sibeliuss Zwykli Polacy patrzą na Żydów, czyli co myślimy... 22.01.10, 09:23 Tyle setek lat mieszkali obok, ale nie razem. Nic o nich nie wiemy i chyba nie chcemy wiedzieć, oni też nie tęsknią. To o czymś świadczy. Te wycieczki, które wpadają do Polski, obejrzą kilka miejsc i znikają, bo ich Polska nie interesuje. To wrogi kraj, gdzie żyli ich przodkowie, a potem Polacy z Niemcami ich wykończyli. Nie ma potrzeby dialogu, ciekawe dlaczego. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek410 Nie ma dialogu, ciekawe dlaczego, hie, hie, hie 23.01.10, 08:06 Znowu walenie jakimis stereotypami. Moj dziadek, przed wojna wlasciciel wielkiego gospodarstwa rolnego pod Warszawa, mial z Zydami bardzo dobre uklady i zyl z nimi w przyjazni. Korzystal z pomocy Zydow rzemieslnikow i handlarzy, jego dzieci przyjaznily sie z dziecmi tych Zydow lub chodzily z nimi do szkoly. To wiejska biedota w czasach kryzysu dala sie zindokrynowac endekom, tudziez takim “autorytetom moralnym” jak swiety (hie, hie) Maksymilian Kolbe, ze za wszystko co zle w Polsce odpowiedzialni sa jakoby Zydzi. Potem ta wiejska biedota juz dobrze wiedziala co robic z Zydami kryjacymi sie po lasach… Dzisiaj dumni potomkowie tamtej wiejskiej biedoty i bardzo patriotyczni jak zawsze endecy, chetnie dostarczaja nam argumentow dlaczego to niby wciaz mamy nienawidziec tych Zydow. Nie ma wiec dialogu, bo jest STRACH… Przyklad sprzed kilku lat. Zydowka z zagranicy odwiedza dawne gospodarstwo swoich rodzicow. Oprowadza ja chlop, ktory tam przed wojna pracowal. Kobieta staje nad studnia, o ktorej jej matka ciagle opowiadala, ze miala pieknie rzezbiona cembrowine, wiec mowi: “Och, to ta studnia!!” Na to chlop, z pewnym ociaganiem: “Tak, to ta studnia. Jak zobaczyli pani wujka w czasie zniw w zbozu, to zaraz go wszyscy gonili, a jak nie mial gdzie uciekac to wskoczyl do tej studni i tam zwalili na niego te kamienie i utopili“. Ta Zydowka nic o tym nie wiedziala. Uciekla stamtad i do Polski juz wiecej na pewno nie przyjedzie… Nie bedzie dialogu… Odpowiedz Link Zgłoś
nieliniowy 75mld$ - tyle rządają, poza tym są b. fajni 22.01.10, 13:14 też ich lubię Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek410 Re: Zwykli Polacy patrzą na Żydów, czyli co myśli 22.01.10, 14:52 Prezydent kraju, w ktorym mieszkalo nie tak dawno 3 miliony zgladzonych Zydow, postepuje prawidlowo uczestniczac w zydowskich uroczystosciach upamietniajacych pamiec tych ofiar. Odpowiedz Link Zgłoś
orcas Zwykli Polacy patrzą na Żydów, czyli co myślimy... 22.01.10, 23:00 Mielismy mniejszosci w 1939. Kosztowalo nas to duuuuuuzo! Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek410 Re: Zwykli Polacy patrzą na Żydów, czyli co myśli 22.01.10, 23:56 Masz oczywiscie na mysli te mniejszosc, ktora nie umiala pisac i czytac, a mimo to przejela wladze... Odpowiedz Link Zgłoś
applebaum w TVP historia powiedziano o milczeniu Żydów 23.01.10, 00:05 -wpływowych Żydów z USA wobec holokaustu pomimo dramatycznych apeli Rządu Londyńskiego. Przy okazji wspomniano o tym iz w pomoc Zydom zaangażowanych było do miliona Polaków (to tak apropos plugawych oskarżeń" heroicznego pokolenia) . A tak przy okazji jak to sie ma do postawy Zydów na Kresach . Pomimo poszukiwan udało mi siedotrzec do zaledwie kilku przypadków pomocy udzielanej Polakom - w tym ŻADNEGO w pełni udokumentowanego a tam takie kary jak Polakom w GG nie groziły ... . Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek410 Re: w TVP historia powiedziano o milczeniu Żydów 23.01.10, 05:18 Czego sie spodziewales od Zydów na Kresach, ktorych nawet liczniej niz Polakow wywozono na Sybir? Przeciez to byla czesto ta znienawidzona przez bolszewikow "burzuazja". A komunisci, czlonkowie KPP, byli nawet specjalnie poszukiwani w celu ich likwidacji. Odpowiedz Link Zgłoś
anarchyintheue Re: w TVP historia powiedziano o milczeniu Żydów 23.01.10, 12:30 No tak szczególnie na poczatku sowieckiej okupacji - a MASOWE dzikie zbrodnie na Polakach dokonywane były przez krasnoludki . Kiedy juz wywieźli bogatych Polaków to wywozili takze swoją "burżuazję" ale nawet w ostatnich dniach przed samym wkroczeniem hitlerowców mordowali więźniów . Polacy byli pod okupacja niemiecką znacznie bardziej przesladowani a uratowali kilkaset tys Zydów . Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek410 Re: w TVP historia powiedziano o milczeniu Żydów 24.01.10, 01:38 Chcesz z paru incydentow, gdzie komunistyczne bojowki (moze nawet i zdominowane przez Zydow) atakowaly polskie wojsko, uchodzcow lub mieszkancow, uczynic MASOWE mordy? Czyzby po to, zeby usprawiedlwiac np Kielce? Skala wspolpracy malej liczby Zydow z sowieckim najezdzca byla dla Polakow drażniąca (pisal o niej Jan Karski w swoim raporcie), ale trzeba pamietac, ze tych Zydow komunistow byl bardzo maly procent i byli oni tak samo pogardzani przez religijne zydowskie spoleczenstwo pozostajace w gminach zarzadzanych twarda reka, jak przez Polakow katolikow. Z doswiadczen mojej rodziny wiem jaka to byla skala wspolpracy i wiem, ze choc byla ona drazniaca (donosicielstwo, rabunek) to nie byla ona “mordercza”. Z tym "kilkaset tysiecy Zydów", jakoby uratowanych przez Polakow, to tez ciekawy ODLOT... Odpowiedz Link Zgłoś
bolo-and-more Re: w TVP historia powiedziano o milczeniu Żydów 24.01.10, 09:12 Po 17 września: zamordowani oficerowie Ryszard Pedowski, szwagier autora cennego dzieła o Polsce w drugiej wojnie światowej Poland�s Holocaust - Tadeusza Piotrowskiego, przytoczył fakt zamordowania dwunastu polskich oficerów przez Żydów w Grabowcu (powiat Hrubieszów, woj. lubelskie). Według Pedowskiego polscy oficerowie zostali zamordowani w piekarni bogatego Żyda grabowieckiego, zwanego Pergamen. Następnie inny Żyd, znany w miejscowości jako "Kuka" (woziwoda) przetransportował ciała dwunastu polskich oficerów na cmentarz i tam zostawił je w rowie. Ciała zamordowanych nie miały nic na sobie poza bielizną. Gdy je znaleziono na cmentarzu następnego dnia, mieszkańcy zapewnili zamordowanym chrześcijański pogrzeb. Później doszło do otrucia "Kuki" jako potencjalnego niewygodnego świadka. Według Ryszarda Pedowskiego zarówno dwunastu polskich oficerów, jak i woziwodę zamordowali miejscowi biedni grabowieccy Żydzi, sympatyzujący z komunistami (wg T. Piotrowski, Poland�s Holocaust, Jefferson, North Carolina 1998, s. 55). Profesor Tadeusz Piotrowski akcentował, że sprawa grabowieckiej zbrodni na polskich oficerach powinna być poddana szczegółowemu śledztwu. Zapytajmy więc, czy zajął się już nią, albo kiedy się nią zajmie Instytut Pamięci Narodowej? Sprawa zbrodni w Grabowcu o roli otrutego świadka zbrodni - Żyda "Kuki" została poddana również w nadesłanej do mnie relacji Bolesława Boratyńskiego z Grabowca. Podkreślał on, że przyczyną zlikwidowania "Kuki" było to, że on rozpowiadał o całej sprawie, i uskarżał się, że dostał za mało pieniędzy za swe usługi w zbrodni (wg relacji B. Boratyńskiego z 30 grudnia 1999, znajdującej się w moim posiadaniu). Boratyński akcentował w swej relacji, że fakty o zbrodni na polskich oficerach są znane i pamiętane przez mieszkańców Grabowca. Istnieją rozliczne rozproszone informacje informujące o przejawach brutalnego traktowania polskich oficerów i żołnierzy (aż do zabójstw włącznie) ze strony zbolszewizowanych Żydów. Na przykład Julian Grzesik pisał w wydanej w 1989 roku w Lublinie książce Alija o martyrologii Żydów europejskich, iż: Znane były przypadki rozbrajania przez Żydów polskich żołnierzy, a niekiedy nawet ich zabójstw. O zabójstwie w 1939 r. sierżanta, który odmówił oddania broni Żydowi, piszący tę relację posiada informacje z pierwszej ręki. J. K. Kuncewicz wspomniał na łamach Tygodnika Kulturalnego 7 maja 1989: 23 września zostaliśmy otoczeni przez czołgi sowieckie i przepędzeni do młyna w Hrubieszowie. Otoczeni przez miejscowych milicjantów-Żydów, którzy w sposób bardzo ordynarny wykazywali, kto jest władzą (...) Gros oficerów i podoficerów, którzy nie zaryzykowali ucieczki jest na wykazie katyńskim. Wielu Żydów, nie tylko komunistów, zapełniło wkrótce etaty w sowieckiej administracji, pomagając NKWD w wyłapywaniu oficerów i pracowników polskiej administracji. Wstrząsającą relację wymagającą dalszych archiwalnych potwierdzeń, nadesłał do mnie we wrześniu 1999 ksiądz Paweł Piotrowski z Curitiby w Brazylii. Pisał w niej m. in.: Przez kilkanaście lat, pracując w Rio de Janeiro, byłem kapelanem koła tamtejszych Kombatantów Polskich - 9 PK. Przez długi czas ich prezesem był pan Janusz Pawełkiewicz. W 1939 roku dowodził tylną strażą jednego z polskich zgrupowań wycofujących się na południowy wschód. Nie mogę, niestety, przytoczyć tu dokładniejszych danych, ale wiem, że znajdują się one w londyńskim archiwum, które przez lata sporządzano na podstawie zeznań uczestników walk - żołnierzy polskich - na różnych frontach II wojny światowej. Wspominał, jak bardzo burzył się na widok transparentów na cześć wybawicieli ze Wschodu, którzy jeszcze na te tereny nie wkroczyli. Oddział, którym por. Janusz Pawełkiewicz dowodził, oderwał się od głównych sił, pozostał w tyle, tak, że stworzyła się luka między nim a zasadniczymi siłami. Widocznie ten fakt wprowadził w przekonanie mieszkańców Chełma, że nie ma już polskich sił, że wszystkie uciekły. Po wejściu do miasta oddział pana Pawełkiewicza skierował się do miejscowej szkoły i zdumieni żołnierze znaleźli tam scenę wstrząsającą: na podłodze sali szkolnej leżało dwanaście ciał oficerów polskich przybitych do podłogi długimi gwoździami poprzez oczy i głowę. Żołnierze znaleźli woźnego i na pytanie: "kto to zrobił?", usłyszeli odpowiedź: "Żydy". Na pytanie: "gdzie oni są?", woźny odpowiedział: "Tu, na tej ulicy same Żydy mieszkają". Pragnę dodać, że pan Janusz opowiadał o tym wydarzeniu wobec świadków, a dokładniejsze dane będzie można znaleźć we wspomnianych archiwum w Londynie (...) (tekst nadesłanej do mnie relacji ks. Pawła Piotrowskiego był drukowany w dziale "Polski holocaust - relacje "Naszej Polski" z 15 września 1999). Prezes Towarzystwa Przyjaciół Frampola Ryszard Jasiński przytoczył w publikowanej przez niego relacji o "frampolskim wrześniu 1939 r." fragmenty pamiętnika Jerzego Czerwieńca-Czerwińskiego, opisującego tragiczne wydarzenie z końca 1939 roku: 29 września na posterunek, czy komendę "Czerwonej milicji", również znajdujący się w szkole - dwóch Żydów doprowadziło podchorążego WP w stopniu plutonowego powracającego zza Buga przez Frampol za Wisłę. Tam urzędujący członkowie milicji z jej komendantem A. R. "Nuchymem" w czasie przesłuchania zażądali zdjęcia orzełka z czapki i zerwania naramienników z dystynkcjami plutonowego WP. Podchorąży odmówił - a kiedy komendant A. R. chciał mu je zerwać siłą, atakowany podobno uderzył "Nuchyma" w twarz. Rozwścieczeni milicjanci zakłuli podchorążego bagnetami, a najwięcej znęcał się nad nim sam komendant. Tak zginął, nie na linii frontu od kuli wroga, ale kainową ręką zamordowany plutonowy podchorąży WP Wincenty Panasiuk, student Uniwersytetu Warszawskiego, urodzony w 1912 r. w Opatowie (...) W nocy, w strachu przed mieszkańcami Frampola, wywleczono zamordowanego na tzw. "księże pole" i w jego części północno-wschodniej (za obecną hydrofornią) wykopali dół i tam wrzucili zwłoki, a dla zatarcia zbrodni zakryto je martwym koniem (...) i dopiero potem zasypano ziemią, zacierając dobrze ślady (...). Student Wincenty Panasiuk z Opatowa miał w przyszłości zostać nauczycielem, a jak na ironię zamordowano go w szkole we Frampolu (...) Po roku, gdy wydobywano zwłoki żołnierza z dołu hańby, spod padłego z głodu ułańskiego konia, gdzie ukryli go po "wieczne" czasy mordercy, mundur wskazywał na bardzo liczne rany na ciele (cyt. za R. Jasiński, Frampolski wrzesień 1939 rok - cd. w gazecie regionalnej Towarzystwa Przyjaciół Frampola "Wokół Frampola", lipiec 1998, nr 3, s. 20, 21, 22). Inżynier Michał Ławacz w nadesłanej do mnie relacji z 29 lipca 1999 r. opisał wstrząsający fakt zamordowania, dosłownie na jego oczach, młodego polskiego żołnierza przez grupę żydowskich milicjantów w Chełmie. Jak wspominał inż. Ławacz: W dniu - nie pamiętam już którym - wjazd do Chełma czołgów radzieckich przez przystrojone bramy z kwiatów itp. wykonane przez Żydów. Serdeczne witanie czołgistów, a następnie Sołdatów przez Żydów. Żydów opanowuje euforia. Nagle wszyscy Żydzi od wyrostków do lat ok. 40 mają opaski czerwone na rękawach. Już rządzą na ulicy jako milicja. Prawie wszyscy uzbrojeni w karabiny, pałki, bagnety, noże. Żądni krwi i mordu. Cel widoczny - szukanie ofiary. Było to w godzinach popołudniowych, ok. godz. 18.00. Byliśmy świadkami, jak zgraja około 10-15 wyrostków żydowskich, zaatakowała młodego żołnierza na ulicy, którą przechodziliśmy - przy pomocy noży, pałek, bagnetów. Każdy Żyd chciał mieć swój udział w mordzie. Napadli na niego całą grupą, gdy szedł sam ulicą. Stało się to około 50 do 100 metrów przed nami. My też szliśmy w tym samym kierunku co ten żołnierz. Widząc to wszystko i słysząc głosy zabijanego i Żydów poczułem się słabo i zemdlałem. Ojciec wciągnął mnie do bramy kamienicy (...). Z bramy zaciągnięty zostałem na klatkę schodową, gdzie powoli odzyskiwałem przytomność (...) Obraz ten mam do dzisiaj w Odpowiedz Link Zgłoś
bolo-and-more Re: w TVP historia powiedziano o milczeniu Żydów 24.01.10, 09:13 Masakry więźniów Jedną z najczarniejszych plam w historii antypolskich działań zbolszewizowanych Żydów w czasie wojny był ich bardzo aktywny udział w mordowaniu polskich więźniów w czasie sowieckiego odwrotu po napaści na ZSRR w czerwcu 1941 roku. Chodziło o mordy na masową skalę. Autorzy dokumentalnej pracy na ten temat: Krzysztof Popiński, Aleksander Kokurin i Aleksander Gurjanow oceniali, że w toku pospiesznej "ewakuacji" więźniów zginęło od 20.000 do 30.000 polskich obywateli, głównie Polaków i Ukraińców. Zginęli zamordowani w więzieniach i w toku samej ewakuacji. Z kolei według ocen Stanisława Kalbarczyka w czasie czerwcowej "ewakuacji" z wszystkich więzień sowieckich zginęło razem około 50.000 do 100.000 ofiar. I tak na przykład w więzieniu w Łucku przeżyło masakrę tylko 90 z około 2.000 więźniów. Ze względu na zmasowany charakter mordowania polskich więźniów (a także ukraińskich) w więzieniach i w czasie "ewakuacji" w czerwcu 1941 roku, tym istotniejsze jest pełne zbadanie konkretnej odpowiedzialności zbolszewizowanych Żydów, uczestniczących w roli katów w owych masakrach. A była to rola, niestety dość znacząca. Jak pisał Mark Paul w odniesieniu do zbrodni w czerwcu 1941 roku: Istnieje wiele autentycznych raportów o miejscowych Żydach w służbie sowieckiej, uczestniczących w egzekucjach więźniów, przeprowadzonych na szeroką skalę przez sowiecką służbę bezpieczeństwa w owym czasie (por. tekst M. Paula: Jewish-Polish Relations in the Soviet-Occupied Poland 1939-1941, zamieszczony w książce The Story of Two Shtetls, Brańsk and Ejszyszki, Toronto-Chicago 1998, cz. 2, s. 218). W książce Zbrodnicza ewakuacja więzień i aresztów NKWD na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej w czerwcu-lipcu 1941 roku napisano między innymi o udziale zbolszewizowanych Żydów w mordowaniu więźniów w Łucku, Oszmianie i Wołożynie. We wspomnianej książce wymieniono po nazwisku - w oparciu o wyniki śledztw - niektóre osoby narodowości żydowskiej, które pełniły służbę w więzieniach, gdzie popełniono masakry. Byli wśród nich między innymi Szloma Szlut, Karp - kobieta narodowości żydowskiej, Mohylow - Żyd-kierowca, Krelensztejn, również narodowości żydowskiej. Szczególną brutalnością "wyróżniły się" strzelające do więźniów ustawionych na dziedzińcu więziennym dwie Żydówki z Łucka: Blumenkranz, lat 20, córka właściciela sklepu obuwniczego z ulicy Jagiellońskiej i Spiglówna (brak bliższych danych). Poza udziałem w masakrach w Łucku, Oszmianie i Wołożynie, udział zbolszewizowanych Żydów odnotowano między innymi w mordowaniu Polaków w Czortkowie (co już wcześniej opisałem), w Tarnopolu, w okolicach Brańska. Ksiądz Wacław Szetelnicki pisał, że 21 czerwca 1941 roku wraz z wybuchem wojny niemiecko-sowieckiej, wycofujący się Sowieci wymordowali w więzieniach zamkniętych tam Polaków i Ukraińców. Stwierdzono, że w więzieniu tarnopolskim w mordowaniu brali udział trzej Żydzi z Trembowli: dorożkarz Kramer, Dawid Kuemmel i Dawid Rosenberg (por. książkę ks. W. Szetelnickiego, Trembowla. Kresowy bastion wiary i polskości, Wrocław 1992, s. 213). W tym przypadku dokładne nazwiska żydowskich katów Polaków są więc dobrze znane. Pytanie, czy Instytut Pamięci Narodowej wszczął śledztwo w tej sprawie, a jeśli wszczął, to dlaczego wiadomość o tym nie jest szerzej znana polskiej opinii publicznej? Szokujące informacje na temat zbrodni popełnionej przy współudziale Żydów na 40 Polakach z okolic Brańska znajdujemy w publikowanym rok temu tekście Zbigniewa Romaniuka. Jego autor jest człowiekiem znanym z niezwykle gorącej troski o pielęgnowanie śladów żydowskiej przeszłości w Brańsku i o stwarzanie możliwości prawdziwie głębokiego dialogu polsko-żydowskiego. Przejęty tymi ideami, kilka lat temu, nawet nazbyt naiwnie zaufał w dobre intencje Mariana Marzyńskiego, kręcącego film "Shtetl", który później okazał się tendencyjnym paszkwilem polakożerczym. Tym godniejsze uwagi są więc stwierdzenia Zbigniewa Romaniuka, oparte na prowadzonych przez niego badaniach historii miasta Brańska w 1939 roku. Romaniuk mówił między innymi: Główna Komisja Badań Zbrodni przeciw Narodowi Polskiemu bada obecnie sprawę szokującego mordu na około 40 osobach z Ciechanowca, Brańska i otaczających je terenów. W czerwcu 1941 roku, dosłownie na godziny przed wejściem Niemców do Brańska, sowieckie NKWD w towarzystwie dwóch żydowskich policjantów z Brańska eskortowało wyżej wspomnianą grupę do więzienia w Białymstoku. Po drodze natrafili oni na działania wojenne i musieli zrobić odwrót. Blisko wioski Folwarki Tylwickie, niektórych więźniów rozstrzelano, innych z braku kul zabito bagnetami i kolbami karabinów (por. tekst wywiadu W. Wierzewskiego z Z. Romaniukiem, opublikowanego w książce The Story... op. cit, cz. I, s. 26). Romaniuk w odrębnym tekście przytoczył nazwiska niektórych osób zamordowanych 23 czerwca 1941 r. w Folwarkach Tylwickich. Byli wśród nich między innymi nauczycielka Helena Zaziemska, nauczycielka Szlezinger (z domu Klukowska?) i przedsiębiorca, Ignacy Płoński. Była mieszkanka Kresów Wschodnich Maria Antonowicz pisała w nadesłanej do mnie relacji z 15 sierpnia 1999 r. o udziale żydowskiej bojówki w mordowaniu polskich więźniów w Berezweczu. Według jej relacji: Prawie wszystkich mężczyzn z naszego transportu (w tym mego ojca) przetransportowano do więzienia w Berezweczu (dawny klasztor) koło Głębokiego i tu zaczęła się ich gehenna, wołająca na próżno o pomstę do nieba. Wiemy o tym od mojej matki, która już nie żyje, tak jak większość z pokolenia rodziców, którzy tyle mieliby do powiedzenia, a musieli milczeć przez pół wieku i najcenniejsze fakty z zakresu "białych plam" zabrali do grobu (...) Po wkroczeniu Niemców otwarto bramy więzienia w Berezweczu. Miejscowi Polacy szukali swoich bliskich. Na terenie więzienia zastali doły pełne okaleczonych trupów, powiązanych drutem. Część ciał nie posiadała kończyn, uszu, języka. Wszystko wskazywało na to, że przed śmiercią byli okrutnie torturowani. Według relacji świadków mordu dokonało NKWD przy udziale żydowskiej bojówki. Więźniów, których nie zdążono zamordować (podobno około 2.000), pędzono na wschód (...) Na drodze koło wsi Nikołajewo NKWD wymordowało całą kolumnę więźniów (...). Nie znam przypadku ocalenia Polaka przez Żyda, a była ku temu okazja w czasie okupacji sowieckiej i PRL. Za polski holocaust nikt nas nawet nie przeprosił (poza Niemcami). My, Kresowiacy straciliśmy nie tylko swoich bliźnich, ale także domy, ziemie, rodzinne pamiątki, cały dobytek i groby, które pokrywa niepamięć, żeby wszelki ślad po nas zaginął (...) Polacy znają holocaust Żydów i "akcję Wisła", a nie znają "akcji Syberia". Polacy znają mord kielecki a nie znają liczby ofiar naszych dzieci, które zginęły na Syberii z głodu i zimna oraz hekatomby ofiar zsyłek, więzień i łagrów sowieckich. A przecież do tych ofiar przyczynili się w dużej mierze Żydzi, współpracujący z NKWD, a później w UB. Podane przez panią Antonowicz informacje o szczególnie okrutnym mordowaniu polskich więźniów w Berezweczu znajdują potwierdzenie również w innych źródłach. Między innymi prof. Ryszard Szawłowski pisał w swej znakomitej monografii wojny polsko-sowieckiej 1939 roku o dopuszczeniu się przez Sowietów potwornych tortur wobec więźniów polskich przed ich wymordowaniem, masakrowaniu, wydłubywaniu oczu, odcinaniu kończyn. Wymienione tu przykłady stanowią zapewne tylko część znacznie szerszego bilansu morderstw popełnionych na Polakach w latach 1939-1941 przez zbolszewizowanych Żydów. Sprawy te wymagają szczegółowych, żmudnych badań i weryfikacji. Istnieją przeróżne informacje o zbrodniach na Polakach, które wymagają dokładnego sprawdzenia i zarazem ujawnienia ich faktycznych sprawców. Oto kilka typowych przykładów takich spraw wymagających szczegółowego zbadania, z którymi zetknął się w wyniku lektury publikacji książkowych i prasowych oraz nadesłanych do mnie relacji. Były mieszkaniec Lwowa w Odpowiedz Link Zgłoś
bolo-and-more Re: w TVP historia powiedziano o milczeniu Żydów 24.01.10, 09:13 Mord w Brzostowicy Małej Ważne nowe fakty o mordowaniu Polaków na Kresach przez zbolszewizowanych Żydów odsłonił historyk Marek Wierzbicki w wydanej w 2000 roku w Warszawie książce Polacy i Białorusini w zaborze sowieckim. Wierzbicki pisał głównie o białoruskiej kolaboracji z Sowietami, ale przytoczył również sporo informacji na temat zbrodniczych działań niektórych zbolszewizowanych Żydów, mordujących po 17 września 1939 r. polskich oficerów, urzędników itp. Pisał np. na s. 116 swej książki, iż w Sokółce szewc Gołdacki, Żyd, zastrzelił trzech policjantów. Tego samego dokonał kowal Abel Łabędych we wsi Bogusze 24 września". Szczególnie wstrząsające były zawarte w książce Wierzbickiego opisy niektórych mordów na Polakach, dokonanych przez zbolszewizowane bandy żydowsko-białoruskie. Opisał m.in. (ss. 70-72) historię bestialskiego mordu dokonanego na Polakach w gminie Mała Brzostowica przez bandę komunistyczną, składającą się z Żydów i Białorusinów i przewodzoną przez żydowskiego handlarza Ajzika. Zbolszewizowani bandyci obu nacji zamordowali wówczas hrabiostwo L. i A. Wołkowickich, ich szwagra oraz wójta gminy, sekretarza urzędu gminnego, kasjera, listonosza i miejscowego nauczyciela. Polskie ofiary "napojono" najpierw wapnem, a następnie wrzucono do dołu z wapnem i zasypano, mimo że większość ofiar jeszcze żyła. Później komunistyczni bandyci ugniatali miejsce, gdzie wrzucono ofiary, nogami, ponieważ ziemia ciągle pękała. Robiono tak dotąd, aż zniknęły wszystkie szczeliny. Jak pisał Wierzbicki: Z przytoczonej relacji wynika, że zamordowanie Wołkowickich musiało wydarzyć się po przybyciu Sowietów do gminy Indura, co nastąpiło między 19 a 20 września. Natomiast zgodnie z ustaleniami Krzysztofa Jasiewicza, Wołkowiccy i pozostałe osoby zostały zamordowane w nocy z 17 na 18 września. NKWD nie tylko nie ukarało sprawców zbrodni, lecz kilku z nich wynagrodziło przyjęciem do milicji (...) Sam Ajzik otrzymał stanowisko przewodniczącego kooperatywu, co jeszcze bardziej wzmocniło jego pozycję społeczną. (Tamże, s. 71-72; podkr. - J. R. N.) Daniłki, Świsłocz, Tomaszówka... Do licznych okrutnych morderstw na Polakach doszło również we wsiach Daniłki, Aminowce, w Massalanach, Szydłowiczach i Zajkowszczyźnie. Zamordowano tam sołtysa wsi Daniłki Sadowniczego, jego syna i brata, inżyniera Witolda Berettiego (z pochodzenia Włocha), żonę i szwagierkę dzierżawcy majątku Golnie Antoniego Kozłowskiego, a później samego Kozłowskiego, dwóch leśniczych z ordynacji Bispinga i zarządcę majątku Zajkowszczyzna - Apolinarego Jaźwińskiego. Według książki Marka Wierzbickiego działaniami grup elementów komunistycznych i kryminalnych, które dokonały tych mordów miał kierować zdaniem świadków komitet rewolucyjny w Wielkiej Brzostowicy. Wierzbicki pisze o działalności tego komitetu: Przewodniczył mu Żyd nazwiskiem (lub może o pseudonimie - J. R. N.) Żak Motyl, a członkami byli Żydzi, Białorusini i jeden Polak. (M. Wierzbicki: op. cit., s. 76). Wierzbicki pisze również (na s. 86-87) o zbrodniczych działaniach "rewolucyjnego komitetu" w miasteczku Zelwa, zorganizowanego po zbrojnej rewolcie tamtejszej skomunizowanej ludności białoruskiej i żydowskiej. W rezultacie działań tego komitetu 21 września 1939 roku rozstrzelano 12 Polaków. Według Wierzbickiego być może właśnie wtedy zamordowano m.in. ziemianina Jerzego Bołądzia (przed wojną posła na Sejm) i proboszcza z Zelwy - księdza Jana Kryńskiego. Z kolei (wg Wierzbickiego: op. cit., s. 87) w wyniku działań bojówek żydowsko-ukraińskich wokół Świsłoczy zamordowano m.in. nauczyciela spod Świsłoczy; zaginął również uprowadzony przez tą grupę zawiadowca stacji Świsłocz. Wierzbicki (op. cit., s. 98) przytoczył również dramatyczną relację kupca drzewnego narodowości żydowskiej Jechiela Szlachtera z osady Tomaszówka powiatu brzeskiego. Opisywał on w niej zbrodniczą działalność band grasujących w okolicach powiatu lubomelskiego i brzeskiego po 17 września 1939 roku, które miały na celu sianie terroru i dopuszczanie się gwałtu na przybywających z okupacji niemieckiej. Według Szlachtera: Bandy, które tam grasowały składały się z Żydów, Ukraińców i Białorusinów (...) Działalność tych band polegała na niszczeniu uciekającej z terenu niemieckiego inteligencji polskiej. Według Szlachtera bandy zamordowały wielką ilość Polaków, których masowe groby znajdują się w lasku sosnowym na drodze z Tomaszówki do Polenca i w Szacku, 200 metrów od cmentarza. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek410 Polak Dzierżyński 25.01.10, 00:06 Podążając tokiem rozumowania prezentowanego w tych Twoich wypisach autorstwa paru bezmozgowcow, powinnismy teraz jako Polacy przepraszac narody Europy i Azji za zbrodnie komunizmu i hitleryzmu, no bo przeciez jednym z glownych organizatorow tych zbrodni byl Polak Feliks Dzierzynski (znalazloby sie pewnie i paru innych), a przeciez i w hitlerowskim wojsku znalazlo sie wielu Polakow, niekoniecznie wcielonych do niego na sile. Czy to przypisywanie odrazajacych zbrodni NKWD Zydom nie ma przypadkiem na celu przypodobanie sie sowieckim stalinowcom? Tak jak napisalem wczesniej, byly akty zemsty ze strony malej ilosci skomunizowanych Zydow, byly akty zdrady, ale nie przybieraly one skali jakichs MASOWYCH zbrodni, tak jak ktorys z naszych debili chcialyby sugerowac. Warto zwrocic uwage, jak etnicznosc jednych (bialoruska, ukrainska, litewska itd) jest chetnie w niektorych z tych tekstow przemilczana, po to zeby wyeksponowac zydowskie pochodzenie innych. Odpowiedz Link Zgłoś
salci_rozencwajgowa Re: Polak Dzierżyński 25.01.10, 15:12 piotrek410 napisał: jednym z glownych organizatorow tych zbrodni byl Polak Feliks Dzierzynski ''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''' Rodzina Dzierzynskich zostala pozbawiona majatku i zeslana na Sybir, a majatek i nazwisko przejal jakis Zyd. Wystarczy ocenic fizjonomie "Dzierzynskiego" Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: Polak Dzierżyński 25.01.10, 15:22 Hehe za długo pisałem i już się sprawdziło. Toż to oczywista oczywistość, że nawet Obama to "żyd" jezeli któryś z "Prawdziwych" go akurat nie lubi. Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: Polak Dzierżyński 25.01.10, 15:20 Nie martw się. Zaraz ci udowodnią, że wszyscy Polacy, za których potencjalnie kogoś powinniśmy przepraszać to tak naprawdę byli "żydzi". Z definicji jak ktoś jest bohaterem to nie może być Żydem. Jak ktoś jest świnią to musi być jawny lub "ukryty" "żyd". Przy tym definicja "świni" to jest człowiek który zrobił coś przez "Prawdziwych Patriotów" nielubianego. Dość charakterystyczne jest też jak "Prawdziwiw Patrioci" wymieniają Żydów co do których nie mają pretensji, a wręcz należy ich chwalić. To nie będzie Henryk Goldszmit (Janusz Korczak), Kazimierz Funk, Abraham Sztern (Stern) czy jego prawnukowie Słonimscy czy inni liczni żydowscy lekarze, naukowcy, poeci czy nawet katolicka zakonnica Edyta Stein ale musi to być ktoś kto wyróżnia się identycznymi jak oni opiniami o Żydach mimo swojego żydowskiego pochodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek410 Re: Polak Dzierżyński 30.01.10, 05:15 O kims takim jak plk. Orlik-Rueckeman, bohatersko dowodzacym polskimi wojskami na wschodzie Polski w czasie napasci ZSSR we wrzesniu 1939, malo kto w ogole slyszal... Odpowiedz Link Zgłoś
henryk_49 Zwykli Polacy patrzą na Żydów, czyli co myślimy... 23.01.10, 14:05 Nie rozumiem, dlaczego GW cyklicznie podnosi problem Żydów, których w Polsce jest mniej niż np.Tatarów. Żydzi po śmietnikach nie chodzą. Nie słyszałem by jakiś Żyd zamarzł. Nie ma Żydów lokatorów u braci Albertów. Różne filozoficzne, jak ktoś się uprze, wywody można na temat każdej wyprowadzać nacji. Czy brak nam prawdziwych problemów? Np. upadające stocznie, wysokie bezrobocie, zamarzający ludzie/ wcale nie Żydzi/. Tabuny biednych ludzi po śmietnikach grzebiących/ ci też nie są Żydami/ i t. d, i t. d. Odpowiedz Link Zgłoś
negam Zwykli Polacy patrzą na Żydów, czyli co myślimy... 20.02.10, 03:41 Pierwsze zdanie wzbudziło mój protest. "Przyznać się" to można do zbrodni, kłamstwa, kradzieży. Żydówką jestem, tak jak inni są Węgrami, Ukraińcami itd. Czy ktokolwiek słyszał by Polak przyznawał się do bycia Polakiem? Odpowiedz Link Zgłoś