
          sobie szukać nowej pracy. Jak działa policja właśnie koleżanka
          opisała: odpychająca i czasochłonna biurokracja przy zgłoszeniu
          (obowiązkowo, przecież liczy się statystyka!) a po trzech tygodniach
          umorzenie.
          A.
    • snellville My, pierwsza armia 11.01.10, 15:16
      Jacy ochronirze???..stroz moze ale nie ochroniarz,szczegolnie ten na
      drugim zdieciu.
      Siedza sobie,w nosie dlubia i raz na jakis czas latarka sobie
      poswieca.
      WOW!!!...BIEDACZKI...a moze kubelek wody i w wolnych chwilach(takich
      chwil maja wiele) jakis kibelek lub dwa posprzatac???
    • vito3 My, pierwsza armia 11.01.10, 18:22
      gdyby policja wywiazywala sie ze swoich obowiazkow 90 procent tych
      cieci byloby niepotrzebne.polska zatrudnia wiecej ochroniarzy niz
      cala reszta europy.w policji pracuje ponad 100tys luda w czasie
      swieta zmarlych na drogi i ulice wychodzi ich 10 tysiecy i wtedy ich
      widac a to znaczy ze normalnie siedza w norach i przekladaja papierki
      • 9y Re: My, pierwsza armia 13.01.10, 15:35
        Ochrona potrafi podjechac w 10-15 minut, tyle czasu potrzeba by w Policji ktos
        odebral telefon.
        • sapalka1 Re: My, pierwsza armia 15.01.10, 14:50
          No tak, taka niestety jest prawda.
    • karolinamarcin My, pierwsza armia 15.01.10, 08:53
      poczytałem komentarze i muszę stwierdzić,że odchodzicie od tematu.
      Nikogo z Was nie martwi fakt,że Ci ludzie pracują po 300-400 godzin
      w miesiącu? Woybraźcie sobie,że robiąc zakupy w markecie ze zwykłego
      przemęczenia tego człowieka trafiacie na zaplecze, bo jemu mogło sie
      wydawać, ze coś ukradliście? A jak to będzie, jezeli chłopaki z
      interwencji pracują 36 godzinę, podjeżdzają pod dom, właścicielka
      przez pomyłkę włączyła alarm i ze zwykłego przemęczenia otrzymuje
      postrzał, bo im sie wydaje, że to złodziej? Nie będzie wówczas
      fajnie! To są realia, niska stawka godzinowa, zero Funduszu
      Socjalnegonp w Solid, zero premii, zero podwyżek, umowa na najniższą
      i 400 godzin aby utrzymać rodzinę!!! Superrr....
      • bubster Re: My, pierwsza armia 15.01.10, 09:05
        Też się zdziwiłam poziomem komentarzy. Nikt nie widzi prawdziwego
        problemu - bardzo niskie stawki i bardzo długi czas pracy.
        Przemądrzali od 8 godzin dziennie w biurze zaraz powiedzą - trzeba
        było iść do innej pracy zapominając, że na świecie sa nie tylko
        rekiny biznesu ale też zwykli ludzie, ludzie mniej wykształceni,
        ludzie bez innych perspektyw. Nie każdemu dane jest być Warrenem
        Buffettem.
        Acha, jeszcze dodadzą - cieć nic nie robi. Ok, nie przerzuca węgla
        łopatą, ale spróbuj być czujny i przytomny kilkadziesiąt godzin pod
        rząd...
        • ella.1 Re: My, pierwsza armia 15.01.10, 09:56
          Własnie - prawdziwy problem to chyba wyzysk tych ludzi: marne
          stawki, umowa zlecenia a nie umowa o pracę. Nie muśle o
          licencjonowanych ochroniarzach tylko o takich , ktorzy muszą miec
          przede wszystkim tzw grupe tj. orzeczenie o stopniu
          niepełnosprawnosci.
          Ludzie majacy te grupę tyrają po kilkaset nawet godzin ,gdyz to
          czesto ich jedyny dochod.
          A czesto są to ludzie b. chorzy!!!!!
          Pytam sie : co na to kodeks pracy ,BHP i inne tym podobne.
          Korzystaja na tym tylko właściciele takich cwaniakowatych firm typu:
          Solid, Atos, Straznik czy jakas Ochrona.
          • zablokowany-obrazliwy-nick Re: My, pierwsza armia 15.01.10, 10:17
            ella.1 napisała: > A czesto są to ludzie b. chorzy!!!!!

            Firmy ochroniarskie zatrudniają osoby z orzeczeniem o niepełnosprawności,
            rencistów i emerytów(mundurowych najczęściej). Zobaczcie że te Solidy i inne
            mają status zakładów pracy chronionej.
            • animation_life Re: My, pierwsza armia 15.01.10, 10:31
              " mają status zakładów pracy chronionej. "

              Ktoś im to prawo przecież dał. Osobiście uważam, że każdy pracownik powinien być
              licencjonowany, nawet ten, który pilnuje budowy. Nie byłoby wyzysku, a oni
              znaliby przepisy, bo musieliby zdać z nich egzamin.

              • kosmiczny_swir Blackwater Corp., Zaklad Pracy Chonionej :D 15.01.10, 16:25
                Blackwater Corp., Zaklad Pracy Chonionej.

                Firma ochroniarska jako zaklad pracy chronionej. Wyobrazacie to sobie? Tego by
                nawet Bareja nie wymyslil.
              • kosmosiki Masz rację 15.01.10, 19:07
                > Osobiście uważam, że każdy pracownik powinien być
                > licencjonowany, nawet ten, który pilnuje budowy.
                > Nie byłoby wyzysku, a oni znaliby przepisy, bo
                > musieliby zdać z nich egzamin.

                Oczywiście, że tak powinno być - ale raptem z tej armii 200 tys. zrobiłoby się
                powiedzmy 40 tys. i Ci ludzie, którzy licencji nie posiadają nadal byliby bez
                pracy, więc w naszych warunkach powstałby pewnie jakiś absurd typu "przewóz osób
                wcale nie taksówka" czyli np. "ja tu stoję, ale wcale nie jestem ochroniarzem".

                Niestety dopóki jest sporo ludzi gotowych pracować w tych warunkach to tak będzie.
          • animation_life Licencjonowani też mają dwie umowy... 15.01.10, 10:27
            W każdej firmie panuje ostatnio taki zwyczaj, że pracownikowi dają dwie umowy:
            jedna o pracę za najniższą krajową, druga zlecenie podpisywana co miesiąc. I
            jest tak,że niby godzinowo wychodzi kasa, na którą się na początku umawiali z
            pracodawcą, z tym, że jak tylko pracodawca jest przyciśnięty, to umowa zlecenie
            jest obniżana...
            Lata 90 były dobre dla tej branży - pracowało się za godziwe pieniądze. Ale
            wtedy nie było jeszcze ustawy ani aktów wykonawczych. Były wielkie plany i gdyby
            "coś" się nie stało, to teraz nie byłoby tego syfu... A co się stało? Oczywiście
            jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę. Osobiście podejrzewam, że komuś
            nie spodobały się akty wykonawcze do ustawy i zostały tak skonstruowane, że w
            tej chwili pracownik ochrony jest cieciem - traktowany niżej niż sprzątaczka
            (oczywiście nie obrażając pań sprzątających)...
            Siedząc 8 godzin przy biurku jakoś nie wyobrażam sobie nocek (dniówek też) na
            budowie, gdzie trzeba kilka razy zrobić obchód - mróz czy nie mróz, sprawdzić
            czy towar stoi gdzie stał, czy nie ma dziury w płocie - pod warunkiem, że
            właściciel ogrodził teren...
            Dużo by pisać...
        • iszaki Re: My, pierwsza armia 15.01.10, 13:51
          Niestety, ale oni nie są ani trochę czujni. Wyraźnie się nudzą, lub dyskutują z
          kasjerkami. Ostatnio w sklepie sama musiałam "ochronić" swoje zakupy bo
          ochroniarz był zbyt zajęty rozmową żeby zauważyć, że podejrzany osobnik kręci
          się w pobliżu mnie i moich zakupów podczas gdy ja je pakuję, przekładam,
          wyciągam portfel i płacę jednocześnie a ów osobnik tylko czeka na moment mojej
          nieuwagi.

          Potrafią się uczepić matki z wózkiem, która de facto ma na tyle pieniędzy że
          kraść nie musi, ale ją będą próbowali usilnie kontrolować. Ale już do takiego
          zbira który wyzywa cały personel nie podejdą i nie zrobią porządku.

          Piszę co widziałam.
          • dziurzyk Re: My, pierwsza armia 15.01.10, 16:02
            jakbś miała płacone 5 zł za godzinę to tez byś miała gdzieś swoją"pracę". nie
            dziwie się im. jaka płaca taka praca
      • bialamysz Re: My, pierwsza armia 15.01.10, 10:17
        Problemem jest fakt że większość wypowiadających się tu ludzi, nie
        ma pojęcia o branży. Ad "karolinamarcin" jeżeli pracujesz w ochronie
        to tylo współczuć braku wiedzy. Jaki "postarzał", zakładasz że
        lokatorka wyjdzie do patrolu z bronią?! Warunki są złe, ale w wielu
        innych branżach nie są lepsze. Taki kraj. I kolejna kwestia, nie
        porównujmy stróżów z licencjonowanym pracownikiem ochrony, to dwie
        różne kategorie. A tego typu artykuły wcale niczemu nie pomogą,
        jeżeli odnieść się do meritum. Wiesz dlaczego? Bo każdy laik po
        przeczytaniu takiego pamfletu na temat branży ochroniarskiej gdzie
        wszystkich wrzuca się do jednego wora będzie myślał że to jedno
        wielkie nic nie robiące, tępe, niewyspane barachło. I potem na
        imprezach masowych nikt poleceń nie słucha (choć tam ochronę nazywa
        się służbami porządkwoymi) i bywają dramaty, w handlu nikt się ich
        nie boi i większa ilość kradzieży, na konwój każdy osiedlowy łepek
        myśli że sobie napadnie i są tragedie. A dla prawdziwych przestępców
        to także muzyka dla uszu. Więc może zanim będziemy opisywać Pana
        Zdzicha a jakiś pseudo znawca psychologii i tematu z GW wypluje z
        siebie kolejną genialną syntezę, zastanówmy się czemu to służy.
      • bialamysz Re: My, pierwsza armia 15.01.10, 10:39
        Dodam jeszcze że sytuacja płacowa się nie poprawi od takich
        artykułów a jeżeli ostatni ochłap szacunku czy respektu do
        jakiegokolwiek pracownika ochrony zostanie zdeprecjonowany, wówczas
        te długie godziny które wyrabiamy będą jeszcze trudniejsze i
        dłuższe.
        Co do różnych rencistów i emerytów, tak wszystkim ich żal ale gdyby
        zabronić im ustawowo pracy w roli choć stróża to zaraz podnieśliby
        taki alarm że w te pędy ustawa byłaby znów zmieniana. I znowu,
        problemem jest system tego kraju, ludzie zarabiają niewiele i mają
        niewielkie renty i emerytury więc każdy pracuje i dorabia jak może.
        Nie zmienicie tego ośmieszając akurat ochrone, zostawcie tą branże w
        spokoju. Jeżeli coś miałoby się zmienić to tylko za sprawą
        administracyjnego nakazu (np. minimalna stawka dla prac och bez lic
        i z lic, na takim stanowisku a takim stanowisku) ale do tego nigdy
        nie dojdzie bo lobby właścicieli jest zbyt silne, w końcu
        właścicielami Impela i Solidu są ludzie z steki najbogatszych w
        Polsce.
        I nie, nie pracuje w biurze. Zaczynałem od imprez masowych gdzie
        stoi się po 24 h (stoi dosłownie, bez przerwy i drzemania w
        kanciapie jak to robi opisany jako największy cierpiętnik świata Pan
        z artykułu) a na drugi dzień jedzie się na kolejna impreze i cieszy
        że jakaś jest. Potem pracowałem na stacji monitorowania a teraz w
        konwojach. Więc wiem o czym pisze.

        P.S
        Nie mam wąsa i nie jestem byłym MO ani policjantem, byłym wojskowym
        ani emerytem, po prostu pracownik ochrony fizycznej osób i mienia to
        mój zawód i tyle. Zawód jak każdy inny. Staram się pracować dobrze i
        przeżyć.
        • karolinamarcin Re: My, pierwsza armia 15.01.10, 15:11
          Biala myszko: wszystko co opisałem o branży, niestety wynika z
          doświadczenia w pracy w tej branży. Niestety nie podejmuje polemiki,
          bo i po co ? Za długo i za dużo w tej branży pracuję i wiele
          widziałem. To co przedstawiłem to tylko czubek góry lodowej. Pewnie
          występujesz jako jakiś marny pracodawca i próbujesz nieudolnie
          bronić racji. Szefowie firm ochrony, gdyby mogli to by psy
          zatrudniali, bo dobry pracownik to tani pracownik!!! Bialamyszko,
          spójrz dalej niż czubek własnego nosa!!!
    • edmapa1 My, pierwsza armia 15.01.10, 10:46
      tak czytam i stwierdzam że nie każdy wie o ochronie.ja w szczęściu a raczej w
      nie szczęściu jestem żoną licencjonowanego ochroniarza wierzcie mi że jest to
      nie miłe czekanie w domu za nim jak wróci po 10-18 godz.czasami dłużej
      zmęczony jazdą do Gubina,Piły,Kalisza czy innego miasta mieszkamy w
      Poznaniu.Mąż przewozi pieniądze obiecał ze jak napadną oddaje wszystko bo jego
      życie nie jest warte tych pieniędzy.a mój mąż ma ukończone studia ale co z
      tego skoro nie ma pracy dla niego w tym co uczył się tyle lat.czasami siedzę i
      czekam na tel jak nie dzwoni o danej godzinie to się czarne myśli nachodzą już
      raz takie coś przeżyłam i nie życzę tego nikomu.to na tyle a komentarze
      czasami warto zostawić dla siebie.
      • ukipuki79 Re: My, pierwsza armia 15.01.10, 11:35
        Studia...też mi coś. Dzisiaj, to byle głupi osiłek ma studia np. politologiczne,
        a nie umie dobrze się nawet podpisać...brak słów.
      • ukipuki79 Re: My, pierwsza armia 15.01.10, 11:38
        Studia, a "przyszłem", bo blisko...
    • aisog55 My, pierwsza armia 15.01.10, 10:58
      bardzo smutne
    • gryzli ochroniarze głosują oczywiście na PO 15.01.10, 11:55
      bo SLD juz nie wierzą...
    • edmapa My, pierwsza armia 15.01.10, 12:38
      ukipuki79 może i każdy ale nie każdy kończy fizykę.zresztą nie będę zniżać się
      do twojego poziomu.bo naśmiewać i kpić z innych każdy potrafi.pomyślmy ile
      młodych ludzi kończy studia z myślą o lepszej pracy a kończy jako sprzątaczka
      lub jako ochroniarz lub kasjer w hipermarkecie.dajmy ww studia kończy rocznie
      ok 100 z czego około 5 znajdzie w swoim zawodzie około 15 wyjedzie a reszta
      łapie co się da aby utrzymać rodzinę.życie nie jest łatwe tak jak niektórym
      się zdaje.
    • hiacynt33 My, pierwsza armia 15.01.10, 12:47
      Pewnie podobnie było z tymi, co mieli chronic obóz Auschwitz. A potem
      zdizwienie, ze ochrona niczego nie zauwazyła.
    • wybierz_albo_wpisz_nowy My, pierwsza armia 15.01.10, 14:52
      "- Mam autorytet, bo dzieci i żona wiedzą, że moja praca jest jak służba wojskowa, a czas dla rodziny - ograniczony. Dlatego starają się organizować nasze kontakty komfortowo dla mnie"

      Phi.. ale zadziera nosa. Żona i dzieci mają koło niego skakać, bo oto on.. pracuje! Jako ochroniarz. No śmieszne. Praca to praca, nie ma się co nadymać. Żona np. pracuje w przedszkolu, to co, to jest mało ważne? Ech, co za żałosne poglądy.

      Nie bardzo też rozumiem, jak jeden z bohaterów artykułu może pracować w 3 miejscach pracy po 12 godzin.. Czy mnie coś ominęło, czy doba naprawdę trwa 36 godzin???
    • blanka00 My, pierwsza armia 15.01.10, 14:56
      Nie mam zamiaru rozdrabniać się nad tematem; po prostu w pełni zgadzam
      się z wypowiedzią "białejmyszy".
      Sama pracuję w ochronie, lecz nie na obiektach a na imprezach masowych.
      I wiem, co jest na rzeczy w kwestii zarobków, nastawienia ludzi do
      służb porządkowych itp., itd.
      • karolinamarcin Re: My, pierwsza armia 15.01.10, 15:16
        no i masz blanko placek, praca na imprezach masowych to zupełnie
        inna ustawa i specyfika. Zapewne zatrudniona jesteś na umowe
        zlecenia!! Praca na obiektach przemysłowych, handlowych , marketach,
        konwojach i interwencji to inna bajka. Zapewne nie pracujesz na caly
        etat, a ludzie z obiektów np robią swoje 24 na obiekcie i jak mają
        wolne pędzą na impreze, bo ta jest lepiej płatna , na zleceniu!!!
        Nie bardzo wiem co to ma wspólnego z ochroną? pozdrawiam
      • karolinamarcin Re: My, pierwsza armia 15.01.10, 15:22
        blanka, no i masz blanko placek: imprezy masowe to inna bajka i
        ustawa. Zapewne nie pracujesz na etacie, tylko na zleceniu. Wyobraź
        sobie,że ludzie z obiektów, pędzą po swoich 24-czterech na imprezę,
        bo ta zleceniu jest lepiej płatna!! Sytuacja jest chora i wymaga
        uleczenia. Szkoda, ze tylko biadolimy, a jest przecież zwiazek
        zawodowy, tylko trzeba sie ruszyć!!!
        • blanka00 Re: My, pierwsza armia 15.01.10, 15:59
          karolinamarcin: tak, zdaję sobie sprawę, że praca na obiekcie a na tzw.
          masówkach to inna para kaloszy względem zarobków, ilości godzin, umów
          itd., jednakże ta sama grupa zawodowa; dlatego odniosłam się do tego
          tematu :)
    • anaisanais96 w empikach są zawsze takie paździochy:) 15.01.10, 15:53
    • norymberga3 przyjezdnego z zagranicy 18.01.10, 12:09
      uderza w Polsce ilość ochroniarzy w miejscach niespecjalnie
      zagrożonych - te wszystkie markety, pasaże, instytucje, firmy i
      budowy zatrudniają uważnie rozglądający się umundurowani panowie.
      Nieubłagana jest zasada podaży i popytu - jeśli 200 tys ludzi tym
      się zajmuje, kwalifikacji żadnych się od większości nie wymaga (nie
      mówię tu o elicie typu "komandos" i ochronie imprez), są łatwo
      zastępowalni i niewiele mają konkretnego do zrobienia poza "byciem
      na obiekcie" - to co w tym dziwnego, że są marnie opłacani?
      Mieszkam w Niemczech na osiedlu o takim standardzie, że w Polsce
      byłoby otoczone murem najeżonym kamerami - ale poza ekipą
      ogrodników i sprzątaczek oraz "gospodarzem obiektów" nie ma tu u nas
      czegoś takiego jak ochrona, bramki i szlabany. I nie mówcie, że to
      tylko dlatego, że tutaj jest bezpiecznie. Nie demonizujmy zagrożeń -
      Polska to nie Afganistan. Wolę niewielkie ryzyko związane z
      dostaniem się niepowołanych osób w moje pobliże niż poczucie
      alienacji oddzielające mnie i rodzinę od świata.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka