Dodaj do ulubionych

Nauczyciele się awanturują. Dołożyli im jedną g...

    • marooszka Nauczyciele się awanturują, bo tylko tyle potrafią 01.02.10, 00:44
      Najbardziej żałosna grupa zawodowa. Mało, że faktycznie pracują na
      pół etatu, do pracy idą jak za karę, niedouczeni i sfrustrowani,
      wyładowują się na dzieciach i mają roszczeniowe postawy wobec
      rodziców, to jeszcze awanturują się o 1 godzinę tygodniowo więcej
      (chociaż ta godzina i tak jest fikcją)!
      Może i są wśród tzw. grona wartościowi ludzie, ale ich jeszcze w
      toku edukacji mojego dziecka nie spotkałam. Za to masę miernot -
      owszem. I jako rodzic wcale nie chcę od nauczycieli tej dodatkowej
      godziny, bo dla dzieci więcej z niej szkody niż pożytku.
      • cos.przykrego teraz tylko PR i marketing jest super cool ?... 01.02.10, 01:04
        w domu wszyscy?...

        ...zdrowi...?
      • madry11 Re: Nauczyciele się awanturują, bo tylko tyle pot 01.02.10, 15:36
        To sama ucz swoją pociechę!

        Mało, że faktycznie pracują na
        > pół etatu, do pracy idą jak za karę, niedouczeni i sfrustrowani,
        > wyładowują się na dzieciach

        A skąd to wiesz? Dziecko ci tak powiedziało? Nie no Twoje dzieciątko to aniołek
        a nauczyciel niedobry bo upomniał aniołka jak szarpał koleżankę za włosy. Wredny
        nauczyciel, nie wie, że wychowujesz dziecko bezstresowo?

        mają roszczeniowe postawy wobec
        > rodziców

        A co to konkretnie za roszczenia? Żebyś np. dopilnowała, żeby dziecko zadanie
        odrobiło? Nie no skandal normalnie.
    • drzwi_do_lasu Rada dla nauczycieli: 01.02.10, 02:26
      Macie zwiazki zawodowe, prężne, harde i głosne. Zyja z waszych
      skladek i to tak dobrze, ze na pobory nie narzekaja.
      A zaprzegnijcie tych walkoni do roboty! Niech zadbaja o jakosc
      waszej pracy, niech walcza z tym, co bezsensowne w waszej pracy
      (wypelnianie rubryczek w ankietach, sprawozdaniami, nadmierna
      biurokracja i wszystkim tym, co wam utrudnia sumienne wykonywanie
      obowiazkow). Dlaczego pozwalacie na to, by zwiazki zawodowe
      uczynnialy sie dopiero i li jedynie na demonstracyjnych wiecach =
      gdy rzecz dotyczy waszych p-r-a-w? Dlaczego godzicie sie na to, by
      te wszystkie pierdziwstołki zwiazkowe i kuratoryjne tolerowaly
      sytuacje panujaca dzis w edukacji?

      Zrodzil sie nie tak dawno w glowie min. Hall pomysl tzw. bonu
      oswiatowego. Padl, bo zwiazki i znp postawily veto. A to bylaby
      wielka szansa. szansa dla dobrych, wyksztalconych nauczycieli,
      ktorzy sumiennie wykonuja swoja robote pracujac tym samym na prestiż
      szkoły. Bo jest cos takiego, jak prestiż, wierzcie. Tyle, że
      zauważalny (i mierzalny nawet) dopiero na poziomie liceum, niestety.

      Dlaczego ow pomysl padl, domyslam sie czytajac niektore wasze
      wypowiedzi. Stara, zmurszala i zasiedziala kadra, matka corke, corka
      corke, uklady, ukladziki. Madry i swiatly nauczyciel male ma szanse
      utrzymac sie na stanowisku, gdy sie buntuje lub nie ma plecow...


      Dlatego pytam: dlaczego nie buntujecie sie we wlasciwa
      strone???????

      Zaryzykuje odpowiedz: bo tak jest wygodnie, bo nie trzeba sie
      wysilac, bo te 40h/tydz. to pic na wode fotomontaz, bo jestescie
      leniwi, niedouczeni, a w przypadku bonu oswiatowego musielibyscie
      sie starac tak, jak stara sie kazdy smiertelnik zatrudniony w
      prywatnej firmie, ktory za----dala jak maly bączek, nie ma jak
      zaprotestowac, kazda podyplomowke oplaca z wlasnej kieszeni i nawet
      bywa na zajeciach (w przeciwienstwie do was), bo najlepszy papier
      moze sobie w buty wlozyc, jesli nie umie, jesli sie to na jakosc
      jego pracy nie przeklada. Serio, wierzcie.

      I jeszcze jedno: szlag jasny mnie trafia, jak slysze o tym
      meczenstwie nauczycielskiego grona. Omine wakacje, ferie, swieta
      (trzy dni przed i piec po) ale zle sie we mnie budzi, gdy dziecko mi
      wraca ze szkoly wczesniej, bo:
      - pani pojechala na wycieczke,
      - pani jest w sanatorium (od polskiego, od pol roku zastepstwa),
      - sa rekolekcje (przez godzine i z tego powodu nie ma zajec w
      szkole),
      - rada pedagogiczna (lekcje koncza sie o 11 tej),
      - wywiadowki (lekcje koncza sie o 11tej),
      - egzaminy/testy - kompetencyjne 6klasistow, gimnazjalistow, matury,
      matury probne, testy probne(lekcje sie nie odbywaja wcale),
      -dzien nauczyciela (nie ma lekcji),
      - czerwiec - oceny wystawione, lekcji nie ma.
      O reszcie pewnie zapomnialam.

      Sprobojciew sluszna strone krzyczec - bo teraz tylko obciach, gdy
      nauczyciel broniac swoich racji pisze w poscie "NAŻEKA" i to capsem.
      Koszmar.




      • mama_anuszy Re: Rada dla nauczycieli: 01.02.10, 09:38
        drzwi_do_lasu napisała:
        > I jeszcze jedno: szlag jasny mnie trafia, jak slysze o tym
        > meczenstwie nauczycielskiego grona. Omine wakacje, ferie, swieta
        > (trzy dni przed i piec po) ale zle sie we mnie budzi, gdy dziecko
        mi
        > wraca ze szkoly wczesniej, bo:
        > - pani pojechala na wycieczke,
        > - pani jest w sanatorium (od polskiego, od pol roku zastepstwa),
        > - sa rekolekcje (przez godzine i z tego powodu nie ma zajec w
        > szkole),
        > - rada pedagogiczna (lekcje koncza sie o 11 tej),
        > - wywiadowki (lekcje koncza sie o 11tej),
        > - egzaminy/testy - kompetencyjne 6klasistow, gimnazjalistow,
        matury,
        > matury probne, testy probne(lekcje sie nie odbywaja wcale),
        > -dzien nauczyciela (nie ma lekcji),
        > - czerwiec - oceny wystawione, lekcji nie ma.
        > O reszcie pewnie zapomnialam.

        co za bzdury wypisujesz, gdzie ta szkoła? Na księzycu? Dziecko ci
        ucieka ze szkoły kobieto! Otwórz oczy! Buhahahahaha.....
        • gamaja Re: Rada dla nauczycieli: 01.02.10, 10:38
          mama_anuszy napisała:

          > drzwi_do_lasu napisała:

          > > wraca ze szkoly wczesniej, bo:
          > > - pani pojechala na wycieczke,

          Pani na wycieczce jest w pracy. Dziecko mogłoby mieć zastępstwo, gdyby ktoś
          pomyślał o zatrudnieniu nauczyciela na to zastępstwo...trzeba by zapłacić.
          taniej zwolnić dziecko do domu. Może jakiś nauczyciel chętnie pracowałby z twoim
          dzieckiem, zarobił parę złotych, ale taniej zwolnić dzieci z pracy w szkole. Nie
          jest to wina nauczycieli. Apeluj do MEN

          > > - pani jest w sanatorium (od polskiego, od pol roku zastepstwa)<

          Pewnie się zdarza. W moje szkole od lat wielu nie zdarzyło się, by nauczyciel
          korzystał z sanatorium w roku szkolnym. Bywało w dawnych czasach. Teraz mamy
          obowiązki. Nie wszystkich nauczycieli stać na zwolnienie lekarskie, bo traci się
          20% wynagrodzenia, a to przy skromnej pensji jest już duża strata.

          ,
          > > - sa rekolekcje (przez godzine i z tego powodu nie ma zajec w
          > > szkole),<

          Rekolekcje. Nie wymysł nauczyciela. Dzień na skupienia . Dla dzieci. Nauczyciel
          w szkole ma co robić. Posprząta w pracowni, sprawdzi sprawdziany, wykona prace
          na XERo...odbędzie radę pedagogiczną.
          Dzieci mają rekolekcje, nauczyciel pracuje.

          > > - rada pedagogiczna (lekcje koncza sie o 11 tej),<

          Zgłoś do nadzoru tej szkoły. U mnie rada o 15. Często po siedmiu godzinach
          lekcyjnych. Bywa, ze tego samego dnia spotkanie z rodzicami. Bywa nie tak rzadko.

          > > - wywiadowki (lekcje koncza sie o 11tej),<

          O jedenastej wywiadówki...? Nie wierzę.

          > > - egzaminy/testy - kompetencyjne 6klasistow, gimnazjalistow,
          > matury,
          > > matury probne, testy probne(lekcje sie nie odbywaja wcale),<

          Uczeń ma wolne, nauczyciel nadzoruje, potem sprawdza prace. O tym nie
          pomyślałaś. To, że dzieci tracą lekcje zgłoś do MEN. To jego problem, jak
          zorganizował sprawdziany w szkołach.

          > > -dzien nauczyciela (nie ma lekcji),<

          Dzieci mają wolne nauczyciel...rada pedagogiczna, zajęcia opiekuńcze...różnie.

          > > - czerwiec - oceny wystawione, lekcji nie ma.<
          Nie ma, bo zapomniałaś wysłać dziecko do szkoły. Nie ma lekcji, gdy nie ma
          dzieci. Zwykle jakieś są. Nauczyciel przygotowuje klasyfikację roczną, uzupełnia
          dokumentację, bierze udział w radach pedagogicznych, wypisuje świadectwa...pisze
          sprawozdania.

          > > O reszcie pewnie zapomnialam.<

          Napisz, sprostuję.
          Dodam jeszcze obowiązek, nie we wszystkich szkołach, prowadzenia dzienniczka
          elektronicznego...byś miała wygodę. Nauczyciel wykonuje tę pracę ZA DARMO.
          >
          Napisz, bo mam ochotę poszerzyć Twoją wiedzę na temat pracy nauczyciela.
          • drzwi_do_lasu Re: Rada dla nauczycieli: 01.02.10, 14:01
            gamaja napisała:

            > mama_anuszy napisała:
            >
            > > drzwi_do_lasu napisała:
            >
            > > > wraca ze szkoly wczesniej, bo:
            > > > - pani pojechala na wycieczke,
            >
            > Pani na wycieczce jest w pracy. Dziecko mogłoby mieć zastępstwo,
            gdyby ktoś
            > pomyślał o zatrudnieniu nauczyciela na to zastępstwo...trzeba by
            zapłacić.
            > taniej zwolnić dziecko do domu. Może jakiś nauczyciel chętnie
            pracowałby z twoi
            > m
            > dzieckiem, zarobił parę złotych, ale taniej zwolnić dzieci z pracy
            w szkole. Ni
            > e
            > jest to wina nauczycieli. Apeluj do MEN

            Pewnie, ze nie. Ale zla organizacja pracy w szkolnictwie, w ktorym
            nie ja pracuje, tylko WY. U mnie nie ma zwiazkow, u was sa. Ja nie
            narzekam, ze cos musze, ze haruje, ze za dlugo, ze bez sensu i za
            darmo.
            Zglaszac do MEN niczego nie bede, naiwna nie jestem, sama pracuje
            nad poziomem wiedzy mojego dziecka - w domu, po godzinach, nie raz
            prostujac i tlumaczac bledy nauczyciela (najczesciej zmeczeniem i
            niedopatrzeniem, zeby jaki taki szacunek dla belfra mial). Jeszcze
            trzy lata i trafi do liceum - staram sie, zeby do dobrego.


            > > > - sa rekolekcje (przez godzine i z tego powodu nie ma zajec w
            > > > szkole),<
            >
            > Rekolekcje. Nie wymysł nauczyciela. Dzień na skupienia . Dla
            dzieci. Nauczyciel
            > w szkole ma co robić. Posprząta w pracowni, sprawdzi sprawdziany,
            wykona prace
            > na XERo...odbędzie radę pedagogiczną.
            > Dzieci mają rekolekcje, nauczyciel pracuje.

            Nie zartuj, szkola wtedy swieci pustkami, dwie panie w swietlicy i
            stroz w kantorku.
            Rada pedagogiczna???? W czasie wolnym z powodu rekolekcji? w dzien
            nauczyciela? Prosze, rozmawiajmy powaznie.

            > - wywiadowki (lekcje koncza sie o 11tej),<
            >
            > O jedenastej wywiadówki...? Nie wierzę.


            Nie, wywiadowki zaczynaja sie o 17tej, ale lekcje skrocone i koncza
            sie o 11tej. Dlatego nie rozumiem.
            >

            > > > - egzaminy/testy - kompetencyjne 6klasistow, gimnazjalistow,
            > > matury,
            > > > matury probne, testy probne(lekcje sie nie odbywaja wcale),<
            >
            > Uczeń ma wolne, nauczyciel nadzoruje, potem sprawdza prace. O tym
            nie
            > pomyślałaś.

            Pomyslalam. Nadzoruje czterech, a w szkole pracuje ok. 80 ciu. Z
            tego co wiem, testy sprawdza sie szablonem i poza szkola. Jesli sie
            myle - to co, 70 nauczycieli jest zatrudnionych przy sprawdzaniu 120
            prac???

            >
            > > > -dzien nauczyciela (nie ma lekcji),<
            >
            > Dzieci mają wolne nauczyciel...rada pedagogiczna, zajęcia
            opiekuńcze...różnie.


            To skomentowalam wyzej, ale powtorze - szkola jest wtedy pusta,
            ochrona w kantorku, przeciag i cisza.


            > > > - czerwiec - oceny wystawione, lekcji nie ma.<
            > Nie ma, bo zapomniałaś wysłać dziecko do szkoły. Nie ma lekcji,
            gdy nie ma
            > dzieci. Zwykle jakieś są. Nauczyciel przygotowuje klasyfikację
            roczną, uzupełni
            > a
            > dokumentację, bierze udział w radach pedagogicznych, wypisuje
            świadectwa...pisz
            > e
            > sprawozdania.

            Nie zapomnialam, moj syn chodzi do szkoly do ostatniego dnia zajec z
            tego prostego powodu, ze jego rodzice pracuja. I chce, zeby mial
            wypracowana tzw. obowiazkowosc. Nie wazne, ze zastepstwo, ze lataja
            samopas po korytarzach, do szkoly ma chodzic i juz.
            Trzy tygodnie pisze te sprawozdania i swiadectwa? Osiem godzin
            dziennie? Przeciez, jak piszecie, caly rok po godzinach w domu to
            robi na biezaco.

            > > > O reszcie pewnie zapomnialam.<
            >
            > Napisz, sprostuję.
            > Dodam jeszcze obowiązek, nie we wszystkich szkołach, prowadzenia
            dzienniczka
            > elektronicznego...byś miała wygodę. Nauczyciel wykonuje tę pracę
            ZA DARMO.

            Dlaczego ZA DARMO?


            > Napisz, bo mam ochotę poszerzyć Twoją wiedzę na temat pracy
            nauczyciela.

            Napisalam:)
            pozdrawiam:)

            ps. dla kogos, kto napisal, ze mi dziecko ze szkoly ucieka: nie
            ucieka, o dniach wolnych wiem z wyprzedzeniem z wywiadowek badz
            informacji, ktore podpisuje, a ktore przekazuje nauczyciel.
            • gamaja Re: Rada dla nauczycieli: 01.02.10, 14:29
              drzwi_do_lasu napisała:

              Napisalam:)
              > pozdrawiam:)
              >
              > Też pozdrawiam...i współczuję. Znam inną rzeczywistość szkolną. Pracuję w
              szkole, gdzie praca nauczycieli jest rzetelna...choć jak wszędzie mogą się
              zdarzyć wyjątki. Życzę, Twoje dziecko trafiło do takiego liceum, jak moje:)


              > Dlaczego ZA DARMO?

              Dyrektor ma prawo zlecić też dodatkowe czynności. Zlecił. Wykonujemy.
              Związków zawodowych nie mamy. Nie spełniały oczekiwań. Radzimy sobie sami. Nawet
              pracujemy te naddane godziny, choć narzekamy sobie. Tyle man wolno:)
              • drzwi_do_lasu Re: Rada dla nauczycieli: 02.02.10, 14:09
                Wiele pracy w to wkladam, zeby trafilo, latwo nie jest.

                Powiedzialas cos bardzo istotnego: "gdzie praca nauczycieli jest
                rzetelna".
                I tak doszlysmy do clou: uwazam, ze dobra, rzetelnie wykonywana
                robota powinna byc ceniona wyzej. To mozliwe w szkolnictwie pod
                warunkiem wprowadzenia bonu oswiatowego, ktory z zalozenia
                premiowalby wyniki pracy nauczyciela i bylyby wspolmierne do
                osiagniec jego uczniow. Dyrektor szkoly bylby zmuszony do selekcji
                pracownikow, nie na podstawie papierkow ze studiow podyplomowych dla
                nauczycieli (wiemy, ze to zenada i pic na wode), nie na podstawie
                zasiedzenia, ukladow i koligacji rodzinnych - powiedz, czy to nie
                jest zdrowe?
                A poki co karta nauczyciela, zwiazki zawodowe... wiecej szkody niz
                pozytku. Krzyczec na wiecu kazdy potrafi, wziac sie do roboty,
                poprawic, ruszyc te zmurszale struktury juz malo kto..

                pozdrawiam:)
            • madry11 Re: Rada dla nauczycieli: 01.02.10, 15:49
              drzwi_do_lasu napisała:
              >zle sie we mnie budzi, gdy dziecko mi wraca ze szkoly wczesniej

              No i wszystko jasne dlaczego:

              moj syn chodzi do szkoly do ostatniego dnia zajec z
              > tego prostego powodu, ze jego rodzice pracuja. I chce, zeby mial
              > wypracowana tzw. obowiazkowosc. Nie wazne, ze zastepstwo, ze lataja
              > samopas po korytarzach, do szkoly ma chodzic i juz

              Szkoła ma się zająć synem, za darmo, i już. Bo Ty nie masz dla niego czasu.
              Nawet jakby się pozabijać mieli latając po korytarzu "samopas" to Ciebie to nie
              interesuje - bo ma być w szkole, i już. Jesteś właśnie takim typem roszczeniowej
              mamuśki, co to nauczycieli ma za nic, ale oczekuje że zajmą się jej synalkiem
              podczas gdy ty będziesz karierę robić.
              • drzwi_do_lasu Re: Rada dla nauczycieli: 02.02.10, 13:53
                --> do madry1:


                Ktoś musi na PKB i budżetówkę pracować, to pracuję:)
                A moje zarobki sa uzależnione od wyników pracy, jak zle pracuję, to
                nie zarabiam. Inaczej niz w szkolnictwie: twoi i moi nauczyciele
                dostali za swoja prace tyle samo, a jak diametralnie rozne wyniki
                osiagneli:
                1) ty nawet nie przeczytales tekstu, ktory komentujesz, ja nigdy bym
                tego nie zrobila, lub
                2)nie zrozumiales tekstu - podobno 72% naszego spoleczenstwa nie
                rozumie wiadomosci w tv i tekstu, ktory czyta), a dla mnie to proste.

                Mnie NAUCZYLI, ciebie nie. A pensje dostali takie same. Sam widzisz,
                ze to niesprawiedliwe. Stad moj post na forum i dialog z 'gamają',
                ktorej odpowiedzialam na pytania. Z jednej odpowiedzi jak burek
                wychapales kawalek, objadles sie, oblizales i napisales co wiesz,
                czyli niewiele. Ja bym sie ze wstydu spalila, a ty pewnie zaraz
                wysmarujesz cos podobnie glupiego i nawet nie bedziesz wiedzial
                dlaczego 28% czytajacych sie z ciebie smieje.

                Przewrotnego uzywasz nicka, doprawdy:) A może miało byc 'modry'?


                • madry11 Re: Rada dla nauczycieli: 02.02.10, 19:39
                  >Ktoś musi na PKB i budżetówkę pracować, to pracuję
                  >Mnie NAUCZYLI

                  Raczej bym powiedział że cię nauczAli, ale na pewno nie nauczYli. Widać, że o
                  ekonomii masz blade pojęcie. Nauczyciele również pracują na PKB - ale jasne, dla
                  ciebie wytwarzanie PKB to tylko praca fizyczna.

                  nie zrozumiales tekstu - podobno 72% naszego spoleczenstwa nie
                  > rozumie wiadomosci w tv i tekstu, ktory czyta), a dla mnie to proste

                  Nie no czapki z głów i podziwiajcie. Wysokie masz o sobie mniemanie, niestety
                  twoje posty o tym nie świadczą. Skoro nauczyciele tacy niedouczeni, jak
                  sugerowałaś w swoich postach powyżej, to dlaczego nie uczysz dziecka sama w
                  domu, o wszechwiedząca? Masz przecież taką możliwość!


                • dionisia Re: Rada dla nauczycieli: 03.02.10, 11:10
                  a nick drzwi_do_lasu to od tego że nauka poszła w las? przez drzwi? :)

                  Irytują mnie ludzie, którzy - sami uważając się za wszystkowiedzących - dają
                  sobie prawo do krytyki nauczycieli. Na jakiej podstawie rzucasz "jestescie
                  leniwi, niedouczeni"? Chodzisz z dzieckiem do szkoły, siedzisz w ławce? Jesteś
                  na tyle kompetentnta, aby ocenić czyjąś wiedzę i sposób nauczania?

                  no i:

                  >sama pracuje nad poziomem wiedzy mojego dziecka - w domu, po godzinach, nie raz
                  prostujac i tlumaczac bledy nauczyciela

                  A może konkrety, jakie dokładnie błędy? Mam nadzieję, że Twoja wiedza z innych
                  przedmiotów jest lepsza, niż z ekonomii (vide: ktoś musi pracować na PKB...) bo
                  inaczej to ja współczuję twemu dziecku!

                  Zastanawia mnie też, dlaczego tak się wszyscy czepiają tego - rzekomo -
                  18-godzinnego tygodnia pracy. Moja mama jest nauczycielką matematyki w liceum.
                  Mówię szczerze - nieraz siedzi nocami poprawiając klasówki. Nieraz późno
                  przychodzi do domu, bo zebranie albo rada pedagogiczna. Ma też wychowawstwo i
                  "przyjemność" jeżdżenia na wycieczki... ktoś, komu się wydaje że to rekreacja,
                  powinien spróbować wziąć odpowiedzialność za 30 rozwydrzonych małolatów, dla
                  których wycieczka to okazja do chlania przez całą noc. Nauczyciel boi się
                  zmrużyć oko bo jest za tych byczków odpowiedzialny 24h/dobę, bo potem przyjdzie
                  mamunia i będzie sądem straszyć, jak chłoptaś wróci z głową rozoraną szkłem od
                  butelki...
                  Mój tato jest natomiast nauczycielem akademickim, po habilitacji. Zajęcia 2-3
                  razy w tygodniu (na dwóch uczelniach) plus czasem weekendy, ale za to ma mnóstwo
                  wolnego czasu. Na uczelni ma swój gabinet z komputerem, telefonem, faksem i
                  drukarką. Jak jest w domu, to pisze artykuły, sprząta albo coś gotuje (mama nie
                  miałaby na to czasu!). Zarabia z tych dwóch etatów całkiem przyzwoicie, mógłby
                  więcej godzin wziąć ale uważa, że mu nie trzeba bo woli zająć się czymś innym.
                  No i często wyjeżdża na jakieś egzotyczne konferencje, gdzie poza wygłoszeniem
                  referatu nie ma żadnych obowiązków. I zastanawia mnie, dlaczego nikt nie czepia
                  się nauczycieli akademickich, mimo, iż zarabiają dużo więcej, łatwiej i mają
                  mniejsze pensum (8-10h /tydzien)? I zero odpowiedzialności, bo w końcu z
                  dorosłymi i chcącymi się uczyć ludźmi pracują?
                  • drzwi_do_lasu Re: Rada dla nauczycieli: 04.02.10, 15:42
                    Dyskusja z osobami, które nie czytają tekstu, ktory komentują
                    okropnie mnie nudzi <ziew> Z reprezentantami grupy badawczej, ktorzy
                    uplasowali sie w tych 72% - rowniez.
                    • dionisia Re: Rada dla nauczycieli: 04.02.10, 17:46
                      A mnie nudzi ktoś komu brakuje rzeczowych argumentów i stawia dyżurny: "nie
                      zrozumiałeś mojego tekstu". Z tymi 72% też jesteś nudna, czytam to już w
                      kolejnym poście. Zmień płytę. Zieeeew.
                      • drzwi_do_lasu Re: Rada dla nauczycieli: 04.02.10, 17:55
                        rzeczowy argument zawarłam w pierwszym poscie.
                        Dotyczył bonu oswiatowego i struktur w MEN. Prosze powiedz, w ktorym
                        akapicie sie do tego odniosłas, bo nie zauwazylam.
                      • drzwi_do_lasu Re: Rada dla nauczycieli: 04.02.10, 18:19
                        skoro czesto slyszysz ten 'dyzurny' tekst, to moze cos w tym jest?
                        W tym przypadku tak wlasnie jest; pisalam o bonie oswiatowym i
                        strukturach w oswiacie - w ktorym miejscu sie odnosisz do tematu?
                        Kłotnie nt meczenstwa/tudziez poswiecenia nauczycieli sa we
                        wszystkich pozostalych watkach tego tematu, w moim jest rada i to
                        merytoryczna - ale po co dyskutowac na poziomie, skoro latwiej sie
                        czepic slowa wyrwanego z kontekstu, prawda?
                        • dionisia Re: Rada dla nauczycieli: 04.02.10, 23:33
                          Po pierwsze, bon edukacyjny czy zmiany struktur MEN to temat wałkowany już
                          wcześniej na wszystkie strony, więc Ameryki nie odkryłaś swoją złotą radą. Po
                          drugie, nie mam obowiązku komentować wszystkiego, co piszesz. Odnoszę się
                          akurat do twojego zgryźliwego i lekceważącego wobec nauczycieli tonu (np.
                          "jestescie leniwi, niedouczeni"). Wybacz, ale wobec tak wielce "merytorycznych"
                          argumentów trudno przejść obojętnie. I bardzo proszę uświadom mnie, jaki to
                          "kontekst" daje ci uprawnienia do generalizowania i rzucania tego typu oskarżeń.
                          Zadałam ci zresztą konkretne pytania, ale się do nich nie odniosłaś, zamiast
                          tego próbujesz odwrócić kota ogonem. To jeszcze mogę zrozumieć, natomiast nie
                          mieści mi się w głowie jak ktoś, obrażając innych, jednocześnie oczekuje
                          poklasku. Pychy i samouwielbienia u ciebie na potęgę, za to szacunku dla
                          drugiego człowieka i jego pracy - za grosz.
                          • drzwi_do_lasu Re: Rada dla nauczycieli: 05.02.10, 04:21
                            dionisia napisała:

                            > Po pierwsze, bon edukacyjny czy zmiany struktur MEN to temat
                            wałkowany już
                            > wcześniej na wszystkie strony, więc Ameryki nie odkryłaś swoją
                            złotą radą.


                            A starcia pt 'nauczyciele sa biedni tacy i nieszanowani, i za darmo
                            pracuja, i dlaczego poparcia spolecznego ich protesty nie maja' to
                            nowosc? Przeczytalam raz enty zazalenia, biadolenia i klotnie,
                            przywolalam watek o bonie, ktory choc nie jest moim odkryciem uwazam
                            za madry i sensowny;) ale wprowadzenie w zycie tego pomyslu utknelo
                            w zarodku, bo trzeba zrezygnowac z czegos, by miec cos, a o to
                            trudno - latwiej i lepiej jest plakac na forum i krzyczec na
                            wiecach, widze.



                            Po
                            > drugie, nie mam obowiązku komentować wszystkiego, co piszesz.
                            Odnoszę się
                            > akurat do twojego zgryźliwego i lekceważącego wobec nauczycieli
                            tonu (np.
                            > "jestescie leniwi, niedouczeni"). Wybacz, ale wobec tak
                            wielce "merytorycznych"
                            > argumentów trudno przejść obojętnie. I bardzo proszę uświadom
                            mnie, jaki to
                            > "kontekst" daje ci uprawnienia do generalizowania i rzucania tego
                            typu oskarżeń.

                            Nie rzucalam oskarzen, prowokowalam do odpowiedzi.
                            Dlaczego nie przytoczylas calego zdania, z ktorego wyrwalas
                            owe 'oskarzenia'????

                            Brzmialo ono:
                            (...) Zaryzykuje odpowiedz: bo tak jest wygodnie, bo nie trzeba sie
                            wysilac, bo te 40h/tydz. to pic na wode fotomontaz, bo jestescie
                            leniwi, niedouczeni, a w przypadku bonu oswiatowego musielibyscie
                            (...)
                            (kropki w nawiasach oznaczaja, ze w miejscu ich wstawienia tez byl
                            tekst)




                            > Zadałam ci zresztą konkretne pytania, ale się do nich nie
                            odniosłaś, zamiast
                            > tego próbujesz odwrócić kota ogonem. To jeszcze mogę zrozumieć,
                            natomiast nie
                            > mieści mi się w głowie jak ktoś, obrażając innych, jednocześnie
                            oczekuje
                            > poklasku. Pychy i samouwielbienia u ciebie na potęgę, za to
                            szacunku dla
                            > drugiego człowieka i jego pracy - za grosz.

                            Nie oczekuje poklasku, malo populistyczne glosze poglady, by sie
                            tego spodziewac.
                            A ze rozumiem tekst, ktory czytam - dla mnie cos zwyklego, do
                            niedawna myslalam, ze powszechnego, ze kazdy tak ma. Skoro
                            spostrzegam, a nawet zaluje bardzo, ze rzadko kto, to jest to pychą?
                            Nie sadze. Na podstawie ktorej wypowiedzi wysnulas wniosek, ze
                            jestem wszechwiedzaca zgadnac nie zdolam, jednak milo mi bardzo. :)
                  • drzwi_do_lasu Re: Rada dla nauczycieli: 05.02.10, 05:10
                    dionisia napisała:

                    > a nick drzwi_do_lasu to od tego że nauka poszła w las? przez
                    drzwi? :)
                    ---
                    nie zastanawialam sie nad tym:)

                    >
                    > Irytują mnie ludzie, którzy - sami uważając się za
                    wszystkowiedzących - dają
                    > sobie prawo do krytyki nauczycieli. Na jakiej podstawie
                    rzucasz "jestescie
                    > leniwi, niedouczeni"? Chodzisz z dzieckiem do szkoły, siedzisz w
                    ławce? Jesteś
                    > na tyle kompetentnta, aby ocenić czyjąś wiedzę i sposób nauczania?
                    ---------

                    nie siedze w lawce, a kompetencje.. coz. Wiadomosci na poziomie
                    6stej klasy umiem sprawdzic. Czesto nawet bez zerkania w podrecznik
                    dziecka, co pewnie poczytasz mi za pyche i objaw wszystkowiedzenia.
                    Ale tak juz mam, ze jak sie czegos nauczylam, to staram sie
                    pamietac, ciagle sie czegos ucze, choc nikt tego ode mnie nie
                    wymaga. Takie male zboczenie:)

                    > no i:
                    >
                    > >sama pracuje nad poziomem wiedzy mojego dziecka - w domu, po
                    godzinach, ni
                    > e raz
                    > prostujac i tlumaczac bledy nauczyciela
                    >
                    > A może konkrety, jakie dokładnie błędy? Mam nadzieję, że Twoja
                    wiedza z innych
                    > przedmiotów jest lepsza, niż z ekonomii (vide: ktoś musi pracować
                    na PKB...) bo
                    > inaczej to ja współczuję twemu dziecku!

                    Bledy (tylko ostatnie, wybacz, ale nia mam sily cytowac wszystkich i
                    nie ma po co.
                    1."Życzę Ci samych pogodnych dni w nowym roku". Polonistka
                    podkreslila blad czerwona krecha. W tym zdaniu nie ma bledu.
                    2. woda to minerał - przyroda.
                    3. pluton to planeta - przyroda.
                    4. "I wody, i chleba, i żadnego innego jedzenia" - tu tez byl blad.
                    5. Pytanie: "Kim byl Czarnecki?" Odpowiedz mojego dziecka: Polakiem,
                    patriota. I czerwona krecha. Bo "prawidlowa" odpowiedz: przywodca
                    walk polsko-szwedzkich. Niby jedna literka.., nie wspomne, ze
                    pytanie bylo otwarte, a tego typu konstrukcja wyklucza brak
                    jednoznacznosci pytania, ale ta litera..

                    Ale wf-ista jest super! Maly umie dwutakt i wie kiedy sa kroki i co
                    to podwojny. Bomba.
                    ------------------------------------

                    > Zastanawia mnie też, dlaczego tak się wszyscy czepiają tego -
                    rzekomo -
                    > 18-godzinnego tygodnia pracy. Moja mama jest nauczycielką
                    matematyki w liceum.
                    > Mówię szczerze - nieraz siedzi nocami poprawiając klasówki. Nieraz
                    późno
                    > przychodzi do domu, bo zebranie albo rada pedagogiczna. Ma też
                    wychowawstwo i
                    > "przyjemność" jeżdżenia na wycieczki... ktoś, komu się wydaje że
                    to rekreacja,
                    > powinien spróbować wziąć odpowiedzialność za 30 rozwydrzonych
                    małolatów, dla
                    > których wycieczka to okazja do chlania przez całą noc. Nauczyciel
                    boi się
                    > zmrużyć oko bo jest za tych byczków odpowiedzialny 24h/dobę, bo
                    potem przyjdzie
                    > mamunia i będzie sądem straszyć, jak chłoptaś wróci z głową
                    rozoraną szkłem od
                    > butelki...
                    > Mój tato jest natomiast nauczycielem akademickim, po habilitacji.
                    Zajęcia 2-3
                    > razy w tygodniu (na dwóch uczelniach) plus czasem weekendy, ale za
                    to ma mnóstw
                    > o
                    > wolnego czasu. Na uczelni ma swój gabinet z komputerem, telefonem,
                    faksem i
                    > drukarką. Jak jest w domu, to pisze artykuły, sprząta albo coś
                    gotuje (mama nie
                    > miałaby na to czasu!). Zarabia z tych dwóch etatów całkiem
                    przyzwoicie, mógłby
                    > więcej godzin wziąć ale uważa, że mu nie trzeba bo woli zająć się
                    czymś innym.
                    > No i często wyjeżdża na jakieś egzotyczne konferencje, gdzie poza
                    wygłoszeniem
                    > referatu nie ma żadnych obowiązków. I zastanawia mnie, dlaczego
                    nikt nie czepia
                    > się nauczycieli akademickich, mimo, iż zarabiają dużo więcej,
                    łatwiej i mają
                    > mniejsze pensum (8-10h /tydzien)? I zero odpowiedzialności, bo w
                    końcu z
                    > dorosłymi i chcącymi się uczyć ludźmi pracują?
                    ----------------------------------

                    Ja sie nie czepiam. Uwazam jedynie, ze jak mi zle, to staram sie
                    pooprawic (siebie, stosunki, uklady), jak wiem, ze nic nie poradze,
                    a moge zmienic - to zmieniam. Ukonczylam ekonomie (m.in.), a ze nie
                    czulam sie dobrze w cyferkach (o PKB wiem troche:) np to, ze
                    czynnosci/uslugi ktore wykonuje sie za darmo, nie sa uwzgledniane w
                    pkb), to uprawiam drugi wyuczony zawod w polaczeniu z trezcim,
                    ktorego sie nigdy nie uczylam, ale jestem w nim dobra, a czasem
                    jeszcze czwarte zajecie uprawiam z radoscia i korzyscia dla
                    kieszeni:) Dlatego uwazam, ze mam prawo zwracac uwage stoczniowcowi -
                    ktoremu sie nie chce przekwalifikowac, iksinskiemu, ktory narzeka,
                    ze jego firma przenosi sie do innego miasta, a on przeciez n-i-e m-o-
                    z-e!, nauczycielowi - ktory skoro mu zle, moze zmienic prace, a na
                    pewno ma wieksze mozliwosci (narzedzia) zeby cos w swojej firmie
                    zmienic, niz ja, prosty zuczek, wolny najemnik.

                    Masz jeszcze jakies pytania, dionisiu?
                    • gamaja Re: Rada dla nauczycieli: 05.02.10, 09:19
                      >Dlatego uwazam, ze mam prawo zwracac uwage stoczniowcowi -
                      ktoremu sie nie chce przekwalifikowac, iksinskiemu, ktory narzeka,
                      ze jego firma przenosi sie do innego miasta, a on przeciez n-i-e m-o-
                      z-e!, nauczycielowi - ktory skoro mu zle, moze zmienic prace, a na
                      pewno ma wieksze mozliwosci (narzedzia) zeby cos w swojej firmie
                      zmienic, niz ja, prosty zuczek, wolny najemnik.<

                      Forum to nie jest miejsce do zwracania uwagi, a do wymiany poglądów. Takie mam
                      oczekiwania.
                      Nauczyciel, jak ja, może mieć taki dorobek lat życiowych, że o zmianie
                      pracy...pomarzyć może? Rozmowa na forum nie wyklucza próby zmiany rzeczywistości
                      w realnym świecie. Mam odwagę zmieniać, ile w mej mocy.
                      A forum...niech zostanie miejscem do dyskusji, wymiany poglądów, a nie miejscem
                      do wykazywania swej wyższości...bo żyję inaczej, niż rozmówca.
                      • drzwi_do_lasu Re: Rada dla nauczycieli: 08.02.10, 12:28
                        Masz racje, gamajo, tyle ze zle sformulowalam wypowiedz.
                        Nie mam prawa zwracac uwagi, ale mam prawo reagowac tak, a nie
                        inaczej, jesli czyjes oczekiwania, a wrecz rzadania, dotykaja mnie i
                        nie tylko mnie bezposrednio. Na wynagrodzenia i cale utrzymanie np.
                        stoczni skladalam sie tak samo, jak reszta spoleczenstwa. Resorty
                        budzetowki tez utrzymuja sie dzieki podatkom, jako podatnik uwazam,
                        ze mam prawo glosu w ww sprawie, czy nie?
                        Pozdrawiam,
                    • dionisia Re: Rada dla nauczycieli: 06.02.10, 00:09
                      Drzwi-do-lasu, dla mnie słowa "jesteście leniwi i niedouczeni" brzmią
                      oskarżycielsko, no bo co innego można mieć tutaj na myśli? Jak plują to nie będę
                      udawać, że pada deszcz... No i gdybyś miała jakiekolwiek pojęcie o pracy
                      nauczycielskiej, to nie pisałabyś, że 40h to pic na wode...

                      Ukonczylam ekonomie (m.in.), a ze nie
                      > czulam sie dobrze w cyferkach (o PKB wiem troche:) np to, ze
                      > czynnosci/uslugi ktore wykonuje sie za darmo, nie sa uwzgledniane w
                      > pkb), to uprawiam drugi wyuczony zawod w polaczeniu z trezcim,
                      > ktorego sie nigdy nie uczylam, ale jestem w nim dobra, a czasem
                      > jeszcze czwarte zajecie uprawiam z radoscia i korzyscia dla
                      > kieszeni:) Dlatego uwazam, ze mam prawo zwracac uwage stoczniowcowi -
                      > ktoremu sie nie chce przekwalifikowac, iksinskiemu, ktory narzeka,
                      > ze jego firma przenosi sie do innego miasta, a on przeciez n-i-e m-o-
                      > z-e!, nauczycielowi - ktory skoro mu zle, moze zmienic prace, a na
                      > pewno ma wieksze mozliwosci (narzedzia) zeby cos w swojej firmie
                      > zmienic, niz ja, prosty zuczek, wolny najemnik.

                      Po pierwsze, jak się pozuje na autorytet i zwraca uwagę innym, to trzeba samemu
                      coś sobą reprezentować. Tymczasem mimo że kończyłaś ekonomię to z tym
                      przedmiotem u ciebie na bakier. Wiem, że prywatne uczelnie nie stawiają zbyt
                      dużych wymagań ale na Boga, definicję i składowe PKB każdy ekonomista powinien
                      znać jak pacierz. Bo to tak, jakby matematyk nie potrafił sprowadzić ułamków do
                      wspólnego mianownika.
                      Po drugie, fakt że uprawiasz dziesiąty zawód w połączeniu z jedenastym i jeszcze
                      dwunastym i piętnastym nie uprawnia cie do wskazywania nikomu palcem, jak ma
                      żyć. Pycha z ciebie bije na kilometr.

                      No i błędy. Jak już poprawiasz to może najpierw upewnij się, że robisz to
                      prawidłowo.

                      1."Życzę Ci samych pogodnych dni w nowym roku". Polonistka
                      > podkreslila blad czerwona krecha. W tym zdaniu nie ma bledu.

                      Jest. Nowym Roku - piszemy z dużej litery.

                      2. woda to minerał - przyroda.
                      Tu się zgodzę. Chyba, że chodzi o wodę mineralną ;)

                      > 3. pluton to planeta - przyroda.

                      Bo Pluton to jest planeta :) Nie znam okoliczności tego błędu - był w zadaniu,
                      ale nauczyciel go nie poprawił? Dziecko źle przepisało z tablicy albo ze słuchu?
                      Błąd w podręczniku?

                      4. "I wody, i chleba, i żadnego innego jedzenia" - tu tez byl blad.
                      Tu też się zgodzę.

                      > 5. Pytanie: "Kim byl Czarnecki?" Odpowiedz mojego dziecka: Polakiem,
                      > patriota. I czerwona krecha. Bo "prawidlowa" odpowiedz: przywodca
                      > walk polsko-szwedzkich. Niby jedna literka.., nie wspomne, ze
                      > pytanie bylo otwarte, a tego typu konstrukcja wyklucza brak
                      > jednoznacznosci pytania, ale ta litera..

                      Czyli gdyby nazwisko napisane była poprawnie (też nie znam okoliczności j.w.),
                      to odpowiedź Polak i patriota byłaby ok? To może idźmy krok dalej i uznajmy
                      odpowiedź że był facetem za równie poprawną? Chyba, że był kobietą jak Kopernik :)

                      >Masz jeszcze jakies pytania, dionisiu?

                      Tak. Czy w odmianie mojego nicka czerpiesz przykład ze słynnego "Donaldu Tusku")
                      :D
                      • drzwi_do_lasu Re: Rada dla nauczycieli: 08.02.10, 13:08
                        dionisia napisała:

                        > Drzwi-do-lasu, dla mnie słowa "jesteście leniwi i niedouczeni"
                        brzmią oskarżycielsko, no bo co innego można mieć tutaj na myśli?

                        To co napisalam w zdaniu, ktorego przytaczasz wciaz i uparcie TYLKO
                        URYWEK, mimo iz przekleilam ci jego calosc z pierwszej wypowiedzi w
                        poscie, na ktory tu odpowiedzialas.

                        >
                        > Po pierwsze, jak się pozuje na autorytet i zwraca uwagę innym, to
                        trzeba samemu
                        > coś sobą reprezentować. Tymczasem mimo że kończyłaś ekonomię to z
                        tym
                        > przedmiotem u ciebie na bakier. Wiem, że prywatne uczelnie nie
                        stawiają zbyt
                        > dużych wymagań ale na Boga, definicję i składowe PKB każdy
                        ekonomista powinien
                        > znać jak pacierz. (...) Pycha z ciebie bije na kilometr.

                        Wszystkie kierunki ukonczylam na uniwersytecie, dwa w systemie
                        dziennym, jeden zaocznie. Mimo ze w kwestii pkb nie masz racji
                        (zanim zwrocisz komus uwage, kliknij chociaz w wikipedie, albo nie
                        zabieraj glosu w temacie, o ktorym nie masz pojecia), to ze
                        stwierdzeniem sie zgadzam. Uczelnie stawiaja coraz mniejsze
                        wymagania, co bezposrednio przeklada sie na poziom wyksztalcenia.
                        Politechnika moze trzyma poziom, ale uniwerki..
                        Tak wiec chociaz tu doszlysmy do wspolnego wniosku: poziom sie
                        obniza tragicznie. Gdzie tkwi tego przyczyna? niedofinansowanie
                        i ...? no wlasnie, o tym tu rozmawiamy.
                        Co do pychy: jakos tak mi sie w zyciu sklada, ze najczesciej mam do
                        czynienia z ludzmi madrzejszymi od siebie, a w takim otoczeniu
                        trudno pielegnowac pyche.. Na fora zagladam rzadko, bo to faktycznie
                        powoduje, ze czesto czuje sie jak stary medrzec:)) Z autotrytetem
                        natomiast jest tak, ze nie da sie na niego pozowac. To
                        okreslenie 'nadawane' jest przez innych i tylko od nich
                        zalezy. "cieszyc sie autorytetem" a nie "miec autorytet" najczesciej
                        sie mowi.

                        >
                        > No i błędy. Jak już poprawiasz to może najpierw upewnij się, że
                        robisz to
                        > prawidłowo.

                        Dlaczego nie stosujesz sie do rad, ktore sama dajesz?


                        > 1."Życzę Ci samych pogodnych dni w nowym roku". Polonistka
                        > > podkreslila blad czerwona krecha. W tym zdaniu nie ma bledu.
                        >
                        > Jest. Nowym Roku - piszemy z dużej litery.

                        Nie ma. Nowy Rok z duzej lit. to tylko 1 stycznia, dzien swiateczny.
                        Reszta to nowy rok pisany z malej litery. Nie mozna zyczyc
                        slonecznych dni w jednym dniu, chodzilo o caly rok.
                        >
                        > 2. woda to minerał - przyroda.
                        > Tu się zgodzę. Chyba, że chodzi o wodę mineralną ;)

                        uffff:)
                        >
                        > > 3. pluton to planeta - przyroda.
                        >
                        > Bo Pluton to jest planeta :) Nie znam okoliczności tego błędu -
                        był w zadaniu,
                        > ale nauczyciel go nie poprawił? Dziecko źle przepisało z tablicy
                        albo ze słuchu
                        > ?
                        > Błąd w podręczniku?
                        --------
                        Pluton nie jest planeta. Byl klasyfikowany jako planeta karlowata
                        ale to sie zmienilo bodajze ze cztery lata temu.
                        Jako ze nie jestem nauczycielem i nie mam obowiazku doksztalacac sie
                        na biezaco, moglabym o tym nie wiedziec. A wiem, nauczyciel - nie.


                        > 4. "I wody, i chleba, i żadnego innego jedzenia" - tu tez byl
                        blad.
                        > Tu też się zgodzę.
                        Ciesze sie:)

                        >
                        > > 5. Pytanie: "Kim byl Czarnecki?" Odpowiedz mojego dziecka:
                        Polakiem,
                        > > patriota. I czerwona krecha. Bo "prawidlowa" odpowiedz: przywodca
                        > > walk polsko-szwedzkich. Niby jedna literka.., nie wspomne, ze
                        > > pytanie bylo otwarte, a tego typu konstrukcja wyklucza brak
                        > > jednoznacznosci pytania, ale ta litera..
                        >
                        > Czyli gdyby nazwisko napisane była poprawnie (też nie znam
                        okoliczności j.w.),
                        > to odpowiedź Polak i patriota byłaby ok? To może idźmy krok dalej
                        i uznajmy
                        > odpowiedź że był facetem za równie poprawną? Chyba, że był kobietą
                        jak Kopernik

                        Nie mozna formulowac pytania otwartego w sposob dopuszczajacy
                        nieskonczona ilosc prawidlowych odpowiedzi. To jakby zapytac, cyfra
                        7 to...". Ja moge nie wiedziec, ty tez, pan i pani rowniez,
                        nauczyciel musi. Blad w nazwisku, tym szczegolnie, jest
                        niedpouszczalny, bo czarneckich tez historia zna kilku.

                        > >Masz jeszcze jakies pytania, dionisiu?
                        >
                        [b]> Tak. Czy w odmianie mojego nicka czerpiesz przykład ze
                        słynnego "Donaldu Tusku"

                        Nie, zwyklam odmieniac imiona, nazwiska i nicki. Dionisia, dionisi,
                        dionisiu, tak jak krysia, krysi, krysiu. Donalda odmienilabym
                        inaczej:)

                        Dlatego niezmiennie pozdrawiam cie, dionisiu:)
                        • dionisia Re: Rada dla nauczycieli: 08.02.10, 21:20
                          > To co napisalam w zdaniu, ktorego przytaczasz wciaz i uparcie TYLKO
                          > URYWEK, mimo iz przekleilam ci jego calosc z pierwszej wypowiedzi w
                          > poscie, na ktory tu odpowiedzialas.

                          drzwi-do-lasu, widzisz nawet ta całość brzmi dla mnie zbyt jednoznacznie i uogólniająco. I raczej każdy chyba tak to odebrał.

                          >Mimo ze w kwestii pkb nie masz racji

                          Wcześniej napisałaś: "Ktoś musi na PKB i budżetówkę pracować". Sugeruje to, że nauczyciele PKB nie wytwarzaja. Jasne, że jak ktoś pracuje "za darmo" to wkładu w PKB nie ma (czyli ta 19 godzina nie byłaby wliczona w PKB heh :) ) Budżetówka (do której należą nauczyciele) jednak ma udział w wytwarzaniu PKB. Nie musisz NA NICH pracować :) no i dzięki nauczycielom, studiowałaś trzy kierunki (gratulacje)...

                          Uczelnie stawiaja coraz mniejsze
                          > wymagania, co bezposrednio przeklada sie na poziom wyksztalcenia.
                          > Politechnika moze trzyma poziom, ale uniwerki..

                          Na politechnikach też spada poziom.

                          >Nowy Rok z duzej lit. to tylko 1 stycznia, dzien swiateczny.
                          > Reszta to nowy rok pisany z malej litery

                          Obydwie formy są dozwolone w życzeniach - pytałam polonisty :) reasumując - masz rację, błędu nie ma. Wycofuję poprzedni komentarz.

                          > Pluton nie jest planeta. Byl klasyfikowany jako planeta karlowata
                          > ale to sie zmienilo bodajze ze cztery lata temu.
                          > Jako ze nie jestem nauczycielem i nie mam obowiazku doksztalacac sie
                          > na biezaco, moglabym o tym nie wiedziec. A wiem, nauczyciel - nie.

                          Wiem, o czym mówisz. Kilka lat temu odbył się w Pradze kongres, podczas którego zdecydowano że Pluton jest "planetą karłowatą" właśnie (tzw obiekt plutonowy), a nie "planetą". Tak więc mamy 8 planet i 1 karłowatą. To nazewnictwo formalne. Jednak zwyczajowo, astronomowie dalej nazywają Plutona planetą. Ciężko dzieciom tłumaczyć, że Pluton to taka niby planeta, więc mówi się, że to planeta. Zresztą, jak już się czepiamy to sama napisałaś "pluton" z małej litery :)

                          > Nie mozna formulowac pytania otwartego w sposob dopuszczajacy
                          > nieskonczona ilosc prawidlowych odpowiedzi. To jakby zapytac, cyfra
                          > 7 to...". Ja moge nie wiedziec, ty tez, pan i pani rowniez,
                          > nauczyciel musi. Blad w nazwisku, tym szczegolnie, jest
                          > niedpouszczalny, bo czarneckich tez historia zna kilku.

                          Co do literówki w nazwisku to się zgodzę. Ale z resztą nie. Zakładając, że wszyscy wiemy że chodzi o TEGO Czarnieckiego, to sorry, ale nawet średnio inteligentna osoba wie, że w pytaniach otwartych na sprawdzianach należy podać odpowiedź najbardziej charakterystyczną i konkretną. "Polak i patriota" takich kryteriów nie spełnia. Pamiętam, że ogólniki pisali zawsze ci, co się nie przygotowali i nie chcieli zostawić pustego miejsca w okienku, taki stary uczniowski wybieg :)

                          > Nie, zwyklam odmieniac imiona, nazwiska i nicki. Dionisia, dionisi,
                          > dionisiu, tak jak krysia, krysi, krysiu. Donalda odmienilabym
                          > inaczej:)

                          dionisia (czyli moje drugie imię: Dionizja), podobnie jak Donald i niektóre inne imiona, nie ma w wołaczu "u" :) wymów sobie na głos jakby to brzmiało :)

                          Też cię pozdrawiam, drzwi do lasu :)


                          • drzwi_do_lasu Re: Rada dla nauczycieli: 11.02.10, 03:39
                            dionisia napisala:
                            [w kwestii pkb nie masz racji Wcześniej napisałaś: "Ktoś musi na PKB
                            i budżetówkę pracować">
                            > >Mimo o, że nauczyciele PKB nie wytwarzaja. Jasne, że jak ktoś
                            pracuje "za darmo" to wkładu w PKB nie ma (czyli ta 19 godzina nie
                            byłaby wliczona w PKB heh :) ) Budżetówka (do której należą
                            nauczyciele) jednak ma udział w wytwarzaniu PKB. Nie musisz
                            > NA NICH pracować :) no i dzięki nauczycielom, studiowałaś trzy
                            kierunki (gratu> lacje)...

                            -------------
                            a dzieki mojej pracy nauczyciele (i inni) moga zyc. I co z tego?
                            Praca, jak kazda, wykonywac nalezy sumiennie i najlepiej, jak sie
                            potrafi. Do glowy mi nie przyszlo nigdy oczekiwac poklonow, ni
                            holdu. Tym, co zyja dzieki mojej pracy nie skladam gratulacji (moze
                            dlatego, ze im ani mnie sie nie 'udaje', a tylko ktos dobrze
                            wykonuje swoje zadanie a drugi ktos z tego korzysta? Niby norma,
                            niestety nie dla wszystkich.

                            >
                            > >Nowy Rok z duzej lit(..) Obydwie formy są dozwolone w życzeniach -
                            pytałam polonisty :) reasumując - mas
                            > z rację, błędu nie ma. Wycofuję poprzedni komentarz.
                            -------
                            Jeden polonista to nie wyrocznia--->odsylam do p. dr Katarzyny
                            Klosinskiej - tak, zebys miala absolutna pewnosc:)


                            >
                            > > Pluton nie jest planeta. Byl klasyfikowany jako planeta karlowata
                            > > ale to sie zmienilo bodajze ze cztery lata temu.
                            ----------------------
                            Byl klasyfikowany jako planeta karlowata od momentu jego odkrycia do
                            1996. Od wtedy, czyli wspomnianego przez ciebie kongresu stracil
                            status planety.


                            (...)Jednak zwyczajowo, astronomowie dalej nazywają Plutona planetą.
                            Ciężko dzieci> om tłumaczyć, że Pluton to taka niby planeta, więc
                            mówi się, że to planeta. Zresztą, jak już się czepiamy to sama
                            napisałaś "pluton" z małej litery :)

                            ----------------
                            Astronomowie nie, zapewniam; niewielu z nich przed 1996 nazywalo
                            plutona planeta.
                            Nie zgadzam sie z twoim zdaniem, ze dzieci uczy sie na skroty, bo
                            trudno wytlumaczyc. 12 lat to nie takie znow dziecko, zeby nie
                            pojelo, szosta to klasa, dawno dawno temu, kiedy chodzilam do
                            szostej klasy, w programie mialam geografie, fizyke i biologie, a
                            nie przedmiot ogolny pt. przyroda, ktory upycha te trzy dziedziny w
                            jeden temat. Bez sensu i ze szkoda, imo.

                            Generalnie pisze wszystko malymi literami, czasem mi jakas wieksza
                            wyjdzieprzypadkiem - prosty wynik niedbalstwa w tym zakresie, a
                            czasem z pospiechu. Nawiasem mowiac - polskich znakow tez nie uzywam
                            (bardziej z nawyku - wiekszosc odbiorcow mojego pisania nie ma
                            mozliwosci ich odczytu). Wiem, ze to brzydko i chcialabym poprawnie,
                            ale nie mam czasu.

                            >
                            > > Nie mozna formulowac pytania otwartego w sposob dopuszczajacy
                            > > nieskonczona ilosc prawidlowych odpowiedzi. To jakby zapytac,
                            cyfra 7 to...". Ja moge nie wiedziec, ty tez, pan i pani rowniez,
                            > > nauczyciel musi. Blad w nazwisku, tym szczegolnie, jest
                            > > niedpouszczalny, bo czarneckich tez historia zna kilku.
                            >
                            > Co do literówki w nazwisku to się zgodzę. Ale z resztą nie.
                            Zakładając, że wszyscy wiemy że chodzi o TEGO Czarnieckiego, to
                            sorry, ale nawet średnio inteligentna osoba wie, że w pytaniach
                            otwartych na sprawdzianach należy podać odpowiedź najbardziej
                            charakterystyczną i konkretną. "Polak i patriota" takich kryteriów
                            > nie spełnia. Pamiętam, że ogólniki pisali zawsze ci, co się nie
                            przygotowali i nie chcieli zostawić pustego miejsca w okienku, taki
                            stary uczniowski wybieg :)
                            ----------------------

                            Co do wybiegu - sie zgadzam, po cichu doceniam spryt i umiejetnosc
                            wybrniecia (jakze cenna i przydatna w zyciu), a na glos ochrzan i
                            karce dziecko za niewiedze. To o pytaniu otwartym to tylko tu, moje
                            zdanie, ze tak byc nie powinno. Bo nie powinno. Dobra, powiem -
                            ukonczylam tez kierunek nauczycielski(dodatkowe zajecia towarzyszace
                            jednemu z kierunkow), tak sobie, na wszelki wypadek, i tam wlasnie
                            uczono mnie prawidlowej konstrukcji pytan. Pamietam, stad w ogole
                            znam ten termin. Niby duperel, ale uwierz, trzeba sie
                            nagimnastykowac, zeby wytlumaczyc sens pytania i blad odpowiedzi
                            12latkowi, ukrywajac przy tym skrzetnie blad zawarty w samym
                            pytaniu...


                            > > Nie, zwyklam odmieniac imiona, nazwiska i nicki. Dionisia,
                            dionisi, dionisiu, tak jak krysia, krysi, krysiu. Donalda
                            odmienilabym inaczej:)
                            --
                            > dionisia (czyli moje drugie imię: Dionizja), podobnie jak Donald i
                            niektóre inne imiona, nie ma w wołaczu "u" :) wymów sobie na głos
                            jakby to brzmiało :)

                            Jakby bylo dionizja, to bym odmienila calkiem inaczej, ale w nicku
                            nie ma -zja, a -sia, prawda? Zakladajac - i to slusznie - ze nie
                            jestem wrozka, moglam to wiedziec? No nie moglam mimo najszczerszych
                            checi i wielbienia poprawnosci ojczystego jezyka. Moglam? - no
                            rozgrzesz mnie:)

                            >
                            > Też cię pozdrawiam, drzwi do lasu :)


                            Tak spostrzeglam wlasnie, ze mam nick trudnoodmienny. Malo tego,
                            nawet wyzwac mnie nie ma jak, wolacz jak mianownik, beznadzieja. A
                            co ja poradze, ze do poprzedniego nicka haslo juz nie pasuje?

                            To pozdrawiam imiennie - anka :)[/b]
                            • dionisia Re: Rada dla nauczycieli: 11.02.10, 22:23
                              > a dzieki mojej pracy nauczyciele (i inni) mogą życ. I co z tego?

                              To, żebyśmy się nawzajem szanowali. Jasne, że w każdym zawodzie zdarzają się
                              czarne owce, ale to nie powód, żeby uogólniać i wszystkich przedstawicieli
                              szufladkować jako nierobów. Bo jest to przykre dla kogoś, kto pracuje rzetelnie.
                              No i jeszcze to: "ktoś musi na PKB pracować" - wszyscy (zarabiający) pracujemy,
                              moja droga :) Nauczyciele i budżetówka też.

                              > Jeden polonista to nie wyrocznia--->odsylam do p. dr Katarzyny
                              > Klosinskiej - tak, zebys miala absolutna pewnosc:)

                              Dzięki - skorzystam :)

                              > Byl klasyfikowany jako planeta karlowata od momentu jego odkrycia do
                              > 1996. Od wtedy, czyli wspomnianego przez ciebie kongresu stracil
                              > status planety.

                              Wspomniany przeze mnie kongres (a dokładniej Zgromadzenie Ogólne Międzynarodowej
                              Unii Astronomicznej w Pradze) miał miejsce w sierpniu 2006, a nie 1996. No i od
                              tego czasu właśnie jest klasyfikowany jako planeta karłowata - wcześniej był
                              formalnie PLANETĄ. Jeśli masz jakieś inne informacje - proszę Cię podaj źródło.
                              Jeśli nie "planetą karłowatą" - no to czym jest TERAZ Pluton?

                              > Nie zgadzam sie z twoim zdaniem, ze dzieci uczy sie na skroty, bo
                              > trudno wytlumaczyc. 12 lat to nie takie znow dziecko, zeby nie
                              > pojelo, szosta to klasa, dawno dawno temu, kiedy chodzilam do
                              > szostej klasy, w programie mialam geografie, fizyke i biologie, a
                              > nie przedmiot ogolny pt. przyroda, ktory upycha te trzy dziedziny w
                              > jeden temat. Bez sensu i ze szkoda, imo.

                              Zgodzę się z tym. Niestety poziom edukacji leci na łeb na szyję, ale nie jest to
                              wina nauczycieli, a programu nauczania i nowego systemu edukacji. I coraz
                              większej liczby roszczeniowych rodziców, którzy potrafią przyjść i zwyzywać
                              nauczyciela jak np. postawi dwóję ich 'aniołkowi'. Tak, rośnie nam pokolenie
                              matołów. Mój tato, wykładowca akademicki, mówi że co rok to niższy poziom wiedzy
                              studentów. Ci studenci będą kiedyś uczyć nasze dzieci. Dlatego też w naszym
                              interesie jest to, żeby nauczyciele więcej zarabiali. Bo jedynie godziwe zarobki
                              przyciągną do tego fachu dobrych specjalistów. Żeby nie tworzyć błędnego koła,
                              żeby nie było negatywnej selekcji. A przez opluwanie - nawet anonimowo, na forum
                              - nauczycieli, sami przyczyniamy się do społecznej degradacji tego przecież
                              absolutnie niezbędnego do funkcjonowania społeczeństwa zawodu. Czyli podcinamy
                              przysłowiową gałąź, na której siedzimy. Zróbmy więc wszystko, żeby nauczyciele
                              zarabiali więcej - wiem wiem, niektórzy nie zasługują na podwyżki - ale
                              długookresowo się to opłaci.

                              > Co do wybiegu - sie zgadzam, po cichu doceniam spryt i umiejetnosc
                              > wybrniecia (jakze cenna i przydatna w zyciu), a na glos ochrzan i
                              > karce dziecko za niewiedze. To o pytaniu otwartym to tylko tu, moje
                              > zdanie, ze tak byc nie powinno. Bo nie powinno.

                              Jak dla mnie to zwykłe cwaniactwo, a nie spryt, ale ok. Jak zwał tak zwał.
                              W sumie to mi ulżyło. Bo wnioskując po wcześniejszych twoich wpisach,
                              wyobraziłam sobie Ciebie awanturującą się z nauczycielem, że jak pytanie otwarte
                              to wszystko można napisać i jest git :)

                              Jakby bylo dionizja, to bym odmienila calkiem inaczej, ale w nicku
                              > nie ma -zja, a -sia, prawda? Zakladajac - i to slusznie - ze nie
                              > jestem wrozka, moglam to wiedziec? No nie moglam mimo najszczerszych
                              > checi i wielbienia poprawnosci ojczystego jezyka. Moglam? - no
                              > rozgrzesz mnie:)

                              Racja, też mi to przyszło potem do głowy. Rozgrzeszam :) a dionizja już było
                              przede mną :) a że nie lubię cyferek w nickach to sobie wpisałam grecką formę
                              "dionizji" (jestem ćwierć-Greczynką) :)

                              > Tak spostrzeglam wlasnie, ze mam nick trudnoodmienny. Malo tego,
                              > nawet wyzwac mnie nie ma jak, wolacz jak mianownik, beznadzieja. A
                              > co ja poradze, ze do poprzedniego nicka haslo juz nie pasuje?

                              zawsze można wymyślic sobie innego nicka :)

                              > To pozdrawiam imiennie - anka :)[/b]

                              Dzięki też pozdrawiam - Aniu :)

                              • drzwi_do_lasu Re: Rada dla nauczycieli: 17.02.10, 04:42
                                co do plutona:
                                nie wiem, skad wiem, ale od kiedy pamietam, wymienialam plutona w
                                rzedzie z innymi zaznaczajac zawsze, ze to 'niby planeta'. Bo nijak
                                nie spelnial sie w tej klasyfikacji, tak jak i pas planetoid kolo
                                marsa i tysiac innych za neptunem (pas kuipera) - tak uwazali
                                fachowcy od nieba, a autorzy podrecznikow musieli sie opowiedziec za
                                ktoras ze stron - bo co do nomenklatury, masz racje, oficjalnie
                                nazywano go planeta. Klasyfikacja z rozpedu i sie ostala przez
                                zasiedzenie:)

                                co do poziomu edukacji/nauczania/wiedzy absolwentow od podstawowki
                                do liceum wlacznie:

                                przykro mi, ze sie zgadzamy. Stokroc bardziej chcialabym sie w
                                swojej ocenie mylic. Bo ja sie czasem lubie mylic i z radoscia
                                uznaje ten fakt, tylko komu sie chce przekonac, podac argument,
                                odniesc sie do sensu bez zbednych emocji? A raczej: kto jest w
                                stanie, bo chciec to chce wielu:)
                                Piszesz, ze to nie wina nauczycieli, a programu i systemu edukacji.
                                Nigdzie nie napisalam, ze winni sa ci, ktorzy ucza. Grupa zawodowa,
                                jak kazda inna, robi to, za co jej placa. Ktos lepiej, ktos calkiem
                                zle. Ale jest jedna roznica: w kazdej innej galezi gospodarki (ktora
                                madrze rozporzadza ekonomia) pracownik podlega selekcji juz na
                                starcie - nikt nie zatrudni kiepskiego ksiegowego czy szwaczki,
                                ktora chrzani prosty scieg, bo predzej czy pozniej pojdzie z
                                torbami. Natomiast uczyc w szkole moze byle cep, wystarczy ze
                                posiada wymagane dyplomy, o ktore nietrudno, o ile nie najlatwiej.
                                Przepraszam za okreslenie, z gory uprzedzam, ze dotyczy to
                                niektorych, acz wielu przedstawicieli tej profesji. I z przykroscia
                                to stwierdzam, uwierz.
                                Nikt nie sprawdza kwalifikacji, czyli tego co umie, nie slyszalam o
                                zwolnieniach z pracy z powodu braku kompetencji czy wymaganych
                                osiagniec. Dlaczego? Bo nikt tego prawidlowo nie weryfikuje,
                                osiagniecia tych, ktorym sie chce, nie sa premiowane, a ten, ktory
                                sie wychyli, bo widzi bledy i przerozne idiotyzmy jest zwalniany bez
                                wzgledu na kompetencje i wyniki w nauczaniu. System, program -
                                zgoda, ale autorami obu sa przeciez nauczyciele! Oni siedza w
                                kuratoriach, sa dyrektorami szkol, zatwierdzaja tresci podrecznikow,
                                sa odpowiedzialni za rekrutacje i konkursy na stanowiska w
                                placowkach oswiaty!
                                Ja wiem, jeden nic nie moze, ale nauczyciele maja potezny orez w
                                reku - zwiazki zawodowe! Dlaczego nie ma sily, by je zaprzegnac do
                                roboty i zmienic to, co zmienic mozna? Dlaczego zwiazki tak ostro
                                zbojkotowaly pomysl o bonie oswiatowym? dlaczego zwiazki te widac
                                jedynie na wiecach?? Grosza bym na taki zwiazek nie dala, jakem
                                drzwi do lasu!:)
                                I to mnie wkurza!!!!! I stad moje posty anty, a nie pro w temacie
                                podwyzki tudziez slusznosci protestu nauczycieli. Rozumiesz?
                                Wyzsze zarobki w tym ukladzie moglyby tylko poglebic zapasc i
                                ulatwic zatrudnienie kazdego cepa, ktory ma tzw. wejscie (ciocie,
                                mamusie lub znajomego dyrektora). Za to nauczycielowi,
                                ktory 'wypuszcza' olimpijczykow, liceum, ktore osiagnie najwyzszy
                                wynik (chocby w tej pseudomaturze) - prosze bardzo, wieksza pula
                                kasy do podzialu, niech i po 10 tys zarabiaja, popre z calego serca.

                                Cos o samym poziomie: tak sobie mysle, ze gdyby nawet kazdy uczen
                                znal w calosci material z podrecznikow (podstawowa, gimnazjum, z
                                reszta nie mialam do czynienia), to i tak bez poszerzenia tej wiedzy
                                ma szanse na bycie cwiercinteligentem co najwyzej. Bo to, co czytam
                                w podrecznikach mojego dziecka, to plycizna plycizn widziana li
                                tylko od wierzchu. O wszelkiej masci testach kompetencyjnych i nowej
                                maturze nie wspomne, bo mnie trzesie, a nie moge sie denerwowac:)




                                > W sumie to mi ulżyło. Bo wnioskując po wcześniejszych twoich
                                wpisach, wyobraziłam sobie Ciebie awanturującą się z nauczycielem,
                                że jak pytanie otwarte to wszystko można napisać i jest git :)

                                Oszalalas?:) jesli kiedykolwiek nie zgadzalam sie z nauczycielem, to
                                dlatego, ze uwazam, ze moj syn nie zasluguje na ocene, ktora
                                otrzymal, bo byla.... za wysoka. Widze, co on umie i po prostu
                                dziwia mnie wysokie oceny. Znaczy wiesz, niby umie, czego wymagaja,
                                tyle ze te wymagania sa tak niskie.. Mam problem: bo jak wytlumaczyc
                                dziecku, ze powinno wiedziec wiecej, skoro ma piatki i szostki? Nie
                                ma zadnej motywacji, a ja argumentu.
                                ps. w poprzednich postach wyraznie pisalam, ze tlumacze bledy
                                popelniane przez nauczycieli zmeczeniem itp. nigdy nie mowilam, ze
                                belfer jestniedouczony i dlatego synku dostales czworke. To bym
                                sobie dopiero pod gore zrobila:)

                                Przepraszam, ze dopiero teraz odpisuje, ale jak juz wspominalam -
                                wjazd na fora sobie dawkuje:)) a tak serio, to malo czasu mam...

                                Pozdrawiam Cie, Cwiercgreczynko:)
                                anka
          • ja20034 Re: Rada dla nauczycieli: 01.02.10, 21:53
            > Dodam jeszcze obowiązek, nie we wszystkich szkołach, prowadzenia
            dzienniczka
            > elektronicznego...byś miała wygodę. Nauczyciel wykonuje tę pracę
            ZA DARMO.

            UMARŁAM!!!
            w KAŻEJ robocie jest tak, ze dzisiaj mamy na glowie nowe rzeczy,
            ktorych nie musielismy robic wczoraj. I jakoś nie wpadlam na to, ze
            robie je "ZA DARMO". Wydawalo mi sie, ze robie to w ramach swojego
            etatu, bo wykonanie pewnych spraw tego wymaga, bo trzeba isc z
            duchem czasu, bo trzeba sie rozwijać... itd itp. Tylko nauczyciel
            potrafi wymyslic, ze za każda nowa rzecz powinno im sie cos do
            pensji dorzucic. ROTFL!!!
            • gamaja Re: Rada dla nauczycieli: 02.02.10, 18:46
              Nie umieraj:

              ja20034 napisała:


              > UMARŁAM!!!
              > w KAŻEJ robocie jest tak, ze dzisiaj mamy na glowie nowe rzeczy,
              > ktorych nie musielismy robic wczoraj. I jakoś nie wpadlam na to, ze
              > robie je "ZA DARMO". Wydawalo mi sie, ze robie to w ramach swojego
              > etatu, bo wykonanie pewnych spraw tego wymaga, bo trzeba isc z
              > duchem czasu, bo trzeba sie rozwijać... itd itp. Tylko nauczyciel
              > potrafi wymyslic, ze za każda nowa rzecz powinno im sie cos do
              > pensji dorzucic. ROTFL!!!<

              Nie umieraj. raczej dowiedz się, o czym piszesz. Prowadzenie elektronicznego
              dziennika, to DODATKOWA praca, zajmująca wiele czasu, szczególnie wychowawcom klas.
              Szkoda, ze nie wiesz, że za dodatkową pracę, za zwiększenie wymiaru czasu,
              pracodawca powinien zapłacić. I nie coś. Godnie zapłacić.
    • barbaramd Nauczyciele się awanturują. Dołożyli im jedną g... 01.02.10, 06:13
      Dobrze, ale niech ta godzina będzie sensowna. Musi być miejsce na
      jej realizację.
    • aazz91060 Re: Nauczyciele się awanturują. Dołożyli im jedną 01.02.10, 06:28
      Wszyscy chodzilismy do szkoly i pamietamy jak wygladaly lekcje i praca nauczycieli.Na wf,rzucona pilka i bawcie sie dzieci!Prace reczne?,kartka papieru i rysujcie sobie dzieci!Jezyk rosyjski?,robcie co chcecie,byle cicho!Geografia?,pokaz slajdow i robcie co chcecie!JEDYNY,PRAWDZIWY NAUCZYCIEL,to byl od matmy!!!!!!!!!.Nie wspomne o szkole sredniej i o studiach bo tam to sie wogole dzialo!Z moich osobistych doswiadczen wynika jedno.Nie mam zbyt wielkiego szacunku dla MEGALOMANOW jakimi sa nauczyciele.
    • gamaja Re: Nauczyciele się awanturują. Dołożyli im jedną 02.02.10, 18:51
      >funny5 napisała:

      > Nauczyciele nie macie wstydu<

      Nie mamy czego się wstydzić. Mamy ciężką pracę, chcemy mieć za nią odpowiednie
      wynagrodzenie.
      Poczytaj o tym, jak się pracuje w niektórych placówkach

      wiadomosci.onet.pl/2699,2122341,katowice_koniec_samowolki_gimnazjalistow,wydarzenie_lokalne.html
      >Wśród najczęściej spotykanych przewinień było przeszkadzanie w prowadzeniu
      lekcji i obrzucanie nauczycieli wyzwiskami. Zdarzało się rzucanie w nich kredą i
      papierkami, przewracanie ławek i krzeseł. Na każdym kroku słychać też
      wulgaryzmy, a na przerwach także huk odpalanych petard - wylicza Pytel.

      Oprócz wulgaryzmów i innych sposobów terroryzowania pedagogów odnotowano w
      szkołach kilka przypadków odpalenia niebezpiecznych petard. Jeden z nich omal
      nie zakończył się tragicznie. Uczennica po odpaleniu petardy została poparzona,
      na kilka dni straciła słuch.

      Pytel przypomina, że nauczyciel jako funkcjonariusz publiczny podlega
      szczególnej ochronie. Za jego znieważenie może grozić nawet kara pozbawienia
      wolności do roku - pod warunkiem, że ktoś podlega przepisom Kodeksu karnego. W
      tych konkretnych przypadkach, ze względu na wiek uczniów, ich sprawy trafią do
      sądu rodzinnego, który podejmie decyzje o zastosowaniu środków wychowawczych.

      Jak mówią policjanci, rodzice nastolatków, którzy dowiadywali się o szkolnych
      ekscesach dzieci, z reguły wyrażali zdziwienie. Mówili, że ich dzieci w domu są
      grzeczne.<

      Rodzice zdziwieni...Ty też?

      • albacor Re: Nauczyciele się awanturują. Dołożyli im jedną 03.02.10, 11:17
        "Nauczyciele, i bez tzw. dziewiętnastej godziny, przekraczają 40-godzinny limit
        czasu pracy - jest to praktyka normalna i powszechna (...) Nas, nauczycieli,
        boli fakt, że minister edukacji nie znając widocznie specyfiki zawodu
        nauczycielskiego, lekceważy ogrom pracy pozalekcyjnej nauczycieli i daje wyraźny
        sygnał społeczeństwu, że 40-godzinny tydzień pracy nauczyciela to fikcja -
        napisali członkowie TNSP."

        O wy beznadziejne miernoty olewajace dzieci, zajmujace się plotami i ryciem pod
        innymi. Znam to pieprzone środowisko od podszewki i niech mi nikt nie mówi, że
        przekraczają 40-godzinny tydzeń pracy. Śmiech na sali. I jeszcze coś was
        boli???? Powinniście zapieprzać w szkole te 8 godzin a nie odwalić 3-4 a potem
        hajda do kawiarni albo na zakupy.
        • dionisia Re: Nauczyciele się awanturują. Dołożyli im jedną 03.02.10, 15:53
          Żałosny jesteś, albacor. Szkoda nawet czasu żeby komentować twoje prymitywne
          wypociny.
        • gamaja Re: Nauczyciele się awanturują. Dołożyli im jedną 04.02.10, 09:10
          albacor napisał:

          Powinniście zapieprzać w szkole te 8 godzin a nie odwalić 3-4 a potem
          > hajda do kawiarni albo na zakupy. <<

          O takiej pracy piszesz, jak umiesz?

          wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7526100,Uczniowie_zastraszali_nauczycieli__Odpowiedza_w_sadzie.html
          Nie miałeś dobrych nauczycieli, chyba muszę z Tobą się zgodzić. A może nie
          pozwoliłeś im pracować, jak ci gimnazjaliści. Masz język, który wskazuje, że
          wychowanie, jakie odebrałeś nie było najlepsze. Delikatnie to nazywam, bo tak
          się zwracam do ludzi.
          • albacor Re: Nauczyciele się awanturują. Dołożyli im jedną 04.02.10, 10:55
            Szanowne, gamaje, dionisie i inne osoby wykonujące zawód nauczycielski.

            Pragnę wam przypomnieć, że pielęgnarka wykonująca dyżur, mówiąc brzydko -
            "wyrabia" 24 h za jednym podejściem, co stanowi już więcej niż wasze, pożal się
            Boże tygodniowe pensum. ponieważ znam to środowisko, to z całą
            odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że wasze tzw. konspekty są w większości
            sciagane z internetu, przygotowanie w domu, nad którym tak biadolicie zajmuje
            góra godzinę dziennie (19+ 5 = 24) a wasze pensje są niewspółmiernie wysokie do
            wkładu pracy. 80% z was dorabia sobie korepetycjami a pracę w szkole i
            rzeczywiste nauczenie kogokolwiek tam jest po prostu "olewane". Brak jest
            wyraźnych kryteriów oceny waszej pracy i żerujecie na tym. Dodając do tego
            róznego rodzaju święta, ferie, wakacje i czort wie jakie jeszcze wolne jesteście
            dla mnie grupą cwaniaków o wygórowanych żądaniach i niewielkiej
            odpowiedzialności. Prawda jest taka, że kto nie mógł (nie odstał się, był mało
            zdolny etc.) pójść na określone studia to wybierał kierunki nauczycielskie.
            Oczywiście całe wasze środowisko ma wubyjałe mniemanie o sobie i jest cholernie
            czułe na krytykę. A prawda jest taka , że dzieci bez korepetycji nie mogą zrobić
            materiału, bo POZIOM WASZEGO NAUCZANIA JEST nijaki. Stawiam wam "mierny".
            • gamaja Nauczyciel pracuje 04.02.10, 12:25
              >. Stawiam wam "mierny".<

              Nie wiem, czy na 'dopuszczający' zasłużyłeś.
              Pielęgniarki, jak i nauczyciele, pracują różnie. Bardzo różnie
              Dorabiają sobie również. Dorabiają, ich prawo,

              >80% z was dorabia sobie korepetycjami a pracę w szkole i
              > rzeczywiste nauczenie kogokolwiek tam jest po prostu "olewane".<

              Nie daję korepetycji, nie 'olewam'. Myślę, że uczę nie najgorzej. Zapewniam Cię,
              że pracuję na swoją pensję uczciwie i nie podoba mi się, że ktoś dokłada i
              pracy, za która płacić nie zamierza.

              "wyrabia" 24 h za jednym podejściem, co stanowi już więcej niż wasze, pożal się
              > Boże tygodniowe pensum<

              Nie wyrabiam, pracuję z uczniami. W klasie najczęściej jest ich powyżej
              trzydziestu. Ilość osób 'obejrzanych' w tygodniu, policz sam, to jest powód, by
              zrozumieć, że obciążenie psychiczne nauczyciela wymaga, by miał prawo do
              większej ilości dni wypoczynku, niż przeciętny pracownik
              • albacor Re: Nauczyciel pracuje 04.02.10, 13:26
                Twoje oceny mojej osoby mnie nie interesują. Wyrabiasz, jesteście wyrobnikami
                szkolnymi. Biorąc pod uwagę twój nick to uczysz (wyrabiasz) w gimnazjum, zapewne
                gdzieś w poznańskiem. Jezeli obciążenie jest tak wielkie, to zawsze możecie
                zmienić pracę. Jakoś tego nie widzę, aby pomimo tak tragicznych warunków pracy
                nauczyciele masowo zmieniali zawód. Widocznie jednak skóra warta wyprawki i
                opłaca się "cierpieć" i tkwić w tym bałaganie. To, że ktoś pozwala sobie włożyć
                kosz na głowę - świadczy tylko o jego nieprzydatności do tego zawodu. Może i Ty
                uczysz dobrze, starasz się uczyć. Jednakże statystyki mówią o coraz gorszych
                ocenach grup uczniów na poszczególnych stopniach nauczania. Nie da się tego
                wytłumaczyć tylko tym , że młodzież inna, że warunki złe itp.
                P.S. zapomniałaś, że możesz dostać pylicy od kredy.
                • gamaja Re: Nauczyciel pracuje 04.02.10, 15:44
                  >lbacor napisał:

                  > Twoje oceny mojej osoby mnie nie interesują.<

                  Sądziłam, że lubisz oceny. skoro oceniasz innych.

                  > Wyrabiasz, jesteście wyrobnikami
                  > szkolnymi. <

                  Twoja ocena, nie przeszkadza mi raczej.

                  >Biorąc pod uwagę twój nick to uczysz (wyrabiasz) w gimnazjum, <

                  Jak wnioskujesz? Przybliż. Nie kojarzy mi się. Nie uczę w gimnazjum.

                  >zapewn
                  > e
                  > gdzieś w poznańskiem. <

                  Pudło.

                  >Jezeli obciążenie jest tak wielkie, to zawsze możecie
                  > zmienić pracę. Jakoś tego nie widzę, aby pomimo tak tragicznych warunków pracy
                  > nauczyciele masowo zmieniali zawód. Widocznie jednak skóra warta wyprawki i
                  > opłaca się "cierpieć" i tkwić w tym bałaganie.<

                  Opłacalność. Pewnie się opłaca, ale nie tylko pieniądze wliczane są do tego
                  rachunku. Praca jest ważna, warto ją wykonywać.

                  >To, że ktoś pozwala sobie włożyć
                  > kosz na głowę - świadczy tylko o jego nieprzydatności do tego zawodu.<

                  Zbytnio upraszczasz.

                  > Może i Ty
                  > uczysz dobrze, starasz się uczyć.<

                  Staram się:))

                  > Jednakże statystyki mówią o coraz gorszych
                  > ocenach grup uczniów<

                  Nie rozumiem tego stwierdzenia.

                  na poszczególnych stopniach nauczania. Nie da się tego
                  > wytłumaczyć tylko tym , że młodzież inna, że warunki złe itp.<

                  Nie da się. Ale to nie o tym dyskusja. Rozmawiamy o dokładaniu pracy bez
                  wynagrodzenia.

                  > P.S. zapomniałaś, że możesz dostać pylicy od kredy.<

                  Raczej już nie dostanę. Mało używam kredy. Będę uważać, by nie dostać.
                  Strzeżonego...
                  • dionisia Re: Nauczyciel pracuje 04.02.10, 17:50
                    albacor to troll. Szkoda czasu na odpowiadanie mu.
    • tornson Szkalowania imteligencji przez lumper-liberałów 03.02.10, 16:00
      ciąg dalszy...
    • kaczynska.ja Re: Nauczyciele się awanturują. Dołożyli im jedną 04.02.10, 18:00
      Każdy się burzy jak ma pracować więcej za te same pieniądze. To normalne. Moi
      pracownicy też tak mają. Ale każdy ma wybór - nie podoba ci się - wypowiedzenie
      i do widzenia.
      • kaczynska.ja Re: Nauczyciele się awanturują. Dołożyli im jedną 04.02.10, 18:01
        Każdy się burzy jak ma pracować więcej za te same pieniądze. To normalne. Moi
        pracownicy też tak mają. Ale każdy ma wybór - nie podoba ci się - wypowiedzenie
        i do widzenia.
        Każdy się burzy jak ma pracować więcej za te same pieniądze. To normalne.
        Pozdrawiam-marko

        16sekund.pl
        • gamaja Re: Nauczyciele się awanturują. Dołożyli im jedną 04.02.10, 19:02
          >kaczynska.ja napisała:

          > Każdy się burzy jak ma pracować więcej za te same pieniądze. To normalne. Moi
          > pracownicy też tak mają. Ale każdy ma wybór - nie podoba ci się - wypowiedzenie
          > i do widzenia.
          > Każdy się burzy jak ma pracować więcej za te same pieniądze. To normalne.
          > Pozdrawiam-marko<

          Pozdrawiam i ja:)
          Ale przed złożeniem wypowiedzenia trzeba się burzyć. Bez walki o swoje człowiek
          byłby jak pionek na szachownicy. Nie jestem pionkiem. Od ucznia też wymagam, by
          dbał o swoje interesy.
          • albacor Re: Nauczyciele się awanturują. Dołożyli im jedną 05.02.10, 07:22

            Jak wnioskujesz? Przybliż. Nie kojarzy mi się. Nie uczę w gimnazjum.

            >zapewn
            > e
            > gdzieś w poznańskiem. <

            Pudło.

            Moje "wnioskowanie": gamaja (język polski) [edytuj]

            (1.1) reg. pozn. regionalizm poznański - gimnazjum
            • gamaja Re: Nauczyciele się awanturują. Dołożyli im jedną 05.02.10, 09:09
              >Moje "wnioskowanie": gamaja (język polski) [edytuj]
              >
              > (1.1) reg. pozn. regionalizm poznański - gimnazjum <

              :)
              Dzięki za informację:)
              Nie wiedziałam, ale już wiem:)
              Jestem pozagimnazjalną gamają, pozdrawiam:)
              • albacor Re: Nauczyciele się awanturują. Dołożyli im jedną 05.02.10, 09:18
                Wzajemnie.
                • gamaja Re: Nauczyciele się awanturują. Dołożyli im jedną 05.02.10, 09:20
                  :)
        • dionisia Re: Nauczyciele się awanturują. Dołożyli im jedną 04.02.10, 23:42
          >Każdy się burzy jak ma pracować więcej za te same pieniądze. To normalne. Moi
          pracownicy też tak mają.

          A ty nie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka